Mamy już adwent – czas oczekiwania. Roraty i towarzyszące im bardzo wczesnym rankiem dzieci z lampionami.
Mieniące się komercyjnymi lampkami i dekoracjami sklepy, a nawet będące pod pieczą gminy/miasta bądź powiatu, słupy oświetleniowych lamp.
Sklepy jestem w stanie zrozumieć (wiadomo reklama dźwiga sprzedaż).
Z lampionem w ręku się wychowałam (tu jest Polska tu się nie tylko pije), wszak to nasza, polska tradycja, ale przepychu na ulicach nie rozumiem.
Ogólnie jest tak. Jadę sobie samochodem wąskimi i zatłoczonymi ulicami miasta, a Boże Narodzenie naskakuje na mnie różnorodnościom barw i kształtów dekoracji. Stoję w korku w drodze do pracy lub z powrotem i świadomość Bożonarodzeniowych Świąt dopada mnie przed czasem.
Mało tego!
Włączam radio – prawie święta. Włączam telewizor, a „Kevin sam w domu”.
Odnoszę wrażenie, że święta popełniają falstart od ładnych parudziesięciu lat!
Czy ja tak dorosłam, czy święta się pchają w moje życie za wcześnie?
Ledwie umknie listopad z „Wszystkimi Świętymi”, a już zniczom ustępują miejsca bożonarodzeniowe bałwanki.
Czy w obecnych czasach ludzie tak pragną świątecznego czasu, że myślą o nim na wiele tygodni wcześniej? Czy też wchłonął nas marketing do tego stopnia, że kieruje nasze myśli na pożądany tor, dużo, dużo wcześniej, pomijając czas oczekiwania i przygotowań do świąt, którym jest adwent?
Dyskusja dla tradycjonalistów katolickich.
Czy adwent stracił na wartości i stał się czasem na reklamowanie nadchodzących świąt?
1 2015-12-05 22:10:29 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-12-05 22:14:48)
Święta Bożego Narodzenia w marketach rozpoczęły się zaraz po Wszystkich Świętych i nic na to nie poradzimy.Myślę, że dla tradycjonalistów ważne jest to, co się dzieje w kościele, a nie w markecie. Mogę się mylić, nie wiem. Mary Christmas, Mary Christmas od listopada. Może zmieniły się zwyczaje ubierania choinki, nie tuż przed samą Wigilią, a dużo wcześniej. Mamy okazję też przemyśleć świąteczne zakupy, bo niczego nie brakuje. W końcu katolicyzm nie jest jedyną religią.

Dopiero w Wigilię ubieramy choinkę jako tradycje ale czas przed Bożym Narodzeniem (Adwent) na pewno nie jest czasem na śpiewanie kolęd, strojenie domu czy rozmyślanie o prezentach. niestety ludzie chyba zapomnieli na czym te święta polegają a adwent jest czasem, który ma przypomnieć do czego te przygotowania są. Mało kto myśli o tym, że to czas który upamiętnia przyjście na świat Chrystusa.
Dopiero w Wigilię ubieramy choinkę jako tradycje ale czas przed Bożym Narodzeniem (Adwent) na pewno nie jest czasem na śpiewanie kolęd, strojenie domu czy rozmyślanie o prezentach. niestety ludzie chyba zapomnieli na czym te święta polegają a adwent jest czasem, który ma przypomnieć do czego te przygotowania są. Mało kto myśli o tym, że to czas który upamiętnia przyjście na świat Chrystusa.
Otóż to. Prezenty szybko powszednieją, szukamy wciąż czegoś nowego.Tymczasem prezenty to tylko jedna z form obchodów świąt. Przez miesiąc tak się osłuchamy z kolędami, że Wigilia nie wydaje nam się wyjątkowa i jedyna. Jednak kto chce może ją obchodzić, jak dawniej. Ubierać choinkę w Wigilię. A Adwent traktować jako czas oczekiwania i ... próbę charakteru.
6 2015-12-11 23:02:42 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-12-11 23:04:54)
Kamoa, dziękuję za choinkę;)
Chloe2, w moim domu i w domu mojego dzieciństwa, choinkę ubiera/ubierało się również w Wigilię Bożego Narodzenia. Fajną tradycją jest, że przystrajają ją dzieci pod czujnym okiem ojca, który wcześniej przynosi do domu i osadza drzewko w stojaku. Dzieci mają wypełniony czas i nie dłuży im się do kolacji.
Święta Bożego Narodzenia w marketach rozpoczęły się zaraz po Wszystkich Świętych i nic na to nie poradzimy.Myślę, że dla tradycjonalistów ważne jest to, co się dzieje w kościele, a nie w markecie. Mogę się mylić, nie wiem. Mary Christmas, Mary Christmas od listopada. Może zmieniły się zwyczaje ubierania choinki, nie tuż przed samą Wigilią, a dużo wcześniej. Mamy okazję też przemyśleć świąteczne zakupy, bo niczego nie brakuje. W końcu katolicyzm nie jest jedyną religią.
Rozumiem komercyjną stronę świąt i fakt, że ludzie chcą zarobić. Nurtuje mnie jedynie okres przedświąteczny, który zamiast przygotowywać na święta - przedłuża ich nastrój do tego stopnia, że zanim święta nastaną, już się przejedzą.
Jest jeszcze coś, czego nie lubię w zbytnim przypominaniu o nadchodzących świętach, mianowicie presja. Presja na kupowanie prezentów i zwiększenie obrotów, żeby uzyskać środki na ich nabycie. Ludzie zamiast przeżywać okres przedświąteczny w skupieniu i oczekiwaniu nakręcają się i kombinują, jak zdobyć kasę na prezenty i wystawny stół. Zamiast zadumy - chwilówka. Zamiast rorat - nadgodziny. Zamiast oczekiwania na Boże Narodzenie - myślenie o remontach, sprzątaniu, prezentach, ozdobach świątecznych i umowy z "providentami", a po świętach wcale nie "mini-ratki".
Okres przedświąteczny zamiast przygotowywać ludzi do świąt, podpowiada im, co i gdzie mają kupić, jak i czym przyozdobić domostwa i obejścia, co powinno się znaleźć na wigilijnym stole. Wywiera presję na podświadomość reklamową sugestią informując, że święta będą niepełne bez ich produktów. Niestety tym fortelem wypierają istotę Świąt Bożego Narodzenia i zamiast dzielenia się, przebaczenia i dobroci, pojawia się komercja, frustracja, zmęczenie i "mini-ratki" do spłacenia.
Czy na tym polega adwent? Czy na tym polegają święta?
7 2015-12-12 13:41:19 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-12-12 14:06:42)
Ewka3 komercjalizacja świąt nie może nie irytować. Idąc ulicą o godzinie siedemnastej oglądam kolorowe neony: dzwoneczki, choinki itp. Z jednej strony wolałabym normalne oświetlenie, żeby się przypadkiem nie potknąć przy zadzieraniu głowy w stronę tych ozdób. Poza tym podprogowo nas zachęca do zakupów. Z drugiej strony jesteśmy tak pochłonięci pracą zawodową, że może dobrze, że ktoś nam o tym przypomina?:) Wszak ktoś za nas myśli i kombinuje.
My mamy tylko otworzyć portfele w imię dziwnie pojętej miłości bliźniego. Piękne reklamy świąteczne, bajka świąteczna trwa, dopóki nie wrócimy do domu i nie zastanowimy się czy czegoś jeszcze na święta nam nie brakuje. Była taka baśń Andersena o dziewczynce z zapałkami. Myślę, że ciągle jest aktualna. Gdyby dziewczynka nie musiała sprzedawać zapałek, byłaby zadowolona z tego, co ma.
Dorośli natomiast nie muszą mieć wszystkiego, co inni reklamują, mogą się obejść bez wielu przedmiotów, to stanie się wolnym człowiekiem nieobrastającym w niepotrzebne prezenty.
Wtedy wierzący mogą się zająć rozmyślaniami adwentowymi, wysłuchać poprzez radio katolickich audycji lub obejrzeć w spokoju katolickie programy telewizyjne.
8 2015-12-20 19:08:28 Ostatnio edytowany przez truthrevealer (2015-12-20 19:20:19)
Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy czym są i skąd pochodzą te święta. To co się nazywa Świętami Bożego Narodzenia wcale nie dotyczy narodzin Chrystusa tylko Jego przeciwnika szatana. Kiedy do chrześcijaństwa zaczęły przenikać pogańskie zwyczaje takiej jak Saturnalia, zaczęto obchodzić te pogańskie święta, gdzie czczonym bogiem jest Sol Invictus – „Niezwyciężone Słońce”.
Boże Narodzenie przed erą chrześcijaństwa było znane jako Saturnalia. W starożytnym Rzymie, obchodzone od 17 do 23 grudnia. Składano ofiary w świątyni Saturna i obdarowywano się nawzajem prezentami, ucztując i bawiąc się na publicznych bankietach. Było to święto świateł, wszędzie stawiano zapalone świece symbolizujące pogoń za oświecająca wiedzą, wszystko było oczekiwaniem na kulminacyjny moment czyli przesilenie zimowe, a także nowy rok symbolizujący odnowienie światła, wypadające 25 grudnia jako: „Narodziny Niepokonanego Słońca„, które po przesileniu zimowym, najdłuższej nocy w roku czyli 22 grudnia, zaczęło wreszcie się wznosić z każdym dniem i wydłużać długość trwania dnia.
Choinka natomiast jest symbolem drzewa poznania Dobra i Zła, bombki to zakazane owoce, można to znaleźć nawet na wikipedii. Nie bez przyczyny 24 grudnia imieniny obchodzą Ewa i Adama, a słowo Wigilia po angielsku to "Eve" czyli Ewa. Świat świętuje upadek człowieka w Edenie dokładnie 25 grudnia czyli 3 dni po przesileniu zimowym ( w tajemnej symbolice oznacza oświecenia człowieka przez Lucyfera w Ogrodzie Eden). Ci co rządzą całym światem czyli Wielka Nierządnica doskonale zna prawdę o świecie, w przeciwieństwie do zwiedzionych ludzi, który nie zdają sobie sprawy z prawdy.
Saturn (bóg czasu i śmierci) - porusza się w rydwanie po niebie jako symbol Słońca, które rodzi się 25 grudnia.
http://thetorah.com/wp-content/uploads/ … rpents.jpg
Obecnie mamy tą samą symbolikę, tylko Saturn jest znany jako Święty Mikołaj - z ang. Santa co jest anagramem słowa Satan.
http://www.thedailytransmission.com/wp- … a_moon.png
Wszystko to jest celebracją upadku człowieka po twz. oświeceniu go przez węża.
Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy czym są i skąd pochodzą te święta. To co się nazywa Świętami Bożego Narodzenia wcale nie dotyczy narodzin Chrystusa tylko Jego przeciwnika szatana. Kiedy do chrześcijaństwa zaczęły przenikać pogańskie zwyczaje takiej jak Saturnalia, zaczęto obchodzić te pogańskie święta, gdzie czczonym bogiem jest Sol Invictus – „Niezwyciężone Słońce”.
Ale to już od dawna w symbolice ludowej trwało. Na przykład łańcuch choinkowy symbolizował węża z raju, itp. Tyle, że ujęte trochę w inny sposób. Nie zwycięstwo Szatana, a na odwrót radość z narodzin Jezusa. A kiedy sięgniemy do Słowiańszczyzny to dopiero pomieszanie z poplątaniem. Czy potrafisz wytłumaczyć dlaczego powstały zwyczaj strojenia podłaźniczki - choinki do góry nogami, skierowanej czubkiem w dół?
truthrevealer napisał/a:Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy czym są i skąd pochodzą te święta. To co się nazywa Świętami Bożego Narodzenia wcale nie dotyczy narodzin Chrystusa tylko Jego przeciwnika szatana. Kiedy do chrześcijaństwa zaczęły przenikać pogańskie zwyczaje takiej jak Saturnalia, zaczęto obchodzić te pogańskie święta, gdzie czczonym bogiem jest Sol Invictus – „Niezwyciężone Słońce”.
Ale to już od dawna w symbolice ludowej trwało. Na przykład łańcuch choinkowy symbolizował węża z raju, itp. Tyle, że ujęte trochę w inny sposób. Nie zwycięstwo Szatana, a na odwrót radość z narodzin Jezusa. A kiedy sięgniemy do Słowiańszczyzny to dopiero pomieszanie z poplątaniem. Czy potrafisz wytłumaczyć dlaczego powstały zwyczaj strojenia podłaźniczki - choinki do góry nogami, skierowanej czubkiem w dół?
Choinka z czubkiem w dół oznacza drugą twarz Lucyfera, który przyjmuje dwie twarze jasną i ciemną, aby zwodzić całą ludzkość. Dobrze jest to odzwierciedlone na twz. pieczęci Salomona.
https://stopsyjonizmowi.files.wordpress … /09/a4.jpg
W Biblii są ostrzeżenia przed jasną stroną szatana, którą przybiera, aby zakryć ciemną,a świat to celebruje w różnych symbolach.
"I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości." - 2 list do Koryntian 11:14
Cała pogańska tradycja i zwyczaje przeniknęły do chrześcijaństwa, to się Bogu jednak nie podoba i nie ma nic wspólnego z Chrystusem. Na Chrystusa natomiast wskazuje tylko 7 świąt danych przez Boga w Starym Testamencie, natomiast wszystkie ludzkie zwyczaje są piętnowane przez Słowo Boże.
"Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji. I mówił do nich: «Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować." - Marka 7:8-9
"I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie»." Marka 7:13
Po prostu obecne chrześcijaństwo jest tylko z nazwy, bo cała symbolika i święta odnoszą się do pogańskich bóstw i zwyczajów.
Truthrevealer, pięknie nam tu sypiesz cytatami i raczej nieskutecznie próbujesz zniechęcić do zwyczajów bożonarodzeniowych.
Od wieków wierzenia człowieka wiązały się z cyklami przyrody i co za tym idzie przesileniami pór roku. Czy to Słowianie, czy Rzymianie, Gracy, czy inne nacje urządzały święta pod różnymi nazwami w tym czasie. Stare obyczaje przeniknęły do nowej wiary i tworzą syntezę. Zmienił się jednak obiekt kultu i ten fakt jest najistotniejszy.
Już nie czci się zwycięstwa Słońca nad nocą, a sławi Boga.
Jeżeli dla kogoś choinka jest symbolem drzewa wiadomości dobrego i złego, a bombka oznacza jabłko, ozdobny łańcuch węża, to jego sprawa. Dla chrześcijan jest świąteczną dekoracją, która przystraja dom w wyjątkowym czasie.
I jeszcze jedno, żaden symbol, żadna ozdoba, żadna wiara, które niosą za sobą nawoływanie do niesienia dobra, nie są i nie będą złe.