7 lat zwiazku .......... i co teraz ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-05-03 09:47:06)

Temat: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

7 lat zwiazku i brakuje mi odpowiedzi na wiele pytan .
Mysle sobie , moze to wszystko moja wina ,ze czuje sie nie szczesliwa , ze nam sie zaczyna nie ukladac .
Na przyklad wczoraj , mielismy w rodzinie Pierwsza Komuniie (chrzesnica mojego faceta) . Od rana wyczuwalne napiecie w powietrzu . Teksty typu : Jak sie nie wyrobisz , bo ty najdluzej siedzisz w lazience , to cie zostawie . Zobaczysz , pojdziesz piechota albo pojedziesz swoim samochodem bo ja nie bede czekal . Nie klocimy sie , ale czesto ma miejsce wymiana zdan . Taka walka o to kto ma wieksza racje. Jestem powolnym czlowiekiem , nie sluzy mi stres a raczej zabija . Tamtego dnia sie staralam , a mimo to strasznie sie mnie czepial .
Pozniej oberwalo mi sie po kosciele . Nasza coreczka zasnela mi na kolanach , za to On nosil synka na kach . Coreczka ma 4 lata a synek 1 miesiecy . W kosciele bylo duszno , duzo ludzi , dzieci a tak jak to w kosciele. Dlugo tak nie moglam usiedziec , trymajac jej glowe na kolanach by nie spadla . Zobilo mi sie duszno , pozniej slabo , nagle zachcialo mi sie spac i z trudem trzymalam glowe. Czasem tak mam ,ze musze sie polozyc bo moj mozg domaga sie odpoczynku . Dzieje sie to czesto w godzinach popoludniowych . W drodze do domu (do chrzesnicy na poczestunek)  uslyszalam o swoim zachowaniu . Jak to tak mozna spac w kosciele ,co ludzie powiedza itd.  a i tylko jecze i jecze ,ze jest mi nie dobrze . 
Trudno mi pisac bo mam straszny metlik w glowie . Zdalam sobie sprawe ,ze nie czuje sie szczesliwa . Nagle po tylu latach zwiazku , przestal mowic do mnie z szacunkiem a tylko mnie sie czepia ( moze za bardzo jestem wyrozumiala) . Jezeli ja proboje mowic o czyms co mi przeszkadza to On tylko sie glupio smieje i bagatelizuje problem . Jezeli daje mu do zrozumienia, ze mowi i zachowuje sie szowinistycznie i arogancko , o slysze : Cos taka delikatna , nie przesadzaj . Jak prosze by mnie sluchal z uwaga , gdy do niego mowie a nie pozniej 3 razy pytal o to samo . On uwaza ,ze sie wymądrzam .
Dyskutowalismy w powrotnej drodze do domu i nie dogadalismy sie( jak zawsze ostatnio ) . Pamietam ostatnie zdania . Mowie : W porzadku , nie mamy czasu na rozmowe ,nie rozmawiamy, a jesli juz to nie dogadujemy sie , ( i cos jeszcze tylko nie pamietam). Obruszyl sie : Co moze to wszystko moja wina ? Chcesz zwalic wszystko na mnie ? Ja : Nie, pewnie i ja tez zawinilam ale ty nic mi nie mowisz o tym tylko wiecznie sie mnie czepiasz o byle co . Pozniej jeszcze kilka slow padlo , az nie wytrzymalam i powiedzialam : No dobrze jezeli tak jest zle , to separacja . Ja spie na dole w salonie a ty w sypialni . On na to : O tak w salonie , najlepiej to idz do garazu . Ja: Pojde , tylko napraw grzejnik , to bedziesz mial mnie z glowy .
Po tym przestalam sie odzywac . Wykąpalam dzieci , polozylam je spac . Pomogl mi , polezal przy synku , bo nie mogl zasnac. Lecz nie zamienilismy ani slowa , tylko mowilismy do dzieci . Na 10 wieczorem mialam spotkanie z moim chorem . Wyjechalam ale nie dotarlam. Pojechalam troszke dalej  , nie mialam ochoty spiewac  potrzebowalam wyciszenia . Bilam sie z moimi myslami , mialam straszny metlik w glowie i czulam jak mi serce peka . Zastanawialam sie  i co dalej  , czy On mnie w ogole kocha , co mam robic , zostawic Go ?  Co bedzie z dziecmi , tak bardzo go kochaja , tak tesknia za nim gdy jest w pracy . Po godzinie wrocilam do domu , caly dom spal . Umylam sie  wzielam koldre ,poduszke , koc i spedzilam noc w salonie na sofie .
Jest mi ciezko , kocham go , a wszystko sie tak miedzy nami wulgaryzm . Nie wiem co mam robic .

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Mam wrażenie, że na zbyt wiele pozwoliłaś mu. On może Cię obrażać, odnosić się bez szacunku, bo zwyczajnie MOŻE. Nie mówię żebyś robiła mu dzikie awantury, ale przez to, ze przez lata prawdopodobnie chowałaś ogon pod siebie to on teraz wie, że może mówićco chce, bo i tak ani od niego nie odejdziesz ani mu się nie postawisz w żaden sposób, prócz jakiejś-tam wymiany zdań.

3

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Arina watro by było się przebadać. Może chorujesz na coś o czym nie wiesz.
A te sytuacje- myślę że to się nawarstwia z kilku dobrych lat.
Nie podoba mi się to że stawiasz się na 2 miejscu. Inna kobieta by zaproponowała spanie na sofie ani myśląc o spędzeniu nocy poza sypialnią.
Musisz z nim porozmawiać że nie  będziesz tolerowała takiego zachowania- i być w tym konsekwentna.

4

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?
alaclaudie napisał/a:

Arina watro by było się przebadać. Może chorujesz na coś o czym nie wiesz.

Sama chęć drzemki w godzinach popołudniowych (najczęściej między 13-15) jest zupełnie naturalna i przez wielu lekarzy nawet wskazana. Chyba, że chodzi Ci o coś innego, Alaclaudie.

5 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-05-03 11:46:40)

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Anormalna chodzi mi o coś innego. Czasem błache z pozoru sprawy wskazują drogę do poważnych problemów.
Offtopując- drzemki w ciągu dnia nie są zdrowe- wybijają organizm z rytmu.

6

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Arina, w pewnym sensie Ty nauczyłaś i pozwoliłaś sobie na to aby tak a nie inaczej się do ciebie zwracał.
"nie wytrzymalam i powiedzialam : No dobrze jezeli tak jest zle , to separacja . Ja spie na dole w salonie a ty w sypialni . On na to : O tak w salonie , najlepiej to idz do garazu . Ja: Pojde , tylko napraw grzejnik , to bedziesz mial mnie z glowy." To był twój pomysł z tą separacją, sądzisz, że takie słowa go nie ranią. Wydaje mnie się, że tak, tylko tego nie okazuje. Za to odpowiada ci pięknym za nadobne.
Zamiast wymyślać, pomysł o wyprowadzce z sypialni, powinnaś starać się dojść z nim do porozumienia. Porozmawiajcie, powiedz mu co ci przeszkadza, że potrzebujesz jego opieki i ciepła, że go kochasz ( jeśli jeszcze Go kochasz???). Gdy słyszysz przykre słowa, przemilcz to. Dopiero gdy atmosfera gniewu opadnie, na spokojnie porozmawiajcie, powiedz, że boli cię to, jak on się do ciebie zwraca. Jeśli zależy ci na tym związku, walcz o niego i nie szukaj kolejnego powodu do kłótni.
P.S. Gdy wysłuchujesz jego wyrzuty tak jak wtedy po kościele, to powinnaś powiedzieć mu dlaczego tak zasypiałaś i aby był dla ciebie wyrozumiały, bowiem tym nie kierowałaś...

7

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?
alaclaudie napisał/a:

Offtopując- drzemki w ciągu dnia nie są zdrowe- wybijają organizm z rytmu.

A ja kilka dni temu właśnie coś przeciwnego usłyszałam z ust lekarzy wink W godzinach popołudniowych spada koncentracja i ogólnie mózg zmniejsza tempo pracy. Drzemka trwająca do godziny czasu pomaga się zregenerować i nie ma żadnego wpływu na wieczorny sen (to tak jakby ktoś powiedział, że jak zjesz śniadanie, to potem nie zjesz obiadu, bo przecież wcześniej już jadłaś posiłek). Jeżeli będziesz spać ponad godzinę, to dopiero wtedy może to zaburzyć dzienny cykl i w nocy będzie bezsenność albo kłopoty z zaśnięciem.

EOT

Jeszcze  do Ariny, rozumiem, że żyjecie w "wolnym związku" i nie jesteście małżeństwem?

8

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Dziekuje za wszystkie odpowiedzi .
Jestesmy wolnym zwiazkiem , kiedys zanim dzieci sie pojawily byly rozmowy o slubie ,ale na tym poprzestalo .

Ja tez slyszalam ,ze taka drzemka jest regeneracja dla mozgu . Tylko tu mi nie chodzi o  to czy jestem chora , czy nie ( w zasadzie bylam , mialam depresje poporodowa) .  Moj stan zdrowia jest dobry , mialam serie badan . Poprostu moj organizm nie znosi goraca , wtedy robi mi sie nie dobrze . Nigdy nie lubilam wysokich temperatur . Dlatego wyjechalam za granice , do chlodnego kraju . Chodzi mi o to ,ze przestal sie zachowywac jak moj facet , nie potrzedl nie przytulil i nie zapytal jak sie czuje . 
Moze dlatego ,ze zawsze bylam silna kobieta i nie okazywalam swoich slabosci  bo jako takich nie bylo . Jednak depresja po drugim dziecku zmienila moj punkt widzenia i moje podejscie do zycia .
Napewno jest , wiele moich bledow . Nie jestem idealna . 
Nie doszukuje sie i nie wszczynam ostrej wymiany zdan . Staram sie , by wszystko bylo dobrze . Tylko , te moje strania nie sa zauwazalne . To takie glupie . Ja sie nie czepiam  , a On to robi , czesto po pracy i to o blachostki . Slucham , odpowiadam ,ze spokojem ale czasem wybuchne i powiem o kilka slow za duzo . To takie glupie uczucie  ,tak jakby On na to czekal , jakby o to mu chodzilo .
Ktos dobrze zauwazyl , zsunelam sie na drugi plan . Bo tak sie czuje , mniej wazna , odpychana , a nie jestem w stanie wypic tej goryczy . Wole sie usunac , moze to pomoze na jakis czas .
Moze przelamie sie w koncu i zmieknie . Kocham Go i nie chce rozstania , nie chce by dzieci przezyly to co ja . Jednak gdy tak bedzie drazyl to bede do tego zmuszona . Jednak o tym nie mysle , bo chciala bym ratowac zwiazek . Dlatego napisalam to co sie dzieje u mnie w ostatnich dniach .   Tak nie bylo przedtem ..........

9

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Arinko, wiem jak ci trudno i co domyslam się co czujesz. Potrzebujecie oboje zmiany. Nie wiem dokladnie na czym ma polegac, sama wymyśl.
Jesli moge ci cos doradzic to bądz pewna siebie i troche tajemnicza.
Wiem jak to trudno z Maluszkiem, ale jest mozliwe. Spraw aby zobaczyl w tobie kogos nowego, atrakcyjnego. Zawsze jest dobrze szukać siebie, dobrego miejsca dla siebie. Gdy znajdziesz taka siebie jaka polubisz, wtedy jest duza szansa, że i on zaskoczy.
Tak, że polecam ci zmiane postepowania z osoby proszącej, na uśmiechnieta pewną siebie kobietę - niezalezna od niego.

10

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

zostaw tego drania na pewno znajdziesz kogoś kto będzie zasługiwał na twoją miłość.

11

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Ciri211 - wpisałaś sobie wiek 32 lata a rad udzielasz godnych 16-latki... Zostawić faceta po 7 latach związku z 2 małych dzieci tylko dlatego, że przechodzą kryzys? Jesteś nowa na forum - poczytaj sobie inne wątki - pewnie Ci się zmieni wizerunek drania...

Arina - zabrnęliście w ślepy zaułek wzajemnych pretensji, zaczepek, może rutyny. Wyjście z niego jest trudne, ale możliwe, pod warunkiem, że obie strony będą tego chciały. Inaczej niż rozmową tego się nie da załatwić. To pierwszy krok. Musisz wymyślić takie okoliczności i początek rozmowy, żeby on nie zastosował podświadomie schematu powtarzalności. Jeżeli zwykle zagadujesz go w domu po powrocie z pracy, jeżeli zwykle zaczynasz rozmowę np od "tak dalej być nie może" to on ma już wyrobiony schemat obronny na takie sytuacje i go stosuje świadomie lub nieświadomie. Więc musisz to jakoś inaczej rozegrać. Podrzućcie może dzieciaki dziadkom chociaż na kilka godzin i wyciągnij go w jakieś neutralne miejsce. Powiedz, że Twoim zdaniem między wami dzieje się tak źle, że poważnie zastanawiasz się nad rozstaniem, ale nadal go kochasz i chciałabyś ratować wasz związek. Zapytaj, czy Ci pomoże i ustalcie jakieś reguły.

Musisz mu też wyjaśnić przyczyny Twojego zachowania. Czy Twój maluszek naprawdę ma tylko 1 miesiąc czy może cyferkę "zjadłaś"? Bo jeśli on ma miesiąc a Ty cierpiałaś na depresję poporodową to nie wydaje mi się, żebyś po miesiącu była wyleczona...

Kolejny krok zrób zgodnie z radą La Que Sabe - spróbuj coś w sobie zmienić. Tak, aby on pozbył się wrażenia, że znacie się jak łyse konie i może Cię traktować jak w serialach typu "Świat wg Kiepskich". Spróbuj go czasem czymś zaskoczyć, ale przede wszystkim zrób coś dla siebie. Jeśli powróci Ci pewność siebie, uśmiech i radość życia Twój mężczyzna poczuje, że musi cały czas się o Ciebie starać a nie Ci dogryzać...

Życzę powodzenia i optymistycznego spojrzenia przed siebie smile

12

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Vinnga a nie sądzisz że na pewno próbowała z nim rozmawiać i ratować sytuację? Jej relacja wskazuje na to że to on nie chce poprawy. Ciekawe są twoje rady, moje wynikają z doświadczenia. A twoje? "spróbuj coś w sobie zmienić". Kobieta jest szykanowana przez swojego faceta a ty każesz jej zmieniać coś w sobie a tym samym w sposób kompletnie nie uzasadniony utwierdzasz ją w przekonaniu że to jest jej wina a tym czasem ona jest ofiarą.
Nie wiem czy wiesz ale jeśli jej sytuacja w związku się nie poprawi to wtedy będzie już bez znaczenia które z nich zawiniło bo płacić za ich nieudany związek zaczną dzieci. Słyszałaś może kiedyś o kodowaniu się w podświadomości dziecka wzorców zachowań rodziców?

13 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-11 23:54:44)

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Trochę to skomplikowane... myślę że musicie przeprowadzić bardzo poważną rozmowę i powiedzieć sobie co wam na sercu leży i jak bardzo was to boli i RAZEM powinniście poszukać rozwiązania problemu smile

14

Odp: 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

vinnga- Twoje rady sa bardzo cenne . Wzielam je gleboko do serca. 
Ma racje ciri211 , piszac " o kodowaniu sie w podswiadomosci dziecka wzorców zachowan rodziców". Nie chce by, przydarzylo sie to moim dzieciom .

Kazda z was , zauwazyla rozne szczegoly  na ktore ja przymykalam oczy. Uswiadomienie tych ,ze zeczy pozwolilo mi na powolne uporzadkowanie moich spraw . Inne spojrzenie na moja osobe , zeczy ktore wydawaly sie tymi malo szkodliwymi , wcale nimi nie sa . Czasem to mniejsze zlo , nie jest az tak dobym rozwiazaniem .

Vinnga , moje dzieciaczki maja 4 ( dziewczynka 19 maja ) i 13 miesiecy (chlopczyk) . Wiec jestem po leczeniu , a nie bylo latwo sie podniesc . Prawda , to trudne tak poprostu zaprzepascic 7 lat zwiazku i dwoje slodkich dzieci . Gdy patrze jak tesknia ,za tata i witaja go po pracy to az serce sciska .

Napisze tak  ......   ktos wczesniej wspomnial , ze to on powinien sie wyprowadzic i nie powinnam dawac sie tak upokazac. Ten ktos mial racje , stawiam sie nizej niz jestem warta. Dlaczego ? Myle ,ze dlatego by sie nie czul gorszy . Pod jakim wzgledem?  Zarabiam wiecej od niego , realizuje swoje mazenia bedac spiewaczka operowa, wystawiam swoje obrazy i szkice w galerii . Czeste pochwaly , osiagniecia , nagrody itd ... staralam sie bagatelizowac by to go nie przytlaczalo . Zapewne to byl moj blad , bo powinnam okazywac entuzjazm i zadowolenie a jednoczesnie okeslic jasno - Tyle jestem warta - duzo !
W chwili obecnej spisalam liste postanowien , cos co mam do zrealizowania na najblizsze kilka tygodni . Postaram sie uporzadkowac nie tylko zycie uczuciowe ale i zaprowadzic troszke zmian w domu . Moze to doda swiezosci w zwiazku .



A tak na marginesie -szykanowana- to bardzo dobre okreslenie sytuacji w jakiej sie znalazlam . Juz nie chce byc ofiara , a nawet nie zauwazylam kiedy nia sie stalam .
Czasem dobrze jest posluchac ( w tym przypadku poczytac ) opinii innych osob smile dziekuje serdecznie smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » 7 lat zwiazku .......... i co teraz ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024