Czy w dzisiejszym świecie człowiek z twardymi zasadami, nie uginający się pod niczyim naciskiem, zasadniczy aż do bólu, jednym słowem bezkompromisowy, to człowiek, u którego tę cechę należy odczytywać jako zaletę czy jednak wadę? Mam wrażenie, że coraz większą uwagę zwraca się jednak na ,,ludzkie? strony osobowości, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Weźmy tu choćby pod lupę tak modne ostatnio pojęcie inteligencji emocjonalnej. Czy zatem warto kurczowo trzymać się raz ustalonych zasad (co niektórzy odczytują jako siłę charakteru), czy może jednak czasami lepiej od nich odstąpić i pokazać bardziej ludzką twarz?
Chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat.
Myślę, że jest ogromna przepaść między byciem człowiekiem z zasadami, a człowiekiem bezkompromisowym. Uważam, że bez pewnej zdolności do pójścia na kompromis zwyczajnie nie nadajemy się do życia w grupie, bo przecież to całkiem naturalne, że nie zawsze wszystko będzie szło do naszej myśli i zajdzie potrzeba "nagięcia się" do najbliższej osoby, pokazania "ludzkiej twarzy".
Zasady są oczywiście potrzebne, trzeba mieć jakiś kręgosłup moralny, ale zasady są dla nas, a nie my dla zasad - i nie powinny być ważniejsze niż ludzie z najbliższego otoczenia.
Bezkompromisowość tak jak inne cechy mają swoje wady i zalety. Uważam, ze jeśli wszystko miesci się w granicach zdrowego rozsądku i nie krzywdzi przy tym innych można mówić o pozytywnym znaczeniu tego słowa.
yvette pięknie to ujęłaś !!! Nic dodać nic ująć...
Tak jak powiedziała yvette, osoba która jest bezkompromisowa zawsze i wszędzie, nie może żyć w grupie, pracować w zespole. Myślę, że warto mieć swoje zdanie, niekiedy (zależy od sytuacji) postawić na swoim i być nieugiętym, ale znać granicę i wiedzieć, kiedy przyznać drugiej osobie racje, kiedy pójść jednak na ten kompromis. Bardzo ciężko wg mnie, żyłoby się z osobą, która nie potrafi pójść na kompromis, która zawsze uważa, że to ona ma rację, która nie potrafi się przyznać do popełnionego błędu, która nie wie, kiedy powiedzieć: "ok, masz racje, zróbmy tak jak mówisz". W dzisiejszych czasach baaaardzo trudno byłoby żyć takiej osobie, bo prędzej czy później partner by go/ją zostawił, a szef wyrzucił z pracy.
Moim zdaniem bezkompromisowość zaczyna się tam, gdzie leży nieugiętość, twarde trzymanie się własnego zdania wyłącznie dla zasady. O wiele więcej można osiągnąć kiedy potrafimy spojrzeć na interes drugiej osoby, zauważyć, że często lepiej dostać mniej niż wcale. Zasada ,,wszystko albo nic" bardzo często bywa zgubna, prowadzi do destrukcji, a przecież chodzi o to, żeby trwać. Rzeczywiście bardzo trudno funkcjonuje się w otoczeniu ludzi bezkompromisowych. I zgadzam się z Yvette, że trzeba mieć kręgosłup moralny, bo kiedy go nie ma przestajemy być wartościowymi ludźmi. Niemniej zawsze trzeba umieć dostrzec, że po drugiej stronie stoi inny człowiek.
moim zdaniem bezkompromisowośc to wada... ponieważ życie to jeden wielki kompromis..
Bezkompromisowym ludziom jest chyba łatwiej w życiu, ale tylko im. Nie mogę sobie wyobrazić obcowania z taką osobą dzień w dzień. Taka osoba łatwo może zrazić do siebie ludzi w swoim otoczeniu, a w życiu chyba o to głównie chodzi, by starać się przeżyć je w względnej harmonii z innymi, oczywiście nie wyrzekając się siebie i swoich zasad.
Wada. Ja jestem bezkompromisowa i jak spotkam drugą taką osobę to się nie dogadujemy.
Znam kilka osób bezkompromisowych i muszę szczerze przyznać, że ciężko się z nimi rozmawia i współpracuje. Człowiek powinien być elastyczny ![]()
Według mnie napewno warto byc bezkompromisowym wtedy kiedy w grę wchodzi wszelka niesprawiedliwośc i czyjas krzywda. Znam też takie przypadki kiedy bezkompromisowośc doprowadza do stworzenia całkiem "nowej jakości".Ludziom są dane pewne pomysły, które mają rację bytu tylko jesli zostaną zrealizowane w 100%w takiej formie w jakiej pojawiają się w czyimś umyśle, to są tzw ludzie z wizją...albo z jakimś poczuciem misji.Jeśli ktoś ma taką wizję musi niestety byc bezkompromisowy.Ciężko się napewno z taką osobą współpracuje...chyba,że cel jest szczytny...Jest tez spora grupa głupio upierających się "owsików"( wyrażenie zaczerpnięte z najnowszego filmu Woodego Allena:) )którzy są poprostu "wrednie" uparci bo nie mają innego na siebie pomysłu.Z drugiej jednak strony odwracając trochę sprawę czy naprawdę jest tak ,że z ludźmi kompromisowymi się lepiej żyje?
Bezkompromisowosc w dzisiejszym swiecie czasami jest przydatna nawet smiem twierdzic ,ze w niektorych sytucjach niezbedna .Kazdy z nas jest inny i nalezy to uszanowac aczkolwiek ludzkie cechy charakteru zawsze pozostana trendy
Być bezkompromisowym zarówno w związku z partnerem jak i w pracy może prowadzić do kłotni i nie porozumień. Dlatego lepiej aby człowiek nauczył się szukać i godzić na kompromisy.
Zgadzam się jednak z blackmambą, że warto być bezkompromisowym gdy chodzi o jakieś krzywdy, nieporozumienia i niesprawiedliwości.
Czy w dzisiejszym świecie człowiek z twardymi zasadami, nie uginający się pod niczyim naciskiem, zasadniczy aż do bólu, słowem bezkompromisowy- to człowiek, u którego tę cechę należy odczytywać jako zaletę czy jednak wadę? Mam wrażenie, że coraz większą uwagę zwraca się jednak na ,,ludzkie? strony osobowości, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, weźmy tu choćby pod lupę tak modne ostatnio pojęcie inteligencji emocjonalnej. Czy zatem warto kurczowo trzymać się raz ustalonych zasad (co niektórzy odczytują jako siłę charakteru), czy może jednak czasami lepiej od nich odstąpić i pokazać bardziej ludzką twarz?
Chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat.
Ja to odbieram jako wadę. W życiu, w związku trzeba umieć wychodzić na kompromis. Ja też u ludzi zauważam coraz częściej bezkompromisowość, co mnie martwi. Uważam, iż w życiu powinno się mieć określone zasady, cele, do których się dąży, ale nie przepadam za ludźmi, którzy się "wybielają"- udają cnotliwych, pokornych, aby osiągnąć swój cel, bądź, żeby lepiej wypaść w danej sytuacji. To się wtedy nazywa hipokryzja. Z jednej strony, bezkompromisowość to jednak zaleta- jest się odpornym na presje otoczenia, ale gdy człowiek nie bierze w ogóle zdania innych, bliskich mu osób pod uwagę, nie zawsze wychodzi na tym dobrze. I to trzeba brać pod uwagę.
Pozdrawiam.
Witam,
Moim zdaniem twarde zasady i bezkompromisowość to niedojrzałość życia w grupie. Na co dzień spotyka się bezkompromisowość razem z manipulacją. Wydaje mi się ,ze manipulacja jest z jednym narzędzi osoby bezkompromisowej. Życie osób z twardymi zasadami jest czarno- białe. Wszelkie inne odcienie są oceniane jako nieprawidłowe. Choć wydaje mi się ,że takim ludziom łatwiej żyć. Dlaczego? Trzymają się utartej ścieżki, która dla nich jest bezpieczna. Osoby otwarte rezygnują czasami z własnych pomysłów na życie by żyć w symbiozie z otoczeniem. Choć dzięki temu rzadziej wchodzą w konflikty. Wychowałam się w rodzinie tzw. "z zasadami" religijnymi. Pomogło mi to trzymać się od niebezpieczeństw wieku dorastania. Ale z drugiej strony zabrakło mi luzu i zrozumienia swojego dojrzewania. Przez potępianie moich znajomych rodzice przekazali mi jak tłumić w sobie emocje w imię zasad, które blokują. Trochę mi zajęło zrozumienie siebie samej i wyjście z kręgu zatwardziałych myśli.
Zgadzam się z Elnett
Bezkompromisowość jak dla mnie to niewątpliwie wada. Spojrzcie na związek tj. przyjaźń bądź partnerstwo.. to jesten wielki kompromis. Bez tego żadna z 'instytucji' nie miałaby sensu. Sukcesem jak dla mnie jest mieć zasady ale umieć je dopasować odpowiednio do danej sytuacji i znaleźć jakaś płaszczyzne porozumienia. I to jak dla mnie jest ogromną zaletą taka elastyczność w ramach własnych zasad.