Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Przeglądając nasze forum znalazła wiele wątków dotyczących spowiedzi świętej, jednak zauważyłam, że większość odnosi się do konkretnych doświadczeń lub określonych zagadnień. Rozważa się w nich, między innymi, przyczyny niedostąpienia odpuszczenia grzechów, często dotyczą zapytania innych, czy spowiadają się z danego grzechu, są też takie, w których zawarte jest zapytanie, czy dany uczynek powinno kwalifikować się jako grzech.

Pomyślałam, że brakuje nam tematu, w którym można by porozmawiać o sakramencie pokuty i spowiedzi z perspektywy osób praktykujących.

W Kościele Katolickim trwa obecnie okres Wielkiego Postu. Jest to czas, w którym przygotowujemy się do obchodów nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy. Wielu katolików przystępuje do sakramentu pokuty i spowiedzi, żeby w pełni przeżywać pamiątkę Męki Pańskiej i Zmartwychwstania.

Ale nie tylko post jest okazją do wyspowiadania się, znaczna część wierzących odwiedza konfesjonał regularnie przez cały rok.

Jakie dobrodziejstwa dla duszy i wewnętrznego spokoju niesie ze sobą spowiedź?
Zyskujemy wewnętrzną równowagę, która jest wynikiem pojednania. Ale co jeszcze?
Czy mając świadomość grzechu i udając się do konfesjonału, z nadzieją jego odpuszczenia wznosimy się na wyższy poziom? Popełniamy mniej błędów?
Stajemy się lepszymi ludźmi?

Porozmawiajmy o tym, co daje spowiedź. O tym jakie korzyści czerpie z niej osoba wierząca. Podyskutujmy o spowiedzi z punktu widzenia osoby do niej przystępującej.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

W skrócie - im więcej się nagrzeszy tym po spowiedzi ulga większa, większy spokój ducha, większa wdzięczność dla Boga za dar spowiedzi smile

W wersji dłuższej - co do stawania się lepszymi - w sumie tak można o tym pomyśleć, ale to nie do końca o to chodzi. Nie chodzi o samodoskonalenie, a budowanie miłości, więzi z Bogiem i z ludźmi, a to za sobą ciągnie bycie lepszym. Spowiedź tę relację odnawia. To jak spotkanie z przyjacielem po czasie rzadszych, telefonicznych kontaktów, kiedy wiesz, że ten przyjaciel jest, zależy Ci na nim, myślisz nieraz o nim, ale z czasem coraz rzadziej, powoli wam się drogi zaczynają rozchodzić. I umawiacie się na spotkanie i wszystko wraca tak jakby mocniej, spotkanie ożywia relację. smile Nie umiem tego lepiej opisać.
Wielu spowiedników poleca wybieranie sobie jakiegoś jednego grzechu i pracę nad poprawą w tym aspekcie. Bo tak ogólnie to ciężko się zmienić. Ale każdy człowiek wie, że dalej będzie upadał w grzech. Sztuka to się z tego podnieść i zacząć jakby od nowa. Jest w jednej z pieśni wielkopostnych ''kochać to znaczy powstawać''.

3

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
allegra90 napisał/a:

Wielu spowiedników poleca wybieranie sobie jakiegoś jednego grzechu i pracę nad poprawą w tym aspekcie. Bo tak ogólnie to ciężko się zmienić. Ale każdy człowiek wie, że dalej będzie upadał w grzech. Sztuka to się z tego podnieść i zacząć jakby od nowa. Jest w jednej z pieśni wielkopostnych ''kochać to znaczy powstawać''.

Pamiętam z katechezy, że przygotowując nas do pierwszej komunii, ksiądz porównał grzechy do byczków, które pokonujemy. Tłumaczył, że wybieramy sobie jednego, który najbardziej nas bodzie i z nim walczymy, aż wyeliminujemy całkowicie i przy kolejnej spowiedzi już go nie będzie.

Co do samej spowiedzi, to uważam, że bardzo często przynosi ulgę. Trudno jest funkcjonować z ukrytą świadomością, iż się zrobiło coś złego. Taka świadomość zżera wewnętrznie, a spowiedź jest jak zrzucenie z siebie ciężaru.
Myślę, że ludzie mają potrzebę opowiedzenia komuś o zachowaniach, z którymi sobie sami nie radzą i spowiedź świetnie wypełnia tę potrzebę.
Niewierzący też przecież się zwierzają, tylko rolę spowiednika przejmuje inna, zaufana osoba. Np. przyjaciel, terapeuta itp...

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
ewka3 napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Wielu spowiedników poleca wybieranie sobie jakiegoś jednego grzechu i pracę nad poprawą w tym aspekcie. Bo tak ogólnie to ciężko się zmienić. Ale każdy człowiek wie, że dalej będzie upadał w grzech. Sztuka to się z tego podnieść i zacząć jakby od nowa. Jest w jednej z pieśni wielkopostnych ''kochać to znaczy powstawać''.

Pamiętam z katechezy, że przygotowując nas do pierwszej komunii, ksiądz porównał grzechy do byczków, które pokonujemy. Tłumaczył, że wybieramy sobie jednego, który najbardziej nas bodzie i z nim walczymy, aż wyeliminujemy całkowicie i przy kolejnej spowiedzi już go nie będzie.

Co do samej spowiedzi, to uważam, że bardzo często przynosi ulgę. Trudno jest funkcjonować z ukrytą świadomością, iż się zrobiło coś złego. Taka świadomość zżera wewnętrznie, a spowiedź jest jak zrzucenie z siebie ciężaru.
Myślę, że ludzie mają potrzebę opowiedzenia komuś o zachowaniach, z którymi sobie sami nie radzą i spowiedź świetnie wypełnia tę potrzebę.
Niewierzący też przecież się zwierzają, tylko rolę spowiednika przejmuje inna, zaufana osoba. Np. przyjaciel, terapeuta itp...

Czasami wydaje mi sie ze spowiedz w postaci "zrzucenia z siebie grzechow" ulatwia "niepracowanie nad soba". W tym sensie ze te prace ulatwia "laska" a spowiedz daje tylko lepsza? pozycje wyjsciowa do tego. Ta "laska" jest zobrazowana wizualnie na obrazie JCH Milosiernego. Tak to rozumiem i tak to odczuwam. Natomiast sam grzech jest czyms co lubi przyklejac sie do czlowieka. Spowiedz ulatwia to odklejenie. Sama forma obecna spowiedzi ma swoje zalety ale i wady. Wada jest ukrycie postepkow przed srodowiskiem, co moze prowadzic do progresji w postepowaniu.

5 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-19 08:35:17)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
ewka3 napisał/a:

Co do samej spowiedzi, to uważam, że bardzo często przynosi ulgę. Trudno jest funkcjonować z ukrytą świadomością, iż się zrobiło coś złego. Taka świadomość zżera wewnętrznie, a spowiedź jest jak zrzucenie z siebie ciężaru.
Myślę, że ludzie mają potrzebę opowiedzenia komuś o zachowaniach, z którymi sobie sami nie radzą i spowiedź świetnie wypełnia tę potrzebę.
Niewierzący też przecież się zwierzają, tylko rolę spowiednika przejmuje inna, zaufana osoba. Np. przyjaciel, terapeuta itp...

Wiesz co Ewa?? spróbuj raz przeprosić i prosić o wybaczenie tych których skrzywdziłaś, zamiast szeptać kapłanowi. Gwarantuję ci,ze napewno zmotywuje cię to do tego by grzechu nie popełniać ponownie, oczyści i przyniesie ulgę rozwinie w tobie wiele bardzo ważnych cech, odwagę, pokorę wink Polecam to iście oczyszczające i bardzo motywujące. Spowiedź to prowizorka tongue

6 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-03-22 22:09:58)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Co do samej spowiedzi, to uważam, że bardzo często przynosi ulgę. Trudno jest funkcjonować z ukrytą świadomością, iż się zrobiło coś złego. Taka świadomość zżera wewnętrznie, a spowiedź jest jak zrzucenie z siebie ciężaru.
Myślę, że ludzie mają potrzebę opowiedzenia komuś o zachowaniach, z którymi sobie sami nie radzą i spowiedź świetnie wypełnia tę potrzebę.
Niewierzący też przecież się zwierzają, tylko rolę spowiednika przejmuje inna, zaufana osoba. Np. przyjaciel, terapeuta itp...

Wiesz co Ewa?? spróbuj raz przeprosić i prosić o wybaczenie tych których skrzywdziłaś, zamiast szeptać kapłanowi. Gwarantuję ci,ze napewno zmotywuje cię to do tego by grzechu nie popełniać ponownie, oczyści i przyniesie ulgę rozwinie w tobie wiele bardzo ważnych cech, odwagę, pokorę wink Polecam to iście oczyszczające i bardzo motywujące. Spowiedź to prowizorka tongue

Sakrament spowiedzi to nie tylko wyznanie grzechów. To żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienie i pokuta.
Żeby wyznać swoje przewinienia, trzeba mieć w sobie wspomniane przez Ciebie pokorę i odwagę. Żeby zadośćuczynić, też nie można być tchórzem.

Ludzi, którzy sumiennie przystępują do spowiedzi i wypełniają jej wszystkie warunki, należy podziwiać, a nie besztać.
To indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób dąży do stawanie się lepszym.

7 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-23 08:01:30)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
ewka3 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Co do samej spowiedzi, to uważam, że bardzo często przynosi ulgę. Trudno jest funkcjonować z ukrytą świadomością, iż się zrobiło coś złego. Taka świadomość zżera wewnętrznie, a spowiedź jest jak zrzucenie z siebie ciężaru.
Myślę, że ludzie mają potrzebę opowiedzenia komuś o zachowaniach, z którymi sobie sami nie radzą i spowiedź świetnie wypełnia tę potrzebę.
Niewierzący też przecież się zwierzają, tylko rolę spowiednika przejmuje inna, zaufana osoba. Np. przyjaciel, terapeuta itp...

Wiesz co Ewa?? spróbuj raz przeprosić i prosić o wybaczenie tych których skrzywdziłaś, zamiast szeptać kapłanowi. Gwarantuję ci,ze napewno zmotywuje cię to do tego by grzechu nie popełniać ponownie, oczyści i przyniesie ulgę rozwinie w tobie wiele bardzo ważnych cech, odwagę, pokorę wink Polecam to iście oczyszczające i bardzo motywujące. Spowiedź to prowizorka tongue

Sakrament spowiedzi to nie tylko wyznanie grzechów. To żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienie i pokuta.
Żeby wyznać swoje przewinienia, trzeba mieć w sobie wspomniane przez Ciebie pokorę i odwagę. Żeby zadośćuczynić, też nie można być tchórzem.

Ludzi, którzy sumiennie przystępują do spowiedzi i wypełniają jej wszystkie warunki, należy podziwiać, a nie besztać.
To indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób dąży do stawanie się lepszym.

Nie widzę w mojej wypowiedzi nic co można nazwać besztaniem. Powiedz mi co ostatnio za pokutę dostałaś i jaki nakaz zadośćuczynienia. Nie zerwałam się z choinki, wiem czym jest spowiedź i wiem jak 90% katolików do niej podchodzi na zasadzie 3xZ.
Powstał w Polsce portal dla zdradzaczy....słuchałam ostatnio wywiadu z jego właścicielem, który jest Brytyjczykiem. Był zszokowany a jednocześnie zacierał ręce ze w tak katolickim kraju portal jego bije rekordy popularności, większe niż chociażby w krajach protestanckich. Jednym z kluczowych aspektów badania jakie przeprowadził było to że katolicy mają spowiedź. Ta spowiedź traktowana jest na zasadzie mogę mieć żonę/męza i korzystać na boku, bo na święta dostanę rozgrzeszenie, ta spowiedź załatwia nam grzeszki, działa na zasadzie "gumki myszki" bez tzw konsekwencji. Przynajmniej jest takie do tego podejście. A jeśli Ewo uważasz że jest inaczej, że katolik odchodzi od konfesjonału z głębokim postanowieniem zadośćuczynienia tej żonie temu sąsiadowi, to żyjesz w ogromnej iluzji.
Wybacz ale  wyznanie grzechu jakiemuś facetowi w zaułku kościoła o tym że się koleżance w pracy świnie podłożyło, albo o niej plotkowało, to najprostsze, a pomyśl jakbyś miała stanąć oko w oko z kimś kogo nawet w myślach oceniłaś i mu to wyznać i prosić o wybaczenie. Chcesz mi powiedzieć że to nie wymaga odwagi?? Napisałam spróbuj tak a się przekonasz ile wymaga to odwagi i jak potrafi zmotywować by wiecej nie czuć tego palącego wstydu. Ja to sprawdziłam.
Pozdrawiam

8 Ostatnio edytowany przez je veux (2015-03-23 09:56:48)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Wiesz co Ewa?? spróbuj raz przeprosić i prosić o wybaczenie tych których skrzywdziłaś, zamiast szeptać kapłanowi. Gwarantuję ci,ze napewno zmotywuje cię to do tego by grzechu nie popełniać ponownie, oczyści i przyniesie ulgę rozwinie w tobie wiele bardzo ważnych cech, odwagę, pokorę wink Polecam to iście oczyszczające i bardzo motywujące. Spowiedź to prowizorka tongue

Sakrament spowiedzi to nie tylko wyznanie grzechów. To żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienie i pokuta.
Żeby wyznać swoje przewinienia, trzeba mieć w sobie wspomniane przez Ciebie pokorę i odwagę. Żeby zadośćuczynić, też nie można być tchórzem.

Ludzi, którzy sumiennie przystępują do spowiedzi i wypełniają jej wszystkie warunki, należy podziwiać, a nie besztać.
To indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób dąży do stawanie się lepszym.

Nie widzę w mojej wypowiedzi nic co można nazwać besztaniem. Powiedz mi co ostatnio za pokutę dostałaś i jaki nakaz zadośćuczynienia. Nie zerwałam się z choinki, wiem czym jest spowiedź i wiem jak 90% katolików do niej podchodzi na zasadzie 3xZ.
Powstał w Polsce portal dla zdradzaczy....słuchałam ostatnio wywiadu z jego właścicielem, który jest Brytyjczykiem. Był zszokowany a jednocześnie zacierał ręce ze w tak katolickim kraju portal jego bije rekordy popularności, większe niż chociażby w krajach protestanckich. Jednym z kluczowych aspektów badania jakie przeprowadził było to że katolicy mają spowiedź. Ta spowiedź traktowana jest na zasadzie mogę mieć żonę/męza i korzystać na boku, bo na święta dostanę rozgrzeszenie, ta spowiedź załatwia nam grzeszki, działa na zasadzie "gumki myszki" bez tzw konsekwencji. Przynajmniej jest takie do tego podejście. A jeśli Ewo uważasz że jest inaczej, że katolik odchodzi od konfesjonału z głębokim postanowieniem zadośćuczynienia tej żonie temu sąsiadowi, to żyjesz w ogromnej iluzji.
Wybacz ale  wyznanie grzechu jakiemuś facetowi w zaułku kościoła o tym że się koleżance w pracy świnie podłożyło, albo o niej plotkowało, to najprostsze, a pomyśl jakbyś miała stanąć oko w oko z kimś kogo nawet w myślach oceniłaś i mu to wyznać i prosić o wybaczenie. Chcesz mi powiedzieć że to nie wymaga odwagi?? Napisałam spróbuj tak a się przekonasz ile wymaga to odwagi i jak potrafi zmotywować by wiecej nie czuć tego palącego wstydu. Ja to sprawdziłam.
Pozdrawiam

I może taki rodzaj pokuty powinien być, ale dla mnie osobiście, już wypowiedzenie swoich grzechów komu kolwiek ... Jest ogromna pokuta i za dośćuczynieniem. Jest jeszcze cos takiego jak wrażliwość sumienia etc..
Znowu pakuje się w temat rzekę.
Stop wink
Ps. Zresztą zadoscuczynienie to nic innego jak oddanie drugiej, co się jej należy... Po spowiedzi, tak naprawdę powinno tak właśnie się robić, przepraszać etc...
Tylko właśnie, ta wrażliwość sumienia...

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Wiesz co Ewa?? spróbuj raz przeprosić i prosić o wybaczenie tych których skrzywdziłaś, zamiast szeptać kapłanowi. Gwarantuję ci,ze napewno zmotywuje cię to do tego by grzechu nie popełniać ponownie, oczyści i przyniesie ulgę rozwinie w tobie wiele bardzo ważnych cech, odwagę, pokorę wink Polecam to iście oczyszczające i bardzo motywujące. Spowiedź to prowizorka tongue

Sakrament spowiedzi to nie tylko wyznanie grzechów. To żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienie i pokuta.
Żeby wyznać swoje przewinienia, trzeba mieć w sobie wspomniane przez Ciebie pokorę i odwagę. Żeby zadośćuczynić, też nie można być tchórzem.

Ludzi, którzy sumiennie przystępują do spowiedzi i wypełniają jej wszystkie warunki, należy podziwiać, a nie besztać.
To indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób dąży do stawanie się lepszym.

Nie widzę w mojej wypowiedzi nic co można nazwać besztaniem. Powiedz mi co ostatnio za pokutę dostałaś i jaki nakaz zadośćuczynienia. Nie zerwałam się z choinki, wiem czym jest spowiedź i wiem jak 90% katolików do niej podchodzi na zasadzie 3xZ.
Powstał w Polsce portal dla zdradzaczy....słuchałam ostatnio wywiadu z jego właścicielem, który jest Brytyjczykiem. Był zszokowany a jednocześnie zacierał ręce ze w tak katolickim kraju portal jego bije rekordy popularności, większe niż chociażby w krajach protestanckich. Jednym z kluczowych aspektów badania jakie przeprowadził było to że katolicy mają spowiedź. Ta spowiedź traktowana jest na zasadzie mogę mieć żonę/męza i korzystać na boku, bo na święta dostanę rozgrzeszenie, ta spowiedź załatwia nam grzeszki, działa na zasadzie "gumki myszki" bez tzw konsekwencji. Przynajmniej jest takie do tego podejście. A jeśli Ewo uważasz że jest inaczej, że katolik odchodzi od konfesjonału z głębokim postanowieniem zadośćuczynienia tej żonie temu sąsiadowi, to żyjesz w ogromnej iluzji.
Wybacz ale  wyznanie grzechu jakiemuś facetowi w zaułku kościoła o tym że się koleżance w pracy świnie podłożyło, albo o niej plotkowało, to najprostsze, a pomyśl jakbyś miała stanąć oko w oko z kimś kogo nawet w myślach oceniłaś i mu to wyznać i prosić o wybaczenie. Chcesz mi powiedzieć że to nie wymaga odwagi?? Napisałam spróbuj tak a się przekonasz ile wymaga to odwagi i jak potrafi zmotywować by wiecej nie czuć tego palącego wstydu. Ja to sprawdziłam.
Pozdrawiam

W pewnych przypadkach moze oznaczac to potem tzw. "swietokradztwo". Gdyz trwanie w grzechu stale, mozna oznaczac brak zalu, a wiec jednego z glownych warunkow rozgrzeszenia.

10

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
maniek_z_maniek napisał/a:

W pewnych przypadkach moze oznaczac to potem tzw. "swietokradztwo". Gdyz trwanie w grzechu stale, mozna oznaczac brak zalu, a wiec jednego z glownych warunkow rozgrzeszenia.

Maniek odpowiednia kwota na Msze dla proboszcza i wszystko się "gumką myszką" wink Rozwieść się nie mozesz ale jak dasz do kurii odpowiedni datek to choć "nic co Bóg złączył nie rozwiąże człowiek" to kuria napewno rozwiąże. HIPOKRYZJA big_smile

11

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Wiesz co Ewa?? spróbuj raz przeprosić i prosić o wybaczenie tych których skrzywdziłaś, zamiast szeptać kapłanowi. Gwarantuję ci,ze napewno zmotywuje cię to do tego by grzechu nie popełniać ponownie, oczyści i przyniesie ulgę rozwinie w tobie wiele bardzo ważnych cech, odwagę, pokorę wink Polecam to iście oczyszczające i bardzo motywujące. Spowiedź to prowizorka tongue

Sakrament spowiedzi to nie tylko wyznanie grzechów. To żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynienie i pokuta.
Żeby wyznać swoje przewinienia, trzeba mieć w sobie wspomniane przez Ciebie pokorę i odwagę. Żeby zadośćuczynić, też nie można być tchórzem.

Ludzi, którzy sumiennie przystępują do spowiedzi i wypełniają jej wszystkie warunki, należy podziwiać, a nie besztać.
To indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób dąży do stawanie się lepszym.

Nie widzę w mojej wypowiedzi nic co można nazwać besztaniem. Powiedz mi co ostatnio za pokutę dostałaś i jaki nakaz zadośćuczynienia. Nie zerwałam się z choinki, wiem czym jest spowiedź i wiem jak 90% katolików do niej podchodzi na zasadzie 3xZ.
Powstał w Polsce portal dla zdradzaczy....słuchałam ostatnio wywiadu z jego właścicielem, który jest Brytyjczykiem. Był zszokowany a jednocześnie zacierał ręce ze w tak katolickim kraju portal jego bije rekordy popularności, większe niż chociażby w krajach protestanckich. Jednym z kluczowych aspektów badania jakie przeprowadził było to że katolicy mają spowiedź. Ta spowiedź traktowana jest na zasadzie mogę mieć żonę/męza i korzystać na boku, bo na święta dostanę rozgrzeszenie, ta spowiedź załatwia nam grzeszki, działa na zasadzie "gumki myszki" bez tzw konsekwencji. Przynajmniej jest takie do tego podejście. A jeśli Ewo uważasz że jest inaczej, że katolik odchodzi od konfesjonału z głębokim postanowieniem zadośćuczynienia tej żonie temu sąsiadowi, to żyjesz w ogromnej iluzji.
Wybacz ale  wyznanie grzechu jakiemuś facetowi w zaułku kościoła o tym że się koleżance w pracy świnie podłożyło, albo o niej plotkowało, to najprostsze, a pomyśl jakbyś miała stanąć oko w oko z kimś kogo nawet w myślach oceniłaś i mu to wyznać i prosić o wybaczenie. Chcesz mi powiedzieć że to nie wymaga odwagi?? Napisałam spróbuj tak a się przekonasz ile wymaga to odwagi i jak potrafi zmotywować by wiecej nie czuć tego palącego wstydu. Ja to sprawdziłam.
Pozdrawiam

Może "besztanie", to za dosadne słowo. Mimo to uważam, że z Twoich wypowiedzi, aż kipi krytyka wobec spowiedzi i ludzi do niej przystępujących.
Być może spotkały Cię jakieś przykre doświadczenia, które wpłynęły na Twoją opinię. Zdarza się... Nie wszyscy są dobrzy, szlachetni i sprawiedliwi.
Masz swój sposób na pokonywanie słabości, ludzie, którzy korzystają ze spowiedzi swój. Nie mnie oceniać który lepszy.
Qrsywa tu nie chodzi o to, kto ma rację, ale o to jaki wpływ na spokój duszy wierzącego, ma sakrament spowiedzi. Skoro Tobie nic nie daje i jest według Ciebie "prowizorką", to Twoja indywidualna sprawa. Nikt nie namawia Cię do robienia czegoś, co w Twoim odczuciu jest niewłaściwe.

Ocenianie ludzi poprzez pryzmat ich wierzeń i obrzędów nie jest tematem tego wątku. Nie jest nim też licytacja wartości.

12

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
ewka3 napisał/a:

Może "besztanie", to za dosadne słowo. Mimo to uważam, że z Twoich wypowiedzi, aż kipi krytyka wobec spowiedzi i ludzi do niej przystępujących.
Być może spotkały Cię jakieś przykre doświadczenia, które wpłynęły na Twoją opinię. Zdarza się... Nie wszyscy są dobrzy, szlachetni i sprawiedliwi.
Masz swój sposób na pokonywanie słabości, ludzie, którzy korzystają ze spowiedzi swój. Nie mnie oceniać który lepszy.
Qrsywa tu nie chodzi o to, kto ma rację, ale o to jaki wpływ na spokój duszy wierzącego, ma sakrament spowiedzi. Skoro Tobie nic nie daje i jest według Ciebie "prowizorką", to Twoja indywidualna sprawa. Nikt nie namawia Cię do robienia czegoś, co w Twoim odczuciu jest niewłaściwe.

Ocenianie ludzi poprzez pryzmat ich wierzeń i obrzędów nie jest tematem tego wątku. Nie jest nim też licytacja wartości.

Więc wytłumacz mi jaki wpływ na Twoją duszę ma spowiedź jeśli za tym nie idzie prośba o przebaczenie krzywd jakie swoim słowem, czynem lub myślą wyrządziłaś innemu?? Chcesz powiedzieć że puścisz w obieg plotkę, która dotknie koleżankę z pracy a wyszeptanie tego w konfesjonale daje ci spokój duszy?? O to w tym wszystkim chodzi?? Tak mam przykre z tym doświadczenia. Nie ma we mnie wewnętrznej zgody na takie oczyszczanie się.

13

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

W spowiedzi jest parę aspektów. Pierwszym to : laska. Wyznanie w konfesjonale komuś tego, co się przynajmniej w jakiś sposób powinniśmy wstydzić to pierwsza sprawa- trochę jak u terapeuty wink ale pierwszym i przewodnim tutaj tematem jest laska- katolik wierzy, ze wyznając grzechy na spowiedzi księdzu wyznaje je samemu Bogu. Bóg udziela laski w co wyliczona jest również siłą dzięki której łatwiej nam potem wytrwać w dobrych postanowieniach. .. Etc
..
Brakuje mi slow, albo ich poprawnej formy... Wyznaje, ze Muszę napisać ze dwa dzisiaj teksty... Taka mój spowiedz

14

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
je veux napisał/a:

W spowiedzi jest parę aspektów. Pierwszym to : laska. Wyznanie w konfesjonale komuś tego, co się przynajmniej w jakiś sposób powinniśmy wstydzić to pierwsza sprawa- trochę jak u terapeuty wink ale pierwszym i przewodnim tutaj tematem jest laska- katolik wierzy, ze wyznając grzechy na spowiedzi księdzu wyznaje je samemu Bogu. Bóg udziela laski w co wyliczona jest również siłą dzięki której łatwiej nam potem wytrwać w dobrych postanowieniach. .. Etc
..
Brakuje mi slow, albo ich poprawnej formy... Wyznaje, ze Muszę napisać ze dwa dzisiaj teksty... Taka mój spowiedz

Nie wiem dlaczego calkowicie mylisz (jak zwykle) pojecia, bo chyba tak sobie wymyslilas. Laska, to co przez nia pojmujemy to sila, energia dzieki czemu sie zmieniamy, dziala wg. mnie glownie przez komunie oraz modlitwe. A co do trwania w postanowieniach to jest to kwestia zasad, stalosci, konsekwnecji i sumienia. Kto je ma to jest to dla niego oczywiste.

15

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
maniek_z_maniek napisał/a:
je veux napisał/a:

W spowiedzi jest parę aspektów. Pierwszym to : laska. Wyznanie w konfesjonale komuś tego, co się przynajmniej w jakiś sposób powinniśmy wstydzić to pierwsza sprawa- trochę jak u terapeuty wink ale pierwszym i przewodnim tutaj tematem jest laska- katolik wierzy, ze wyznając grzechy na spowiedzi księdzu wyznaje je samemu Bogu. Bóg udziela laski w co wyliczona jest również siłą dzięki której łatwiej nam potem wytrwać w dobrych postanowieniach. .. Etc
..
Brakuje mi slow, albo ich poprawnej formy... Wyznaje, ze Muszę napisać ze dwa dzisiaj teksty... Taka mój spowiedz

Nie wiem dlaczego calkowicie mylisz (jak zwykle) pojecia, bo chyba tak sobie wymyslilas. Laska, to co przez nia pojmujemy to sila, energia dzieki czemu sie zmieniamy, dziala wg. mnie glownie przez komunie oraz modlitwe. A co do trwania w postanowieniach to jest to kwestia zasad, stalosci, konsekwnecji i sumienia. Kto je ma to jest to dla niego oczywiste.

Hm... Balabym się stwierdzenia, ze laska to energia..- niewatpliwie jest to jakiś rodzaj zobrazania tego, czym ona jest- obraz ale nie jest energia. Pewnego rodzaju sila- tak. Ale laska to cos więcej niż wyżej wymienione- nie da się do końca jej zdefiniować, .. 'Emanacja Boga' to również próba jej zobrazowania ale laska to cos ponad.. Nie da się do końca jej opisać, uchwycić w słowa. Niewatpliwie jest ona darem bożym dla nas, prezentem, czymś nie zasłużonym dzięki której czerpiemy z Boga, Jego siły, potęgi i piękna. Dzięki niej możemy stawać się na Jego obraz i podobieństwo. Otrzymujemy ja poprzez sakramenty i sakramentalia. Jednym z sakramentów jest spowiedź. Ogólnie myślę, ze poza sakramentami rowniez- np. Tchnienie życia jest juz laska. Myślę, ze rozumiesz , co mam na myśli.
Hm... Co do zasad, powiedz mi jak to jest np z nałogami? Chcemy przestać a nie możemy? Wcale nie jest takie proste wytrwanie w naszych zasadach. Chociaż wydaje się, jakoby niektórym przychodziło to łatwiej, to jednak musieli tez jakos się tego nauczyć, wzmacniać pod tym kontem swoja wole itd. Znowu możemy zrobić podział na ludzi, którym łatwiej przyszło jej wzmocnienie i tym, którym jakoś trudniej- indywidualne 'zdolności'. Jednak uważam,ze przy dobrej woli, decyzji, konsekwencji itd, każdy jest w stanie pewne sprawy wypracować.
Co o tym sadzisz ?

16

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Może "besztanie", to za dosadne słowo. Mimo to uważam, że z Twoich wypowiedzi, aż kipi krytyka wobec spowiedzi i ludzi do niej przystępujących.
Być może spotkały Cię jakieś przykre doświadczenia, które wpłynęły na Twoją opinię. Zdarza się... Nie wszyscy są dobrzy, szlachetni i sprawiedliwi.
Masz swój sposób na pokonywanie słabości, ludzie, którzy korzystają ze spowiedzi swój. Nie mnie oceniać który lepszy.
Qrsywa tu nie chodzi o to, kto ma rację, ale o to jaki wpływ na spokój duszy wierzącego, ma sakrament spowiedzi. Skoro Tobie nic nie daje i jest według Ciebie "prowizorką", to Twoja indywidualna sprawa. Nikt nie namawia Cię do robienia czegoś, co w Twoim odczuciu jest niewłaściwe.

Ocenianie ludzi poprzez pryzmat ich wierzeń i obrzędów nie jest tematem tego wątku. Nie jest nim też licytacja wartości.

Więc wytłumacz mi jaki wpływ na Twoją duszę ma spowiedź jeśli za tym nie idzie prośba o przebaczenie krzywd jakie swoim słowem, czynem lub myślą wyrządziłaś innemu?? Chcesz powiedzieć że puścisz w obieg plotkę, która dotknie koleżankę z pracy a wyszeptanie tego w konfesjonale daje ci spokój duszy?? O to w tym wszystkim chodzi?? Tak mam przykre z tym doświadczenia. Nie ma we mnie wewnętrznej zgody na takie oczyszczanie się.

Wyznanie grzechów, w moim odczuciu, to dopiero przyznanie się do nich, wypowiedzenie ich głośno.

Najpierw trzeba sobie uświadomić popełnienie błędu, potem odrzucić próby usprawiedliwienia się, doszukiwania przyczyn, spychania winy na sytuację, okoliczności, innych...
Gdy już mamy świadomość czynu i dostrzegamy swoją winę, wyznajemy grzech poprzez spowiedź. Jest to jakby ustne zobowiązanie do dalszych etapów, zadośćuczynienia, chęci poprawy.
Są uczynki, których nie można naprawić, bo nie można cofnąć czasu, ale można uniknąć popełniania ich w przyszłości, gdy się szczerze żałuje.

Czy spowiadam się z "puszczanie w obieg plotek"? Nie. Wybrałaś niewłaściwy przykład.

Jak prosiłaś, napisałam czym jest w moim odczuciu spowiedź. Ty przedstawiłaś swój pogląd. Żeby nie zrobiło się niesmaczne, uznajmy naszą dyskusję za zakończoną.

17 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-24 19:16:35)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
je veux napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
je veux napisał/a:

W spowiedzi jest parę aspektów. Pierwszym to : laska. Wyznanie w konfesjonale komuś tego, co się przynajmniej w jakiś sposób powinniśmy wstydzić to pierwsza sprawa- trochę jak u terapeuty wink ale pierwszym i przewodnim tutaj tematem jest laska- katolik wierzy, ze wyznając grzechy na spowiedzi księdzu wyznaje je samemu Bogu. Bóg udziela laski w co wyliczona jest również siłą dzięki której łatwiej nam potem wytrwać w dobrych postanowieniach. .. Etc
..
Brakuje mi slow, albo ich poprawnej formy... Wyznaje, ze Muszę napisać ze dwa dzisiaj teksty... Taka mój spowiedz

Nie wiem dlaczego calkowicie mylisz (jak zwykle) pojecia, bo chyba tak sobie wymyslilas. Laska, to co przez nia pojmujemy to sila, energia dzieki czemu sie zmieniamy, dziala wg. mnie glownie przez komunie oraz modlitwe. A co do trwania w postanowieniach to jest to kwestia zasad, stalosci, konsekwnecji i sumienia. Kto je ma to jest to dla niego oczywiste.

Hm... Balabym się stwierdzenia, ze laska to energia..- niewatpliwie jest to jakiś rodzaj zobrazania tego, czym ona jest- obraz ale nie jest energia. Pewnego rodzaju sila- tak. Ale laska to cos więcej niż wyżej wymienione- nie da się do końca jej zdefiniować, .. 'Emanacja Boga' to również próba jej zobrazowania ale laska to cos ponad.. Nie da się do końca jej opisać, uchwycić w słowa. Niewatpliwie jest ona darem bożym dla nas, prezentem, czymś nie zasłużonym dzięki której czerpiemy z Boga, Jego siły, potęgi i piękna. Dzięki niej możemy stawać się na Jego obraz i podobieństwo. Otrzymujemy ja poprzez sakramenty i sakramentalia. Jednym z sakramentów jest spowiedź. Ogólnie myślę, ze poza sakramentami rowniez- np. Tchnienie życia jest juz laska. Myślę, ze rozumiesz , co mam na myśli.
Hm... Co do zasad, powiedz mi jak to jest np z nałogami? Chcemy przestać a nie możemy? Wcale nie jest takie proste wytrwanie w naszych zasadach. Chociaż wydaje się, jakoby niektórym przychodziło to łatwiej, to jednak musieli tez jakos się tego nauczyć, wzmacniać pod tym kontem swoja wole itd. Znowu możemy zrobić podział na ludzi, którym łatwiej przyszło jej wzmocnienie i tym, którym jakoś trudniej- indywidualne 'zdolności'. Jednak uważam,ze przy dobrej woli, decyzji, konsekwencji itd, każdy jest w stanie pewne sprawy wypracować.
Co o tym sadzisz ?

Łaska to energia co raczej jasno wynika z np. obrazu Chrystusa Milosiernego. Poza tym wszystko jest "energia". Taka jest natura wrzechrzeczy. Raczej nie ma tu nad czym dyskutować.

"Hm... Co do zasad, powiedz mi jak to jest np z nałogami? Chcemy przestać a nie możemy?"

Chodzi Ci o stale trwanie w czyms, czy ciagle ciagniecie do czegos?

Trwale tkwienie w czyms jest kwestia decyzji, czy to swiadomej czy nie swiadomej (kwestia mechanizmu) to jednak decyzja. Jeśli chodzi o ciagniecie do czegos to sa to roznego rodzaju pokusy np. ciala czy oddziaływanie emocjonalne, poprzez podswiadomosc, i jeśli nie jest to zycie swiadome to jest wtedy realizacja programu podswiadomosci. Nie znając tego mechanizmu, nie bedac w stanie uwagi, można ulegac wpływom tych roznych czynnikow bez swiadomego udziału w tym.

18

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

D

maniek_z_maniek napisał/a:
je veux napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Nie wiem dlaczego calkowicie mylisz (jak zwykle) pojecia, bo chyba tak sobie wymyslilas. Laska, to co przez nia pojmujemy to sila, energia dzieki czemu sie zmieniamy, dziala wg. mnie glownie przez komunie oraz modlitwe. A co do trwania w postanowieniach to jest to kwestia zasad, stalosci, konsekwnecji i sumienia. Kto je ma to jest to dla niego oczywiste.

Hm... Balabym się stwierdzenia, ze laska to energia..- niewatpliwie jest to jakiś rodzaj zobrazania tego, czym ona jest- obraz ale nie jest energia. Pewnego rodzaju sila- tak. Ale laska to cos więcej niż wyżej wymienione- nie da się do końca jej zdefiniować, .. 'Emanacja Boga' to również próba jej zobrazowania ale laska to cos ponad.. Nie da się do końca jej opisać, uchwycić w słowa. Niewatpliwie jest ona darem bożym dla nas, prezentem, czymś nie zasłużonym dzięki której czerpiemy z Boga, Jego siły, potęgi i piękna. Dzięki niej możemy stawać się na Jego obraz i podobieństwo. Otrzymujemy ja poprzez sakramenty i sakramentalia. Jednym z sakramentów jest spowiedź. Ogólnie myślę, ze poza sakramentami rowniez- np. Tchnienie życia jest juz laska. Myślę, ze rozumiesz , co mam na myśli.
Hm... Co do zasad, powiedz mi jak to jest np z nałogami? Chcemy przestać a nie możemy? Wcale nie jest takie proste wytrwanie w naszych zasadach. Chociaż wydaje się, jakoby niektórym przychodziło to łatwiej, to jednak musieli tez jakos się tego nauczyć, wzmacniać pod tym kontem swoja wole itd. Znowu możemy zrobić podział na ludzi, którym łatwiej przyszło jej wzmocnienie i tym, którym jakoś trudniej- indywidualne 'zdolności'. Jednak uważam,ze przy dobrej woli, decyzji, konsekwencji itd, każdy jest w stanie pewne sprawy wypracować.
Co o tym sadzisz ?

Łaska to energia co raczej jasno wynika z np. obrazu Chrystusa Milosiernego. Poza tym wszystko jest "energia". Taka jest natura wrzechrzeczy. Raczej nie ma tu nad czym dyskutować.

"Hm... Co do zasad, powiedz mi jak to jest np z nałogami? Chcemy przestać a nie możemy?"

Chodzi Ci o stale trwanie w czyms, czy ciagle ciagniecie do czegos?

Trwale tkwienie w czyms jest kwestia decyzji, czy to swiadomej czy nie swiadomej (kwestia mechanizmu) to jednak decyzja. Jeśli chodzi o ciagniecie do czegos to sa to roznego rodzaju pokusy np. ciala czy oddziaływanie emocjonalne, poprzez podswiadomosc, i jeśli nie jest to zycie swiadome to jest wtedy realizacja programu podswiadomosci. Nie znając tego mechanizmu, nie bedac w stanie uwagi, można ulegac wpływom tych roznych czynnikow bez swiadomego udziału w tym.

Oj...
Obraz to jeszcze cos innego...to pewnego rodzaju zobrazowanie czegoś. Po drugie... Fizyka to nie wszechświat... Skąd wiesz, ze wszystko poznalismy?

19

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
ewka3 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Może "besztanie", to za dosadne słowo. Mimo to uważam, że z Twoich wypowiedzi, aż kipi krytyka wobec spowiedzi i ludzi do niej przystępujących.
Być może spotkały Cię jakieś przykre doświadczenia, które wpłynęły na Twoją opinię. Zdarza się... Nie wszyscy są dobrzy, szlachetni i sprawiedliwi.
Masz swój sposób na pokonywanie słabości, ludzie, którzy korzystają ze spowiedzi swój. Nie mnie oceniać który lepszy.
Qrsywa tu nie chodzi o to, kto ma rację, ale o to jaki wpływ na spokój duszy wierzącego, ma sakrament spowiedzi. Skoro Tobie nic nie daje i jest według Ciebie "prowizorką", to Twoja indywidualna sprawa. Nikt nie namawia Cię do robienia czegoś, co w Twoim odczuciu jest niewłaściwe.

Ocenianie ludzi poprzez pryzmat ich wierzeń i obrzędów nie jest tematem tego wątku. Nie jest nim też licytacja wartości.

Więc wytłumacz mi jaki wpływ na Twoją duszę ma spowiedź jeśli za tym nie idzie prośba o przebaczenie krzywd jakie swoim słowem, czynem lub myślą wyrządziłaś innemu?? Chcesz powiedzieć że puścisz w obieg plotkę, która dotknie koleżankę z pracy a wyszeptanie tego w konfesjonale daje ci spokój duszy?? O to w tym wszystkim chodzi?? Tak mam przykre z tym doświadczenia. Nie ma we mnie wewnętrznej zgody na takie oczyszczanie się.

Wyznanie grzechów, w moim odczuciu, to dopiero przyznanie się do nich, wypowiedzenie ich głośno.

Najpierw trzeba sobie uświadomić popełnienie błędu, potem odrzucić próby usprawiedliwienia się, doszukiwania przyczyn, spychania winy na sytuację, okoliczności, innych...
Gdy już mamy świadomość czynu i dostrzegamy swoją winę, wyznajemy grzech poprzez spowiedź. Jest to jakby ustne zobowiązanie do dalszych etapów, zadośćuczynienia, chęci poprawy.
Są uczynki, których nie można naprawić, bo nie można cofnąć czasu, ale można uniknąć popełniania ich w przyszłości, gdy się szczerze żałuje.

Czy spowiadam się z "puszczanie w obieg plotek"? Nie. Wybrałaś niewłaściwy przykład.

Jak prosiłaś, napisałam czym jest w moim odczuciu spowiedź. Ty przedstawiłaś swój pogląd. Żeby nie zrobiło się niesmaczne, uznajmy naszą dyskusję za zakończoną.

Czysty ideał spowiedzi...
Rzadko kiedy tak czysta forma występuje etc.
Dzięki smile

20

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Od kilku lat u spowiedzi nie byłam, ale "wrażenia" dobrze pamiętam. Jedyna spowiedź, którą jakoś mocniej przeżyłam, to jak miałam 9 lat i mdlejąca za strachu przyznawałam się do świętokradztwa. Bo przy poprzedniej spowiedzi ksiądz na koniec moich grzechów spytał, czy nie zapominam o pacierzu, szybciutko powiedziałam, że nie, a zapominałam o porannym! No i taka tragedia, naprawdę byłam przerażona, a ksiądz, na takie wyznanie 9-latki, chichocząc pod nosem, dopytywał jeszcze, złośliwiec, na czym to dokładnie polegało. O, wtedy po spowiedzi faktycznie mi ulżyło, ale dlatego, że przestała nade mną wisieć ta spowiedź. Tak czy inaczej, jak byłam mała, to spowiedzią się przejmowałam, nawet trochę może bałam? Po prostu nie lubiłam jej.

Później mi przeszło. Do spowiedzi szłam, bo święta, bo coś tam, coraz rzadziej, aż przestałam wcale. Generalnie dla mnie taka forma spowiedzi jest trochę bezsensowna. Nie wiem, może dlatego, że jakichś epickich grzechów nie miałam, nie spowiadałam się z morderstwa, aborcji czy puszczania się na prawo i lewo, a z przeklinania, niesłuchania rodziców i nieszanowania starszych. Właściwie wszystkie moje spowiedzi były takie same. Formalność. Nie czułam się spokojniejsza ani żadna inna. Ot, kolejka do jakiegoś pana, wymienienie tego, co nabroiłam, jakieś modlitwy do odmówienia i wszystko. Raz się jeszcze denerwowałam, jak zapomniałam, czy miałam koronkę czy jakąś (jaką?) litanię. Na wszelki wypadek odmówiłam pół katechizmu. Po prostu podchodziłam do tego trochę zadaniowo, tak trzeba zrobić i już. To robiłam. Może byłoby inaczej, gdybym miała na sumieniu jakieś grzechy, za które faktycznie mogłabym nie dostać rozgrzeszenia? Nie wiem. I właściwie teraz by się wiele nie zmieniło, poza tym, że byłoby mi może głupio powiedzieć, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam u spowiedzi. Ale się nie wybieram, bo dalej spowiedzi nie lubię, a od dawna nie robię czegoś, czego nie lubię. ;p

Rozumiałabym takie oczyszczenie, gdyby spowiedź wyglądała trochę tak, jak czasem na filmach. Że się siada z księdzem gdzieś tam, rozmawia o tych grzechach, o powodach itd. Wtedy może faktycznie można poczuć jakiś większy spokój. I pewnie, jakbym poprosiła księdza o taką spowiedź bardziej w formie rozmowy, to by się zgodził. Ale o czym mam z nim rozmawiać? O tym, że żrę mięcho w piątki? Czy że zdarza mi się nazmyślać wykładowcy? A może o tym, że często przeklinam? To raczej nie temat na długą, głęboką i pełną emocji rozmowę. No, można by pogadać o tym, że się nie użalam nad biedniejszymi i miewam ostre osądy. Ale tego raczej nie chcę zmieniać i to kwestia poglądów. Zmienić mogę to, że ich nie wyrażę, a nie że przestanę w dany sposób myśleć.

21 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-26 15:31:34)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
Eileen napisał/a:

Od kilku lat u spowiedzi nie byłam, ale "wrażenia" dobrze pamiętam. Jedyna spowiedź, którą jakoś mocniej przeżyłam, to jak miałam 9 lat i mdlejąca za strachu przyznawałam się do świętokradztwa. Bo przy poprzedniej spowiedzi ksiądz na koniec moich grzechów spytał, czy nie zapominam o pacierzu, szybciutko powiedziałam, że nie, a zapominałam o porannym! No i taka tragedia, naprawdę byłam przerażona, a ksiądz, na takie wyznanie 9-latki, chichocząc pod nosem, dopytywał jeszcze, złośliwiec, na czym to dokładnie polegało. O, wtedy po spowiedzi faktycznie mi ulżyło, ale dlatego, że przestała nade mną wisieć ta spowiedź. Tak czy inaczej, jak byłam mała, to spowiedzią się przejmowałam, nawet trochę może bałam? Po prostu nie lubiłam jej.

Później mi przeszło. Do spowiedzi szłam, bo święta, bo coś tam, coraz rzadziej, aż przestałam wcale. Generalnie dla mnie taka forma spowiedzi jest trochę bezsensowna. Nie wiem, może dlatego, że jakichś epickich grzechów nie miałam, nie spowiadałam się z morderstwa, aborcji czy puszczania się na prawo i lewo, a z przeklinania, niesłuchania rodziców i nieszanowania starszych. Właściwie wszystkie moje spowiedzi były takie same. Formalność. Nie czułam się spokojniejsza ani żadna inna. Ot, kolejka do jakiegoś pana, wymienienie tego, co nabroiłam, jakieś modlitwy do odmówienia i wszystko. Raz się jeszcze denerwowałam, jak zapomniałam, czy miałam koronkę czy jakąś (jaką?) litanię. Na wszelki wypadek odmówiłam pół katechizmu. Po prostu podchodziłam do tego trochę zadaniowo, tak trzeba zrobić i już. To robiłam. Może byłoby inaczej, gdybym miała na sumieniu jakieś grzechy, za które faktycznie mogłabym nie dostać rozgrzeszenia? Nie wiem. I właściwie teraz by się wiele nie zmieniło, poza tym, że byłoby mi może głupio powiedzieć, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam u spowiedzi. Ale się nie wybieram, bo dalej spowiedzi nie lubię, a od dawna nie robię czegoś, czego nie lubię. ;p

Rozumiałabym takie oczyszczenie, gdyby spowiedź wyglądała trochę tak, jak czasem na filmach. Że się siada z księdzem gdzieś tam, rozmawia o tych grzechach, o powodach itd. Wtedy może faktycznie można poczuć jakiś większy spokój. I pewnie, jakbym poprosiła księdza o taką spowiedź bardziej w formie rozmowy, to by się zgodził. Ale o czym mam z nim rozmawiać? O tym, że żrę mięcho w piątki? Czy że zdarza mi się nazmyślać wykładowcy? A może o tym, że często przeklinam? To raczej nie temat na długą, głęboką i pełną emocji rozmowę. No, można by pogadać o tym, że się nie użalam nad biedniejszymi i miewam ostre osądy. Ale tego raczej nie chcę zmieniać i to kwestia poglądów. Zmienić mogę to, że ich nie wyrażę, a nie że przestanę w dany sposób myśleć.

W sumie ciekawy post, ktory pokazuje ze jak sie w cos nie wierzy, to nie ma to dla takiej osoby wartosci. Wiara tez wynika z praktyki. Praktyka spowiedzi, zeby miala sens, powinna byc systematyczna, a jak ktos "nie moze", bo i takie sytuacje sie zdarzaja, to stala i systematyczna relfeksja. Jak sie w zyciu religijnym uczestniczylo "od swieta" to jak mozna sobie wyrobic nawyk do robienia czegos? Nie mozna. Oczywiste jest wiec oczywiste. Poza tym odpowiedz, ze sie nie chodzi nie jest chyba w temacie. Moglas np. napisac jak sobie radzisz z "grzechami" a moze nie odczuwasz "popelniania grzechow" a przez to i koniecznosci spowiedzi czy jakiejs autorelfkesji.

Bo tu dochodzimy do sedna. Otoz spowiedz moze byc, ale dla wielu sa to tez inne punkty zwrotne, takim momentem odbicia sie i dalej rozwoju siebie samego. Inaczej sie po prostu stoi w miejscu.

22

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego
maniek_z_maniek napisał/a:

Poza tym odpowiedz, ze sie nie chodzi nie jest chyba w temacie. Moglas np. napisac jak sobie radzisz z "grzechami" a moze nie odczuwasz "popelniania grzechow" a przez to i koniecznosci spowiedzi czy jakiejs autorelfkesji.

Pozwolę się z Tobą maniek, nie zgodzić.
Eileen napisała, że przystępowała do spowiedzi, więc wie o czym mowa. Napisała też, z jakiego powodu nie praktykuje tego sakramentu.
Ma niemiłe wspomnienia z dzieciństwa i nie odczuwa potrzeby.
Gdyby nie spróbowała i wypowiadała się w temacie, to można by zarzucić Jej hipokryzję, ale Eileen wyjaśniła, dlaczego się nie spowiada. Napisała jaki wpływ na "spokój Jej duszy" ma spowiedź.

23

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Ewka, mniej więcej tak. Tylko bez tych złych wspomnień. Teraz moje epickie świętokradztwo mnie raczej śmieszy. big_smile

Maniek, i to nie tak, że jestem niewierząca. Wierzę, że istnieje Bóg. Chociaż sama się sobie dziwię i staram nie zagłębiać, bo jeszcze wyjdzie mi co innego, po co komplikować sobie życie. tongue Co nie oznacza, że muszę robić wszystko tak, jak trzeba. Wierzyć to jest tylko czasownik, oznaczający jedną czynność, on nie zwiera w sobie dodatkowo życia zgodnie z zasadami danej religii. To tak samo, jak nawet wiem, że nie wolno palić na przystankach, ale i tak, jak jest pusty, to zapalę. No i co, prawo istnieje, a to, że ja zrobię coś niezgodnie z nim, to nie znaczy, że neguję jego istnienie.

A do spowiedzi nie chodzę, bo nie mam zamiaru wywnętrzać się przed obcym facetem. Poszłabym, jakbym musiała. Na przykład, jak byłam świadkiem na bierzmowaniu kuzynki. Przed ślubem też bym poszła. Kiedyś jeszcze przez jakiś czas chodziłam tylko na Wielkanoc, bo obowiązek, ale na mszę już nie. Więc i ze spowiedzi potem zrezygnowałam.

Zresztą, grzechy miałabym na poziomie dziecka z podstawówki. Kretyńsko bym się czuła, gdyby moim największym grzechem okazało się "mówienie brzydkich słów" (jak sprytnie omijałam przeklinanie jako  dziecko tongue). W gruncie rzeczy nie robię wielu złych rzeczy, prędzej moje myślenie i poglądy są zbyt dalekie od myślenia przykładnej katoliczki, nie ma we mnie empatii ani chęci pomocy nikomu, poza zwierzętami. I z tego mam się spowiadać? Że mam w nosie innych ludzi? Ale - mimo że zgodnie z KK byłby to pewnie grzech - świadomie nie zamierzam tego zmieniać, bo takie mam poglądy, w związku z czym uważam, że to rozsądne. I nie zamierzam się użalać nad innymi na pokaz ani starać zmienić myślenia. Więc znowu mam latać przerażona i spowiadać się ze świętokradztwa, bo polazłam do komunii, nie żałując za grzechy? Po prostu nie po drodze mi z kościołem i trudno.

24 Ostatnio edytowany przez biel.. (2015-04-01 15:16:38)

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Oj,.. Tak sobie myślę, ze nie Zgodze się z tym, ze wyznanie winy temu, któremu cos się poniszczylo jest do końca dobre- jako spowiedź. Dlaczego? Bo w tym samym momencie uzyskuje się ..spokój duszy- bo tak to działa . a w spowiedzi jest jeszcze element pokuty i zadoscuczynienia. A tutaj nawet człowiek zdejmuje z siebie ostatnie okruszli wstydu.... I kicha est.

Czasami poprostu nie wystarczy zwykle przepraszam. A jeśli juz ktoś je wypowie, to niech za tym idzie poprawa. A jeśli robi się dalej swoje, bo przecież można powiedzieć to przepraszam....
To kicha est.

25

Odp: Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Witam! smile

A ja byłam w sobotę u spowiedzi i czuję wielką ulgę, spokój i jestem przekonana, że zostałam dotknięta przez Chrystusa. Nic nie jest w stanie zastąpić spowiedzi, która oczyszcza, leczy i daje wejrzenie w duszę. Przecież to tam w tym sakramencie człowiek spotyka się z Bogiem a kapłan (nawet najbardziej nieudolny) jest tam pośrednikiem.  Bóg rozjaśnia wnętrze człowieka. Człowiek sam zaczyna lepiej się rozumieć.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Pokuta i spowiedź święta - wpływ na spokój duszy wierzącego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024