Prawo ? prawem, ale tradycja musi być. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-12-18 11:15:37)

Temat: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Porozmawiajmy o naszych świątecznych zwyczajach przy stole i ich odniesieniu do już nieobowiązującego postu.
Wynieśliśmy z rodzinnych domów nawyki, rytuały i przekonania o sposobie obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia. Wigilia, inaugurująca te święta, jest w naszych tradycjach dniem szczególnym.

W 1983 roku zostały złagodzone, poprzez wprowadzenie nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego, przepisy dotyczące postów.
Te reformy w Polsce potwierdził II Synod Plenarny.
W 2003 roku polscy biskupi w specjalnym liście pasterskim na temat przykazań kościelnych objaśnili wiernym zmiany.
Według obecnie obowiązującego Prawa Kanonicznego Wigilia jest dniem, w którym nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Równocześnie zachęca się do nawiązania i przestrzegania wielowiekowej tradycji.

Polska jest krajem, którego obywatele wyjątkowo kultywują tradycjom.

A jak jest na Waszych wigilijnych stołach? Klasyczny karp w galarecie, czy kurczak z rożna? Celebrujecie tradycje bez nakazów kościelnych?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U mnie w Wigilię na stole mięsa nie ma. Może i dobrze, jako że spęd rodzinny trwa u mnie minimum 3 dni, więc przynajmniej menu wigilijne jest zupełnie różne od świątecznych. Z drugiej strony, jeśli to ja bym była już głową rodziny, to mięso by było - jestem wybitnie mięsożerna, a tradycje mam w nosie.

3

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U nas wieczerza wigilijna jest tradycyjna. Typowe potrawy bezmięsne.
Nie zabraniam nikomu jeść mięsa i w lodówce zawsze jest coś przygotowane. Mam ten komfort, że moje dzieci są już w takim wieku, iż decydują same za siebie. To co mogłam, wydawało mi się słuszne, im przekazałam, a teraz to już ich wolna wola.
Powielam tradycje naszych rodziców i przodków. Być może dlatego, że zostałam tak wychowana, a może z szacunku i dla pamięci.

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-12-18 13:00:00)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U mnie w rodzinie Wigilia jest (a wlasciwie byla, bo w zwiazku z tym, ze sie rodzina rozjechala po swiecie to jednak troszke sie zmienilo)  postna i bardzo, powiedzialabym, ascetyczna.

Byla to wigilia w stylu wiejskim (moi dziadkowie z obu stron pochodzili ze wsi, i to takiej prawdziwej wsi, gdzie cala wies sklada sie z 15 domow, a kolejna wies jest 3 km dalej, a do miasta, no miescinki, 20) wiec nie bylo zadnych ryb w galarecie czy nawet karpi, bo takich cudow do wiejskiego sklepu nie przywozili.

I chociaz oboje rodzice wczesnie przeprowadzili sie do miasta, to jednak tradycja pozostala na cale zycie.

Bylo skromnie, ale duzo. Jadalo sie kasze i taka kasza (gryczana lub jeczmienna) ze zrumieniona cebulka byla uwazana jako potrawa. Byl barszcz grzybowy - zupa, ktorej poza moja rodzina nigdzie na Wigilii nie spotkalam. Byly pierogi z kapusta i grzybami, lazanki z makiem, sledzie (obowiazkowo!), kompot z suszu i na koniec makowiec albo racuchy.

Ziemniakow nikt na Wigilie nie jadal, bo ziemniaki to swinie jadaly big_smile
Nie jadalismy tez barszczyku czerwonego z uszkami, bo kto by paru chlopow uszkami nakarmil big_smile pierogi sie robilo, takie na pelna gebe, a nie jakies uszka big_smile
Kapusta z grochem jeszcze byla, ale z takim prawdziwym, zoltym grochem, a nie jakas fasola, jak mnie kiedys u mojego eksa uraczyli.

Teraz oczywiscie juz nie jest tak przasnie i siermieznie, ale Wigilii z szynka i bigosem nadal nikt sobie nie wyobraza.

5 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-18 21:59:46)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Ja jestem niewierząca, ale do dziś dzień święta z rodziną obchodzę, jest tradycyjnie, czytanie Pisma Świętego, dzielenie się opłatkiem, potrawy bez mięsa, karp w galarecie, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami, kluski z makiem, barszcz z uszkami zawsze 12 potraw, ah no i kompocik smile Wszystko przygotowane tradycyjnie bez żadnych proszków czy innych gotowców. Babcia nas męczy kolędami, u nas mało kto chce ich słuchać ja od ojca metalowiec, siostra też, mój też, druga siostra też raczej nie ma zamiaru ich śpiewać więc puszczamy z kasety ;P

Wigilię obchodzimy po polsku, drugi dzień świąt trochę polsko trochę francusko, mieszają się tradycje z obu krajów.

6

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U mnie w domu rodzinnym gdzie na Święta zawsze jeżdże ( jakoś przywykłam do spędzania Świąt w dużym gronie) nie ma mięsa w Wigilie. Jest karp, ryby, śledź w śmietanie, pierogi, uszka, kompotz suszu, kapusta z grochem, grzybami itd. Mięso jada się w kolejne dni jako że mama jest Ewa zjeżdza się cała rodzina i tak sobie biesiadujemy;)

Gdy będę przygotowywała Wigilie w domu kiedyś tam zachowam tradycje i mięsa jeść nie będe.

7

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Małpa69 napisał/a:

Ja jestem niewierząca, ale do dziś dzień święta z rodziną obchodzę, jest tradycyjnie, czytanie Pisma Świętego, dzielenie się opłatkiem, potrawy bez mięsa, karp w galarecie, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami, kluski z makiem, barszcz z uszkami zawsze 12 potraw, ah no i kompocik smile Wszystko przygotowane tradycyjnie bez żadnych proszków czy innych gotowców. Babcia nas męczy kolędami, u nas mało kto chce ich słuchać ja od ojca metalowiec, siostra też, mój też, druga siostra też raczej nie ma zamiaru ich śpiewać więc puszczamy z kasety ;P

Wigilię obchodzimy po polsku, drugi dzień świąt trochę polsko trochę francusko, mieszają się tradycje z obu krajów.

Uważam, że to jest fajne. Pomimo, że jesteś niewierząca nie obrażasz się na tradycję. Święta, to też czas spędzony z bliskimi, czas pokoju i pojednania.
Co do słuchania kolęd, to warto się do tego przekonać, choćby z szacunku dla babci.

Tradycja nakazuje też pozostawić wolne miejsce dla wędrowca. Nikt nie gwarantuje, że będzie nim nasz współwierca.

8

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

A właśnie wolny talerz też zawsze jest smile

A czemu miałabym się obrażać, uwielbiam święta, wszyscy razem mają czas dla siebie najfajniejsze chwile w roku smile

9

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Nie mogę już edytować.

Jest też sianko pod obrusem, łuska karpia do portfela

10

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Małpa69 napisał/a:

Jest też sianko pod obrusem, łuska karpia do portfela

Sianko - obowiązkowo wink Łuski karpia do portfela nie wkładamy. U nas nie było tego zwyczaju, możliwe, że to wina śledzi.
Na kaszubskich stołach od wieków królował śledź. W dni ścisłego postu jedliśmy go zawsze z cebulą i "pulkami" (ziemniaki w mundurkach). Tylko trzy razy w roku. Środa Popielcowa, Wielki Piątek i Wigilia. Mój tata bardzo pilnował i przestrzegał tej tradycji. Była ona wyrazem szacunku dla ciężkiej pracy rybaków i ich trudnej sytuacji bytowej w przeszłości.
Dla mnie osobiście Dolina Gehenny z tym śledziem, bo bardzo nie lubię. Miałam w tych dniach trochę surowszy post od reszty rodziny wink

11

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U mnie w domu mięsa nie ma w Wigilię. Zresztą bez przesady, jeden dzień w roku można się chyba przemęczyć (zależy jak kto jest religijny, ja tam przestrzegam postów wszelakich cały rok)

Zresztą jest tyle jedzenia, że i tak tego nie damy radę zjeść w jeden wieczór, więc i w Boże Narodzenie nie mamy typowych mięsnych dań (z wyjątkiem bigosu i szynek). Wigilię zawsze zaczynamy od barszczu z uszkami (nie wszyscy go u nas lubią, więc jest do wyboru jeszcze zupa grzybowa). Później mamy smażonego karpia, którego osobiście nie znoszę i rok w rok apeluję, żeby go nie było, a jeśli już ma być, to żeby przynajmniej oporządzić go w sklepie, a nie męczyć biednego zwierzaka w domu (widok odciętych łbów u babci w kuchni zawsze mnie przerażał)... W tym roku mama się zlitowała i mają być oprócz karpii ryby morskie. Następnie są pierogi z kapustą i grzybami (ja zazwyczaj karpia olewałam i od razu zabierałam się za pierogi, czasem mamy różne rodzaje pierogów - są ruskie, są na słodko z serem). Oprócz tego są śledzie w kilku rodzajach, od paru lat chcemy też mieć łososia wędzonego na stole. To chyba by było na tyle z tego, co kojarzę. Jest też kompot z suszu, ale mało kto go chce, mama go zazwyczaj gotuje dla siebie.

A mam do was takie pytanie o post. Bo niejedzenie mięsa to oczywistość. Ale czy u was jest tak, że cały dzień nic się nie je, dopiero gdy zasiadacie do kolacji? (z tą kolacją to w sumie nad wyrost powiedziane, bo ciemno robi się już o 16 ;P). Bo chyba Kościół tego oczekuje, u mnie śniadanie się je normalnie, tylko może jest ono skromniejsze (chociaż ja i tak rzadko kiedy jem dużo na śniadanie)

12 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-19 13:11:47)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U nas w sumie się tak robiło nie tylko ze względu na zwyczaje, ale dlatego żeby po prostu mieć na to wszystko miejsce tongue

Niestety ja czy chce czy nie chcę i znaczna część mojej rodziny musimy zjeść śniadanie i lekki obiad bo mamy cukrzycę, więc nie jedzenie przez cały dzień odpada hmm

Maltretowanego karpia nigdy nie widziałam, pływał u dziadków w wannie, bawiłam się z nim, a potem znikał... tongue

Ja i tak mam post przez cały rok nie ze względów religijnych, tylko zdrowotnych, nie jem słodyczy, przetworzonej żywności, mięsa to już z własnego wyboru, więc moja dieta to głównie warzywa i nabiał.

13

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

U mnie w domu Wigilia zaczynala sie od barszczu i pasztecikow z kapusta i grzybami. Barszcz z porcelanowego dzbanka, w porcelanowych filizankach Jako dziecko bylam przekonana ze inaczej sie barszczu wigilijnego nie je, jak sie dowiedzialam ze ludzie jedza z talerzy lyzkami to bylam w szoku. Jeszcze z jakims "wkladem".
Potem karp w galarecie - nie jadlysmy go z siostra, wiec dla nas czasem jakas ryba smazona. Ale bylo narzekanie, ze w swieto smierdzi smazenina. Do karpia chalka, domowa. Potem salatka z warzyw ktore byly do galarety, tj, najpierw gotowalo sie jarzyny, wyciagalo i w tej wodzie gotowalo karpia. Warzywa ryba nie smierdzialy. Sledzie - tez z siostra nie jadlysmy.
Wielkim zdziwieniem bylo dla mnie ze karpia sie smazy - u nas nigdy tego nie robiono. Slazacy jedza do tego piernik - nigdy sie nie odwazylam sprobowac ani tego piernika ani smazonego karpia.
Wszystko nakladalo sie na talerz (oczywiscie zmiana talerzy po barszczu), nalezalo jesc po trochu, absolutnie nie nakladac na chleb. Jedzenie czegos np, pierogow czy kaszy, normalnie jak obiadu bylo profanacja.
Nastepnego dnia do barszczu dolewany byl wywar w ktorym gotowala sie szynka - nie cierpialam tego, dla mnie i siostry zostawal czysty barszcz.
Sniadania i kolacje ( i imprezy w gronie rodziny) byly podobne jak wigilia - wszystko na talerzu, kroilo po trochu, chleb byl osobno ew, posmarowany maslem chociaz to bylo uwazane za deklasacje. Zwlaszcza jak na imprezie byla ciotka -hrabina.

14 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2014-12-19 21:31:42)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

w mojej rodzinie chyba nie ma mięsa, właściwie nie jestem pewna, bo na wigilii nie jem nic poza ciastem i krokietami z kapustą i grzybami, reszta jest dla mnie nie do zjedzenia. Nie jadam grochu, fasoli, cebuli, kapustę rzadko (włąśnie w krokietach), mięso jem średnio raz w miesiącu... jest to jeden z powodów, dla których szczerze nie cierpię świąt- okropne, ciężkie jedzenie.
Z drugiej strony na wigilii są u mnie w rodzinie dobre alkohole, bo zjeżdżają się kuzyni z całego świata i każdy przywiezie coś na spróbowanie. W ten wieczór mogę wypić coś, na co ogólnie nie mogłabym sobie pozwolić, lub w Europie tego nie ma. To jednak są jakieś plusy świąt wink

Poza tym- czy galarety nie robi się na łapkach kurzych? (nie jadam galaret, bo mnie obrzydzają, ale wydaje mi się, że tak się je własnie robi). Jeśli tak, to przecież nie jest to potrawa postna, co więc robi ryba w galarecie na tradycyjnym stole?

15

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Ze wszystkiego mozna zrobic galarete dodajac zelatyny. Z karpia robi sie gotujac calego (dlatego potrzebna jest glowa) ale zelatyny i tak raczej trzeba dodac.

16

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
marchewa91 napisał/a:

A mam do was takie pytanie o post. Bo niejedzenie mięsa to oczywistość. Ale czy u was jest tak, że cały dzień nic się nie je, dopiero gdy zasiadacie do kolacji? (z tą kolacją to w sumie nad wyrost powiedziane, bo ciemno robi się już o 16 ;P). Bo chyba Kościół tego oczekuje, u mnie śniadanie się je normalnie, tylko może jest ono skromniejsze (chociaż ja i tak rzadko kiedy jem dużo na śniadanie)

Osobiście kultywuję te tradycję, albowiem całodzienny post tego dnia ma dla mnie specyficzny urok. Lubię ten czas wyczekiwania posiłku i wilczy apetyt kiedy zasiadam do stołu wink

17

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Małpa69 napisał/a:

Ja jestem niewierząca, ale do dziś dzień święta z rodziną obchodzę, jest tradycyjnie, czytanie Pisma Świętego, dzielenie się opłatkiem, potrawy bez mięsa, karp w galarecie, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami, kluski z makiem, barszcz z uszkami zawsze 12 potraw, ah no i kompocik smile Wszystko przygotowane tradycyjnie bez żadnych proszków czy innych gotowców. Babcia nas męczy kolędami, u nas mało kto chce ich słuchać ja od ojca metalowiec, siostra też, mój też, druga siostra też raczej nie ma zamiaru ich śpiewać więc puszczamy z kasety ;P

Wigilię obchodzimy po polsku, drugi dzień świąt trochę polsko trochę francusko, mieszają się tradycje z obu krajów.

Karp to mieso przeciez, wiec jak bez miesa?

18

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
femte napisał/a:

Ze wszystkiego mozna zrobic galarete dodajac zelatyny. Z karpia robi sie gotujac calego (dlatego potrzebna jest glowa) ale zelatyny i tak raczej trzeba dodac.

ale żelatyna jest pochodzenia zwierzęcego, czy tak?
No i tak jak napisała Nina, przecież karp ma mięso, a nie marchewki.

19 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-19 22:32:54)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
NinaLafairy napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Ja jestem niewierząca, ale do dziś dzień święta z rodziną obchodzę, jest tradycyjnie, czytanie Pisma Świętego, dzielenie się opłatkiem, potrawy bez mięsa, karp w galarecie, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami, kluski z makiem, barszcz z uszkami zawsze 12 potraw, ah no i kompocik smile Wszystko przygotowane tradycyjnie bez żadnych proszków czy innych gotowców. Babcia nas męczy kolędami, u nas mało kto chce ich słuchać ja od ojca metalowiec, siostra też, mój też, druga siostra też raczej nie ma zamiaru ich śpiewać więc puszczamy z kasety ;P

Wigilię obchodzimy po polsku, drugi dzień świąt trochę polsko trochę francusko, mieszają się tradycje z obu krajów.

Karp to mieso przeciez, wiec jak bez miesa?

Nino w Polsce się tak utarło, że się mówi bez mięsa i ryby się jak mięso nie traktuje (ja również tak jak Ty uważam że to mięso), ja i tak go nie jem, trudno żebym zabroniła go jeść całej rodzinie

W Polsce od dawna się mówi że Wigilia bez mięsa a ryba jest, nie zmienię tego że tysiące ludzi tak mówi wink

20

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Zelatyne mozna zrobic ze wszystkiego co ma kolagen, fakt ze w polsce jest tylko zelatyna marki "zelatyna" nawet nie opisana czy wolowa czy wieprzowa.

21

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Jest opisana, przynajmniej nie widziałam nie opisanej, jest też coś co nazywane jest żelatyną roślinną z agaru.

22

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Agar to agar, nie zelatyna. Ja widzialam zelatyne z ryb, ale nigdy nie uzywalam.
Oczywiscie agaru mozna tez uzyc. Z agarem jednak spotykalam sie jako z podlozem do hodowli bakterii, nigdy w kuchni.

23

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Można normalnie kupić i używać, stosuje się też do kuchni molekularnej i do wielu produktów używany jako zagęstnik.

24

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Wlasciwie to odeszlysmy od tematu.
Wigilia w wydaniu polskim ma korzenie slowianskie - potrawy, zostawianie pokarmu dla ducha czy wedrowca itd. Chrzescijanstwo wykorzystalo te zwyczaje, ktorych znaczenie zostalo zapomniane. Np, mak ma zapewnic lacznosc ze swiatem duchow. Snopy w katach zamienily sie w siano pod obrusem. I tak dalej.
Wiele kultur obchodzilo przesilenie zimowe jako swieto. Wielu bogow mialo sie rodzic w tym czasie - chocby Mitra. Bo Slonce "rodzi sie na nowo" z najnizszego swego polozenia i okresie pozornego trzydniowego bezruchu.
Dlatego ja bede swietowac przesilenie zimowe, dobra okazja zeby wypic. Bez zadnych religijnych podtekstow.

25 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-12-21 00:34:51)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Kodeks Prawa Kanonicznego jak zaklaszcze tak  lud tańczy. Jakże to godne pochwały .. jednym słowy pacynkowo, bal marionetek tańczĄCY do rytmu zależnie od fanaberii ,zachcianek  i kaprysu  P.K    roll

26

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Małpa69 napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Ja jestem niewierząca, ale do dziś dzień święta z rodziną obchodzę, jest tradycyjnie, czytanie Pisma Świętego, dzielenie się opłatkiem, potrawy bez mięsa, karp w galarecie, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami, kluski z makiem, barszcz z uszkami zawsze 12 potraw, ah no i kompocik smile Wszystko przygotowane tradycyjnie bez żadnych proszków czy innych gotowców. Babcia nas męczy kolędami, u nas mało kto chce ich słuchać ja od ojca metalowiec, siostra też, mój też, druga siostra też raczej nie ma zamiaru ich śpiewać więc puszczamy z kasety ;P

Wigilię obchodzimy po polsku, drugi dzień świąt trochę polsko trochę francusko, mieszają się tradycje z obu krajów.

Karp to mieso przeciez, wiec jak bez miesa?

Nino w Polsce się tak utarło, że się mówi bez mięsa i ryby się jak mięso nie traktuje (ja również tak jak Ty uważam że to mięso), ja i tak go nie jem, trudno żebym zabroniła go jeść całej rodzinie

W Polsce od dawna się mówi że Wigilia bez mięsa a ryba jest, nie zmienię tego że tysiące ludzi tak mówi wink

Tu nie chodzi o to co się w Polsce utarło ale co uważa za mięso objęte postem kościół. Z postów ścisłych, a pod taki podlegała kiedyś wigilia Bożego Narodzenia wyłączone jest mięso ryb jako stworzeń zimnokrwistych jak ładnie to nazwano. Jak ktoś nie lubi ryb, to może sięgnąć do kuchni innych krajów i na ten czas przyrządzić sobie ślimaki, żabie udka albo zupę z żółwia.

27 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-12-21 09:42:26)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

W moim domu rodzinnym, kolacja wigilijna to zlepek tradycji wielkopolskich i podkarpackich.
Zawsze jednak, na początek, była zupa grzybowa z makaronem, a później, jak leci.
Były u nas, oprócz klusek z makiem, także makiełki, czyli krojona w kostkę czerstwa bułka pszenna wymieszana z masą makową nasyconą mlekiem z miodem.
Wiadomo, kapusta z grochem, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami leśnymi.
Krokiety i barszcz z uszkami zaczęły się pojawiać, gdy dorośliśmy, by zadośćuczynić tradycjom naszych partnerów.
Z ryb, oczywiście karp panierowany, śledź w śmietanie i w oleju.
Nie cierpię rybnej galarety, nigdy w domu rodzinnym jej nie przygotowywano.
I dobrze.
W odróżnieniu od Eillen, tradycja jest dla mnie bardzo ważna, bo jest elementem budowania nastroju i wyjątkowości okresu świąt Bożego Narodzenia.
Ta tradycja, o której mówił jeden z bohaterów "Misia" Barei w ostatniej scenie filmu.

28

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Snake, karp byl uznawany jako ryba - bo ma luski na ogonie.
Nie tak dawno w Wigilie nie uzywalo sie jaj i mleka. Z tluszczy tylko oleje, w tym konopny. Konopie tez, na Slasku siemieniotka- taka zupa. Konopie, jak i mak maja wlasciwosci halucynogenne.
Maja je tez imbir i galka muszkatolowa. Ale kiedys probowalam z ciekawosci, tzreba by to na kilogramy jesc. Moze zalezy od odmiany.
Grzyby - pewnie i halucynogenne.
Wiec Wigilia to pozostalosci po poganskiej "nocy duchow".

29

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Halucynogenne działanie ma tylko sok z rośliny lub niedojrzałych nasion. Dojrzały, niebieski mak nie zawiera żadnych substancji halucynogennych.

30

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
femte napisał/a:

Nie tak dawno w Wigilie nie uzywalo sie jaj i mleka. Z tluszczy tylko oleje, w tym konopny. Konopie tez, na Slasku siemieniotka- taka zupa. Konopie, jak i mak maja wlasciwosci halucynogenne.
Maja je tez imbir i galka muszkatolowa. Ale kiedys probowalam z ciekawosci, tzreba by to na kilogramy jesc. Moze zalezy od odmiany.
Grzyby - pewnie i halucynogenne.
Wiec Wigilia to pozostalosci po poganskiej "nocy duchow".

A wiesz, że zauważyłam na naszym opłatku literki "LSD", a po wieczerzy rytualnie wypalamy sianko spod obrusa;)

Oczywiście masz rację, że obyczaje ludowe mieszają się z religijnymi, to naturalne. Jednak nie wiem, czy zauważyłaś, że posądziłaś (mniemam, iż niechcący) "pogan" o rytualne narkotyzowanie się?

Z tego, co się orientuję, to Rodzimowiercy nie urządzają sobie tego typu imprez. A przynajmniej nie ćpają rytualnie.

Co do karpia, to gości on na kaszubskich stołach od niedawna. Gdy jeszcze byłam dzieckiem tradycyjną kaszubską potrawą postną był śledź solony. Jeżeli chodzi o jaja i mleko, to nie przypominam sobie, żeby moi rodzice i dziadkowie ich unikali. Bogaci gospodarze (gburzy) mieli te rarytasy na swoich stołach. Biedniejsi zadowalali się tym, co zasolili w beczkach.

31 Ostatnio edytowany przez femte (2014-12-21 13:01:07)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Bo taka odmiane sie hoduje. Byly odmiany ktore mialy halucynogenne nasiona. Mysle ze podobny proces zaszedl z galka muszkatolowa i imbirem - zwiekszajac ich wzrost i wydajnosc zatracono wlasciwosci halucynogenne, te substancje wystepuja w malej ilosci.
Sok z maku to opium, znane od dawna. Zawiera m.in morfine i papaweryne, czyli srodek rozkurczowy. Jeden z najstarszych lekow.
Ale nasiona poldzikich odmian mialy tez takie wlasciwosci.
Zreszta tu nie chodzilo o rzeczywiste dzialanie, tylko slawe jaka sie te rosliny cieszyly - taka pierwotna magia. Zatapiona przez magie innego rodzaju.
Ja bede laczyc wszystkie te tradycje, tym bardziej ze ide do Dunczykow na wigile. Pewnie kaczka pieczona i risengr?d- z migdalem. Kto znajdzie dostaje specjalny prezent. Ale na krotko, chce pogadac z rodzina na skypie.
edytuje, by odpowiedziec na post zamieszczony rownoczesnie z moim.
Niewiele weimy o zwyczajach Slowian. Ale jest pewne rytualne narkotyzowanie sie Wikingow. Najczesciej jak ktos zginal w boju to wyprawiali stype, mase alkoholu i halucynogenow, wiec zawsze byly ofiary smiertelne, wtedy nastepna stypa i tak dalej. Pewne jest tez, ze przed walka odurzali sie alkoholem i wyciagami z ziol, dlatego mieli opinie niewrazliwych na bol.
W polncnej Polsce tzw, gen wikingow ma nawet 25% ludnosci, wiec nasze kultury tez musialy byc podobne.

32

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
femte napisał/a:

Bo taka odmiane sie hoduje. Byly odmiany ktore mialy halucynogenne nasiona. Mysle ze podobny proces zaszedl z galka muszkatolowa i imbirem - zwiekszajac ich wzrost i wydajnosc zatracono wlasciwosci halucynogenne, te substancje wystepuja w malej ilosci.
Sok z maku to opium, znane od dawna. Zawiera m.in morfine i papaweryne, czyli srodek rozkurczowy. Jeden z najstarszych lekow.
Ale nasiona poldzikich odmian mialy tez takie wlasciwosci.
Zreszta tu nie chodzilo o rzeczywiste dzialanie, tylko slawe jaka sie te rosliny cieszyly - taka pierwotna magia. Zatapiona przez magie innego rodzaju.
Ja bede laczyc wszystkie te tradycje, tym bardziej ze ide do Dunczykow na wigile. Pewnie kaczka pieczona i risengr?d- z migdalem. Kto znajdzie dostaje specjalny prezent. Ale na krotko, chce pogadac z rodzina na skypie.
edytuje, by odpowiedziec na post zamieszczony rownoczesnie z moim.
Niewiele weimy o zwyczajach Slowian. Ale jest pewne rytualne narkotyzowanie sie Wikingow. Najczesciej jak ktos zginal w boju to wyprawiali stype, mase alkoholu i halucynogenow, wiec zawsze byly ofiary smiertelne, wtedy nastepna stypa i tak dalej. Pewne jest tez, ze przed walka odurzali sie alkoholem i wyciagami z ziol, dlatego mieli opinie niewrazliwych na bol.
W polncnej Polsce tzw, gen wikingow ma nawet 25% ludnosci, wiec nasze kultury tez musialy byc podobne.

Żeby nie robić off-topu zgadajmy się prywatnie. Okej? Poruszyłaś ciekawy dla mnie temat, jednak wątek traktuje o czymś zupełnie innym.

33 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-12-21 13:21:04)

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Tyle tylko, że tak naprawdę to niewiele te słowiańskie zwyczaje maja wspólnego z Wigilią.  Wigilia to tradycja ledwie 300 lat - i o ile samo Boże Narodzenie mogło wciągnąć wiele pogańskich zwyczajów - to samo celebrowanie Wigilii jest zwyczajem dość młodym. Te wszystkie 12  potraw, sianko pod obrusem, makowce, ciasta drożdżowe itd to zwyczaj zapoczątkowany na bogatych dworach (gdzie 12 potraw u biednego chłopa? big_smile )

Więc jeżeli komuś się kojarzy "wigilia" ze starą, chrześcijańską tradycją, to nic z tego... to tradycja raczej z czasów Krasickiego i jego prześmiewczych utworów na temat rozpusty i obżarstwa ówczesnych mnichów  tongue.

12 potraw - 12 potraw sugeruje przepych i obżarstwo, a nie postną kolację - już w samej tej tradycji tkwi sprzeczność.

34

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Snake napisał/a:

Jak ktoś nie lubi ryb, to może sięgnąć do kuchni innych krajów i na ten czas przyrządzić sobie ślimaki, żabie udka albo zupę z żółwia.

Dobrze że nie ropuchę, mam taką jedną w swojej hodowli, ma śmiertelny jad w dodatku halucynogenny wink

35

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Iceni napisał/a:

Tyle tylko, że tak naprawdę to niewiele te słowiańskie zwyczaje maja wspólnego z Wigilią.  Wigilia to tradycja ledwie 300 lat - i o ile samo Boże Narodzenie mogło wciągnąć wiele pogańskich zwyczajów - to samo celebrowanie Wigilii jest zwyczajem dość młodym. Te wszystkie 12  potraw, sianko pod obrusem, makowce, ciasta drożdżowe itd to zwyczaj zapoczątkowany na bogatych dworach (gdzie 12 potraw u biednego chłopa? big_smile )

Więc jeżeli komuś się kojarzy "wigilia" ze starą, chrześcijańską tradycją, to nic z tego... to tradycja raczej z czasów Krasickiego i jego prześmiewczych utworów na temat rozpusty i obżarstwa ówczesnych mnichów  tongue.

12 potraw - 12 potraw sugeruje przepych i obżarstwo, a nie postną kolację - już w samej tej tradycji tkwi sprzeczność.

A to nie chodzi o dwunastu apostołów?

Ujmę rzecz inaczej. Jestem z Kaszub. Kaszubi od zawsze kultywowali (świadomie bądź nie) własnym tradycjom. Łączyli, wplatali je w obrzędy chrześcijańskie, jednak to, co znajdowało, znajduje się na ich stołach dyktuje ekonomia, tradycja i nie oszukujmy się moda. Mamy na wigilijnym stole "nienaszego" karpia i "naszego" śledzia. Mamy też ruskie pierogi, kopytka, ale również kaszubskie kugle (bułki).

Gdy byłam jeszcze bardzo mała, jednak wystarczająco duża, żeby zapamiętać sytuację, moja mama piekła placki z ciasta, które normalnie przeznacza się na kopytka. Stawiając potrawę na wigilijnym stole tłumaczyła, że jest to rodzaj chleba. Wymyśliła coś, co zastąpiło wielodzietnej rodzinie chleb, który był towarem deficytowym w czasach komunizmu. Z biegiem lat wyjaśniła nam pochodzenie placków. Nie miała chleba, więc wymyśliła jego substytut, oprawiła go otoczką tradycji i postawiła na stole. Moja mama nie jest Kaszubką. Znalazła się w kulturowo niezrozumiałym dla niej miejscu. Urodziła się w centralnej Polsce, wychowała na wschodzie, żyje na północy. Bieda i chęć nakarmienia dzieci podpowiedziały jej sposób na podmienienie tanim kosztem placków na chleb. Zrodziła się nowa tradycja. Moja siostra i ja serwujemy takie placki na naszych stołach. Nasze dzieci znają ich pochodzenie. Czy dokonujemy profanacji utartych tradycji? Nie wydaje mi się. Mamy własną.

36

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Ewka, taka rodzinna tradycja jest chyba znacznie wazniejsza niz ta ogolna. wink

37

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Oczywiscie, wszystkie te tradycje sie ze soba mieszaly. Chrystus urodzil sie (o ile sie urodzil, bo w tym czasie bylo kilku mistykow o tym imieniu) na wiosne. Kosciol zaadaptowal rzymskie Sol Invictus, co korespondowalo z naszymi Godami /Szczodrymi Godami) Od "godzic sie" wiec jest tradycja naprawienia krzywd, oddania rzeczy pozyczonych i przeproszenia sie z bliskimi.
A Sol Invictus ma tradycje jeszce starsze i tak dalej.
Nasze Boze Narodzenie to zlepek wielokulturowy. A czas jest oczywisty - chyba najbardziej spektakularne zjawisko astronomiczne wystepujace co roku. Bo rzeczy typu zacmienie czy komety nie maja stalych dat.

W moim domu byly tradycje ziemianskie - rodzina ze strony Ojca jak i robotniczo- chlopskie - rodzina Mamy.
Obie Babcie szykowaly swieta, wiec byly potrawy z roznych stron i srodowisk.
Piernik robiony na poczatku listopada, ciasto dojrzewalo w piwnicy kilka tygodni, potem sie pieklo pierniczki i wkladalo do podziurkowanej puszki metalowej (z UNNRY). Poczatkowe twarde i kruche nabieraly miekkosci.
Kapusta kiszona w domu, grzyby suszone w domu.
Szynka domowa, od ciotki, gotowana w pierwszy dzien swiat. Ale swinie znalysmy, a szynki wedzilysmy z kuzynem - niezla zabawa.
Na obiad wigilijny prosilysmy o kapuste z grochem - ale do kolacji nie bardzo wypadalo.

38

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Iceni napisał/a:

Ewka, taka rodzinna tradycja jest chyba znacznie wazniejsza niz ta ogolna. wink

Masz rację. Dla mnie, mojej siostry, a teraz naszych dzieci, to bardzo istotny element świąt. Mój tato osobiście przyrządzał i karmił nas solonym śledziem z beczki. My świadomie kładziemy na naszym wigilijnym stole "mamusine placki". Dla nas to tradycja. Akcent świąt, który przypomina czas dzieciństwa.
Wywodzimy się z różnych środowisk i obyczajów. Dla każdego z nas świętowanie Bożego Narodzenia, oznacza coś innego, ma inny wymiar duchowy. Tradycja to łączenie pokoleń, a święta są najlepszą okazją do pojednania.
Jeżeli obyczaje mają łączyć, to najlepszym czasem jest czas świąteczny.

39

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

nadal nie wolno jeść mięsa w wigilie.

40

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
jagodzinka123 napisał/a:

nadal nie wolno jeść mięsa w wigilie.

Raczej: Nadal KK zabrania spożywania mięsa w Wigilię.
Jedno z drugim nie ma nic wspólnego smile

41

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Z dostępnych informacji wynika, że kościół katolicki nie zabrania spożywania mięsa w wigilię Bożego Narodzenia. Post ten został zniesiony dla całego kościoła katolickiego (Polska to nie cały katolicyzm) w 1983 r. Nasi biskupi zalecają w ten dzień wstrzemięźliwość zgodnie z polską tradycją ale kto się nie powstrzyma raczej nie popełni grzechu smile

42

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.
Snake napisał/a:

Z dostępnych informacji wynika, że kościół katolicki nie zabrania spożywania mięsa w wigilię Bożego Narodzenia. Post ten został zniesiony dla całego kościoła katolickiego (Polska to nie cały katolicyzm) w 1983 r. Nasi biskupi zalecają w ten dzień wstrzemięźliwość zgodnie z polską tradycją ale kto się nie powstrzyma raczej nie popełni grzechu smile

Ściśle, to Wigilia Bożego Narodzenia została wykluczona z dni pokutnych, a co za tym idzie nie obowiązuje w tym dniu post.

43

Odp: Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Mama mi tłumaczyła, jak byłam mała, że w Wigilie nie je się mięsa, bo przy narodzinach Jezusa były zwierzątka. Dla dziecka genialne wytłumaczenie i nadal tylko z tego własnie powodu nie jem w Wigilię mięsa. to taki mój ukłon w stronę zwierzaczków, przynajmniej ten jeden dzień w roku (w inne nie przestrzegam) przestaję być mięsożerna.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Prawo ? prawem, ale tradycja musi być.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024