Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" - to
słowa papieża Franciszka, które wzbudziły wiele kontrowersji.

TVP INFO pisze tłustym drukiem: ?Synod: biskupi kłócą się o gejów i rozwodników. ?Z gnoju nic się nie urodzi??.

Wprost: ?Kościół otwiera się na homoseksualistów??

NaTemat.pl: ?Co naprawdę papież powiedział o homoseksualistach? Liberałowie i konserwatyści w pułapce Franciszka?.

Po tygodniu obrad synodu biskupów, dokument podsumowujący obrady wywołał burzę medialną.
Jedne źródła cytują komentarze konserwatystów, inne liberałów.
Watykan uspokaja, że rozmowy na synodzie mają swobodny charakter i nie podjęto żadnych decyzji.
Dyskusja toczy się wokół potrzeby nowego spojrzenia na związki osób tej samej płci i rozwodników będących w nowych związkach.

Czy Kościół Katolicki czyni krok w stronę reform?

A może cała sprawa została niewłaściwie rozdmuchana przez szukające sensacji media?

Co Wy sądzicie na ten temat?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Niewątpliwie zmiany kiedyś nadejdą.
Ale myślę, że miną długie lata zanim zapadną jakieś konkretne decyzje. W KK wszystkie zmiany rodzą się długo i w wielkich bólach. Natomiast media muszą z czegoś żyć, więc wszystko co daje nadzieję na zainteresowanie czytelnika/widza musi być odpowiednio rozdmuchane smile

3

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Zainteresowanym przytoczę odrobinę dłuższy fragment wspomnianego artykułu, jaki znalazł się w NaTemat.pl:
"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" ? tę wypowiedź papieża Franciszka zinterpretowano na tyle sposób, że można się zastanawiać: jutro Kościół zaprosi do kapłaństwa gejów, czy może przeciwnie, potępi ich jako grzeszników? Wszystko dlatego, że każda ze stron widzi we Franciszku kogoś innego: ultrakonserwatystę lub reformatora. I każda bardzo się zdziwi."

Czytając od czasu do czasu doniesienia na temat "nowego" podejścia naszych biskupów do kolejnych spraw/problemów, obawiam się, że jeśli w polskim KK nastąpią reformy, to raczej nie pójdą one w kierunku liberalizacji oficjalnego stanowiska.

4

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
ewka3 napisał/a:

"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" - to
słowa papieża Franciszka, które wzbudziły wiele kontrowersji.

Ja się tu z papieżem Franciszkiem zgodzę. Ale wielu to sobie różnie wytłumaczy i tu się zaczyna problem. Nie potepiam nikogo, że jest homo, ale to też zależy co z tym faktem zrobi. Jezeli ktoś szczerze szuka pomocy u Boga, to znajdzie ją. Bóg mu pomoże i nie odrzuci.

5

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
Oliwka73 napisał/a:

Bóg mu pomoże i nie odrzuci.

Oliwko, ale w czym Bóg temu człowiekowi-homoseksualiście ma pomóc? I czy to nie jest przypadkiem tak, że Bóg wszystkich ludzi kocha jednakowo?

6

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

W dojściu do prawdy. Prawdy i wolności, którą daje Bóg.

7

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

A może jakieś konkrety w odniesieniu do tematu wątku? Bo z tego co napisałaś, to w zasadzie nic nie wynika.

8

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
Oliwka73 napisał/a:
ewka3 napisał/a:

"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" - to słowa papieża Franciszka, które wzbudziły wiele kontrowersji.

Ja się tu z papieżem Franciszkiem zgodzę. Ale wielu to sobie różnie wytłumaczy i tu się zaczyna problem. Nie potepiam nikogo, że jest homo, ale to też zależy co z tym faktem zrobi. Jezeli ktoś szczerze szuka pomocy u Boga, to znajdzie ją. Bóg mu pomoże i nie odrzuci.

Oliwka73, te zmiany już od wielu lat zachodzą wśród wiernych. Pozycja Kościoła Katolickiego spada i aby temu zapobiec, Kościół musi wyjść na przeciw wiernym.
Wielu księży stosuje w praktyce, to o czym Franciszek zaczyna mówić. Postępują zgodnie ze swoim sumieniem i tego im Kościół nie może zabronić.

Przykład z życia.:
"Naszego" księdza proboszcza można zaliczyć do konserwatystów.
Miałam sąsiada (już nie żyje), który był homoseksualistą i od wielu lat żył w związku z mężczyzną. Oboje nadużywali alkoholu. Pracowali w chlewni u gospodarza. Pewnego grudniowego wieczoru gospodarz postawił im sporo wódki. Przy libacji wywiązała się rozmowa, a właściwie żarty o Kościele. Gospodarz założył się z moim Śp. sąsiadem, że ten nie odważy się pójść do księdza i zapytać, czy gdyby chciał się wyspowiadać, to ksiądz by go wysłuchał i udzielił rozgrzeszenia.
Sąsiad poszedł od razu skuszony wizją wygrania skrzynki taniego wina. Zastał proboszcza w kościele i zapytał. Ksiądz odpowiedział, że go wyspowiada nawet natychmiast. "A czy udzieli rozgrzeszenia?" - dociekał sąsiad. Proboszcz wytłumaczył mu, że zależy od intencji. Sąsiad nie mógł uwierzyć, że ktoś taki jak on może otrzymać rozgrzeszenie. Podziękował księdzu, wytłumaczył, że jest pod wpływem alkoholu, i że to był zakład. Jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia przystąpił do spowiedzi. Próbował się poprawić, ale kilka razy wracał do swojego partnera. Ostatnie kilka lat swojego życia przeżył jako przykładny wierny. Gdyby nie proboszcz, nigdy by się tak nie stało. Kiedy sąsiad opowiadał tamto zdarzenie płakał.

Do czego zmierzam przytoczonym przykładem?
Otóż część księży od zawsze starało się wyjść na przeciw wiernym i nikogo nie skreślali, kierowali się miłosierdziem.

Nikt nawet nie wspomina o takich sytuacjach. Żadne media nie napiszą o dobrym duszpasterzu, jeżeli nie ma w tym sensacji. Wystarczy, że głowa kościoła zasugeruje (bo jeszcze żadna nie została zatwierdzona) zmiany, a już robi się medialny szum. Tabloidy aż krzyczą i prześcigają się w wywiadach oraz upowszechnianiu skrajnych opinii. Stawiają na przeciwko siebie konserwatystów i liberałów, bo ich opinie się sprzedają. A gdzie można przeczytać wypośrodkowane wypowiedzi?
Albo czy ktoś publikuje zdanie samych wiernych? Czy w ogóle ich pyta o zdanie?

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
ewka3 napisał/a:
Oliwka73 napisał/a:
ewka3 napisał/a:

"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" - to słowa papieża Franciszka, które wzbudziły wiele kontrowersji.

Ja się tu z papieżem Franciszkiem zgodzę. Ale wielu to sobie różnie wytłumaczy i tu się zaczyna problem. Nie potepiam nikogo, że jest homo, ale to też zależy co z tym faktem zrobi. Jezeli ktoś szczerze szuka pomocy u Boga, to znajdzie ją. Bóg mu pomoże i nie odrzuci.

Oliwka73, te zmiany już od wielu lat zachodzą wśród wiernych. Pozycja Kościoła Katolickiego spada i aby temu zapobiec, Kościół musi wyjść na przeciw wiernym.
Wielu księży stosuje w praktyce, to o czym Franciszek zaczyna mówić. Postępują zgodnie ze swoim sumieniem i tego im Kościół nie może zabronić.

Przykład z życia.:
"Naszego" księdza proboszcza można zaliczyć do konserwatystów.
Miałam sąsiada (już nie żyje), który był homoseksualistą i od wielu lat żył w związku z mężczyzną. Oboje nadużywali alkoholu. Pracowali w chlewni u gospodarza. Pewnego grudniowego wieczoru gospodarz postawił im sporo wódki. Przy libacji wywiązała się rozmowa, a właściwie żarty o Kościele. Gospodarz założył się z moim Śp. sąsiadem, że ten nie odważy się pójść do księdza i zapytać, czy gdyby chciał się wyspowiadać, to ksiądz by go wysłuchał i udzielił rozgrzeszenia.
Sąsiad poszedł od razu skuszony wizją wygrania skrzynki taniego wina. Zastał proboszcza w kościele i zapytał. Ksiądz odpowiedział, że go wyspowiada nawet natychmiast. "A czy udzieli rozgrzeszenia?" - dociekał sąsiad. Proboszcz wytłumaczył mu, że zależy od intencji. Sąsiad nie mógł uwierzyć, że ktoś taki jak on może otrzymać rozgrzeszenie. Podziękował księdzu, wytłumaczył, że jest pod wpływem alkoholu, i że to był zakład. Jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia przystąpił do spowiedzi. Próbował się poprawić, ale kilka razy wracał do swojego partnera. Ostatnie kilka lat swojego życia przeżył jako przykładny wierny. Gdyby nie proboszcz, nigdy by się tak nie stało. Kiedy sąsiad opowiadał tamto zdarzenie płakał.

Do czego zmierzam przytoczonym przykładem?
Otóż część księży od zawsze starało się wyjść na przeciw wiernym i nikogo nie skreślali, kierowali się miłosierdziem.




Nikt nawet nie wspomina o takich sytuacjach. Żadne media nie napiszą o dobrym duszpasterzu, jeżeli nie ma w tym sensacji. Wystarczy, że głowa kościoła zasugeruje (bo jeszcze żadna nie została zatwierdzona) zmiany, a już robi się medialny szum. Tabloidy aż krzyczą i prześcigają się w wywiadach oraz upowszechnianiu skrajnych opinii. Stawiają na przeciwko siebie konserwatystów i liberałów, bo ich opinie się sprzedają. A gdzie można przeczytać wypośrodkowane wypowiedzi?
Albo czy ktoś publikuje zdanie samych wiernych? Czy w ogóle ich pyta o zdanie?

Takich księży to ja znam więcej, w moim mieście jest 2 "ujawnionych" homoseksualistów, obydwaj chodzą do kościoła, mimo,że są w związkach z mężczyznami. Mieszkam w miejscowości 3 -tysięcznej, więc małe miasteczko i mentalność też małomiasteczkowa, ale w kościele się takich ludzi nie odrzuca.
Generalnie Kościół nie odrzuca homoseksualistów i rozwodników, dyskusja teraz toczy się o możliwość przystępowania przez nich do komunii - co się wiąże z rozgrzeszeniem.

10

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Ewka, ten Twój przykład jest troszkę chybiony. Podejście takie jak wspomnianego księdza jest dość powszechne. Całkiem łatwo uzyskać rozgrzeszenie zarówno homoseksualistom, jak i rozwodnikom. Wymagany jest od nich "tylko" żal za grzechy i obietnica poprawy. Tylko co winien biedny homo, że go takim Bóg stworzył? Rozwód też zwykle nie jest niczyim widzimisię. Ale, z punktu widzenia KK, ci ludzie powinni do końca życia tłumić swoją seksualność i naturalną potrzebę bycia w związku, żeby w oczach Kościoła być pełnoprawnymi katolikami.
W sumie tego samego KK wymaga od księży (nie mówimy o praktyce smile ), więc może z ich punktu widzenia to jest ok. Ale księża sami wybrali swoją życiową drogę, homoseksualiści orientacji nie wybierali. Postrzeganie homoseksualizmu w kategoriach grzechu zajeżdża średniowieczem. Rozwód często jest najlepszym wyjściem dla danego człowieka, czasem innego wyjścia nie ma - jednak, niezależnie od okoliczności, rozwodnik w KK ma do końca życia pozostać sam

Jest coraz więcej homoseksualistów, którzy przyznają się do swojej orientacji i rozwodników. Nie sposób udawać, że ich nie ma i nie sposób nie zauważyć rosnącego poparcia społecznego dla tych osób. KK próbuje więc pokazać, że bierze pod uwagę zmiany, ale, póki co, dyskutuje nad czymś, co od dawna jest praktykowane. Homoseksualiści i rozwodnicy mogą dostać rozgrzeszenie już teraz, o ile postanowią zaprzestać swego "grzesznego" życia. Zanim dojdzie do dyskusji czy homoseksualizm nie jest grzechem to chyba moje praprawnuki się zestarzeją smile

11

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
Olinka napisał/a:

Zainteresowanym przytoczę odrobinę dłuższy fragment wspomnianego artykułu, jaki znalazł się w NaTemat.pl:
"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" ? tę wypowiedź papieża Franciszka zinterpretowano na tyle sposób, że można się zastanawiać: jutro Kościół zaprosi do kapłaństwa gejów, czy może przeciwnie, potępi ich jako grzeszników? Wszystko dlatego, że każda ze stron widzi we Franciszku kogoś innego: ultrakonserwatystę lub reformatora. I każda bardzo się zdziwi."

Odniosę się do jednego zdania (części zdania): "jutro Kościół zaprosi do kapłaństwa gejów"

Właściwie co za różnica, czy ksiądz będzie gejem, pedofilem czy zoofilem...? Przecież księdza katolickiego  obowiązuje celibat...., więc orientacja seksualna jest bez znaczenia.

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
bbasia napisał/a:
Olinka napisał/a:

Zainteresowanym przytoczę odrobinę dłuższy fragment wspomnianego artykułu, jaki znalazł się w NaTemat.pl:
"Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać" ? tę wypowiedź papieża Franciszka zinterpretowano na tyle sposób, że można się zastanawiać: jutro Kościół zaprosi do kapłaństwa gejów, czy może przeciwnie, potępi ich jako grzeszników? Wszystko dlatego, że każda ze stron widzi we Franciszku kogoś innego: ultrakonserwatystę lub reformatora. I każda bardzo się zdziwi."

Odniosę się do jednego zdania (części zdania): "jutro Kościół zaprosi do kapłaństwa gejów"

Właściwie co za różnica, czy ksiądz będzie gejem, pedofilem czy zoofilem...? Przecież księdza katolickiego  obowiązuje celibat...., więc orientacja seksualna jest bez znaczenia.

Bbasiu, celibat to bezżenność (albo jak się to cholerstwo pisze), a nie zrzeczenie się kontaktów seksualnych. Często jest to mylone. Wg kościoła poza związkiem małżeńskim nie może być seksu, więc ksiądz jeśli nie ma żony = nie ma seksu. A w praktyce jak bywa - wszyscy wiedzą.

13

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Ewka3 pisze:"Zastał proboszcza w kościele i zapytał. Ksiądz odpowiedział, że go wyspowiada nawet natychmiast. "A czy udzieli rozgrzeszenia?" - dociekał sąsiad. Proboszcz wytłumaczył mu, że zależy od intencji. Sąsiad nie mógł uwierzyć, że ktoś taki jak on może otrzymać rozgrzeszenie."

Przepraszam Ewka, że potraktowałam Twój post tak wybiórczo, ale te parę Twoich zdań to właściwie sedno sprawy bez rozmieniania się na drobne.

Pozdrawiam

14

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
Oliwka73 napisał/a:

W dojściu do prawdy. Prawdy i wolności, którą daje Bóg.

ciekawy pogląd. czym dla Boga jest "wolność"? która "wolność" ta płynąca z biblii mówiąca że każdy człowiek inny niźli ten co heteroseksualny jest zniewolony czyli grzeszny? jeśli orientacja człowieka nie jest kwestią wyboru a dziełem biologii to kto będzie człowiekiem bardziej wolnym? ten który pozostaje w zgodzie z własną biologią i tym kim jest,  czy ten który będzie udawał kogoś kim nie jest bo tak prawią dogmaty katolickie? jeśli wierzymy że bóg stworzył nas i się z tym utożsamiamy to wówczas kim jest homoseksualista? niedyspozycją Pana Boga podczas tworzenia? dlaczego Bóg zdecydował się stworzyć homoseksualistę? czy to droga ewolucji jest winna powstaniu ludzi homoseksualnych? no ja od dawna zadaje sobie te pytania bo przecież Bóg miłosierny jest i miłość wszem i wobec głosi a ludzie homoseksualni także kochają są uczciwi pomagają bliźnim więc o co chodzi?

15

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
vinnga napisał/a:

Ewka, ten Twój przykład jest troszkę chybiony. Podejście takie jak wspomnianego księdza jest dość powszechne. Całkiem łatwo uzyskać rozgrzeszenie zarówno homoseksualistom, jak i rozwodnikom. Wymagany jest od nich "tylko" żal za grzechy i obietnica poprawy. Tylko co winien biedny homo, że go takim Bóg stworzył? Rozwód też zwykle nie jest niczyim widzimisię. Ale, z punktu widzenia KK, ci ludzie powinni do końca życia tłumić swoją seksualność i naturalną potrzebę bycia w związku, żeby w oczach Kościoła być pełnoprawnymi katolikami.
W sumie tego samego KK wymaga od księży (nie mówimy o praktyce smile ), więc może z ich punktu widzenia to jest ok. Ale księża sami wybrali swoją życiową drogę, homoseksualiści orientacji nie wybierali. Postrzeganie homoseksualizmu w kategoriach grzechu zajeżdża średniowieczem. Rozwód często jest najlepszym wyjściem dla danego człowieka, czasem innego wyjścia nie ma - jednak, niezależnie od okoliczności, rozwodnik w KK ma do końca życia pozostać sam

Jest coraz więcej homoseksualistów, którzy przyznają się do swojej orientacji i rozwodników. Nie sposób udawać, że ich nie ma i nie sposób nie zauważyć rosnącego poparcia społecznego dla tych osób. KK próbuje więc pokazać, że bierze pod uwagę zmiany, ale, póki co, dyskutuje nad czymś, co od dawna jest praktykowane. Homoseksualiści i rozwodnicy mogą dostać rozgrzeszenie już teraz, o ile postanowią zaprzestać swego "grzesznego" życia. Zanim dojdzie do dyskusji czy homoseksualizm nie jest grzechem to chyba moje praprawnuki się zestarzeją smile

Tu mnie zaintrygowałaś.
Oczywiście, że mogą otrzymać rozgrzeszenie, ale pod pewnymi warunkami.
Religia (nie tylko katolicka) opiera się na zasadach wynikających z ustalonego prawa. Wierny przystępuje lub uczestniczy w niej dobrowolnie. Jeżeli się komuś nie podobają dane zasady, to droga wolna, nikt nikogo na siłę nie trzyma - prawda?
I tu zastanawia mnie, czy uznanie związku homoseksualnego, nie będzie wbrew fundamentalnym prawom? Co stanie się z pojęciem grzechu sodomskiego?

Oliwka73 napisał/a:

Ewka3 pisze:"Zastał proboszcza w kościele i zapytał. Ksiądz odpowiedział, że go wyspowiada nawet natychmiast. "A czy udzieli rozgrzeszenia?" - dociekał sąsiad. Proboszcz wytłumaczył mu, że zależy od intencji. Sąsiad nie mógł uwierzyć, że ktoś taki jak on może otrzymać rozgrzeszenie."

Przepraszam Ewka, że potraktowałam Twój post tak wybiórczo, ale te parę Twoich zdań to właściwie sedno sprawy bez rozmieniania się na drobne.

Pozdrawiam

Rzecz w tym, że to obecne sedno sprawy, te które znamy. Ale, czy Kościół Katolicki przy obradach obecnego synodu pragnie jedynie zwrócić na nie uwagę (pokazać, że tak jest od dawna), czy posunie się dalej?

Szum medialny, moim zdaniem, ma za zadanie zwrócić uwagę społeczną. Pytanie, czy na zmiany, czy jedynie uzmysłowić ludziom, że Kościół nigdy nie odrzucał homoseksualistów i rozwodników?

Dużo wyjaśni, jak mniemam, poruszona przez statystyczna_polka kwestia możliwości przystąpienia do komunii świętej.

statystyczna_polka napisał/a:

Generalnie Kościół nie odrzuca homoseksualistów i rozwodników, dyskusja teraz toczy się o możliwość przystępowania przez nich do komunii - co się wiąże z rozgrzeszeniem.

16

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
ewka3 napisał/a:

Religia (nie tylko katolicka) opiera się na zasadach wynikających z ustalonego prawa. Wierny przystępuje lub uczestniczy w niej dobrowolnie. Jeżeli się komuś nie podobają dane zasady, to droga wolna, nikt nikogo na siłę nie trzyma - prawda?

No i właśnie te zasady są bardzo archaiczne, zupełnie niedopasowane do otaczającego świata. Zakładają, że np. homoseksualizm jest wyborem człowieka - ot, taką jego rozwiązłością, ewentualnie chorobą. Zdecydowana większość badań naukowych twierdzi jednak, że to ani choroba, ani fanaberia - do tego nie da się orientacji zmienić. Więc jeśli homoseksualista wychował się w wierze katolickiej (trudno od kilkuletnich dzieci oczekiwać deklaracji), wierzy w katolickiego Boga i inne fundamenty tego wyznania to ma odejść z KK bo ma nie taką orientację? Czy może, aby się dopasować do zasad, powinien znaleźć żonę, unieszczęśliwić niewinną kobietę i wtedy, zgodnie z ZASADAMI, korzystać z sakramentów i chodzić do kościoła? Nie wiem czy bliższa Bogu jest taka obłuda, czy bliższa mu jest radość konkretnego stworzenia z darów, które od Niego otrzymał. I nie wiem czy jakikolwiek człowiek ma prawo uważać, że to wie. A księża uważają, że znają wolę Boga.

A taki rozwodnik? Weźmy za przykład pobożną dziewczynę, która wychodzi za mąż za chłopaka, który co niedzielę, tak jak ona, chodzi do kościoła. Po kilku latach małżeństwa, kiedy jest już stadko dzieci, ów chłopak/mężczyzna zaczyna pić na umór i znęcać się nad rodziną. Wybitnie niechrześcijańska postawa, ale przecież ta kobieta nie jest Bogiem i swojemu mężusiowi rozumu nie przywróci. Ale, w świetle zasad KK, musi się z nim męczyć do końca życia. Albo odejść i samotnie wychowywać to stadko dzieci. A później przeżywać samotną starość, bo przecież z nikim innym związać się jej nie wolno. A jeśli mężuś poleciał sobie za inną? To ta druga strona również do końca życia ponosi konsekwencje nieswoich grzechów...

ewka3 napisał/a:

I tu zastanawia mnie, czy uznanie związku homoseksualnego, nie będzie wbrew fundamentalnym prawom? Co stanie się z pojęciem grzechu sodomskiego?

Nie będzie żadnego uznania związków homoseksualnych przez KK. Na pewno nie za naszego żywota smile

ewka3 napisał/a:

Ale, czy Kościół Katolicki przy obradach obecnego synodu pragnie jedynie zwrócić na nie uwagę (pokazać, że tak jest od dawna), czy posunie się dalej?

Możliwe, że to początek bardzo długiej drogi. Dalej się nie posuną, bo co jest "dalej"? No właśnie uznanie związków homoseksualnych, uznanie rozwodów. Przyznanie, że homoseksualizm nie jest grzechem a "co Bóg złączył" człowiek może rozdzielić. A to wymaga dziesięcioleci obrad.

ewka3 napisał/a:

Szum medialny, moim zdaniem, ma za zadanie zwrócić uwagę społeczną. Pytanie, czy na zmiany, czy jedynie uzmysłowić ludziom, że Kościół nigdy nie odrzucał homoseksualistów i rozwodników?

Jak nie odrzucał, skoro odrzucał i odrzuca? Co z tego, że nikt rozwodnika czy homoseksualisty z kościoła nie wypędzi, jeśli sakramenty są dla niego niedostępne, żyje z piętnem grzesznika? Może być najlepszym z ludzi, najmocniej wierzącym, czyniącym najwięcej dobra - ale Bóg go stworzył homoseksualistą, więc dla KK jest podrzędnym egzemplarzem człowieka.

17

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
vinnga napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Religia (nie tylko katolicka) opiera się na zasadach wynikających z ustalonego prawa. Wierny przystępuje lub uczestniczy w niej dobrowolnie. Jeżeli się komuś nie podobają dane zasady, to droga wolna, nikt nikogo na siłę nie trzyma - prawda?

No i właśnie te zasady są bardzo archaiczne, zupełnie niedopasowane do otaczającego świata. Zakładają, że np. homoseksualizm jest wyborem człowieka - ot, taką jego rozwiązłością, ewentualnie chorobą. Zdecydowana większość badań naukowych twierdzi jednak, że to ani choroba, ani fanaberia - do tego nie da się orientacji zmienić. Więc jeśli homoseksualista wychował się w wierze katolickiej (trudno od kilkuletnich dzieci oczekiwać deklaracji), wierzy w katolickiego Boga i inne fundamenty tego wyznania to ma odejść z KK bo ma nie taką orientację? Czy może, aby się dopasować do zasad, powinien znaleźć żonę, unieszczęśliwić niewinną kobietę i wtedy, zgodnie z ZASADAMI, korzystać z sakramentów i chodzić do kościoła? Nie wiem czy bliższa Bogu jest taka obłuda, czy bliższa mu jest radość konkretnego stworzenia z darów, które od Niego otrzymał. I nie wiem czy jakikolwiek człowiek ma prawo uważać, że to wie. A księża uważają, że znają wolę Boga.(...)


ewka3 napisał/a:

Szum medialny, moim zdaniem, ma za zadanie zwrócić uwagę społeczną. Pytanie, czy na zmiany, czy jedynie uzmysłowić ludziom, że Kościół nigdy nie odrzucał homoseksualistów i rozwodników?

Jak nie odrzucał, skoro odrzucał i odrzuca? Co z tego, że nikt rozwodnika czy homoseksualisty z kościoła nie wypędzi, jeśli sakramenty są dla niego niedostępne, żyje z piętnem grzesznika? Może być najlepszym z ludzi, najmocniej wierzącym, czyniącym najwięcej dobra - ale Bóg go stworzył homoseksualistą, więc dla KK jest podrzędnym egzemplarzem człowieka.

KK odrzuca i nie odrzuca homoseksualistów. Odrzuca, jeśli są tzw. wiernymi. Nie robi tego, gdy homoseksualistą (aktywnym seksualnie) jest ksiądz.

KK odrzuca i nie odrzuca tych, którzy są w nieformalnych związkach. Odrzuca, gdy dotyczy to tzw. wiernych, gdy w takim związku jest ksiądz - otrzymuje rozgrzeszenie, przystępuje do komunii. Pytanie: czy udziela rozgrzeszenia sobie podobnym?

Ot, podwójne standardy. Czy znikną? Być może. Kiedyś. Na pewno jednak ani za mojego życia, ani za życia moich dzieci.

18 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-10-17 17:19:08)

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
vinnga napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Religia (nie tylko katolicka) opiera się na zasadach wynikających z ustalonego prawa. Wierny przystępuje lub uczestniczy w niej dobrowolnie. Jeżeli się komuś nie podobają dane zasady, to droga wolna, nikt nikogo na siłę nie trzyma - prawda?

No i właśnie te zasady są bardzo archaiczne, zupełnie niedopasowane do otaczającego świata. Zakładają, że np. homoseksualizm jest wyborem człowieka - ot, taką jego rozwiązłością, ewentualnie chorobą. Zdecydowana większość badań naukowych twierdzi jednak, że to ani choroba, ani fanaberia - do tego nie da się orientacji zmienić. Więc jeśli homoseksualista wychował się w wierze katolickiej (trudno od kilkuletnich dzieci oczekiwać deklaracji), wierzy w katolickiego Boga i inne fundamenty tego wyznania to ma odejść z KK bo ma nie taką orientację? Czy może, aby się dopasować do zasad, powinien znaleźć żonę, unieszczęśliwić niewinną kobietę i wtedy, zgodnie z ZASADAMI, korzystać z sakramentów i chodzić do kościoła? Nie wiem czy bliższa Bogu jest taka obłuda, czy bliższa mu jest radość konkretnego stworzenia z darów, które od Niego otrzymał. I nie wiem czy jakikolwiek człowiek ma prawo uważać, że to wie. A księża uważają, że znają wolę Boga.

A taki rozwodnik? Weźmy za przykład pobożną dziewczynę, która wychodzi za mąż za chłopaka, który co niedzielę, tak jak ona, chodzi do kościoła. Po kilku latach małżeństwa, kiedy jest już stadko dzieci, ów chłopak/mężczyzna zaczyna pić na umór i znęcać się nad rodziną. Wybitnie niechrześcijańska postawa, ale przecież ta kobieta nie jest Bogiem i swojemu mężusiowi rozumu nie przywróci. Ale, w świetle zasad KK, musi się z nim męczyć do końca życia. Albo odejść i samotnie wychowywać to stadko dzieci. A później przeżywać samotną starość, bo przecież z nikim innym związać się jej nie wolno. A jeśli mężuś poleciał sobie za inną? To ta druga strona również do końca życia ponosi konsekwencje nieswoich grzechów...

Widzimy odrzucenie przez Wiarę Kościoła Katolickiego z powodu jego praw, które wynikają z Pisma Świętego.
Dla człowieka z minimum zrozumienia, jest abstrakcjom odrzucenie dobrego człowieka.
W Biblii jest przypowieść o marnotrawnym synu, są porównania do zbłąkanych owieczek. Ale co jeżeli syn powróci na łono rodziny, jednak nie zmieni swej natury? A owca nie zmieni umaszczenia z czarnego na białe? Według pisma powinno się ją wykluczyć ze wspólnoty, żeby jedno zgniłe jabłko nie zarażało drugich.
Czy Kościół jest w stanie zinterpretować Biblię w taki sposób, żeby usprawiedliwić grzech sodomski?
Powstanie ogromna przepaść pomiędzy tym, czego nauczano dotychczas, a tym, co w ludzki sposób pozwoli zachować wiernych o innej orientacji seksualnej lub rozwodników żyjących w nowych związkach.

vinnga napisał/a:
ewka3 napisał/a:

I tu zastanawia mnie, czy uznanie związku homoseksualnego, nie będzie wbrew fundamentalnym prawom? Co stanie się z pojęciem grzechu sodomskiego?

Nie będzie żadnego uznania związków homoseksualnych przez KK. Na pewno nie za naszego żywota smile

Jeżeli zajdą takie zmiany, w co wątpię, to nie w tym stuleciu;)

vinnga napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Ale, czy Kościół Katolicki przy obradach obecnego synodu pragnie jedynie zwrócić na nie uwagę (pokazać, że tak jest od dawna), czy posunie się dalej?

Możliwe, że to początek bardzo długiej drogi. Dalej się nie posuną, bo co jest "dalej"? No właśnie uznanie związków homoseksualnych, uznanie rozwodów. Przyznanie, że homoseksualizm nie jest grzechem a "co Bóg złączył" człowiek może rozdzielić. A to wymaga dziesięcioleci obrad.

Reformy w KK miały miejsce w przeszłości. Możliwe, że potępienie wypraw krzyżowych było równie niewyobrażalne dla człowieka w przeszłości, jak dla współczesnych temat obrad obecnego synodu.

vinnga napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Szum medialny, moim zdaniem, ma za zadanie zwrócić uwagę społeczną. Pytanie, czy na zmiany, czy jedynie uzmysłowić ludziom, że Kościół nigdy nie odrzucał homoseksualistów i rozwodników?

Jak nie odrzucał, skoro odrzucał i odrzuca? Co z tego, że nikt rozwodnika czy homoseksualisty z kościoła nie wypędzi, jeśli sakramenty są dla niego niedostępne, żyje z piętnem grzesznika? Może być najlepszym z ludzi, najmocniej wierzącym, czyniącym najwięcej dobra - ale Bóg go stworzył homoseksualistą, więc dla KK jest podrzędnym egzemplarzem człowieka.

Właśnie! Zasady były jasne, albo się dostosowujesz do prawa kościelnego, albo fora ze dwora.
Czyżby zasady się przeterminowały? A może wierni się wykruszają i jak partia polityczna Kościół Katolicki sięga po wyznawców z różnych środowisk?
Może cały szum, to tylko kampania na rzecz dobrego wizerunku, żeby po wszystkim powiedzieć próbowaliśmy, ale sorry, się nie udało?
Mam nieodparte wrażenie, że debaty synodu nie przyniosą jakiś rewelacyjnych rozwiązań.
Podejrzewam, że burzę medialną wywołuje się dla zwrócenia uwagi i jest to burza w szklance wody.

Wielokropek napisał/a:

KK odrzuca i nie odrzuca homoseksualistów. Odrzuca, jeśli są tzw. wiernymi. Nie robi tego, gdy homoseksualistą (aktywnym seksualnie) jest ksiądz.

KK odrzuca i nie odrzuca tych, którzy są w nieformalnych związkach. Odrzuca, gdy dotyczy to tzw. wiernych, gdy w takim związku jest ksiądz - otrzymuje rozgrzeszenie, przystępuje do komunii. Pytanie: czy udziela rozgrzeszenia sobie podobnym?

Ot, podwójne standardy. Czy znikną? Być może. Kiedyś. Na pewno jednak ani za mojego życia, ani za życia moich dzieci.

Obłuda istniała i istnieje od zawsze. Nie tylko w KK. Lekarze ćpają i są alkoholikami, a mimo to zalecają pacjentom wstrzemięźliwość dla zdrowia ciała. Ksiądz nakazuje dla duszy.
Roztrząsanie zachowań samych księży i wytykanie ich palcami może przyśpieszyć reformy, albo sprawić, iż ich postępki nie wyjdą na światło dzienne. Każda wspólnota życzyłaby sobie tylko idealnych kapłanów - wzorów do naśladowania.
Czy to możliwe?

19

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Nie napisałam o tym, by księża byli idealnymi ludźmi. Wiem, że to niemożliwe. smile Napisałam, by ponosili te same konsekwencje co wierni. Może kiedyś to nastąpi.

Jest różnica między np. lekarzem alkoholikiem zalecającym pacjentowi leczenie uzależnienia, a księdzem utrzymującym stosunki seksualne (wszystko jedno czy homo-, czy heteroseksualne), który nie dopuszcza do sakramentów homoseksualistów lub osób pozostających w nieformalnych związkach.

20

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Być może nieco wątpliwości rozwieją słowa Marcina Przeciszewsiego, prezesa Katolickiej Agencji Informacyjnej, która to zresztą opublikowała tłumaczenie nieoficjalnej wersji rozmowy papieża z dziennikarzami:
"Trudno nie ulec jednak wrażeniu, że zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, oczekiwania wobec Franciszka bliżej są życzeń niż trzeźwych prognoz. Zamieszanie wokół słów o homoseksualistach to tylko kolejny na to dowód. ? Środowiska "progresistowskie" przewidują, że papież dokona reform w nauczaniu Kościoła. Z dużą dozą pewności mogę stwierdzić, że Franciszek tutaj rozczaruje. Format, styl i sposób rzeczywiście zmieni, ale treść nigdy".

To jest oczywiście tylko dywagacja, takich rozważań padło wiele, często są niemal skrajnie odmienne. Jedni twierdzą, że papież Franciszek jest za integracją homoseksualistów w społeczeństwie, inni, że "w żadnym wypadku nie wspiera księży gejów, a osoby homo uważa za grzeszników".
Najprościej byłoby, aby to sam papież w sposób klarowny wyjaśnił swoje stanowisko w tej kwestii. Wówczas mielibyśmy orientacyjnie nakreślone w jakim kierunku KK zamierza pójść. Osobiście jestem jednak bardzo sceptyczna i nie spodziewam się żadnego przełomu.

21

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
Wielokropek napisał/a:

Nie napisałam o tym, by księża byli idealnymi ludźmi. Wiem, że to niemożliwe. smile Napisałam, by ponosili te same konsekwencje co wierni. Może kiedyś to nastąpi.

Jest różnica między np. lekarzem alkoholikiem zalecającym pacjentowi leczenie uzależnienia, a księdzem utrzymującym stosunki seksualne (wszystko jedno czy homo-, czy heteroseksualne), który nie dopuszcza do sakramentów homoseksualistów lub osób pozostających w nieformalnych związkach.

Oczywiście, że nie napisałaś. Poszłam tylko za tropem Twojej myśli i zastanowiłam się, czy ewentualne uznanie homoseksualistów, to droga do wytłumaczenia niektórych "zainteresowań" księży.
Porównanie z lekarzami, z mojej strony, jest celowe. Lekarz zostanie ukarany za wykonywanie zawodu pod wpływem alkoholu, nawet jak nic się nie stanie, a tylko wyda ten fakt. Jednak lekarz zdejmuje fartuch i może wypić - robi to prywatnie.
U księży działa inna zasada. Księdzem się jest zawsze. Kapłaństwo to powołanie do służby w wierze. A wiara chrześcijańska polega na miłosierdziu. Jeżeli ksiądz żałuje i postanawia poprawę, nie można go wykluczyć. Czy wytrwa w poprawie, to już inna historia.

Olinka napisał/a:

Być może nieco wątpliwości rozwieją słowa Marcina Przeciszewsiego, prezesa Katolickiej Agencji Informacyjnej, która to zresztą opublikowała tłumaczenie nieoficjalnej wersji rozmowy papieża z dziennikarzami:
"Trudno nie ulec jednak wrażeniu, że zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, oczekiwania wobec Franciszka bliżej są życzeń niż trzeźwych prognoz. Zamieszanie wokół słów o homoseksualistach to tylko kolejny na to dowód. ? Środowiska "progresistowskie" przewidują, że papież dokona reform w nauczaniu Kościoła. Z dużą dozą pewności mogę stwierdzić, że Franciszek tutaj rozczaruje. Format, styl i sposób rzeczywiście zmieni, ale treść nigdy".

To jest oczywiście tylko dywagacja, takich rozważań padło wiele, często są niemal skrajnie odmienne. Jedni twierdzą, że papież Franciszek jest za integracją homoseksualistów w społeczeństwie, inni, że "w żadnym wypadku nie wspiera księży gejów, a osoby homo uważa za grzeszników".
Najprościej byłoby, aby to sam papież w sposób klarowny wyjaśnił swoje stanowisko w tej kwestii. Wówczas mielibyśmy orientacyjnie nakreślone w jakim kierunku KK zamierza pójść. Osobiście jestem jednak bardzo sceptyczna i nie spodziewam się żadnego przełomu.

Wierzysz, że określi? Nie zapominajmy, że władze kościelne, to władze. Rządzenie polega na polityce, a rządzący wykazują się dyplomacją, żeby nie rozjuszyć opinii publicznej. Kościół potrzebuje dobrej sławy - wizerunku.

Wrócę jeszcze do wypowiedzi papieża Franciszka: "Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać". Jak większość wypowiedzi wielkich tego świata, słowa są wieloznaczne. Jedni widzą w nich kierunek zmian, inni uważają, że nadzieje są przedwczesne.

Mnie osobiście uderzyło wskazanie na kapłana, jako człowieka. Papież mówiąc "kimże jestem, by go oceniać" zwraca uwagę na ludzkie niedoskonałości kapłanów. Coś w stylu "nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Możliwe, że się mylę, ale takie odebrałam wrażenie.

22

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
ewka3 napisał/a:

Oczywiście, że nie napisałaś. Poszłam tylko za tropem Twojej myśli i zastanowiłam się, czy ewentualne uznanie homoseksualistów, to droga do wytłumaczenia niektórych "zainteresowań" księży.
Porównanie z lekarzami, z mojej strony, jest celowe. Lekarz zostanie ukarany za wykonywanie zawodu pod wpływem alkoholu, nawet jak nic się nie stanie, a tylko wyda ten fakt. Jednak lekarz zdejmuje fartuch i może wypić - robi to prywatnie.
U księży działa inna zasada. Księdzem się jest zawsze. Kapłaństwo to powołanie do służby w wierze. A wiara chrześcijańska polega na miłosierdziu. Jeżeli ksiądz żałuje i postanawia poprawę, nie można go wykluczyć. Czy wytrwa w poprawie, to już inna historia.(...)

O czym piszesz? Bo jeśli o jednorazowym zdarzeniu - nie ma sprawy. Jeśli o kilkukrotnych - także.
Ja pisząc swe posty myślałam o innej sytuacji. O tym, że ksiądz przez lata ma kochanka/kochankę i mimo to są mu dostępne wszystkie sakramenty. Osobie świeckiej będącej w takiej samej sytuacji - nie.

23 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-10-17 21:02:07)

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
Wielokropek napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Oczywiście, że nie napisałaś. Poszłam tylko za tropem Twojej myśli i zastanowiłam się, czy ewentualne uznanie homoseksualistów, to droga do wytłumaczenia niektórych "zainteresowań" księży.
Porównanie z lekarzami, z mojej strony, jest celowe. Lekarz zostanie ukarany za wykonywanie zawodu pod wpływem alkoholu, nawet jak nic się nie stanie, a tylko wyda ten fakt. Jednak lekarz zdejmuje fartuch i może wypić - robi to prywatnie.
U księży działa inna zasada. Księdzem się jest zawsze. Kapłaństwo to powołanie do służby w wierze. A wiara chrześcijańska polega na miłosierdziu. Jeżeli ksiądz żałuje i postanawia poprawę, nie można go wykluczyć. Czy wytrwa w poprawie, to już inna historia.(...)

O czym piszesz? Bo jeśli o jednorazowym zdarzeniu - nie ma sprawy. Jeśli o kilkukrotnych - także.
Ja pisząc swe posty myślałam o innej sytuacji. O tym, że ksiądz przez lata ma kochanka/kochankę i mimo to są mu dostępne wszystkie sakramenty. Osobie świeckiej będącej w takiej samej sytuacji - nie.

Po kolei, bo widzę, że trochę zagmatwałam swoją wypowiedź;)

Księża podlegają temu samemu prawu, co wierni. Dodatkowo są obarczeni posługą kapłaństwa i jej ograniczeniami (np. celibat). Księża też składają śluby.

Kobieta, rozwódka, która zwiąże się i zamieszka z nowym partnerem przystępuje do spowiedzi. Na spowiedzi szczerze żałuje, że życie jej się ułożyło tak, a nie inaczej. Wystarczy, że zadeklaruje, iż nie będzie uprawiać seksu (grzeszyć) ze swoim współlokatorem, a dostanie rozgrzeszenie. Nie musi się nawet nikt wyprowadzać, ani rozchodzić. Dopóki nie popełni kolejny raz grzechu może przystępować do komunii. Tak, czy nie?

Ksiądz, ulega pokusie i łamie śluby czystości. Rusza go sumienie i postanawia zaniechać grzechu. Konsekwencjom jego poczynania jest skrzywdzona osoba, załóżmy kobieta. Utrzymuje ją, zapewnia mieszkanie itp. Stara się naprawić błąd, ale błądzi i znowu grzeszy.

Intencją pokuty (wchodzi w nią sakrament spowiedzi) jest uniknięcie grzechu. Wyeliminowanie go, chociaż na trochę, na chwilę. Skrucha i żal za grzechy jest warunkiem odpuszczenia. Po nich powinno nastąpić mocne postanowienie poprawy. Prawdopodobnie następuje - nie możemy z góry zakładać, że nie.

Różnica pomiędzy zwykłym wiernym, a księdzem jest tylko taka, że ksiądz poucza/naucza wiernych, a wierni nie pouczają/nauczają księży.
Przy pokucie i przebaczeniu nie ma podziału na ksiądz i zwykły człowiek. To sztuczny odbiór społeczny. Wypracowany przez lata tradycji. Wpajany przez wieki, ale sztuczny.
Chrystus od apostołów wymagał więcej. Obarczył ich odpowiedzialnością za swoją owczarnie, ale nie skreślił, gdy któryś zbłądzili. (Święty Piotr zaparł się Chrystusa trzy razy, a Kościół Katolicki uważa go za pierwszego papieża.)

Jak wygląda w praktyce - wszyscy wiemy. Księża są różni.

No i dotarłam do moich wcześniejszych domniemań znaczenia słów papieża. Wydaje mi się, że mają one zwrócić uwagę na ludzką, a tym samym ułomną, naturę księży. Franciszek wysyła sygnał, że sam nie jest doskonały i z tego powodu nie będzie oceniał homoseksualisty, więc niech się jeden z drugim zastanowi, zanim osądzi księdza. Oczywiście w dużym uproszczeniu.

24

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Jak nie wiadomo o co chodzi chodzi o kase. Wierni w krajach rozwinietych masowo wypisuja sie z KK. Problem jest palacy w Niemczech bo jest jakas zmiana w podatku koscielnym ktora prawdopodobnie spowoduje odejscie jeszcze wiekszej liczby wiernych. Wiec glownie niemieccy biskupi, broniac stolkow chca pozyskac tych ktorych wczesniej wyrzucali. Jak pisalam w inny watku - niemiecki gej na wage zlota. Protestuja biskupi z Trzeciego Swiata, zwlaszcza Afryki. Oni nie maja problemu gejow - w wielu panstwach homoseksualisci sa zabijani za cicha aprobata kleru. A przynajmniej sie nie ujawniaja. W koncu Pismo Sw, nakazuje zabijanie homoseksualistow.

25

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Przecież Kościół jak mantrę powtarza- przynajmniej od czasu JP II (bo to pamiętam), że potępia czyny homoseksualne, a nie homoseksualistów.Takie tam sratata.Praktyki gejowskie są zbyt jednoznacznie zakazane w Biblii, by ktokolwiek- nawet papież- mógł to ruszyć i zmienić.
A swoją drogą, przy całej mojej sympatii dla Franciszka- nie da się nie zauważyć, że to populista, który wykonuje mnóstwo ładnych gestów, ale nie idą za tym żadne konkrety.

26 Ostatnio edytowany przez femte (2014-10-17 21:33:31)

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Przypuszczam ze wymysla jakis efektowny obrzadek, jakies "blogoslawienstwo" dla rozwodnikow. I beda sie starali wprowadzic mode na to. Ale to i tak musztarda po obiedzie.
To znaczy zamiast komunii.

27

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?
femte napisał/a:

Przypuszczam ze wymysla jakis efektowny obrzadek, jakies "blogoslawienstwo" dla rozwodnikow. I beda sie starali wprowadzic mode na to. Ale to i tak musztarda po obiedzie.
To znaczy zamiast komunii.

Nie wydaje mi się, żeby KK był aż tak głupi, żeby próbować przekupić ludzi obrazkiem;)
Piszesz: musztarda po obiedzie - no cóż, lepiej późno, niż wcale.

Głosy na temat kierunku obrad synodu są bardzo podzielone. Gądecki (od jakiegoś czasu mój "ulubiony" biskup) bardzo krytykuje założenia tego synodu, ale zachodni biskupi są na tak.
Z tego, co obserwuję w publikacjach na ten temat, to Kościół pragnie zmienić spojrzenie na człowieka i jego problemy. Próbuje odstąpić od potępienia człowieka i skupić się na dobrych aspektach danej sytuacji. Przykładowo: dostrzec w kolejnych związkach rozwodników stabilizację dla rodziny i jej wartości, a nie tylko życie w grzechu.
Obecna doktryna Kościoła polegała na potępieniu grzechu, a co za tym idzie grzesznika. Watykańskie zgromadzenie, według części mediów, ma na celu najpierw spojrzenie na człowieka, a potem na możliwości jego uczestnictwa w życiu Kościoła. Przede wszystkim nikogo nie potępia i nie ocenia, a szuka zrozumienia problemów współczesnych rodzin.

Mogłabym tu przytoczyć wiele wypowiedzi głów KK, które są przeciwko założonym przez Franciszka zmianą, ale te aż "buchają" z okien przeglądarki. Dlatego skupiłam się na założeniach synodu, które wynikają z roboczego dokumentu podsumowującego pierwszą część obrad. Dokument stawia na pierwszym miejscu człowieka, a dopiero potem kościelną doktrynę. Dziennikarze donoszą, że dokument został spisany bardzo przyjaznym językiem, dalekim od dotychczasowych i poszukuje zrozumienia problemów, ale nie bagatelizuje zagrożeń. W sprawozdaniu znalazło się miejsce dla: związków niesakramentalnych, osób po rozwodach i w nowych małżeństwach cywilnych, par jednopłciowych, samotnych rodziców i dzieciom wychowywanym we wszystkich tych sytuacjach.
Jeżeli te rozważanie nie są wyjściem na przeciw wiernym, to ja już nie wiem jakie.
Mam nadzieję, że na wyniki rozmów, nie będziemy długo czekać.

28

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

A ja już widzę, jak szeregowi proboszczowie czekają na efekty w/w synodu.
Oni i tak wiedzą swoje, i choćby Chrystus zstąpił z nieba i miał coś do powiedzenia, to żadnej zmiany w nauczaniu i podejściu do czegokolwiek nie będzie.

29

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

I kaplica nic z tego bo biskupi z Niemiec sprzeciwili się tym zmianom Na szczęście papież Franciszek pomimo braku 2/3 większości (a była zwykła większość) postanowił wydrukować stenogramy z synodu i rozesłać. Brawo krok w dobrym kierunku.

30 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-10-20 22:46:48)

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

kicur kurs wyznaczony. Za rok kolejny synod. Może nasze wnuki doczekają się wyrozumiałości i miłosierdzia, zamiast potępienia?
KK traci wiernych i pomimo pozycji będzie musiał wyjść z doktrynalnej skorupy, która pamięta krucjaty, do ludu. Bez miłosierdzia daleko nie zabrnie. Lepiej żeby to zrobił za naszego pokolenia, bo może się okazać za x lat, że już pozamiatane.

Człowiek jest stworzeniem, które potrzebuje wiary - pytanie w co?

31

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Po raz pierwszy czuje sympatie do jakiegos papieza:)

32

Odp: Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Może warto zapytać Boga co sądzi o homoseksualizmie? Wydaje mi się, że jeśli się NIE pyta właśnie Boga o takie sprawy, to jest niemal pewne że ludzie coś wymyślą co będzie łechtać ich ucha big_smile
Znam pewne świadectwo z jednej ze społeczności biblijnej.
Pewnego razu w jednym ze zborów biblijnych pastor prawił kazanie na temat 1 rozdziału listu do Rzymian w którym mowa o mężołożnikach. Po nabożeństwie do pastora przychodzi pewien wierny i pyta:
- Z tego co zrozumiałem z kazania,to geje nie dostąpią zbawienia?
- Dobrze zrozumiałeś, a masz z tym problem?
- Ukrywałem to bo wierzyłem że homoseksualizm nie jest grzechem....:(
- Jesteś narodzony na nowo od lat, nie czytałeś o tym w listach apostolskich? Żaden mężołożnik ani kobieta współżyjąca przeciw naturze nie odziedziczy królestwa Bożego. O tym mówi nie tylko list do Rzymian, ale Stary Testament czy Objawienie Jana.
- Co mógłbym zrobić aby się tego pozbyć? - pyta wierny
- Będziemy sie o to modlić! - odpowiada pastor
...............
Mija jakiś czas. Pewnego dnia podczas kazania do zboru wchodzi ów człowiek w towarzystwie młodej kobiety i małego dziecka w wózku.
- Pastorze przedstawiam moją żonę i nasze małe dziecko.Bóg odmienił mnie.Straciłem zainteresowanie własną płcią, poznałem kobietę i zakochałem się, pobraliśmy się i mamy dziecko. smile))
Historia jest prawdziwa.
.........................
Bóg jest specjalistą od trudnych przypadków. Słowo mówi, że Bóg ma dłoni serca wszystkich ludzi.
Gdyby ci homoseksualiści o których piszecie cytując Franciszka naprawdę chcieli się zmienić a nie tylko się deklarowali to Bóg by im nie odmówił.
halleluYah!

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Burza na synodzie biskupów. Czy szykują się zmiany w KK?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024