Wielokropek napisał/a:ewka3 napisał/a:Oczywiście, że nie napisałaś. Poszłam tylko za tropem Twojej myśli i zastanowiłam się, czy ewentualne uznanie homoseksualistów, to droga do wytłumaczenia niektórych "zainteresowań" księży.
Porównanie z lekarzami, z mojej strony, jest celowe. Lekarz zostanie ukarany za wykonywanie zawodu pod wpływem alkoholu, nawet jak nic się nie stanie, a tylko wyda ten fakt. Jednak lekarz zdejmuje fartuch i może wypić - robi to prywatnie.
U księży działa inna zasada. Księdzem się jest zawsze. Kapłaństwo to powołanie do służby w wierze. A wiara chrześcijańska polega na miłosierdziu. Jeżeli ksiądz żałuje i postanawia poprawę, nie można go wykluczyć. Czy wytrwa w poprawie, to już inna historia.(...)
O czym piszesz? Bo jeśli o jednorazowym zdarzeniu - nie ma sprawy. Jeśli o kilkukrotnych - także.
Ja pisząc swe posty myślałam o innej sytuacji. O tym, że ksiądz przez lata ma kochanka/kochankę i mimo to są mu dostępne wszystkie sakramenty. Osobie świeckiej będącej w takiej samej sytuacji - nie.
Po kolei, bo widzę, że trochę zagmatwałam swoją wypowiedź;)
Księża podlegają temu samemu prawu, co wierni. Dodatkowo są obarczeni posługą kapłaństwa i jej ograniczeniami (np. celibat). Księża też składają śluby.
Kobieta, rozwódka, która zwiąże się i zamieszka z nowym partnerem przystępuje do spowiedzi. Na spowiedzi szczerze żałuje, że życie jej się ułożyło tak, a nie inaczej. Wystarczy, że zadeklaruje, iż nie będzie uprawiać seksu (grzeszyć) ze swoim współlokatorem, a dostanie rozgrzeszenie. Nie musi się nawet nikt wyprowadzać, ani rozchodzić. Dopóki nie popełni kolejny raz grzechu może przystępować do komunii. Tak, czy nie?
Ksiądz, ulega pokusie i łamie śluby czystości. Rusza go sumienie i postanawia zaniechać grzechu. Konsekwencjom jego poczynania jest skrzywdzona osoba, załóżmy kobieta. Utrzymuje ją, zapewnia mieszkanie itp. Stara się naprawić błąd, ale błądzi i znowu grzeszy.
Intencją pokuty (wchodzi w nią sakrament spowiedzi) jest uniknięcie grzechu. Wyeliminowanie go, chociaż na trochę, na chwilę. Skrucha i żal za grzechy jest warunkiem odpuszczenia. Po nich powinno nastąpić mocne postanowienie poprawy. Prawdopodobnie następuje - nie możemy z góry zakładać, że nie.
Różnica pomiędzy zwykłym wiernym, a księdzem jest tylko taka, że ksiądz poucza/naucza wiernych, a wierni nie pouczają/nauczają księży.
Przy pokucie i przebaczeniu nie ma podziału na ksiądz i zwykły człowiek. To sztuczny odbiór społeczny. Wypracowany przez lata tradycji. Wpajany przez wieki, ale sztuczny.
Chrystus od apostołów wymagał więcej. Obarczył ich odpowiedzialnością za swoją owczarnie, ale nie skreślił, gdy któryś zbłądzili. (Święty Piotr zaparł się Chrystusa trzy razy, a Kościół Katolicki uważa go za pierwszego papieża.)
Jak wygląda w praktyce - wszyscy wiemy. Księża są różni.
No i dotarłam do moich wcześniejszych domniemań znaczenia słów papieża. Wydaje mi się, że mają one zwrócić uwagę na ludzką, a tym samym ułomną, naturę księży. Franciszek wysyła sygnał, że sam nie jest doskonały i z tego powodu nie będzie oceniał homoseksualisty, więc niech się jeden z drugim zastanowi, zanim osądzi księdza. Oczywiście w dużym uproszczeniu.