Nim Ci zaufam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: Nim Ci zaufam

Witajcie oto urywek mojego opowiadania, które piszę na blogu. Będę wdzięczna za szczere opinie. Czy się Wam podoba, albo co byście ewentualnie zmieniły.

            Dominika weszła do kuchni niosąc w rękach siatki pełne zakupów. Przy stole siedziała mama rozwiązując krzyżówkę i popijając przy tym niespiesznie kawę.
- O, jesteś już - podniosła wzrok na córkę - Dziecko, jak ty to przywiozłaś na rowerze? - Wanda była szczerze zdziwiona.
- Niczym Rumunka wracająca z targu, co? - położyła ciężkie torby na blacie i czując mrowienie w rękach opadła na krzesło.
- Mam dość! - głośno wypuściła powietrze - czuję, że mogę zawiązywać sznurówki bez schylania się - zażartowała.
- Myślę, ze porządki przełożymy na jutro, ty jesteś zmęczona a ja mam dziś lenia - przyznała się kobieta.
- Miałam nadzieję, że to powiesz.
- Więc co zamierzasz zrobić z wolnym od pracy popołudniem?
- Zadzwonię do Majki może będzie chciała wyskoczyć na jakiegoś małego drinka?
- Dobry pomysł, idź dziecko, rozerwij się troszkę. Należy ci się jak psu buda.
- A może masz ochotę pójść z nami? - zaproponowała.
- Daj spokój. Nie te lata, kochanie!
- Oj nie przesadzaj. Zobaczysz będzie fajnie. - próbowała namówić mamę na wyjście. - Nie chcę, żebyś sama siedziała w domu.
- Dominika, całymi dniami jestem sama, przyzwyczaiłam się. Poza tym mówiłam ci, że dopadł mnie dziś okrutny leń. A ty się zbieraj. I żebym cię nie widziała w domu przed północą! - krzyknęła za wbiegającą po schodach do swojego pokoju na poddaszu, córką.
            Chwilę czasu zajęło jej znalezienie telefonu. Leżał pod łóżkiem. "No tak, przecież rzuciłam nim dziś rano po kłótni z Igorem" - przypomniała sobie rozmowę z narzeczonym - "Dupek" - nerwy buzowały w niej na samą myśl.
Włączyła telefon, na ekranie pojawiły się ich uśmiechnięte twarze na tle górującej nad nimi piramidy. Zdjęcie zrobione wieki temu, podczas ich pierwszych wspólnych wakacji, które spędzali w Egipcie.
- Kochany dupek - powiedziała szeptem do zdjęcia. Wybrała numer Majki. Przyjaciółka odezwała się po dłuższym czasie, kiedy miała już nacisnąć czerwoną słuchawkę.
- Dom pomocy społecznej, słucham? - powiedziała zdyszanym głosem. Z oddali dochodził ją płacz rozhisteryzowanego Patryka.
- Majka, co tam się u was wyrabia? - przekrzykiwała lamentujące dziecko.
- Houston mamy problem. Zaatakowała nas grypa żołądkowa.
- Co?
- JE - LI - TÓW - KA!!!! - darła się do słuchawki.
- AHA, TO ZADZWONIĘ POTEM !!!
- DOBRA!!!
W menu wybrała ikonę koperty i wystukała na klawiaturze krótkiego smsa "Potrzebujesz czegoś? mogę skoczyć do apteki" i wysłała do przyjaciółki, w ten sposób prościej było się porozumieć. Po chwili przyszła odpowiedź "Dziękuję. Tomek kupił leki. Wszystko pod kontrolą". "Jeśli tak wygląda opanowana sytuacja, to ja jestem zakonnicą" - powiedziała do siebie.
            Usłyszała delikatne pukanie.
- Proszę
W lekko uchylonych drzwiach stała mama.
- Wszystko w porządku, wydawało mi się, że słyszałam jakieś krzyki?
- Krzyki? A, tak. Rozmawiałam z Majką.
- Pokłóciłyście się? - kobieta nie kryła swojego zdziwienia.
- Nie, no coś ty. My? Patryk zachorował i strasznie płakał, żeby cokolwiek usłyszeć musiałyśmy mówić podniesionym głosem. - wyjaśniła.
- A co mu jest? - spytała zaniepokojona.
- Jelitówka.
- Ojej - skrzywiła się - nieprzyjemna sprawa.
- Nie ma to tamto. - przyznała jej rację.
- Ale chyba nie zrezygnujesz z pójścia na miasto?
- Nie. Za bardzo za nim tęskniłam. - powiedziała uśmiechnięta.
- I to mi się podoba. Zbieraj się kochanie. - pocałowała ją w czoło.
- A ty co zamierzasz robić jak wyjdę?
- Wieczorem leci w telewizji "Madagaskar". - puściła oczko do córki.
- "Madagaskar"? Mamo przecież to bajka - rozbawiła ją.
Kobieta wyprostowała się, zrobiła poważną minę i grożąc jej palcem powiedziała stanowczym głosem
- To nie jest zwykła bajka. - wybuchnęła śmiechem i zniknęła za drzwiami.
Dominika siedziała jeszcze chwilkę na łóżku zdezorientowana zachowaniem mamy. "Całe życie z wariatami" westchnęła i poszła pod prysznic.
            Miała ochotę zrobić się na bóstwo, wyjść z domu i najzwyczajniej w świecie przejść się po promenadzie, jak gdyby była królową spacerującą po swoich włościach. Nałożyła na twarz cieniutką warstwę podkładu, by zakryć drobne piegi, które pojawiały się za każdym razem, gdy przedawkowała słońce. Podkreśliła oczy delikatnym pudrowym cieniem oraz dwoma warstwami tuszu, lubiła mieć długie, wyraźnie pogrubione rzęsy. Czuła się wtedy bardziej kobieca i pewna siebie. Ubrała krótkie, dżinsowe szorty, których nogawki zdobiły liczne przetarcia. Na tylnej kieszeni miała wyhaftowanego czarnymi nićmi małego motylka.
Do spodenek idealnie pasowała biała koronkowa bluzeczka bez rękawów. Otworzyła pudełko z biżuterią. "Jak to dobrze, że je ze sobą zabrałam" - pomyślała wyciągając ze szkatułki długi naszyjnik, na końcu którego kołysała się duża kotwica. "Idealnie" - powiedziała do siebie spoglądając w lustro. Usta umalowała błyszczykiem w kolorze jasnego, delikatnego różu.
Rozczesała kasztanowe włosy szeroką szczotką. Sięgały jej do pasa, były gęste i proste. Zdecydowała ich nie związywać, lubiła kiedy rozwiewał je wiatr.
Z kosmetyczki wyciągnęła malutki różowy flakonik. Zapach piżma, niezapominajki oraz aromat kwiatu pomarańczy rozszedł się po pokoju, kiedy spryskiwała miejsca za uszami oraz wewnętrzną stronę nadgarstków. To były jej ulubione perfumy, których używała tylko na specjalne okazje. "Dziś jest właśnie taki dzień. Wyjątkowy". Na stopy nałożyła niskie, skórzane gladiatorki.
- Jak wyglądam? - zeszła na dół zaprezentować się mamie
- Jak milion dolców!
- No już nie przesadzaj - przewróciła oczami - to ja się zbieram.
- I prawidłowo, leć i baw się dobrze. Weź tylko parasolkę, bo na wieczór zapowiadali ulewy.
- Daj spokój, na niebie nie ma ani jednej chmurki, a poza tym nie mam gdzie jej schować.
- Żebyś potem nie mówiła, że cię nie ostrzegałam - udawała obrażoną.
- A żebyś ty potem nie mówiła "A nie mówiłam" - przedrzeźniała mamę, nieudolnie naśladując jej głos. Pocałowała ją w policzek i wyszła.
            W taką pogodę grzechem było siedzieć w domu. Na jasnobłękitnym niebie, nie gościła ani jedna chmurka. Słońce świeciło z  całych sił rozpieszczając plażowiczów. Dominika szła uśmiechnięta przez ulice miasta. Od czasu do czasu przystawała, by porozmawiać z bliższymi i dalszymi znajomymi. Ludzie tu byli serdeczni i życzliwi.
"Nie to co w Warszawie, tam każdy każdemu wilkiem, cały czas pośpiech, gonitwa za pracą pieniędzmi. A jak się uśmiechniesz do obcego na ulicy to od razu mają cię za wariata" - myślała. To była jedna z wielu rzeczy, za które nie lubiła stolicy.
            Promenada jak zwykle pękała w szwach pełna. Szła przed siebie wśród tłumu  zakochanych par oraz rodzin z dziećmi. Była szczęśliwa. Po dłuższej chwili spaceru oparła się o drewnianą barierkę przyglądając się spokojnej wodzie. W oddali zobaczyła płynący statek. Strzępki rozmów za nią jakby ucichły, dziecięcy śmiech ustąpił miejsca szumowi fal. Była tylko ona i morze. Lubiła takie chwile kiedy mogła pomyśleć w spokoju czy powspominać stare czasy. "Na starość robię się sentymentalna" - pomyślała.
            "Ciekawe co robi Igor? Czy chociaż trochę za mną tęskni, a może jest szczęśliwy,  pracuje do woli i nikt mu nie zawraca gitary? Chyba raczej to drugie - przyznała niechętnie w myślach. "Taki zięć jest marzeniem każdej kobiety. Kulturalny, odpowiedzialny, inteligentny a do tego przystojny i bogaty. Tyle że mama chyba za nim nie przepada, pewnie ma żal do niego, że mnie zaniedbuje i poświęca tak mało czasu" - próbowała wytłumaczyć sobie dystans jaki dało się między nimi wyczuć. "A może po prostu spędzili ze sobą zbyt mało czasu, pewnie gdyby mama go lepiej poznała od razu zmieniłaby do niego nastawienie. Szkoda tylko, że on nie daje się poznać. Zamiast być tu ze mną siedzi w tej pieprzonej Warszawie i pracuje od rana do nocy. Ale jakby nie patrzeć to wolę, żeby był pracoholikiem niż nierobem. Chociaż sama już nie wiem, co jest gorsze".
- Radziłbym uciekać, zaraz będzie padać - usłyszała za sobą męski głos.
Odwróciła się zaskoczona. Zobaczyła mężczyznę spotkanego dziś rano na plaży, przed którym tak strasznie się wygłupiła. Stał wyprostowany z rękami złożonymi na piersiach, uśmiechając się serdecznie. Po dłuższej chwili spojrzała w górę, jak gdyby dopiero dotarł do niej sens jego słów. Błękit nieba zasłaniały ciężkie, granatowe chmury. Zrobiło się ciemno.  Wiatr był na tyle silny, że bez trudu gięły się pod jego naporem wysokie drzewa. Dookoła nie zauważyła żywej duszy. Jeszcze do niedawna zatłoczona promenada teraz przypominała bezludną wyspę. Było zimno. Trzęsła się, a na rękach miała gęsią skórkę.
- Dziękuję, trochę się zamyśliłam - odpowiedziała przygryzając dolną wargę.
- Nie stójmy tak, zaraz lunie deszcz - poganiał ją - co powiesz na gorącą czekoladę?
Ulewa wisiała w powietrzu. Wystarczyło kilka sekund by pierwsze krople deszczu spotkały się z wysuszoną słońcem ziemią.
- Mieszkam niedaleko, powinnam zdążyć wrócić nim zacznie padać.
Nie odpowiedział nic, patrzył tylko na nią w dziwny sposób, uśmiechając się łobuzersko. Była zdezorientowana tą ciszą z jego strony. Nie wiedziała jak powinna się zachować. "Co jest grane?" pomyślała.
W tym momencie poczuła na swoim czole dużą, zimną kroplę rozpoczynającą ulewę. Pisnęła głośno spoglądając w niebo. Mężczyzna podbiegł do niej śmiejąc się w głos. Bez oporów złapał ją za rękę i pociągnął w stronę baru "Heaven".
- A nie mówiłem?
----------------------------------
rozdział czwarty.
Jeśli kogoś zaciekawiłam i chciałby śledzić bloga od początku, piszcie na priv, podeślę adres, bo tu chyba linka nie mogę podać, mogłoby to być uznane za spamowanie smile

Zobacz podobne tematy :

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024