Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 386 z 386 ]

326

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:

steiner - a ja cię nie znam. Wierzysz w Boga?

Nie nie wierzę. Jestem wyznaję filozofię Nietzschego przez co większość krzyczy SATANISTA ! co mnie strasznie bawi

Zobacz podobne tematy :

327

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
steiner napisał/a:
heathcliff napisał/a:

steiner - a ja cię nie znam. Wierzysz w Boga?

Nie nie wierzę. Jestem wyznaję filozofię Nietzschego przez co większość krzyczy SATANISTA ! co mnie strasznie bawi

W Szatana wierzysz, czy modlitwa wyżej była tylko kpiną? (Nietzsche pisał brednie, tak nawiasem)

328 Ostatnio edytowany przez steiner (2011-12-03 23:59:12)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:
steiner napisał/a:
heathcliff napisał/a:

steiner - a ja cię nie znam. Wierzysz w Boga?

Nie nie wierzę. Jestem wyznaję filozofię Nietzschego przez co większość krzyczy SATANISTA ! co mnie strasznie bawi

W Szatana wierzysz, czy modlitwa wyżej była tylko kpiną? (Nietzsche pisał brednie, tak nawiasem)

Zgadzam się co do jego przekonań o uporządkowaniu świata o roli zła i o wpływie religii na ludzkość. W szatana nie wierzę ale fascynuję mnie religia bardziej jako zbiór bajek i mitów. Swoja drogą ulubione fragmenty dla mnie to wojna w niebie. A szatan dla mnie jest bardziej symbolem tych co się zbuntowali. Poza tym jestem ateista bo samo zgadzanie się z niektórymi fragmentami czyjejś książki nie oznacza religii. Lecz gdy zapyta się mnie ksiądz albo żarliwy katolik odpowiadam że jestem Satanistą palącym zjadającym dziewice i koty. (w końcu kościół naucza że ci co słuchają metalu to czczą szatana )


EDIT; Swoją drogą. Napisałem wcześniej że nie wierze. A więc jak można wierzyć w szatana a w boga już nie ?!

329 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-04 00:00:09)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - czyli w Boga nie wierzysz. Domyślam się, że w związku z tym uważasz, że ci nie pomógł (i na tym kończymy odpowiedź na pytanie wątku). Mnie ateizm fascynuje jako zbiór bajek i mitów. Buntuje się każdy gimbuś, szkoda, że zamiast to nazwać chomikiem ludzie to nazywają Szatanem. Z jednym i drugim ma niewiele wspólnego, ale siła i powaga tego buntu jest chomicza.
Często sobie kpisz z religii albo Szatana, jak wyżej?

330

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:

steiner - czyli w Boga nie wierzysz. Domyślam się, że w związku z tym uważasz, że ci nie pomógł (i na tym kończymy odpowiedź na pytanie wątku). Mnie ateizm fascynuje jako zbiór bajek i mitów. Buntuje się każdy gimbuś, szkoda, że zamiast to nazwać chomikiem ludzie to nazywają Szatanem. Z jednym i drugim ma niewiele wspólnego, ale siła i powaga tego buntu jest chomicza.
Często sobie kpisz z religii albo Szatana, jak wyżej?

Ja nie kpię z religii. Kpię z ludzi którzy padają na kolana jak usłyszą słowo szatan. Szanuję tych co wierzą, każdy ma prawo wierzyć w to co chce. Lecz katolicyzm nie uznaję kompromisów dla nich może istnieć tylko jedna wiara. A reszta to są sataniści albo "ci co bomby podkładają"

331

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - piszesz "Kpię z ludzi którzy padają na kolana jak usłyszą słowo szatan. Szanuję tych co wierzą, każdy ma prawo wierzyć w to co chce."
W tym się nieco Nietzsche przejawia, też co dwa zdania to sprzeczność. Mógłbyś mnie przestać lubić?

332

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:

steiner - piszesz "Kpię z ludzi którzy padają na kolana jak usłyszą słowo szatan. Szanuję tych co wierzą, każdy ma prawo wierzyć w to co chce."
W tym się nieco Nietzsche przejawia, też co dwa zdania to sprzeczność. Mógłbyś mnie przestać lubić?

Kpię z przeraźliwego lęku przed bogiem i tym co on mógłby zrobić. Szanuję to że mają swoją wiarę i ja nie będę starał się jej zmienić. Trudne do pojęcia ? Rozrysować?

333

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - gdybyś umiał szanować czyjąś wiarę, umiałbyś też szanować jej logiczne konsekwencje. Jeśli ktoś uznaje boskość, to lęk przed Bogiem, padanie na kolana itp są zachowaniami naturalnymi. Akceptujesz zatem wiary póki są podkolorowanym ateizmem, a nie rozumiesz ich i nie szanujesz gdy są konsekwentne. Łatwe do pojęcia, nie rysować.

334

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Steiner żal mi Ciebie sad
Przyszedłeś tu po to, żeby wzbudzić tu kłótnie.
Przykro mi, że masz takie podejście do ludzi i wogóle do Boga, no ale rozumiem, że jesteś niewierzący i szczególnie Ciebie to nie rusza.
Swoją drogą jak jesteś niewierzący, to po co te wierzyki satanistyczne? Cytuj wierzszyki biblijne skoro to nie robi na Tobie wrażenia.
Mam nadzieję, że w głebi duszy myślisz inaczej i jednak na poważnie nie lubujesz się tak w okultyzmach itp. Pomodlę się dziś o to smile
A tak na marginesie to nieźle się uśmiałam!! big_smile " Mógłbyś mnie przestać lubić?" hahaha
O Mateńko.... big_smile

335 Ostatnio edytowany przez steiner (2011-12-04 11:50:46)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Lecz większość ludzi bojaźliwych przed bogiem tak naprawdę nic nie wie o swojej wierze. Nigdy nie starali się przeczytać żadnych ksiąg. Ich wiara jest zbiorem opowieści zasłyszanych w kościele. Coś tam o Maryi coś tam o wielkim potopie ale tak naprawdę nie wiedzą jak dokładnie zostało to opisane. Gdy się pytam  czy słyszeli o wojnie w niebie to wybałuszają oczy i mówią że niebo jest święte i tam nie ma wojen. Gdy mówię czy wiedzą że piekło podzielone jest to oni twierdzą że piekło to piekło. Dla nich religia to chodzenie do kościoła i wrzucanie księdzu na tace w ostateczności modlitwa.


Nie kłócę się lecz pokazuję swoje poglądy. W domu u mnie wszyscy są wierzący, moja dziewczyna jest wierząca i nigdy z tego powodu nie robiłem im problemu to ich sprawa.

336

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - myślę, że wiedzą o swojej wierze więcej niż np Ty o astronomii, a przecież też mówisz. Przy tym nie jest dziwne, że judeochrześcijańska mitologia ma mniejsze dla nich znaczenie niż moralność. Dokładna znajomość historii (uznawanych niejednokrotnie za mity) widać jest mniej ważna niż moralne życie, miłość itp. Tak więc wydaje mi się, że to ty nie wiesz nic o ich wierze, choć znasz historyjki.

Natomiast są też ludzie, którzy w Boga nie wierzą. Czasem udają, że wierzą, powrzucają na tacę, pochodzą na mszę. To ateiści.

337 Ostatnio edytowany przez elutka86 (2011-12-04 12:01:01)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Steiner może i tak, ale nie każdy jest taki smile
Tak samo jak się mówi: Nie będę chodzić do Kościoła bo kapłan= pedofil".
Niestety ludzie są ludźmi. Wstrętne jest to co się dzieje, ale to nie Bóg tworzy zło a ludzie.
A co do ludzi chodzących do Kościoła, to fakt, że są ludzie którzy faktycznie chodzą po to, by sąsiad z bloku nie zobaczył, że nie chodzi na msze.
Są też tacy co chodzą tylko by odbębnić, no bo już taka jest tradycja rodzinna,że się chodzi, więc i on chodzi...
Ale są też tacy, którzy chodzą na msze, żeby spotkać Jezusa. Oczywiście Jezusa masz wszędzie wink
Ale gdy przyjmujesz komunię, to przyjmujesz PRAWDZIWEGO JEZUSA i to jest piękne smile
I szczerze mnie też się nie chce czasem iść na msze, ale zmuszam się i jak już jestem w Domu Bożym to się cieszę smile
W każdym razie zboczyłam z tematu smile
Drogi Steinerze rozumiem Twoje poirytowanie, bo najgłośniej krzyczy, że wierzy ten co niekoniecznie wierzy wink
Jednak tak jak piszę nie należy wszystkim przypinać tej łatki smile
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie smile

338 Ostatnio edytowany przez steiner (2011-12-04 12:07:43)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Mity to to są dla mnie lecz dla chrześcijanina już nie powinny być. A czy ludzie którzy jedynie do kościoła chodzą dla własnego spokoju to ateiści? Wydaję mi się że to wina kościoła gdyż to oni cały czas tłumaczą żeby chodzić do kościoła i się spowiadać, a będą wam otwarte bramy niebieskie. Ludzie zatracili chrześcijaństwo a weszli całkowicie w katolicyzm. Poplątało im się co tak naprawdę jest ich wiarą



elutka86 ja jestem ateistą ale kompletnie nie mam nic do wiary. Każda wiara mówi o dobru dla społeczeństwa. Ja nie wierzę z własnych przekonań ale nigdy nie powiedziałem że chrześcijaństwo czy inne religie są złe. Również nie podpinam jednej łatki pod wszystkich. Ludzie są różni, po prostu dużej ilości pomieszało się co i kto jest ich bogiem.

339 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-04 12:13:24)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - masz swoją wizję chrześcijaństwa. Komu się ona podoba, ma pełne prawo sobie w zgodzie z nią życie urządzić. Skoro nikt nie urządza, czegóż chcesz? smile
Natomiast w skrzydlatych rycerzy raczej się teraz nie wierzy. Te wojny w niebie to się na film nadają, ale jako element chrześcijaństwa są zbędne.

I tak, skoro ktoś:
a) nie wierzy w Boga
b) udaje na zewnątrz, że wierzy (albo nawet udaje przed sobą, że wierzy)
to jest to ateista, bo nie wierzy w Boga. smile Ateiści tak mają. Chrześcijanie się różnymi rzeczami różnią, ale w Boga wierzą. To taki nietrudny test. smile Nie wierzy - nie jest chrześcijaninem. Nie wierzy ogólnie w bóstwa - jest ateistą. A już czy za tym idzie udawanie jakieś czy nie idzie, czy są msze i tace, czy ich nie ma, to bez znaczenia.
Ja na przykład wolałbym, by mnie leczył taki lekarz, który umie leczyć, choćby kitla nie miał i stetoskopu, niż by mnie leczył zbiór pozorów bez wiedzy medycznej. Raczej warto patrzeć na to, co nie jest nieistotnym pozorem. A Ty ty chcesz oskarżyć ateistów o to, że są słabymi katolikami, bo nie ma w nich prawdziwej wiary, a są pozory. Ależ samobój. smile

340

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Moim zdaniem każdy nosi Boga w swoim sercu smile

341

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja wierze w Boga bo ilekroć sie modliłam zawsze ta pomoc od niego dostawałam
a nie wierze zeby to był przypadek tego ze zawsze dostawałam tego czego chciałam smile

342

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

najśmieszniejsi są udawani ateiści. Często ci co wstydzą się przyznać że wierzą, bądź boją się mamusi. Nie raz słyszę jak kolega mówi "Ja nie wierzę w ogóle" a potem widzę go na mieście w niedzielę jak 20 letni chłop zapitala do kościółka z mamusią bo strach powiedzieć rodzicom, albo strach rodziców co ludzie też by powiedzieli. Co jest kolejną śmieszną rzeczą (Wiara że jeśli ludzie mówią że "ten/ta to pobożna" to na pewno jest tak)

343

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Steiner a może oni popisują sie przed Tobą (rówieśnikami), bo się zwyczajnie wstydzą? smile
A głęboko w środku lubią te niedzielne msze i rodzinne obiadki smile
Wiesz jak to jest z ludźmi, często dużo rzeczy robią na pokaz, a boją się pokazać jacy są naprawdę; że mają uczucia i są słabi...

Kiniam popieram wink Uważam tak samo smile

344

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
elutka86 napisał/a:

Steiner a może oni popisują sie przed Tobą (rówieśnikami), bo się zwyczajnie wstydzą? smile
A głęboko w środku lubią te niedzielne msze i rodzinne obiadki smile
Wiesz jak to jest z ludźmi, często dużo rzeczy robią na pokaz, a boją się pokazać jacy są naprawdę; że mają uczucia i są słabi...

Kiniam popieram wink Uważam tak samo smile

Dla mnie słabość to właśnie udawanie. A uczucia to ma zapewne każdy smile

345 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-04 12:59:37)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - ateiści się często okłamują.

346

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:

steiner - ateiści się często okłamują.

Najpierw to przemyśl kto to ateista. Bo widzę że dla ciebie wszyscy co mówią że nie wierzą, bądź wierzą tylko dla pozorów to ateiści. To tak jak bym powiedział że dla mnie nazwa ksiądz jest równoznaczna z pedofilem.

347 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-04 13:10:48)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - ateista to człowiek, który nie wierzy w istnienie bóstw (może też to przemyśl? tongue). Jeśli przy tym kłamie - wciąż jest ateistą. Jeśli się przebierze za strażaka, lekarza czy księdza - będzie ateistą. Jeśli się przebierze za chrześcijanina i będzie w tym stroju chodził co dnia - wciąż jest ateistą. smile

A ja pisałem, że ateiści się okłamują często, bo robią to często. Bywa, że na temat wiary, ale często też na temat nauki czy rzeczywistości. Dużo. Rozmawiam z ateistami od wielu lat i zebrałem już ogromne ilości przykładów.

348 Ostatnio edytowany przez steiner (2011-12-04 13:17:42)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja nie wierze w istnienie żadnych bóstw. A nie rozumiem na co przyrównujesz prace do poglądów. Masz mnie za idiotę? Myślisz że w moim świecie ateista to osoba wyróżniająca się z tłumu? Osoba która w swojej rzeczywistości uwzględnia jakieś bóstwa czy cokolwiek automatycznie nie jest ateistą i nie nazwiesz go "ateistą co się okłamuję" bo tak samo jak katolik wierzący że Jahwe jest jego bogiem już nie będzie katolikiem. Kombinujesz jak łysy co się grzywą chce chwalić.

349

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

steiner - myślę, że po prostu więcej starasz się wyobrażać, a mniej czytać. Ateiści często w rozmowach religijnych okłamują się, że czytają. To znaczy bardzo usilnie chcą zobaczyć to, co nie jest napisane. Zdziwiłbyś się, ilu się udaje. smile
Ja napisałem coś o ateistach, bo to z ateistami odbyłem tysiące rozmów. Wśród nich byli i tacy, którzy jeszcze pod wpływem rodziny chodzili do kościoła, byli i tacy, którzy się przedstawiali jako sataniści czy okultyści. Przed babcią wielu ukrywało ateizm. Inni zaś mieli przełamanie się i powiedzenie babci prawdy za osiągnięcie. Gimnazjalnie brzmi, prawda? Ja im też to mówiłem, ale się jeszcze okłamywali i w sprawie siły.

Ty zaś znasz ludzi, którzy w głębi serca wierzą w Boga, ale ukrywają to przed babcią ateistką?

350

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ok rozumiem już twój punkt widzenia tej sprawy. Wydaję mi się że dużym problemem jest czasem to, że rodzice pomimo że mówią do dziecka że akceptują je takie jakim jest i to są jego wybory, to gdy słyszą o tym że jest ateistą robią awanturę. Często jest też to brak informacji i ludzie od razu myślą że jak już ateista to zapewne okultystyczny satanista.

351 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-14 09:25:06)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Czytam sobie właśnie Szczygła "Zrób sobie raj" i trafiłem na fragment, który świetnie pasuje do tego, o czym pisaliśmy niedawno. Sugerowano tutaj, że ludzie Boga potrzebują na łożu śmierci, do Boga wracają itp.

Proszę fragment książki:
'- Czy trudno umrzeć bez Boga?
To pytanie wysłałem do hospicjum Ondrášek w Ostrawie.
"Szanowny Panie, na razie nie słyszałam od współpracownic, żeby ktoś na łożu śmierci uwierzył w Boga. Nawet odwrotnie - mieliśmy pacjenta, który prosił, abyśmy go niczym podobnym nie męczyli. Posługę duchową (dla sześćdziesięciu pacjentów) proponujemy poprzez naszego księdza, ale o ile wiem, nikt z niej dotąd nie skorzystał. W naszym zespole jest jedna głęboko wierząca siostra, Bronislava Husovská, i robi bardzo dobrą opinię wierzącym. Ma serce na właściwym miejscu - Jitka Verechová, dyrektor".
Pielęgniarka Bronislava Husovská (kiedy rozmawiamy, ma 48 lat, w 2010 roku została pielęgniarką roku) mówi, że kiedy nie pracowała jeszcze w hospicjum, myślała, że wierzący mają przed śmiercią lżej.
- Ale teraz widzę, że i wierzący, i niewierzący tak samo przed śmiercią pokornieją.
I widzę też, że wszyscy umierają tak samo: w zupełnym spokoju.'

W książce (polecam!) odnaleźć można całkiem dużo fragmentów dotyczących czeskiego ateizmu i polskiego podejścia do tego ateizmu. Gdy nasza kultura wiąże się z religią tradycyjną, stajemy się niezdolni do zrozumienia, że wystarczy Olzę czy Odrę przekroczyć, by na życie patrzeć inaczej. Czesi wcale nie potrzebują ugruntowania zasad moralnych w Bogu, mogą je reprezentować dla nich samych (i doprawdy nie wiem, czy to nie jest zdrowsze). Nie widać u nich żadnej degeneracji bez Boga, choć kościoły się w Czechach zwiedza ciężko, rzadko się trafia na otwarty.
Z kolei u nas, gdzie religijność nie zawsze jest owocem wiary, a często - tradycji, przyzwyczajenia, narodowych schematów, bardzo łatwo o religijność patologiczną, udawaną, albo jakieś niskich lotów bunty młodych ateistów przeciwko "religii" (które w rzeczywistości są przytłoczeniem naszą tradycją).

352

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
steiner napisał/a:

Lecz większość ludzi bojaźliwych przed bogiem tak naprawdę nic nie wie o swojej wierze. Nigdy nie starali się przeczytać żadnych ksiąg. Ich wiara jest zbiorem opowieści zasłyszanych w kościele. Coś tam o Maryi coś tam o wielkim potopie ale tak naprawdę nie wiedzą jak dokładnie zostało to opisane. Gdy się pytam  czy słyszeli o wojnie w niebie to wybałuszają oczy i mówią że niebo jest święte i tam nie ma wojen. Gdy mówię czy wiedzą że piekło podzielone jest to oni twierdzą że piekło to piekło. Dla nich religia to chodzenie do kościoła i wrzucanie księdzu na tace w ostateczności modlitwa.


Nie kłócę się lecz pokazuję swoje poglądy. W domu u mnie wszyscy są wierzący, moja dziewczyna jest wierząca i nigdy z tego powodu nie robiłem im problemu to ich sprawa.

A ty znasz Pismo? Coś mi się widzi że nie bardzo, ale krytykujesz innych za to, że nie znają. Twoje niewiara jest oparta na opowieściach zasłyszanych gdzieś tam smile.

353

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
heathcliff napisał/a:

Czytam sobie właśnie Szczygła "Zrób sobie raj" i trafiłem na fragment, który świetnie pasuje do tego, o czym pisaliśmy niedawno. Sugerowano tutaj, że ludzie Boga potrzebują na łożu śmierci, do Boga wracają itp.

Proszę fragment książki:
'- Czy trudno umrzeć bez Boga?
To pytanie wysłałem do hospicjum Ondrášek w Ostrawie.
"Szanowny Panie, na razie nie słyszałam od współpracownic, żeby ktoś na łożu śmierci uwierzył w Boga. Nawet odwrotnie - mieliśmy pacjenta, który prosił, abyśmy go niczym podobnym nie męczyli. Posługę duchową (dla sześćdziesięciu pacjentów) proponujemy poprzez naszego księdza, ale o ile wiem, nikt z niej dotąd nie skorzystał. W naszym zespole jest jedna głęboko wierząca siostra, Bronislava Husovská, i robi bardzo dobrą opinię wierzącym. Ma serce na właściwym miejscu - Jitka Verechová, dyrektor".
Pielęgniarka Bronislava Husovská (kiedy rozmawiamy, ma 48 lat, w 2010 roku została pielęgniarką roku) mówi, że kiedy nie pracowała jeszcze w hospicjum, myślała, że wierzący mają przed śmiercią lżej.
- Ale teraz widzę, że i wierzący, i niewierzący tak samo przed śmiercią pokornieją.
I widzę też, że wszyscy umierają tak samo: w zupełnym spokoju.'

W książce (polecam!) odnaleźć można całkiem dużo fragmentów dotyczących czeskiego ateizmu i polskiego podejścia do tego ateizmu. Gdy nasza kultura wiąże się z religią tradycyjną, stajemy się niezdolni do zrozumienia, że wystarczy Olzę czy Odrę przekroczyć, by na życie patrzeć inaczej. Czesi wcale nie potrzebują ugruntowania zasad moralnych w Bogu, mogą je reprezentować dla nich samych (i doprawdy nie wiem, czy to nie jest zdrowsze). Nie widać u nich żadnej degeneracji bez Boga, choć kościoły się w Czechach zwiedza ciężko, rzadko się trafia na otwarty.
Z kolei u nas, gdzie religijność nie zawsze jest owocem wiary, a często - tradycji, przyzwyczajenia, narodowych schematów, bardzo łatwo o religijność patologiczną, udawaną, albo jakieś niskich lotów bunty młodych ateistów przeciwko "religii" (które w rzeczywistości są przytłoczeniem naszą tradycją).

Heathcliff, zgadzam się z tobą jak nigdy smile.  Osobiście mam więcej szacunku dla zdeklarowanego ateisty niż do pseudokatolika czy pseudoewangelika, zwłaszcza gdy ateista wie, w co nie wierzy smile . Natomiast myślę, że wiara na łożu śmierci może pomóc tylko gdy jest bardzo, bardzo głęboka i ugruntowana (np. jak np. w przypadku JP II), wtedy śmierć nabiera dla umierającego zupełnie innego wymiaru (świadomość, że śmierć jest początkiem a nie końcem).

354

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Heathclifie zgadzam się z Tobą, że w Polsce katolicyzm jest już niejako tradycją. Jest wielu chodzących do Kościoła jedynie z przyzwyczajenia, bądź z przymusu, gdyż mama, czy babcia każą iść smile
Na szczęście są też tacy którzy przychodzą tam na spotkanie z Bogiem. smile
Co do opisu ludzi na łożu śmierci, skoro tak jest napisane przez osoby które mają na co dzień styczność z ludźmi umierającymi, to pewnie musi być to prawda.
Jednak jak sam też zacytowałeś, każdy pokornieje. I nie jest już taki pewny tego w co dotychczas wierzył.
Jestem przekonana, że jeżeli Bóg mi pozwoli umrzeć spokojnie i świadomie, to i ja będę na łożu śmierci modlić się a jednocześnie myśleć, czy to w co całe życie wierzyłam było prawdziwe smile
Jednak ja wolę żyć, umierać z nadzieją, że tak naprawdę (jak to napisała Kizia), zaczyna się życie po śmierci. smile

355 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-14 13:36:53)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Dodam jeszcze, że mi się ostatnio rzucają w oczy "prawdziwi Polacy", czyli inaczej "młodzi katoliccy patrioci", czyli jeszcze inaczej młodzi faszyści, rasiści, z ogromnymi skłonnościami do nienawiści na tle wyznaniowym, narodowym, etnicznym a nawet płciowym. Brr. To oczywiście ciemna masa, która szkodzi zarówno patriotyzmowi jak katolicyzmowi w Polsce, ale samo istnienie takiego ruchu pokazuje związki polityki z Kościołem. Nie mówię o jakimś wtrącaniu się Kościoła, zupełnie nie. Mówię o narodowej, politycznej tradycji. Dmowskiego tradycyjnej nienawiści do Żydów czy - z drugiej strony - Kościół po stronie narodu w wojnie narodu z państwem w czasach Wyszyńskiego. Lata, wieki całe tradycji i związków narodu z Kościołem, aż po dzisiejsze patologie.

W Czechach się wszystko układało inaczej, Hus spalony, katolicy narzucający Czechom jednocześnie religię i rządy, a po zakazach komunistycznych - zakazy religijne. W tej formie i na takim gruncie katolicyzm się przyjąć nie mógł, wciąż dla wielu się kojarzy raczej uciążliwie niż narodowo.

W efekcie rozdźwięk między katolicyzmem polskim a czeskim ateizmem NIE JEST RELIGIJNY. Ludzie różnych poglądów się dogadają, ale im większe jest oparcie we własnej tradycji, tym trudniej zrozumieć inność. Stąd dziwne wyobrażenia o czeskim ateizmie, stąd pytania Szczygła, stąd jego fascynacja Czechami (bo to chyba człowiek całkiem bystry) i stąd ataki młodych narodowców (bo to nie są ludzie całkiem bystrzy).
I wracając - po kilku pokoleniach religijności, gdy ona gdzieś w zwyczajach, opłatkach, wzywaniu Imienia nadaremno, w nowych (coraz brzydszych) kościołach jest, trudno sobie wyobrazić bez tego wszystkiego. A jednak nie jest to racjonalne rozumowanie - bez tradycji religijności wciąż da się żyć. I wybiera się Boga, jeśli tego właśnie się chce, albo się nie wybiera, gdy się nie chce (niekiedy Czesi mają problemy z ateistyczną tradycją).

A umierać wciąż bez Boga można.

356

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Nie chciałabym być na miejscu tego, który umiera bez Boga wink
Jakie to musi być przerażające ... sad

357

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

elutka, owszem, na początku taka wizja przeraża, ale człowiek ma to do siebie, że do każdej myśli może się przyzwyczaić. Także do świadomości ostatecznego końca. Co do którejś z wypowiedzi Steinera - jestem agnostyczką i chodzę do kościoła. Nie przyznałabym się mamie, że nie wierzę, ale nie sądzę że to kwestia strachu. Miałam nieraz ochotę to zrobic, bo to udawanie katoliczki wychodzi mi bokami. Ale wiem,  co by przechodziła mama, gdyby się dowiedziała. Całe życie wpajała dzieciom katolickie wartosci, a tutaj taka porażka jak ja:/ Zreszta ma na głowie wystarczająco dużo problemów ze sobą, z ojcem i wogóle...Siostra mi kiedys powiedziała, że jeśli przyznałabym się mamie do swojego agnostycyzmu to poprostu byłabym egoistką. Weż pod uwagę, co o takich osobach jak ja myślą inni, którzy wiedzą, że nie wierzę. Myślą: pozerka. Uważasz, że to wygodne?

358

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

każdego dnia się nad tym zastanawiam

truml . com

359

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

najgorsze jest jednak tłumaczenie nim swoich niepowodzeń

360 Ostatnio edytowany przez Cli (2012-01-02 21:39:48)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Wierzę w istnienie Boga, nie w Kościół. Wiele czytałam na ten temat i nie wierzę w wiele rzeczy zawartych w Biblii.

361

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

List powstał na autentycznych faktach z roku 2007.W którymś tam roku poleciałem do innego kraju.Miałem nadzieje na lepsze życie ,finanse i budowe domu.Kolega który był przyjacielem,miał pomóc na początku ,ale okazał sie zdrajcą.Chciwość zaślepiła mu oczy.Byłem zdany na siebie i innych ludzi.W tamtym okresie ,miałem inne pojecie o bogu.Byłem 100% katolikiem.Wykonywałem wszystkie polecenia kościoła watykanu i kleru.Msza ,tradycje modlitwy ,pomaganie innym wiara nadzieja miłośc.Wiekszośc ludzi na zachodzie to maszynki do zarabiania pieniedzy.Predzej dostaniecie pomoc od kogoś,kto jest innej narodowości niż polska.Spałem na podłodze 6 miesięcy ,w śpiworze na twardych deskach.Niedaleko domu ,gdzie mieszkałem z Czechami i jednym polakiem,był kościół.Obok była kaplica ,monstrancja z Chrystusem i ....?moja nadzieja.6 miesiecy prawie non stop szukałem pracy ,wchodziłem do kościoła na modlitwy,normalnie bywałem na mszach i innych tradycjach kościoła watykańskiego czy jak kto woli rzymskokatolickiego.Nie mogłem wrócić do polski ,spłacałem kredyt.Przynajmniej chciałem,miałem nadzieje ze w końcu Bóg Chrystus Maryja i inni święci ,otworzą swe serce na moje modlitwy błaganie i pomoc o prace .Jadłem czasem suchy chleb i zupki chińskie.Czasem nie jadłem nic ,nie było kasy..Więc pisze.Koszmarem było dla mnie ,gdy nie mogłem normalnie spedzać świat Bożego Narodzenia ,w gronie rodzinnym.Tęsknota robiła swoje ,serce płakało z żalu.Gdy widziałem jak w innych domach ubierają choinki lub szykują sie do świąt,zadawałem sobie pytanie,co ja robie?Dlaczego nadal wierze w Boga ?który mnie najnormalniej w świecie ignoruje na całego.Zanim poleciałem do tego kraju,bywałem w Łagiewnikach ,Częstochowie i jak kazdy 100%katolik,odwiedzałem i modliłem sie w miejscach kultu religijnego.Tak nakazywała wiara kler kościół watykan.Dlaczego nadal sie tam modliłem w tym kraju,skoro bóg okazał sie 100%ignorantem.Opuścił mnie w okresie najwiekszej potrzeby i samotności.Ksiądz polski i zakonnica,powiadali mi ,że Bóg mnie kocha.A ja na to ,nie potrzebuje pustych!!!!!słów na wiatr,tylko konkretnej pomocy i pracy i jedzenia.Jeśli bedziesz mówił do kogoś,kocham cie,ale bedą to tylko puste słowa,a nie czyny,to taka miłość obróci sie w pogarde i nicość.W tej kaplicy koło koscioła ,bywałem często .Czasem było mi smutno ,były świeta .Dziś patrze na religie i boga inaczej.Po 7 latach od tamtej pory ,tracę wiare w boga ,nie wierze kościołowi,żywie pogarde dla watykanu.Dziś wszedłem do kościoła i walnąłem pięscią w ołtarz,krzyknąłem ,NIENAWIDZE CIE BÓG ZA TO ZE JESTEŚ PODŁYM ZDRAJCĄ.Bóg,a nie potrafi rządzić na świecie by podłość i chamstwo ,nie było górą.By samotni nie cierpieli w świeta,.By rodziny były razem.Jaka jest moc boga na ziemi?skoro pozwala na cierpienie i łzy?Nazywam to po imieniu.Podłość boga nie zna granic.BO BÓG MA LUDZI W D...

362

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja wierzę, bo bardzo mi pomógł, gdy straciłam najważniejszą osobę na świecie.
Lepszych dowodów mi nie potrzeba.

363 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-12-14 16:49:29)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Istnienie Boga - to tłumaczy dlaczego rano wstaję. a tak mi się nie chce....

Wiele osób pisało o śmierci bliskiej osoby i o nadziei, że niedługo one przyjdą i można się będzie do nich przytulić. Kiedyś jak towarzyszyłem w umieraniu babciocioci uderzył mnie jeden szczegół z liturgii pogrzebu.

Sytuacja była taka, że moja babciocia dostała wylewu, przewieziona na oddział neurologii szpitala klinicznego, po 3 tygodniach leczenia gotowa do wypisu. Zmiany cofnęły się całkowicie, na MRI zostały jedynie typowe "blizny". Zgodnie z badaniem psychiatrycznym: przytomna, orientacja auto i alleopsychiczna prawidłowa, kontakt nawiązuje chętnie, wypowiedzi spójne, logiczne, bez zaburzeń toku myślenia, afekt dostosowany do sytuacji, ożywia się jak wspomina młodość i lata 80 (działaczka Solidarności), Lecha W. nazwa Kukuńkiem, nigdy go nie lubiła, rozpoznaje członków rodziny, funkcje poznawcze niezaburzone.

Wpadamy bandą na dzień przed wypisem, babciociocia wszystkich rozpoznaje. Po czym stwierdza, że w drzwiach stoi Zygmunt i Olesia (moi dziadkowie - dziadek zmarł w 1991, babcia w 1998, zdarzenie miało miejsce w 2010). Myśleliśmy, że ktoś chciał wejść na salę, poszedłem na korytarz, nikogo nie było, pytałem pielęgniarki nikogo nie widziała, na monitoringu nic, powiedzieliśmy o zdarzeniu lekarzowi - jego odpowiedź przykro mi mama nie wyjdzie już ze szpitala. 4 godziny później ciocia zmarła.

I nie wiem dlaczego ale na pogrzebie uderzyły mnie słowa:

Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw,
mieszkańcy chwały wszyscy święci Boży;
Z obłoków jasnych zejdźcie aniołowie,
Z rzeszą zbawionych spieszcie na spotkanie.

Anielski orszak niech twą duszę przyjmie,
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi,
Aż przed oblicze Boga Najwyższego.

Promienny Chryste, Boski Zbawicielu,
jedyne światło, które nie zna zmierzchu,
bądź dla tej duszy wiecznym odpocznieniem,
pozwól oglądać chwały Twej majestat.

I tak sobie pomyślałem, że liturgia Kościoła nie bierze się z nikąd. Ona oddaje pewne doświadczenie i to doświadczenie znane temu lekarzowi, który na podstawie tak znikomej przesłanki, w sytuacji kiedy wszystkie parametry medyczne wskazywały na życie pacjenta (PRZYGOTOWANA KARTA WYPISU!!!!!!!!!!!) nie miał wątpliwości co do tego, że pacjentka ze szpitala już nie wyjdzie.

364

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Kocham Cię Panie za Wszystko co otrzymuję i za to co otrzymać nie mogę.
Dzięki Tobie jeszcze jestem... Bo Jesteś Moją Nadzieją...............................
Dałeś mi wolną wolę,więc swoje życie prowadzę, tak jak chcę,choć przecież
nie wszystko się Tobie podoba,a mi nie zawsze wychodzi jakbym chciała....


Jeśli chodzi oto co dzieje się na Świecie w Europie i w naszym Kraju,to nie
zasługa Boga lecz ludzi, niestety.Ludzie potrafią być okrutni dla swoich
najbliższych,jak i tych obcych nie znanych sobie ludzi......

365

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Do kościoła chodzę rzadko jednak wierze w Boga od zawsze jest ze mną ,pomaga kiedy mi brak już sił .. czuje jego obecność i rozmawiam z nim modląc się smile Wiem że chroni mnie i pomaga wybierać najlepsze drogi w życiu wink

366

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

ja wierzę i swą wiarę umacniam, powód opisałam w artykule czy wierzysz w duchy, tym oparta jest ma wiara. proszę przeczytać. pozbyłam się koszmaru mego życia dzięki Niemu!

367

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
elutka86 napisał/a:

Heathclifie zgadzam się z Tobą, że w Polsce katolicyzm jest już niejako tradycją. Jest wielu chodzących do Kościoła jedynie z przyzwyczajenia, bądź z przymusu, gdyż mama, czy babcia każą iść smile
Na szczęście są też tacy którzy przychodzą tam na spotkanie z Bogiem. smile
Co do opisu ludzi na łożu śmierci, skoro tak jest napisane przez osoby które mają na co dzień styczność z ludźmi umierającymi, to pewnie musi być to prawda.
Jednak jak sam też zacytowałeś, każdy pokornieje. I nie jest już taki pewny tego w co dotychczas wierzył.

A gdzie w zacytowanym fragmencie książki zostało napisane, że "nie jest już taki pewny tego w co dotychczas wierzył" ?
To, że na łożu śmierci pokorniejemy, nie oznacza wcale, że nagle każdy nabiera wątpliwości...

368

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Tak, wierzę w istnienie Boga.
O Jego istnieniu przekonuje mnie zdumiewający świat/wszechświat. Za główne źródło wiedzy o Bogu uważam Pismo.
Doświadczyłam Jego wsparcia. Przekonałam się o prawdziwości słów zanotowanych przez Dawida:
"Bliski jest Pan tym, których serce jest złamane,
A wybawia utrapionych na duchu." Psalm 34:19

369 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-01-31 15:22:03)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Adam12 napisał/a:

Istnienie Boga - to tłumaczy dlaczego rano wstaję. a tak mi się nie chce....

Wiele osób pisało o śmierci bliskiej osoby i o nadziei, że niedługo one przyjdą i można się będzie do nich przytulić. Kiedyś jak towarzyszyłem w umieraniu babciocioci uderzył mnie jeden szczegół z liturgii pogrzebu.

Sytuacja była taka, że moja babciocia dostała wylewu, przewieziona na oddział neurologii szpitala klinicznego, po 3 tygodniach leczenia gotowa do wypisu. Zmiany cofnęły się całkowicie, na MRI zostały jedynie typowe "blizny". Zgodnie z badaniem psychiatrycznym: przytomna, orientacja auto i alleopsychiczna prawidłowa, kontakt nawiązuje chętnie, wypowiedzi spójne, logiczne, bez zaburzeń toku myślenia, afekt dostosowany do sytuacji, ożywia się jak wspomina młodość i lata 80 (działaczka Solidarności), Lecha W. nazwa Kukuńkiem, nigdy go nie lubiła, rozpoznaje członków rodziny, funkcje poznawcze niezaburzone.

Wpadamy bandą na dzień przed wypisem, babciociocia wszystkich rozpoznaje. Po czym stwierdza, że w drzwiach stoi Zygmunt i Olesia (moi dziadkowie - dziadek zmarł w 1991, babcia w 1998, zdarzenie miało miejsce w 2010). Myśleliśmy, że ktoś chciał wejść na salę, poszedłem na korytarz, nikogo nie było, pytałem pielęgniarki nikogo nie widziała, na monitoringu nic, powiedzieliśmy o zdarzeniu lekarzowi - jego odpowiedź przykro mi mama nie wyjdzie już ze szpitala. 4 godziny później ciocia zmarła.

I nie wiem dlaczego ale na pogrzebie uderzyły mnie słowa:

Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw,
mieszkańcy chwały wszyscy święci Boży;
Z obłoków jasnych zejdźcie aniołowie,
Z rzeszą zbawionych spieszcie na spotkanie.

Anielski orszak niech twą duszę przyjmie,
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi,
Aż przed oblicze Boga Najwyższego.

Promienny Chryste, Boski Zbawicielu,
jedyne światło, które nie zna zmierzchu,
bądź dla tej duszy wiecznym odpocznieniem,
pozwól oglądać chwały Twej majestat.

I tak sobie pomyślałem, że liturgia Kościoła nie bierze się z nikąd. Ona oddaje pewne doświadczenie i to doświadczenie znane temu lekarzowi, który na podstawie tak znikomej przesłanki, w sytuacji kiedy wszystkie parametry medyczne wskazywały na życie pacjenta (PRZYGOTOWANA KARTA WYPISU!!!!!!!!!!!) nie miał wątpliwości co do tego, że pacjentka ze szpitala już nie wyjdzie.

Tak, zdecydowanie jako ludzie nie umiemy sobie radzić ze śmiercią. Zwłaszcza tych nagłych, "niezasłużonych" śmierci nie potrafimy przeboleć. Nie nauczeni, najczęściej izolowani od nich. Nie znajdujemy słów pocieszenia. Najłatwiej znaleźć je w religii. A długa modlitwa uspakaja.


brajandawid napisał/a:

Dziś wszedłem do kościoła i walnąłem pięscią w ołtarz,krzyknąłem ,NIENAWIDZE CIE BÓG ZA TO ZE JESTEŚ PODŁYM ZDRAJCĄ.Bóg,a nie potrafi rządzić na świecie by podłość i chamstwo ,nie było górą.By samotni nie cierpieli w świeta,.By rodziny były razem.Jaka jest moc boga na ziemi?skoro pozwala na cierpienie i łzy?Nazywam to po imieniu.Podłość boga nie zna granic.BO BÓG MA LUDZI W D...

Religijność pomaga w ukojeniu cierpienia a nie w rozwiązywaniu problemów.
Nigdy nie sądziłem, że ktoś traktuje Boga jak pośrednika pracy a modlitwę jako sposób na bogacenie się.

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Powiem tak. Wierzę w Boga. Jestem chrześcijanką. Chodzę na msze i dużo się modlę w domu. Myślę, że Bóg pomaga wiele razy, nie koniecznie musimy to dostrzegać. Czasem pomoc Boża objawia się w innym człowieku. Nie wierzę w to, że ten piękny świat sam się stworzył, że jest dziełem przypadku. Nie wierzę również w przypadki

371 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-01-31 16:09:33)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
brajandawid napisał/a:

Dziś wszedłem do kościoła i walnąłem pięscią w ołtarz,krzyknąłem ,NIENAWIDZE CIE BÓG ZA TO ZE JESTEŚ PODŁYM ZDRAJCĄ.Bóg,a nie potrafi rządzić na świecie by podłość i chamstwo ,nie było górą.By samotni nie cierpieli w świeta,.By rodziny były razem.Jaka jest moc boga na ziemi?skoro pozwala na cierpienie i łzy?Nazywam to po imieniu.Podłość boga nie zna granic.BO BÓG MA LUDZI W D...

Jak możesz tak myśleć? To bardzo smutne, że ludzie obwiniają Boga o swoje cierpienia, choć winny jest człowiek, a czasem nikt nie ponosi winy. Dlaczego człowiek obwinia Boga za to, co sam zrobił? Dla mnie to niepojęte.
Zasadniczo to Bóg dał ludziom wolną wolę. To, że jeden drugiego krzywdzi bardzo Boga boli, ale przecież nie pociągnie jednego za rękaw by nie czynił drugiemu co jemu nie miłe. To by przeczyło tej wolnej woli. Człowiek sam decyduje jak z niej korzystać, na tym rzecz polega. Przez swoje czyny zostaniemy zbawieni albo potępieni.
Bóg nie jest podłym zdrajcą, to człowiek nim jest(oczywiście nie każdy). Zdradza, poprzez odrzucenie przykazań, miłości do bliźniego. A czy to tak wiele? Naprawdę kochać drugiego człowieka. Gdyby każdy się tym kierował, świat byłby lepszy. Nie byłoby krzywdzenia się wzajemnie, nie byłoby zła. Nikt nie obwiniałby Boga bo nie miałby o co. Człowiek zdradza Boga i zdradza miłość. Ważniejsze są dla niego własne popędy, pragnienia. To dlatego mamy taki świat jaki mamy
To nie Bóg ma ludzi w doopie, to oni mają tam jego.

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
mysterious_chocolate napisał/a:

Powiem tak. Wierzę w Boga. Jestem chrześcijanką. Chodzę na msze i dużo się modlę w domu. Myślę, że Bóg pomaga wiele razy, nie koniecznie musimy to dostrzegać. Czasem pomoc Boża objawia się w innym człowieku. Nie wierzę w to, że ten piękny świat sam się stworzył, że jest dziełem przypadku. Nie wierzę również w przypadki

Ja też wierzę w Boga, chociaż w obliczu ogromu cierpień jakie mnie dotknęły bywały momenty kiedy nachodziły mnie wątpliwości.

Jednak w wierzę w Boga, który nie ma nic wspólnego z żadnym kościołem, religią, wspólnotą czy sektą. Bóg jest ponad tym wszystkim. I na pewno jest sprawiedliwy. A cierpienie? Cóż... często sami jesteśmy sobie winni, bo w jakimś stopniu przyczyniliśmy się do tego poprzez zaniechanie np. używania tego co otrzymaliśmy od Boga: rozumności, wolnej woli...

Niektórzy mówią że cierpienie uszlachetnia. Kiedyś słysząc to stwierdzenie bardzo się buntowałam, mówiłam że wolę być uszlachetniona w inny sposób. Teraz wiem, że każdy kryzys to jakaś lekcja po której się wznoszę na wyższy poziom wrażliwości. Bo Bóg daje nam tylko tyle i aż tyle ile jesteśmy w stanie udźwignąć...

373

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
bialy.kwiat.paproci napisał/a:

Jednak w wierzę w Boga, który nie ma nic wspólnego z żadnym kościołem, religią, wspólnotą czy sektą. Bóg jest ponad tym wszystkim.

Znaczy się ma gdzieś ludzi?

bialy.kwiat.paproci napisał/a:

I na pewno jest sprawiedliwy.

Co to wg Ciebie znaczy?

374

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Bóg istnieje a kto myśli, że NIE, to jest w wielkim błędzie.
Bóg pomaga na różne sposoby, ale on jest w was, tylko musicie go dostrzec.
Ja w tamtym roku dostałem książką w głowę, bo go prosiłem co mam zrobić. Więc oberwałem i mi się oczy otworzyły.
Dzisiaj realizuję cel, który jest dla mnie ważny i myślę także dla 4 000 000 ludzi w Polsce.

375

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Ja nie wierzę od 14 roku życia i od tego czasu mam się lepiej smile a kiedyś wyzywałem Boga i nic, modlitwa też nic nei pomagała, a wierzyłem Bardo\z mocno wręcz wiedziałem że jest to był ten rodzaj wiary.
Potem logiczne rozważania mądre książki i wiara wyparowała ze mnie, choć wpierw wyparowała dość szybko religia( o szczegółach dlaczego nie chce pisać)
W ogóle jestem chyba inny.

376

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
MarekP napisał/a:

Ja nie wierzę od 14 roku życia i od tego czasu mam się lepiej smile a kiedyś wyzywałem Boga i nic, modlitwa też nic nei pomagała, a wierzyłem Bardo\z mocno wręcz wiedziałem że jest to był ten rodzaj wiary.
Potem logiczne rozważania mądre książki i wiara wyparowała ze mnie, choć wpierw wyparowała dość szybko religia( o szczegółach dlaczego nie chce pisać)
W ogóle jestem chyba inny.

I jak się żyje bez logicznych rozważań?

377

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Tak naprawdę w Boga uwierzyłam gdy miałam 19, 20 lat. Wydaje mi się, że wiedziałam że ktoś tam jest jeszcze wcześniej, ale nadal błądziłam.
Życie mam dosyć ciężkie, bo przeżyłam już trochę, mimo to zawsze miałam wsparcie bliskich i chyba to łagodziło wszystkie niepowodzenia.
Bóg pomagał mi przez całe życie, jednak jego opiekę doświadczyłam najbardziej gdy miałam 10, 19 i 20 lat.
Pierwszy raz gdy miałam lat 10, sprowadziłyśmy się z rodziną do nowego mieszkania, szemrana okolica. Kilka miesięcy po przeprowadzce, w domu zostałyśmy napadnięte i okradzione przez złodziejkę, która przystawiła nóż do gardła mojej siostrze bliźniaczce, potem zamknęła nas w łazience i uciekła z łupami. Miałyśmy szczęście, że tylko to zrobiła, 6 miesięcy później napadła chłopca chyba w naszym wieku, zanim uciekła z łupami, skatowała go prawie na śmierć. Drugi raz gdy miałam 19 lat, moje życie zaczęło obierać nieprawidłowy kierunek. Miałam wtedy problemy rodzinne, kryzys swojego istnienia, związany z moim ojcem. Zaczęłam uciekać w alkohol i samookaleczanie. Wtedy w moim życiu niespodziewanie pojawiła się moja przyjaciółka z dzieciństwa. Jakimś cudem trafiłyśmy na te same studia. Wyciągnęła do mnie ręce i zaprosiła do wspólnoty. Na początku przychodziłam tam dla dobrego samopoczucia i dla ludzi, gdyż jak się okazało, we wspólnocie spotkałam znajomych z podstawówki i gimnazjum... Potem zaczęłam poznawać Boga i jego nieograniczoną miłość. Tak uwierzyłam.
Niespełna rok później uległam poważnemu wypadkowi, wchodząc do tramwaju uderzył we mnie samochód, miażdżąc mi lewą rękę- jestem leworęczna. Gdy trafiłam do szpitala lekarz, który miał mnie operować na dzień dobry chciał mi odciąć rękę powyżej łokcia, gdyż na pierwszy rzut oka kości i mięśnie były kompletnie zmiażdżone. Nagle w szpitalu pojawił się lekarz, z innego oddziału, który właśnie skończył dyżur i był w drodze do domu. Słysząc o moim urazie, przejął mnie i postanowił uratować mi rękę, stosując metodę której jeszcze nigdy nie stosowano w tym szpitalu. Rękę mi uratował, jednak lekarz prowadzący powiedział że do końca życia będę miała sztywną  i wykrzywioną rękę od łokcia do nadgarstka. Modliłam się w szpitalu o przywrócenie sprawności w ręce, co wieczór modliłam się.
Wtedy pojawił się ten rehabilitant, wysłany przez chirurga, przejął mnie od rehabilitantki, która miała mnie prowadzić i powiedział, że tylko on i lekarz który mnie operował wiedzą jak mi pomóc. Rehabilitacja byłą ciężka i bolesna, trwała 1,5 roku. Odzyskałam sprawność z przed wypadku.

378

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
MarekP napisał/a:

Ja nie wierzę od 14 roku życia i od tego czasu mam się lepiej smile a kiedyś wyzywałem Boga i nic, modlitwa też nic nei pomagała, a wierzyłem Bardo\z mocno wręcz wiedziałem że jest to był ten rodzaj wiary.
Potem logiczne rozważania mądre książki i wiara wyparowała ze mnie, choć wpierw wyparowała dość szybko religia( o szczegółach dlaczego nie chce pisać)
W ogóle jestem chyba inny.

Ty nie jesteś inny, po prostu potrafisz logicznie myśleć wink

379 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-02-03 17:11:33)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
szpenia napisał/a:

Tak naprawdę w Boga uwierzyłam gdy miałam 19, 20 lat. Wydaje mi się, że wiedziałam że ktoś tam jest jeszcze wcześniej, ale nadal błądziłam.
Życie mam dosyć ciężkie, bo przeżyłam już trochę, mimo to zawsze miałam wsparcie bliskich i chyba to łagodziło wszystkie niepowodzenia.
Bóg pomagał mi przez całe życie, jednak jego opiekę doświadczyłam najbardziej gdy miałam 10, 19 i 20 lat.
Pierwszy raz gdy miałam lat 10, sprowadziłyśmy się z rodziną do nowego mieszkania, szemrana okolica. Kilka miesięcy po przeprowadzce, w domu zostałyśmy napadnięte i okradzione przez złodziejkę, która przystawiła nóż do gardła mojej siostrze bliźniaczce, potem zamknęła nas w łazience i uciekła z łupami. Miałyśmy szczęście, że tylko to zrobiła, 6 miesięcy później napadła chłopca chyba w naszym wieku, zanim uciekła z łupami, skatowała go prawie na śmierć. Drugi raz gdy miałam 19 lat, moje życie zaczęło obierać nieprawidłowy kierunek. Miałam wtedy problemy rodzinne, kryzys swojego istnienia, związany z moim ojcem. Zaczęłam uciekać w alkohol i samookaleczanie. Wtedy w moim życiu niespodziewanie pojawiła się moja przyjaciółka z dzieciństwa. Jakimś cudem trafiłyśmy na te same studia. Wyciągnęła do mnie ręce i zaprosiła do wspólnoty. Na początku przychodziłam tam dla dobrego samopoczucia i dla ludzi, gdyż jak się okazało, we wspólnocie spotkałam znajomych z podstawówki i gimnazjum... Potem zaczęłam poznawać Boga i jego nieograniczoną miłość. Tak uwierzyłam.
Niespełna rok później uległam poważnemu wypadkowi, wchodząc do tramwaju uderzył we mnie samochód, miażdżąc mi lewą rękę- jestem leworęczna. Gdy trafiłam do szpitala lekarz, który miał mnie operować na dzień dobry chciał mi odciąć rękę powyżej łokcia, gdyż na pierwszy rzut oka kości i mięśnie były kompletnie zmiażdżone. Nagle w szpitalu pojawił się lekarz, z innego oddziału, który właśnie skończył dyżur i był w drodze do domu. Słysząc o moim urazie, przejął mnie i postanowił uratować mi rękę, stosując metodę której jeszcze nigdy nie stosowano w tym szpitalu. Rękę mi uratował, jednak lekarz prowadzący powiedział że do końca życia będę miała sztywną  i wykrzywioną rękę od łokcia do nadgarstka. Modliłam się w szpitalu o przywrócenie sprawności w ręce, co wieczór modliłam się.
Wtedy pojawił się ten rehabilitant, wysłany przez chirurga, przejął mnie od rehabilitantki, która miała mnie prowadzić i powiedział, że tylko on i lekarz który mnie operował wiedzą jak mi pomóc. Rehabilitacja byłą ciężka i bolesna, trwała 1,5 roku. Odzyskałam sprawność z przed wypadku.

Nie zauważyłem w teksie gdzie była interwencja Boga, bo nie napisałaś?

Picea napisał/a:

I jak się żyje bez logicznych rozważań?

On nie napisał, że przestał logicznie rozważać i myśleć.
To ty zamieniasz logiczne rozważania na teologiczne rozważania.
I jak Ci się żyje nie myśląc?

380 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-02-03 17:12:22)

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Podwojony post błąd do skasowania.

381

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Picea napisał/a:
MarekP napisał/a:

Ja nie wierzę od 14 roku życia i od tego czasu mam się lepiej smile a kiedyś wyzywałem Boga i nic, modlitwa też nic nei pomagała, a wierzyłem Bardo\z mocno wręcz wiedziałem że jest to był ten rodzaj wiary.
Potem logiczne rozważania mądre książki i wiara wyparowała ze mnie, choć wpierw wyparowała dość szybko religia( o szczegółach dlaczego nie chce pisać)
W ogóle jestem chyba inny.

I jak się żyje bez logicznych rozważań?

Zdanie zaczynające się od słowa "potem" można zrozumieć na dwa warianty. Ja odczytałam, że z MarkaP wyparowały: logiczne rozważania,mądre książki i wiara.

pozdrawiam złośliwego adwokata

382

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Picea napisał/a:
Picea napisał/a:
MarekP napisał/a:

Ja nie wierzę od 14 roku życia i od tego czasu mam się lepiej smile a kiedyś wyzywałem Boga i nic, modlitwa też nic nei pomagała, a wierzyłem Bardo\z mocno wręcz wiedziałem że jest to był ten rodzaj wiary.
Potem logiczne rozważania mądre książki i wiara wyparowała ze mnie, choć wpierw wyparowała dość szybko religia( o szczegółach dlaczego nie chce pisać)
W ogóle jestem chyba inny.

I jak się żyje bez logicznych rozważań?

Zdanie zaczynające się od słowa "potem" można zrozumieć na dwa warianty. Ja odczytałam, że z MarkaP wyparowały: logiczne rozważania,mądre książki i wiara.

pozdrawiam złośliwego adwokata

Słowo potem nie ma nic do tego, oznacza w efekcie tego co zrobił.
Nie wiem jak można to zdanie zrozumieć po Twojemu - co miałoby znaczyć słowa, "że mądre książki wyparowały z niego". Napisałby to prościej w efekcie zgłupiałem. Ale jemu nie o to chodziło. 
On tylko napisał, że przestał wierzyć również dlatego, że to wszystko sobie przemyślał pod wpływem mądrych książek. Nie tylko dlatego że jego modlitw Bóg nie słuchał.

Jak Ty chcesz analizować słowa pisma świętego jak tu problem z analizą nawet słowa ludzkiego?

pozdrawiam

383

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
iryd napisał/a:
Picea napisał/a:
Picea napisał/a:

I jak się żyje bez logicznych rozważań?

Zdanie zaczynające się od słowa "potem" można zrozumieć na dwa warianty. Ja odczytałam, że z MarkaP wyparowały: logiczne rozważania,mądre książki i wiara.

pozdrawiam złośliwego adwokata

Słowo potem nie ma nic do tego, oznacza w efekcie tego co zrobił.
Nie wiem jak można to zdanie zrozumieć po Twojemu - co miałoby znaczyć słowa, "że mądre książki wyparowały z niego". Napisałby to prościej w efekcie zgłupiałem. Ale jemu nie o to chodziło. 
On tylko napisał, że przestał wierzyć również dlatego, że to wszystko sobie przemyślał pod wpływem mądrych książek. Nie tylko dlatego że jego modlitw Bóg nie słuchał.

Jak Ty chcesz analizować słowa pisma świętego jak tu problem z analizą nawet słowa ludzkiego?

pozdrawiam

Myślę, że nie byłoby całego zamieszania, gdyby autor pisał poprawną polszczyzną z zasadami interpunkcji.
Czy Ty wysłuchałbyś kogoś kto Ciebie na początek wyzywa, a potem ma jakieś prośby?

384

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
Picea napisał/a:

Myślę, że nie byłoby całego zamieszania, gdyby autor pisał poprawną polszczyzną z zasadami interpunkcji.
Czy Ty wysłuchałbyś kogoś kto Ciebie na początek wyzywa, a potem ma jakieś prośby?

1. Marzenie. Pewnie byłoby lepiej jakby i Biblia była pisana po polsku. Ale nie ma lekko.

2. Pewnie nasz rację z tym retorycznym pytaniem ale gdzie mi do dobroci boskiej.

385

Odp: Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?
iryd napisał/a:
Picea napisał/a:

Myślę, że nie byłoby całego zamieszania, gdyby autor pisał poprawną polszczyzną z zasadami interpunkcji.
Czy Ty wysłuchałbyś kogoś kto Ciebie na początek wyzywa, a potem ma jakieś prośby?

1. Marzenie. Pewnie byłoby lepiej jakby i Biblia była pisana po polsku. Ale nie ma lekko.

2. Pewnie nasz rację z tym retorycznym pytaniem ale gdzie mi do dobroci boskiej.

smile

Posty [ 326 do 386 z 386 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy wierzycie w Boga, czy kiedyś wam pomógł?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024