I Jezus, i Budda mówią o miłości. Nie tylko takiej wygodnej, łatwej: mąż-żona, rodzic-dziecko, ale i takiej nieco pod włos. Jezusa słowa z ew.Marka mówią jasno:
"Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.
A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz." (Mk 12,30-31)
Zatem dlaczego ludziom wierzącym tak trudno przychodzi miłowanie drugiego człowieka? Czy to JEST do zrobienia?