annasweet a dałabym się pokroić za to jeszcze kilka postów wcześniej, że jesteś chrześcijanką chodzącą z Bogiem
Ale niech będzie i tak! 
Tak, mogę powtórzyć za anne że Bóg określił jaką miłością mamy kochać Jego. Pozwólcie, że zacytuję:
"Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej." (Mk 12,30)
i dalej:
"A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz." (Mk 12,31)
A co do woli Boga wobec człowieka, opuszczaniu matek, ojców itede
Jasno i prosto:
"A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii, zachowa ją.
Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?" (8, 33-38)
oraz:
"I począł Piotr mówić do niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą.
Jezus odpowiedział: Zaprawdę powiadam wam, nie ma takiego, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pola dla mnie i dla ewangelii,
Który by nie otrzymał stokrotnie, teraz, w doczesnym życiu domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, choć wśród prześladowań, a w nadchodzącym czasie żywota wiecznego.A wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi." (Mk 10, 28-31)
Jednak chodzenie z Bogiem, to nie wypełnianie Jego "widzimisię" w ciemno. To czysta, prawdziwa relacja, w której On wie zawsze lepiej- bo jest poza tym materialnym światem i chce Jego człowiekowi użyczyć swoich oczu do patrzenia na innych, na siebie, na świat.