Jak postrzegacie szanse na udany związek, kiedy np. ona jest zagorzałą ateistką, a on katolikiem? Raczej trudno w tym względzie o kompromis np. kiedy chodzi o ślub, bo zawsze jedno z nich musiałoby się ugiąć. No i ogólnie czy można żyć razem reprezentując dwa przeciwstawne "obozy"?
Co o tym myślicie? ![]()
Mam znajome małżeństwo z dziećmi i wnukami, więc dość długotrwałe. Ona jest Świadkiem Jehowy, on katolikiem. Czyli można, trzeba tylko chcieć.
dla chcacego nic trudnego.
Jak dwoje ludzi szczerze się kocha to różnice wyznaniowe nie stanowia problemu, z resztą zawsze znajdzie sie coś co bedzie nas porózniać np inne hobby, inny sposób bycia, przyzwyczajenia itd
zazwyczaj sami robi sobie problemy, przecież kto codziennie będzie rozmawiał o tym czy wyznaje Boga czy nie, jak tu nie potraficie się dogadac jest tysiące innych tematów.
Myślę, że to zależy od podejścia i charakteru osób tworzących związek. Jeśli dla kogoś wiara jest bardzo ważna i np. jest praktykującym katolikiem, który stara się przestrzegać zasad i przykazań swojej wiary, to związek z ateistą byłby dla niego trudny - zwłaszcza, jeśli owy ateista nie jest skłonny do poświęceń typu: seks tylko po ślubie, żadnej antykoncepcji, ślub kościelny itd. Podobnie, jeśli załóżmy świadek Jehowy sztywno trzyma się zasad swojej wiary, może poślubić tylko innego świadka Jehowy. Muzułmanin - również powinien związać się tylko z osobą tej samej wiary. Ale to oczywiście przypadki, kiedy ktoś naprawdę przestrzega zasad religii, którą wyznaje - a jak wiemy, większość ludzi "wierzących" średnio się tego trzyma.
Ale jeśli ktoś potrafi być wierzący, jednocześnie nie narzucając innym swojej wiary, to jak najbardziej myślę, że może się udać.
Ja osobiście raczej nie mogłabym związać się z kimkolwiek, kto wyznaje jakąkolwiek religię (chyba że buddyzm - ale to raczej filozofia niż religia), a już na pewno nie związałabym się z katolikiem - bo po prostu wiem, że by nam nie wyszło.
Byłam w takim związku. On ateista, ja - katoliczka. I mam same dobre wspomnienia. Tak, jak pisała apoetoza - jest milion innych spraw, które mogą poróżnić. My byliśmy bardzo otwarci, nikt nie narzucał tej drugiej osobie swojego zdania. Ja nie bawiłam się w apostoła nawracającego 'niewiernych', a on nie podważał mojej wiary. Szanowaliśmy się nawzajem i to jest najważniejsze. Ten związek nauczył mnie tolerancji. Chyba dopiero wtedy paradoksalnie zaczęłam się bardziej zagłębiać w wiarę. Uwielbiałam te nasze rozmowy, filozofowanie.
Możliwe, że pojawiłyby się problemy w późniejszym życiu, ze ślubem itp. Ale uważam, że nie ma sytuacji, z której nie można wyjść, zawsze można osiągnąć jakiś kompromis.
6 2009-12-19 03:51:07 Ostatnio edytowany przez dusza (2009-12-19 03:52:14)
Jak postrzegacie szanse na udany związek, kiedy np. ona jest zagorzałą ateistką, a on katolikiem? Raczej trudno w tym względzie o kompromis np. kiedy chodzi o ślub, bo zawsze jedno z nich musiałoby się ugiąć. No i ogólnie czy można żyć razem reprezentując dwa przeciwstawne "obozy"?
Co o tym myślicie?
moim zdaniem wiara nie jest aż tak ważna, obyście nie próbowali na siłe wpajać sobie nawzajem swoich przekonań co do tego tematu, a co do ślubu zawsze można wziąć tylko cywilny
pozdrawiam
Uważam że to kwestia wzajemnego szacunku. Tak jak napisała wyzej Anemonne - jeżeli ktos chce trzymac się sztywno zasad swojej religii to taki związek w ogóle nie wyjdzie bo któreś bedzie sie dusiło i czuło źle
Moj partner jest muzułmaninem a ja katoliczką - udaje się
Ja staram sie pogłębić moją wiedzę na temat tej religii, a on zna moja religię i zyje nam sie dobrze - ale nie jestesmy bardzo "pobozni" - wieć to może dlatego jest ok
. Wiem że np. dla wielu dziewczyn wazny jest np. ślub kościelny a później wszytskie sakramenty jakie przyjmuje dziecko - też moga spwić trochę problemu - daltego to trzeba wczeniej uzgodnić, żeby nie było rozczarowania