Większości z nas pewnie Kościół w wieku dziecięcym kojarzył się ze smutnym obowiązkiem. Zwłaszcza dzieci przygotowujące się do l Komunii Świętej strasznie nie chcą chodzić do kościoła i na nauki.
Gdy dorastamy też nie chcemy uczęszczać w mszach gdyż uważamy to za wstyd przed rówieśnikami. Gdy jesteśmy dorośli często przestajemy praktykować, bo praca, studia, dom itd. dopiero gdy jesteśmy juz bardzo dojrzałymi ludźmi nagle zaczynamy "latać " do Kościoła na wszystkie litanie, nabożeństwa, wieczornice itp. takie nadrabianie zaległości.
Nie twierdze, że wszyscy to przeżywają, ale ja takie zjawisko obserwuje juz od dawna. Ja początek miałam identyczny, jako 9-letnia dziewczynka przeklinałam w duchu Kościół i wszystko co z nim związane. W wieku 16 lat, tuż po biezmowaniu zaczęłam uczęszczać chętnie na msze zostałam lektorką, jeździłam na różaniec, nab. majowe, drogę krzyżową, gorzkie żale, tridum paschalne i wiele innych . Dwa razy poszlam na nogach do Częstochowy z Kalisza. Tak przez dwa lata.
Później jakos mi się odwidzialo. Uczęszczałam na msze tylko raz w tygodniu . Teraz staje się to coraz rzadsze, rzadsze oraz częściej myślę o przejściu na Jechowe. Czy moje poglądy religijne da się jakoś racjonalnie wytłumaczyć, bo czuje się zagubiona w tym wszystkim .
To normalne, że każdy szuka swojej drogi. Całe życie podejmujemy decyzje co do wyboru szkoły, studiów, pracy, partnera a także wiary.
To, że rodzice zaszczepiają w nas wiarę katolicką i jesteśmy poddawani obrzędom mającym na celu tą wiarę utrwalić nie znaczy, że tak już zostanie.
Każdy człowiek, który poszukuje, rozwija się. Mam ogromny szacunek do osób, które potrafią zmieniać swoje życie jeżeli dotychczasowe je uwiera.
Dokonuj wyborów i idź drogą najlepszą dla siebie.
Poczytaj sobie o Świadkach Jehowy, nawet na forum, zanim się zdecydujesz na taką decyzję.
Czasem trzeba się troszkę zmusić, żeby nam się zachciało coś robić w kierunku pogłębiania wiary, szczególnie gdy trochę stracimy z oczu Boga. Dla owoców tego kroku -warto.
Ojciecpiotr mądrze rzecze ![]()
Sama przez lata borykłam się z krysyzem wiary. Były momenty kiedy to bardzo często uczęszczałam do Kościoła, spowiadałam się, byłam na pielgrzymce i modliłam się codziennie do Boga. Potem tak jak w Twoim przypadku.. wszystko stawało się coraz rzadsze. W końcu .. przestałam chodzić go Kościoła w ogóle, ale pozostała wieczorna modlitwa. I powiem szczerze, że w pewien sposób czułam się winna, że oddalam się od wiary, w której zostałam wychowana.
Z czasem wszystko się zmieniło i wszystko zostało przewartościowane. Przestałam walczyć z przymusem rodziny czy kolegów / koleżanek, że wiara katolicka jest jedyną moją opcją i jedyną właściwą i tylko ona w jakiś sposób określa mnie jako osobę.
W tej chwili czuję się wolną osobą (chociaż jeszcze splątana jestem strachem przed wszystkim
) i staram się być przede wszystkim człowiekiem. Wybrałam swoją drogę
I czuję się z tym naprawdę dobrze ![]()
Tak jak powiedział Ojciecpiotr ..
Dokonuj wyborów i idź drogą najlepszą dla siebie
![]()
Ja początek miałam identyczny, jako 9-letnia dziewczynka przeklinałam w duchu Kościół i wszystko co z nim związane. W wieku 16 lat, tuż po biezmowaniu zaczęłam uczęszczać chętnie na msze zostałam lektorką, jeździłam na różaniec, nab. majowe, drogę krzyżową, gorzkie żale, tridum paschalne i wiele innych . Dwa razy poszlam na nogach do Częstochowy z Kalisza. Tak przez dwa lata.
Później jakos mi się odwidzialo. Uczęszczałam na msze tylko raz w tygodniu . Teraz staje się to coraz rzadsze, rzadsze oraz częściej myślę o przejściu na Jechowe. Czy moje poglądy religijne da się jakoś racjonalnie wytłumaczyć, bo czuje się zagubiona w tym wszystkim .
A co wiesz tak na prawdę o swoim własnym wyznaniu? Co w nim jest takiego niezgodnego z twoimi przekonaniami, że myślisz o odejście od chrześcijaństwa (Świadkowie Jehowy nie wierzą w Jezusa Chrystusa - Boga, uważają, że był tylko człowiekiem)? Znam kilka osób, które albo są, albo sympatyzowały ze Świadkami Jehowy i gdy z nimi rozmawiałam, to okazywało się że tak na prawdę nie znają lub nie znały podstaw swojego poprzedniego wyznania, a głównym powodem ich zainteresowania ŚJ była niechęć do katolickiego kleru. W porównaniu z wybrykami niektórych proboszczów, ŚJ wydawali się wręcz wzorem cnót. Jednak to chyba nie o to chodzi. Ja owszem zmieniłam wyznanie, ale nie dlatego, że nie podobało mi się niemoralne postępowanie tego czy innego księdza katolickiego, ale dlatego, że nie zgadzałam się z podstawowymi założeniami katolickiej teologii. Przedtem bardzo dobrze starałam się ją poznać i rozwiać moje wątpliwości.
Co znaczy, że ci się odwidziało? Co konkretnie? Może po prostu model pobożności polegający na takiej jak opisałaś aktywności (chodzenie na pielgrzymki, różańce itp.) ci już nie odpowiada? Są inne sposoby na rozwijanie się duchowo. Może po prostu dojrzałaś do innego modelu pobożności, mniej opartego na uczynkach, a bardziej na poszukiwaniu, z resztą jak widać te uczynki - pielgrzymki, majowe, gorzkie żale niezbyt ugruntowały twoją wiarę. Zastanów się dobrze nim podejmiesz pochopne decyzje i wyrzekniesz się Chrystusa. U ŚJ nie będziesz go mogła czcić jako wcielonego Boga.
Zastanów się dobrze nim podejmiesz pochopne decyzje i wyrzekniesz się Chrystusa.
Zabrzmiało jak groźba ![]()
Czy nie można mieć najzwyczajniej dosyć swojej dotychczasowej religii? Może za kilka lat MietowaCzekolada przejdzie na Buddyzm albo w ogóle przestanie wierzyć w jakiegokolwiek Boga. To jej sprawa.
Odejście od dotychczasowej wiary faktycznie nie powinno nastąpić, jako pochopna decyzja. Moim zdaniem powinno się właśnie przede wszystkim rozważyć wszystkie za i przeciw. Ja np. nie wyobrażam sobie siebie w innym wyznaniu, natomiast każdy ma prawo do decydowania o sobie i inni powinni to uszanować. Jednak najważniejsze to iść własną drogą, która będzie nas prowadzić przez życie w zgodzie z własnymi przekonaniami i wiarą. Ja np. wierzę w Jezusa, Maryję, w Boga i nie zmienię tego poglądu tylko dlatego, że nie podoba mi się zachowanie wielu księży. Każdy jest człowiekiem... a jeśli chodzi o różne obrzędy i uroczystości kościelne to po prostu uczestniczę w nich bo odczuwam taką potrzebę ... nic na siłę.
8 2013-04-10 07:20:21 Ostatnio edytowany przez Nola (2013-04-10 07:21:12)
Kizia75, z całym szacunkiem ale jeżeli chodzi o Świadków Jehowy to się mylisz. Moja bliska koleżanka jest Świadkiem Jehowy i kocha Chrystusa całym swoim sercem (jest bardzo wierząca) i bynajmniej nie uważa, że Chrystus jest tylko zwykłym człowiekiem. Nawet Wikipedia pisze tak:
Jezus Chrystus: wierzą, że jest jednorodzonym Synem Boga Jehowy (imię Jezus znaczy 'Jehowa jest zbawieniem'):
- był pierwszym stworzeniem Boga (pierworodnym wszelkiego stworzenia); przez niego Bóg stworzył świat materialny i duchowy (Kol 1:15)
- istniał w postaci duchowej (podobnie jak Bóg i aniołowie) zanim został człowiekiem, do której to postaci powrócił po wstąpieniu do nieba (Mi 5:2; 1 P 3:18; 2 Kor 5:16), gdzie określany jest m.in. jako archanioł Michał (1 Tes 4:16)
- jego życie zostało przeniesione z Nieba do łona dziewicy Marii (Łk 1:35)
- jego złożone w ofierze doskonałe życie daje wszystkim ludziom możliwość dostąpienie zbawienia ? uzyskania życia wiecznego (Mt 20:28; 1 Tm 2:5, 6)
- od jesieni roku 1914 z upoważnienia Bożego króluje w niebie (nad Ziemią zapanuje wkrótce po Armagedonie i będzie nad nią panować przez 1000 lat, po czym odda władzę swemu Ojcu, Jehowie) (Dn 4:10-16; Ap 20:6; 1 Kor 15:28)
- został zgładzony na palu męki (został przybity do prostej belki, pala ?crux simplex? ? krzyż prosty, a nie do krzyża (Dz 5:30)
i Droga Kizia75, sprawa wyznania jest czyjąś osobistą sprawą a jeżeli wiara chrześcijańska MietowejCzekoladzie nie odpowiada, to może sobie wiarę wybrać. Równie dobrze może żadnej wiary nie wybrać albo stworzyć własną wiarę opartą na własnych przekonaniach
Wszystko w zależności od własnych odczuć i potrzeb ![]()
Przede wszystkim w kwestii religii nie podoba mi się straszenie tych którzy wątpliwości mają odnośnie własnej religii.