Cześć! Jest to pierwsza praca, którą tutaj udostępniam. Jestem w szkole ponadgimnazjalnej i za zadanie na język polski miałam napisać krótkie opowiadanie, w którym użyję dużo związków frazeologicznych do "BAWIĆ SIĘ". Nauczycielka mnie pochwalila, więc pomyślałam, że dodam. Bądźcie wyrozumiałe, opowiadanie jest pisane na szybko i pod przymusem a nie weną
-Nie baw się w Femme Fatale!- Krzyknął ściskając jej rękę tak, że poczuł
pod palcami silne uderzenia pulsującej w żyłach krwi
- nie możesz tego zrobić! Sylwia!- Krzyczał a w jego oczach
zaczęły pojawiać się łzy.
-Nic na to nie poradzę.- powiedziała krótko, poczym wyrwała mu rękę
z uścisku. Wiedziała to już od dawna. Planowała to od kilku tygodni.
Postępowała z nim dokładnie tak samo jak z każdym poprzednim.
Pobawić się z facetem jak kot z myszą i porzucić. Tak, właśnie tak
to robiła. Filip nie był pierwszym chłopakiem, który mógł zostać wpisany
na listę porzuconych ze złamanym sercem. Sylwia była zimna. Rozkochiwała
w sobie każdego chłopaka jaki się nawinął. Filip nie był wjątkiem,
był tylko kolejnym trofeum do kolekcji. Tym razem jednak coś poszło nie
tak. - Nie baw się moim kosztem... Dziewczyno ja Cię kocham! Naprawdę
Cię kocham!
-Tym razem lód otaczający od lat jej serce zadrżał i zdawało
jej się przez chwilę jakby powoli zaczynał pękać.
Ręce jej zadrżały. Westchnęła cicho.
-żałosny jesteś.
-Nie obchodzi mnie to. Chcę być z Tobą!
Spojrzała tylko na niego, choć nie tak chłodno jak do tej pory. Jej oczy
zrobiły się wilgotne. Odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie.
Nie chciała go słuchać. Idąc przez park przypominała sobie czasy,
gdy jeszcze nie była zimną rybą. Uwielbiała się śmiać, tańczyć, bawić
się do upadłego na dyskotekach i koncertach.
Aż pojawił się on. Krystian zniszczył cały jej świat.
Od pierwszego dnia wiedziała, że łączy ich specyficzna chemia.
Spędzali ze sobą każdy wolny dzień, każdą chwilę. Czuła, że to właśnie
ten. Że to z nim chce spędzić resztę życia.
Kochała go całym sercem. Był jej nadzieją, inspiracją, światłem w tunelu.
Patrząc na życie przez różowe okulary nie zauważała jednak, jak chłopak
ją oszukiwał. Zabierał jej pieniądze, spotykał się z innymi dziewczynami,
parę razy zdarzyło się nawet, że ją uderzył. Ale ona tego nie widziałą,
nie chciała widzieć. Wystarczyło, że chwycił ją znów w swoje silne ramiona,
że poczuła jego zapach, smak jego ust na swoich i już wszystko było
dobrze. Przecież takiemu facetowi warto wybaczyć.
Któregoś dnia, spakowała wszystkie swoje, rzeczy i przyjechała do niego.
Od progu poczuła zapach papierosów i alkoholu, w domu Krystiana jak
zwykle była impreza, na którą ona nie została zaproszona. Otworzył jej
mocno wstawiony, jedną ręką opierając się o drzwi, a drugą o bardzo
skąpo ubraną blondyneczkę. Zmierzyła go wzrokiem. To nic. Nie to jest
teraz ważne.
-Hej mała, co Ty tu robisz?- powiedział, uwalniając w jej stronę chmurę
papierosowego dymu.
-Jak to co? Skarbie. Mówiłeś, że chcesz być ze mną, że na zawsze.
Że chcesz, żebyśmy mieszkali razem.
-Hha, wierzysz w to? Sory maleńka, ja nie bawię się w takie rzeczy.
Myślisz, że chciałbym Ciebie, kiedy mam pod ręką takie panny?-
uszczypnął blondynę w udo, po czym ta podskoczyła z chichotem, wieszając
mu ręce na szyi. - Fajnie jest jak masz kasę, ale to chyba tyle młoda.
A teraz spadaj bawić się misiami.- po tych słowach zatrzasnął jej drzwi
przed nosem. Wspomnienie tamtego dnia paliło
jej serce żywym ogniem. W tamtym momencie,
pod drzwiami tego chłopaka obiecała sobie jedno; nie dać się zranić
nigdy więcej, zemścić się na tylu facetach ile to możliwe.