Od kilku lat jestem wolontariuszką i to właśnie podczas jednej a akcji poznałam pewnego wolontariusza. Spotkaliśmy się kilka razy, ale był tak niedojrzały i nieodpowiedzialny, że zakończyłam naszą bliższą znajomość i spotykaliśmy się tylko w wolontariacie. W międzyczasie zostałam tak jakby jego przełożoną, a on podobno się zmienił. Znów chciał się zacząć spotykać, ale odmówiłam. Wczoraj zobaczył mnie z innym facetem i cholernie się wkurzył. Niestety wcześniej powiedziałam mu, że kiedyś zostałam zgwałcona a on zagroził że powie o tym wszystkim wolontariuszom
... Boję się że faktycznie może to zrobić... Boję się że inni wolontariusze pomyślą sobie, że chce kierować Nimi i akcją a mam taką a nie inną przeszłość... Że nie podołam, choć sami chcą żebym Nimi kierowała... Że zaczną mnie traktować inaczej
...
Już nie wiem co mam z tym zrobić ![]()
moNniaaaa i co z tego, że powie? Co takiego się stanie? Myślisz, że to Ciebie będą .... wytykać palcami? (niby za co??) Bo moim zdaniem jeśli to powie to sam się narazi na pewien cichy, publiczny lincz.
moNniaaaa i co z tego, że powie? Co takiego się stanie? Myślisz, że to Ciebie będą .... wytykać palcami? (niby za co??) Bo moim zdaniem jeśli to powie to sam się narazi na pewien cichy, publiczny lincz.
Po prostu nie chcę żeby się o tym dowiedzieli... Nie chcę żeby traktowali mnie jaką tą gorszą...
A może Twoje obawy są nieuzasadnione? Nie wyobrażam sobie ofiary gwałtu traktować jako gorszej! Jeśli ktoś ma inne zdanie, uważam, że powinien się ostro zastanowić nad sobą.
Niby tak... ale mogą już nie być tacy pewni czy powinnam Nimi kierować.
A to niby dlaczego?! Jedno z drugim nie ma absolutnie nic wspólnego!
moNniaaaa ja sądzę, że wyolbrzymiasz tą sprawę: myślisz o tym, co ktoś pomyśli. A rzeczywistość może Cię zadziwić ![]()
Dlatego, że mogą uznać że jestem niewystarczająco odporna emocjonalnie na stres czy coś...
Przecież nie od tego zależy to, czy ktoś padł ofiarą gwałtu. Ja bym powiedziała: powinno być wręcz przeciwnie, bo sobie z tym poradziłaś, żyjesz dalej i żyć potrafisz.
Dzięki za słowa otuchy. Naprawdę dużo dla mnie znaczą.
A nie możesz po prostu tego zbyć, zignorować? Jakby jednak wygadał, to przecież nikomu nie musisz się tłumaczyć, skąd oni mogą wiedzieć, czy tak o sobie nie wymyślił tego? Ludzie mają bujną wyobraźnię i potrafią niezłe bajki opowiadać. Nie mówiąc oczywiście o tym, że nie masz żadnych powodów do wstydu!!! Co już wcześniej powiedziano.
Ale masz też nauczkę na przyszłość, że byle komu się nie opowiada o osobistych sprawach.
A nie możesz po prostu tego zbyć, zignorować? Jakby jednak wygadał, to przecież nikomu nie musisz się tłumaczyć, skąd oni mogą wiedzieć, czy tak o sobie nie wymyślił tego? Ludzie mają bujną wyobraźnię i potrafią niezłe bajki opowiadać. Nie mówiąc oczywiście o tym, że nie masz żadnych powodów do wstydu!!! Co już wcześniej powiedziano.
Ale masz też nauczkę na przyszłość, że byle komu się nie opowiada o osobistych sprawach.
Nie opowiadam byle komu o swoich osobistych sprawach.
Nonia nawet jakby sie dowiedzieli to sądze zeby ci współczuli bo to tragedia i nieszczeście i jeżeli cię znają w tym Wolontariacie i wiedzą jaka jestes to nie będą podejrzewać nawet że chcesz żerować na swojej tragedi w ten sposób .Ten facet to powinien się schować i wstydzić za takie zachowanie,tym sie nie przejmuj
Pozdrawiam cieplutko
Wszystko zależy od zdolności do manipulowania ludźmi przez tego "człowieka".
Mój przyjaciel znany jako ostoja spokoju i szacunku do kobiet został niedawno dyscyplinarnie usunięty z portalu, na którym się udzielał i miał wielu dobrych znajomych.
Osoba, z którą popadł w konflikt oskarżyła go publicznie o usiłowanie gwałtu i doprowadzenie innej kobiety do załamania nerwowego (chyba nawet próby samobójczej).
Gdy kobiety znające mojego przyjaciela zakwestionowały prawdziwość tych oskarżeń zostały zablokowane lub usunięte z portalu (tamta osoba wykorzystała swoje powiązania z administratorem portalu).
Nawet część znających go w realu osób przestała odzywać się do niego i twierdzi, że czeka na oficjalne wyjaśnienie sprawy gwałtu. Tylko jak cokolwiek wyjaśnić, gdy kobieta, która wg administratora złożyła zawiadomienie o usiłowaniu gwałtu nie może skontaktować się ze świadkami pomówienia i tych kłamstw zdementować?
Ludzie podli potrafią wykorzystać wszystko, by zdyskredytować człowieka.
moNniaaaa: w Twoim przypadku jego informacje mogą zależnie od Twojego zachowania wzmocnić, lub osłabić pozycję w wolontariacie.
Facet może rzeczywiście "ryć" pod Tobą i wmawiać Twoim współpracownikom, że jesteś słaba i niezrównoważona. Jedynym (choć bolesnym) wyjściem wydaje mi się w takim przypadku ostra konfrontacja. Jeżeli pokażesz ludziom, że potrafisz zapanować nad emocjami, wtedy uznają Cie za dobrego, silnego szefa.
Najważniejsze, to monitorowanie poczynań tego "człowieka".
Dasz sobie radę.
Gdyby mi ktoś powiedział, że pani X została zgwałcona, to czułabym większą empatię i współczucie dla niej, czułabym wstręt do osoby, która pozwala sobie na takie plotki - bo ja sama nie chciałbym aby publicznie dyskutowano o tak intymnym i dramatycznym przeżyciu.
Gdybym Cię znała wiele lat i wiedziałabym, że nadajesz się do kierowania innymi, to taki argument zadziałałby dokładnie odwrotnie - potraktowałabym gościa, jako niedojrzałego gówniarza.
Myślę, że musiałaś być bardzo twardą osobą, by poukładać sobie świat, po tym zdarzeniu. A skoro jeszcze poświęcasz kawałek siebie, swojego czasu, pracy na rzecz innych, to znaczy, że jesteś bardzo wartościową osobą! Nie przejmuj się gościem, mam nadzieję, że nie jest manipulatorem niczym z opowieści Yogi bear
Gdyby mi ktoś powiedział, że pani X została zgwałcona, to czułabym większą empatię i współczucie dla niej, czułabym wstręt do osoby, która pozwala sobie na takie plotki - bo ja sama nie chciałbym aby publicznie dyskutowano o tak intymnym i dramatycznym przeżyciu.
Gdybym Cię znała wiele lat i wiedziałabym, że nadajesz się do kierowania innymi, to taki argument zadziałałby dokładnie odwrotnie - potraktowałabym gościa, jako niedojrzałego gówniarza.
Myślę, że musiałaś być bardzo twardą osobą, by poukładać sobie świat, po tym zdarzeniu. A skoro jeszcze poświęcasz kawałek siebie, swojego czasu, pracy na rzecz innych, to znaczy, że jesteś bardzo wartościową osobą! Nie przejmuj się gościem, mam nadzieję, że nie jest manipulatorem niczym z opowieści Yogi bear
Cały czas układam swój świat i właśnie boję się, że ten palant może to wszystko zniszczyć. Ale napisałam maila do naszej obecnej Liderki. Znamy się dość dobrze więc przedstawiłam jej całą tą sytuację... Odpisała, że ten wolontariusz jest podły, choć chyba nie na tyle perfidny, żeby powiedzieć o tym wszystkim wolontariuszom. A nawet jeśli to zrobi, to wolontariusze są na tyle dojrzali, żeby to zrozumieć i nie odwrócić się ode mnie.
Mam nadzieję że tak będzie.
moNniaaaa jeśli wolontariusze odwrócili by się od Ciebie z tego powodu, to znaczy, że są jedynie godni pożałowania.
Nie buduj swojej wartości na swojej przeszłości!
Wg mnie tez przesadzasz. Swoją drogą,jeśli ów wolontariusze jest tak podły,to..co robi w wolontariacie? Nie macie jakichś kryteriów? Swoją drogą patrząc na Twój wiek,zakładam że on jest w podobnym,być może wolontariusze też więc chyba są to ludzie myślący a takie zachownaie byłoby na poziomie przedszkolnym. Myślę, że zda sobie sprawę że sam by się zbłaźnił nie posunie się do tego.