Może to wydawać się dziwne i śmieszne dla niektórych, ale zostałam cudownie ocalona.Otóż urodziłam się z bardzo ciężkim niedotlenieniem mózgu, porażeniem dziecięcym i miałam sparaliżowaną prawą stronę ciała. Dla moich rodziców, był to bardzo wielki szok,mama stale modliła się do Matki Boskiej.Lekarze stale mieli same najgorsze wieści, mogłam umrzeć, pozostać z tym paraliżem i porażeniem. Kiedy wydawało się, że nie ma już dla mnie ratunku, on wtedy nastał. Prośby moich rodziców, ich modlitwy zostały wysłuchane.Paraliż ustąpił, zero porażenia mózgowego...byłam jak normalne dziecko.W wieku 2 lat zaczęły mi wysiadać nerki, do 4 roku życia siedziałam w szpitalach. Ale jednak udało się. Jestem normalną dziewczyną, jak każda. Od kiedy się o tym dowiedziałam w wieku 13 lat, zaczęłam dziękować Bogu i Matce Boskiej. I możecie mi wierzyć,albo nie ale rozmawiam z Bogiem. Nie koniecznie za pomocą modlitwy.Wystarczy,że jakaś nurtująca mnie sprawa zapełni mi głowę, w momencie mam rozbrzmiewający w duszy ten sam głos, który od 3 lat przemawia do mnie. Dlatego dziękuję i cieszę się, że Bóg dokonał cudu, cudu za który zawsze będę mu bardzo wdzięczna. Cudu, który odmienił życie moje i moich rodziców.
--------------------------------------------------------
"Córko moja, nie polegaj na rozsądku swoim lecz na sercu."