Cud mnie uratował - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Cud mnie uratował

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Cud mnie uratował

Może to wydawać się dziwne i śmieszne dla niektórych, ale zostałam cudownie ocalona.Otóż urodziłam się z bardzo ciężkim niedotlenieniem mózgu, porażeniem dziecięcym i miałam sparaliżowaną prawą stronę ciała. Dla moich rodziców, był to bardzo wielki szok,mama stale modliła się do Matki Boskiej.Lekarze stale mieli same najgorsze wieści, mogłam umrzeć, pozostać z tym paraliżem i porażeniem. Kiedy wydawało się, że nie ma już dla mnie ratunku, on wtedy nastał. Prośby moich rodziców, ich modlitwy zostały wysłuchane.Paraliż ustąpił, zero porażenia mózgowego...byłam jak normalne dziecko.W wieku 2 lat zaczęły mi wysiadać nerki, do 4 roku życia siedziałam w szpitalach. Ale jednak udało się. Jestem normalną dziewczyną, jak każda. Od kiedy się o tym dowiedziałam w wieku 13 lat, zaczęłam dziękować Bogu i Matce Boskiej. I możecie mi wierzyć,albo nie ale rozmawiam z Bogiem. Nie koniecznie za pomocą modlitwy.Wystarczy,że jakaś nurtująca mnie sprawa zapełni mi głowę, w momencie mam rozbrzmiewający w duszy ten sam głos, który od 3 lat przemawia do mnie. Dlatego dziękuję i cieszę się, że Bóg dokonał cudu, cudu za który zawsze będę mu bardzo wdzięczna. Cudu, który odmienił życie moje i moich rodziców.




--------------------------------------------------------
"Córko moja, nie polegaj na rozsądku swoim lecz na sercu."

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Cud mnie uratował

Przyłaczę się do cudu też w moim przypaku.
W Walentynki 1979 roku dostałem faktycznie drugie życie. Dokładny zmierzony czas mojego wypadku gdy to trwało to 0.08 sekundy i w tym to wlaśnie czasie leżącego mnie przodem na ziemi widziałem siebie unosząc się w górę widząc wszystko w kolorach rownież to co czego wcześniej nie widzialem na dachu a potem miałem okazje sprawdzić. Tak to dusza mam tego przekonanie. W tym czasie to była wysokość ok 5 metrów no i powróciłem do życia.
Te kilka lat wstecz w roku śmierci Papierza Jana Pawła , z powodu wrzodu żołądka znalazłem się na badaniach w szpitalu. Wynik- owrzodzenie dużej powierzchni leczenie zachowawcze i oczekiwanie na wynik pobranych próbek. Wynik dostalem do domu. Wrzody. Z wynikiem do kolejnej gastroskopii- zdziwienie lekarza- popatrzył znów na wynik czyta ze zdziwieniem wrzód. Stwierdza to jakiś cud-nie ma żadnego śladu żadnej blizny po wrzodach. Po miesiącu ponownie żadnych śladów wrzodu.
Jaki cud? śniło mi śię jeszcze przed śmiercią Papierza , że w dużej komnacie położył się na marmurowej posadzce i modlił się za mnie. Tak i to był ten cud.
Kolejny cud to tego roku ale co dziwne znów miesiąc luty.
Na trasie firmowym autem jechałem i patrze w boczne lusterko jest złożone do środka. Gdy stanąłem już na miejscu, poprawiłem lusterko wsiadłem do auta by sprawdzić jak widać no i widze białą plame i łup. Kobieta cinkusiem nie wyrobiła zakrętu i walnęła w tył auta tam gdzie w tym czasie powinnem być ja a akurat byłem w kabinie. Cud.
A kobieta uciekła podnosząc mi rękę jakoby przepraszając.
Cuda się  zdarzają.

3

Odp: Cud mnie uratował

Czyli widzę,że mamy dane drugie życie od Boga. To jest chyba najpiękniejsze.

4

Odp: Cud mnie uratował

W średniowieczu wielu teologów i filozofów chrześcijańskich zanegowało w ogóle możliwość wystąpienia zjawiska cudu. Dlaczego? Bo wszelkie zdarzenia w świecie musiały się dokonać zgodnie z jego zasadami. Gdyby Bóg chciał by coś stało się wbrew zasadom świata który stworzył to stworzyłby świat o innych zasadach, dlatego wszystko dzieje się wedle tych zasad. Zatem cud jest tylko złudnym wrażeniem człowieka który zetknął się z czymś co wydaje mu się niezwykłe ale co jest umożliwione przez zasady obowiązujące w świecie. Średniowieczne chrześcijaństwo ,a jakże blisko stoi ten pogląd do współczesnych "doktryn" naukowych.

5

Odp: Cud mnie uratował
Pan Lewski napisał/a:

W średniowieczu wielu teologów i filozofów chrześcijańskich zanegowało w ogóle możliwość wystąpienia zjawiska cudu. Dlaczego? Bo wszelkie zdarzenia w świecie musiały się dokonać zgodnie z jego zasadami. Gdyby Bóg chciał by coś stało się wbrew zasadom świata który stworzył to stworzyłby świat o innych zasadach, dlatego wszystko dzieje się wedle tych zasad. Zatem cud jest tylko złudnym wrażeniem człowieka który zetknął się z czymś co wydaje mu się niezwykłe ale co jest umożliwione przez zasady obowiązujące w świecie. Średniowieczne chrześcijaństwo ,a jakże blisko stoi ten pogląd do współczesnych "doktryn" naukowych.

Życie czasami nie potrzebuje analizy, nie potrzebuje naukowców, filozofów do wytłumaczenia czegoś, co wcale wytłumaczalne być nie musi...cudowne jest że ktoś jeszcze w cuda wierzy i oby ich było coraz więcej smile

6

Odp: Cud mnie uratował

Tak tylko że wynika z tego że sami chrześcijanie uznali że cudu nie można traktować jako dowodu na istnienie Boga... Cała religia chrześcijańska jest oparta na akcie wiary. Dla osoby o racjonalistycznym sposobie myślenia religia chrześcijańska jest więc nie do przyjęcia i jest praktycznie niemożliwe. Trzeba się więc opowiedzieć o którejś ze stron: Albo nie jestem racjonalny i wierzę, albo szukam dowodów. Jeżeli szukam dowodów to znaczy że mój racjonalizm góruje nad moją wiarą, właściwie więc nie wierzę. Oczywiście jednak każdemu związkowi wyznaniowemu opłaca się mieć jak najwięcej wyznawców, stąd robi się ze świętych czarodziejów żeby dać pożywkę wierze wiernych.

7

Odp: Cud mnie uratował

Ja wierzę, nie wiem w co, nie wiem w kogo, ale wierzę, że jest ktoś,kto kontroluje to, co dzieje się tutaj. Wierzę w przeznaczenie. Wierzę, że wszystko dzieje się po coś. I szukam. Zawsze są wątpliwości. Nigdy nie będziemy niczego pewni. Nawet samych siebie...
A jeśli wiara przynosi komuś ulgę, uszczęśliwia, daje nadzieje, to przecież nic złego.
W życiu nie chodzi o to by do wszystkiego podchodzić racjonalistycznie... smile

8 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-04-22 02:34:08)

Odp: Cud mnie uratował
Ewchooo napisał/a:

Ja wierzę, nie wiem w co, nie wiem w kogo, ale wierzę, że jest ktoś,kto kontroluje to, co dzieje się tutaj.

Pytanie ktoś czy coś... Niektórzy politologie są skłonni sądzić że w ciągu 100 lat nawet Watykan przejdzie na metaforyczne rozumienie Boga bo społecznie rozumienie osobowe nie znajdzie posłuchu... A jeżeli mówimy o czymś to można dosyć odważnie mówić o logosie kosmicznym jako pewnym systemie zasad sterujących wszechświatem, pytanie tylko skąd one się wzięły, czy istnieją wewnątrz czy mają źródło zewnętrzne. Jeżeli trzymać się europejskiego sposobu rozumowania (bo chrześcijaństwo to twór bliskowschodni z jego typowymi cechami ,a nie europejski) to źródło powinno raczej znajdować się wewnątrz bo nie może być poza bytem. Ale powstaje pytanie czy byt wszechświata nie znajduje się w jakiejś innej strukturze bytowej...


W gruncie rzeczy jest to twardy problem filozoficzny na gruncie ontycznym.

Ewchooo napisał/a:

Wierzę w przeznaczenie.

Determinizm wszechświata można uznać za przeznaczenie

Ewchooo napisał/a:

Zawsze są wątpliwości.

To jest podstawowa zasada uczciwie naukowego spojrzenia na świat.


Ewchooo napisał/a:

A jeśli wiara przynosi komuś ulgę, uszczęśliwia, daje nadzieje, to przecież nic złego.

Problemy zaczynają się kiedy ktoś mówi że z powodu wiary trzeba głosować za tą albo za tamtą ustawą, albo trzeba tych ludzi wybić do nogi.

9

Odp: Cud mnie uratował

Cud od Boga to chyba naprawde piekna rzecz smile
Ja prosilam Boga aby moj dziadek pozyl jeszcze,pozyl rok i odszedl ale dziekuje ze jeszcze rok zemną byl.

10

Odp: Cud mnie uratował

Są tezy ,które sam kościół zaprzecza a one są wyznacznikiem wiary.
A co do bytu istoty czy rośliny , to jednak warto pomyśleć jak komórka się rozmnaża by coś stworzyć. Ktoś nad tym pomyślał. Wiara- kiedyś musiano wierzyć w Boga , który mógłby być byle kim nawet czym, byle wierzył ktoś w coś bo w innym przypadku palono go na stosie. Święta Inkwizycja to potem zmieniła.
Wierzyć to nie znaczy tylko w odniesieniu do przekonań religijnych a odnosiłoby się właśnie do tego. Dlaczego? Ile razy ktoś mówił- wierzę że mi się uda, uwierz na słowo, itp. Ateisci też używają tych słów-wiara , nawet gdy mówią nie wierzę w Boga. Mogę powiedzieć wierzę w Boga i w to czego doświadczyłem w istnienie Duszy i tej jej podróż na drugą stronę, która została przerwana i nie wiem jak tam jest.
Na mieszałem trochę.

11

Odp: Cud mnie uratował

Każdy z nas podszedł do tematu troszkę inaczej a jednak tak samo wink
Nieważne czy wierzymy w Boga czy nie, wiara w ludzi i ich siła daje nam nadzieję i radość dnia codziennego!!!
Każdy z nas w coś wierzy...tak myślę smile

12

Odp: Cud mnie uratował
Ewchooo napisał/a:

Każdy z nas podszedł do tematu troszkę inaczej a jednak tak samo wink
Nieważne czy wierzymy w Boga czy nie, wiara w ludzi i ich siła daje nam nadzieję i radość dnia codziennego!!!
Każdy z nas w coś wierzy...tak myślę smile

Choć każdy z nas w "coś" "wierzy" to jednak nasze podejście do tematu jest całkowicie różne. "Wiara" w potocznym rozumowaniu całkowicie umiera, jeśli doświadczenie życiowe staje się jej potwierdzeniem. Wówczas otwiera się oczy na obiektywny fakt, który zdaje się uciekać pokoleniom.

13 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-05-21 22:46:42)

Odp: Cud mnie uratował
PiotrrtoiP napisał/a:

Ateisci też używają tych słów-wiara , nawet gdy mówią nie wierzę w Boga.

I co to wnosi do dyskusji? Tylko tyle że istnieje słowo "wierzyć" co oznacza mniej więcej "uważać że zachodzi określony stan rzeczy w konkretny sposób, podczas gdy nie posiada się dostatecznych informacji by móc stwierdzić że stan ten rzeczywiście zachodzi i w ten właśnie sposób"

PiotrrtoiP napisał/a:

Mogę powiedzieć wierzę w Boga i w to czego doświadczyłem w istnienie Duszy i tej jej podróż na drugą stronę, która została przerwana i nie wiem jak tam jest.
Na mieszałem trochę.

Są poważne wątpliwości na ile trafnie człowiek może doświadczyć kubka z herbatą, bo nawet kubka nie widzi, tylko mózg cośtam sobie wytwarza z impulsów elektrycznych wygenerowanych w siatkówce która dostała wiązką skupionych fotonów które odbiły się od jakiegoś obiektu i przeszły przez soczewkę oka, a ty piszesz o jakimś doświadczeniu istnienia duszy podczas przerwanej podróży na drugą stronę. Po co? Wartość takiej informacji jest porównywalna do wartości informacji o tym że widziałeś białe myszki gdy za dużo wypiłeś. Ktoś inny w podobnej sytuacji może nic nie zobaczyć albo różowego słonia, trudno jednak tego słonia posądzać o "rzeczywiste" istnienie.

14

Odp: Cud mnie uratował
ivette napisał/a:

Może to wydawać się dziwne i śmieszne dla niektórych, ale zostałam cudownie ocalona.Otóż urodziłam się z bardzo ciężkim niedotlenieniem mózgu, porażeniem dziecięcym i miałam sparaliżowaną prawą stronę ciała. Dla moich rodziców, był to bardzo wielki szok,mama stale modliła się do Matki Boskiej.Lekarze stale mieli same najgorsze wieści, mogłam umrzeć, pozostać z tym paraliżem i porażeniem. Kiedy wydawało się, że nie ma już dla mnie ratunku, on wtedy nastał. Prośby moich rodziców, ich modlitwy zostały wysłuchane.Paraliż ustąpił, zero porażenia mózgowego...byłam jak normalne dziecko.W wieku 2 lat zaczęły mi wysiadać nerki, do 4 roku życia siedziałam w szpitalach. Ale jednak udało się. Jestem normalną dziewczyną, jak każda. Od kiedy się o tym dowiedziałam w wieku 13 lat, zaczęłam dziękować Bogu i Matce Boskiej. I możecie mi wierzyć,albo nie ale rozmawiam z Bogiem. Nie koniecznie za pomocą modlitwy.Wystarczy,że jakaś nurtująca mnie sprawa zapełni mi głowę, w momencie mam rozbrzmiewający w duszy ten sam głos, który od 3 lat przemawia do mnie. Dlatego dziękuję i cieszę się, że Bóg dokonał cudu, cudu za który zawsze będę mu bardzo wdzięczna. Cudu, który odmienił życie moje i moich rodziców.

Ales ty zapatrzona w siebie...
W momencie, kiedy czytasz ten tekst, gdzieś na świecie jakieś dziecko zostaje porwane, zgwałcone i zamordowane. Statystyki przestępczości mówią o tym wyraźnie: mniej więcej trójka dzieci na godzinę pada łupem porywaczy. Wiele z nich staje się ofiarami agresji seksualnej, a później morderstwa.
Twierdzisz ze bog dal ci drugie zycie a ja sie pytam dlaczego nie pomogl pięciu milionom dzieci, które rocznie umierają w Afryce ? wygłodzone, wycieńczone, zdewastowane przez AIDS albo zabite w bratobójczych, plemiennych wojnach. Podobny brak zainteresowania Bog wykazuje na przykład wobec ofiar zdarzających się prawie co roku katastrof żywiołowych (jak choćby wobec prawie 290.000 ludzi, którzy zginęli w 2004 roku, zmieceni z powierzchni Ziemi przez gigantyczną falę tsunami). O milionach, miliardach ginących w potwornych męczarniach, skrajnym ubóstwie, katastrofach czy szpitalach ? nie wspominając. Nie wspominając także o skrajnym, niewyobrażalnym cierpieniu zwierząt.
A ty twierdzisz ze wobec calego tego cierpienia Bog wybral ciebie... Pycha i duma to grzechy glowne.

15 Ostatnio edytowany przez abasaba (2013-01-08 02:49:56)

Odp: Cud mnie uratował

Moje rozważania:

Bo każdy człowiek, który prosi o coś istotę Boską, dostaje to.

Według mnie, Bóg jest tak wielką miłością, że daje nam to o co prosimy- co dla kogo jest ważne, ja dostałam 2 rzeczy, też zdrowie dla mojego urodzonego z wadą genetyczną dziecka oraz jeszcze jedną rzecz o której tu nie chce pisać, bo jest ważna tylko dla mnie.

Tak mi się wydaje, że ludzie mało proszą Boga o różne rzeczy dla siebie, lub za krótko.

Na zdrowie dziecka czekałam około 5 lat, na tę drugą rzecz, 17 lat.

Nie chce tutaj pisać głupot, bo nie znam się na tej dziedzinie nauki, ale podobno nasze lata w innym wymiarze czasowym, to może być kilka sekund?

Może Bóg nie ma możliwości niszczyć ogromu zła na ziemi , bo przeszkadza MU
właśnie ta zła siła ( zwana umownie szatanem ) która według mojego rozumienia wiary w istotę Boską, jest też na ziemi i popycha ludzi do zbrodni.

A poza tym, urodziliśmy się aby umrzeć, nikt nie wie w jaki sposób to ma być i kiedy?

Ja wierzę w istnienie Siły dobrej- zwanej potocznie Bogiem, ale to mój wybór.
I wierzę w siłę złą- bo skąd by się brało tyle jadu i nienawiści w innych ludziach?

Według mojej teorii, właśnie te wszystkie choroby i kataklizmy dzieją się za sprawą
tej złej siły.

Chyba, że założymy, że wszystkie patologiczne osoby, to ludzie chorzy psychicznie, urodzeni z jakimś skrzywieniem psychicznym.

16 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-08 15:17:47)

Odp: Cud mnie uratował
abasaba napisał/a:

Moje rozważania:

Bo każdy człowiek, który prosi o coś istotę Boską, dostaje to.

Według mnie, Bóg jest tak wielką miłością, że daje nam to o co prosimy- co dla kogo jest ważne, ja dostałam 2 rzeczy, też zdrowie dla mojego urodzonego z wadą genetyczną dziecka oraz jeszcze jedną rzecz o której tu nie chce pisać, bo jest ważna tylko dla mnie.

Tak mi się wydaje, że ludzie mało proszą Boga o różne rzeczy dla siebie, lub za krótko.

Na zdrowie dziecka czekałam około 5 lat, na tę drugą rzecz, 17 lat.

Nie chce tutaj pisać głupot, bo nie znam się na tej dziedzinie nauki, ale podobno nasze lata w innym wymiarze czasowym, to może być kilka sekund?

Może Bóg nie ma możliwości niszczyć ogromu zła na ziemi , bo przeszkadza MU
właśnie ta zła siła ( zwana umownie szatanem ) która według mojego rozumienia wiary w istotę Boską, jest też na ziemi i popycha ludzi do zbrodni.

A poza tym, urodziliśmy się aby umrzeć, nikt nie wie w jaki sposób to ma być i kiedy?

Ja wierzę w istnienie Siły dobrej- zwanej potocznie Bogiem, ale to mój wybór.
I wierzę w siłę złą- bo skąd by się brało tyle jadu i nienawiści w innych ludziach?

Według mojej teorii, właśnie te wszystkie choroby i kataklizmy dzieją się za sprawą
tej złej siły.

Chyba, że założymy, że wszystkie patologiczne osoby, to ludzie chorzy psychicznie, urodzeni z jakimś skrzywieniem psychicznym.

Błędnie rozumujesz: nie każdy człowiek, który wmawia sobie pewne rzeczy jest w stanie coś zmienić. Pewne parametry naszego organizmu w przypadku jednych osób mogą dać zaskakujące wyniki, a w przypadku innych niczego nie zmienią. Wiara, siła woli, to wszystko wypływa z mózgu, nie do końca poznanego organu, który potrafi naprawdę niesamowite rzeczy.

Musisz bardziej poznać naturę ludzką aby zrozumieć, że w dobroci i źle nie ma nic boskiego.

Czas to pojęcie które na Ziemi ma całkowicie inna naturę, niż np. na horyzoncie zdarzeń. Tak samo wysoka prędkość wpływa na to, że czas biegnie wolniej. To ciekawe zagadnienia.

To ile będziemy żyć jest uwarunkowane genetycznie, tj. w Twoim genomie jest już określone czy będziesz żyć 64 czy 121 lat. Możesz ten proces skracać np. poprzez niewłaściwą dietę czy nieprawidłowy styl życia ale raczej nie możesz go wydłużyć.

Ja uważam, że abstrakcyjne myślenie to powód tej całej intelektualnej twórczości rasy ludzkiej na Ziemi: technologii, wierzeń itd.

17

Odp: Cud mnie uratował

Każde życie jest cudem smile

Jedna rzecz do Sadie: Bóg jest MIŁOŚCIĄ i co złe nie jest jego dziełem. Bóg dał nam wolę, by z niej korzystać jeżeli ludzie nie przyjmują go, nie wierzą, nie chcą przyjąć, to co? Bóg "na siłę" ma ich uzdrawiać? Pan Bóg czeka na człowieka, puka, ale klamka jest tylko po naszej stronie...
Z drugiej strony zobacz ilu chrześcijan ginie codziennie w imię Jezusa Chrystusa... Mówię nie tylko o krajach muzułmańskich, ale o Indiach czy Chinach gdzie zagrożone jest wyznawanie Boga i modlitwa. Codziennie mamy męczenników za wiarę. Zabijane są również dzieci (!)

Na szczęście coraz więcej ludzi przyjmuje chrzest i wiarę w Boga. W Afryce jest coraz więcej powołań kapłańskich. Tam też dzieje się coraz lepiej. Dla mnie to CUD smile i oby takich więcej smile

18

Odp: Cud mnie uratował

Do Mat87


ja nie błędnie rozumuję, ja wierzę......

mogę być genetycznie zaprogramowana na np. 86 - lat to normalne i nie
odkrywcze.

Ale ile lat będę żyć , nie zależy ode mnie, bo za 5 lat mogę zginąć w wypadku
i co wtedy z tą genetyką?

Powinieneś nauczyć się, że wiara nie ma nic wspólnego z rozumem.

A ja właśnie opisałam swoją wiarę, do której nie mam zamiaru nikogo przekonywać.

19

Odp: Cud mnie uratował
abasaba napisał/a:

ja nie błędnie rozumuję, ja wierzę......

Ależ jedno nie wyklucza drugiego. Można błędnie rozumować i wierzyć. Błędne rozumowanie jednak może zostać zweryfikowane poprzez naukę. Wiara zawsze jest nie do udowodnienia dopóki nauka tego nie zmieni. W momencie udowodnienia jednak wiara zamienia się w wiedzę.

20

Odp: Cud mnie uratował

I z tym, całkowicie sie z Tobą zgadzam:)

21 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-01-10 21:24:30)

Odp: Cud mnie uratował
abasaba napisał/a:

Do Mat87


ja nie błędnie rozumuję, ja wierzę......

mogę być genetycznie zaprogramowana na np. 86 - lat to normalne i nie
odkrywcze.

Ale ile lat będę żyć , nie zależy ode mnie, bo za 5 lat mogę zginąć w wypadku
i co wtedy z tą genetyką?

Powinieneś nauczyć się, że wiara nie ma nic wspólnego z rozumem.

A ja właśnie opisałam swoją wiarę, do której nie mam zamiaru nikogo przekonywać.

Błędnie rozumujesz. Napisałaś: "Bo każdy człowiek, który prosi o coś istotę Boską, dostaje to." NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW (celowo capslock, może dotrze) na to, że bóg cokolwiek spełnił po tym, że bardzo mocno sobie to w myślach lub na głos wypraszaliśmy. To, że pewne osoby utrzymują, że tak było to ich osobisty, nie do zbadania problem. Po pierwsze kwestia istnienie boga jest dyskusyjna, a przyjmowanie tego na tzw. "wiarę" jak piszesz to po prostu przyjmowanie do swojej świadomości (znowu w mózgu) że coś jest bez dociekania dlaczego. Część populacji jest predysponowana do takich zachowań. Wierzenie w istnienie czegoś bez posiadania na to dowodów to też zachowanie wynikające z tego o czym napisałem zdanie wcześniej.
Wiara rodzi się w mózgu, wiara wypływa z mózgu i wiara z mózgiem się kończy. Gdyby ktoś wyłączył funkcjonowanie określonych partii mózgu zrozumiałabyś, że wiara to nie żaden boski wytwór, łaska, a funkcja tej galaretki, która siedzi pod czaszką.

A jeżeli nie zginiesz w wypadku co jest zdarzeniem losowym, będziesz żyć tyle na ile genetyka pozwoli, i proszenie boga też tu nic nie da.

Problem ludzi wierzących co niestety dobitnie pokazałaś polega na tym, że swoją ignorancję skupiają pod pojęciem wiara i żyją w świadomości, że daje im to możliwość bujania w obłokach bo tak robi ludzkość od tysięcy lat. Niestety jak napisałem wcześniej wiara to część intelektu, rozumu. Jedynie ludzkie abstrakcyjne myślenie nadało jej formę którą dzisiaj obserwujemy jako systemy wierzeń i masę różnych uproszczeń.

22

Odp: Cud mnie uratował

Nie mogę z Tobą dalej polemizować.....ponieważ mylisz pojęcia.

Piszesz, że czarne jest białe i na odwrót.

A może powinieneś pisać w innych tematach, opartych tylko na rozumie?

Czy Ty nadal nie możesz zrozumieć prostej rzeczy, że wiara to nie dowody?

TEŻ CELOWO - MOŻE DOTRZE, ALE JESTEŚ DLA MNIE ZA MŁODY DO PROWADZENIA JAKIEJKOLWIEK WYMIANY ZDAŃ - BEZ IRYTACJI i OBRAŻANIA Z TWOJEJ STRONY.

Dużo lat minie, zanim nauczysz się czytać innego człowieka ze zrozumieniem.

P.s. przykro mi, że musiałam użyć "wiekowego" argumentu, ale inaczej się tutaj nie dało.
      Wpierać , że nadal błędnie rozumuja, możesz swoim ( kolegom, znajomym i.t.p )       w realu. Tutaj jest forum do wymiany myśli a nie do narzucania swojego toku myślenia.

23

Odp: Cud mnie uratował

Matt87 jestes czlowiekiem bardz mlodym,nie doswiadczyles pewnie niczego w swoim zyciu.Uwazas,ze  Boga nie ma,ze to sugestia,a w mozgu mamy galaretke  sad nie podoba mi sie takie okreslenie.W zyciu przeszlam bardzo wiele i zeby nie wiara w Boga nie znoislabym wiele zyciowych spraw i z Boza pomoca przeszlam ciezka droge na ,ktora sie nie uskarzam. Taka moja droga i czlowiek zniesie duzo! BOG JEST MILOSCIA ,a nie wyimagowana myslami!!!!!

24

Odp: Cud mnie uratował

Matt87 jestes czlowiekiem bardz mlodym,nie doswiadczyles pewnie niczego w swoim zyciu.Uwazas,ze  Boga nie ma,ze to sugestia,a w mozgu mamy galaretke  sad nie podoba mi sie takie okreslenie.W zyciu przeszlam bardzo wiele i zeby nie wiara w Boga nie znoislabym wiele zyciowych spraw i z Boza pomoca przeszlam ciezka droge na ,ktora sie nie uskarzam. Taka moja droga i czlowiek zniesie duzo! BOG JEST MILOSCIA ,a nie wyimagowanymi myslami!!!!!

25

Odp: Cud mnie uratował
abasaba napisał/a:

Nie mogę z Tobą dalej polemizować.....ponieważ mylisz pojęcia.

Piszesz, że czarne jest białe i na odwrót.

A może powinieneś pisać w innych tematach, opartych tylko na rozumie?

Czy Ty nadal nie możesz zrozumieć prostej rzeczy, że wiara to nie dowody?

TEŻ CELOWO - MOŻE DOTRZE, ALE JESTEŚ DLA MNIE ZA MŁODY DO PROWADZENIA JAKIEJKOLWIEK WYMIANY ZDAŃ - BEZ IRYTACJI i OBRAŻANIA Z TWOJEJ STRONY.

Dużo lat minie, zanim nauczysz się czytać innego człowieka ze zrozumieniem.

P.s. przykro mi, że musiałam użyć "wiekowego" argumentu, ale inaczej się tutaj nie dało.
      Wpierać , że nadal błędnie rozumuja, możesz swoim ( kolegom, znajomym i.t.p )       w realu. Tutaj jest forum do wymiany myśli a nie do narzucania swojego toku myślenia.

Ależ ja doskonale rozumiem, że wiara to nie dowody, nie wymaga weryfikacji itd. Ty natomiast nie rozumiesz tego o czym napisałem wcześniej, i jak tu rozmawiać? Cały czas starasz się mi uzmysłowić, że rzeczy których pewnie nie pojmujesz są tym, czym chcesz aby były. Podajesz przykłady jakoby ingerencja boska stała za sprawą rozwiązania Twoich problemów. Moja cierpliwość na ludzką ignorancję też się wyczerpuje, i to że jestem dużo młodszy niczego tu nie zmienia. Podanie kryterium wiekowego tylko obrazuje jak "poważnych" argumentów używasz na poparcie swoich tez. Ja z kolei napisze, że za mało fachowej literatury pewnie w życiu przeczytałaś/eś, abyśmy nawiązali choć nić porozumienia.

Sprowadzę problem do jak najprostszej formy, aby nie komplikować tego co jak widzę ciężkie do pojęcia. Twierdzisz, że cuda nastąpiły za sprawą boga, jednocześnie twierdzisz że nie wymaga to weryfikacji, bo jest to sprawa wiary. Nie różnisz się więc niczym od ludzi, którzy tysiące lat temu wierzyli, że modłami i ofiarami zjednają sobie przychylność bogów piorunów, deszczu, słońca, czy to w kwestii plonów, urodzaju, czy braku chorób i innych problemów. Jak wiemy te wierzenia były bzdurne z punktu widzenia istnienia bogów, bo to co brali za bogów było tylko elementami natury. Wartość natomiast miało to, co dawała im owa wiara w bogów w wymiarze psychologicznym. Wiem, że tego też w swojej ignorancji nie możesz zrozumieć hmm

26

Odp: Cud mnie uratował
Kryst54 napisał/a:

Matt87 jestes czlowiekiem bardz mlodym,nie doswiadczyles pewnie niczego w swoim zyciu.Uwazas,ze  Boga nie ma,ze to sugestia,a w mozgu mamy galaretke  sad nie podoba mi sie takie okreslenie.W zyciu przeszlam bardzo wiele i zeby nie wiara w Boga nie znoislabym wiele zyciowych spraw i z Boza pomoca przeszlam ciezka droge na ,ktora sie nie uskarzam. Taka moja droga i czlowiek zniesie duzo! BOG JEST MILOSCIA ,a nie wyimagowanymi myslami!!!!!

Jak wyżej smile

27

Odp: Cud mnie uratował

ivette Jest to wspaniałe, bo to rodzi wdzięczność, a wdzięczność oczyszcza serce i myśli.

Tak, zgadzam się, ze Bóg jest miłością. Nigdy nie obiecał, że nasze życie będzie "z górki", ale obiecał, że każdy, kto Jemu uwierzy dozna pocieszenia (a pocieszenie to jest niesamowite) i pomocy w trudnych chwilach.

Nie przywiązujmy się zbytnio do życia; bo ono jest "jak trawa polna" jak pisze w Biblii. Natomiast "Ten, kto weń uwierzy (Bogu uwierzy) będzie miał życie wieczne".

O zdrowie ZAWSZE warto prosić- widziałam wiele cudów uzdrowień smile Przez to wzmacnia się wiara.

28

Odp: Cud mnie uratował
Pan Lewski napisał/a:
PiotrrtoiP napisał/a:

Ateisci też używają tych słów-wiara , nawet gdy mówią nie wierzę w Boga.

I co to wnosi do dyskusji? Tylko tyle że istnieje słowo "wierzyć" co oznacza mniej więcej "uważać że zachodzi określony stan rzeczy w konkretny sposób, podczas gdy nie posiada się dostatecznych informacji by móc stwierdzić że stan ten rzeczywiście zachodzi i w ten właśnie sposób"

PiotrrtoiP napisał/a:

Mogę powiedzieć wierzę w Boga i w to czego doświadczyłem w istnienie Duszy i tej jej podróż na drugą stronę, która została przerwana i nie wiem jak tam jest.
Na mieszałem trochę.

Są poważne wątpliwości na ile trafnie człowiek może doświadczyć kubka z herbatą, bo nawet kubka nie widzi, tylko mózg cośtam sobie wytwarza z impulsów elektrycznych wygenerowanych w siatkówce która dostała wiązką skupionych fotonów które odbiły się od jakiegoś obiektu i przeszły przez soczewkę oka, a ty piszesz o jakimś doświadczeniu istnienia duszy podczas przerwanej podróży na drugą stronę. Po co? Wartość takiej informacji jest porównywalna do wartości informacji o tym że widziałeś białe myszki gdy za dużo wypiłeś. Ktoś inny w podobnej sytuacji może nic nie zobaczyć albo różowego słonia, trudno jednak tego słonia posądzać o "rzeczywiste" istnienie.

Dawno mnie tu nie było. Panie Lewski - to co opisałem to prawda i nie muszę wciskać kitu. To się wydarzyło gdy miałem praktykę nauki zawodu a nie popijając trunki. I to , że widziałem cały teren z pewnej wysokości
to właśnie to mnie osobiście przekonało do istnienia duszy, która gdzieś wędruje a z tego mojego wydarzenia wiem unosi się do góry. Ja leżałem na ziemi twarzą na niej. Niektórzy podczas operacji widzieli jasny tunel w którym gdzieś wędrowali ku górze a niektórzy mówili - czekają tam bliscy i oni jakoby cie tam przyjmują .  Ja nie miałem tak długiej podróży.
Moja podróż trwała chwilę i została zmierzona miernikami. Milicjant w szpitalu powiedział trwało to 0.08 sekundy.   A co mnie walnęło? Wysokie napięcie te z tych lini napowietrznych bo komuś z nudów chciało się rzucić rolkę drutu na te linię.

29

Odp: Cud mnie uratował

Z wielu cudów nawet nie zdajemy sobie sprawy. Już dawno by nas na tym świecie nie było, gdyby nie interwencja z "góry". W Biblii wiele pisze o duchowej walce, która toczy się POZA naszym widzialnym ludzkim okiem, światem.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Cud mnie uratował

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024