Zastanawia mnie kwestia wiedzy ogólnej, jaka powinniśmy posiadać, żeby nie być przez towarzystwo odbieranym jako "głupek". I właśnie ja mam tak, że często jak jestem w gronie znajomych, podejmujemy jakieś tematy i czegoś nie wiem, to czuję się strasznie zażenowana. Wiem, że nie ma ludzi wszystkowiedzących i nieomylnych, ale mam jakis taki dziwny lęk, a szczególnie przed jakimis imprezami <na które nie chodze aż tak czesto>, gdzie będa jacyś nowi ludzie, ale ja na pewno nie zrobie dobrego wrażenia, bo czymś się zbłażnie. To powoduje, że troche sie blokuje w sobie i czesto wole się nieodzywac zamiast powiedzieć coś glupiego i narazic się na śmiech lub krytyke ze strony innych. Niby studiuje, niby staram się orientowac w rzeczach, o których aktualnie sie mówi, interesowac sie różnymi rzeczami, ale i tak towarzyszy mi ten dziwny lęk. Zdaje sobie tez sprawe ze nie jestem odbierana jako glupia, raczej odwrotnie...i ze to w mojej głowie pojawiają sie te lęki, ale zastanawiam się jak to jest z ta wiedzą. Co powinniśmy wiedzieć, co wypada znać, żeby nie byc uznanym za ignoranta albo właśnie glupka:) poradźcie proszę;)
No to powiem Ci, że mam tak samo. Też często czuję się w towarzystwie zażenowana, że czegoś nie wiem albo boję się, że palnę jakieś głupstwo. W pewnej mierze wynika to ze złego myślenia o sobie. Pytasz co należy wiedzieć... ja myślę, że warto się interesować sprawami bieżącymi, a i również dobrze jest mieć jakieś swoje zainteresowanie, swoja pasję. Dzięki temu na pewno będziesz miała o czym rozmawiać:)
Rozumiem:) ale czy ludzie maja prawo nas oceniać negatywnie gdy czegoś nie wiemy, nie rozumiemy? Powinno się mieć wtedy świadomość,że nie ma ludzi wszechwiedzących czy że my po prostu jesteśmy ograniczeni?
Właściwie to chyba trzeba podejść do tematu w ten sposób: niech oceniają jak chcą... Myślę, że te wszystkie stresy z powodu niewiedzy są wynikiem tego jak my myślimy o sobie. Nie czujemy się pewnie, bo boimy się, że palniemy jakieś głupstwo, tak się tym przejmujemy, że w efekcie w głowie pojawia się "czarnas dziura".
Ale jedno jest pewne:warto być ciekawym świata, interesować się, podchodzić do życia z pasją, otworzyć oczy na to co dzieje sie wokół:) Ograniczony jest ten kto się nie interesuje, nie chce się interesować.
Kochana Julio a co Cie obchodza inni ludzie ,jacys obcy ??? ja rozumiem ,ze chcesz zrobic dobre wrazenie do tego stopnia ,ze popadasz w jakas fobie, ja tez mam podobnie ,ale bardziej sie to tyczy wygladu zewnetrznego ,zawsze musze wygladac perfekcyjnie bo mam wrazenie ,ze jak bedzie cos nie gralo to kazdy zauwazy te nie dociagniecia:) co do wiedzy to nigdy sie nad tym nie zastanawialam bo zawsze mam cos do powiedzenia ,mam swoje zdanie na kazdy temat ,a moze tak naprawde nigdy nie obracalam sie w jakims mega elitarnym i intelektualnym towarzystwie ,zeby czuc sie zaklopotana.Tak jak radza tutaj wydaje mi sie ,ze wystarczy byc na biezaco z informacjami ,masz do tego internet, a tam skupisko info kulturalnych ,politycznych i naukowych,i miec swoja pasje,od czasu do czasu przeczytca jakas ksiazke i wystarczy
) To wyobrazenie ,ze malo wiesz ,jest w Twojej glowie tylko bo tak jak piszesz ,jestes raczej odbierana jaka osoba inteligentna,wiec nie mysl tyle o tym:) a poza tym napewno masz grono ludzi ,ktorzy nie uwazaja Cie za malo bystra i tak naprawde licza sie tylko oni.....nie masz wplywu na opinie innych ,ludzie potrafia byc wredni i zazdrosni i nawet jesli blysniesz czyms na takim spotkaniu to moze sie to komus nie spodobac i tak wtedy Ci wystawi negatywna opinie bo bedzie po prostu zazdrosny,tak wiec rozwijaj sie i doksztalacj ale tylko dla siebie a nie dla innych ![]()
Julia88, jak sama słusznie zauważyłaś nie ma ludzi wszechwiedzących. O sobie powiedziałabym, że mam małą wiedzę teoretyczną (wręcz czasami jestem ignorantką np. jeżeli chodzi o politykę), jednak nauczyłam się zadawać pytania. Wręcz odczuwam przyjemność gdy czegoś nie wiem, bo to znaczy, że zaraz dowiem się od kogoś czegoś nowego.
Moim zdaniem ważniejsza jest zdolność logicznego myślenia i kojarzenia faktów niż samej wiedzy. A i zadając pytania podbudowujesz ego innych, bo mogą się wykazać
Co innego wyrażanie opinii popartej argumentami i umiejętność negowania kontrargumentów. W takich sytuacjach, zabieram głos tylko wtedy gdy mam własne zdanie, które potrafię poprzeć, w innym wypadu słucham i zadaję pytania, by móc wyrobić sobie własne zdanie.
Nono Saliga to bylo bardzo madre:)) naprawde szacun
Moim zdaniem ważniejsza jest zdolność logicznego myślenia i kojarzenia faktów niż samej wiedzy. A i zadając pytania podbudowujesz ego innych, bo mogą się wykazać
To zależy jednak od wieku.
Oczywiście, że ważna jest zdolność logicznego myślenia i kojarzenia faktów (można to podciągnąć pod definicję inteligencji). Nie stawiałabym tego jednak nad wiedzą. Raczej na równorzędnym poziomie. W pewnym wieku można oczekiwać od rozmówców wiedzy. Wiedzy tzw. ogólnej lub wiedzy specjalistycznej.
Nie da się nawiązać rozmowy z kimś kto żadnej wiedzy nie posiada. Tzn. rozmowę nawiązać się da, ale nie będzie ona konstruktywna i przynajmniej dla jednej strony będzie nieinteresująca.
Oczywiście, że nie ma osób wszystkowiedzących. Ale brak jakiejkolwiek wiedzy (o ile to w ogóle możliwe) uniemożliwia prowadzenie rozmowy. Poważnej rozmowy, bo rozmowę o byle czym prowadzić się da. Tylko nie każdy będzie tym zainteresowany.
Czy pytania podbudowują ego rozmówcy? Ja nie potrafię rozmawiać z osobą, która jest kompletnym laikiem w danym temacie. Zadawanie pytań też musi się opierać na jakiejś bazie. W przeciwnym razie to jest monolog, nie rozmowa. Co też może mieć walor poznawczy. Ale ego nie podbudowuje.
Julia nie musisz umieć wypowiedzieć się na KAŻDY temat. Ważne abyś potrafiła na jakiś temat (tematy) się wypowiedzieć. Mieć w tym zakresie wiedzę i własny pogląd.
Nie da się nawiązać rozmowy z kimś kto żadnej wiedzy nie posiada. Tzn. rozmowę nawiązać się da, ale nie będzie ona konstruktywna i przynajmniej dla jednej strony będzie nieinteresująca.
Oczywiście, że nie ma osób wszystkowiedzących. Ale brak jakiejkolwiek wiedzy (o ile to w ogóle możliwe) uniemożliwia prowadzenie rozmowy. Poważnej rozmowy, bo rozmowę o byle czym prowadzić się da. Tylko nie każdy będzie tym zainteresowany.Czy pytania podbudowują ego rozmówcy? Ja nie potrafię rozmawiać z osobą, która jest kompletnym laikiem w danym temacie. Zadawanie pytań też musi się opierać na jakiejś bazie. W przeciwnym razie to jest monolog, nie rozmowa. Co też może mieć walor poznawczy. Ale ego nie podbudowuje.
Mam zupełnie inne zdanie, bo często prowadzę rozmowy na tematy, o których nic nie wiem i moi rozmówcy bynajmniej nie pokazują, że nie są taką rozmową zainteresowani. Faktem jest, że słucham uważnie i z zainteresowaniem, by następnie drążyć temat.
Myślisz, że ludzie nie lubią się dzielić wiedzą, którą posiadają? Odnoszę zupełnie inne wrażenie, że wręcz uwielbiają.
Tez mi się wydaje, że jesli czegos nie wiem w danym temacie i pytam druga osobe, to ją to troche łechta. I tez nie chodzi mi tu "o brak jakiejkolwiek wiedzy", bo wiadomo ze kazdy jakas posiada.
A tak apropos wypowiedzi Luca o rozmawianiu z ludźmi...z drugiej strony najczesciej rozmawiamy z nimi o wszystkim i o niczym, nie zawsze sa to jakies "wielkie" tematy. Mówisz ze takimi zwyklymi "blahostkami"- przyziemnymi tematami ludzie nie zawsze sa zainteresowani...ale z tego co ja zauwazyłam to wiekszosc na takie tematy wlasnie rozmawia:)
Mam zupełnie inne zdanie, bo często prowadzę rozmowy na tematy, o których nic nie wiem i moi rozmówcy bynajmniej nie pokazują, że nie są taką rozmową zainteresowani. Faktem jest, że słucham uważnie i z zainteresowaniem, by następnie drążyć temat.
Myślisz, że ludzie nie lubią się dzielić wiedzą, którą posiadają? Odnoszę zupełnie inne wrażenie, że wręcz uwielbiają.
To zależy od tematu i od rozmówcy.
Tak, niektórzy lubią się dzielić wiedzą, ale rozmowa laika z osobą znającą się znakomicie na jakimś temacie specjalistycznym nigdy nie będzie rozmową.
Ze znajomymi fizykami nie mogę rozmawiać o fizyce na poziomie. O bozonie Higgsa mogę porozmawiać z humanistami mającymi podobne do mnie wiadomości z tego zakresu, z fizykami teoretycznymi o tym nie porozmawiam.
Podobnie jak o mojej dziedzinie nie da się rozmawiać z laikami.
Zadawanie specjaliście pytań przez laika jest trudne, bo nie ma on niezbędnego kompendium wiedzy. Ażeby on (laik) pewne rzeczy zrozumiał, niezbędne jest wyłożenie abecadła, a i to czasem bywa trudne.
To o czym piszesz dotyczy zapewne tzw. wiedzy ogólnej np. z literatury, sztuki, historii, polityki etc. Wtedy się zgadzam. Osoba inteligentna, nawet nie posiadająca odpowiedniej wiedzy, może nawiązać rozmowę.