jadvinia napisał/a:Artykul przeczytalam i...?
To napisala osoba trzecia a jak bylo na prawde?
Trudno mi sie odnosic do sytuacji, ktorej nie znam.
Jakie to przewrotne. Ale gdy są artykuły o odwrotnej wymowie, to od razu wierzysz!
jadvinia napisał/a:Alcje Tysiac uwazam za s*** a nie matke. Szafowala zyciem dziecka zeby wyludzic ogromna kase. Ciekawe co powie coreczka jak dorosnie?
Ty wiesz co ja kiedyś sobie w duchu powiedziałem? Powiedziałem tak: "Żałuję że się urodziłem. Gdybym się nie urodził, to nigdy nie spotkałoby mnie nic przykrego i nigdy nie bałbym się poniżenia, bólu ani śmierci"
jadvinia napisał/a:U niej realnego zagrozenia utraty wzroku nie bylo, bo porod nie pogorszyl jej wzroku, ale trybunal racje przyznal.
Buhaha, gratuluję głupoty! To co napisałaś to tak jakby powiedzieć: W czasie Zimnej Wojny nie było realnego zagrożenia wojną nuklearną bo w końcu nikt głowic nie odpalił. Dobre sobie.
Co do depresji poaborcyjnej:
Nawet gdyby te 80% było prawdą to jest to armata odpalona w przeciwnym kierunku... To że coś jest dozwolone, nie znaczy że trzeba tego używać. Ja nie piję wódki codziennie, tylko dlatego że wolno mi to robić. Nie zdziwił bym się gdyby kobiety rzeczywiście miały doła po aborcji, zaangażowanie energetyczne organizmu w ciążę jest po prostu ogromne i fiasko czegoś takiego, z natury musi być szokiem. Tylko że teraz, dla naświetlenia sprawy przedstawię wszystko z perspektywy tylko pozornie absurdalnego przykładu. Załóżmy, że ktoś oszczędności życia wydał na budowę domu, ale zrobił to źle. Czy lepiej będzie zburzyć ten dom zanim komuś stanie się krzywda, czy może pozwolić żeby radośnie w nim zamieszkał ,a w nocy dach spadł mu na głowę?
Dyskusja ze zwolennikami zakazywania aborcji to zawsze jest skandal ,a nie dyskusja! Prześledźcie ten temat: rzucanie pojedynczymi przykładami i czynienie z nich podwaliny swoich racji (a statystyk w zamian bardzo mało, nie mówiąc już o nie wspominaniu o przykładach przeciwnych), uciekanie się od odpowiedzi, wyskakiwanie ze współczuciem albo żenujące pamflety z których przemawiają do nas płody... to przecież się w głowie nie mieści, żeby chcieć ustalać prawo na podstawie uczuć wywołanych przez wiersz.
Zarzuca się mi brak pokory. Otóż nie, ja jestem bardzo pokorny, bo zawsze przyjmuję do wiadomości dobrze sprawdzone informacje przeciwnika i zmieniam swoje poglądy gdy ktoś mi poprawnie, logicznie wykaże błąd. Nie moja wina że rzadko się to komukolwiek udaje. Poza tym, zawsze staram się zapamiętać nawet najbardziej niewygodne dla mnie fakty, choćbym chodził potem jak struty. W przeciwieństwie do większości ludzi, co stwierdzam już nie ja, tylko psychologowie społecznie Carol Travis i Elliot Aronson. "Błądzą wszyscy, ale nie ja" Bardzo ciekawa książka, wykazująca że ludzie zapamiętują nie to co jest prawdą, tylko to co jest dla nich wygodne, choćby nigdy nie miało miejsca. I to widać wyraźnie w tej dyskusji:
ŻADEN z moich przeciwników nie odniósł się do przypadków które wyszczególniłem jako te, w których aborcja jest uzasadniona.
Wszyscy zwolennicy wprowadzenia zakazu aborcji, wyraźnie ignorują sensowne argumenty które ich poglądy wywracają. Nie tylko te powyżej ale także inne. Nie pamiętają przypadków kiedy z powodu niechcianej ciąży, dziewczyny się truły albo zabijały dzieci po urodzeniu, bo nie mogły przerwać ciąży. Nie widzą że wprowadzenie ograniczeń spowodowało tylko powstanie nielegalnego podziemia aborcyjnego, z którego ci którzy mają pieniądze i tak skorzystają. (A ci którzy nie mają, połykają jakieś świństwa, biją się po brzuchach, zakopują dzieci w lesie, a w najlepszym razie mają poważne problemy i to biedne dziecko też.) Za to zaskakująco dobrą pamięć wykazują w przypadkach aborcji dokonywanych zbyt późno i niedbale, jakby to był rzekomo nasz problem. Porządna dyskusja powinna pomijać rzeczy incydentalne ,a koncentrować się na konstytutywnych i podchodzić do tego uczciwie oraz metodologicznie.
W gruncie rzeczy istotne jest JEDNO pytanie: CZY ISTNIEJĄ PRZYPADKI, W KTÓRYCH KOBIETA POWINNA MIEĆ MOŻLIWOŚĆ PRZERWANIA CIĄŻY I JAKIE SĄ TO PRZYPADKI. I na to pytanie wyłącznie należy odpowiedzieć, bez opowiadania głupot o szczegółach technicznych i nieudolności oraz lekkoduszności amerykańskich lekarzy. Szczegóły techniczne ustalą sobie specjaliści później. Istotne jest dla nas TYLKO I WYŁĄCZNIE pytanie które właśnie postawiłem. Na to pytanie odpowiedziałem już wielokrotnie i nie będę po raz nty się powtarzał. Jeżeli ta dyskusja ma do czegokolwiek doprowadzić, to każdy następny post który by nie odnosił się bezpośrednio do tego pytania, powinien być kasowany jako nie posiadający wartości merytorycznej.