ciężkie chwile - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » ciężkie chwile

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 90 z 90 ]

66

Odp: ciężkie chwile

Właśnie przyjechał przed chwilą. Zabrał wszystkie swoje ubrania... Zostawił puste półki i mnie płaczącą na podłodze...

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: ciężkie chwile

jak sie czujesz?

68

Odp: ciężkie chwile

Przepraszam, że to powiem, ale dobrze, że w końcu zdecydowanie odciął się od Ciebie. Dobrze dla Ciebie. Życie w takim napięciu i niepewności mogłoby Cię wykończyć. Co z wyjazdem ? Do kiedy musisz podjąć decyzję ?

69

Odp: ciężkie chwile

Wyjazd jest 20.11. Następny nie wiem kiedy. Trochę się zniechęciłam bo poszukałam w internecie informacji na temat tej agencji, z którą miałaby wyjechać. Ludzie przed nią przestrzegają. Oszukują z wypłatami, warunki mieszkalne są tragiczne - baraki, po 6 osób napchane w dwóch pokojach, pleśń i wilgoć. Oglądałam filmiki na youtubie. Nie wiem co robić... Czuję się okropnie. Kolega zabrał mnie dzisiaj na wycieczkę, połaziłam trochę po górach, ale wróciłam do mieszkania i znowu mam doła... Dowiedziałam się, że jakiś czas temu widział się z moim mężem (przyjaźnią się od kilkunastu lat, mąż był świadkiem na jego ślubie). Kolega stwierdził, że mąż jest pod ogromny wpływem matki. Gdy zapytał go co z rozwodem, mąż odpowiedział, że nie wie, nie ma na to czasu, że mamusia napisze mu pozew. Na pytanie co z mieszkaniem, czy zamierza je sprzedać odpowiedział, że raczej tak. Za część spłaci długi a za resztę kupi mniejsze, ale też mamusia musi jakieś pooglądać i mu doradzić. Kolega stwierdził, że on sam nie wie czego chce. Że mu odbiło. Wystraszył się odpowiedzialności i stwierdził, że nie chce się już z nikim wiązać, chce prowadzić wolne, kawalerskie życie. Doradził mi też,żebym nie wyjeżdżała bo raczej już nie będę miała do czego wracać. Że powinnam go przycisnąć do muru, dać kopa w dupę i może wtedy się ogarnie. Nie wiem co robić...

70

Odp: ciężkie chwile

Wiesz co.. A może On naprawdę kogoś ma. Jego nagła zmiana zachowania i odejście delikatnie przypomina mi mojego męża. Też zaczęła się chęc imprezowania, wyjazdów, nagle wzmocniona "przyjaźń" z ludźmi ze studiów, mnie rzekomo nie kochał od roku, dzien po tym jak mi to powiedział, wyprowadził się i zabrałw szystkie swoje rzeczy, podkreślam- wszystkie! I od razu zapewniał, że nie ma szans na wspólną przyszłośc, że jest w 100% procentach pewny swojej decyzji, był aż zbyt pewny tego, że między nami to nieodwracalny koniec.. Podkreslał mi to bardzo czesto, tak zapobiegawczo żebym "nie robiła sobie nadziei". No i potem okazało się, że jednak ktoś zaswirował mu w głowie.. A zapewniał, że nie ma nikogo i nie chce miec ehh..

Nie twierdzę oczywiście, że u Ciebie też tak musi byc, ale coś musiało się wydarzyc, skoro tak nagle zmienił swoje zachowanie. Coś tu jest nie tak.. Czyżby aż taki wpływ matki? No nie wiem..

A co do wyjazdu, to faktycznie trochę zniechęcające są te negatywne opinie, ale czy zostając tu masz szanse na lepsze życie? Myślę, że to duża szansa, może warto zaryzykowac..

A mąż niech spierdziela, nie warto płaszczyc się przed nim. Faktycznie może coś mu odbiło, poczuł magię wolności, ale szybko może tego załowac. Pokaż mu, że dasz radę, że poradzisz sobie bez niego świetnie. Bo napewno tak będzie smile Palant!

71

Odp: ciężkie chwile

No błagam, pod jakim wpływem ?? Gdyby Cię kochał, gdyby chciał być z Tobą, to nic, ani nikt by mu w tym nie przeszkodził.
Jak Ty chcesz na niego niby wpłynąć ? Dla mnie to jest żenujące, błagać o miłość kogoś, kto Tobą najwyraźniej gardzi i nie chce z Tobą być.
Co za różnica czy ma kogoś czy nie ma ?
Wydaje mi się, że jego decyzja jest dla Ciebie zbyt bolesna, by ją przyjąć, dlatego łapiesz się tych okruchów nadziei i tego, co powiedział kolega.
Trzymaj się !

72

Odp: ciężkie chwile

Staram się słuchać rad innych osób, bardziej doświadczonych. Kolega też ma za sobą nieudane małżeństwo. Był z dziewczyną 10 lat i 1,5 roku po ślubie on wniósł pozew o rozwód. Ona nie chciała dzieci i bardzo go ograniczała. Poznał nową kobietkę w pracy, po pół roku wzięli ślub a teraz, za 4 miesiące urodzi im się dzieciątko smile Dlatego uważam, że coś może mi doradzić, bo był tą stroną, która odeszła. Poza tym zna mojego męża prawie 20 lat. Tyle, że twierdzi, że on nie rozmawia z nim już tak, jak kiedyś. Ma mu za złe, że nie zerwał ze mną kontaktu i nie wziął jego strony. A kolega powiedział od razu, że oboje jesteśmy dla niego ważni i nie będzie stawał po żadnej ze stron. Po tym wszystkim powiedział, że mąż uważa na każde słowo, które przy nim wypowiada. I tyle, na ile go zna uważa, że on nie jest do końca pewny swojej decyzji. Że nie wie sam czego chce. Że się miota w tym wszystkim a matka tylko dolewa oleju do ognia. Widziałam przecież wczoraj jego zachowanie. Miał zostać na noc. A wpadł wkurzony prosto do szafy, zabrał ciuchy i praktycznie wyszedł bez słowa. A wrócił od niej. Znam tą kobietę 8 lat i wiem jaka jest. Sama rozbiła małżeństwo i złapała obecnego męża na dziecko... Przykro tak pisać o własnej teściowej, ale taka jest prawna i postronne osoby też to widzą. Ja nie zauważałam tego przez te wszystkie lata, byłam na każde jej kiwnięcie i tak na prawdę zawsze czułam do niej dystans... Czułam się zawsze gorsza. Ona wszystkich ocenia z góry, liczy się dla niej tylko status materialny i pod tym kątem ocenia ludzi. Często w mojej obecności stosowała na mężu szantaż emocjonalny. "Jak to nie możesz? MUSISZ! Bo skończy się źródełko". Kiedyś mąż podczas rozmowy telefonicznej z nią rozwalił telefon, bo nie potrafiła zrozumieć, że nie może urwać się wcześniej z pracy, żeby odebrać młodszego brata ze szkoły. Owszem, jak się kogoś kocha to nie zważa się na opinię innych ludzi. Ale inaczej wygląda sytuacja, kiedy jest się tych uczuć niepewnym, szuka się być może jakiegoś utwierdzenia i znajduje się osobą, która potwierdza słuszność decyzji i wręcz namawia do odejścia... Tym bardziej, że mąż zawsze był osoba bardzo wpływową. A do matki zawsze miał słabość. Nie wiem z czego to wynika. Być może z jej braku w dzieciństwie?

73

Odp: ciężkie chwile

Nie wiem z czego może wynikac zachowanie matki i podatnośc na jej wpływ u Twojego syna, ale nie czas teraz to analizowac... Fakty są takie, że On traktuje Ciebie nie po ludzku, zostawił Cię i to w tak ciężkiej sytuacji, twierdzi, że nie kocha, nie szanuje, no brak mi poprostu słów sad( Wiem, że to ciężkie, ale nie możesz Jemu pokazac, że się boisz, że nie dasz rady, a wręcz przeciwnie pokaż że stracił bardzo wiele i to nie On decyduje o Twoim życiu a Ty sama!!
Dziś już 18 listopad, a wyjazd za granicę 20., postanowiłaś już coś w tej kwestii?
Przytulam!

74

Odp: ciężkie chwile

Na razie się wstrzymam z wyjazdem. Porozsyłałam cv również do innych, bardziej wiarygodnych agencji. Prace mam taką, że w każdej chwili mogę odejść, więc jeżeli będzie okazja to się zdecyduję na wyjazd. Rozmawiałam dzisiaj również z mamą tego kolegi i uświadomiła mi pewne rzeczy. M.in. to, że nie jestem teraz w dobrym stanie psychicznym i taki pobyt z dala od rodziny i bliskich może źle na mnie wpłynąć... Nie wiadomo czy za tydzień nie będę chciała wracać, a taka opcja w ogóle nie powinna być brana pod uwagę. To ciężka decyzja... Tym bardziej, że on w trakcie mojego pobytu za granicą może złożyć pozew, sprzedać mieszkanie. Będzie miał wolną rękę. A ja zamierzam wnioskować o podział majątku. Bo o ile mieszkanie jest jego, o tyle wkład w nie był wspólny. On ten wyjazd może wykorzystać przeciwko mnie. Jedno co muszę zrobić na pewno to wyprowadzić się z tego mieszkania, bo to miejsce źle na mnie wpływa. Nie mogę odciąć się od przeszłości, cały czas wspominam i widzę wszędzie nas... Stoję ciągle w miejscu. Muszę mu pokazać, że daję sobie radę bez niego. Że nie muszę liczyć na jego łaskę. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.Odpowiedziałam dzisiaj na kilka ofert pracy, może uda mi się zahaczyć na jakiś drugi etat popołudniami. Tak, żeby stać mnie było na wynajem jakiegoś lokum. No i muszę się pochwalić, że od wczoraj się do niego nie odzywam. Jest ciężko, ale jakoś zaczyna do mnie docierać, że to jedyne wyjście. Bo w tej chwili nie mam nic do stracenia. Albo on się opamięta widząc, co rzeczywiście może stracić, albo mi już nie będzie zależeć na tym, żeby wrócił.

75 Ostatnio edytowany przez Betiii (2012-11-19 21:03:53)

Odp: ciężkie chwile

Cześć. Śledzę Twój wątek, przeczytałam wszystkie posty i porównując pierwszy z tym ostatnim widać, że jesteś na dobrej drodze. Cieszę się, że tu trafiłaś, bo jest tutaj wiele osób które chcą Ci pomóc i wesprzeć jak tylko się da. Jesteś tutaj na tym świecie, to znaczy że świat Cię kocha a Ty kochaj życie i żyj! Czasem jest ciężko, ale gdy już z tego wybrniesz (a na pewno tak się stanie prędzej czy poźniej) będziesz bogatsza o te doświadczenia które z pewnością Cię wiele nauczyły.
Jesteś bardzo inteligentną kobietką, wnioskuję to po Twoich wypowiedziach bardzo mądrych, pewnie w ogóle jesteś super osobą tylko ktoś podciął Ci skrzydła.
Twój mąż - jeżeli, jak mówisz miota się z myślami to jedyne co chcę w Tobie zobaczyć to PEWNĄ SIEBIE, potrafiącą sobie poradzić osobę. Może wystawił Cię na próbę, choć nie powinien. Pokaż mu, że jesteś silna i jeżeli Tobie na nim tak bardzo zależy to pokaż, ze potrafisz być niezależna, moze mu to się podoba. Przez te 8 lat przyzwyczaił się do tego, że jesteś na każe jego skinienie (mało tego, nawet na skinienie jego matki!), że po prostu mu to zbrzydło...
Nie pisz, nie dzwoń, w końcu pewnie sam przyjdzie, nie kładź się na podłogę i nie wyj nawet jeśli w serce rozrywa Ci klatkę piersiową. Poskrom te negatywne emocje związane z "separacją", tylko to może coś zmienić. Bądź uśmiechnięta, nie pytaj kiedy i czy wróci.
Dobrze, że masz przyjaciela. Utrzymuj z nim kontakty. Fajnie, że okazał się fair, że nie wziął strony męża. On Cię na pewno wesprze, doradzi, w końcu bardzo długo się znacie.
Cieszę się, że piszesz na tym forum.
Pozdrawiam Cię.

76 Ostatnio edytowany przez daphny27 (2012-11-20 01:15:32)

Odp: ciężkie chwile

Dzisiaj poprosił mnie, żebym przyjechała do niego do sklepu na chwilę, bo chce porozmawiać. Zapytałam co z pozwem, czy już go złożył. Odpowiedział, że nie, bo jest pewien, że będę robić mu problemy a na razie chce mieć jako taki spokój... Poruszył natomiast kwestię mieszkania. Powiedział, że chce je jak najszybciej sprzedać. Wcześniej wspominał, że zrobi to dopiero po rozwodzie, bo w trakcie trwania małżeństwa będzie mi się należała połowa z jego wartości... Teraz powiedział, że jak je sprzeda to z części spłaci długi, część odda mi - no bo przecież też "coś" do tego mieszkania włożyłam a za resztę kupi sobie jakieś mniejsze. Poprosił czy mogę się tym zająć, podzwonić do biur nieruchomości, żeby znaleźć pośrednika, bo on nie ma na to czasu... Ja na prawdę nie wiem o co mu chodzi... Jednego dnia mnie nienawidzi, a drugiego rozmawia prawie normalnie. Zapytał czy jestem głodna, zamówił pizzę. Gdy wychodziłam zapytał dlaczego już idę, przecież mogę sobie u niego siedzieć, nie wygania mnie. Powiedziałam, że umówiłam się do kina. Zapytał, czy chcę jakieś pieniądze... No paranoja! Powiedziałam, że na weekend posprzątam mieszkanie, żeby można było ewentualnie zrobić zdjęcia do ogłoszenia. Zapytałam też czy mam przykleić listwy sufitowe w sypialni, bo już dawno je kupiliśmy a nie dokończyliśmy tego. I też dziwna odpowiedź z jego strony - że mam tego nie robić, bo są wyliczone, mogę coś zepsuć a już takich nie dokupi, bo nie ma w sprzedaży... Ja się zastanawiam, czy on nie jest chory psychicznie... Ja natomiast postanowiłam, że na razie nie będę wyjeżdżać. Dzisiaj byłam w biurze pośrednictwa pracy, od czwartku zaczynam pracować dorywczo na kasie. Pójdę do fryzjera, bo wyglądam jak ostatnia fleja. Już pomijam fakt, że schudłam w ciągu tych trzech miesięcy 12kg. Jak mnie wczoraj zobaczyła mama kolegi to prawie się nogą przeżegnała... Zamierzam nie dzwonić i nie pisać. Może czasami odwiedzę go w sklepie - z nową fryzurą, ubrana w jakiś fajny ciuszek z uśmiechem od ucha do ucha. Skupię sie na sobie i na pracy. A resztę pozostawię w "rękach" czasu smile

77

Odp: ciężkie chwile

Super, że udało się dorywczo z tą pracą!
Powolutku wyjdziesz na prostą, trzeba czasu.. Widać, że bardzo tego chcesz, a to podstawa i duży już sukces.
Co do męża- widać, że mota się strasznie, trochę przypomina mi mojego męża.. Nie wiadomo, o co mu chodzi. Ale nie daj mu się.. Do biur nieruchomości ja bym nie dzwoniła na Twoim miejscu, niech sam sprzedaje. Nie po takim potraktowaniu Ciebie..
Pisz tutaj na bieżąco, co się dzieje, powodzenia smile

78 Ostatnio edytowany przez Sadeness (2012-11-20 12:32:22)

Odp: ciężkie chwile

Ej , dziewczyna tutaj przyszła nie po to, żeby ją osądzać. Ja sobie nie wyobrażam jak musisz się czuć. Ale wiedz, że jak chcesz porozmawiać to ja z chęcią będę dla Ciebie. Sama miałam depresję i wiem jak ta choroba niszczy człowieka.


Dobrze, że zaczynasz patrzeć pozytywnie na niektóre rzeczy:) Fajnie z pracą:) trzeba coś robić, żeby nie zwariować;)

79

Odp: ciężkie chwile

Mąż mojej przyjaciółki porzucił ją po 10 latach małżeństwa...  Zachowywał się identycznie jak Twój mąż.. Mówił, że musi poodychać, że ma dość życia w rodzinie (mają syna) i zaczął imprezować, odnowił kontakty z dawnymi znajomymi. Poznał kobietę i stwierdził, że między nim a jego żoną nic nie było od dawna....
Tragiczna historia.. Moja przyjaciółka się totalnie załamała.. Nigdy nie widziałam takiego cierpienia. Jej mąż mało tego, że pokasował wszystkie ich wspólne zdjęcia to jeszcze dał nowe, wraz z kochanką... Jakby nigdy nic... Tak po prostu wszystko wymazał z dnia na dzień... Po tylu latach..
Jeszcze pół roku temu uchodzili za najbardziej udane małżeństwo w okolicy.. byli młodzi, bogaci, zakochani... Mieli wspólne pasje, wyjazdy.. Tańczyli tango o północy  w świetle gwiazd i zaśmiewali się z tego do rana i nagle on odszedł..
Ja mimo, że mnie to bezpośrednio nie dotyczy strasznie to przeżyłam. Często u nich bywałam.. lubiłam ich strasznie, widziałam, ze bardzo się kochają. Moja przyjaciólka gdy o nim mówiła zawsze od razu promieniała.. To dało się wyczuć, to uczucie..
A on nagle mówi, że od dawna nic ich nie łączyło. Jego syn przeszedł załamanie nerwowe, od dawna nie chodzi do szkoły. Zawsze był bardzo wrażliwy, ma 7 lat. A moja przyjaciółka.. Jest na silnych psychotropach i dostala depresji lękowej, chociaż mija już prawie rok od tamtego wydarzenia. Jest wrakiem człowieka. Nie potrafiła się z tego podnieść. Najpierw miałam do niej żal, że tak się poddała.. tlumaczyłam, przytulałam, wspierałam.. Udało się ją na jakiś czas wyciągnąć z tego koszmarnego doła.. znowu złapała całkiem normlany kontakt ze światem, byłyśmy nawet raz na imprezie i nagle to wszystko wróciło znowu, ze zdwojoną mocą. Nie mogę już do niej dotrzeć. Lekarze też nie są w stanie pomóc.. Ona nam ucieka.. jej psychika jest coraz dalej i dalej.. Serce mi pęka... Nie wiem co robić. Sama też nie mam łatwo ale nie poddaję się.. Życie jest bardoz cenne. Nie można tak się zdręczać.
Twój mąż zachował się koszmarnie a ty jeszcze go tłumaczysz... Tak jak moja przyjaciółka swojego męża. Ona do tej pory go tłumaczy a on nawet nie interesuje si ę czy ona żyje czy nie.. Zrozum, że sama siebie niszczysz.. a jego to zupełnie nic nie obchodzi.  Chcesz doprowadzić się do stanu kiedy będize już za późno na cokoliwek?
Mówisz że nie masz pracy, perspektyw? A dwie ręce i nogi masz? Trzyma cię coś w danym miejscu zamieszkania? przecież jesteś wolna.. możęsz pracy szukać wszędzie. Poza tym możesz też walczyć o alimenty jeśli mąż pracuje. Ma obowiązek ci pomóc! Nikt nie moze tak z dnia na dzień kogoś zostawić bez środków do życia.
Zrozum, ze to on źle zrobił a nie ty... Zrozum to wreszcie i zacznij walczyc o swoje!

80

Odp: ciężkie chwile
Claire1983 napisał/a:

Mąż mojej przyjaciółki porzucił ją po 10 latach małżeństwa...  Zachowywał się identycznie jak Twój mąż.. Mówił, że musi poodychać, że ma dość życia w rodzinie (mają syna) i zaczął imprezować, odnowił kontakty z dawnymi znajomymi. Poznał kobietę i stwierdził, że między nim a jego żoną nic nie było od dawna....
Tragiczna historia.. Moja przyjaciółka się totalnie załamała.. Nigdy nie widziałam takiego cierpienia. Jej mąż mało tego, że pokasował wszystkie ich wspólne zdjęcia to jeszcze dał nowe, wraz z kochanką... Jakby nigdy nic... Tak po prostu wszystko wymazał z dnia na dzień... Po tylu latach..

Analizując własne doświadczenia i historie czytane tutaj na forum, widzę że w 99% przypadków, kiedy mąż odchodzi, bo rzekomo już od dawna nie kocha i wypalił się, chodzi o inną kobietę. I prędzej czy później wychodzi to na jaw.. Na początku jak pisałam tutaj na forum dziewczyny mówiły mi, że stu procentowo jest ta trzecia, ale miałam choć rąbek nadziei, głupiej nadziei, że nie..
Oczywiście mąż autorki nie musi mieć kogoś na boku, ale to wielce prawdopodobne..

81

Odp: ciężkie chwile

Jak ten świat jest skonstruowany, że jedni, pomimo przeciwności potrafią być razem, a inni się rozstają... Pochodzę z rozbitej rodziny, mąż zresztą też. Zawsze priorytetem była dla mnie rodzina i dom, którego nigdy tak na prawdę nie miałam. On też zawsze mówił, że w końcu ma tą jedyną, ukochaną osobę na świecie... I z tym nie mogę się pogodzić. Że tak łatwo się poddał, że nie chciał walczyć. Czy kiedykolwiek na prawdę mnie kochał? Bo jeżeli ktoś decyduje się na ślub to z myślą, że to już na zawsze, a nie, że zmienię sobie żonę/męża jak mi się znudzi, albo pojawią się pierwsze problemy. Nie powiem, że nigdy nie podobał mi się inny facet, bo byłabym w tym momencie hipokrytką. Ale zawsze takie uczucia starałam się zabijać już w zalążku, bo przecież miałam męża, przysięgałam mu przed ołtarzem, że nie opuszczę go aż do śmierci. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że moglibyśmy się rozstać. Ufałam mu bezgranicznie, dlatego to tak bardzo boli. A że jestem osobą wierzącą, ciągle mam nadzieję, że skoro Bóg nas połączył to nie chce naszego rozstania. Mogę zacząć żyć własnym życiem, bo innego wyjścia nie mam. Zdaje sobie sprawę z tego, że czasami jest dobrze a czasami ból rozrywa mnie od środka. Ale jestem też pewna, że on jest mężczyzną mojego życia. Pomimo tego jak mnie traktuje nie potrafię go znienawidzić. Tłumaczę go przed samą sobą. Tak sobie przypomniałam słowa jego matki, które kiedyś przy mnie do niego skierowała, że żona jest, ale może jej nie być a rodzina będzie zawsze. To przykre, że nie było jej wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebował a teraz, gdy już jest dorosły i powinien sam podejmować decyzję, ona nim w jakiś sposób kieruje. Zawsze mówiła, że co by nie było ona stanie po mojej stronie, że jestem dla niej jak córka, której nigdy nie miała. Jak można być tak obłudnym człowiekiem?! Dlaczego ludzie nie zajmują się swoim życiem, tylko żyją problemami innych? Mąż mi cały czas mówi, że ktoś tam mu powiedział, że dałam jakiś status na fb, że usunęłam jakieś zdjęcie, że to, że tamto. Co ich to interesuje?!

82

Odp: ciężkie chwile

Daphny co u Ciebie nowego?

83

Odp: ciężkie chwile

No właśnie, co tam u Ciebie?

84

Odp: ciężkie chwile

O tyle lepiej, że mam tą dodatkową pracę. W sumie wychodzę z domu przed 7 a wracam po 22. Ale i tak ciągle myślę... Nie ma minuty, żebym o nim nie myślała. Wczoraj miał urodziny. Tak mi się przykro zrobiło, bo zobaczyłam życzenia, które kolega napisał mu na fb: "wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia". Czuję, że to już koniec... Że już nic ani nikt nie jest w stanie tego poskładać, bo on tego nie chce... Nie nocuje już w domu od momentu, kiedy przyjechał po ciuchy. Ciągle jeszcze coś mi każe wierzyć i nie tracić nadziei. Ale z każdym dniem ta nadzieja gaśnie coraz bardziej...

85

Odp: ciężkie chwile

A kto wyprowadza psa?

86

Odp: ciężkie chwile

Ja rano, przed pracą. Później koleżanka jak wraca z pracy. No i potem znowu ja przed pójściem spać. Spokojnie, zwierzątkom nie dzieje się żadna krzywda smile Dawno mnie tu nie było. Praca, praca, praca... Nie mam czasu myśleć hmm Jestem zdziwiona tym, jak się obecnie czuję. Chyba nadszedł w końcu ten czas, kiedy mogę powiedzieć, że pogodziłam się z tym, co przyniosło mi życie. Jeszcze wiele smutnych chwil przede mną, jeżeli oczywiście dojdzie do rozwodu, ale na razie o tym nie myślę. Co ma być, to będzie. Na razie spokojnie mieszkam w JEGO mieszkaniu, pracuję i zarabiam na wynajem mieszkanka big_smile Dzisiaj czwarty dzień bez kontaktu. Nie dzwonię, nie piszę. Żyję dla siebie. W sobotę w końcu idziemy ze znajomymi do klubu poszaleć. Ostatnio usłyszałam od psiółki, że zdziadziałam sad No i postanowiłam jeszcze, że więcej nie dam się gnoić. Nie będę uległą, przestraszoną, szarą myszką. Mam prawo się bronić! Odważyłam się w końcu i powiedziałam mu to w czwartek. Że nie zgodzę się na rozwód bez orzekania winy. No bo niby dlaczego miałabym to zrobić?! Powiedział, że jeżeli tak chcę grać, to zrobi mi z życia piekło... Straszne! Chyba się po tym załamię... Wiecie co mnie tak podbudowało? Reakcje mężczyzna na moją osobę w pracy... Że co ja w ogóle robię na kasie. Taka piękna buźka się marnuje. Ile zaproszeń na obiad i próśb o podanie nr telefonu. A ja głupia przez cztery miesiące płakałam za kimś, kto nie jest mnie wart! Kto widzi we mnie wroga i osobę bez żadnych wartości! Coś czuję, że jeszcze mu podziękuję za to, że podjął taką decyzję smile

Odp: ciężkie chwile

Dzielna jesteś smile

Pierwsze posty takie tragicznie smutne i pełne bólu, a teraz i uśmiech i fajne podejście. Mój związek zakończył się w takich okolicach czasowych jak Twój i wyobrażam sobie jak musiało i pewnie momentami musi być Ci ciężko. Ale widze też, że stajesz powoli na nogi, nowa praca, znajomi. Musze chyba wziąć z Ciebie przykład i też zebrać się i zacząć normalnie żyć i sama stanowić o swoim życiu smile Fajnie, że teraz robisz i myślsiz o sobie a nie o mężu. Szkoda tracić czas dla mężczyzny, który nie szanuje swej połówki.

Teraz to my kobietki musimy same siebie rozpieszczać smile Pozdrawiam i trzymam kciuki, będę Cię dopingowała, bo czuję, że mamy wiele wspólnego smile

88

Odp: ciężkie chwile

I znowu zły dzień... Mąż zadzwonił do mnie dzisiaj i zapytał, kiedy będę w domu, bo chce porozmawiać. Zapytałam więc o czym. Odpowiedział, że o rozwodzie... W tym tygodniu chce złożyć pozew. Zapytał, czy nie będę robić problemów. Że chce to zrobić bez orzekania o winie. Porozmawialiśmy szczerze po raz pierwszy od bardzo dawna. Fakt, że przez telefon, ale to zawsze coś. Przyznał, że nie kochał mnie już od dawna. Przeprosił mnie, że podjął taką decyzję. Że mam prawo czuć się oszukana. Że to trwało za długo, że wcześniej powinien był odejść. Dalej twierdzi, że nikogo nie ma i chce być sam. Zapytał ile chcę pieniędzy ze sprzedaży mieszkania. Powiedziałam, że nie chcę nic. Stwierdził, że teraz tak mówię, ale odłożone pieniądze będą na mnie czekać, aż zmienię zdanie. Że nie zostawi mnie bez niczego. I to jego argument - po prostu wszystko się w nim wypaliło. Przyznał, że popełnił błąd nie mówiąc mi o tym, co czuje i nad czym się zastanawia, ale że taki już jest. Że dla niego to już jest rozdział zamknięty i każde z nas powinno pójść w swoją stronę. Że może za rok, dwa spotkamy się i wtedy powie mi dlaczego tak postąpił, ale teraz jest na to za wcześnie, bo i tak tego nie zrozumiem... Rozpłakałam się... Staram się jak mogę - dla siebie przede wszystkim. Pracuję, spotykam się z przyjaciółmi. Ale nic nie jest w stanie zmienić moich uczuć do niego... Zapytałam kiedy mam się wyprowadzić. Odpowiedział, że to i tak jeszcze trochę potrwa, więc mogę sobie spokojnie mieszkać w mieszkaniu. Powiedział, że zawsze będę obecna w jego sercu i wspomnieniach, że nic tego nie przekreśli. Ale, że to już koniec...

Odp: ciężkie chwile

Napewno jest Ci bardzo ciężo w tym momencie. Kiedy mąż dzwoni i mówi, że to ostateczny koniec. Ale to też znaczy, że pora ruszyć do przodu. Powoli zamknąć tamten temat i układać życie od nowa.

Posty [ 66 do 90 z 90 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » ciężkie chwile

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024