Stres - stymulant czy depresant? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Stres - stymulant czy depresant?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: Stres - stymulant czy depresant?

Interesuje mnie wasze podejście do stresu, jaka jest pierwsza reakcja?, pobudzenie czy przygnębienie. Mówię teoretycznie o sytuacji, której wynik może mieć kardynalny wpływ na wasze życie. Ta sytuacja nie jest póki co przesądzona i macie świadomość, że wasza postawa jest kluczowa dla całej sprawy. Jak reagujecie na taki stres?, dodaje wam energii, obroty się zwiększają, percepcja rośnie czy wręcz przeciwnie paraliżuje was niemoc, otępienie i strach. Niezależnie od reakcji jak sobie z nią radzicie, "schładzacie" super ego lub jak wydostajecie się z bagna niemocy?.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
Bullitt napisał/a:

Interesuje mnie wasze podejście do stresu, jaka jest pierwsza reakcja?, pobudzenie czy przygnębienie. Mówię teoretycznie o sytuacji, której wynik może mieć kardynalny wpływ na wasze życie. Ta sytuacja nie jest póki co przesądzona i macie świadomość, że wasza postawa jest kluczowa dla całej sprawy. Jak reagujecie na taki stres?, dodaje wam energii, obroty się zwiększają, percepcja rośnie czy wręcz przeciwnie paraliżuje was niemoc, otępienie i strach. Niezależnie od reakcji jak sobie z nią radzicie, "schładzacie" super ego lub jak wydostajecie się z bagna niemocy?.

A to wszytko zależy od tego, z jaką sytuacją mam się zmierzyć. Czy jest to zadanie do którego mam kompetencję, czy też coś, o czym bladego pojęcia nie mam.
Jeśli czuję się w swoim żywiole, to zdecydowanie mnie to pobudza. Jeśli to nie jest moja działka, to nie czuję się w prawdzie przygnębiona, ale mogę się zacząć wycofywać. Też zależy, czy mi się włącza dioda gracza i fightera, czy też nie mam ciśnienia i szukam lepszej osoby do rozwiązania problemu. Kobieta zmienną jest tongue

Generalnie stres raczej mnie mobilizuje. A właściwie, to nie sam fakt wystąpienia takiej sytuacji, a moje działanie. Jak robi się gorąco, to przeprowadzam ze sobą szybki i ostry dialog wewnętrzny pt. You can do it wink

Najgorzej jest, jak przychodzi stres i tapla się człowiek w tym wspomnianym bagnie niemocy - np. stresujące dla mnie sytuacje , gdy bliska mi osoba mówi o śmierci swojego bliskiego. Totalna niemoc, bo wiem, że nic nie pomogę. Jasne wesprę, pocieszę, ale nic nie zdziałam. Stres dla mnie ogromny + strach o tego mojego bliskiego. Jak się wydostaję z tego bagna? To dziwaczne, ale mi pomaga totalne odmóżdżenie, najchętniej jakaś głupia gadka i głupie żarty. Tak, aby zniwelować kiepskie emocje.

3

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Strasznie lubię ten początkowy stresik smile Jest on dla mnie gwarancją, że wszystko będzie dobrze. Bo wtedy wiem, że całe moje ciało jest gotowe do walki, czuję się jak wielki kot przed atakiem na antylopę smile
Taki stres nigdy mnie nie paraliżował. Zdarzały się sytuacje, że sama próbowałam w sobie trochę stresu wywołać, bo czułam, że z absolutnym spokojem nie jestem w stanie dać  z siebie wszystkiego.

Stres działa na mnie przygnębiająco tylko wtedy, kiedy sytuacja stresowa przeciąga się na dni i tygodnie. Ja lubię szybkie akcje i w nich się najlepiej odnajduję. Kiedy natomiast trzeba popracować nad czymś dłużej w napiętej atmosferze - dość szybko staję się "wypompowana".

4 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-05 16:21:18)

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Jesli chodzi o stresowe sytuacje zawodowe, to zdecydowanie pobudza, daje ostrego kopa do działania.Adrenalina dziala jak kubel zimnej wody
Jesli chodzi o stersowe sytuacje domowe ,to dziala na mnie przygnebiająco, mimo,że staram sie nie dawac po sobie poznac,ze cos mnie podlamalo,zestresowało, stwarzam pozory że wszystkoi wporządku,to jednak w srodku czuje  calkowita beznadzieje i podlamanie,piekielne przybicie i niechęć do czegokolwiek...,ale mimo tego nie załamuje rece, tylko zakasam rekawy i biore sie do dalszej kontunuacji czegos lub przechodze do porzadku dziennego dalej zyjąc i funkcjonując,jak w normalnych dniach
Nie lubie rozczulać sie nad sobą

5

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Jeśli dobrze Was zrozumiałem to de facto najbardziej obciążające są dla Was sytuacje dotyczące bliskich osób?. Innymi słowy sukces bądź klęska kogoś bliskiego stresuje Was z obawy o dalsze losy tej osoby, tak?. Jeśli coś dotyczy Was jako was bezpośrednio to stajecie z otwartą przyłbicą - jeśli rzeczywiście tak jest to kłaniam się nisko bo jesteście bardziej męskie niż co najmniej połowa tzw męskiej populacji.
Jeśli ten wątek się rozwinie trochę to napiszę co skłoniło mnie do jego założenia.

6

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
Bullitt napisał/a:

Jeśli dobrze Was zrozumiałem to de facto najbardziej obciążające są dla Was sytuacje dotyczące bliskich osób?. Innymi słowy sukces bądź klęska kogoś bliskiego stresuje Was z obawy o dalsze losy tej osoby, tak?. Jeśli coś dotyczy Was jako was bezpośrednio to stajecie z otwartą przyłbicą - jeśli rzeczywiście tak jest to kłaniam się nisko bo jesteście bardziej męskie niż co najmniej połowa tzw męskiej populacji. .

Dobrze to odczytales i podsumowaleś.Nie uwazam sie,że mam męski sposób bycia,ale konstrukcja psychiczna raczej jest z solidnych fundamentów zbudowana na twradym podłożu wink

7

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
mortisha napisał/a:

Dobrze to odczytales i podsumowaleś.Nie uwazam sie,że mam męski sposób bycia,ale konstrukcja psychiczna raczej jest z solidnych fundamentów zbudowana na twradym podłożu wink

Pschycznie kobiety są silniejsze od mężczyzn - ja to widzę na co dzień jak patrzę na moją matkę, żonę czy koleżanki z pracy.

8

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
mortisha napisał/a:
Bullitt napisał/a:

Jeśli dobrze Was zrozumiałem to de facto najbardziej obciążające są dla Was sytuacje dotyczące bliskich osób?. Innymi słowy sukces bądź klęska kogoś bliskiego stresuje Was z obawy o dalsze losy tej osoby, tak?. Jeśli coś dotyczy Was jako was bezpośrednio to stajecie z otwartą przyłbicą - jeśli rzeczywiście tak jest to kłaniam się nisko bo jesteście bardziej męskie niż co najmniej połowa tzw męskiej populacji. .

Dobrze to odczytales i podsumowaleś.Nie uwazam sie,że mam męski sposób bycia,ale konstrukcja psychiczna raczej jest z solidnych fundamentów zbudowana na twradym podłożu wink

Ja też specjalnie nie czuję się facetem tongue Należę do ludzi dość świadomych siebie. W sytuacjach stresowych po prostu korzystam z pokładów wiedzy i nie panikuję. Działają tak zarówno faceci jak i kobiety. Najważniejsze być pewnym siebie i wierzyć w siebie. Jeśli nie posiada się tych cech, stres rozkłada na łopatki w każdej sytuacji.

Tak sobie myślę, że pomaga też dystans do siebie. Niektórzy panikują w sytuacjach stresowych, bo myślą o nich, jak o czymś, co diametralnie wpłynie na ich wizerunek. Wizja porażki paraliżuje. Pewno dotyczy to w większości facetów.
Ja podejmuję wyzwania i walczę do końca. Zawsze mam jednak świadomość, że coś może nie wyjść. No bogiem nie jestem, więc zaliczam czasem obsuwy wink
Nie dołuję się tym jednak. A niektórzy działania poprzedzają bilansem strat, które niepotrzebnie im tylko życie utrudniają.

9

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
Bullitt napisał/a:

Interesuje mnie wasze podejście do stresu, jaka jest pierwsza reakcja?, pobudzenie czy przygnębienie.

strach i wkoorwienie zarazem wink

Bullitt napisał/a:

Niezależnie od reakcji jak sobie z nią radzicie, "schładzacie" super ego lub jak wydostajecie się z bagna niemocy?.

ja nie umiem sobie radzić ze stresem, zazwyczaj samo przechodzi

10

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Nie chodziło mi o to, że jesteście babo-chłopy wink tylko raczej o fakt iż to kobiety w dzisiejszych czasach są bardziej odporne na stres niż mężczyźni, którzy nomen omen coraz bardziej staczają się w zniewieścenie. Tak w pracy jak i nawet tutaj na forum zauważyłem, że "modne" wśród męskiej populacji jest narzekanie. I tak narzekają na zły los, kobiety, pracę i całą masę innych zdarzeń. Dla mnie jest to o tyle szokujące, że mnie od dzieciństwa wpajano zasadę: "nie podoba ci się coś?, to zmień to własnoręcznie bo nikt inny tego za ciebie nie zrobi". Nie ukrywam nie jest to tak łatwo wprowadzić w życie ale odrobina determinacji i konsekwencji czynią cuda. A tutaj litania za litanią: nie uda mi się, nie ma sensu znowu próbować, wszyscy wiemy jak jest itp, itd.
Jak Wy jesteście w stanie to wytrzymać skoro nawet mnie to zaczęło irytować.

11

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Znam ten ból, u mnie to samo. Nie mam pomysłu jak to zrobić, jak pomóc?. Dla mnie nie ma: nie mogę, ja myślę jak to zrobić. Chol..a, narazie nie mam pomysłu. Co to jest, że żadne argumenty nie pasują?, nie ma skutku. Myślałam o tym co robię nie tak?, głosu nie zmienię mam dziwny. Chodzi mi o syna zawsze był dobry w tym co robi nagle mu nie wyszła pewna rzecz, no i jest do niczego.

12

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Generalnie jak się stresuję, to zamyka mi się przełyk i przestaję jeść - albo całkowicie, albo max 400-500 kalorii dziennie. Tak mam zawsze, niezależnie czy mi ciężko przed trudnym kolokwium czy przed trudną rozmową. I nawet tak strasznie na to nie narzekam, brzuch mi się robi taki przyjemnie płaski tongue

Ale ogólnie to jako kobieta, mam tak jak poprzedniczki wink Sytuacje zawodowe, na uczelni - dzięki stresowi spinam się w sobie, bo wiem że muszę i jest zazwyczaj sukces. Trochę nerwów, ale nastraja mnie to raczej bojowo, choć nieco wykańcza fizycznie. Jak taki stres ze mnie schodzi, to tylko dajcie mi poduszkę wink
Sytuacje w domu, dotyczące życia osobistego - nie umiem sobie z takim stresem radzić, płaczę, rozpaczam i gadam strasznie głupie rzeczy, których potem się wstydzę. Wydaje mi się wtedy, że już nigdy nie będzie lepiej... Ale to trwa góra 3-4 dni, potem jakoś zawsze się zbieram wink Ale no, myślenia że mi w życiu prywatnym nie idzie staram się unikać, bo wiem że strasznie to przechodzę.

13

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Nie umiem sobie radzić ze stresem, kiedy nic nie zależy ode mnie. Kiedy jestem bezsilna i nie mam wpływu na dalszy ciąg wydarzeń. Brak kontroli mnie paraliżuje i wzbudza strach.
W każdej innej sytuacji momenty stresowe mnie motywują. Nienawidzę narzekania i zgrzytania zębami, kiedy jest możliwość działania.

14

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Stres zawodowy to jak odurzenie :-) pełna mobilizacja, klarowne myśli, rzeczowe oceny i "oczy naokoło głowy". Lubię to uczucie, sprężenie sił i ten wysiłek umysłowy. A później, już po wszystkim jak napięcie już opada to często czuję jak drżą mi nogi w kolanach :-) też przyjemnie.
A stresy prywatne ... osłabiają mnie, upuszczają ze mnie powietrze, ale potem następuje mobilizacja, zebranie sił i szukanie rozwiązania. Czyli zasadniczo kolejność reakcji odwrotna do tych zawodowych.

15

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
sierpniowa napisał/a:

Stres zawodowy to jak odurzenie :-) pełna mobilizacja, klarowne myśli, rzeczowe oceny i "oczy naokoło głowy". Lubię to uczucie, sprężenie sił i ten wysiłek umysłowy. A później, już po wszystkim jak napięcie już opada to często czuję jak drżą mi nogi w kolanach :-) też przyjemnie.
A stresy prywatne ... osłabiają mnie, upuszczają ze mnie powietrze, ale potem następuje mobilizacja, zebranie sił i szukanie rozwiązania. Czyli zasadniczo kolejność reakcji odwrotna do tych zawodowych.

Nie chcę się powtarzac, dokladnie mam tak samo.

A jak sobie radzę ze stresem? Wysiłek fizyczny. Musze pobiegać, poskakać, pomachać rękami. Wysiłek fizyczny pobudza endorfiny, hormony szczęscia i dlatego jestem później bojowo nastawiona, ale trzymam energię pod kontrolą. Mój szef sam mówił, gdy dyskusja była bardzo gorąca "idźcie pobiegać i wróćcie". Mówil to żartobliwym tonem, ale w gruncie rzeczy miał rację.

16

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Kurcze co to jest stres? smile
Serio jakos go albo rzadko odczuwam albo nie rozpoznaje.
Mnie raczej kazda sytuacja pobudza. Ale nie chodze w stresie tylko z konkretnym planem sytuacji i przygotowaniem na niepowodzenie.
Jak czegos chce to jestem na tyle pewna siebie ze nawet przeszkod nie dostrzegam a co dopiero o stresie mowic smile

Ale np nie cierpie stresu u innych. Normalnie w glowe zachodze na co i po co ludziom to? Czy to w jakis sposob rozwiazuje sytuacje?

17

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
Sadie napisał/a:

Jak czegos chce to jestem na tyle pewna siebie ze nawet przeszkod nie dostrzegam a co dopiero o stresie mowic smile

A jak przyjmujesz porażki?

Ja realnie oceniam sytuację, a przynajmniej staram się. Dlatego przeszkody dostrzegam, dzięki temu wiem, jakie mam szanse wink

Ja się stresuje w momencie zdawania jakichś egzaminów, oceny mojej pracy przez innych ludzi, czy oceny mojej wiedzy. Nie dlatego, ze uważam się za ofiarę losu, ale dlatego, ze na różnych ludzi można trafić. No i nie każdy może podzielać przecież moje zdanie i wyrazić sprzeciw bez ubliżania. W miejscu, gdzie pracowałam, prowadziłam mediacje z klientami, przekonywałam ich, broniłam swoich argumentów i na własnej skórze przekonałam się, jak nieuczciwie potrafią człowieka ocenić inni i jak to wszystko przypomina walkę z wiatrakami. Ale jest to motywujący stres, nie paraliżuje mnie żaden strach.

Jedyne, z czym sobie nie potrafię poradzić, to relacja z ojczymem. Paraliżuje mnie ten człowiek, sprawia, że nie jestem sobą. Zamieniam się w małą dziewczynkę przerażoną wizją solidnego prania za byle co. Do tej pory nie jestem w stanie się sprzeciwić, czy wyrazć swojego zdania, ze zwykłego strachu pzed uderzeniem. Stresuje mnie jego obecność w domu i nad tym nie potrafię panować.
Nie widzę innej drogi niż wyrowadzka i już się nie mogę doczekać wiosny , bo wtedy chcemy zaczać remont swojego mieszkania wink Nie ważne, że w kamienicy i pewnie bedzie to szło mozolnie, bo trochę do roboty będzie.. akurat ten cel mnie pozytywnie nakręca mimo stresu, czy sobie poradzimy finansowo smile  Ważne, ze uwolnię się od strachu big_smile

No i nie znoszę panikar i panikarzy. Wiem, że to brzydko, ale mam ochotę strzelic takiej osobie lufę, albo oblać zimną wodą. Panika łatwo się udziela innym,a ja nie lubię, gdy jest zakłócony moj wewnętrzny ład ;D

18 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-11-19 03:08:56)

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
Bullitt napisał/a:

Interesuje mnie wasze podejście do stresu, jaka jest pierwsza reakcja?, pobudzenie czy przygnębienie. Mówię teoretycznie o sytuacji, której wynik może mieć kardynalny wpływ na wasze życie. Ta sytuacja nie jest póki co przesądzona i macie świadomość, że wasza postawa jest kluczowa dla całej sprawy. Jak reagujecie na taki stres?, dodaje wam energii, obroty się zwiększają, percepcja rośnie czy wręcz przeciwnie paraliżuje was niemoc, otępienie i strach. Niezależnie od reakcji jak sobie z nią radzicie, "schładzacie" super ego lub jak wydostajecie się z bagna niemocy?.

Zależy. Jeżeli jest to coś przesądzającego np matura, bo jakby nie patrzeć chyba każdy się przejmował, to stres był ogromny, jak pisałam maturę, to nawet wtedy trzęsła mi się ręka, a ja czułam się okropnie. Jednym słowem ten stres był duży, moim zdaniem za duży. Maturę zdałam dobrze, ale np gorzej z publicznymi wystąpieniami, potrafię "zawalić", za długo się zawiesić czy zacząć gadać głupoty z nerwów, na szczęście na takich egzaminach zazwyczaj nauczyciele są przychylni i chyba rozumieją big_smile

Zdarzały się jednak sytuacje, gdy podeszłam spokojnie do czegoś, ale raczej nie była to matura czy coś innego ważnego, coś co wymagało ode mnie ważnych decyzji. Niestety w takich wypadkach jest kiepsko, toteż wiem, że muszę nad tym popracować ewentualnie brać przed coś lekkiego na uspokojenie, coś co nie otumania. Także jestem panikara pod tym względem i chcę z tym walczyć smile

Chyba, że faktycznie to jest sytuacja, że wiem, że sobie dobrze poradzę, to wtedy stres nie jest tragiczny. No, ale jednak często jest tak, że jestem dobrze przygotowana, ale stres jest za duży i na pewno przez to czasem coś poplątałam.

Stresowe sytuacje w rodzinie przygnębiają mnie, ale jak ktoś wspomniał, to tak ja też staram się nad tym pracować, bo generalnie fajną mam rodzinkę, chociażby tę najbliższą, mamę, tatę. Nie wiem co by było, jakby było patologicznie, wtedy mogłabym być faktycznie na to za słaba.

A ludzi znam różnych, też oczywiście facetów, którzy bardzo się stesują jak ja, a może i bardziej tongue

Jednak na stres w pewnym stopniu wiadomo pomagają mi bliscy, nie wiem jak bez nich dałabym radę smile No i sen, lekka książka czy film czasami coś pomogą smile

No, ale jak mówiłam chcę walczyć z tym stresem, bo bywało, że przez niego było mi niedobrze, kręciło mi się w głowie czy bardzo trzęsłam, a wolałabym już takich objawów nie odczuwać smile

Sadie, każdy jest inny. Ty masz taki a nie inny charakter, a ktoś co bardzo przeżywa, stresuje się. Po prostu trzeba zrozumieć, że ludzie są różni, to w niczym niby nie pomaga jak jest tego zbyt wiele, ale tak to już jest tongue

19

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Ja w bezsilności, płaczę, a następnie muszę coś z tym zrobić. Nawet jak ma to "wygląd" na nie możliwe, zdarza się że jest nie możliwe.

20 Ostatnio edytowany przez sierpniowa (2012-11-19 08:51:02)

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
McMiodek napisał/a:

No i nie znoszę panikar i panikarzy. Wiem, że to brzydko, ale mam ochotę strzelic takiej osobie lufę, albo oblać zimną wodą. Panika łatwo się udziela innym,a ja nie lubię, gdy jest zakłócony moj wewnętrzny ład ;D

Podpisuję się pod tym, panikarze ogromnie działają mi na nerwy i podobne jak Ty chciałabym im strzelić lufę :-) Niestety, jest to dość powszechna reakcja na sytuacje stresowe. Panika, nie chęć strzelania lufy ;-)

21

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Sierpniowa, ja za takie podejście byłam ostro skrytykowana, pociesza mnie to że są kobiety o podobnym podejściu do mnie.

22

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
ajaka napisał/a:

Sierpniowa, ja za takie podejście byłam ostro skrytykowana, pociesza mnie to że są kobiety o podobnym podejściu do mnie.

Za chęć trzaśnięcia panikarzowi?

23 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-11-19 14:32:35)

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Same się trzaśnijcie, czasami są w życiu sytuacje, ze strach na coś, na co nie mamy wpływu doprowadza do paniki. Nie życzę wam, żebyście znalazły się w takiej sytuacji a czasem emocje biorą gore np w sytuacjach gdy chodzi o zdrowie lub życie naszych bliskich.

Jeżeli same zawsze jesteście oaza spokoju to gratuluje, ale każdy inaczej przezywa stres i każda sytuacja jest inna.

24

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Nie denerwuj się Kobra, domyślam się, że ciężko jest żyć z taką rekacją na stres, moja mama reaguje tak na prawie każdą stresującą sytuację. Z panikarzami kłopot jest taki, że często to nimi trzeba się zajmować zamiast skoncentrować się na rozwiązaniu problemu. Ciężko się z nimi porozumieć, ciężko uspokoić, często trzeba przejąć ich obowiązki w momencie "ataku" i nie da się ich zwyczajnie wystawić za drzwi.
Nikt do końca nie wie jak zachowa się w sytuacji, w której nie był do tej pory.

25

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Rozumiem, że może chodzi Wam o to, że jakiś panikarz chce Was zarazić swoją paniką, zbyt wiele o tym mówi. Ja akurat taka nie jestem, czasem "panikuje" z kimś, kto jest podobny do mnie, ale jeżeli widzę, że ktoś sobie świetnie z tym radzi, to nie obarczam tej osoby swoją paniką i staram się sama przez to przejść.

26

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

Nie denerwuje się, po prostu skupiam się na swoich odczuciach i reakcjach a co mnie cudze obchodzą? Większość kobiet to panikary (akurat tutaj prawie sama opanowane hmm) i jakoś nie pomyślałam, żeby każdą lać po mordzie smile.

27

Odp: Stres - stymulant czy depresant?
truskaweczka19 napisał/a:

Rozumiem, że może chodzi Wam o to, że jakiś panikarz chce Was zarazić swoją paniką, zbyt wiele o tym mówi. Ja akurat taka nie jestem, czasem "panikuje" z kimś, kto jest podobny do mnie, ale jeżeli widzę, że ktoś sobie świetnie z tym radzi, to nie obarczam tej osoby swoją paniką i staram się sama przez to przejść.

Dokładnie.

28

Odp: Stres - stymulant czy depresant?

kobra 99, nie mówię że, nigdy nie panikuję. Zdarzy mi się wrzeszczeć. Na tym się panika zaczyna i kończy. działanie i tylko działanie jest lekiem na problemy. Bezruch zabija np mnie, odbiera siły życiowe.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Stres - stymulant czy depresant?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024