Już nie wiem co mam robić. Przeprowadziliśmy się z mężem i córką do nowego domu. Zaciągnęliśmy trochę kredytu i udało się. Mieszkamy w wymarzonym domu wydawałoby się że jesteśmy bardzo szczęśliwi. Niestety. Od kilku miesięcy mój mąż nie przynosi pensji do domu. Twierdzi, ze popadł w długi i musi je spłacić. Daje mi tysiąc zł miesięcznie na córkę i reszta go nie obchodzi. Nie interesują go rachunki za wodę, prąd,gaz i rata kredytu itp. Twierdzi, ze z niczego nie korzysta bo całymi dniami go nie ma (popołudnia i wieczory spędza u mamusi) i za nic nie będzie płacił. Ja ze Swojej pensji nie dam rady opłacić wszystkiego i utrzymać córki. Nie wiem co mam robić , macie jakiś pomysł ?
2 2012-10-30 11:10:24 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-10-30 11:11:45)
Nieciekawa sytuacja.
Ja próbowałabym porozmawiać z mężem na spokojnie, powiedzieć mu jakie są wydatki oraz ile ich jest.
Proponowałabym rozmowę o Waszej wspólnej przyszłości lub ewentualnej separacji, bo facet, który już teraz ma w dupie Ciebie, dziecko i Wasze wydatki, a do tego twierdzi, że nie będzie płacił, bo przecież z niczego nie korzysta - wybacz, ale taki facet raczej byłby u mnie przekreślony, bo zwykły z niego dupek i materialista.
Tak czy inaczej, życzę Ci powodzenia.
Dzięki za odpowiedź. Rozmawiałam z mężem - nie będzie płacił i koniec. Mało tego - rozmawiała z Nim również córka ( 21lat). Poprosiła o pieniądze na angielski to powiedział ze nie ma , ze ma długi i co cyt.. "mam ukrasc"
Ja bym mu po prostu wystawiła walizki za drzwi. Owszem, krok drastyczny, ale nie pozwoliłabym, żeby mi facet przychodził spać do domu jak do darmowego hotelu i nic nie dawał w zamian - oprócz brudnej pościeli do zmiany i ciuchów do prania. Skoro może spędzać pół dnia u mamusi, to niech u niej śpi i mieszka - co za problem?
Swoją drogą piszesz, że ze swojej pensji nie utrzymasz siebie i córki - nie wiem, ile zarabiasz, ale tysiąc złotych, które Twój mąż daje na córkę, powinno w zupełności wystarczyć na jej utrzymanie i opłacenie części rachunków. Poza tym córka jest dorosła, może też iść do pracy - nawet jeśli studiuje, może zawsze dorabiać w weekendy czy popołudniami, mnóstwo młodych ludzi tak robi.
Zaraz, córka ma 21 lat i Ty masz obowiązek utrzymywania jej...?
Mnie matka pomagała tylko do osiemnastki, potem imałam się różnych zajęć, np. byłam kelnerką, pracowałam w bibliotece, zajmowałam się osobą po wylewie...
Córka jest na tyle dorosła, że może sobie znaleźć jakąś robotę i studiować jednocześnie. A na ''angielski'', to już na pewno może sama sobie dorobić.
spokojnie , spokojnie
))))
córka studiuje na dwóch kierunkach dziennie i nie o Nią tu chodzi. Po to ma ojca i matkę, żeby nie musiała pracować podczas nauki.Taką decyzje podjęliśmy na początku jej studiów. A ,ze ojcu coś się z głowa porobiło to przecież Ona nie może za to odpowiadać.
Wystawić walizki .... łatwo powiedzieć ... . Niedawno nie wpuściłam go do domu to tak kopał w drzwi ze mało ich nie wyrwał z futryny.
To chyba pozostaje Ci tylko pozew...
Co do córki, ja bym sobie nie podarowała, wiedząc, że moja mama ma kłopoty finansowe, a ja jeszcze ciągnę od niej kasę, a mogłabym troszkę zarobić i mamę odciążyć ;-). No ale to ja. A znając dobrych rodziców, pewnie nawet córce nie mówisz o problemach tego typu.
spokojnie , spokojnie
))))
córka studiuje na dwóch kierunkach dziennie i nie o Nią tu chodzi. Po to ma ojca i matkę, żeby nie musiała pracować podczas nauki.Taką decyzje podjęliśmy na początku jej studiów. A ,ze ojcu coś się z głowa porobiło to przecież Ona nie może za to odpowiadać.
W takim razie wygląda na to, że musisz poszukać lepiej płatnej pracy.
Wystawić walizki .... łatwo powiedzieć ... . Niedawno nie wpuściłam go do domu to tak kopał w drzwi ze mało ich nie wyrwał z futryny.
Pomyślałam to samo, co poprzedniczka - zawsze pozostaje pozew. Zastanawia mnie tylko to, co napisałaś w pierwszym poście: "Mieszkamy w wymarzonym domu wydawałoby się że jesteśmy bardzo szczęśliwi." Kto jest szczęśliwy? On? Ty? Córka? Bo razem to chyba nie bardzo... Zwłaszcza, że chyba nie ma już żadnego "razem", skoro mąż w domu tylko nocuje i to cały jego "wkład" w życie rodzinne.
pozew to już wiadomo i już podjęta decyzja- tylko do momentu sprawy 6 długich miesięcy przez które trzeba żyć - płacic rachunki i jeść a tym bardziej znosić jego "wieczorne " wizyty.
Dostajesz od męża tysiąc złotych plus Twoja pensja. Córka jest dorosła i pracować może. Więc moim zdaniem wytrzymasz te 6 miesięcy. A masz inne wyjście? Przecież go nie okradniesz. A co to są za długi? Jest hazardzistą?
Jeżeli nie jesteś z nim szczęśliwa to musisz od niego odejść.
Lipa że macie dom, bo on pewnie nie będzie miał kasy by dać Ci połowę za ten dom, a Ty go pewnie sama nie utrzymasz. Dla Ciebie było by rozwiązanie gdybyś zamieszkała w mniejszym.
Wydawałoby się że normalna rodzina, mąż, żona, córka. Przeprowadzka do nowego domu, pewien kredyt, niby szczęśliwa rodzina, a tu nagle ni z gruszki ni pietruszki dramat. On zamyka się w sobie, żona nie wie co myśleć, pozew, przyszły rozwód. Kompletnie niejasna sytuacja.
1. Kwestia wysokości kredytu, czy bardzo wielki i czy obydwoje wiecie jaki, bo jeśli tak to jak planowaliście go spłacać - wspólnie?
2. To twój mąż znacie się zatem nie od wczoraj - zawsze był taki zamknięty, czy dopiero niedawno?
3. Macie rozdzielne finanse? Czy wy razem omawialiście kiedykolwiek wasze wydatki?
4. Dlaczego nagle się zmienił i nie przynosi pensji, a daje tylko na córkę, nic nie wyczułaś, nic nie zauważyłaś?
5. Może najpierw środki zaradcze by sprawdzić? Bo pozew to zawsze się zdąży.
Remi spokojnie - autorce chodzi tylko o pieniądze, nie kocha swojego męża.
Nawet jeśli stracił pracę, czy zadłużył się by kupić ten jej wymarzony dom - co z tego? przecież kasa jest dla niej najważniejsza..
Córka ma 21 lat, studiuje na 2 kierunkach.. jak skończy szkołę będzie utrzymywała mamusię z własnej kasy.