A więc moi Kochani Parafianie=D
Sprawa wygląda następująco: tak ze cztery lata temu byłam na rekolekcjach takich dwutygodniowych. Tam poznałam sobie takiego księdza, który był moderatorem tych naszych reko... pomógł mi w pewnej życiowej sprawie wtedy. Skończyły się reko, myslałam- kontakt się skończy. Ale tak jakoś wyszło, że mieliśmy nadal kontakt internetowy. Tam któregos razu zapytałam go wprost, czy aby mu się nie narzucam, whatever=p. Rzekł, że nie, że on pisze, tylko nigdy sam nie zaczyna pisać, coby się nie narzucać, ale że jak ktoś do niego napisze to odpisuje zawsze i że mam zielone światło generalnie. No, to super
. Tyle że on rzadko na gadu siedzi. Więc zaczęłam sobie do niego listy pisać i tam opisywać co tam u mnie, jakie mam rozkminy zyciowe itp. Poczym jak był na gadu to zawsze o te moje sprawy zagadywał, ale tak szczerze, nie, że tak z grzeczności:p. Gadaliśmy przez telefon, przyjechał do nas do parafii na reko, to też tam na spacery chodziliśmy, gadaliśmy, spoko tak. A tak jakiś czas temu zaczęło się coś dziać w moim życiu, napisałam temu księdzu list, tam- wiecie- swoje poglądy jasno wyrażam i normalnie tam mu to piszę. A tu bez odzewu. Tak jakoś wychodzi, że do niego dość reguralnie co 2 miesiące list piszę taki dość obszerny, taki z rozkminami mymi zyciowymi (trudne sprawy:P:P:P:P)... i tak jakoś ostatnio ni widu ni słychu po tej drugiej stronie barykady, nie ma odzewu ani na necie ani na kom, o zwykłym papierowym liście nie wpomniawszy. No spoko, ja rozumiem, że nie jestm pępkiem świata i że moje rozkminy nie są najważniejsze... ale chociaż jakiś znak, że list doszedł, whatever... nie obraziłabym się... =p. I tu me pytanie- a może czarni nie mogą za bardzo z kimś pisać, albo... no nie wiem, nie znam się, nie wiem jak jest w zgromadzeniach zakonnych- może jakiś ktoś nie przekazuje mu tych listów? A może się ten ks załamał moim podejściem do niektórych spraw i stwierdził, że nie będzie z kims takim utrzymywał kontaktu?? Co myślicie? Sory, za taki głupi wątek, ale tak mnie jakos naszło coby opisać to.=p. Za wszystkie odp. z góry dzięks;)
1 2012-09-08 19:26:54 Ostatnio edytowany przez promemoria (2012-09-08 19:30:44)
Szczerze powiem.
Zmusiłem się do przeczytania do końca tematu, bo po paru zdaniach mi odeszła ochota...
Wynurzenia nastki na temat księdza, z jej słówkami typu rozkminy, whatever, itp. Co ksiądz wykształcony ma myśleć? To poważny człowiek, swoją drogę już obrał. Może wysłuchać, doradzić, ale on spotyka na co dzień co innego niż Ty piszesz.
Nie pisz więcej, daj mu spokój, uszanuj rolę jaką ma spełnić w życiu wielu ludzi.
Tego życzę
Nie pisz więcej, daj mu spokój, uszanuj rolę jaką ma spełnić w życiu wielu ludzi.
Tego życzę
Podpisuje sie pod tym.
Widocznie ten "czarny" nie ma ochoty kontynuować znajomości. Rozkminiasz?
Widocznie ten "czarny" nie ma ochoty kontynuować znajomości. Rozkminiasz?
Owszem, rozkminiam=p=p=p Temat o moim stylu pisania był juz poruszany, więc na ten temat proszę się nie wypowiadać.
Jednakowoż o dziwo sam z siebie odezwał się ostatnio. Przepraszał. Był zajęty. Tak, traktuje mnie poważnie. Rozmawialiśmy. I nie jestem nastką. To chciałam dodać, co ostatnio w tym temacie=p.