Mój stosunek do Biblii, jest łagodnie mówiąc nijaki. Zostałem przez Moderatora delikatnie upomniany, że mogę obrażać uczucia religijne osób, dla których Biblia jest ważna. Otóż uważam, że Biblia dla wielu jest tak samo ważna jak dla innych (mniej wielu) komiks o Supermanie. Pewnie nic by się nie stało gdybym napisał, że Superman był głupi a jego przygody nierealne i bezwartościowe. Dlaczego więc tyle kontrowersji wywołuje krytyka Biblii? Czy można obrażać fanów Supermana tylko dlatego, że jest ich mniej niż fanów Jezusa? Kładę na stole komiks o Supermanie i Biblię obok siebie. Jedna książka jest dowodem na istnienie Supermana a druga dowodem na istnienie Jezusa. Czyżbym się mylił?
Jeśli rozmawiasz z człowiekiem, o którym wiesz, że jest fanem Supermana, że jest on dla niego największym autorytetem i głównym wyznacznikiem jego wartości to nie powinieneś w jego towarzystwie wyrażać się źle o Supermanie. Takie jest moje zdanie. Jestem przeciwna jakiemukolwiek świadomemu obrażaniu drugiego człowieka, a tym bardziej poprzez wyśmiewanie i obraźliwe wypowiadanie się o tym, co dla niego jest bardzo ważne.
Ponieważ zagorzałych fanów Supermana jest mało, więc z dużym prawdopodobieństwem nikt się nie zbulwersuje kiedy w dyskusji powiesz, że jest głupi. Katolików (przynajmniej teoretycznych) jest dużo, więc zawsze ktoś poczuje się urażony nazwaniem Biblii głupią. Nie widzę powodu, dla którego kulturalny, inteligentny człowiek nie miałby w rozmowie użyć takich sformułowań, aby swoje stanowisko przedstawić i jednocześnie nie obrazić uczuć innych osób.
Jeśli rozmawiasz z człowiekiem, o którym wiesz, że jest fanem Supermana, że jest on dla niego największym autorytetem i głównym wyznacznikiem jego wartości to nie powinieneś w jego towarzystwie wyrażać się źle o Supermanie. Takie jest moje zdanie. Jestem przeciwna jakiemukolwiek świadomemu obrażaniu drugiego człowieka, a tym bardziej poprzez wyśmiewanie i obraźliwe wypowiadanie się o tym, co dla niego jest bardzo ważne.
Ponieważ zagorzałych fanów Supermana jest mało, więc z dużym prawdopodobieństwem nikt się nie zbulwersuje kiedy w dyskusji powiesz, że jest głupi. Katolików (przynajmniej teoretycznych) jest dużo, więc zawsze ktoś poczuje się urażony nazwaniem Biblii głupią. Nie widzę powodu, dla którego kulturalny, inteligentny człowiek nie miałby w rozmowie użyć takich sformułowań, aby swoje stanowisko przedstawić i jednocześnie nie obrazić uczuć innych osób.
Przyznaję Ci 100% racji. Postaram się tak przedstawiać swoje poglądy by nikt nie czuł się urażony. Jeszcze raz przepraszam.
Sam fakt zestawienia i porównywania Biblii z komiksem o Supermenie jest uwlaczajacy i obraźliwy dla Ksiegi, ktora jest podstawą religii judeo-chrzescijańskiej (Stary Testament). Jestem osoba całkowicie niewierzącą, natomiast deprecjonowanie, wykpiwanie czy marginalizowanie czyjś uczuć religijnych jest wg mnie niedopuszczalne, mimo, ze przez wiekszość naszych mediów popierane i wręcz nagradzane (przypadek Kuby Wojewódzkiego).
Sam fakt zestawienia i porównywania Biblii z komiksem o Supermenie jest uwlaczajacy i obraźliwy dla Ksiegi, ktora jest podstawą religii judeo-chrzescijańskiej (Stary Testament).
Księga jest rzeczą więc nie można jej obrazić to po pierwsze. Po drugie dlaczego takie zestawienie ma być niestosowne? Czy porównywanie encyklopedii do książki telefonicznej też jest niewłaściwe?
Jestem osoba całkowicie niewierzącą, natomiast deprecjonowanie, wykpiwanie czy marginalizowanie czyjś uczuć religijnych jest wg mnie niedopuszczalne, mimo, ze przez wiekszość naszych mediów popierane i wręcz nagradzane (przypadek Kuby Wojewódzkiego).
Czy widzisz coś niestosownego w publicznym głoszeniu swoich poglądów? Megafony kościelne w każdą niedzielę transmitują treści religijne na zewnątrz świątyń bez względu na to czy przechodnie chcą tego słuchać czy nie.
Sam fakt zestawienia i porównywania Biblii z komiksem o Supermenie jest uwlaczajacy i obraźliwy dla Ksiegi, ktora jest podstawą religii judeo-chrzescijańskiej (Stary Testament). Jestem osoba całkowicie niewierzącą, natomiast deprecjonowanie, wykpiwanie czy marginalizowanie czyjś uczuć religijnych jest wg mnie niedopuszczalne, mimo, ze przez wiekszość naszych mediów popierane i wręcz nagradzane (przypadek Kuby Wojewódzkiego).
To jest ksiazka....Napisana wieki temu w rzeczywistosci ktorej juz dawno nie ma. "Mity greckie" sa bardzo podobne jednak nikt masowo nie czci Artemidy i nie modli sie do Zeusa czy Hadesa.
Wypadalo by zadac pytanie czemu innowiercy/niewiercy maja chodzic na paluszkach dookola wyznawcow katolicyzmu podczas kiedy ich samych zmusza sie do zycia wedlug cudzych zasad, obwiesza sie cale panstwo krzyzami i figurkami ktore byc moze obrazaja moje uczucia (nie)religijne. Ja bardzo chetnie uszanuje cudze poglady i opinie religijne pod warunkiem ze druga osoba uszanuje moje.
Prawie zgadzam się z Sadie. Prawie
Bo wg mnie nie można obrazić "niewiercy" pokazując swoją religię. Uważam, że nie można nikogo obrazić z temacie, który go bezpośrednio nie dotyczy. Dlatego nie wiem, co obraźliwego widzi ateista we wszędobylskich krzyżach i figurkach? Czy ateista nie może przejść koło nich obojętnie i uznać, ze te symbole są dla kogoś ważne a dla niego całkowicie obojętne, więc mu nie przeszkadzają?
Zgadzam się natomiast w pełni z tym "chodzeniem na paluszkach". Uważam, że wokół wiary jest za dużo zamieszania. Czy nie prościej byłoby, gdyby każdy mógł sobie wierzyć w co chce, szanować to, ze inny człowiek może wierzyć w coś zupełnie innego lub nie wierzyć? To, że coś jest ważne dla jednego człowieka, nie znaczy, że drugi też musi się o tym wypowiadać z pełnym szacunkiem.
Moje stanowisko na przykładzie Biblii:
- porównywanie do komiksów z Supermanem w kontekście pierwszego posta wątku - tak
- określanie słowami bezapelacyjnie obraźliwymi wiedząc, że na 100% będą czytali to katolicy - nie (bo jest to świadome obrażanie uczuć religijnych rozmówcy)
- określanie jak wyżej w towarzystwie ateistów - wedle uznania
To co napisała Andrea jest dla mnie dyskryminacją. Bo dlaczego zagorzały zwolennik Supermana, ktoś kto w niego wierzy i kieruje się jego zasadami, nie miałby poczuć się urażony, gdyby uznano za uwłaczające porównanie jego wyznacznika wartości z wyznacznikiem wartości innych ludzi?
A Wojewódzki faktycznie czasem obraża uczucia religijne. Ale też nie tak często, jak niektórzy mu zarzucają. Chyba "nadwrażliwość" bierze się z przekonania, że do rzeczy świętych należy podchodzić z całkowitą powagą i nikt nie ma prawa z nich żartować. Wg mnie można żartować, ale taktownie, z wyczuciem i bez chamstwa.
Ja, ateistka przechodzę obojętnie obok krzyży i figurek przydrożnych. Ale nie mogę przejść obojętnie obok wielkiego krzyża wywieszonego nad wejściem do Urzędu Miasta czy Gminy. To rani moje uczucia. I jest niezgodne z Konstytucją, która mówi o neutralności religijnej i światopoglądowej władz państwowych. To znaczy przedstawiciele tej władzy mogą PRYWATNIE wierzyć w co chcą i mieć poglady jakie chcą. Urząd natomiast powinien byc wolny od jakichkolwiek symboli, powinien być neutralny.
A moje uczucia obraża obowiązkowe uczestnictwo we mszy świętej rozpoczynającej rok szkolny i kończący go.Brałam w tym udział jako nauczyciel (wiadomo- nie chciałam stracić pracy) i biorę udział jako matka dziecka- bo tam są wszyscy i z tego powodu chce tam być moja córka- by się nie wyróżniać. Gdybym chciała brać udział w tych hockach to zapisałabym dziecko do szkoły katolickiej- ALE NIE ZAPISAŁAM!
Pod moim oknem jest kościół i przeszkadza mi bardzo głośny dźwięk dzwonów i megafony przez które słyszę w swoim mieszkaniu całą mszę. .Ale przeszkadza tylko mnie- inni patrzą na mnie zaskoczeni,że coś takiego śmiem powiedzieć.
Więc rozumiem,że stoję na przegranej pozycji i być może powinnam wyprowadzić się w bardziej wieloreligijne regiony kraju.
vinnga w prywatnym domu mnie krzyz ni ziebi ni grzeje, w kosciolach mnie krzyz ni ziebi ni grzeje...ide do prywatnego gabinetu stomatologicznego mnie to ni ziebi ni grzeje.
Ale ide do urzedu i widze krzyz to mnie trzaska. Czy kazdy pracownik urzedu wyrazil na niego zgode czy tez wywieszono go tam na zasadzie "bo i tak wiekszosc to katolicy"? Ide do szpitala a tam krzyz na kazdym odziale i msza w radiu. Lezy na sali 5 osob dwoje to ateisci i ja sie pytam czemu mam wysluchiwac? Nie chce, nie zycze sobie, mnie to wrecz sie wymiotowac chce. Nie pomaga mi to w leczeniu. Wchodze do klasy w szkole a tam krzyz. Nosz ku...a jego mac. To jest juz nachalna indokrynacja. Ktos dziecko chce posylan na religie to ja nie mam nic przeciwko. Ale nie chce zeby moje dziecko na sile wrzucac do tego samego worka i poddawac praniu mozgu od najmlodszych lat.
W innych krajach masz w szpitalach specjalne pokoje przedekorowane na kapliczki. Mozna sobie wejsc i pomodlic sie. To samo na lotniskach. Jest kaplica oznaczona i mozna tam wejsc i sie modlic. Uczucia religijne katolikow uszanowane i jakos uiniknieto razacego narzucania sie tym co nie wyznaja zadnej religi. Da sie? Da!
marena ma racje. Wywieszanie symboli religijnych w urzedach panstwowych jest sprzeczne z konstytucja panstwa ktore z zalozenia jest SWIECKIE. Gdybysmy mieli panstwo religijne to bym sie z bolem serca zgodzila na krzyze w publicznych instytucjach. Ale w panstwie SWIECKIM jest to jak dla mnie lamanie praw innowiercow.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawe ale np znak krzyza jest dla muzulmanow ciezka obelga. Dlatego oni zamiast organizacji Czerwonego Krzyza maja Czerwony Polksiezyc. PCK miedzynarodowo zwany jest Organizacja Czerwonego KRzyza i CZerwonego Polksiezyca.
Uważam bardzo podobnie. Powinny wisieć albo wszystkie symbole religijne, albo żaden. Mnie nie razi porównanie Biblii do komiksu Supermana, bo dla mnie i jedno i drugie jest fikcją. Jednak jeśli piszę na forum, gdzie pewnie wielu katolików czyta, staram się zwracać uwagę na szczegóły, piszę Biblia z wielkiej litery (chociaż nie wiem czy prawidłowo), ale i Superman też, w końcu to też jakaś tam postać. Nie napiszę z małej litery, co by nie narobić sobie problemów z sympatykami tego pana...
U mnie w domu wisi krzyż powieszony przez moją partnerkę. Mimo swojego ateizmu akceptuję to. Nie jestem w stanie pogodzić się jednak z zawłaszczaniem przestrzeni publicznej przez krzyże. Katolicy powinni zrozumieć, że to nie walka z Bogiem, religią ani kościołem tylko walka o przestrzeganie Konstytucji i zdrowy rozsądek.
Mjollnir na mojej szyi tylko czeka, żeby rozłupać jakiś tępy katolsko-ateistyczny czerep ![]()
Wiem, że teraz wsadzam kij w mrowisko ale na równi nie cierpię katoli co 'zwalczających' ich ateistów bo dla mnie między nimi różnica jest taka jak między szafotem a gilotyną.
Mjollnir na mojej szyi tylko czeka, żeby rozłupać jakiś tępy katolsko-ateistyczny czerep
Wiem, że teraz wsadzam kij w mrowisko ale na równi nie cierpię katoli co 'zwalczających' ich ateistów bo dla mnie między nimi różnica jest taka jak między szafotem a gilotyną.
A nie widzisz roznicy np w tym ze katol zajrzy w macice twojej zonie i powie ci jak ci ja wolno chromolic podczas gdy ateika nie obchodzi jak byleby bylo dobrze i slusznie? ![]()
piszę Biblia z wielkiej litery (chociaż nie wiem czy prawidłowo), ale i Superman też, w końcu to też jakaś tam postać. Nie napiszę z małej litery, co by nie narobić sobie problemów z sympatykami tego pana...
Zarówno Biblia, jak i Supermen, to nazwy własne, a te zgodnie z zasadami polskiej pisowni zaczynamy wielką literą
.
Nawiązując do symbolu krzyża wiszącego w państwowych urzędach i instytucjach - dla mnie to jak podkreślanie ,,patrzcie, jest nas najwięcej, więc mamy tu najwięcej do powiedzenia". Mnie osobiście razi to swoją nachalnością. Aczkolwiek weźmy pod uwagę, że ratyfikując w 1998 roku konkordat z 1993r. władze państwowe wyraziły zgodę na uczestniczenie Kościoła w życiu państwa, katolicy natomiast otrzymując oficjalne przyzwolenie szybciutko zaczęli ,,swoje" tereny oznaczać. Dla mnie osobiście jest to trochę niezrozumiałe, bo obnoszenie się z wiarą jest niezrozumiałe - człowiek albo naprawdę wierzy i ma tę wiarę w sobie, albo robi to na pokaz.
A nie widzisz roznicy np w tym ze katol zajrzy w macice twojej zonie i powie ci jak ci ja wolno chromolic podczas gdy ateika nie obchodzi jak byleby bylo dobrze i slusznie?
między katolstwem 'made in Toruń' a ateistami ala 'modern leftarded bigots' nie ma żadnej różnicy poza hasłami, ta sama mentalność i iloraz IQ.
17 2012-09-11 09:36:30 Ostatnio edytowany przez november (2012-09-11 11:06:11)
Mnie osobiście przeraża skala tego, co nazywa się obrazą uczuć religijnych. Niedługo nie będzie można powiedzieć nic, żadnego słowa krytyki, żeby ktoś nie poczuł się urażony. Zgadzam się z tym, że prywatnie, jak ktoś chce, niech krzyż sobie wiesza, ale nie w urzędzie.
Olinko naprawdę sądzisz, że wiszące w urzędach krzyże to przejaw typu "patrzcie, jest nas najwięcej"? Warto spytać kogo jest najwięcej - ludzi, którzy chodzą do kościoła, są wyuczeni i ich życie czy zachowanie nie ma nic wspólnego z poszanowaniem krzyża, choć będą mówić "niech wisi krzyż" bo tak wypada, bo wstydzą się przyznać, że ich to też ni ziębi ni grzeje, choć są katolikami? To chyba nie jest wyssane z palca, że w kościele zaczyna się pewien kryzys - coraz mniej wiernych, coraz mniej ludzi chętnych do posługi... Za granicą kościoły "przerabia się" na świetlice czy nawet kluby, bo ludzie odchodzą od kościoła. Myślę, że wśród katolików jest coraz więcej osób, które rozumieją, że przestrzeń publiczna, to przestrzeń publiczna, której nie wolno zawłaszczać. W takiej sytuacji, chyba warto podyskutować czy faktycznie "większość chce krzyża".
Druga sprawa odnośnie Biblii - OjciecPiotr trafnie napisał: to jest przedmiot, nie można go obrazić. I sory, nie zgadzam się z tym odniesieniem do Supermena. Jeśli ktoś powie, że to pajac w rajtuzach, to osoba, która go lubi, ma prawo poczuć się urażona? Zacznijmy wreszcie rozgraniczać to, co odnosi się bezpośrednio do nas, i to, co odnosi się do czegoś, co lubimy, szanujemy, czy uznajemy za wartościowe... To, że tak jest, nie znaczy, że ktoś nie ma prawa do krytyki.
A nie widzisz roznicy np w tym ze katol zajrzy w macice twojej zonie i powie ci jak ci ja wolno chromolic podczas gdy ateika nie obchodzi jak byleby bylo dobrze i slusznie?
Otóż to - jakby ująć to wyraźniej: popatrzcie na wojujących muzułmanów, nawołujących do ataku na innowierców. Czy oni się zastanawiają nad tym, że ktoś po prostu nie widzi świata tak jak oni? Nie, wielu z nich jest gotowych poświęcić życie, żeby tylko walczyć "w imię Allaha". Chodzi mi o to, że religia rości sobie prawo, do ingerowanie w życie każdego, nawet ateisty. Choćby przez takie teksty, że "Bóg i tak cię kocha"...;/
"Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale oddam życie, abyś mógł je głosić". Tak chyba bym określiła swoje podejście do tej kwestii - każdy ma prawo głosić swoje poglądy, nawet jeśli inni się z nimi nie zgadzają. Niestety właśnie wielu katolików powiedziało by raczej, "nie zgadzam się z Twoimi poglądami, więc nie głoś ich, bo jesteśmy w większości - myśli i rób co chcesz, byle w swoim domu". Tak się u nas traktuje odmienność, i stąd nawet duperela może być obrazą uczuć religijnych.
To bezmyślne wieszanie krzyży w urzędach państwowych i zapraszanie hierarchów kościelnych na państwowe libacje i pokropki nawet sraczy publicznych ma tylko jeden powód. Kościół jest olbrzymim narzędziem propagandy wyborczej. Politycy wieszają krzyże by zostać wybranymi do Sejmu, kandydaci na prezydentów i wojewodów wieszają krzyże by objąć wymarzone stołki a zwykli urzędnicy by nie stracić pracy. Nie ma to nic wspólnego z wiarą tylko z karierą i kasą. Im większy kryzys i strach przed utratą apanaży tym większy krzyżowy pier..... ec.
To bezmyślne wieszanie krzyży w urzędach państwowych i zapraszanie hierarchów kościelnych na państwowe libacje i pokropki nawet sraczy publicznych ma tylko jeden powód. Kościół jest olbrzymim narzędziem propagandy wyborczej. Politycy wieszają krzyże by zostać wybranymi do Sejmu, kandydaci na prezydentów i wojewodów wieszają krzyże by objąć wymarzone stołki a zwykli urzędnicy by nie stracić pracy. Nie ma to nic wspólnego z wiarą tylko z karierą i kasą. Im większy kryzys i strach przed utratą apanaży tym większy krzyżowy pier..... ec.
Też to mi przyszło do głowy.
Zarówno Biblia, jak i Supermen, to nazwy własne, a te zgodnie z zasadami polskiej pisowni zaczynamy wielką literą
Teoretycznie tak, ale zauważ o ile np. Renault też jest nazwą własną, pisaną poprawnie z wielkiej litery, nawet fanatyk marki nie będzie robił mi awantury jeśli napiszę z małej .. o tyle Biblia z małej litery może wywołać burzę...
21 2012-09-11 16:20:34 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-09-11 16:28:19)
Prawie zgadzam się z Sadie. Prawie
Bo wg mnie nie można obrazić "niewiercy" pokazując swoją religię. Uważam, że nie można nikogo obrazić z temacie, który go bezpośrednio nie dotyczy. Dlatego nie wiem, co obraźliwego widzi ateista we wszędobylskich krzyżach i figurkach? Czy ateista nie może przejść koło nich obojętnie i uznać, ze te symbole są dla kogoś ważne a dla niego całkowicie obojętne, więc mu nie przeszkadzają?
Symbole same w sobie istotne tak bardzo nie są, istotne są intencje osób je wieszających. W Polsce jest to polityka religijna na psa - obsikiwanie terenu. Wszechobecne krzyże mają za zadanie pokazywać nam, że prawdziwy Polak to katolik, a ateista/agnostyk czy wyznawca innej religii (bo tylko katolickie symbole wiszą) to Polak gorszego gatunku, w najlepszym razie podejrzany, w najgorszym zdrajca polskości. Te wszechobecne krzyże mają nam ukazywać, że nie do końca jestesmy u siebie i że tylko łaskawie jesteśmy tolerowani.
Wracając do początku dyskusji i Biblii. To książka ani mądra, ani głupia - typowy produkt swojej epoki i swojego kręgu kulturowego. Głupie natomiast jest, moim zdaniem, wierzenie dziś w "prawdy" w tym dziele zawarte.
November, co prawda nie należało moich słów traktować zbyt dosłownie, niemniej o to właśnie chodzi, że skoro Polskę uznaje się za kraj katolików, to w moim odczuciu wieszanie krzyży w urzędach i instytucjach państwowych symbolizować ma ich przewagę nad wyznawcami innych religii/ateistami/agnostykami. Stąd zresztą brak obok krzyży innych symboli religijnych.
Modzia, ale nie napiszesz przecież ,,potop" czy ,,ogniem i mieczem", prawda? Oczywiście, że w przypadku Biblii pisanie jej z małej litery, to świadome podkreślanie swojego lekceważącego stosunku do niej, niemniej nie zmienia to faktu, że z punktu widzenia zasad polskiej pisowni byłby to błąd.
Wbrew przekonaniu wielu osób nie żyjemy w kraju katolickim (Konstytucją) tylko w kraju neutralnym światopoglądowo. Tego faktu nie zmienia to, że większość obywateli to zdeklarowani katolicy. Demokracja też nie polega tylko na rządach większości ale też a może przede wszystkim na poszanowaniu mniejszości.
Powiem jedno....jesli wezmiemy przykladowo na tapete UK to zauwazy sie ze tutaj jest o wiele wiecej wyznan i o wiele wiecej ludzi. Mimo tego o nietolerancji religijnej slyszy sie rzadko, w biurach i urzedach pracuja wyznawcy roznych religi i nie ma wiecznych zatargow i dyskusji nt roli religii w panstwie/rodzinie.
W Pl jest wiekszosc katolikow i jakies male procenty oficjalnie zdeklarowanych innych religii a mimo to jest tyle zrzytow ze to jest wrecz przerazajace.
Pracuje obecnie z wyznawcami dwoch roznych religii, razem ze mna sa trzy rozne wyznania i problemow nie mamy. Sa muzulmanie, anglikanie i ateisci.
Nikt nie wiesza symboli, nikt nie poucza twierdzac "moja religia jest lepsza" nikt nie pogardza, nikt nie komentuje...
Czemu w Polsce nie umiemy tolerowac odmiennosci?
Sami w Europie nie jestesmy.
Mieszanie sie kosciola do polityki uwazam za absolutnie niekulturalne wrecz wpiep...anie sie kosciola gdzie go nie prosza.
Powiem jedno....jesli wezmiemy przykladowo na tapete UK to zauwazy sie ze tutaj jest o wiele wiecej wyznan i o wiele wiecej ludzi. Mimo tego o nietolerancji religijnej slyszy sie rzadko, w biurach i urzedach pracuja wyznawcy roznych religi i nie ma wiecznych zatargow i dyskusji nt roli religii w panstwie/rodzinie.
W Pl jest wiekszosc katolikow i jakies male procenty oficjalnie zdeklarowanych innych religii a mimo to jest tyle zrzytow ze to jest wrecz przerazajace.
Pracuje obecnie z wyznawcami dwoch roznych religii, razem ze mna sa trzy rozne wyznania i problemow nie mamy. Sa muzulmanie, anglikanie i ateisci.
Nikt nie wiesza symboli, nikt nie poucza twierdzac "moja religia jest lepsza" nikt nie pogardza, nikt nie komentuje...
Czemu w Polsce nie umiemy tolerowac odmiennosci?
Sami w Europie nie jestesmy.Mieszanie sie kosciola do polityki uwazam za absolutnie niekulturalne wrecz wpiep...anie sie kosciola gdzie go nie prosza.
Wiesz miałem okazję być w UK (05/2005 - 09/2006) i raczej rzadkie szczęście pracować tylko wśród typowych wasp'ów. Sporo się od nich dowiedziałem o realiach a nie medialnym szumie. Ta cała tolerancja made in UK jest fasadowa, muzułmanom czy żydom nie podskoczysz bo pierwsi cię zaszlachtują a drudzy zrujnują w sądach. Czarnuchów musisz znosić pomimo ich ewidentnego i nieukrywanego lenistwa i obiboctwa. Te całe parytety + 'forced tolerance' + political correctness to coś co dla mnie jest nie do zaakceptowania. Polskiego katolstwa nie znoszę to fakt ale nie pozwoliłbym też go zniszczyć bo ja wierzę w równowagę sił - jedni muszą równoważyć drugich.
Sadie napisał/a:Powiem jedno....jesli wezmiemy przykladowo na tapete UK to zauwazy sie ze tutaj jest o wiele wiecej wyznan i o wiele wiecej ludzi. Mimo tego o nietolerancji religijnej slyszy sie rzadko, w biurach i urzedach pracuja wyznawcy roznych religi i nie ma wiecznych zatargow i dyskusji nt roli religii w panstwie/rodzinie.
W Pl jest wiekszosc katolikow i jakies male procenty oficjalnie zdeklarowanych innych religii a mimo to jest tyle zrzytow ze to jest wrecz przerazajace.
Pracuje obecnie z wyznawcami dwoch roznych religii, razem ze mna sa trzy rozne wyznania i problemow nie mamy. Sa muzulmanie, anglikanie i ateisci.
Nikt nie wiesza symboli, nikt nie poucza twierdzac "moja religia jest lepsza" nikt nie pogardza, nikt nie komentuje...
Czemu w Polsce nie umiemy tolerowac odmiennosci?
Sami w Europie nie jestesmy.Mieszanie sie kosciola do polityki uwazam za absolutnie niekulturalne wrecz wpiep...anie sie kosciola gdzie go nie prosza.
Wiesz miałem okazję być w UK (05/2005 - 09/2006) i raczej rzadkie szczęście pracować tylko wśród typowych wasp'ów. Sporo się od nich dowiedziałem o realiach a nie medialnym szumie. Ta cała tolerancja made in UK jest fasadowa, muzułmanom czy żydom nie podskoczysz bo pierwsi cię zaszlachtują a drudzy zrujnują w sądach. Czarnuchów musisz znosić pomimo ich ewidentnego i nieukrywanego lenistwa i obiboctwa. Te całe parytety + 'forced tolerance' + political correctness to coś co dla mnie jest nie do zaakceptowania. Polskiego katolstwa nie znoszę to fakt ale nie pozwoliłbym też go zniszczyć bo ja wierzę w równowagę sił - jedni muszą równoważyć drugich.
Nie no jaaasne swieta racja. Niech bedzie.
Co ja tam wiem... ![]()
Wbrew przekonaniu wielu osób nie żyjemy w kraju katolickim (Konstytucją) tylko w kraju neutralnym światopoglądowo. Tego faktu nie zmienia to, że większość obywateli to zdeklarowani katolicy. Demokracja też nie polega tylko na rządach większości ale też a może przede wszystkim na poszanowaniu mniejszości.
Otóż to!
Oczywiście, że ,,Konstytucja RP" głosi wolność religii, ale konstytucja sobie, a ludzie sobie. Niby jest wolność światopoglądowa, wolność sumienia, a jednak wciąż toczą się nowe spory i debaty - a to in-vitro, a to aborcja, a to eutanazja, a to coś tam jeszcze. Ja tu widzę wiele sprzeczności, bo skoro Konstytucja gwarantuje mi wolność sumienia, to nie rozumiem dlaczego Kościół i katolicy zwykle roszczą sobie prawo do nadawania tonu zapisom ściśle związanych z sumieniem ustaw? Sumienie jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać, ale nie zapominajmy, że sumienie jest odczuciem subiektywnym, a tym samym moim własnym, osobistym.
,,Konstytucja RP" stanowi m.in.:
Art. 25.
1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając
swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Art. 53.
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.