Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Jestem tu nowa ale potrzebuje z kims porozmawiac niestety niemam nikogo .....Moze najpierw sie przedstawie mam 32 lata od 9 jestem rozwodka i mam z bylym 14-letniego syna, niestety mieszkam za granica a syn w polsce z ojcem, bylam z mezczyzna w zwiazku przez ostatnie 3 lata w pazdzierniku poronilam ale postanowilismy dalej starac sie o dziecko w marcu bylam w polsce i poszlam do polskiego lekarza co tak naprawde sie ze mna dzieje ze niemoge zajsc w ciaze a jak juz sie udaje to w 2 lub 3 mies. dochodzi do poronienia. Po wszystkich testach wyszlo ze mam problemy hormonalne z tad moje wachania nastojow i mala nadrzerke dostalam leki i czekanie...... Miedzy mna a przyjacielem bylo roznie pojechalismy na poczatku lipca do polski na wesele kuzyna i ja do lekarza.....I tu koszmar moja matka ktora mnie zostawila jako male dziecko nagle zrobila wszystko zeby miec dobry kontakt z wnukiem lacznie z tym ze nie moglam syna zobaczyc bez niej .... ( nastawila syna przeciwko mnie ze jestem zla matka skoro go zostawilam wybralam innego faceta i albo ona albo ja ) syn wybral ja .....byla awantura i tak w niedziele uslyszalam od syna mam babcie !! ....W poniedzialek zaplakana poszlam do lekarza i tu znow szok nadrzerka zamiast zmalec urosla prawie 300% mam isc natychmiast do szpitala na usuniecie wrucilam do hotelu i powiedzialam Panu ze jutro ja usuwaja , zero reakcji rano pojechalam zostalam w szpitalu cala dobe zadnego tel od przyjaciela ( gdy wrucilam w srode oznajmil ze i tak by nic nie zrobil ) wybaczylam najwazniejsze ze jeszcze ktos byl przy mnie i ze to byl on. W czwartek wracalismy do domu z lotniska jeszcze pociagiem (on caly dzien pil jak swinia) i pan bez slowa dal mi klucze do mieszkania zdenerwowalam sie naprawde zaczelam krzyczec co to ma znaczyc i uslyszalam " nie jestes kobieta nawet dziecka nie mozesz urodzic " Poszlam do domu sama w piatek, sobote jeszcze jakos bylo ale w niedziele w nocy pan zadzwonil ze chce przyjsc do domu zabrac rzeczy powiedzialam ze moze to zrobic w dzien ale on tak dlugo wydzwanial ze prawie wpadlam w szal mam mu przywiesc ladowarke itd on placi taxi ...Pojechalam jego wujek kazal mi zostac spac... nawet moje serce mnie przytulilo .....wczoraj znow wynocha co tu robisz , nie dotykaj mnie ..... nie przespalam nocy najpierw usnelam i zobaczylam w snie mojego syna w trumnie a potem juz nie zamklam oczu ..... Jutro moj ginekolog dostanie wstepne wyniki  a w nstepnym tyg pelne podejrzewaja raka ....Boje sie chce jakos odzyskac mojego Pana chce miec kogos kto mnie przytuli i powie bedzie ok.....wynioslam z domu wszystkie ostre przedmioty, tabletki , po poronieniu targlam sie na zycie i boje sie ze znow tak beedzie ........ te puste sciany

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Agnieszko, wydaje mi się, że jesteś w poważnym stanie. Taki rozstrój nerwowy, który teraz przeżywasz jest bardzo niebezpieczny dla Twojego zdrowia. Są w Polsce miejsca, gdzie będą mogli Ci pomóc - nazywają się Ośrodkami Interwencji Kryzysowej. Uzyskasz tam bezpłatną pomoc psychologa, bez której obawiam się, że będzie Ci naprawdę ciężko.

Odłóż na razie na bok kwestię syna, jest bezpieczny u babci, o wiele bardziej nagła i wymagająca działania jest Twoja własna sytuacja.

Dlaczego nazywasz swojego faceta "swoim Panem"? Przecież nie jesteś zwierzęciem, a on nie jest Twoim właścicielem, nie odzieraj się z godności. Nie żebraj o jego uczucie, masz poważne problemy, a on nie jest dla Ciebie nawet najmniejszym oparciem.

Agnieszko, uciekaj też od alkoholu, używek i przyjmowania leków bez konsultacji z lekarzem, bo w Twojej sytuacji łatwo jest stracić nad tym kontrolę.

Wiem, że może być Ci trudno podjąć decyzję o wizycie u psychologa/psychiatry, ale pomyśl o swoim synu. On potrzebuje matki, nawet, jeżeli na chwilę obecną nie chce mieć z Tobą kontaktu. Dlatego ratuj samą siebie, pozwól komuś sobie pomóc. Martwa lub roztrojona na pewno nie przekonasz dziecka, by dało Ci kolejną szansę.

3

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Yvette dziekuje za odpowiedz najgorsze w tym wszystkim jest to ze nie jestem w polsce, tam wiem gdzie isc, leczylam sie psychiatrycznie przez kilka lat po rozwodzie tu jestem sama dlatego wybralam neta bo wiem ze zawsze znajdzie sie ktos kto wyslucha a w obecnej sytuacji tego mi bylo potrzeba.Niestety nie moge tego zrobic w pracy tam mam byc usmiechnieta i zadowolona nikt  niema ochoty mnie wysluchac.

Dlaczego nazywam go Panem ? Dlugo bylam sama a on dal mi nadzieje na bycie z kims kogo kochasz i zrobisz wszystko dla tej osoby .... jesli mialam wstac w srodku nocy i zrobic mu jedzenie to to robilam moje zycie tak naprawde toczylo sie przy jego..

Jeszcze raz dziekuje

4

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Koniecznie szukaj pomocy u specjalisty. Jesteś w bardzo ciężkim stanie i nikt na żadnym forum nie będzie w stanie ci pomóc.

Zgłoś się do psychologa, to żaden wstyd ani ujma.

A 'Twój pan' to człowiek bez uczuć, jaskiniowiec który od kobiety oczekuje tylko rodzenia dzieci.

5

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Masz racje pennylane on jest jaskiniowcem ale takiego go kochalam..... i kocham ....

Najbardziej jednak boli fakt ze wiem jak moja matke znow uspokoic zafundowac jej znow urlop ale co bedzie jak moje wyniki beda zle i bede potrzebowac dlugiego leczenia?

Psycholog tak musze do niego isc sama sobie nie poradze jak i wy mi nie pomozecie , jednak czasem wazne jest zeby ktos wysluchal i doradzil.

6

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Wysłuchamy zawsze ale niewielkie mamy możliwości pomocy. Zwłaszcza, że ewidentnie, co sama przyznajesz, wymagasz profesjonalnej pomocy. W twoim życiu nazbierało się za dużo przytłaczających, złych rzeczy naraz żebyś mogła po prostu o tym napisać na forum i zapomnieć.

Trzymam za ciebie kciuki i wierzę, że jak najszybciej zdecydujesz się pójść do psychologa. Na pocieszenie i dodanie odwagi mogę powiedzieć, że ja do mojej pani idę jutro wink

7

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Witam! Popieram moje przedmówczynie i równiez doradzam wizyte u specjalisty. Pozwoli on spojrzec na powstałe problemy pod innym kontem i znaleźc ich rozwiązanie. Nalezy pamiętac, że z kazdej zawiłeś sciezki jest wyjscie! Co do Twojego "Pana" to nie zgadzam się, że go kochasz! To co Cię przy nim trzyma to zwykłe przyzwyczajenie i srach przed samotnoscią. Moim zdaniem świetnie poradzisz sobie bez jego obecności!

8

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Dziekuje bylam juz na 2 wizytach u psychoterapeuty, powoli podnosze sie z tego koszmaru. Biore leki antydepresyjne i chemie daje sobie rade choc jest ciezko,ale życie biegnie dalej.Zdziwilo mnie podejscie terapeuty ze na 2 wizyte poprosil czy nie moglabym przyjsc z przyjacielem. Po rozmowie stwierdzil ze jego odejscie bylo spowodowane checia udowodnienia mi ze sama cos jestem warta i potrafie stawic czola wyzwaniu ( sory ale poczulam sie jak idjotka) nastepna wizyte mam w piatek i raczej wiecej juz nie pujde. Codziennie dostaje sms " Miłej nocy spij dobrze"Mam wrazenie ze moja sytuacja to tylko przerwa w naszym zwiazku ..... tylko dlaczego w momencie gdy ktos mi jest potrzebny ..... Te sms zaproszenia ze jak mi jest zle to moge u niego spac i mnie przytuli ..... boje sie niechce litosci....

9

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Agnieszkar mysle, że nie powinnas rezygnowac z pomocy terapeuty tylko go zmienic jezeli Ci nie odpowiada....
A te sms to od Pana dostajesz zapewne....??????????
z mojego punktu widzenia to sa jakieś kpiny.... zamiast pisać ,,Miłej nocy spij dobrze ''i ta całą reszte, powinien napisać KOCHANIE przepraszam, że byłem takim dupkiem, w momencie kiedy mnie potrzebowałś ja odwróciłem się od Ciebie, wybacz i pozwól mi wrócic i byc przy TOBiE!!!!
Jestes WSPAIAŁĄ KOBIETA I ZASŁUGUJESZ NA WSZYTSKO CO NAJLEPSZE!!!!!  I zgadzam sie z Agol PORADZISZ SOBIE bez niego....
A z synem próbuj sie kontaktowac często... nie zostawiaj tak tego... on napewno Cie kocha... tylko teraz jest w takim wieku gdzie sie buntuje i chce pokazać co to nie on... poprostu dojrzewa i sie pogubił troszeczke w tym wszystkim...
Trzymam kciuki i wierzę że wszystko sie ułoży...

10

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Witam ponownie
Niestety przestalam chodzic do terapeuty staram sie sama stanac na nogi. Nadal nie rozmawiam z matka, syn nie odbiera tel. ale jakos sobie z tym radze myslac ze przyjdzie dzien gdy to sie zmieni. Moj były dzwoni czasem pyta jak sie czuje ......choc tesknie odpowiadam zwiezle niechcac by poczuł jak za nim tesknie.Mam nowa idee zyciowa " Co ma byc to bedzie "

11

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Agnieszkar, moja sytuacja jest zbliżona do Twojej. Pokochałam mężczyznę mimo że byłam mężatką. Uzgodniliśmy, że synowie, ze względu na to,że mieszkaliśmy w jego rodzinnych stronach i wybudowaliśmy wspólnie dom, zostaną z nim. Wyszłam z domu z jedną walizką. Przez pewien czas moi chłopcy nie odbierali ode mnie telefonów. Ale teraz już znowu utrzymujemy kontakt, chociaż nie mogę ich już odwiedzać w domu, bo mój eks zakłada nową rodzinę i nie chcę mu przeszkadzać. Boję się samotności. Po 7 latach związku, w tym 4 wspólnego mieszkania , mój partner poszedł tydzień po złożeniu dokumentów w USC zabrać je. A zawiozła go tam druga kobieta, z którą rzekomo rozstał się dawno temu. Potem jego matka przyszła do mnie z awanturą, że jak ja śmiem myśleć o ślubie z nim, skoro on ma dziewczynę i dodatkowo dziecko z jeszcze inną kobietą . W niezłe bagno wdepnęłam, co?

Mieszkam 600 km od swojej rodziny i jestem zupełnie sama. Koleżanki w pracy mają swoje życie, swoje rodziny, nie chcę żadnej z nich obarczać jeszcze swoimi problemami, bo przecież sama ściągnęłam je sobie na głowę. Chciałabym wyrwać się z tego chorego układu, gdybym miała jakąś grupę przyjaciół udałoby mi się stanąć na nogi, nie tęsknić do tego małego-dużego chłopczyka (44 letniego). Wynajęłam mieszkanie i przeniosłam tam swoje rzeczy, ale jeszcze pomieszkuję z nim, bo samotne soboty, niedziele, wieczory to koszmar.Nie chcę nowego mężczyzny, chciałabym tylko mieć przyjaciół, którzy pomogliby mi przetrwać te najgorsze chwile samotności.

12

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?
agnieszkar napisał/a:

Witam ponownie
Niestety przestalam chodzic do terapeuty staram sie sama stanac na nogi. Nadal nie rozmawiam z matka, syn nie odbiera tel. ale jakos sobie z tym radze myslac ze przyjdzie dzien gdy to sie zmieni. Moj były dzwoni czasem pyta jak sie czuje ......choc tesknie odpowiadam zwiezle niechcac by poczuł jak za nim tesknie.Mam nowa idee zyciowa " Co ma byc to bedzie "

Agnieszko, a dlaczego przestałaś chodzić do terapeuty?
Rozumiem, że terapia jest bardzo trudnym okresem w życiu i w chwilach, gdy czujemy się lepiej możemy mieć myśli "Chcę spróbować sama", ale dobrze jest powiedzieć o tym terapeucie. Wiadomo, że nasze samopoczucie to swojego rodzaju sinusoida, czujemy się silne, za chwilę słabe, ale terapia ma sens i pozytywny wpływ na nasze życie jedynie wtedy, kiedy się ją kontynuuje. Niekiedy psychoterapeuta pracuje z pacjentem przez kilka miesięcy, rok, dwa lata w zależności od tego, co było przyczyną problemów i oczywiście powracanie do stanu równowagi jest celem terapii, aby jednak nie było krótkotrwałe nie powinno się z dnia na dzień zaprzestać wizyt.

Wydaje mi się, że powinnaś ustalić z terapeutą wyraźne cele - np. że chciałabyś odbudować kontakt z synem i właśnie na tym można skupić się na sesjach.
Nie jestem pewna, czy Twój problem można uznać za rozwiązany, gdy sytuacja rodzinna wcale się nie poprawiła, na chwilę obecną mówiąc "Co ma być to będzie" chowasz tylko swoje kłopoty pod dywanem. Cała sztuka polega na tym, żeby odzyskać kontrolę nad tymi aspektami życia, nad którymi jest to możliwe i postarać się jak najbardziej świadomie kierować swoim losem - a w tym bardzo sesje pomagają.
Daj sobie szansę na szczęśliwe zakończenie, ono samo do Ciebie nie przyjdzie.

13

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Morelka1972 odezwij sie do mnie na E-mail

Dziewczyny jednak czas jest najlepszym lekarstwem.Pana spakowalam bez niczyjej pomocy, podjelam kilka decyzji, nastepstwa sa widoczne usmiecham sie i ciesze z zycia. Z synem narazie nie rozmawiam ale powoli zaczyna odpisywac na moje sms,  wiec jestem dobrej mysli chore zwiazki nalezy konczyc nawet jesli to boli. Pozdrawiam

14

Odp: Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Ciesze sie Agnieszko z Twojej decyzji tez bym go spakowała... mysle, ze tej decyzji nie bedziesz napewno żałować!! Teraz najwazniejsze jest Twoje zdrowie i odzyskanie dobrych relacji z SYNEM!! 3mam kciuki za Ciebie, powodzenia!

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Sama na zakrecie- jak zyc samotnie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024