Mam wrażenie, że każdy człowiek, nawet wyznawca bardzo ortodoksyjnej religii, ma swoje wewnętrzne przekonanie, wyobrażenie o tym jaki jest Bóg, jakkolwiek go pojmuje. Dla mnie bóg to kosmiczna siła, jakaś ponadwymiarowa energia, której natury istota ludzka nie jest w stanie pojąć. Siła ta nie ingeruje w nasze życie, losy świata... Jej zamiary, cele i motywy działania są tak różne od ludzkich, że nie jesteśmy w stanie nawet sobie tego wyobrazić.
To w co wierzysz ma nawet swoją nazwę - Deizm. To taki nurt religijno - filozoficzny.
Ludzie nie czytają ,a potem piszą truizmy na forach.
Chcesz się czegoś dowiedzieć o swojej religii to poczytaj Św. Augustyna, Anzelma z Canterbury, Tomasza i innych.
Pytanie jak wyobrażasz sobie boga jest bez sensu dla kogoś kto nie prowadzi badań na tym jak bardzo płytka jest wiara, bo pytanie o to jak sobie coś wyobrażasz jest pytaniem o mniemanie- które nawet nie próbuje szukać jakiejś sensownej informacji.
Ludzie nie czytają ,a potem piszą truizmy na forach.
Chcesz się czegoś dowiedzieć o swojej religii to poczytaj Św. Augustyna, Anzelma z Canterbury, Tomasza i innych.
Pytanie jak wyobrażasz sobie boga jest bez sensu dla kogoś kto nie prowadzi badań na tym jak bardzo płytka jest wiara, bo pytanie o to jak sobie coś wyobrażasz jest pytaniem o mniemanie- które nawet nie próbuje szukać jakiejś sensownej informacji.
A skąd wiesz jaka jest moja religia? A właśnie, że jestem bezwyznaniowa,a ludzie różnie sobie wyobrażają boga. Jedni jako energię, inni jako postać, a jeszcze inni jako przewodnika przez życie. Nie bądż taki mądry... Bo Ci się tylko zdaje, że jesteś nieomylny...
To po co zastanawiasz się nad wyobrażeniem czegoś co twoim zdaniem nie istnieje?
6 2012-06-19 17:55:55 Ostatnio edytowany przez mineral water (2012-06-19 17:56:28)
To po co zastanawiasz się nad wyobrażeniem czegoś co twoim zdaniem nie istnieje?
Też mnie to ciekawi ![]()
A właśnie, że jestem bezwyznaniowa,a ludzie różnie sobie wyobrażają boga. Jedni jako energię, inni jako postać, a jeszcze inni jako przewodnika przez życie.
A jeszcze inni sobie w ogóle nie wyobrażają.
Ja np. sobie żadnego boga nie wyobrażam i wierzę tylko w rzeczywistość poznawalną empirycznie.
Nie rozumiem autorki, ale ja jestem głupia.
7 2012-06-19 18:02:47 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-06-19 18:03:42)
Ja np. sobie żadnego boga nie wyobrażam i wierzę tylko w rzeczywistość poznawalną empirycznie.
To też nie jest zupełnie dobre rozwiązanie, ale każdemu wedle potrzeb i możliwości.
Nie rozumiem autorki, ale ja jestem głupia.
Domyślam się że z biegiem czasu człowiek coraz bardziej boi się odwiedzin kosiarza i zaczyna błądzić szukając jakiegoś wyjścia z tej mało komfortowej sytuacji, poszukuje więc jakichś punktów zaczepienia żeby móc uznać za prawdziwe istnienie życia po śmierci.
8 2012-06-20 00:44:27 Ostatnio edytowany przez walcząca z wilkami (2012-06-20 00:48:29)
mineral water napisał/a:Ja np. sobie żadnego boga nie wyobrażam i wierzę tylko w rzeczywistość poznawalną empirycznie.
To też nie jest zupełnie dobre rozwiązanie, ale każdemu wedle potrzeb i możliwości.
mineral water napisał/a:Nie rozumiem autorki, ale ja jestem głupia.
Domyślam się że z biegiem czasu człowiek coraz bardziej boi się odwiedzin kosiarza i zaczyna błądzić szukając jakiegoś wyjścia z tej mało komfortowej sytuacji, poszukuje więc jakichś punktów zaczepienia żeby móc uznać za prawdziwe istnienie życia po śmierci.
Według mnie człowiek bładzi wtedy,gdy nie zna odpowiedzi na najważniejsze pytania,dotyczace zycia i smierci.A odpowiedzi na te pytania są w Biblii,słowie Boga,które przekazał przez wybranych ludzi i proroków.Niestety,bardzo mało ludzi ma ochotę przeczytać tą ksiązkę,wolą natomiast dyskutować zawziecie o tym,jakie to bzdury są w niej zawarte.Hmm,dziwne.
A skąd wiesz że Bóg nas w Biblii nie okłamał?
Zakładając że to w ogóle jest jego dzieło.
10 2012-06-20 02:01:35 Ostatnio edytowany przez mineral water (2012-06-20 02:02:37)
mineral water napisał/a:Ja np. sobie żadnego boga nie wyobrażam i wierzę tylko w rzeczywistość poznawalną empirycznie.
To też nie jest zupełnie dobre rozwiązanie, ale każdemu wedle potrzeb i możliwości.
Mnie taki stan rzeczy odpowiada, a raczej nie umiem sobie wyobrazić innego pojmowania świata.
Domyślam się że z biegiem czasu człowiek coraz bardziej boi się odwiedzin kosiarza i zaczyna błądzić szukając jakiegoś wyjścia z tej mało komfortowej sytuacji, poszukuje więc jakichś punktów zaczepienia żeby móc uznać za prawdziwe istnienie życia po śmierci.
Czyli wyobrażenie boga jako racjonalizacja i szukanie sensu naszego pobytu na ziemi?
Niestety,bardzo mało ludzi ma ochotę przeczytać tą ksiązkę,wolą natomiast dyskutować zawziecie o tym,jakie to bzdury są w niej zawarte.Hmm,dziwne.
Ale są tacy, którzy czytali nie tylko biblię czy PŚ ale i dzieła teologów czy filozofów chrześcijańskich i nie negują ich tylko ze względu na treść a na przykład na przeinaczanie jej i używanie w wygodnych sytuacjach ![]()
A odpowiedzi na te pytania są w Biblii,słowie Boga,które przekazał przez wybranych ludzi i proroków.
No właśnie, biblia jest napisana przez ludzi.
Nie neguję samych założeń dekalogu, bo gdyby ludzie tak żyli mielibyśmy raj na ziemi i nikt nie bałby się żadnych sądów ostatecznych
Ale jak to powiedział pewien wąsaty, chorowity Pan "Ostatni chrześcijanin umarł na krzyżu." ![]()
Religie i wiara to coś czego nie pojmę już chyba nigdy - możne dlatego, że żadne z nich nigdy nie były obecne w moim życiu.
Nieudowodnione istnienie czegoś, co porywa tłumy - to jest fenomen.
(Choć uboga duchowo to będę czasem tu zaglądać jeśli można).
Pozdrawiam.
A skąd wiesz że Bóg nas w Biblii nie okłamał?
Zakładając że to w ogóle jest jego dzieło.
Kto nie wierzy Bogu,uczynił go kłamcą."Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pozyteczne do nauczania,do upominania,do prostowania,do karcenia w prawości.List drugi Pawła do Tymoteusza 3:16."A w liscie drugim Piotr pisze 1:21 "albowiem proroctwo nigdy nie zostało przyniesione z woli człowieka,lecz ludzie mówili od Boga, uniesieni duchem świętym".
Tą Biblię to musiał jakiś wielki cwaniak napisać. Nie rozumiem jak można nazywać Bogiem jakąś energię czy siłę. Równie dobrze można Bogiem nazwać prąd płynący w przewodzie elektrycznym. Wszystko co jeszcze nie poznane zawiera elementy mistyczne. Pod koniec XIX wieku pierwsze samoloty dla ludzi prostych były boskie, nie mówiąc o zjawiskach naturalnych typu pioruny kuliste. Po co nazywać Bogiem coś czego jeszcze nauka nie zgłębiła? Dlaczego Kościół jest przeciwny in-vitro? Bo na coraz mniej rzeczy ma wyłączność Bóg. Ci, którzy nie wierzą w Boga są ateistami ale ateistami są (nie wiedząc o tym) również wszyscy ci co starają się udowodnić jego istnienie. Dopóki nie ma wiedzy jest wiara. W momencie poznania wiara przestaje istnieć.
Tą Biblię to musiał jakiś wielki cwaniak napisać. Nie rozumiem jak można nazywać Bogiem jakąś energię czy siłę. Równie dobrze można Bogiem nazwać prąd płynący w przewodzie elektrycznym. Wszystko co jeszcze nie poznane zawiera elementy mistyczne. Pod koniec XIX wieku pierwsze samoloty dla ludzi prostych były boskie, nie mówiąc o zjawiskach naturalnych typu pioruny kuliste. Po co nazywać Bogiem coś czego jeszcze nauka nie zgłębiła? Dlaczego Kościół jest przeciwny in-vitro? Bo na coraz mniej rzeczy ma wyłączność Bóg. Ci, którzy nie wierzą w Boga są ateistami ale ateistami są (nie wiedząc o tym) również wszyscy ci co starają się udowodnić jego istnienie. Dopóki nie ma wiedzy jest wiara. W momencie poznania wiara przestaje istnieć.
Wiele rzeczy jeszcze nie rozumiesz.Po pierwsze Biblię nie napisał jeden człowiek,tylko wielu ludzi,którzy się wzajemnie nie znali,a mimo to jest ona spójna i logiczna.Po drugie Bóg właśnie jest energią i siłą,w Księdze wyjścia sam powiedział o sobie,że może OKAZAĆ SIĘ wszystkim,czym zechce 3:14 "Wtedy Bóg rzekł do Mojżesza:Okażę się,kim sie okażę.I dodał:"Oto co masz powiedzieć synom Izraela:"OKAŻE SIE posłał mnie do was".Podałeś ciekawy przykład z pradem elektrycznym,Bóg jest taka energią.Co do twoich pytań o kosciół,to nie wypowiadam się,bo on mnie nie interesuje.Wiara natomiast bierze się nie tylko z łaski bozej,jak to niektórzy sugeruja,ale tez z wiedzy.
14 2012-06-20 13:41:05 Ostatnio edytowany przez mineral water (2012-06-20 13:46:30)
Wiele rzeczy jeszcze nie rozumiesz.Po pierwsze Biblię nie napisał jeden człowiek,tylko wielu ludzi,którzy się wzajemnie nie znali,a mimo to jest ona spójna i logiczna.
No na tej zasadzie to np. niektóre wirusy zostały wyselekcjonowane przez parę osób w tym samym czasie, nieznających się i niezależnych od siebie. Lub ludzie piszący dzieła o tej samej tematyce, niezależnie od siebie - natchnienie boże?
Wiara natomiast bierze się nie tylko z łaski bozej,jak to niektórzy sugeruja,ale tez z wiedzy
A to nie ma się opierać na wierze bezwarunkowej, nie opartej na wiedzy?
Przyjmujesz za prawdę coś co nie jest w żaden sposób udowodnione, nie ma żadnej gwarancji że to istnieje i jest prawdą - czy to nie jest właśnie wiara?
Na mój prosty rozum to albo wiara, albo wiedza.
walcząca z wilkami wybacz, ale Twój sposób wypowiedzi i naszpikowanie ich cytatami robi wrażenie jakbyś nie potrafiła wypowiedzieć się nie podpierając wybranymi fragmentami tekstu.
Przepraszam za taką personalną uwagę, ale podpieranie się co krok jakimś źródłem zatraca sens dyskusji, bo rozmowa nie toczy się z Tobą ale z suchym, wyciętym tekstem.
15 2012-06-20 14:21:30 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-06-20 14:24:27)
Ojciecpiotr napisał/a:Tą Biblię to musiał jakiś wielki cwaniak napisać. Nie rozumiem jak można nazywać Bogiem jakąś energię czy siłę. Równie dobrze można Bogiem nazwać prąd płynący w przewodzie elektrycznym. Wszystko co jeszcze nie poznane zawiera elementy mistyczne. Pod koniec XIX wieku pierwsze samoloty dla ludzi prostych były boskie, nie mówiąc o zjawiskach naturalnych typu pioruny kuliste. Po co nazywać Bogiem coś czego jeszcze nauka nie zgłębiła? Dlaczego Kościół jest przeciwny in-vitro? Bo na coraz mniej rzeczy ma wyłączność Bóg. Ci, którzy nie wierzą w Boga są ateistami ale ateistami są (nie wiedząc o tym) również wszyscy ci co starają się udowodnić jego istnienie. Dopóki nie ma wiedzy jest wiara. W momencie poznania wiara przestaje istnieć.
Wiele rzeczy jeszcze nie rozumiesz.Po pierwsze Biblię nie napisał jeden człowiek,tylko wielu ludzi,którzy się wzajemnie nie znali,a mimo to jest ona spójna i logiczna.Po drugie Bóg właśnie jest energią i siłą,w Księdze wyjścia sam powiedział o sobie,że może OKAZAĆ SIĘ wszystkim,czym zechce 3:14 "Wtedy Bóg rzekł do Mojżesza:Okażę się,kim sie okażę.I dodał:"Oto co masz powiedzieć synom Izraela:"OKAŻE SIE posłał mnie do was".Podałeś ciekawy przykład z pradem elektrycznym,Bóg jest taka energią.Co do twoich pytań o kosciół,to nie wypowiadam się,bo on mnie nie interesuje.Wiara natomiast bierze się nie tylko z łaski bozej,jak to niektórzy sugeruja,ale tez z wiedzy.
Mówiąc, że wielu rzeczy nie rozumiem, przemawia przez Ciebie pycha a to podobno grzech. Z jakiej to wiedzy wywodzi się wiara bo nie kumam? Analizując argumenty ludzi wierzących utwierdzam się w swoim ateizmie. Myślę, że bylibyście mocniejsi w wierze gdybyście nie próbowali na siłę udowadniać bibilijnych teorii. Księża porobili wodę z mózgu katolikom, że trzeba siać i siać. Chodzą więc i na siłę wszystkim wpajają brednie.
16 2012-06-20 14:58:41 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-06-20 17:01:37)
Pan Lewski napisał/a:A skąd wiesz że Bóg nas w Biblii nie okłamał?
Zakładając że to w ogóle jest jego dzieło.
Kto nie wierzy Bogu,uczynił go kłamcą."Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pozyteczne do nauczania,do upominania,do prostowania,do karcenia w prawości.List drugi Pawła do Tymoteusza 3:16."A w liscie drugim Piotr pisze 1:21 "albowiem proroctwo nigdy nie zostało przyniesione z woli człowieka,lecz ludzie mówili od Boga, uniesieni duchem świętym".
Zdajesz sobie sprawę że argument który wysuwasz jest w naszej cywilizacji zwany kwadraturą koła? Ja stawiam pytanie: Skąd wiadomo że Bóg nas nie okłamał w Biblii? Ty odpowiadasz w ten sens: "Bo w Biblii jest napisane że Biblia jest prawdziwa"
Czy Biblia jest spójna i logiczna nie jestem w stanie stwierdzić bo nie przeprowadziłem wnikliwych studiów nad jej treścią, wydaje mi się to jednak cokolwiek wątpliwe bo nawet w Nowym Testamencie w Ewangeliach spisanych przez różnych Apostołów pojawiają się rozbieżności. Dla przykładu Piotr i Paweł nie mogli się zgodzić jak dostąpić zbawienia.
Po drugie Bóg właśnie jest energią i siłą,w Księdze wyjścia sam powiedział o sobie,że może OKAZAĆ SIĘ wszystkim,czym zechce 3:14 "Wtedy Bóg rzekł do Mojżesza:Okażę się,kim sie okażę.I dodał:"Oto co masz powiedzieć synom Izraela:"OKAŻE SIE posłał mnie do was".
Chciałbym przeczytać to w oryginale bo na bank to można przetłumaczyć na 10 innych sposobów. Mniejsza o to że mówienie do ludzi niewierzących "Bóg napisał w Biblii..." celem ich przekonania jest czystą głupotą bo nie ma dowodu na to że Biblia została napisana przez Boga.
Podałeś ciekawy przykład z pradem elektrycznym,Bóg jest taka energią.Co do twoich pytań o kosciół,to nie wypowiadam się,bo on mnie nie interesuje.
Moim zdaniem porównanie Boga do prądu elektrycznego zakrawa na obelgę, to tak jakby powiedzieć że wszechświat jest robakiem bo robak żyje za sprawą wszechświata.
Wiara natomiast bierze się nie tylko z łaski bozej,jak to niektórzy sugeruja,ale tez z wiedzy.
Jakiej wiedzy na miłość boską?! Święci uczeni chrześcijańscy i sławni biskupi podkreślali wielokrotnie że wiara żadną miarą nie jest i nie może być aktem wiedzy bo gdyby była wiedza to nie byłoby wiary. Nawet dowód na istnienie Boga przeprowadzony przez Anzelma zawierał zastrzeżenie że nie jest to dowód mający przekonać niewierzącego tylko że jest to dowód dla umysłu wierzącego. Dzisiaj nazwalibyśmy to racjonalizacją opartą na założeniach przyjętych na wiarę.
Tą Biblię to musiał jakiś wielki cwaniak napisać.
Biblia pochodzi z innej formacji kulturowej i na tym polega zarówno jej siła jak i słabość. Z punktu widzenia cywilizacji grecko-rzymskiej która stworzyła współczesną cywilizację i naukę system chrześcijański jest niepoprawny, niezgodny chociażby z tym co wyłożył swoim traktacie Parmenides. Z kolei Biblia neguje cały grecki system myślenia. Jeżeli ktoś wierzy w Biblię to nie może przyznać racji myśleniu greckiemu-europejskiemu, bo nie myśli w sposób logiczny tylko wierzy że to co niezgodne z Biblią nie może być prawdziwe bo nie dorasta Bogu do pięt, to kłamstwo, dzieło szatana itd. Tych dwóch formacji kulturowych nie da się pogodzić ze sobą, to jest totalna chimera z której zadowalającego wyjścia nie znalazły najtęższe umysły.
Mam wrażenie, że każdy człowiek, nawet wyznawca bardzo ortodoksyjnej religii, ma swoje wewnętrzne przekonanie, wyobrażenie o tym jaki jest Bóg
"Nie mam własnego zdania, jestem niemieckim oficerem" - Hans Kloss ![]()
Mineral water,ojciecPiotr i panLewski-z waszych postów jednoznacznie wynika,ze nie czytaliście Biblii,wiec wasze zarzuty wobec jej prawdziwości czy też nie, są dla mnie niestety niemądre,bo jak można krytykować czegoś,czego sie nie zna?Oskarżacie mnie o pychę wobec boga,obelgi (ateiści nagle bronią boga?!) no sorry,gdyby Bóg miał się obrażać o dyskusje o nim,to nikt by nie został przy zyciu na tym swiecie.Pan Lewski-co stoi szanownemu panu na przeszkodzie,aby przeczytac w oryginale pisma hebrajskie i aramejskie,greckie,z których powstała Biblia?dla chcącego nic trudnego,w XXI wieku wszystko jest dostępne.Tylko zastanawiam się czy-skoro powołujesz się na traktat Parmenidesa-czytałes go też w oryginale,bo tłumaczenie może być niewiarygodne dla ciebie :)Piszesz że "wydaje ci się wątpliwe",mnie się natomiast wydaje,że Biblia jest wiarygodna i spójna,bo ja przeczytałam i zrozumiałam,a nie uważam się za wybitnie inteligentną osobę.Moja wiara w Boga oparta jest własnie na wiedzy z Biblii i taką wiedzę miałam na mysli.Z całym szacunkiem dla ciebie mineral water,ale wiara bez elementarnej wiedzy,znajomosci pisma świętego jest głupotą.A kiedy się zna podstawowe narzędzie w ręku-czyli Biblię to mozna uzupełniać swoja wiedzę nauką,obserwacją świata,doświadczeniami swoimi i innych.
Mineral water,ojciecPiotr i panLewski-z waszych postów jednoznacznie wynika,ze nie czytaliście Biblii,wiec wasze zarzuty wobec jej prawdziwości czy też nie, są dla mnie niestety niemądre,bo jak można krytykować czegoś,czego sie nie zna?Oskarżacie mnie o pychę wobec boga,obelgi (ateiści nagle bronią boga?!) no sorry,gdyby Bóg miał się obrażać o dyskusje o nim,to nikt by nie został przy zyciu na tym swiecie.Pan Lewski-co stoi szanownemu panu na przeszkodzie,aby przeczytac w oryginale pisma hebrajskie i aramejskie,greckie,z których powstała Biblia?dla chcącego nic trudnego,w XXI wieku wszystko jest dostępne.Tylko zastanawiam się czy-skoro powołujesz się na traktat Parmenidesa-czytałes go też w oryginale,bo tłumaczenie może być niewiarygodne dla ciebie :)Piszesz że "wydaje ci się wątpliwe",mnie się natomiast wydaje,że Biblia jest wiarygodna i spójna,bo ja przeczytałam i zrozumiałam,a nie uważam się za wybitnie inteligentną osobę.Moja wiara w Boga oparta jest własnie na wiedzy z Biblii i taką wiedzę miałam na mysli.Z całym szacunkiem dla ciebie mineral water,ale wiara bez elementarnej wiedzy,znajomosci pisma świętego jest głupotą.A kiedy się zna podstawowe narzędzie w ręku-czyli Biblię to mozna uzupełniać swoja wiedzę nauką,obserwacją świata,doświadczeniami swoimi i innych.
Nie chcę Cię obrażać ale czy nie uważasz, że inteligencja nie idzie w parze z wiarą? Sama napisałaś, że nie uważasz się za osobę wybitnie inteligentną. Nie uważam, że wszyscy ateiści to osoby wybitnie inteligentne ale wiara dużo silniejsza jest w środowiskach osób z niższym wykształceniem i ubogich.
Zauważyłem, że większość katolików do swojego światopoglądu podchodzi bardzo poważnie i bardzo denerwuje się jeżeli słyszy racjonalne pytania, na które nie są w stanie odpowiedzieć. Rodzice, szkoła i społeczeństwo przygotowują nas do logicznego dialogu z innymi ludźmi a brak racjonalnych argumentów w dyskusjach światopoglądowych wprowadza irytację i wrogość wobec oponentów. Czy zamiast prób przekonywania pozostawać na stanowisku "JA WIERZĘ" i zostawić ateistów w ich nie wierze nie trując, że są bez Boga upośledzeni bo nie mają łaski uświęcającej. Nie zawsze jak coś się posiada to lepiej. Ja nie mam wszy i mi lepiej.
Jest (i było) mnóstwo ludzi inteligentnych,wybitnych uczonych,którzy deklarowali wiarę w Boga,fizycy,chemicy,ostatnio genetycy badający genom człowieka m.in.F.S.Collins.Chyba nie masz watpliwości,że tacy ludzie posiadają dużo większą wiedzę naukową niż my?
20 2012-06-20 23:09:46 Ostatnio edytowany przez mineral water (2012-06-20 23:14:15)
Mineral water,ojciecPiotr i panLewski-z waszych postów jednoznacznie wynika,ze nie czytaliście Biblii,wiec wasze zarzuty wobec jej prawdziwości czy też nie, są dla mnie niestety niemądre,bo jak można krytykować czegoś,czego sie nie zna?
Przytaczając mój post...
Ale są tacy, którzy czytali nie tylko biblię czy PŚ ale i dzieła teologów czy filozofów chrześcijańskich i nie negują ich tylko ze względu na treść a na przykład na przeinaczanie jej i używanie w wygodnych sytuacjach smile
...miałam na myśli m.in. siebie.
W moim życiu religia nie uczestniczyła w kwestii praktycznej ale teoretycznej jak najbardziej - choćby ze względu na zajęcia na studiach jak i własnej ciekawości ![]()
I właśnie z wiedzą wiąże się moje wielkie zdziwienie, że religie porywają miliony. I nadal twierdzę, że wiara nie bierze się z wiedzy. Wiara ma być z zasady rzeczą niemierzalną, nie może brać się z wiedzy.
bo ja przeczytałam i zrozumiałam,a nie uważam się za wybitnie inteligentną osobę
Moja droga skoro, jak sama napisałaś nie uważasz się za osobę wybitnie inteligentną - to skąd masz pewność, że zrozumiałaś ja dobrze?
Jest (i było) mnóstwo ludzi inteligentnych,wybitnych uczonych,którzy deklarowali wiarę w Boga
Ale chyba nikt nie podważa istnienia wierzących wybitnych umysłów jak np. sami filozofowie chrześcijańscy - nikt im nie odmawia wybitności. Tacy ludzie żyją/żyli wychowani nie tylko w religii chrześcijańskiej, ale również np buddyjskiej.
Co nie zmienia faktu, że mam takie same spostrzeżenia jak Ojciecpiotr odnośnie tego, że wiara odgrywa większą rolę w życiu ludzi mniej wykształconych/wychowanych w środowisku gdzie od dziada pradziada wiara była na pierwszym miejscu w życiu.
walcząca z wilkami
Nikt tu nie chce Cię obrażać. To jest wolna dyskusja i nie ma na celu udowadniania sobie nawzajem kto ma rację.
Dlatego reakcje w stylu "nic nie rozumiesz" nie mają tu większego odbicia ![]()
Pozdrawiam.
Moja droga mineral water,nie czuję się obrażona
a to,ze nie uwazam sie za wybitnie inteligentną,to przejaw mojej skromności
ale na drugi raz czytaj ze zrozumieniem,bo nie napisałam "nic nie rozumiesz" ale "wiele jeszcze nie rozumiesz"(może powinnam to napisać w poście skierowanym do ciebie)i nie było moim zamiarem udowadnianie ojcowiPiotrowi,że nie wie nic,tylko ze myli fakty.
22 2012-06-21 08:18:50 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2012-06-21 08:20:06)
"Co nie zmienia faktu, że mam takie same spostrzeżenia jak Ojciecpiotr odnośnie tego, że wiara odgrywa większą rolę w życiu ludzi mniej wykształconych/wychowanych w środowisku gdzie od dziada pradziada wiara była na pierwszym miejscu w życiu."
Chciałabym tu wtrącić swoje 3 grosze ![]()
Nie sama wiara jest czynnikiem odgrywającą tu role ale przekonania wynikające z zasad wiary
z doktryny np Katolickiej. Nie mylmy tego z samą wiarą. Dlatego moje spostrzeżenia są bliższe z walczącą z wilkami
im większa dojrzałość tym wiara głębsza ale pozbawiona zahamowań związanych z przekonaniami religijnymi
Ich interpretacja w środowisku mniej wykształconym bywa bardzo prostolinijna i czesto mocno wyidealizowana ![]()
Warto jest rozdzielić te dwa elementy ![]()
Wiara w Boga nie ma nic wspólnego z pojmowaniem Jego jako istoty w sposób jaki przedstawia to kościół ![]()
Samochwała w kącie stała i tak wszystkim powiadała.
Skromna jestem niesłychanie,
Mam najlepsze pojmowanie.
Całą Biblię zrozumiałam,
Wszystkich w koło pouczałam.
Taki żarcik ale czy nie jest prawdziwy wobec wielu katolików i księży, którzy na każdym kroku starają się przekonywać o swoich racjach?
We współczesnym świecie każde działanie człowieka by było skuteczne powinno być poparte teorią (wiedzą) i praktyką (doświadczeniem). Mały przykład z autopsji. Ksiądz zaczął pouczać jak wychowuje się dzieci. Mój znajomy zapytał skąd ksiądz ma wiedzę na ten temat. Gdy usłyszał, że z książek to powiedział, że przeczyta książkę medyczną i zrobi księdzu operację. Dlatego denerwują mnie działania (nie wiara) wielu katolików, którzy swoje teoretyczne przekonania próbują wtłaczać innym do realnego życia powołując się na Słowo Boże nie zważając czy inni tego chcą czy nie. Starają się narzucać pewne reguły, za stosowanie których nie oni ponoszą odpowiedzialność. Wielu naukowców, o których piszesz potrafi oddzielić naukę (pracę) od wyznawanej wiary (sacrum i profanum)i bardzo ich za to cenię. Nie rozumiem natomiast wykorzystywania klauzuli sumienia podczas wykonywania swojej pracy (np. aptekarze)
Samochwała w kącie stała i tak wszystkim powiadała.
Skromna jestem niesłychanie,
Mam najlepsze pojmowanie.
Całą Biblię zrozumiałam,
Wszystkich w koło pouczałam.Taki żarcik ale czy nie jest prawdziwy wobec wielu katolików i księży, którzy na każdym kroku starają się przekonywać o swoich racjach?
We współczesnym świecie każde działanie człowieka by było skuteczne powinno być poparte teorią (wiedzą) i praktyką (doświadczeniem). Mały przykład z autopsji. Ksiądz zaczął pouczać jak wychowuje się dzieci. Mój znajomy zapytał skąd ksiądz ma wiedzę na ten temat. Gdy usłyszał, że z książek to powiedział, że przeczyta książkę medyczną i zrobi księdzu operację. Dlatego denerwują mnie działania (nie wiara) wielu katolików, którzy swoje teoretyczne przekonania próbują wtłaczać innym do realnego życia powołując się na Słowo Boże nie zważając czy inni tego chcą czy nie. Starają się narzucać pewne reguły, za stosowanie których nie oni ponoszą odpowiedzialność. Wielu naukowców, o których piszesz potrafi oddzielić naukę (pracę) od wyznawanej wiary (sacrum i profanum)i bardzo ich za to cenię. Nie rozumiem natomiast wykorzystywania klauzuli sumienia podczas wykonywania swojej pracy (np. aptekarze)
Dojrzały człowiek nie da sobie nic narzucić
Ja nigdy nie odczuwałam tego że Kosciół mi coś narzuca
Czy mam tkwić przy męzu np. alkoholiku bo mu składałam przysięgę małżeńską przed Bogiem?? nawet Kosciół mowi: Chrystus nikomu nie każe byc męczennikiem ![]()
A to że kobieta ponosi odpowiedzialność za wybór własnie takiego alkoholika za męza to juz jest naprawde inna bajka ![]()
No proszę Cię. Kościół nie narzuca? Pokaż mi księdza, który mówi do uciemiężonej kobiety - odejdź od niego. Prędzej powie coś o modlitwie , niesieniu krzyża i nagrodzie w niebie.
No proszę Cię. Kościół nie narzuca? Pokaż mi księdza, który mówi do uciemiężonej kobiety - odejdź od niego. Prędzej powie coś o modlitwie , niesieniu krzyża i nagrodzie w niebie.
A Ty jestes tak chetny do radzenia kobiecie...odejdz?:P Nawet terapeuci od uzależnień nie mają takiej odwagi. Kazdą decyzję w życiu człowiek musi podjąć sam i nie tylko nie masz prawa mu mówic co ma robic ale nawett sam Bóg tego nie robi.
Ja spotkałam kobiete której ksiądz własnie to w konfesjonale powiedział "Chrystus nie każe ci być meczennicą" ![]()
Moze warto mniej skupiac sie na nienawisci a wiecej na empatii i zrozumieniu że istanieje równiez inna droga rozumienia?;)
Wpisałam juz wczesniej to nie kosciół coś narzuca to ludzie nieprawidłowo interpretują nauke kościoła. Ksiądz to nie terapeuta dla Twojej psyche a jedynie przewodnik dla Twojej duszy a wyboru i tak dokonasz sam ![]()
jesscze nie spotkałam ksiedza chodzącego po domu i narzucajacego mi swoje spojrzenie
To Ty idac do świątyni przyjmujesz to co tam usłyszysz lub jak kazdy wolny człowiek odrzucisz to i nie uznasz. Masz do tego Boskie prawo ![]()
no sorry,gdyby Bóg miał się obrażać o dyskusje o nim,to nikt by nie został przy zyciu na tym swiecie.Pan Lewski-co stoi szanownemu panu na przeszkodzie,aby przeczytac w oryginale pisma hebrajskie i aramejskie,greckie,z których powstała Biblia?dla chcącego nic trudnego,w XXI wieku wszystko jest dostępne.Tylko zastanawiam się czy-skoro powołujesz się na traktat Parmenidesa-czytałes go też w oryginale,bo tłumaczenie może być niewiarygodne dla ciebie :)Piszesz że "wydaje ci się wątpliwe",mnie się natomiast wydaje,że Biblia jest wiarygodna i spójna,bo ja przeczytałam i zrozumiałam
A ja aktualnie czytam Biblię po raz drugi i w wielu częściach wydaje mi się ona niewiarygodna. I te sprzeczności w ewangeliach, i te ciekawe tłumaczenia w przypisach różnych nienormalnych sytuacji czy zdań. W zasadzie jest mnóstwo tekstów składających się na Biblię, ale Kościół wziął tylko te, które najbardziej mu były wygodne, a resztę odstrzelił, a czytając je człowiek wie dlaczego nie ma ich dołączonych do Biblii. Więc powiedz mi jak Biblia może być dla mnie jedynym źródłem prawdy na temat Boga?! Czy jest taka możliwość że przez te setki lat nikt w nią nie ingerował? Nic nie zmienił? Tu dodał, tu odjął? Dlaczego ja mam sobie wyobrażać Boga dopiero po przeczytaniu jakiś tam wyznań świętych i na nich opierać swój pogląd? Nie mam oczu? Nie mam swoich własnych odczuć? Ja widzę jaki jest świat, widzę jacy są ludzie i nie widzę wielu innych rzeczy. Zagłębiam się w historię, opowieści żołnierzy, ludzi nauki tych niewierzących i tych co się nawrócili, w historię chrześcijaństwa i widzę zwykłe losy ludzi, z których połowa walczy z imieniem Boga na ustach, lecz tam nie ma nic z Boga, a nic z jego ingerencji.
28 2012-06-21 12:40:31 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-06-21 14:17:32)
Tylko zastanawiam się czy-skoro powołujesz się na traktat Parmenidesa-czytałes go też w oryginale,bo tłumaczenie może być niewiarygodne dla ciebie
Czytałem go w tłumaczeniu z przypisami oryginalnymi i komentarzami specjalistów o możliwym znaczeniu słów, uczyłem się też starogreki. Nikt poważny nie wydaje tekstów filozoficznych bez fragmentów oryginalnych tam gdzie pojawia się choć cień wątpliwości. Wszystkie poważne wydania mają też specjalne oznaczenia stron oryginału, żeby każdy fragment tłumaczenia dało się od ręki porównać z wersją oryginalną.
iszesz że "wydaje ci się wątpliwe",mnie się natomiast wydaje,że Biblia jest wiarygodna i spójna,bo ja przeczytałam i zrozumiałam,a nie uważam się za wybitnie inteligentną osobę.
Skąd wiesz że zrozumiałaś poprawnie skoro sama przyznajesz że nie wydajesz się wybitnie inteligentna? A czytałaś w oryginale? Wątpię, bo znając problemy przy przekładach z języków starożytnych na nowożytne, człowiek który czyta różne wersje ma za zwyczaj w głowie niezły zamęt co do znaczenia tekstu. Co więcej, czytając dla przykładu traktat filozoficzny człowiekowi kilka razy wydaje się że zrozumiał podczas gdy wszystko pochachmęcił.
A kiedy się zna podstawowe narzędzie w ręku-czyli Biblię to mozna uzupełniać swoja wiedzę nauką,obserwacją świata,doświadczeniami swoimi i innych.
Tylko że to jest już szukanie danych empirycznych. Było wiele teorii naukowych które w praktyce doskonale się potwierdzały i fantastycznie działały. Grecy doskonale wyliczali ruch gwiazd, co z tego że już oni doszli do tego że system geocentryczny może nie być prawdziwy a ich działająca w praktyce teoria może być błędna. Kopernik to powtórzył ,a Kepler potwierdził.
Jest (i było) mnóstwo ludzi inteligentnych,wybitnych uczonych,którzy deklarowali wiarę w Boga,fizycy,chemicy,ostatnio genetycy badający genom człowieka m.in.F.S.Collins.Chyba nie masz watpliwości,że tacy ludzie posiadają dużo większą wiedzę naukową niż my?
I jest równie duże grono ich oponentów którzy opowiadają się za ateizmem albo twierdzą że mieszanie religii z nauką to mrzonki jakie każdy człowiek ma. Hawking napisał niedawno książkę w której twierdzi że nie potrzeba mieszać Boga w stworzenie wszechświata, tylko co z tego. Powoływanie się na wierzących naukowców jest bezcelowe, porządny naukowiec wie że nauka popełnia błędy nawet gdy ma znakomite materiały dowodowe, w przypadku Boga on może mieć najwyżej swoje mniemanie. Niektórzy z nich mają też poważne braki w wykształceniu abo wypowiadają się o rzeczach spoza ich dziedziny. Znałem panią profesor która twierdziła że Biblia to najstarszy zabytek piśmiennictwa, co świadczy chociażby o tym że nie wiedziała o istnieniu Eposu o Gilgameszu.
Nie byłoby współczesnej nauki gdyby nie grecki system myślenia z którego ona się wywodzi, a tego systemu nie udało się zadowalająco pogodzić z Biblią. W Biblii jest napisane o creacio ex nihilo, wg. Parmenidesa coś takiego zakrawa mówiąc kolokwialnie na chorobę psychiczną, a tymczasem my za Chińską Republikę Ludową nie możemy się dogadać bo ateiści "mówią po grecku" o dowodach itp. ,a ty jako argument wysuwasz to w co wierzysz. To jest inny system myślenia, zupełnie niekompatybilny.
Więc powiedz mi jak Biblia może być dla mnie jedynym źródłem prawdy na temat Boga?! .
To ty nie wiesz że prawdziwość Biblii jest gwarantowana przez autorytet Kościoła Katolickiego, a autorytet Kościoła Katolickiego jest gwarantowany przez Biblię? To załatwia sprawę ;]
29 2012-06-21 13:01:20 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-06-21 13:04:56)
To ty nie wiesz że prawdziwość Biblii jest gwarantowana przez autorytet Kościoła Katolickiego, a autorytet Kościoła Katolickiego jest gwarantowany przez Biblię? To załatwia sprawę ;]
hehehe. Przez Kościół który mordował własnych papieży i każdego wolnomyśliciela i wszystko co robił, robił dla siebie i swojej żądzy władzy ;] taaa...autorytet.
To z pewnością była wina Szatana. Ale nie... Szatan w Kościele? To być nie może... Widocznie tak chciał Bóg.
To ty nie wiesz że prawdziwość Biblii jest gwarantowana przez autorytet Kościoła Katolickiego, a autorytet Kościoła Katolickiego jest gwarantowany przez Biblię? To załatwia sprawę ;]
hehehe. Przez Kościół który mordował własnych papieży i każdego wolnomyśliciela i wszystko co robił, robił dla siebie i swojej żądzy władzy ;] taaa...autorytet.
Kościoł to ludzie a ludzie są skorzy do władzy, grzechu, pychy, nienawisci. Nie ma nikogo doskonałego.
To z pewnością była wina Szatana. Ale nie... Szatan w Kościele? To być nie może... Widocznie tak chciał Bóg.
A to uwazasz ze Demonów nie ma? ![]()
Nawet najlepsi psychiatrzy posiłkują sie egzorcystami ![]()
Czytałem go w tłumaczeniu z przypisami oryginalnymi i komentarzami specjalistów o możliwym znaczeniu słów, uczyłem się też starogreki.
Super, chciałabym tak właśnie przeczytać Biblię. Mam świadomość, że tłumaczenia, które mam (Brytyjka i Tysiąclatka) nie są doskonałe i obarczone błędem wynikającym z interpretacji tłumacza. Dlatego uważam, ze opieranie jakiegoś np. dogmatu na jednym zdaniu z Biblii to horrendalny błąd. Są jednak w Piśmie kwestie bezsporne dla mnie, bo powtórzone wiele razy jak np. kwestia zbawienia z łaski i śmierci Jezusa z nasze grzechy. Natomiast kwestia prymatu piotrowego jest oparta na jednym tylko zdaniu i w dodatku w oryginale (akurat ten fragment w oryginale czytałam
) jego wymowa nie jest dla mnie jednoznaczna.
34 2012-06-21 14:13:11 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-06-21 14:24:38)
Znając język oryginału trzeba jeszcze mieć wiedzę nt. kontekstu kulturowego. Tym samym języku w zależności od dialektu, okresu spisania tekstu oraz osoby pisarza te same słowa mogą mieć różne znaczenie- i bach, cała masa nowych problemów interpretacyjnych.
błędem wynikającym z interpretacji tłumacza
Zacznijmy od tego że nawet najprawszy i najlepszy tłumacz z góry skazany jest na popełnienie błędu, wiele rzeczy jest nieprzekładalnych z powodu ubóstwa języków nowożytnych. Nawet łacina jest uboga w stosunku do greki, tak gdzie w greckiej wersji ewangelii pada kilka różnych słów, tam w łacińskiej jest jedno i to samo słowo, dlatego wykształceni Rzymianie nie rozmawiali w łacinie bo uważali że nie nie sposób się w tym języku porozumieć.
Znając język oryginału trzeba jeszcze mieć wiedzę nt. kontekstu kulturowego. Tym samym języku w zależności od dialektu, okresu spisania tekstu oraz osoby pisarza te same słowa mogą mieć różne znaczenie- i bach, cała masa nowych problemów interpretacyjnych.
Kizia75 napisał/a:błędem wynikającym z interpretacji tłumacza
Zacznijmy od tego że nawet najprawszy i najlepszy tłumacz z góry skazany jest na popełnienie błędu, wiele rzeczy jest nieprzekładalnych z powodu ubóstwa języków nowożytnych. Nawet łacina jest uboga w stosunku do greki, tak gdzie w greckiej wersji ewangelii pada kilka różnych słów, tam w łacińskiej jest jedno i to samo słowo, dlatego wykształceni Rzymianie nie rozmawiali w łacinie bo uważali że nie nie sposób się w tym języku porozumieć.
I otóż to. Właśnie dlatego należy patrzeć na Pismo Święte całościowo. To taki ogrom tekstu (do dziś nie przebrnęłam przez niektóre fragmenty) że dopiero po przeczytaniu całości, a zaczynając od NT zaczęło mi się to wszystko do kupy jakoś kleić. Co do kontekstu kulturowego, o którym wspomniałeś, są teolodzy, którzy właśnie kontekstem kulturowym uzasadniają potępienie homoseksualizmu przez Pawła czy zakaz nauczania dla kobiet. Trzeba przyznać, że są to dość przekonujące argumenty i kto wie, może mają rację.
Inori napisał/a:To ty nie wiesz że prawdziwość Biblii jest gwarantowana przez autorytet Kościoła Katolickiego, a autorytet Kościoła Katolickiego jest gwarantowany przez Biblię? To załatwia sprawę ;]
hehehe. Przez Kościół który mordował własnych papieży i każdego wolnomyśliciela i wszystko co robił, robił dla siebie i swojej żądzy władzy ;] taaa...autorytet.
Kościoł to ludzie a ludzie są skorzy do władzy, grzechu, pychy, nienawisci. Nie ma nikogo doskonałego.
Jeżeli Chodzi o odpowiedzialność Kościoła za zło to mówi się, że kościól to ludzie (wierni). Jeśli zaś chodzi o gromadzenie bogactw to już nie ludzie tylko instytucja.
Qrsywa napisał/a:Inori napisał/a:To ty nie wiesz że prawdziwość Biblii jest gwarantowana przez autorytet Kościoła Katolickiego, a autorytet Kościoła Katolickiego jest gwarantowany przez Biblię? To załatwia sprawę ;]
hehehe. Przez Kościół który mordował własnych papieży i każdego wolnomyśliciela i wszystko co robił, robił dla siebie i swojej żądzy władzy ;] taaa...autorytet.
Kościoł to ludzie a ludzie są skorzy do władzy, grzechu, pychy, nienawisci. Nie ma nikogo doskonałego.
Jeżeli Chodzi o odpowiedzialność Kościoła za zło to mówi się, że kościól to ludzie (wierni). Jeśli zaś chodzi o gromadzenie bogactw to już nie ludzie tylko instytucja.
Jeden ci powie, że Kościół to ludzie, drugi, że Kościół to tamto, siamto... To po co my właściwie chodzimy do Kościoła, skoro Bóg to wszystko to co nas otacza więc mogę mu oddawać cześć gdzie chce. Po co mi świątynia skoro stworzyli ją ludzie skorzy do władzy, grzechu, pychy i nienawiści. Niedoskonały człowiek, niedoskonały Kościół. I po co się wtedy oburzać jak ktoś mówi, że wierzy w Boga ale do Kościoła nie chodzi. Wychodzi na to, że ma rację.
Do kościoła (jako budynku) chodzi się po to, żeby poczuć wspólnotę z innymi wierzącymi w Boga, modlić się wspólnie. W końcu sam Jezus powiedział: ''...bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich" Mt 18, 20.
Ojciecpiotr napisał/a:Qrsywa napisał/a:Kościoł to ludzie a ludzie są skorzy do władzy, grzechu, pychy, nienawisci. Nie ma nikogo doskonałego.
Jeżeli Chodzi o odpowiedzialność Kościoła za zło to mówi się, że kościól to ludzie (wierni). Jeśli zaś chodzi o gromadzenie bogactw to już nie ludzie tylko instytucja.
Jeden ci powie, że Kościół to ludzie, drugi, że Kościół to tamto, siamto... To po co my właściwie chodzimy do Kościoła, skoro Bóg to wszystko to co nas otacza więc mogę mu oddawać cześć gdzie chce. Po co mi świątynia skoro stworzyli ją ludzie skorzy do władzy, grzechu, pychy i nienawiści. Niedoskonały człowiek, niedoskonały Kościół. I po co się wtedy oburzać jak ktoś mówi, że wierzy w Boga ale do Kościoła nie chodzi. Wychodzi na to, że ma rację.
Nie mnie oceniać czyjąś wiarę. Jedno jest pewne i to potwierdza historia. Kosciół tworzą ludzie zarówno ten jako budynek jak i ten duchowy. A że ludzie sa skorzy do grzechu to historia Kosciola to potwierdza. Czy dlatego mam dzis mu nie ufaać bo kiedys władze papieską sprawowali heretycy?? O ile pamiętam wiele lat KK podlegał jurysdykcji Króla Francji
Wtedy przeniesiono Papiestwo do Avinionu
Pogrywano jego potęga i wykorzystywano dla własnych potrzeb. Dla swojej władzy i pychy.
Poczytaj sobie "Króla z żelaza" i cały pięcioksiąg
tam historia Królów Francji przeplata sie z grą o władzę nad Kosiołem, a i tak w tym wszystkim widac jak Boska ręka wyprowadziła ówczesny Kościół z ostrego zakrętu.
bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich
nie powiedziano, że to ma być Kościół. Gdziekolwiek się zbierzemy, tam będzie Bóg. To tak jakby modlitwa w domu nie miała sensu, tylko wśród ludzi, a najlepiej w Kościele, a jeszcze lepiej jak się do koszyczka z dychę wrzuci, to wtedy sobie już dobre miejsce w niebie wykupisz.
wiem jak wygląda historia Kościoła. Cieszy mnie, że teraz wygląda to troszku inaczej, ale co z tego jeśli to nie to co chciał Jezus? On chciał mieć Kościoły bogato strojone, by ludzie się w nich gromadzili i oddawali mu cześć, by czuli jego potęgę? Tu się pojawia pycha. Jezus nie tego chciał, ale każdy interpretuje sobie to po swojemu, choćby wszystko było czarno na białym. A ludzie Kościoła to już w ogóle zajebiście wszystko odwracają
byle tylko z góry się nie stoczyć, bo ze szczytu już spadli.
Poczytaj sobie "Króla z żelaza" i cały pięcioksiąg
tam historia Królów Francji przeplata sie z grą o władzę nad Kościołem, a i tak w tym wszystkim widac jak Boska ręka wyprowadziła ówczesny Kościół z ostrego zakrętu.
Nooooo wyprowadziła i zaprowadziła. Przemoc, seksualna, wyłudzanie majątków, pranie pieniędzy z handlu narkotykami i kobietami, intrygi, przekupstwo.... Wymieniać dalej?
Qrsywa napisał/a:Poczytaj sobie "Króla z żelaza" i cały pięcioksiąg
tam historia Królów Francji przeplata sie z grą o władzę nad Kościołem, a i tak w tym wszystkim widac jak Boska ręka wyprowadziła ówczesny Kościół z ostrego zakrętu.
Nooooo wyprowadziła i zaprowadziła. Przemoc, seksualna, wyłudzanie majątków, pranie pieniędzy z handlu narkotykami i kobietami, intrygi, przekupstwo.... Wymieniać dalej?
I w zwiazku z tym chcesz powiedziec że to wina Boga?:cool:
Wiesz co trudno mi z toba prowadzic polemikę skoro nadal pomimo moich argumentów bardzo ludzkim i do tego "mało dojrzałym" rozumem to obrabiasz.
Przemoc gwałty nienawisc były i bedą i Kosciół nie zostaje tu wyciety jako wyspa przypominająca Bozy Eden. Czemu?? bo ten Kościół stanowią ludzie i po raz enty ci powtarzam grzeszni ![]()
Wielu jest krytykantów a niewielu porwało sie na to by coś zmienic.
jestes młodym człowiekiem wiec niewiele wiesz i pamietasz, bo ja pamietam jak moi rodzice byli za wiarę i Kosciół inwigilowani.
KK w swoich dogmatach jest niezmienny, tak samo jak był kiedys niezmienny a poniewaz zalezny od władzy świeckiej to czas antypapiezy jest przykładem jego upadku rozpusty. Historia lubi sie powtarzać, KK podobnie jak wszystko na ziemi przechodzi swoje kryzysy, upadki ale nadal od tysiecy lat istnieje.
Co stało sie z laicką Europą dążącą do całkowitego odciecia od wiary?? Nie poszła w stronę świeckosci, ani buddyzmu Belgia przezywa powazny kryzys bo 90% społeczestwa wyznaje juz Islam nawet rdzenni Belgowie w poszukiwaniu duchowosci zaczynają ta wiarę przyjmowac. czytasz gazety ogladasz tv? walka z chustami na twarzach kobiet to nie pierdoły to juz niemalże wojna.
Człowiek szuka Boga i bez duchowosci umiera staje sie jałowy. teraz masz 20 lat wiec inne priorytety w głowie, kiedy zaczniesz dojrzewac emocjonalnie szukanie duchowego rozwoju zacznie byc potrzebą. I tak gdzies znajdziesz swoje miejsce. Oby tylko nie po za tradycją, bo brak tradycji zabija narodowość ![]()
I w zwiazku z tym chcesz powiedziec że to wina Boga?:cool:
Wiesz co trudno mi z toba prowadzic polemikę skoro nadal pomimo moich argumentów bardzo ludzkim i do tego "mało dojrzałym" rozumem to obrabiasz.
Przemoc gwałty nienawisc były i bedą i Kosciół nie zostaje tu wyciety jako wyspa przypominająca Bozy Eden. Czemu?? bo ten Kościół stanowią ludzie i po raz enty ci powtarzam grzeszni
Wielu jest krytykantów a niewielu porwało sie na to by coś zmienic.
jestes młodym człowiekiem wiec niewiele wiesz i pamietasz, bo ja pamietam jak moi rodzice byli za wiarę i Kosciół inwigilowani.KK w swoich dogmatach jest niezmienny, tak samo jak był kiedys niezmienny a poniewaz zalezny od władzy świeckiej to czas antypapiezy jest przykładem jego upadku rozpusty. Historia lubi sie powtarzać, KK podobnie jak wszystko na ziemi przechodzi swoje kryzysy, upadki ale nadal od tysiecy lat istnieje.
Co stało sie z laicką Europą dążącą do całkowitego odciecia od wiary?? Nie poszła w stronę świeckosci, ani buddyzmu Belgia przezywa powazny kryzys bo 90% społeczestwa wyznaje juz Islam nawet rdzenni Belgowie w poszukiwaniu duchowosci zaczynają ta wiarę przyjmowac. czytasz gazety ogladasz tv? walka z chustami na twarzach kobiet to nie pierdoły to juz niemalże wojna.
Człowiek szuka Boga i bez duchowosci umiera staje sie jałowy. teraz masz 20 lat wiec inne priorytety w głowie, kiedy zaczniesz dojrzewac emocjonalnie szukanie duchowego rozwoju zacznie byc potrzebą. I tak gdzies znajdziesz swoje miejsce. Oby tylko nie po za tradycją, bo brak tradycji zabija narodowość
Dziękuję za odmłodzenie. Gwoli ścisłości mam 47 lat, pamiętam stan wojenny i te tzw. represje. Mam wyższe wykształcenie techniczne. Mam dzieci w wieku od 2 do 19 lat i drugą żonę. Sporo podróżowałem po Polsce i Europie. Pracowałem na budowie i spotykałem się z ministrami. Dużo czytam, interesuję się psychologią, polityką, religią i techniką. Jestem ateistą i antyklerykałem. Prowadzę własną firmę i mam dużo znajomych i przyjaciół.
Ale skoro twierdzisz, że niewiele rozumiem to trudno.
Wracając do polemiki. Nie mogę winić Boga za zło bo w niego nie wierzę. Cały czas odnoszę się do ludzi, którzy postępują okrutnie w imię tego Boga nie wyłączając katolickich duchowych nauczycieli. Dlaczego Wy katolicy na grzechy księży mówicie, że ksiądz jest tylko człowiekiem ale gdy lekarz kogoś uśmierci, policjant okradnie nie mówicie oni są tylko ludźmi i żądacie kar?
Czytasz moje posty a ja czuję, że wyciągasz z nich niewłaściwe wnioski. Nigdy nie miałem nic przeciwko Bogu bez względu czy jest czy Go nie ma. Piętnuję ludzi za to co potrafią robić z miłości do Niego.
Qrsywa napisał/a:I w zwiazku z tym chcesz powiedziec że to wina Boga?:cool:
Wiesz co trudno mi z toba prowadzic polemikę skoro nadal pomimo moich argumentów bardzo ludzkim i do tego "mało dojrzałym" rozumem to obrabiasz.
Przemoc gwałty nienawisc były i bedą i Kosciół nie zostaje tu wyciety jako wyspa przypominająca Bozy Eden. Czemu?? bo ten Kościół stanowią ludzie i po raz enty ci powtarzam grzeszni
Wielu jest krytykantów a niewielu porwało sie na to by coś zmienic.
jestes młodym człowiekiem wiec niewiele wiesz i pamietasz, bo ja pamietam jak moi rodzice byli za wiarę i Kosciół inwigilowani.KK w swoich dogmatach jest niezmienny, tak samo jak był kiedys niezmienny a poniewaz zalezny od władzy świeckiej to czas antypapiezy jest przykładem jego upadku rozpusty. Historia lubi sie powtarzać, KK podobnie jak wszystko na ziemi przechodzi swoje kryzysy, upadki ale nadal od tysiecy lat istnieje.
Co stało sie z laicką Europą dążącą do całkowitego odciecia od wiary?? Nie poszła w stronę świeckosci, ani buddyzmu Belgia przezywa powazny kryzys bo 90% społeczestwa wyznaje juz Islam nawet rdzenni Belgowie w poszukiwaniu duchowosci zaczynają ta wiarę przyjmowac. czytasz gazety ogladasz tv? walka z chustami na twarzach kobiet to nie pierdoły to juz niemalże wojna.
Człowiek szuka Boga i bez duchowosci umiera staje sie jałowy. teraz masz 20 lat wiec inne priorytety w głowie, kiedy zaczniesz dojrzewac emocjonalnie szukanie duchowego rozwoju zacznie byc potrzebą. I tak gdzies znajdziesz swoje miejsce. Oby tylko nie po za tradycją, bo brak tradycji zabija narodowośćDziękuję za odmłodzenie. Gwoli ścisłości mam 47 lat, pamiętam stan wojenny i te tzw. represje. Mam wyższe wykształcenie techniczne. Mam dzieci w wieku od 2 do 19 lat i drugą żonę. Sporo podróżowałem po Polsce i Europie. Pracowałem na budowie i spotykałem się z ministrami. Dużo czytam, interesuję się psychologią, polityką, religią i techniką. Jestem ateistą i antyklerykałem. Prowadzę własną firmę i mam dużo znajomych i przyjaciół.
Ale skoro twierdzisz, że niewiele rozumiem to trudno.
Wracając do polemiki. Nie mogę winić Boga za zło bo w niego nie wierzę. Cały czas odnoszę się do ludzi, którzy postępują okrutnie w imię tego Boga nie wyłączając katolickich duchowych nauczycieli. Dlaczego Wy katolicy na grzechy księży mówicie, że ksiądz jest tylko człowiekiem ale gdy lekarz kogoś uśmierci, policjant okradnie nie mówicie oni są tylko ludźmi i żądacie kar?
Czytasz moje posty a ja czuję, że wyciągasz z nich niewłaściwe wnioski. Nigdy nie miałem nic przeciwko Bogu bez względu czy jest czy Go nie ma. Piętnuję ludzi za to co potrafią robić z miłości do Niego.
zawsze twierdziłam ze nie metryka ani wykształcenie mówi o dojrzałosci
i jak widac potwierdza sie to dość czesto. jesli lekarz jest winien zaniedban to powinien poniesc kare. Ostatnio ksiadz pedofil własnie został skazany w Polskim sądzie.
Jest człowiekiem i tylko człowiekiem nie oczekuje od niego boskości
To byłby grzech liczyć i ufac że ksiądz ma moc Boga w sobie ![]()
Nie przypominam sobie natomiast w ostatnim czasie wywołanej przez księdza czy biskupa wojny ![]()
Nie sądze równiez zeby ksiadz handlujacy narkotykami był pominiety jako przestepca przez organy ścigania
za to Islam w Afganistanie takie wojny prowadzi i wspiera swoje działania zbrojne uprawa opium
Co wcale nie oznacza że kazdy wyznawca Allacha to handlarz narkotyków czy terrorysta
Tak jak nie kazdy ksiadz to pedofil ![]()
Ponaddto znacznie odbiegamy od tematu forum ![]()
Jak wyobrażasz sobie Boga?? Nie wiem czemu ateista ma w tym temacie cokolwiek do powiedzenia?? skoro uznaje sie za wykształconego to przynajmniej powinien próbować pisac na temat ![]()
zawsze twierdziłam ze nie metryka ani wykształcenie mówi o dojrzałosci
![]()
Czy to z braku argumentów starasz się mnie obrazić?
Jeżeli chcesz mieć pełniejszy obraz rzeczywistości to proponuję oprócz "Gazety Polskiej" i "Niedzieli" poczytanie "Faktów i Mitów". Dodam, że żaden z wymienionych tytułów nie jest mi obcy.
bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich
nie powiedziano, że to ma być Kościół. Gdziekolwiek się zbierzemy, tam będzie Bóg. .
Oczywiście, ale w moim wyznaniu najczęściej zbieramy się właśnie w kościele i nie jest on kapiący od złota. Bóg jest oczywiście z nami również wtedy gdy modlimy się sami, ale ta rada Jezusa jest po to, żebyśmy się wzajemnie umacniali w wierze i wspierali.
48 2012-06-22 20:03:30 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-06-22 20:10:42)
Ostatnio ksiadz pedofil własnie został skazany w Polskim sądzie.
A ilu nie skazano bo byli dobrze kryci?
Nie przypominam sobie natomiast w ostatnim czasie wywołanej przez księdza czy biskupa wojny
Wystarczy że Watykan prowadził przez lata politykę którą można skwitować jako "mnóżcie się i umierajcie z głodu" ze swoimi zakazami stosowania prezerwatyw w Afryce. Oczywiście że biskupi już nie wywołują wojen bo na dzień dzisiejszy im się to nie opłaca, ale kiedyś robili to bardzo chętnie.
bo ja pamietam jak moi rodzice byli za wiarę i Kosciół inwigilowani.
Albo mieszkali w ZSRR albo mieli coś jeszcze "na sumieniu", ilu musiało by być w Polsce agentów żeby inwigilować wszystkich wierzących? Nota bene browary też były inwigilowane gdy w butelkach z piwem znaleziono spinacze do bielizny.
KK w swoich dogmatach jest niezmienny,
Brednie, dogmaty były wielokrotnie zmieniane w zależności od zapotrzebowania politycznego. Może nie te najważniejsze, ale były, np. dogmat o nieomylności papieża.
tak samo jak był kiedys niezmienny a poniewaz zalezny od władzy świeckiej to czas antypapiezy jest przykładem jego upadku rozpusty. Historia lubi sie powtarzać, KK podobnie jak wszystko na ziemi przechodzi swoje kryzysy, upadki ale nadal od tysiecy lat istnieje.
Chiny też istnieją od tysięcy lat.
Człowiek szuka Boga i bez duchowosci umiera staje sie jałowy. teraz masz 20 lat wiec inne priorytety w głowie, kiedy zaczniesz dojrzewac emocjonalnie szukanie duchowego rozwoju zacznie byc potrzebą.
A masz jakiś argument na to że bez duchowości staje się jałowy, poza tym że Belgijskie kołtuństwo przechodzi na Islam? Kiedy chcę zobaczyć jałowiznę to patrzę na obywateli tego 38 milionowego, w 90% katolickiego kraju i widzę mentalną Saharę. Ja inaczej pojmuję rozwój duchowy, a to co ty nim nazywasz w przypadku ludzi w swoim wieku i starszych to moim zdaniem jest zwyczajny strach. Religia to narkotyk który znieczula przed strachem. Patrzycie w lustro, widzicie zmarszczki, część waszych znajomych już nie żyje, od czasu do czasu jakieś kiepskie wyniki badań lekarskich, orientujecie się że nie jesteście już młodzi i nieśmiertelni i zaczynacie panicznie szukać koła ratunkowego.
"Domeną nauk przyrodniczych jest badanie przyrody.Domeną Boga jest świat duchowy,obszar niedostepny poznaniu za pomocą narzędzi i języka nauki.Należy go poznawać sercem,umysłem i duszą-a umysł musi znależć sposób na poruszanie się w tych dwóch światach."To cytat z książki genetyka amer.profesora Collinsa,szefa międzynarodowego zespołu realizującego Projekt Poznania Genomu Człowieka.Podaje on argumenty stanowiące naukowe uzasadnienie światopoglądu,zgodnie z którym Bóg nie tylko jest obecny w naszym świecie,ale i aktywnie w nim działa.Jego wyjaśnienia dotyczące DNA jako instrukcji pochodzącej od Boga są przekonujące.Polecam wam gorąco tę wspaniała książkę p.t."Język Boga,Kod życia-nauka potwierdza wiarę".
50 2012-06-23 10:28:25 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-06-23 10:30:23)
A masz jakiś argument na to że bez duchowości staje się jałowy, poza tym że Belgijskie kołtuństwo przechodzi na Islam? Kiedy chcę zobaczyć jałowiznę to patrzę na obywateli tego 38 milionowego, w 90% katolickiego kraju i widzę mentalną Saharę. Ja inaczej pojmuję rozwój duchowy, a to co ty nim nazywasz w przypadku ludzi w swoim wieku i starszych to moim zdaniem jest zwyczajny strach. Religia to narkotyk który znieczula przed strachem. Patrzycie w lustro, widzicie zmarszczki, część waszych znajomych już nie żyje, od czasu do czasu jakieś kiepskie wyniki badań lekarskich, orientujecie się że nie jesteście już młodzi i nieśmiertelni i zaczynacie panicznie szukać koła ratunkowego.
Pisząc w ten sposób możesz urazić wielu katolików. Wśród ludzi przez połowę życia obnoszących się swoim ateistycznym światopoglądem też zdarzają się tacy co przed końcem życia zaczynają chodzić do kościoła i modlić się z tych samych powodów. Mnie nie przeszkadza wiara katolików i ich modlitwy ale to, że tą wiarą zalewa się Państwo Polskie, które z założenia jest świeckie. Przypomnijcie sobie akcję "Nie wstydzę się Jezusa". Wielu nieświadomych katolików zostało w nią wmanipulowanych w sposób bardzo przemyślany. Po pierwsze sugeruje ona (akcja), że społeczeństwo dzieli się tylko na tych co Jezusa się nie wstydzą i tych co się wstydzą (ale wierzą) co jest manipulacją, a po drugie namawia by obnosić się z wiarą co uważam za niesmaczne bo to czy człowiek wierzy i w co wierzy to jego prywatna sprawa. Z sackrum robi się profanum. I to właśnie hierarchia kościelna manipuluje swoimi owieczkami i prowadzi je na linię pierwszego frontu walki z ateizacją do której sami swoją pychą i chciwością doprowadzają. A propos; wiecie co znaczy parafianin w języku staropolskim? Znaczy osoba ciemna i zacofana.
To po co zastanawiasz się nad wyobrażeniem czegoś co twoim zdaniem nie istnieje?
A po to, mój drogi, ze lubię się nad róznymi rzeczami zastanawiać, po to też, że mam tyle czasu wolnego, że mogę sobie na to pozwolić. Zastanawiać się to chyba nie błą, a n i przestępstwo co? Poza tym ciekawi mnie dlaczego bóg często przedtawiany jest jako facet, ma tyle cech typowo ludzkich - zwłaszcza w starym testamecie jest mściwy, zawostny, zazdrosny, a czasem okrutny. Dlaczego ludzie wyobrażają go sobie często jako jednego ze swoich pobratymców? Ot, dlatego... ![]()
Czy to z braku argumentów starasz się mnie obrazić?
Jeżeli chcesz mieć pełniejszy obraz rzeczywistości to proponuję oprócz "Gazety Polskiej" i "Niedzieli" poczytanie "Faktów i Mitów". Dodam, że żaden z wymienionych tytułów nie jest mi obcy.
Stwierdzenie o braku dojrzałosci wynika ze sposobu w jaki prowadzisz dyskusję. Mało że bezsensownie zjeżdzasz z tematu to jeszcze piszesz w sposób zagmatwany i bardzo niedojrzały przy okazji sam raniąc uczucia innych.
Czy masz coś do powiedzenia na temat Jak wyobrazasz sobie Boga?? czy pojawiłes sie tu tylko po to by wklejac takie opisy:
"A propos; wiecie co znaczy parafianin w języku staropolskim? Znaczy osoba ciemna i zacofana."
Jako wykształcony intelektualista powinieneś wiedzieć czym jest pisanie na podany temat ![]()
Dwa tematy na tym dziale i dwa przez Ciebie w całkowitym rozjeździe ![]()
Może załóz własny jesli uznam że ciekawy nawet wdepnę:P Tam bedziesz mógł snuć swoje inteligentne dywagacje na temat historycznych potwierdzeń nieistnienia Boga i głupoty katoli ![]()
Nikogo nie obrażam a jeśli ktoś się tak poczuł to przepraszam. Czy pisząc o obrażaniu uczuć masz na myśli zapis0 z KK, który jes ewenementem na skalę europeiską? Dygresja o parafianach jest zapisem ze Słownika Języka Polskiego a czy faktem można kogoś obrazić? Sam w kilku postach staram się bronić wiary jeżeli prowadzi ona do pracy nad sobą a nie nad innymi. Wracając do tematu wątku to Boga sobie nie wyobrażam bo według mnie On nie istnieje. Piszę o nim zawsze z dużej litery z szacunku dla osób wierzących.
54 2012-06-29 03:14:23 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-06-29 03:31:51)
Pisząc w ten sposób możesz urazić wielu katolików. Wśród ludzi przez połowę życia obnoszących się swoim ateistycznym światopoglądem też zdarzają się tacy co przed końcem życia zaczynają chodzić do kościoła i modlić się z tych samych powodów. Mnie nie przeszkadza wiara katolików i ich modlitwy ale to, że tą wiarą zalewa się Państwo Polskie, które z założenia jest świeckie. Przypomnijcie sobie akcję "Nie wstydzę się Jezusa". Wielu nieświadomych katolików zostało w nią wmanipulowanych w sposób bardzo przemyślany. Po pierwsze sugeruje ona (akcja), że społeczeństwo dzieli się tylko na tych co Jezusa się nie wstydzą i tych co się wstydzą (ale wierzą) co jest manipulacją, a po drugie namawia by obnosić się z wiarą co uważam za niesmaczne bo to czy człowiek wierzy i w co wierzy to jego prywatna sprawa. Z sackrum robi się profanum. I to właśnie hierarchia kościelna manipuluje swoimi owieczkami i prowadzi je na linię pierwszego frontu walki z ateizacją do której sami swoją pychą i chciwością doprowadzają. A propos; wiecie co znaczy parafianin w języku staropolskim? Znaczy osoba ciemna i zacofana.
Nie wykluczyłem nigdzie możliwości że ateista może się zachować tak samo, ba, nawet sugeruję że właśnie takie zdarzenie zachodzi. Osobiście staram się być konsekwentny, dzisiaj prawie się przekręciłem z powodu ciężkiego skoku ciśnienia (a mam nadciśnienie) gdy dostałem ataku stanu lękowego nt. śmierci ale nie zacząłem się modlić.
Jeśli zaś by chodziło o to że religię nazwałem narkotykiem to zrobiłem to tylko dlatego że wydało mi się to dobrą metaforą, tak samo nazwałbym kulturę , a nawet sposób ubierania się, nota bene zapożyczyłem to od Witkacego. Gdy zaś mowa o nazywaniu Polaków per mentalna pustynia to pozwoliłem sobie tutaj na bardziej niż zwykle, osobistą wypowiedź. Ludzie którzy znają mnie osobiście, wiedzą że mam bardzo niskie mniemanie o ogóle społeczeństwa i nie kryję się z tym, nie przeszkadza mi to jednak w mieniu szacunku do napotykanych osób, nie klasyfikuję też ludzi w sposób sztywny, spotkałem wielu inteligentnych lub na swój sposób mądrych czy posiadających inne zalety ludzi których wykształcenie i pozycja społeczna były skrajnie różne, zdarza mi się rozmawiać i z naukowcami i z robotnikami ,a nawet z osobami o tzw. "menelowatym" wyglądzie i muszę stwierdzić że wśród robotników i osób znajdujących się lekko poza społeczeństwem spotkałem ludzi nie tylko o znacznej życiowej mądrości i godnym pochwały podejściu do życia ale także o ponadprzeciętnej inteligencji i kulturze osobistej.
Dodam że ja też piszę Bóg z dużej litery (chyba że zapomnę) mimo iż uważam to za nadużycie, z mojej perspektywy jedynie wyróżnienie o którego boga chodzi jest tutaj uzasadnieniem dla tego by Go tak wyróżniać spośród Jowiszów, Zeusów, Allahów itp.
W kwestii obnoszenia się z religijnością to jest to po prostu niezgodne z ewangelią. Co się tyczy reszty wypowiedzi, nie licząc sprawy parafianina, to uważam że kościół na moment obecny sam najskuteczniej się zwalcza, niestety kosztem dosyć fatalnie postępującej polaryzacji społecznej- odnoszę wrażenie że obywatele tego kraju zaczynają się dzielić na fanatyków zawłaszczających barwy, oraz na resztę która przez to zawłaszczenie zaczyna odczuwać mdłości na widok własnej flagi.
Gdy zaś idzie o kwestię znaczenia słowa parafianin to słowo "kobieta" też pierwotnie było obraźliwe albo nie tyle obraźliwe co wyraźnie zaznaczające różnicę w stosunku feudalnym między przedstawicielami różnych płci. W dawnych wiekach chcąc powiedzieć ładnie mówiło się niewiasta albo białogłowa. "Kobieta" była od dojenia krowy itp.
Dla mnie to tylko wytwor umyslu, dobrze gdyby byl ale nie widac zadnych sladow jego dzialalnosci:(
Nie do przyjecia jest dla mnie to ze rodza sie ludzie z ewidentnymi brakami, kalectwem czy zdarza im to potem i co maja z zycia??
Ile maja tlumaczyc sie z tego jak maja zle ograniczonym ludziom ktorym udalo sie?
Z przekazow religijnych nie dowiedzielismy sie tez nic o realnym swiecie, nauka dopiero ujawnia prawdziwy obraz swiata wiec to kolejny dowod ze to tylko wymysl idealistow, dla kontroli ludzi czy naprawy innych.
Czym sie wlasciwie ekscytowac? Nie wiem.
A skąd wiesz że Bóg nas w Biblii nie okłamał?
Zakładając że to w ogóle jest jego dzieło.
słuszne stwierdzenie - biblia, którą możemy przeczytać jest w głównej mierze autorstwa Hieronima, który pisał ją na zlecenie papieża Damazego przez 24 lata. Zresztą, historia powstawanie biblii jest dość ciekawa, warto się z nią zapoznać. Człowiek przynajmniej pozbywa się wątpliwości czy to są słowa boga, czy ludzi.
Slowa ludzi co malo widzieli i przezyli w zyciu ale swoje wnioski chcieli ocalic od zapomnienia wiec spisali je jako przekaz z gory i w ten sposob masa ludzi mogla potem zarobic na tym i wytworzyc wokol tego kolejne warstwy dogmatow i zdarzen tak by uwiarygodnic tamte pisma. Dzis tez sie marzy by cos zostawic po sobie, byc slawnym itp, religie to tylko kolejny przyklad jak proste sa potrzeby ludzi ale zaspokajaja je w wyszukany sposob - kolorowe przyprawione potrawy, wymyslne delikatne ubrania czy jak teraz dzieje sie seks z gadzetami i innymi osobami:) Czlowiek jest skomplikowany dlatego wszystko musi sobie utrudniac, czasem ma to formy artystyczne to choc jest co podziwiac ale generalnie to 'odkrecanie' takich pomyslow jak wiara zajmuje rozsadnym cale wieki nim sobie inni odpuszcza i skupia na zyciu w ktorym jest co robic i to niemalo niz zastanawiac nad bzdurami w stylu czy Bog stworzy kamien ktorego nie podniesie:D....
zastanawiac nad bzdurami w stylu czy Bog stworzy kamien ktorego nie podniesie:D....
To przynajmniej jest dobre na początek żeby zacząć wątpić w truizm o wszechmocy Boga.
Pan Lewski napisał/a:A skąd wiesz że Bóg nas w Biblii nie okłamał?
Zakładając że to w ogóle jest jego dzieło.
słuszne stwierdzenie - biblia, którą możemy przeczytać jest w głównej mierze autorstwa Hieronima, który pisał ją na zlecenie papieża Damazego przez 24 lata. Zresztą, historia powstawanie biblii jest dość ciekawa, warto się z nią zapoznać. Człowiek przynajmniej pozbywa się wątpliwości czy to są słowa boga, czy ludzi.
Pal i licho kto ją spisywał. Załóżmy na moment że to jest w istocie objawione słowo Boże. Skąd chrześcijanie wiedzą że Bóg ich nie okłamał? Może to tylko był program wyborczy? ![]()
Pan Lewski napisał/a:A skąd wiesz że Bóg nas w Biblii nie okłamał?
Zakładając że to w ogóle jest jego dzieło.
słuszne stwierdzenie - biblia, którą możemy przeczytać jest w głównej mierze autorstwa Hieronima, który pisał ją na zlecenie papieża Damazego przez 24 lata. Zresztą, historia powstawanie biblii jest dość ciekawa, warto się z nią zapoznać. Człowiek przynajmniej pozbywa się wątpliwości czy to są słowa boga, czy ludzi.
Marcinie, możesz nie wierzyć w Boga, możesz uważać, że religia to "opium dla ludu", ale przynajmniej nie opowiadaj bzdur i kłamstw. Istnieją dowody, że wszystkie księgi Starego Testamentu były spisane już 400 lat przed Chrystusem, a pierwsze księgi zostały spisane około 1300 lat p.n.e. To są dowody archeologiczne na podstawie wykopalisk i badań naukowych.
60 2012-07-12 17:14:10 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-07-12 17:14:57)
O kurcze, nie sadziałam, że ten wątek tak sie rozwinie
))... Dlaczego interesuje mnie jak ludzie wyobrażają sobie coś czy kogoś, w co lub kogo nie wierzę? A czy muszę w coś wierzyć, aby być ciekawą jak pracuje wyobraźnia innych? Nie wiem czemu mnie to interesuję, chyba nie muszę podawać żadnego uzasadnienia... Tak myślę, nic mnie do tego nie obliguje...
Bóg to ... jakaś ponadwymiarowa energia
z tym sie zgadzam
Siła ta nie ingeruje w nasze życie, losy świata... Jej zamiary, cele i motywy działania są tak różne od ludzkich, że nie jesteśmy w stanie nawet sobie tego wyobrazić.
z tym (zgodnie z zyciowymi doswiadczeniami) sie w zupelnosci nie zgadzam.
nie wyobrażam sobie idę popatrzeć w lustro ![]()
mowimy tu tylko o swych kulturowych wyobrazeniach czy tym co religie plota:/
Z jednej strony ktos mowi ze czuwa nad losami swiata ale juz nad zyciem kazdej osoby nie i nie pomoze wcale bo niby mamy 'wolnosc' - to juz sugeruje ze mowa o wymyslach i jak komu pasuje tak uwaza na ten temat. Gdy my decydujemy mamy (niby) swobode ale dziwnym trafem jesli nas cos spotyka z powodu widzimisie innej osoby to juz 'wolnosci' nie mamy. Mnozyc mozna te paradoksy myslenia i mity tworzone na kolanie i co to komu daje??