ano kolejną ciekawą kwestią którą tu Mussuka poruszyłaś, jest to, co mnie od zawsze zastanawiało....czyli nadmierne zainteresowanie religii katolickiej sprawami seksu - jakby nie było ważniejszych kwestii, no nie?;)
she-wolf napisał/a:kiedyś, parę lat do tyłu jak zamieszkalam z facetem, spytałam znajomego księdza jak to jest jesli chodzi o grzeszenie, tak być razem, spać itp, ale bez seksu, no więc ksiądz mi wyjaśnił, że juz samo pożądanie tego kogoś obok to grzech, no ale jak nie pożądać ukochanego mężczyzny? więc skoro już grzeszyć to do końca
No ale hola, hola! Jak np nic nie poradzisz na pożądanie, co nie? No bo jak poradzić na cos, czego Ty nie wywołujesz, tylko to czujesz... No nic nie poradzisz, że to czujesz, a uczucia nie są grzechem. OK, jak tam sobie wyobraża się, że niewiadomo (wiadomo=p) co robi się z tym mężczyzną obok, to ok- to wtedy grzech, przyznam. Ale jakiś taki pociąg fizyczny do mężczyzny, pociąg, z którym nic nie robisz- tylko go czujesz- to w czym tu jest grzech. Czy to nazywamy pożądaniem?
Jezus powiedział: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się z nią cudzołóstwa dopuścił w swoim sercu" MT 5:28
tak w istocie jest w Biblii;) jednak ja bym tu jeszcze nadpowiedziała, że cudzołóstwo to pożądanie kobiety, która jest z kimś związana. W tamtych czasach to był duży problem - faceci nadal żyli wizją ST że można mieć kilka kobiet.
promemoria napisał/a:she-wolf napisał/a:kiedyś, parę lat do tyłu jak zamieszkalam z facetem, spytałam znajomego księdza jak to jest jesli chodzi o grzeszenie, tak być razem, spać itp, ale bez seksu, no więc ksiądz mi wyjaśnił, że juz samo pożądanie tego kogoś obok to grzech, no ale jak nie pożądać ukochanego mężczyzny? więc skoro już grzeszyć to do końca
No ale hola, hola! Jak np nic nie poradzisz na pożądanie, co nie? No bo jak poradzić na cos, czego Ty nie wywołujesz, tylko to czujesz... No nic nie poradzisz, że to czujesz, a uczucia nie są grzechem. OK, jak tam sobie wyobraża się, że niewiadomo (wiadomo=p) co robi się z tym mężczyzną obok, to ok- to wtedy grzech, przyznam. Ale jakiś taki pociąg fizyczny do mężczyzny, pociąg, z którym nic nie robisz- tylko go czujesz- to w czym tu jest grzech. Czy to nazywamy pożądaniem?
Jezus powiedział: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się z nią cudzołóstwa dopuścił w swoim sercu" MT 5:28
a zatem kaptury na glowy i konskie klapki:) Bo inaczej pozostaje jedynie interwencja medyczna.
Kizia75 napisał/a:promemoria napisał/a:No ale hola, hola! Jak np nic nie poradzisz na pożądanie, co nie? No bo jak poradzić na cos, czego Ty nie wywołujesz, tylko to czujesz... No nic nie poradzisz, że to czujesz, a uczucia nie są grzechem. OK, jak tam sobie wyobraża się, że niewiadomo (wiadomo=p) co robi się z tym mężczyzną obok, to ok- to wtedy grzech, przyznam. Ale jakiś taki pociąg fizyczny do mężczyzny, pociąg, z którym nic nie robisz- tylko go czujesz- to w czym tu jest grzech. Czy to nazywamy pożądaniem?
Jezus powiedział: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się z nią cudzołóstwa dopuścił w swoim sercu" MT 5:28
a zatem kaptury na glowy i konskie klapki:) Bo inaczej pozostaje jedynie interwencja medyczna.
Jezus postawił wiele wymagań, których chyba nikt nie jest w stanie w pełni zrealizować (czyt. Kazanie na górze) ale pociesza nas, że chociaż nie można zaprzeczyć, że jesteśmy grzesznikami, to droga do zbawienia nie jest dla nas zamknięta. Tą drogą dla nas jest Chrystus.
na szczęście:)
Przepraszam, ale jakby droga do zbawienia jedynie przez rozporek prowadzila ew. od niego byla uzalezniona to nalezaloby juz w okresie dojrzewania za wlasnym krzyzem sie rozejrzec.
Wspolzycie seksualne z wybranym partnerem nie czyni z czlowieka osoby zlej i grzesznej, nawet przed slubem. Jesli nie krzywdzi przy tym nikogo innego.
Grzech to dla mnie skrzywdzenie, planowane czy nie, ale skrzywdzenie. Jak krzywdzi sie osobe kochana, bedac z nia blisko nawet cielesnie?
Zreszta te akapity co to Pan Jezus mowil a czego nie, to do konca nie wiadomo kto i kiedy napisal i czyje to tak naprawde byly slowa. Wierzyc mi sie nie chce, ze nie mial on wazniejszych spraw na glowie w swoim dosc burzliwym, a krotkim zyciu niz zagladanie ludziom pod pierzyny. Zreszta piekna Marie Magdalene z miejsca "oczyscil":)
wystarczy poczytać trochę książek nt. powstania Biblii oraz na temat kultury tamtejszych czasów- wiele z tych przepisów są już kompletnie nieaktualne, inne odnosiły się tylko i wyłącznie do tamtejszych czasów i konkretnych ludzi.
Przepraszam, ale jakby droga do zbawienia jedynie przez rozporek prowadzila ew. od niego byla uzalezniona to nalezaloby juz w okresie dojrzewania za wlasnym krzyzem sie rozejrzec.
No właśnie nie przez rozporek tylko przez Chrystusa, to znaczy przez przyjęcie, zaakceptowanie faktu, że umarł za nasze grzechy, także te rozporkowe.
Grzech to dla mnie skrzywdzenie, planowane czy nie, ale skrzywdzenie. Jak krzywdzi sie osobe kochana, bedac z nia blisko nawet cielesnie?
Grzech to szersze pojęcie niż ludzka krzywda.
Grzeszy się myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Chodzi o to by jak najczęściej bywać w kościele, modlić się, spowiadać się no a przede wszystkim dawać na tacę. Kościół Katolicki przez setki lat udoskonalał metody trzymania w ryzach swoich owieczek.
Zauważyłem, że większość katolików wybiera sobie z Biblii to co jest im wygodne i interpretuje na swój sposób. A jak jest problem to najbardziej umoralniają ci, których on nie dotyczy.
Uważam, że ilu ludzie jest na świecie, tyle jest na ten temat poglądów. Wystarczy czytać, oglądać i słuchać, co mówią i piszą inni ludzie o sobie i swoim sposobie pojmowania świata. Wydaje mi się, że o ile istnieje jakiś bóg, to nie będzie on przeciwny naturze, czyli temu co sam powołał do zycia, a więc popędowi seksulanemu. Jeżeli drugi robi coś z pełna odpowiedizalnością i nie wyrządza tym krzywdy innemu, to po co mówić o grzechu, złej moralności czy czymś podobnym. To, ze pożądnie kogoś w myslach( i nie przystąpienie do gwałtu czy zdrady osoby ukochanej) jest grzechem stanowi jedynie wymysł człowieka, a nie boga. Jak można odpowiadać za instynktowne odczucia jakim jest pociąg seksualny. Można jedynie odpowiadać, za swoje zachowanie, a nioe myśli i odczucia. Jesli podoba mi się fizycznie drugi człowiek i automatycznie mam ochotę na skes z nim, a nie robię tego z uwagi na chęć zachowania celibatu, lęk przed chorobą czy złą opinią społeczeństwa, albo przed prawem czy chcę zachowac wymogi mojej religii to nie może być to żadnym grzechem, tylko zasługą, ponieważ panuję nad sobą i nie ulegam instynktom. Jeśli antomiast chcę z nim uprawiać seks, nie ważne czy jestem z nim związana małżeństwem czy nie, on godzi się na to i oboje tego chcemy, to jaki to grzech. To prawo natury, czy jak kto woli prawo boskie.
Nie zrozumiano zbawienia z łaski widocznie, nie z uczynków, dlatego niektórzy starają się być świętsi niż sam Bóg.
Jeśli już o tym mowa. I jest to nawiązanie do pierwszego wątku, mnie nie przeszkadza to, czy ktoś ze sobą sypia czy nie- nie moja to rzecz -o ile mnie nie przekonuje do swoich poglądów.
Natomiast to o co tutaj zahaczył ten wątek, to moim zdaniem: niezrozumienie zbawienia z łaski.
Grzeszy się myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Chodzi o to by jak najczęściej bywać w kościele, modlić się, spowiadać się no a przede wszystkim dawać na tacę.
Nie, nie o to chodzi. Jeśli jakiś chrześcijanin tak rozumuje, to jest w błędzie.
Zauważyłem, że większość katolików wybiera sobie z Biblii to co jest im wygodne i interpretuje na swój sposób. A jak jest problem to najbardziej umoralniają ci, których on nie dotyczy.
Też to zauważyłam, a najciekawsze jest to, że Kościół Katolicki jako chyba jedyne wyznanie wymaga bezwzględnego posłuszeństwa w kwestii stosowania się do nauczania. Nie dopuszcza samodzielnych interpretacji, ale Katolicy bardzo często mają to w nosie
.
Grzeszy się myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Chodzi o to by jak najczęściej bywać w kościele, modlić się, spowiadać się no a przede wszystkim dawać na tacę. Kościół Katolicki przez setki lat udoskonalał metody trzymania w ryzach swoich owieczek.
Zauważyłem, że większość katolików wybiera sobie z Biblii to co jest im wygodne i interpretuje na swój sposób. A jak jest problem to najbardziej umoralniają ci, których on nie dotyczy.
No to podobnie jak Putin i jego armia: bedzie dobrze jak bedzie po naszemu:)
Ojciecpiotr napisał/a:Grzeszy się myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Chodzi o to by jak najczęściej bywać w kościele, modlić się, spowiadać się no a przede wszystkim dawać na tacę.
Nie, nie o to chodzi. Jeśli jakiś chrześcijanin tak rozumuje, to jest w błędzie.
A jeśli tak rozumuje ateista to nie jest w błędzie? ![]()
Ojciecpiotr napisał/a:Grzeszy się myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Chodzi o to by jak najczęściej bywać w kościele, modlić się, spowiadać się no a przede wszystkim dawać na tacę.
Nie, nie o to chodzi. Jeśli jakiś chrześcijanin tak rozumuje, to jest w błędzie.
Tak rozumuje wiekszosc kleru, w koncu za darmo nauczac nas nie beda.
Popatrz na Koscioly budowane w sredniowieczu i pozniej, kapiace od zlota, arrasow i innych ofiar fundowanych z oplat/danin pobieranych od biednych owieczek (darowizny to to nie byly). Owieczki czesto gesto bose i glodne zapylaly po polach i lasach a ksieza tymczasem je pouczali, strofowali, na droge swiatla nawracali a sami w tluszczyk i mamone obrastali. Cos sie zmienilo? To pojedz na wiec polska i pokaz najwieksza budowle w niej, popatrz jakim dwusladem przecietny ksiadz (poza Mateuszem) porusza sie na codzien.
Jakos o zyciu w ubostwie i uchu igielnym w calym tym seksowym i antykoncepcyjno-aborcyjnym rozgardiaszu na ambonach, nasi kochani ksieza pozapominali.
Wiec poki sami lamia przykazania jak leci, to ja od nich nauk pobierac nie czuje sie zobowiazana.
82 2012-06-27 12:47:02 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-27 12:50:03)
Ludzie, ale dlaczego nie okazać więcej tolerancji dla poglądów innych. Niech sobie katolicy, robią co chcą, nawet nie przekonuą innych ... Przecież na szczęście żyjemy w czasach, kiedy zmusic nas do swoich zasad nie mogą. Własnie krytykując się i napadając na wzajem, jakw tej dyspucie, ateiści, innowierdcy czy agnostycy jedynie upodabniają się do ortodoksów, nie są wcale bardziej tolerancyjni. Tak odbieram powyższą dyskusję.
Przecież na szczęście żyjemy w czasach, kiedy zmusic nas do swoich zasad nie mogą.
Doprawdy? Chyba z innego kraju pochodzimy jesli tak sadzisz. O wycieczkach skrobankowych czytalas?
Poza tym, skoro o dyskusji mowa, mnie ganz pomada kto z kim sypia i kiedy ale to wlasnie KK najwiecej o tym trabi i to jego wierni zarzucaja nam "odmiencom" grzesznosc.
Wiec skoro mamy byc tolerancyjnie wobec siebie to niech sie rowniez Katolicy zajma wlasna wiara i nie uswiecaja ani moralizuja innym. Zwlaszcza w sferach intymnych, dla nich zreszta powinno to byc tabu skoro ani mysla ani mowa.
Kizia75 napisał/a:Ojciecpiotr napisał/a:Grzeszy się myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Chodzi o to by jak najczęściej bywać w kościele, modlić się, spowiadać się no a przede wszystkim dawać na tacę.
Nie, nie o to chodzi. Jeśli jakiś chrześcijanin tak rozumuje, to jest w błędzie.
A jeśli tak rozumuje ateista to nie jest w błędzie?
Też jest, ale wtedy to bez znaczenia ![]()
missnowegojorku napisał/a:Przecież na szczęście żyjemy w czasach, kiedy zmusic nas do swoich zasad nie mogą.
Doprawdy? Chyba z innego kraju pochodzimy jesli tak sadzisz. O wycieczkach skrobankowych czytalas?
Poza tym, skoro o dyskusji mowa, mnie ganz pomada kto z kim sypia i kiedy ale to wlasnie KK najwiecej o tym trabi i to jego wierni zarzucaja nam "odmiencom" grzesznosc.
Wiec skoro mamy byc tolerancyjnie wobec siebie to niech sie rowniez Katolicy zajma wlasna wiara i nie uswiecaja ani moralizuja innym. Zwlaszcza w sferach intymnych, dla nich zreszta powinno to byc tabu skoro ani mysla ani mowa.
No wiesz, sprawiedliwości idealnej nigdy na świecie nie będzie. Jak dotąd każdy ustrój państwowy, czy to pogląd filozoficzny traktujący o istneniu takiej możliwości okazał się w praktyce być utopią i doprowadzić potrafił do absurdów. Jednkaże każdy skrajny pogląd jest z natury swej agresywny, brutalny i narzucający swoją hegemonię. Nic nie jest przecież białe czy czarne, chyba trzeba znaleść złoty środek, aby przterwać w świecie, zachować jakąś równowagę i uznać istnieje kolorów pośrednich. Agresja zawsze budzi agresję, choćby słowna. można to zauwązyć nawet na przykładzie tej dyskusji, nie ma tu miejsca na kompromis, a jedynie na promowanie za wszelką cenę własnych prawd.
nie ma tu miejsca na kompromis, a jedynie na promowanie za wszelką cenę własnych prawd.
Wiesz, ciezko jest wykazywac tolerancje badz isc na kompromis jesli ktos palcem kazacym na Ciebie wskaze i mowi, ze bedziesz sie w smole smazyl, bo..smialesc spojrzec na druga osobe (Boze bron dotknac) i cos tam sobie wykoncypowac.
Jesli KK tak to widzi to ok, ich sprawa, niech sobie tkwi w tym przekonaniu. Ale niech da innym zyc po swojemu. Bo jakos nie slysze nawolywan ateistow aby wierzacym kazali na sile konsumowac kazdy zwiazek. Wiekszosc wojen religijnych wywolywali wierzacy przeciw "innowiercom" czy poganom, nie zas odwrotnie.
Swoja droga, szybko sie odmieniasz:)
Zakładając, że Bóg istnieje, istniał i istnieć będzie, to jakoś trudno mi uwierzyć w te wszystkie niekiedy durne nakazy i zakazy. Skoro Bóg jest miłością, nadzieją i dobrem to nigdy (teoretycznie, na logikę) nie wymyślałby takich zasad i nie straszyłby wszystkich ogniem piekielnym ,tudzież mamił obietnicą życia wiecznego jak będzie się grzecznym.
Zatem zakładając, że Bóg istnieje (chociaż zaczynam dochodzić do wniosku, przynajmniej w moim odczuciu Bóg to siła stwórcza, nikt konkretny, bez wysłanników na ziemi, siła nie związana z żadną religią), sam przecież nie spisywał wszystkich tych zasad, nie był bezpośrednim Twórcą Biblii. Wszystko co jest tak zapisane jest wytworem "zwykłych" ludzi, a wiadomo, że w każdych czasach są ludzie "bardziej święci" od Boga.
Zaznaczam to tylko moja opinia, nawet nie opinia, tylko to co mi się wydaje, bo wiadomo, że nikt nigdy pewności 100% mieć nie będzie, poza tymi co wierzą. chociaż ci są przekonani o swoich poglądach, wierzą w to, bo tak zostali wychowani, albo do takich wniosków doszli. Ja staram się myśleć racjonalnie, mogę mieć jakieś swoje pomysły na tematy związane z wiarą, ale nigdy nie powiem, że tak jest i już, bo nikt nie wie jak jest.
Pela i chyba koło się zamyka; ważne by cos było zgodne z czyimś sumieniem- i tylko z tym jednym:)
koło zawsze się zamknie inaczej by nie było kołem
nigdy nie powiem, że tak jest i już, bo nikt nie wie jak jest.
Dokladnie:) jeszcze sie taki nie urodzil, co by te cala wiedze posiadl.
Zakładając, że Bóg istnieje, istniał i istnieć będzie, to jakoś trudno mi uwierzyć w te wszystkie niekiedy durne nakazy i zakazy. Skoro Bóg jest miłością, nadzieją i dobrem to nigdy (teoretycznie, na logikę) nie wymyślałby takich zasad i nie straszyłby wszystkich ogniem piekielnym ,tudzież mamił obietnicą życia wiecznego jak będzie się grzecznym.
Zatem zakładając, że Bóg istnieje (chociaż zaczynam dochodzić do wniosku, przynajmniej w moim odczuciu Bóg to siła stwórcza, nikt konkretny, bez wysłanników na ziemi, siła nie związana z żadną religią), sam przecież nie spisywał wszystkich tych zasad, nie był bezpośrednim Twórcą Biblii. Wszystko co jest tak zapisane jest wytworem "zwykłych" ludzi, a wiadomo, że w każdych czasach są ludzie "bardziej święci" od Boga.
Zaznaczam to tylko moja opinia, nawet nie opinia, tylko to co mi się wydaje, bo wiadomo, że nikt nigdy pewności 100% mieć nie będzie, poza tymi co wierzą. chociaż ci są przekonani o swoich poglądach, wierzą w to, bo tak zostali wychowani, albo do takich wniosków doszli. Ja staram się myśleć racjonalnie, mogę mieć jakieś swoje pomysły na tematy związane z wiarą, ale nigdy nie powiem, że tak jest i już, bo nikt nie wie jak jest.
Jesooooo, Pela, normalnie, aż mnie zatkało. Użyłaś słów, które mogłabym sama wypowiedzieć, jakbyś moim klonem duchowym była
Przeżyłam właśnie mini oświecenie czytając Twego posta ![]()
Jesooooo, Pela, normalnie, aż mnie zatkało. Użyłaś słów, które mogłabym sama wypowiedzieć, jakbyś moim klonem duchowym była
Przeżyłam właśnie mini oświecenie czytając Twego posta
Bardzo mi miło, że nie tylko ja mam takowe poglądy to znaczy, że chyba nie zgłupiałam i nie piszę, żadnych większych idiotyzmów ![]()
Pozdrawiam
Uważam, że ilu ludzie jest na świecie, tyle jest na ten temat poglądów. Wystarczy czytać, oglądać i słuchać, co mówią i piszą inni ludzie o sobie i swoim sposobie pojmowania świata. Wydaje mi się, że o ile istnieje jakiś bóg, to nie będzie on przeciwny naturze, czyli temu co sam powołał do zycia, a więc popędowi seksulanemu. Jeżeli drugi robi coś z pełna odpowiedizalnością i nie wyrządza tym krzywdy innemu, to po co mówić o grzechu, złej moralności czy czymś podobnym. To, ze pożądnie kogoś w myslach( i nie przystąpienie do gwałtu czy zdrady osoby ukochanej) jest grzechem stanowi jedynie wymysł człowieka, a nie boga. Jak można odpowiadać za instynktowne odczucia jakim jest pociąg seksualny. Można jedynie odpowiadać, za swoje zachowanie, a nioe myśli i odczucia. Jesli podoba mi się fizycznie drugi człowiek i automatycznie mam ochotę na skes z nim, a nie robię tego z uwagi na chęć zachowania celibatu, lęk przed chorobą czy złą opinią społeczeństwa, albo przed prawem czy chcę zachowac wymogi mojej religii to nie może być to żadnym grzechem, tylko zasługą, ponieważ panuję nad sobą i nie ulegam instynktom.
Może nie zaraz zasługą, ale panujesz nad soba i to się liczy.
missnowegojorku napisał/a:Uważam, że ilu ludzie jest na świecie, tyle jest na ten temat poglądów. Wystarczy czytać, oglądać i słuchać, co mówią i piszą inni ludzie o sobie i swoim sposobie pojmowania świata. Wydaje mi się, że o ile istnieje jakiś bóg, to nie będzie on przeciwny naturze, czyli temu co sam powołał do zycia, a więc popędowi seksulanemu. Jeżeli drugi robi coś z pełna odpowiedizalnością i nie wyrządza tym krzywdy innemu, to po co mówić o grzechu, złej moralności czy czymś podobnym. To, ze pożądnie kogoś w myslach( i nie przystąpienie do gwałtu czy zdrady osoby ukochanej) jest grzechem stanowi jedynie wymysł człowieka, a nie boga. Jak można odpowiadać za instynktowne odczucia jakim jest pociąg seksualny. Można jedynie odpowiadać, za swoje zachowanie, a nioe myśli i odczucia. Jesli podoba mi się fizycznie drugi człowiek i automatycznie mam ochotę na skes z nim, a nie robię tego z uwagi na chęć zachowania celibatu, lęk przed chorobą czy złą opinią społeczeństwa, albo przed prawem czy chcę zachowac wymogi mojej religii to nie może być to żadnym grzechem, tylko zasługą, ponieważ panuję nad sobą i nie ulegam instynktom.
Może nie zaraz zasługą, ale panujesz nad soba i to się liczy.
A nie jest sukcesem jeśli człowiek panuje na d swoimi "chciejstwami", które mogą zaszkodzić jemu samemu, a tym bardziej innym?
Nie zrozumiano zbawienia z łaski widocznie, nie z uczynków, dlatego niektórzy starają się być świętsi niż sam Bóg.
Natomiast to o co tutaj zahaczył ten wątek, to moim zdaniem: niezrozumienie zbawienia z łaski.
Otóż to. Mnie się to wydaje takie proste i genialne w swej prostocie zarazem, ale do większości ludzi to nie dociera najwyraźniej. Nie wiem dlaczego. Chyba nie mogą sobie uzmysłowić, że Bóg aż tak bardzo ich kocha, że im te wszystkie grzechy dawno wybaczył
. Zamiast być wdzięcznymi, to oburzają się na Jego twarde wymagania i zasady.
Zamiast być wdzięcznymi, to oburzają się na Jego twarde wymagania i zasady.
Nie Jego Kizia, nie jego tylko ludzi, ktorzy je spisali i imieniem boskim podpisali.
Wcale nie burze sie przeciw zasadom czy tresciom Pisma Swietego, ktore mowia o milosci do blizniego, szacunku, i wspieraniu sie nawzajem ale ..ani przez jedna sekunde nie uwierze, ze to Bog sam w sobie tak sie zaangazowal w sprawy seksu. Guzik prawda. To jest dzielo ludzkie. Tak samo jak opowiesc o Ewie co jablka wcinala i przez te jedna lakomczuche, na swiecie sodoma i gomora powstala. Jakze seksistowskie podejscie..a ciekawe co by bylo, gdyby w Kosciele kobiety od zawsze rzadzily?:) Pewnie Adamowi by sie oberwalo.
Witam Wos;)
Słuchajcie, jest rozkmina ma tutej=D Mianowicie chodzi o relacje damsko- męską (ach!=D), CZYLI gdzie- Waszym zdaniem jest granica fizycznej relacji w związku dwojga młodych ierzących ludzi przed ślubem? Czy Wy uważacie, że mebel zwany łózkiem jednoznacznie musi się rówać seks i 'apage satanum' dla takich ludzi juz, czy po prostu- jeśli ludziki potrafią się powstrzymać to mogą sobie spokojnie spać razem w jednym łóżku i normalnie potem chodzić do Komunii itd? Mówcie, mówcie!
Ponieważ dyskusja zaszła daleko dalej niz krótka i zwięzła odpowiedź na post autorki.....
Dziewczyno, zdajesz sobie sprawę z tego, że otwierając taki temat, będzie się on ciągnał przez 200 stron conajmniej
Rób tak, jak ci sumienie pozwala, jak się czujesz z tym dobrze. I tyle.
Bez sensu byś pytała innych o zdanie by siebie móc rozgrzeszyć lub pogrążyć-typowo katolickie, sorry.
Rób jak uważasz, by było to zgodne z tym co czujesz.
Nie Jego Kizia, nie jego tylko ludzi, ktorzy je spisali i imieniem boskim podpisali.
Wcale nie burze sie przeciw zasadom czy tresciom Pisma Swietego, ktore mowia o milosci do blizniego, szacunku, i wspieraniu sie nawzajem ale ..ani przez jedna sekunde nie uwierze, ze to Bog sam w sobie tak sie zaangazowal w sprawy seksu. Guzik prawda. To jest dzielo ludzkie. Tak samo jak opowiesc o Ewie co jablka wcinala i przez te jedna lakomczuche, na swiecie sodoma i gomora powstala. Jakze seksistowskie podejscie..a ciekawe co by bylo, gdyby w Kosciele kobiety od zawsze rzadzily?:) Pewnie Adamowi by sie oberwalo.
Skoro słowa spisane w Biblii nie są dla ciebie wiarygodne, to skąd w takim razie wiesz jakie są te Boskie Zasady?
Czy nie jest trochę tak, że wybierasz sobie to co ci pasuje? Już w którymś wątku pisałam, że Biblii nie należy oczywiście czytać dosłownie, jak encyklopedię, tylko raczej jak poemat, czytać "między wierszami", ale nawet wtedy Boskie wymagania wobec nas - ludzi okazują się dość wysokie. Oczywiście nie dotyczą tylko i wyłącznie spraw seksu, wręcz przeciwnie, jest to zaledwie ułamek, tylko przez Kościół Katolicki są tak mocno akcentowane, że ich wierni mogą mieć wrażenie, że sprawy łóżkowe są dla Boga najważniejsze.
99 2012-06-28 10:17:54 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-06-28 10:59:41)
Skoro słowa spisane w Biblii nie są dla ciebie wiarygodne, to skąd w takim razie wiesz jakie są te Boskie Zasady?
Czy nie jest trochę tak, że wybierasz sobie to co ci pasuje? Już w którymś wątku pisałam, że Biblii nie należy oczywiście czytać dosłownie, jak encyklopedię, tylko raczej jak poemat, czytać "między wierszami", ale nawet wtedy Boskie wymagania wobec nas - ludzi okazują się dość wysokie. Oczywiście nie dotyczą tylko i wyłącznie spraw seksu, wręcz przeciwnie, jest to zaledwie ułamek, tylko przez Kościół Katolicki są tak mocno akcentowane, że ich wierni mogą mieć wrażenie, że sprawy łóżkowe są dla Boga najważniejsze.
Kizia, dla mnie Biblia nie jest zadnym wyznacznikiem postepowania ani kodeksem na zycie. Jest poradnikiem jak zyc aby zyc dobrze. Ale jako homo sapiens (istota myslaca, czlowiek rozumny) mam prawo do myslenia i wlasnej interpretacji niektorych rozdzialow tego przewodnika. Z niektorymi, mam nawet prawo sie nie zgodzic, badz poddac w watpliwosc ich autorstwo.
I jeszcze cos Ci powiem, ja wcale nie uwazam, ze Bog ustawil nam jakas wysoka poprzeczke w zyciu, wcale nie. Stworzyl nam fajny swiat, dal nam serce, rozum i sumienie i dal nam nawet wolna reke (wolna wole) jak z nich korzystac, tak aby umrzec szczesliwym czlowiekiem z czystym sumieniem i uczuciem dobrze przezytego zycia. A jak to kto interpretuje to juz jego sprawa.
Dlatego ja nie neguje istnienia Boga, wierze w niego ale nie wierze w zaden kosciol, katolicki, protestancki, islamski czy hinduski. To juz dodatek do Boga jaki ludzie sobie sami wymyslili na wlasny uzytek.
100 2012-06-28 10:20:49 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-06-28 10:21:37)
Nieszczęśliwy jest ten, kto wierzy w Kościół
....
Ja wierzę w zbawienie i miłość Boga przez Jezusa. I jest mi z tym bardzo dobrze.
ja wcale nie uwazam, ze Bog ustawil nam jakas wysoka poprzeczke w zyciu, wcale nie. Stworzyl nam fajny swiat, dal nam serce, rozum i sumienie i dal nam nawet wolna reke (wolna wole) jak z nich korzystac, tak aby umrzec szczesliwym czlowiekiem z czystym sumieniem i uczuciem dobrze przezytego zycia. A jak to kto interpretuje to juz jego sprawa.
Dlatego ja nie neguje istnienia Boga, wierze w niego ale nie wierze w zaden kosciol, katolicki, protestancki, islamski czy hinduski. To juz dodatek do Boga jaki ludzie sobie sami wymyslili na wlasny uzytek.
Rozumiem. To oczywiście twoja prywatna sprawa i twój własny wybór i twoja własna wizja Boga. Absolutnie tego nie potępiam, aczkolwiek wizja ta jest dość odległa od chrześcijaństwa
. Wbrew pozorom znam sporo osób o podobnym światopoglądzie i zastanawiam się, czy w wizji tej znajduje się jakiś rodzaj zbawienia, życia wiecznego, czy raczej uważasz, że wraz ze śmiercią ciała skończy się twoje istnienie.
zastanawiam się, czy w wizji tej znajduje się jakiś rodzaj zbawienia, życia wiecznego, czy raczej uważasz, że wraz ze śmiercią ciała skończy się twoje istnienie.
gdybym tak myslala jak podejrzewasz to zylabym wedlug zasady "hulaj dusza, piekla nie ma" i uzywala sobie czego i ile wlezie:) Nie mam bladego pojecia co mnie po smierci czeka i wcale nie chce tego wiedziec. Wierze, ze zle nie bedzie ale teraz jest teraz i o to teraz i tu musze dbac najwiecej.