Jak żyć bez strachu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jak żyć bez strachu?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Jak żyć bez strachu?

Musze to tutaj napisać bo chyba zwariuję. Mój stan psychiczny nie jest na właściwym poziomie. Straciłam sens życia, boję się żyć. Każdego dnia przeżywam lęki, że sobię sama nie poradzę z dorosłością. Mam 20lat, obecnie studiuję ale już panicznie się boję o brak pracy PO NICH. Każdy dzień przytłacza mnie coraz bardziej. Miewam dni rozpaczy.. głównie wieczorami gdy nie ma przy mnie nikogo. Wiem, że to efekt bezradności bo już od 5 lat walczę ze sobą.. a jest tylko gorzej. Raz potrafię zamknąć się w sobie, dumać nad swym losem, udawać 'życie', z drugiej strony bywają dni euforii i manii. Gdzie śmieję się jak szalona.. Jednak ta labilność emocjonalna mnie męczy, pozbawia jakichkolwiek nadzieji, że to się zmieni. Mam bardzo zaniżone poczucie własnej wartości.. nigdy nie akceptowałam swojego ciała, wyglądu... kilka lat temu miałam problemy z odzywianiem.. do dzisiaj je mam ale zdecydowanie to się poprawiło. Brak mi sensu życia, brak mi drugiej połówki, której nigdy nie miałam i pewnie nigdy jej nie będzie. Panicznie obawiam się odrzucenia, braku akceptacji.. brak mi odwagii by walczyć o cokolwiek. Każdego dna uśmiecham się do wszystkich, UDAJĘ, że wszystko jest w idealnym porządku. Gdy wracam do domu ściągam maskę. Czekam cały dzień by przyszła noc.. bym wkońcu usnęła i przestała myśleć i cokolwiek czuć. Chciałabym z kimś porozmawiać.. bo dusze się tym wszystkim. Nasuwa mi się tylko jedno pytanie: JAK DŁUGO TAK WYTRWAM? jestem wykończona psychicznie.


''Ten stan jak ja dobrze go znam
tyle czasu już trwam
w jakiejś beznadziei''

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak żyć bez strachu?

Takie emocje same z siebie nie powstaja, sadze ze problemy powstaly jeszcze w dziecinstwie; opowiedz o swoim wychowaniu, rodzinie , szkole itp.
Ja sama przechodzilam poprzez pieklo emocji w tym wieku, niestety wtedy nie bylo internetu....
Akademicki psychiatra byl beznadziejny, starsza siostra, ktorej sie chcialam poradzic wyzwala mnie od chorych psychicznie i zastalam sama z tymi emocjami.
Nawet sie zastanawialam ze cos ze mna naprawde nie w porzadku i ja bylam tylko jedyna osoba na swiecie przechodzaca takie emocje. Potem poznalam dziewczyne, ktora chodzila na terapie - ja wprawdzie sama nie poszlam, ale to spotkanie wprowadzilo mnie na droge szukania odpowiedzi dlaczego tak sie wlasnie czuje.
Glowa do gory - rowniez doslownie - jak sie wyprostujesz i popatrzysz w gore od razu poprawi ci sie nastroj.

Czy mozesz isc na terapie?

3

Odp: Jak żyć bez strachu?

Nie miałam łatwego życia. Mój tata jest bardzo nerwowy i czasami ma wybuchy złości. Ale nigdy mnie i mojego rodzeństwa nie bił. Nie jest też alkoholikiem Myślę, że mam normalną rodzinę mimo wielu kłótni. Zawsze priorytetem w moim domu była PRACA. Nigdy nie byłam na żadych wakacjach (góry, morze) ewentualnie w dzieciństwie do cioci. A teraz to nawet nie ma mowy bym miała gdzieś wyjechać. Toteż wpajano mi ją do głowy. I efekt jest taki, że zsocjalizowałam się na osobę b.pracowitą.. + bolący kręgosłup. Nigdy nie miałam czasu na przyjemności.. ze znajomymi spotykam się raz do roku.. a tak to rozmawiam tylko z ludźmi z uczelni. To jedyne moje towarzystwo. Kolejną kwestia, która zajmuje mi mój cały wolny czas to NAUKA. Tej kategorii również poświęcam dużo czasu. Jak nie pracuje (sprzątam, mam dużą działkę) to się uczę i tak na okrągło. I tak minęło moje 20 lat. Gdy inni przeżywali swoje pierwsze miłości i chodzili na imprezy to ja siedziałam w domu i zajmowałam się obowiązkami domowymi. Szkoła? hm.. w podstawówce byłam na najniższym szczeblu jeśli chodzi o opinie w klasie. tzn. poniżano mnie, uczyłam sie ale i tak miałam problemy z matematyką. Zawsze byłam najgorsza. Pote poszłam do gimnazjum.. tam sie moja sytuaja trochę zmieniła. Zaczęłam się dobrze uczyć. Miałam wyższe średnie.. ale nie byłam najlepsza w klasie. Dopiero w liceum osiagnęłam swój sukces. Chciałam mieć najlepsze oceny i to osiągnęłam. Ale wiadomo.. zazdrościli mi, więc ludzie szmerali po kątach to i owo. Ale nigdy się nie wywyższałam ani nie byłam w centrum uwagi.. wolałam siedzieć cicho z boku. Gdy poszłam na studia to  pokochałam tamtejszych ludzi. To oni otworzyli mnie, pozwolili uwierzyć, że mogę mieć przyjaciół. Ale oczywiście problemy się nie skończyly. Samotność strasznie mnie dobijała, patrzyłam na te zakochane pary i przykro mi się robiło. Miałam w swoim życiu jedną prawdziwa miłość.. ale ten ktoś zrobił sobie ze mnie jaja.. od tego momentu się załamałam. Zaczęłam po raz kolejny siebie nienawidzić (pierwszy raz zaczęłam miec negatywny stosunek do siebie w liceum kiedy to zaczęłam się kompulsywnie odchudzać a potem tyć) na studiach siebie zaczęłam odbudowywać.. ale On to wszystko zepsuł. Straciłam nadzieję, że kiedykolwiek będę szczęśliwa.Skąd te moje emocje? myślę, że powodem jest samotność, brak wsparcia. Jestem zdana na siebie. Niskie poczucie wartości, brak pewności siebie. I jest jeszcze jedna rzecz, która powoduje, że wstydze się siebie. Mam krzywe zęby. Wiem, wiem aparat.. ale nie mam kasy. Nie potrafię zaakceptować siebie.. choć bardzo się staram.. ale każdy kolejny kop powoduje, że nie mam sił.



Need some happy thoughts...

4 Ostatnio edytowany przez Cry (2012-05-08 18:58:54)

Odp: Jak żyć bez strachu?

terapia.. kiedys myślałam.. ale ja nie potrafię się otworzyć przed kims obcym.. trudno jest przed bliskimi a co dopiero psycholog. Nie potrafię mówić o tym co mnie trapi. A gdybym powiedziała, to napewno nie wszystko..



'Wiem tylko, że muszę udawać silną i się uśmiechać, bo nikogo nie obchodzi to, że posypał mi się świat...'

5

Odp: Jak żyć bez strachu?

To mi wygląda na początki zaburzenia typy borderline, czyli depresja dwubiegunowa, która objawia się na przemian to manią(czyli uczucie mega siły i szczęścia) i na przemian stanami głębokiego smutku. Powinnaś się z kimś skonsultować, najlepiej jak to będzie psycholog bądź psychiatra, jeśli masz jakieś opory to skontaktuj się po prostu z internistą i powiedz mu o swoim samopoczuciu. Potrzebna Ci jest terapia, ale zanim do niej dojrzejesz poczytaj sobie książki psychologiczne na tematy, które Ciebie dotyczą, wystarczy wpisać hasła w google i wyskoczy wiele pozycji. Dobrze by było pogadać też z przyjacielem, mówiłaś że masz przyjaciół na studiach, może jest ktoś komu można się zwierzyć, komu można zaufać?

6

Odp: Jak żyć bez strachu?

doskonale wiem co to zaburzenie borderline.. zab. afektywne dwubiegunowe.. psychologia kliniczna i w ogóle psychologia jest mi bardzo znana. ale mimo wszystko nie umiem sobie móc. internista? czyli tzw lekarz, specjlista który powie mi coś ? doradzi?

Przyjaciółki może nie.. ale bliźsze koleżanki. rozmawiamy o wszystkim.. kilka razy mówiłam tej jednej osobie jak się czuję.. ale oczywiście ona i tak nie zdaje sobie sprawy jak bardzo ''w tym siedze''.. a też wstyd mi z nią o tym gadać.. zaufanie mam stu procentowe.. ale otworzyc się nie mam odwagi.

znasz może takie strony? byłabym wdzięczna.

7

Odp: Jak żyć bez strachu?

Cry, po przeczytaniu Twoich postów czuję, jakbym czytała historię swojego życia w wersji skróconej.
udawanie że wszystko jest ok, śmiech i w ogóle cudowne poczucie humoru w gronie znajomych, a prawdziwa pustka w środku. kiepskie oceny z mamy w podstawowej, gimnazjum - ok, liceum druga średnia w klasie i oczywiście w efekcie odwrócenie się ode mnie koleżanek.
nienawidzę swojego wyglądu, mam potężne kompleksy, raz chciałabym zbić wszystkie lustra, żeby nie patrzeć na swoje obrzydliwe ciało, a następnym razem mizdrzę się przed lusterkiem jak jakaś cizia i myślę sobie: czasami jesteś naprawdę ładna.
w liceum zaczęłam wymiotować, mam tony zeszytów- pamiętników traktujących co kiedy zjadłam, ile ćwiczyłam, ile razy wymiotowałam. czasem pod niektórymi datami są same wyzwiska pod moim adresem (przyznam, tworzę zadziwiająco złożone epitety) -.-
też mam 20 lat, pełno obowiązków, zero wolnego czasu i zero związków na koncie.
byłam u lekarza rodzinnego, dostałam leki na nerwy i skierowanie do poradni psychologicznej. jeszcze tam nie poszłam, ale leki coś tam mi pomagają.... przynajmniej czasem zapominam o swojej beznadziejności.
moi rodzice bardzo często się kłócą, ale też sądzę, że moja rodzina jest ok.
najlepsze jest to, że obcy ludzie mi mówią że jestem ładna, zgrabna, inteligentna i ambitna, a ja to mam gdzieś. każdy komplement wyśmiewam z żałością.

8

Odp: Jak żyć bez strachu?

Cry nie znam Cię ale widzę, że jesteś bardzo inteligentną dziewczyną. Jesteś świadoma swojego problemu, orientujesz się w temacie a to już połowa sukcesu. Czeka Cię ciężka praca nad sobą, po pierwsze samoocena.. doceniaj siebie, pokochaj siebie.. zacznij sprawiać sobie przyjemności bo jesteś tego warta, nagradzaj się sama skoro nikt nie chce, skup się jedynie na sobie. Gdy pokochasz siebie nie pozwolisz na to by ktoś Cię skrzywdził, by czyjeś słowa Cie zraniły a najważniejsze jest to, że gdy pokochasz siebie znajdzie się ktoś kto również Cię pokocha. Bo jak możesz wymagać miłości od kogoś skoro sama siebie nie kochasz?
Trzymaj się.. wierze, że dasz sobie radę.. odpuść sobie, nie wymagaj nie wiadomo czego, skorzystaj z tego, że jesteś młoda.. praca nie jest najważniejsza, z resztą jeszcze zdążysz się w życiu napracować, przeżywaj młodość!
Pozdrawiam smile

9

Odp: Jak żyć bez strachu?

moim zdaniem nie jesteś borderline. często ludzie sami sobie próbują przypiąc taką etykietkę zamiast działać i poprawiać komfort swojego życia. borderline to naprawdę ciężki przypadek.

moim zdaniem jesteś klasycznym przykładem zwykłej zagubionej osoby z nie do końca idealnej rodziny. Jesteś młoda i inteligentna. nie pakujesz się w kłopoty jak to mają w zwyczaju borderline (często kryminaliści narkomani i samobójcy) ani nie okłamujesz sama siebie że jest OK.

Jesteś w wieku kiedy osoby z kochających domów wychodzą powoli z nich i rozwijają skrzydła pod czujnym okiem rodziców którzy w razie potrzeby dają wsparcie i pozwolą wrócić do siebie kiedy się nie uda. Ludzie z pełnych kochających rodzin przechodzą ten czas jak wyzwanie - ryzykują bo wiedzą że w razie porażki mają gdzie wrócić i ma im kto pomóc. Ty z tego co zrozumiałam nie masz tego poczucia. To zrozumiałe więc, że się boisz. Ponieważ jak na razie nie masz też życiowego partnera nie masz też najbliższej osoby jako wsparcia. ale to nie znaczy że tak będzie zawsze - całe życie przed Tobą a teraz jest najlepszy czas na zmiany. Czeka Cię dużo pracy ze sobą, ale zawsze pamiętaj, że ludzie którzy mieli trudnej i pokonali więcej przeciwieństw losu mają lepsze doświadczenie życiowe i lepiej w przyszłości poradzą sobie z problemami. stają się też w pełni świadomi swoich uczuć - głębiej poznają siebie, więcej dostrzegają, mocniej odczuwają. tak więc nawet tak cięzka sytuacja ma swoje plusy!

dlaczego tak mówię? Jestem po ponad roku terapii grupowej dla DDA (terapia grupowa trwa na ogół 2 lata - zależnie od człowieka).
Chociaż nazywa się to terapią dla dorosłych dzieci alkoholików terapeuta zawsze powtarzał że podobny problem mają inne osoby które zaznały jakieś niedobory w dzieciństwie - nie tylko dzieci alkoholików - dlatego nie tylko one mają wstęp na takie spotkania i dlatego powtsło DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych). to co teraz do Ciebie piszę jest oparte na tym co sama się nauczyłam na spotkaniach od terapeuty i co się sprawdziło u mnie w 100%. sama nie jestem terapeutką. sama doskonale znam Twój problem bo Twój opis to jakby opis mnie sprzed kilku lat. Potem zaczęłam szukać rozwiązania i znalazłam. Nigdy nie byłam tak zadowolona z siebie i szczęśliwa. problemy oczywiście mam, ale sama ze sobą czuję się pewnie i silnie. Kocham siebie i akceptuję w pełni. Nie mówię że ktoś odejmie Twoje problemy jak za pomocą magicznej różdżki ale sama możesz sobie pomóc (i musisz bo nikt nie przybędzie Cię uratować).

To bardzo dobrze że szukasz pomocy i że widzisz problem. Jeśli połączysz to z determinacją i wizją sukcesu do którego będziesz dążyć jestem pewna że uda Ci się tak jak mi.

po 1 - jestes sama i Musisz sobie sama zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Rozwijaj pasje, zastanów się co zrobić aby zwiększyć swoje szanse na rynku pracy, zadbaj o siebie. Sprawiaj sobie codziennie drobne przyjemności i nagrody jeśli coś Ci się uda. Niepowodzenia są wystarczającą karą - nie musisz się za nie dodatkowo karać. To Ty jesteś dla siebie najbliższą osobą i o siebie najbardziej musisz dbać. Zacznij zdrowo się odżywiać i uprawiać sport. w stanie w jakim jesteś łatwo znaleźć nieodpowiedniego partnera albo samemu uwiesić się na czyimś ramieniu i coś zepsuć.

Ja także panicznie się bałam, że nie poradzę sobie w życiu. nawet kiedy osiągałam wielkie sukcesy, miałam pracę, hobby, urodę sama sobie próbowałam wmówić że jestem do niczego i że sobie nie poradzę i niszczyłam wszystko co zbudowałam, miałam autodestruktywne zachowania które jeszcze czasem wracają ale z nimi walczę i wiem że sobie z nimi poradzę smile

polecam Ci znaleźć dobrą grupę dla DDA/DDD. To nic że nie było u Ciebie alkoholika - tam trafiają ludzie dokładnie tacy jak Ty - po prostu zagubieni. Często z "dobrych bogatych domów" gdzie nie ma nałogów ale nie ma też wsparcia i miłości.
najlepiej szukać grupy zamkniętej prowadzonej przez terapeutę. można takie znaleźć zupełnie bezpłatnie prowadzone. przychodząc możesz nic nie mówić nikt nie będzie Cię naciskał smile nikt też nie wyjawi tego że tam chodzisz czy Twoich tajemnic.

możesz przychodzić posłuchać  innych ludzi a z czasem pewnie się otworzysz kiedy poznasz tych ludzi. zobaczysz jakie mają problemy i że są podobne do Twoich. Zobaczysz że nie jesteś sama - mnóstwo ludzi chodzi z maskami uśmiechu na twarzy a wewnątrz poszukują wsparcia i miłości jak Ty. Kiedy się otworzysz będzie Ci łatwiej to zobaczyć i znaleźć drugą połówkę.
na takich grupach wywiązują się wspaniałe przyjaźnie na całe życie - Ci ludzie znają nawzajem swoje sekrety i trzymają je w tajemnicy - łączy ich szczególna więź zrozumienia smile

bo przyjaciel to nie tylko ten z którym się śmiejesz i bawisz - to przede wszystkim ten co Cię wysłucha i wesprze w trudnych chwilach.

Doskonale rozumiem to co czujesz,bo sama przez to przeszłam, wiem że jeśli będziesz chciała znajdziesz rozwiązanie
Trzymam za Ciebie kciuki smile

10

Odp: Jak żyć bez strachu?

Ja mam taki problem rok pracuje z 11 kobietami mamy swoje koła stoimy po 3 i pakujemy jestem młoda osoba ale wkurza mnie to że te 2 co ze mną stoia mnie obiaduja śmieją się i nawet jak poszłam do mistrza i mówiłam mu o tym to nic z tym nie zrobił... A śmieją się z każdej dziewczyny obgaduja . . A najlepsze jest to że to jest rodzina między tymi dwoma a jak nie ma jednej to gada i gada mi na ta 2... Są też faceci na zmianie ale oni się im nie dają... Chce mi się płakać jak codziennie  wracam z tej roboty... Czemu inne babki na zmianie mogą być normalne a ja nakaz stania z nimi... Dodam że nikt ich nie lubi i nie chcą z nimi stać dlatego mnie wsadzili do nich... Odpowiedzcię czy zwalniać  się czy co robić?

11

Odp: Jak żyć bez strachu?

Ania, wątek dotyczy innej osoby, załóż swój. Poza tym problem też raczej z innej bajki niż tu poruszany.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jak żyć bez strachu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024