Witam
Studiuje filologię angielską. W poniedziałek mam egzamin ustny z konwersacji. Ogólnie przed wystąpieniami publicznymi i egzaminami ustnymi jestem cala zestresowana ale zdarza mi sie to tez w sytuacjach mniej powaznych. Nie potrafie sobie z tym poradzić. Stres całkowicie mnie zżera, nie wiem co mówić, czasami mylą mi sie słowa, źle je wymawiam. Serce mi bije jak oszalałe,rece mi sie pocą.Taka sytuacja stale sie powtarza, czy na maturze ustnej cala sie trzeslam czy teraz na studiach gdy mialam jakas prezentacje. Teraz to moje byc albo nie być, wiec tym bardziej sie zestresuje. Czasami biore tabletki ziolowe, czy pije melisse ale to tak naprawde w ogole nie pomoga. Macie jakies rady? Jak sobie z tym radzić? Pomocy
!
Moja Droga, Twój problem polega na tym, że jesteś za bardzo skoncentrowana na sobie. To o czym piszesz to domena egocentryków:) Kiedy sama to sobie uświadomiłam, problem zniknął
Podejdź do tego tak: masz coś ważnego do powiedzenia, ale przyjmujesz pozę spikera telewizyjnego lub aktora w teatrze lalek: ludzie nie zwracają uwagi na CIEBIE ale tylko na to, co masz do powiedzenia. I nie ważą każdego Twojego słowa, chcą po prostu [nauczyciele] usłyszec coś logicznego. Poćwicz wczesniej z kimś a na przyszłość: więcej dystansu do siebie ![]()
3 2012-06-05 22:07:58 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-06-05 22:10:47)
Ja swój problem z wystąpieniami publicznymi rozwiązałam w bardzo prosty sposób. Starałam się to robić jak najczęściej;) Wiem, że to trudne, ale mi przyniosło zamierzone rezultaty. Sama jestem z natury nieśmiała i każdy dzień dla mnie to przełamywanie własnych barier. Przed maturą ustną nie dość, że wymiotowałam ze stresu to jeszcze zemdlałam przed samym wejście. W związku z powyższym doskonale Cię rozumiem.
W końcu to polubiłam i dążyłam do tego, by móc jak najwięcej zaliczać ustnie, bo szło mi zdecydowanie lepiej, a co najważniejsze ręka nie bolałam;)
Pamiętam, jak kiedyś koleżanka ze studiów powiedziała do mnie: "Mów, i tak prócz wykładowcy nikt nie wie o czym mówisz;p". Co by o tym nie pomyśleć, w tamtym czasie było to dla mnie bardzo pokrzepiające.
Powodzenia;)
Mnie pomaga wsłuchanie się w swój głos
. Wiem, że to głupio brzmi, ale jakoś jak staram się samą siebie słuchać, a nie tylko przemawiać do innych ludzi, jest mi łatwiej. Trzeba przed wystąpieniem (egzaminem) popróbować na głos powtórzyć materiał, żeby osłuchać się z nim i z melodia własnego głosu.
Całkowicie zgadzam się z Catwoman - osoby z takim problemem muszą nauczyć się dystansu do Ciebie. Nie wolno się traktować tak śmiertelnie serio, a wtedy będzie łatwiej w życiu.
ja też się wsłuchuję w swój głos
ba! nawet bardzo to lubię ![]()