Witajcie.
Zalogowałem się już wczoraj, ale jakoś zabrakło mi odwagi żeby napisać...
Poczytałem kilka wątków i okazało się, że właściwie zdrada ma swój schemat.
To taki banał. Kryzys wieku średniego i panienka prawie o połowę młodsza....
W porównaniu do niektórych historii opisanych tutaj, ja złożyłam pozew o rozwód i to już za mną, ale....
No właśnie pozostał ból i poczucie krzywdy... Poświęciłem dla tego człowieka całe moje dotychczasowe życie. Był dla mnie wszystkim, całym światem, moim pierwszym mężczyzna i w założeniu tym na całe życie...
Potrafię zrozumieć, że pokochał kogoś innego.... Ale jak można po tylu wspólnych latach być tak perfidnym, tak wyrachowanym? To właśnie boli najbardziej... Są dobre dni, ale są też gorsze kiedy rozpacz bierze górę....
Czy to kiedyś minie? Można to jakoś przyspieszyć? Myślicie, że można jeszcze po takim doświadczeniu komuś zaufać? Ja na tą chwilę nie wyobrażam sobie tego....
2 2015-08-12 21:26:38 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-08-12 21:27:20)
Wytłumacz mi - jak można w tak krótkim tekście trzy razy pomylić własną płeć?
(Albo raz, jeśli jesteś gejem - w każdym razie ja nie wiem, czy jesteś gejem, facetem udajacym kobietę, kobieta z zaburzeniami płci, czy trollem, płci oboojetnej dlatego powstrzymam się od zaglebiania w temat
)
Wytłumacz mi - jak można w tak krótkim tekście trzy razy pomylić własną płeć?
(Albo raz, jeśli jesteś gejem - w każdym razie ja nie wiem, czy jesteś gejem, facetem udajacym kobietę, kobieta z zaburzeniami płci, czy trollem, płci oboojetnej dlatego powstrzymam się od zaglebiania w temat
)
odniosłam podobne wrażenie - wątpliwości
Wytłumacz mi - jak można w tak krótkim tekście trzy razy pomylić własną płeć?
(Albo raz, jeśli jesteś gejem - w każdym razie ja nie wiem, czy jesteś gejem, facetem udajacym kobietę, kobieta z zaburzeniami płci, czy trollem, płci oboojetnej dlatego powstrzymam się od zaglebiania w temat
)
Może pisze z telefonu. Mój słownik też robi czasem ze mnie mężczyznę. ![]()
Piszę z telefonu. To moja pierwsza wizyta na tego typu forach.
Nie wiedziałam, że pozmienia końcówki.
Maju po nocy przychodzi dzień ![]()
Maju, napisz cos wiecej.Bol minie, uwierz, ze przyjdzie dzien, w ktorym pomysliszz o nim z obojetnoscia, albo ze zdziwieniem, ze ktos taki mogl Ci sie spodobac.
Na poczatek opisz swoja historie.Wyladuj swoje emocje, nazwij wszystko po imieniu, nie idealizuj go.
Maju, napisz cos wiecej.Bol minie, uwierz, ze przyjdzie dzien, w ktorym pomysliszz o nim z obojetnoscia, albo ze zdziwieniem, ze ktos taki mogl Ci sie spodobac.
Na poczatek opisz swoja historie.Wyladuj swoje emocje, nazwij wszystko po imieniu, nie idealizuj go.
Moja historia jest bardzo banalna.
Mój już były mąż zdradził mnie z siostrzenicą naszych znajomych. On 40, ona 26 lat. Najbardziej boli, że trwało parę lat...
Trzy lata temu odkryłam billingi. I wtedy on poszedł w zaparte, że to kolega, że mnie nie zdradza. Ja głupia uwierzyłam...Kochałam i chciałam wierzyć... Do głowy by mi nie przyszło, że człowiek z którym spędziłam większą część mojego życia może okazać się taki podły, taki perfidny i taki wyrachowany... Dziś wiem, że wtedy nie "przepracowaliśmy" tematu, że nie postawiłam jasnych granic i to popchnęło go dalej... Nie będę pisać co było pomiędzy, bo to była wegetacja, stracony czas, stracone złudzenia...
W zeszłym roku przeczytałam smsa do niej jak to bardzo ją kocha... I już nie uwierzyłam. Złożyłam pozew o rozwód. Bolało jako cholera... Miałam wątpliwości... Ale paradoksalnie mój były pokazał wtedy swoją prawdziwą twarz i to mi pomogło wytrwać...
Dziś jestem po rozwodzie, minęło parę miesięcy....
Trafiłam tutaj bo pomyślałam, że znajdę tu osoby, które są lub były na podobnym etapie. I ich doświadczenie pomoże mi w dniach kiedy nie potrafię powstrzymać łez....
Mam wsparcie rodziny, przyjaciół, ale oni nie doświadczyli zdrady i bólu z tym związanego.... W dobre dni potrafię postawić się do pionu - powtarzam sobie - zdradził, oszukał, okłamał, odszedł, nie był wart twojej miłości. Ale czasem przychodzą wieczory takie jak ostatnio.... Jestem sama... Przy moim byłym to ja musiałam być ta odpowiedzialna, poukłada, rozwiązująca problemy... I teraz czasem najzwyczajniej w świecie jest mi ciężko, że nie ma przy moim boku faceta, który zadbał by teraz o mnie... W ogóle zastanawiam się, czy po takich przejściach można jeszcze komuś zaufać? I kiedy w końcu przyjdzie ta obojętność?
Może piszę troszkę chaotycznie ale jednak mimo wszystko dalej mnie to boli...
Może czas porozglądać się za nową miłością?:)
Witaj Maja1977 czuję dokładnie to co i ty mój mąż odszedł w marcu, pozew o rozwód złożyłam niestety mam utrudnioną sprawę bo mąż się ukrywa u kochanki i cała ta procedura trwa. Prawie 20 lat małżeństwa. Ból ciągle jest no może mniejszy niż na początku, ale samotność przygnębienie, brak poczucia własnej wartości, a czasami kiedy mam dołek myślę że on może wróci?
czy okres żalu minie? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK- czy będzie Ci ciężko? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK; - czy będziesz myśleć i wspominać? - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK; czy będziesz płakać..? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK - jesteś przecież normalną,osobą. jak długo to potrwa..?? NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. Ja zaczęłam wychodzić na prostą, gdy udało mi się powracające pytanie ..DLACZEGO..? zamienić na stwierdzenie .." TRUDNO - TAK SIĘ STAŁO, MUSZE ŻYĆ DALEJ"
Liza2014 po jakim czasie udało Ci się zamienić te zdania. Bo ja też by tak chciała, naprawdę chciała bym mieć ten najgorszy czas za sobą. Iść do przodu a właściwie ruszyć z miejsca.
Może czas porozglądać się za nową miłością?:)
Na razie nie potrafię sobie tego wyobrazić. Na tą chwilę nie jestem w stanie zaufać....:-(
Witaj Maja1977 czuję dokładnie to co i ty mój mąż odszedł w marcu, pozew o rozwód złożyłam niestety mam utrudnioną sprawę bo mąż się ukrywa u kochanki i cała ta procedura trwa. Prawie 20 lat małżeństwa. Ból ciągle jest no może mniejszy niż na początku, ale samotność przygnębienie, brak poczucia własnej wartości, a czasami kiedy mam dołek myślę że on może wróci?
Ja też miałam momenty, że myślałam że może wróci....Miałam wtedy jeszcze nadzieję, że on mnie kocha i będzie o nas walczył. Ale on tego nie zrobił. Wtedy bolało strasznie. Ale dzięki temu nie wycofałam pozwu. Nie złamałam się. My byliśmy 18 lat małżeństwem plus 5 razem. Większa część mojego życia..
Teraz mam dobre dni kiedy nawet o nim nie myślę. Tylko właśnie niektóre wieczory są kiepskie. Tak jak piszesz - samotność, żal, u mnie przede wszystkim poczucie krzywdy....
Gdybyś chciała pogadać to pisz śmiało. Rozwód już za mną więc może będę mogła Ci coś pomóc czy doradzić.
na pewno kiedyś komuś zaufasz ale na to potrzeba czasu.
Dziewczyny, to minie
ja jestem po roku od wykrycia zdrady. Zaczynam uśmiechać sie do ludzi /a oni do mnie
/
Maja, potraktuj ten czas jak żałobę, bądź dobra dla siebie, rozpieszczaj się /sukienki, fruzury.../. Bardzo pomaga ruch /fitness, tańce, bieganie/.
W miare upływu czasu dociera do mnie z kim tak naprawdę żyłam. Bo wcześniej kochałam iluzję człowieka - wymyśliłam go, a on okazał sie kimś innym. Potrzebny jest dystans, czas... Będzie lepiej
Jest lepiej z każdym dniem... Szczęścia szukam w sobie i je znajduję. Oczywiście wpadam też w dołki /jakieś dziwne odruchy pamięci, fałszywe wrażenia/, ale są one coraz rzadsze. Nowe życie rodzi się w bólach, jednak może być znacznie weselsze. Teraz zaczynam widziec i doceniać dobre strony rozstania - jestem wolna i robie, co uważam. Nikt mnie nie dołuje, nie marudzi, nie ocenia.
Czy zaufam znów? - Pewnie będzie z tym kłopot, może coś na zasadzie "zasady ograniczonego zaufania" - jak na drodze ![]()
Będzie lepiej - skupcie sie na sobie. Ten czas jest nam dany po coś. Żeby dowiedzieć sie czegos o sobie, o ludziach, zyskać odrobinę mądrości ![]()
Przyda się na przyszłość:)
czy okres żalu minie? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK- czy będzie Ci ciężko? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK; - czy będziesz myśleć i wspominać? - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK; czy będziesz płakać..? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK - jesteś przecież normalną,osobą. jak długo to potrwa..?? NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. Ja zaczęłam wychodzić na prostą, gdy udało mi się powracające pytanie ..DLACZEGO..? zamienić na stwierdzenie .." TRUDNO - TAK SIĘ STAŁO, MUSZE ŻYĆ DALEJ"
Staram się żyć dalej. Wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi. Robię rzeczy o których marzyłam a których nie robiłam bo spełniałam zachcianki byłego....
Ja po prostu chciałabym żeby to poczucie krzywdy zniknęło... Może jestem dziwna ale nie mam do niego żalu że kogoś pokochał. Tylko o to że przez trzy lata oszukiwał mnie, oklamywał, niszczy mnie i moje poczucie własnej wartości. Że okazał się tak podłym człowiekiem, tchórzem po prostu. Czasem zastanawiam się czy to też nie żal, że sama przez tyle czasu pozwoliłam się ranić. Że moja intuicja podpowiadają mi, że to wszystko fałsz. A ja głupia wierzyłam jak on mówił, że to wszystko tylko mi się wydaje...
Ale mam nadzieję, że kiedyś wyjdę całkiem na prostą.:-)
czy okres żalu minie? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK- czy będzie Ci ciężko? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK; - czy będziesz myśleć i wspominać? - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK; czy będziesz płakać..? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK - jesteś przecież normalną,osobą. jak długo to potrwa..?? NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. Ja zaczęłam wychodzić na prostą, gdy udało mi się powracające pytanie ..DLACZEGO..? zamienić na stwierdzenie .." TRUDNO - TAK SIĘ STAŁO, MUSZE ŻYĆ DALEJ"
Staram się żyć dalej. Wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi. Robię rzeczy o których marzyłam a których nie robiłam bo spełniałam zachcianki byłego....
Ja po prostu chciałabym żeby to poczucie krzywdy zniknęło... Może jestem dziwna ale nie mam do niego żalu że kogoś pokochał. Tylko o to że przez trzy lata oszukiwał mnie, oklamywał, niszczy mnie i moje poczucie własnej wartości. Że okazał się tak podłym człowiekiem, tchórzem po prostu. Czasem zastanawiam się czy to też nie żal, że sama przez tyle czasu pozwoliłam się ranić. Że moja intuicja podpowiadają mi, że to wszystko fałsz. A ja głupia wierzyłam jak on mówił, że to wszystko tylko mi się wydaje...
Ale mam nadzieję, że kiedyś wyjdę całkiem na prostą.:-)
19 2015-08-14 11:28:13 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-14 11:32:13)
....Trafiłam tutaj bo pomyślałam, że znajdę tu osoby, które są lub były na podobnym etapie. I ich doświadczenie pomoże mi w dniach kiedy nie potrafię powstrzymać łez.........
Dobrze myślałaś, jesteśmy. Ja jestem na podobnym etapie choć chyba kawałek dalej bo sobie uświadomiłem już ogrom podłości bż, jak potrafiła grać. Nie powstrzymuj łez, i tak musisz to przejść. Wierz mi, że tak jak kobiety, tak samo faceci, niby "twardzi", w podobnej do Twojej sytuacji, w zaciszu buczą jak bobry. My tez mamy wspomnienia, piosenki, które się kojarzą itd.
..... Ale paradoksalnie mój były pokazał wtedy swoją prawdziwą twarz i to mi pomogło wytrwać....
tak i całe szczęście, że osoby te pokazują się w całej okazałości, jacy są naprawdę, wyłazi z nich to co najgorsze, a to pozwala przetrwać ciężkie czasy.
Jak przyjdą chwile smutne i zaczniesz wątpić nie rozkminiaj tych miłych wspomnień ale przypomnij sobie ile zła Ci uczynił.
Czy spotka Cię coś dobrego ? Na pewno. Nie szukaj na siłę niczego ...
na pewno kiedyś komuś zaufasz ale na to potrzeba czasu.
Mam nadzieję. :-)
Liza2014 napisał/a:czy okres żalu minie? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK- czy będzie Ci ciężko? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK; - czy będziesz myśleć i wspominać? - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK; czy będziesz płakać..? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK - jesteś przecież normalną,osobą. jak długo to potrwa..?? NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. Ja zaczęłam wychodzić na prostą, gdy udało mi się powracające pytanie ..DLACZEGO..? zamienić na stwierdzenie .." TRUDNO - TAK SIĘ STAŁO, MUSZE ŻYĆ DALEJ"
Staram się żyć dalej. Wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi. Robię rzeczy o których marzyłam a których nie robiłam bo spełniałam zachcianki byłego....
Ja po prostu chciałabym żeby to poczucie krzywdy zniknęło... Może jestem dziwna ale nie mam do niego żalu że kogoś pokochał. Tylko o to że przez trzy lata oszukiwał mnie, oklamywał, niszczy mnie i moje poczucie własnej wartości. Że okazał się tak podłym człowiekiem, tchórzem po prostu. Czasem zastanawiam się czy to też nie żal, że sama przez tyle czasu pozwoliłam się ranić. Że moja intuicja podpowiadają mi, że to wszystko fałsz. A ja głupia wierzyłam jak on mówił, że to wszystko tylko mi się wydaje...
Ale mam nadzieję, że kiedyś wyjdę całkiem na prostą.:-)
Maju...imienniczko moja...
Wyjdziesz z tego,kążda wychodzi...komunał-czas.Wiadomo,że boli...kurcze,jestem koorewsko empatyczna jezeli chodzi o takie coś,czyżby dlatego,że sama to miałam?? ![]()
A czy warto zaufać ponownie?WARTO!...
bo tak na prawdę świat nie kończy się na jednym . gdyby ludzie nie zaufali ponownie wielu by było do dziś samotnych.
23 2015-08-14 11:39:48 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-14 11:41:10)
Dziewczyny, to minie
ja jestem po roku od wykrycia zdrady. Zaczynam uśmiechać sie do ludzi /a oni do mnie
/
Maja, potraktuj ten czas jak żałobę, bądź dobra dla siebie, rozpieszczaj się /sukienki, fruzury.../. Bardzo pomaga ruch /fitness, tańce, bieganie/.
W miare upływu czasu dociera do mnie z kim tak naprawdę żyłam. Bo wcześniej kochałam iluzję człowieka - wymyśliłam go, a on okazał sie kimś innym. Potrzebny jest dystans, czas... Będzie lepiej
Jest lepiej z każdym dniem... Szczęścia szukam w sobie i je znajduję. Oczywiście wpadam też w dołki /jakieś dziwne odruchy pamięci, fałszywe wrażenia/, ale są one coraz rzadsze. Nowe życie rodzi się w bólach, jednak może być znacznie weselsze. Teraz zaczynam widziec i doceniać dobre strony rozstania - jestem wolna i robie, co uważam. Nikt mnie nie dołuje, nie marudzi, nie ocenia.
Czy zaufam znów? - Pewnie będzie z tym kłopot, może coś na zasadzie "zasady ograniczonego zaufania" - jak na drodzeBędzie lepiej - skupcie sie na sobie. Ten czas jest nam dany po coś. Żeby dowiedzieć sie czegos o sobie, o ludziach, zyskać odrobinę mądrości
Przyda się na przyszłość:)
Staram się jak mogę. :-)
Dotarło już do mnie, że kochałam człowieka którego już dawno nie było...
Tylko w niektóre wieczory mimo wszytko nie potrafię powstrzymać łez.... Nie wiem dlaczego... Myślałam że już pewne emocje za mną. Ale za każdym razem kiedy on się kontaktuje ( niby zazwyczaj że względu na dziecko ) te emocje powracają i najgorsze że on to widzi i myśli że mi nadal zależy. Że jest mi źle że go zostawiłam. Nie rozumie że ja mam żal o te kłamstwa o to wyrachowanie. Zawsze po takim kontakcie z nim jestem zła sama na siebie. Że znowu pokazałem uczucia a chciałabym być zimna jak głaz....
24 2015-08-14 11:49:31 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-14 12:00:00)
Maja1977 napisał/a:....Trafiłam tutaj bo pomyślałam, że znajdę tu osoby, które są lub były na podobnym etapie. I ich doświadczenie pomoże mi w dniach kiedy nie potrafię powstrzymać łez.........
Dobrze myślałaś, jesteśmy. Ja jestem na podobnym etapie choć chyba kawałek dalej bo sobie uświadomiłem już ogrom podłości bż, jak potrafiła grać. Nie powstrzymuj łez, i tak musisz to przejść. Wierz mi, że tak jak kobiety, tak samo faceci, niby "twardzi", w podobnej do Twojej sytuacji, w zaciszu buczą jak bobry. My tez mamy wspomnienia, piosenki, które się kojarzą itd.
Maja1977 napisał/a:..... Ale paradoksalnie mój były pokazał wtedy swoją prawdziwą twarz i to mi pomogło wytrwać....
tak i całe szczęście, że osoby te pokazują się w całej okazałości, jacy są naprawdę, wyłazi z nich to co najgorsze, a to pozwala przetrwać ciężkie czasy.
Jak przyjdą chwile smutne i zaczniesz wątpić nie rozkminiaj tych miłych wspomnień ale przypomnij sobie ile zła Ci uczynił.Czy spotka Cię coś dobrego ? Na pewno. Nie szukaj na siłę niczego ...
No właśnie. Ja też już wiem jak grał, jaki jest naprawdę. Tylko nie chce już płakać...
Wiesz ja zawsze byłam osoba, która raczej w ludziach patrzyła na te dobre strony niż szukała tych złych. Jestem osobą bardzo emocjonalną. Więc jak on jest wredny to jest mi łatwiej. Tyle że potrafi być jeszcze miły i wtedy ja głupia też staram się być miła. Nie potrafię tak ma zimno być wredna. W złości mogę wykrzyczeć wszystko ale jak ona minie to już nie..
On był moim jedynym facetem i po prostu chyba dlatego tak mi ciężko. Całe życie byłam romantyczką i to miało być na całe życie przecież....
Maja1977 napisał/a:Liza2014 napisał/a:czy okres żalu minie? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK- czy będzie Ci ciężko? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK; - czy będziesz myśleć i wspominać? - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK; czy będziesz płakać..? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK - jesteś przecież normalną,osobą. jak długo to potrwa..?? NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. Ja zaczęłam wychodzić na prostą, gdy udało mi się powracające pytanie ..DLACZEGO..? zamienić na stwierdzenie .." TRUDNO - TAK SIĘ STAŁO, MUSZE ŻYĆ DALEJ"
Staram się żyć dalej. Wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi. Robię rzeczy o których marzyłam a których nie robiłam bo spełniałam zachcianki byłego....
Ja po prostu chciałabym żeby to poczucie krzywdy zniknęło... Może jestem dziwna ale nie mam do niego żalu że kogoś pokochał. Tylko o to że przez trzy lata oszukiwał mnie, oklamywał, niszczy mnie i moje poczucie własnej wartości. Że okazał się tak podłym człowiekiem, tchórzem po prostu. Czasem zastanawiam się czy to też nie żal, że sama przez tyle czasu pozwoliłam się ranić. Że moja intuicja podpowiadają mi, że to wszystko fałsz. A ja głupia wierzyłam jak on mówił, że to wszystko tylko mi się wydaje...
Ale mam nadzieję, że kiedyś wyjdę całkiem na prostą.:-)Maju...imienniczko moja...
Wyjdziesz z tego,kążda wychodzi...komunał-czas.Wiadomo,że boli...kurcze,jestem koorewsko empatyczna jezeli chodzi o takie coś,czyżby dlatego,że sama to miałam??
A czy warto zaufać ponownie?WARTO!...
Ja mam chyba największy problem z tym że to był mój jedyny facet. W moim życiu byłam z nim dłużej niż bez niego.... I na tą chwilę nie potrafię zaufać i w ogóle wyobrazić sobie innego faceta u mego boku....
bo tak na prawdę świat nie kończy się na jednym . gdyby ludzie nie zaufali ponownie wielu by było do dziś samotnych.
No a ja właśnie myślałam że to jest ten jeden na całe życie....
Może kiedyś komuś zaufam. Teraz to na razie dla mnie kosmos.
ja jestem po przejściach mam dwa nieudane związki teraz jestem od niedawna w trzecim . po drugim razie przestałam szukać miłości to ona sama do mnie przyszła. oboje pracujemy nad zaufaniem on pracuje nad tym bym mu zaufała a ja pracuję nad tym by mu móc całkowicie ufać. mimo że sparzyłam się już dwa razy wiem że jestem w stanie komuś jeszcze zaufać.
Na tą chwile tak,ale to minie.Zapragniesz kiedyś "oparcia" w kimś.To się tylko tak mówi,że "never for ever".Jesteśmy zwierzątkami stadnymi...stety albo niestety.Potrzebujemy się nawzajem...i nie mówię tu o seksie.
29 2015-08-14 12:07:37 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-14 12:08:39)
ja jestem po przejściach mam dwa nieudane związki teraz jestem od niedawna w trzecim . po drugim razie przestałam szukać miłości to ona sama do mnie przyszła. oboje pracujemy nad zaufaniem on pracuje nad tym bym mu zaufała a ja pracuję nad tym by mu móc całkowicie ufać. mimo że sparzyłam się już dwa razy wiem że jestem w stanie komuś jeszcze zaufać.
Ja na razie nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym być z kimś innym. To może głupie, że mam prawie 40 - tkę na karku i praktycznie całowałam się z paroma facetami ( chłopakami właściwie). Praktycznie zawsze był on. Wiem że to głupie, ale tak mam....:-(
Na tą chwile tak,ale to minie.Zapragniesz kiedyś "oparcia" w kimś.To się tylko tak mówi,że "never for ever".Jesteśmy zwierzątkami stadnymi...stety albo niestety.Potrzebujemy się nawzajem...i nie mówię tu o seksie.
Cóż nie powiem, że nie brakuje mi bliskości z kimś, czułości i nie mówię tu o seksie ( chociaż tego też mi brakuje.... ;-))
Tylko ze zawsze był tylko on i nie potrafię sobie wyobrazić na tą chwilę kogoś innego.
Obcy facet ma mnie całować? :-D
To na razie przerasta moja wyobraźnię. :-P
alis401 napisał/a:ja jestem po przejściach mam dwa nieudane związki teraz jestem od niedawna w trzecim . po drugim razie przestałam szukać miłości to ona sama do mnie przyszła. oboje pracujemy nad zaufaniem on pracuje nad tym bym mu zaufała a ja pracuję nad tym by mu móc całkowicie ufać. mimo że sparzyłam się już dwa razy wiem że jestem w stanie komuś jeszcze zaufać.
Ja na razie nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym być z kimś innym. To może głupie, że mam prawie 40 - tkę na karku i praktycznie całowałam się z paroma facetami ( chłopakami właściwie). Praktycznie zawsze był on. Wiem że to głupie, ale tak mam....:-(
to nie jest głupie bo sama tak mam. ja już jestem po czterdziesce . w sumie wiek nie ma tu nic do rzeczy. w każdym wieku można kochać i być kochanym.
Maja1977 napisał/a:alis401 napisał/a:ja jestem po przejściach mam dwa nieudane związki teraz jestem od niedawna w trzecim . po drugim razie przestałam szukać miłości to ona sama do mnie przyszła. oboje pracujemy nad zaufaniem on pracuje nad tym bym mu zaufała a ja pracuję nad tym by mu móc całkowicie ufać. mimo że sparzyłam się już dwa razy wiem że jestem w stanie komuś jeszcze zaufać.
Ja na razie nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym być z kimś innym. To może głupie, że mam prawie 40 - tkę na karku i praktycznie całowałam się z paroma facetami ( chłopakami właściwie). Praktycznie zawsze był on. Wiem że to głupie, ale tak mam....:-(
to nie jest głupie bo sama tak mam. ja już jestem po czterdziesce . w sumie wiek nie ma tu nic do rzeczy. w każdym wieku można kochać i być kochanym.
hahahha..."gupie" jesteście,rośniecie jeszcze i o życiu goowno wiecie.Co ma wiek do tego?Zycie jest piękne,są fajni ludzie,dobrzy faceci...i miłość istnieje.Mówię Wam ![]()
A tak na marginesie...wyobraźnię trzeba karmić...
każdy głupi ma swój rozum
... hahahha..."gupie" jesteście ... są ... dobrzy faceci....
Przez grzeczność nie zaprzeczam ![]()
majkaszpilka napisał/a:... hahahha..."gupie" jesteście ... są ... dobrzy faceci....
Przez grzeczność nie zaprzeczam
No!Jasne,że nie... wszak facetem jesteś, to sobie w kolano nie "szczelisz"
A teraz przestać ryczeć mi tu,bo na chusteczki nie zarobię ![]()
Maju, mam tak samo, tylko lat trochę więcej. Płacz kiedy możesz i nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów - z każdą łzą wypływa z ciebie żal i ból. Kiedyś wypłynie do końca.
Posłuchaj, ja też sobie nie wyobrażałam żadnego faceta obok /mąż był pierwszym i jedynym/ a dziś? Umawiam sie na kawę z kolegą - nie podoba mi się, ale nie zamierzam zamknąć sie w domu i zdziczeć
. Chociaż kolega nie jest w moim typie - wyobraźnia podkręca mi libido, że tak powiem...
Czyli jeszcze żyję ![]()
Maju, mam tak samo, tylko lat trochę więcej. Płacz kiedy możesz i nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów - z każdą łzą wypływa z ciebie żal i ból. Kiedyś wypłynie do końca.
Posłuchaj, ja też sobie nie wyobrażałam żadnego faceta obok /mąż był pierwszym i jedynym/ a dziś? Umawiam sie na kawę z kolegą - nie podoba mi się, ale nie zamierzam zamknąć sie w domu i zdziczeć
. Chociaż kolega nie jest w moim typie - wyobraźnia podkręca mi libido, że tak powiem...
Czyli jeszcze żyję
Werka...
Ja już nie ryczę...szczerze mówiąc mam ambiwalentne podejście do tego...do niego.Był i nie ma,i dobrze...zdjęłam różowe okulary,widzę świat takim jakim jest,bez zafałszowania.Wiem,że są dobrzy i źli ludzie,wiem jaki potrafią mieć koorewski charakter co niektórzy.Karmię się dobrocią i optymizmem,swoje już przepłakałam...a teraz to zastanawiam się...po co?Za kim?Za mendą, którą kierował fiut?Ale byłam durna...
Będzie bolało...długo,ale wyjdziecie z tego.Być może wtedy też zobaczycie,że życie jest fajne,że ma sens...
Liza2014 po jakim czasie udało Ci się zamienić te zdania. Bo ja też by tak chciała, naprawdę chciała bym mieć ten najgorszy czas za sobą. Iść do przodu a właściwie ruszyć z miejsca.
trudno mi tak jednoznacznie powiedzieć po jakim czasie. Walka miedzy moimi emocjami, a rozumem trwa 4 miesiące. Po około
2 miesiącach czułam się już tak wymiętolona psychicznie ciągle pojawiającymi się myślami, pytaniami etc, że coś pękło we mnie i uznałam, że muszę coś z tym zrobić. Jedyne co przyszło mi do głowy, to nie zadręczać sie tym cholernym pytaniem "dlaczego...?", bo to mnie tylko pogrążało. To swoista walka między emocjami, a rozumem po to, aby pomóc sobie i iść do przodu ( nikt tego za nas nie zrobi- trzeba to samemu przepracować)
Jak tylko powraca myśl, zaraz ją "kasuję" mówiąc sobie głośno " STAŁO SIE - SKOŃCZYŁO- NIE MAM NA TO WPŁYWU". I wiesz co , robiąc to konsekwentnie- od ok. miesiąca jest mi lepiej ( pewnie, że ta moja wewnętrzna walka trwa nadal, ale zdecydowanie coraz częściej rozum w niej zwycięża)
STAŁO SIĘ - SKOŃCZYŁO- NIE MAM NA TO WPŁYWU". będę powtarzać sobie to codziennie może w końcu DLACZEGO? zniknie. U mnie to już 6 miesięcy ból rzeczywiście jest mniejszy chociaż poczucie krzywdy tkwi we mnie nadal, łzy czasami pojawiają się bez ostrzeżenia. Wczoraj stara znajoma zapytała gdzie jest Krzysiek a ja głupia się rozbeczałam. A już myślałam że panuję nad swoimi emocjami, ale ciągle ćwiczę. Dam rade opanować te łzy, już wystarczy.
STAŁO SIĘ - SKOŃCZYŁO- NIE MAM NA TO WPŁYWU". będę powtarzać sobie to codziennie może w końcu DLACZEGO? zniknie..
Nie pytajmy dlaczego.
Pytajmy jak?
Jak sobie poradzić.
Potrzebujemy czasu.
Witaj Maja1977 czuję dokładnie to co i ty mój mąż odszedł w marcu, pozew o rozwód złożyłam niestety mam utrudnioną sprawę bo mąż się ukrywa u kochanki i cała ta procedura trwa. Prawie 20 lat małżeństwa. Ból ciągle jest no może mniejszy niż na początku, ale samotność przygnębienie, brak poczucia własnej wartości, a czasami kiedy mam dołek myślę że on może wróci?
Kurcze jak ja cię rozumiem- jetsem przez rozwodem mąż złozył pozew- znudziło mu się małżeństwo on 37 ja 33 lata - 8 lat razem- rok bez siebie potem się spotalismy przypadkiem i slub- ciagle szuka czegoś nowego, gdy miną mu motylki i jets normalność nudzi się- 6 mcy od slubu zostawił mnie bez słowa- to był koszmar teraz jets mniejszy- ale ciągle myslę, że śnię tak bardzo go kochałam nawet za wady dziś nie spałam pół nocy płakałam- on się bawi ja cierpię to straszne... Trzymajcie się chodź cięzkoo
STAŁO SIĘ - SKOŃCZYŁO- NIE MAM NA TO WPŁYWU". będę powtarzać sobie to codziennie może w końcu DLACZEGO? zniknie. U mnie to już 6 miesięcy ból rzeczywiście jest mniejszy chociaż poczucie krzywdy tkwi we mnie nadal, łzy czasami pojawiają się bez ostrzeżenia. Wczoraj stara znajoma zapytała gdzie jest Krzysiek a ja głupia się rozbeczałam. A już myślałam że panuję nad swoimi emocjami, ale ciągle ćwiczę. Dam rade opanować te łzy, już wystarczy.
Współczuje mam to samo- jak masz ochotę pogadać na priv gdzieś jestem do dyspozycji- Justyna7314@wp.pl
hahahha..."gupie" jesteście,rośniecie jeszcze i o życiu goowno wiecie.Co ma wiek do tego?Zycie jest piękne,są fajni ludzie,dobrzy faceci...i miłość istnieje.Mówię Wam
A tak na marginesie...wyobraźnię trzeba karmić...
Hehe... No czasem mam wrażenie, że w pewnych kwestiach zaczynam raczkować dopiero...
Maju, mam tak samo, tylko lat trochę więcej. Płacz kiedy możesz i nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów - z każdą łzą wypływa z ciebie żal i ból. Kiedyś wypłynie do końca.
Posłuchaj, ja też sobie nie wyobrażałam żadnego faceta obok /mąż był pierwszym i jedynym/ a dziś? Umawiam sie na kawę z kolegą - nie podoba mi się, ale nie zamierzam zamknąć sie w domu i zdziczeć
. Chociaż kolega nie jest w moim typie - wyobraźnia podkręca mi libido, że tak powiem...
Czyli jeszcze żyję
No niestety wokół mnie wszyscy są zajęci... Znajomi znajomych również.
Kolegów mam i jak jest okazja to się spotykamy, ale znam również ich żony także wszystko odbywa się jak pan bóg przykazał...:P:P:P
Na razie nie wyobrażam sobie kogoś innego u mego boku. A z drugiej strony nie wyjdę przecież z tabliczką - jestem wolna....:P:P:P
Na obecną chwilę wydaje mi się, że wolnych facetów brak. Przynajmniej wokół mnie.:)
STAŁO SIĘ - SKOŃCZYŁO- NIE MAM NA TO WPŁYWU". będę powtarzać sobie to codziennie może w końcu DLACZEGO? zniknie. U mnie to już 6 miesięcy ból rzeczywiście jest mniejszy chociaż poczucie krzywdy tkwi we mnie nadal, łzy czasami pojawiają się bez ostrzeżenia. Wczoraj stara znajoma zapytała gdzie jest Krzysiek a ja głupia się rozbeczałam. A już myślałam że panuję nad swoimi emocjami, ale ciągle ćwiczę. Dam rade opanować te łzy, już wystarczy.
Ja mam tak samo. Łatwiej jak wyjadę z domu tak jak w czasie ostatniego weekendu.
A czasem wystarczy pierdoła i rozsypuję się w drobny mak...
samotna2015 napisał/a:STAŁO SIĘ - SKOŃCZYŁO- NIE MAM NA TO WPŁYWU". będę powtarzać sobie to codziennie może w końcu DLACZEGO? zniknie..
Nie pytajmy dlaczego.
Pytajmy jak?
Jak sobie poradzić.
Potrzebujemy czasu.
Staram się tak robić. Czasem się udaje, czasem nie.
W ogóle zauważyłam, że mam najgorsze spadki formy przed okresem.... Macie może tak samo?
47 2015-08-17 08:38:08 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-17 08:38:22)
Współczuje mam to samo- jak masz ochotę pogadać na priv gdzieś jestem do dyspozycji- Justyna7314@wp.pl
Odpisałam na wiadomość wróciła jako błąd.
Spróbuję jeszcze na tego maila.:)
Jest łatwiej jak zajmie się sobie czas, nie ma czasu na myślenie. Mnie pomogła też medytacja. Jednak wczoraj gdy znieniacka wpadłam na eksa - nie powiem - ruszyło mnie. Dłuższą chwilę musiałam ustawiać sie do pionu. Gdybyż on nie był taki przystojny... Wydaje się, że ładne osoby są też z automatu dobre. Guzik prawda w jego przypadku
49 2015-08-17 09:00:46 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-17 09:00:59)
weronka44
Dzięki moim najbliższym przeżyłam najtrudniejszy czas. Byli ze mną i są, ale... Nie przeżyli tych emocji co ja.
Organizuję sobie i czas i czasem się śmieję, że niedługo będę musiała grafik robić bo czasu zaczyna brakować. Ale....
Ale te niektóre wieczory... Po prostu odkąd pamiętam byłam z nim. A teraz pustka się pojawia....
Też go czasem widuję i to mnie rozwala. Zwłaszcza, że próbuje w dalszym ciągu zrobić sobie ze mnie parasol ochrony gadką - tęsknię za tobą, brakuje mi ciebie... Wiem, że to kłamstwo... Tyle, że właśnie wieczorami tęsknię za kimś do kogo mogłabym się przytulić i żebym to nie ja musiała być tą silną i radzącą sobie. A z drugiej strony nie wyobrażam sobie kogoś przy mnie.... No i sytuacja na razie bez wyjścia...
Przejdzie ci
Jak skończysz żałobę po byłym...
No właśnie myślałam, że mam to już za sobą. Że po takim jego zachowaniu nawet nie będę płakać po nim, nie ma po kim przecież...
Ale kurcze to poczucie krzywdy i niesprawiedliwości we mnie tkwi. Zawsze byłam bardzo emocjonalną i romantyczną osobą. Miał być ten jedyny, na całe życie...
Nie wiem już co sobie powtarzać jak dopada mnie dól?
Poza tym ze względu na swój charakter on podczas naszych spotkań potrafi podnieść mi ciśnienie.... Wiesz kilka razy się nie daję, a potem tak podkręca że w końcu wybucham... A chcę być zimna, tylko jak?
Nie duś emocji
Jak chcesz to sobie wybuchnij - masz prawo - nie? A że tam podkręcisz mu ego, a kogo obchodzi jego ego?
Ja w takich razach staram sie przypominać złe rzeczy z nim związane. Też mam poczucie krzywdy, żal. Zamierzam przerobić je na terapii. Czasem wyobrażam sobie, że pomogłoby mi gdybym spacyfikowała go fizycznie
Może zapiszę się na jakąś sztukę walki? ![]()
Frania231 napisał/a:Współczuje mam to samo- jak masz ochotę pogadać na priv gdzieś jestem do dyspozycji- Justyna7314@wp.pl
Odpisałam na wiadomość wróciła jako błąd.
Spróbuję jeszcze na tego maila.:)
No wlasnie ten meil ktory podalam jest ok korzystam z niego - Justyna7314@wp.pl a do tego meila z forum chyba hasla nie pamietam sproboj na ten justyna....
No właśnie myślałam, że mam to już za sobą. Że po takim jego zachowaniu nawet nie będę płakać po nim, nie ma po kim przecież...
Ale kurcze to poczucie krzywdy i niesprawiedliwości we mnie tkwi. Zawsze byłam bardzo emocjonalną i romantyczną osobą. Miał być ten jedyny, na całe życie...
Nie wiem już co sobie powtarzać jak dopada mnie dól?
Poza tym ze względu na swój charakter on podczas naszych spotkań potrafi podnieść mi ciśnienie.... Wiesz kilka razy się nie daję, a potem tak podkręca że w końcu wybucham... A chcę być zimna, tylko jak?
Normalnie jak Cb czytam to mam tak samo. Zawsze bylam spokojna osoba opanowana jestem takze wrazlwa i romantyczka. Moj maz jest wyrachowany bez skrupulow i odszedl bez slowa od kilku miesiecy nie wiem dlaczego nie rozmawial ze mna. Ja przezywam horror zdrowie mi szwankuje ile jedna osoba moze zniszczyc zdrowia drugiej. Wzial adwokata i bawi sie stosujac do mnie pisma
55 2015-08-17 11:37:37 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-17 12:08:58)
Nie duś emocji
Jak chcesz to sobie wybuchnij - masz prawo - nie? A że tam podkręcisz mu ego, a kogo obchodzi jego ego?
Ja w takich razach staram sie przypominać złe rzeczy z nim związane. Też mam poczucie krzywdy, żal. Zamierzam przerobić je na terapii. Czasem wyobrażam sobie, że pomogłoby mi gdybym spacyfikowała go fizycznieMoże zapiszę się na jakąś sztukę walki?
No właśnie ja nie mam ochoty mu przywalić.:P. Kurcze zaś moje dobre serce wychodzi...:) Czasem tylko jak mi bardzo źle to se wyobrażam, że były widzi mnie z jakimś facetem i ten uśmiech schodzi z jego twarzy.... Małostkowe to wiem. Ale nie jestem idealna....:P
Terapię przeszłam. Zauważyłam, że wysiłek fizyczny dobrze mi robi i muszę do niego wrócić.
W ogóle teraz jest znowu troszkę lepiej, bo "ciotka" przyjechała. Także na starość mi zespół napięcia doszedł....:P
Maja1977 napisał/a:No właśnie myślałam, że mam to już za sobą. Że po takim jego zachowaniu nawet nie będę płakać po nim, nie ma po kim przecież...
Ale kurcze to poczucie krzywdy i niesprawiedliwości we mnie tkwi. Zawsze byłam bardzo emocjonalną i romantyczną osobą. Miał być ten jedyny, na całe życie...
Nie wiem już co sobie powtarzać jak dopada mnie dól?
Poza tym ze względu na swój charakter on podczas naszych spotkań potrafi podnieść mi ciśnienie.... Wiesz kilka razy się nie daję, a potem tak podkręca że w końcu wybucham... A chcę być zimna, tylko jak?Normalnie jak Cb czytam to mam tak samo. Zawsze bylam spokojna osoba opanowana jestem takze wrazlwa i romantyczka. Moj maz jest wyrachowany bez skrupulow i odszedl bez slowa od kilku miesiecy nie wiem dlaczego nie rozmawial ze mna. Ja przezywam horror zdrowie mi szwankuje ile jedna osoba moze zniszczyc zdrowia drugiej. Wzial adwokata i bawi sie stosujac do mnie pisma
Mail poszedł.:)
Witam na forum, dzisiaj sporo podczytywałam i widzę że nie jestem sama w tej bezdennej rozpaczy. Z mężem jesteśmy razem 12 lat, 7 lat po ślubie, mamy 2 letnią córeczkę. 3 tygodnie temu powiedział mi że kogoś poznał, że to trwa prawie 4 miesiące. Pamiętam tylko że pokój zawirował i wybiegłam z mieszkania. Najbliższa mi osoba na świecie dźgnęła mnie prosto w serce...Od chwili urodzenia małej oddalał się od nas, w zasadzie ja od niego też.Bolało mnie, że on mało spędza z córcią czasu, wiecznie napięty, niezadowolony...a za to nowy młodszy model okazał się strzałem w dziesiątkę.Towarzystwo w pracy młode, wszyscy imprezują, piją, czysta zabawa, a ja z dzieckiem w domu. W zasadzie wszystko było na mojej głowie, pracuje, gotuje, karmię, sprzątam,wstaje codziennie 5.30 i co z tego mam kopa w tyłek. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że TERAZ,WŁAŚNIE TERAZ czuję się jakbym się w nim na nowo zakochała. Próbował wrócić, całe 2 tygodnie..teraz się wyprowadził do rodziców..to kwestia czasu zanim pójdzie do niej...Dzisiaj przyszedł, starałam się byc opanaowana, zimna...ale nic z tego znowu ryczałam. Powiedziałam mu że przeraża mnie wizja utraty męża ale i przyjaciela, nikogo nie mam. On chce się przyjaźnić, może i odbudować związek ale potrzebuje czasu (czytaj potrzebuje sobie spróbować z nią)..sama nie wiem jak się zachowywać, chcę z nim gadać, nie potrafię przerwać kontaktu..i tak się nie da bo co 2,3 dni się widzimy w związku z małą.. w pracy co chwilę ryczę w kiblu..mam dość..rozsądek mi podpowiada że to niedojrzaly dupek ktory mnie skrzywdził,mnie i naszą córeczkę, szkoda że czuję co innego...
Witam na forum, dzisiaj sporo podczytywałam i widzę że nie jestem sama w tej bezdennej rozpaczy. Z mężem jesteśmy razem 12 lat, 7 lat po ślubie, mamy 2 letnią córeczkę. 3 tygodnie temu powiedział mi że kogoś poznał, że to trwa prawie 4 miesiące. Pamiętam tylko że pokój zawirował i wybiegłam z mieszkania. Najbliższa mi osoba na świecie dźgnęła mnie prosto w serce...Od chwili urodzenia małej oddalał się od nas, w zasadzie ja od niego też.Bolało mnie, że on mało spędza z córcią czasu, wiecznie napięty, niezadowolony...a za to nowy młodszy model okazał się strzałem w dziesiątkę.Towarzystwo w pracy młode, wszyscy imprezują, piją, czysta zabawa, a ja z dzieckiem w domu. W zasadzie wszystko było na mojej głowie, pracuje, gotuje, karmię, sprzątam,wstaje codziennie 5.30 i co z tego mam kopa w tyłek. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że TERAZ,WŁAŚNIE TERAZ czuję się jakbym się w nim na nowo zakochała. Próbował wrócić, całe 2 tygodnie..teraz się wyprowadził do rodziców..to kwestia czasu zanim pójdzie do niej...Dzisiaj przyszedł, starałam się byc opanaowana, zimna...ale nic z tego znowu ryczałam. Powiedziałam mu że przeraża mnie wizja utraty męża ale i przyjaciela, nikogo nie mam. On chce się przyjaźnić, może i odbudować związek ale potrzebuje czasu (czytaj potrzebuje sobie spróbować z nią)..sama nie wiem jak się zachowywać, chcę z nim gadać, nie potrafię przerwać kontaktu..i tak się nie da bo co 2,3 dni się widzimy w związku z małą.. w pracy co chwilę ryczę w kiblu..mam dość..rozsądek mi podpowiada że to niedojrzaly dupek ktory mnie skrzywdził,mnie i naszą córeczkę, szkoda że czuję co innego...
Taka huśtawka teraz niestety będzie. I to potrwa jeszcze...
Ciężko pogodzić się z tym, że najważniejszy dla nas w życiu człowiek mógł nas tak skrzywdzić.... Ale tak się stało. Na tym forum znalazłam dużo podobnych historii, podobnych emocji i podobnych schematów zachowań...
Sama widzisz, że były próbuje jeszcze z Tobą, żeby w razie czego mieć gdzie wrócić. Czasem mamy przebłyski świadomości i widzimy sprawy rozumem, a nie sercem... Ono teraz jest nieobiektywne...
Może nie mów mu, że jest dla Ciebie wszystkim i boisz się jego utraty. Lepiej tutaj wylać swój ból i żal. Jak go utwierdzisz w tym przekonaniu to dalej będzie Cię ranił. Oczywiście piszę to tylko ze swojego doświadczenia. To my same pozwalamy się ranić i poniżać. Ciężko było mi się sama przed sobą do tego przyznać, ale sama mu pozwoliłam sobą pomiatać... Przykre ale prawdziwe...
Pisz tutaj, to naprawdę pomaga. ![]()
59 2015-08-18 08:19:41 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-18 08:27:20)
elza19 napisał/a:Witam na forum, dzisiaj sporo podczytywałam i widzę że nie jestem sama w tej bezdennej rozpaczy. Z mężem jesteśmy razem 12 lat, 7 lat po ślubie, mamy 2 letnią córeczkę. 3 tygodnie temu powiedział mi że kogoś poznał, że to trwa prawie 4 miesiące....
Ciężko pogodzić się z tym, że najważniejszy dla nas w życiu człowiek mógł nas tak skrzywdzić.... Ale tak się stało. Na tym forum znalazłam dużo podobnych historii, podobnych emocji i podobnych schematów zachowań...
Sama widzisz, że były próbuje jeszcze z Tobą, żeby w razie czego mieć gdzie wrócić. ...
Pisz tutaj, to naprawdę pomaga.
Mąż Elzy nie próbuje wrócić, jest "świeże mięsko" i ona na chwilę obecną nie ma szans. Widzi, że ma ją w garści. Pokłóci się z nowa niunią to sobie o żonie przypomina, wykorzystuje i gra na emocjach. Ona jest dla niego kołem ratunkowym, opcją którąś z kolei. Gdy nie wychodzi to przychodzi do małżonki.
Jeśli wróci do niej, to na jakiś czas. Do czasu zdobycia następnej niuni.
...rozsądek mi podpowiada że to niedojrzaly dupek ktory mnie skrzywdził,mnie i naszą córeczkę, szkoda że czuję co innego...
dobrze Ci podpowiada
Bardzo Wam dziękuję, to co piszecie jest bardzo rozsądne. Dzisiaj jest lepszy dzień, dzisiaj sobie mówię dam radę! dzisiaj przypominam sobie jak się czułam przez dwa latam, zapomniana i nie widzialna a w momentach ciężkich kiedy był w szpitalu zawsze byłam przy nim. Żeby w domu nie myśleć kiedy mała zaśnie oglądam filmy, umawiam się z koleżankami. W niedzielę zabieram ją do teatru i rozważam zapisanie się na zumbę, rozruszam kuper. O dziwo teściowie mnie bardzo wspierają i chcą zajmować małą. Najgorsze, że faktycznie on gdzieś jest tam przekonany że do mnie wróci jak mu nie wyjdzie a to jest najgorsze. Jak ostatnia kretynka zanim przyjdzie pędzę do łazienki i poprawiam makijaż. dam radę dam rade dam radę
jutro jak (jeśli) będzie gorzej przeczytam sobie co tutaj napisałam
Bardzo Wam dziękuję, to co piszecie jest bardzo rozsądne. Dzisiaj jest lepszy dzień, dzisiaj sobie mówię dam radę! dzisiaj przypominam sobie jak się czułam przez dwa latam, zapomniana i nie widzialna a w momentach ciężkich kiedy był w szpitalu zawsze byłam przy nim. Żeby w domu nie myśleć kiedy mała zaśnie oglądam filmy, umawiam się z koleżankami. W niedzielę zabieram ją do teatru i rozważam zapisanie się na zumbę, rozruszam kuper. O dziwo teściowie mnie bardzo wspierają i chcą zajmować małą. Najgorsze, że faktycznie on gdzieś jest tam przekonany że do mnie wróci jak mu nie wyjdzie a to jest najgorsze. Jak ostatnia kretynka zanim przyjdzie pędzę do łazienki i poprawiam makijaż. dam radę dam rade dam radę
jutro jak (jeśli) będzie gorzej przeczytam sobie co tutaj napisałam
Trzymaj się elza19- przechodze to smao z tym, że przezd rozwodem jestem, ale nie dawaj się skrzywdizć jak mówią inne koleżanki, ja także pozwalałam na to, nie miaam szacunku do siebie i on także do mnie ![]()
No właśnie. .szacunek chyba wszystkie musimy się nauczyć kochać siebie. Po dziesiejszej fazie nienawiści teraz jestem taka rozczarowana jak człowiek mógł być taki głupi. Najgorsze że przeraża mnie pustka, mam sporo znajomych ale żadnych bliskich odkąd byłam z tym pajacem większość znajomości wygasła. Ciężko mi się nawiązuje nowe a teraz właśnie przydałyby mi się głośne imprezy...jak Wy radzicie sobie np. Wieczorami tykający zegar i ten natłok myśli..
No właśnie. .szacunek chyba wszystkie musimy się nauczyć kochać siebie. Po dziesiejszej fazie nienawiści teraz jestem taka rozczarowana jak człowiek mógł być taki głupi. Najgorsze że przeraża mnie pustka, mam sporo znajomych ale żadnych bliskich odkąd byłam z tym pajacem większość znajomości wygasła. Ciężko mi się nawiązuje nowe a teraz właśnie przydałyby mi się głośne imprezy...jak Wy radzicie sobie np. Wieczorami tykający zegar i ten natłok myśli..
Autorko - oczywiście ,że wieczory sa najgorsze, nawet wtedy, gdy nauczysz sie wypełnić czas podczas dnia. Pamietaj - to minie z biegiem czasu
Autorko - oczywiście ,że wieczory sa najgorsze, nawet wtedy, gdy nauczysz sie wypełnić czas podczas dnia. Pamietaj - to minie z biegiem czasu
Wiem, tyle że w czasie takich wieczorów nie do końca rozumie samą siebie. Wiem, że mnie skrzywdził, okłamał, zdradził. Więc to nie tak, że chce jego powrotu. Tego co było już nie będzie bo przede wszystkim ja się zmieniłam. Dostrzegłam, że istnieję, że ważne są moje potrzeby.
Teraz muszę "przepracować" że facet nie jest wyznacznikiem mojego szczęścia. Mimo, że oficjalnie byłam w związku, byłam sama i dałam sobie radę. Na razie to błędne koło - bo z jednej strony nie wyobrażam sobie kogoś innego u mego boku, a z drugiej czasem chciałabym żeby teraz to ktoś się mną zaopiekował. Ale tak jak mówisz - czas na pewno sprzyja. ![]()
Mam świadomość, że pewnie jeszcze nie raz się potknę, ale też że się podniosę. ![]()
Dziewczyny przechodze to samo. Jeszcze przed rozwodem jestesmy ale codziennie mi powtarza ze bylam bledem jego zycia. Wyzywa mnie, rani. Tez poznal kogos chociaz twierdzi ze to bylo platniczne uczucie, bez seksu itd. I ze juz zakonczyli. Nie wiem co mam robic. Mamy 10 miesieczna corke, kredyt na mieszkanie... powinnam odejsc wiem. Ale jak sie zabrac za to? Mam isc do prawnika? Zlozyc pozew? Ale dlaczego ja skoro to jemu sie znudzila rodzina? Jestem jak w matni... on mnie nie kocha, wiem to i czuje. Nie chce ze mna nawet rozmawiać,jak probowalam cos naprawiac to mowi ze denerwuje ho ze jestem mila, nie cierpi mnie. Za co? Siedze w domu, wychowuje dziecko, calymi dniami same we dwie.