Witam . Mam 19 lat , ale dręczy mnie pewien problem . Rozstałam się niedawno z chłopakiem z którym byłam 1,5 roku. Bardzo go kocham i potrafi być cudowny, ale zdarzają się tez gorsze chwile i niejednokrotne rozstania. Doszło też do zdrady (po pijaku i na samym początku zwiazku ) - to nie usprawiedliwienie , wiem , ale chciałam to podkreślić. Nie gardzi tez alkoholem i marysia ;p. Czy warto walczyć o zwiazek w ktorym bylo tyle zlego ? Wiem ,ze mam tylko 19 lat i dla niektórych moze te problemy sa śmieszne , ale naprawde nie wiem juz co robic. Bardzo mi na nim zalezy , ogolnie byl troskliwy kochany , robil mi rozne drobne niespodzianki. Niestety mimo tego,ze kiedy jestesmy razem jest cudownie, czesto sie kłócimy, zwłaszcza przez te glupie SMSy... Sama nie mam latwego chaarakteru, jestem czepialska i czesto sama prowokowałam zbędne kłotnie, zdarzylo mi sie go wyzywac i do niego wyklinac,czego zalowalam. Robilam to dlatego,ze chcialam sie przeciw niemu zbuntować, pokazac ,ze potrzebuje uwagi. Zalezy mi na nim , ale czy warto ratowac cos , co wkrotce sie moze rozpaść ? w dodatku w tym roku idę na studia i będę mieszkac daleko od niego. Wiele wlozylam w ten zwiazek , stracilam tez w pewnym sensie przez niego przyjaciolki. W weekend 2 dni imprezował ze znajomymi ( mnie nie bylo , musiałam wyjechac na tydzien ) a kiedy wrocilam chcial sie niby spotkac , ale wyraźnie popodkreśla ochote na jakieś igraszki. Powiedziałam ,ze możemy sye spotkac, ale ze chce tylko odpocząć. Po dwoch godzinach poinformował mnie o smierci dziadka jego przyjaciela i ze chce z nim posiedziec , bo tez go znal. Pomyslalam,ze ok , ale pozniej nie odbieral pol dnia i dowiedzialam sie,ze jest na miescie z kolegami... Zamiast sie ze mna spotkac , po moim przyjezdzie wolał kolegow. Poklocilam sie z nim z tego powodu i stwierdziłam, ze nie chce juz z nim , ale na pewno bede plakac po nocach. On jest naprawde cudowny , ale potrafi dac w kosc. Dodam tez,ze kochałam sie juz z nim i dlatego tez nie chce sie rozstan , naiwnie myslalam,ze to pierwszy i ostatni... mam do niego ogromny sentyment.
Czy to ja jestem taka egoistka i mysle tylko o sobie, czy to jego wina a ja probuje go usprawiedliwic?
Jesteś młoda a na jednym facecie świat się nie kończy, skoro zdradził raz jak bedziesz mieszkała daleko, zdradzi i drugi raz. Jeśli deklarował związek z Tobą to dlaczego pokusil się o numerek na boku ?
Ile on ma w ogóle lat ? Sentyment może wychodzić z tego że był to Twoj pierwszy facet na poważnie, z tego co widze tak chyba było.
Po tym co napisałam wątpię w to że na imprezach odpuszcza sobie podrywanie innych dziewczym... Nie marnuj swojej młodości, wiem że na pewno będzie Ci ciężko po rozstaniu ale zrób to dla siebie.
on ma 21 lat.
Wiem , jestem świadoma tego,ze jeste mloda i poznam jeszcze wiele osob, ale co z tego, skoro serce ciagnie do tego jednego ![]()
Co z tego że serce ciągnie do tego jedynego skoro on je notorycznie rani ?
Między miłością a związkiem toksycznym jest bardzo cienka granica i wielu ludzi nawet nie zauważa kiedy ją przekraczają. Darzysz tego chłopaka miłością o wiele wieksza niz on Ciebie. Za chwile zaczynasz studia, przeprowadzasz się, to może być dla niego ogromna próba wytrzymałości waszego związku. Wtedy się przekonasz czy na pewno jest wart Ciebie i czy możesz być pewna swojej drugiej połówki.
Klasyka toksycznego zwiazku...Co chcesz ratowac?Patologie?On nie ma refleksji na temat swojego postepowania(zapewnwe cala wine zgania na Ciebie?Myle sie?).Ty z kolei,jak typowa ofiara kata starasz sie i spinasz by go zadowolic.Jestes przekonana ,ze jak bedziesz bardziej sie starac to on to doceni i bedzie juz mily -tak jak czasami potrafi byc.Uwazasz zapewne,ze jego zle zachowanie jest wynikiem Twojego zachowania.Jest czasem mily?Jasne,ze to nie jest szczere.To jest po to by uspic Twoja czujnosc i dalej dzialac.A potem znow Cie rani?Tak,bo taki jest-tak brutalny i obrzydliwy jest jego prawdziwy obraz.Potem znow jest slodki-musi byc,by osiagnac cel-ofiara nie moze mu uciec,wiec musi troche poudawac.Taka przemiennosc to jest ten trik,ktory wystepuje w zwiazkach przemocowych.Niektore kobiety marnuja sie tak przez cale zycie.Ty tez chcesz?