Hej, na początku chciałabym zaznaczyć, że jestem młoda, mam 18 lat i po prostu mam złamane serce i nie wiem już co robić...
Więc, całe życie byłam bardzo nieśmiała, w młodszych klasach wyśmiewali mnie, więc moje poczucie własnej wartości było bardzo niskie. Kiedy poznałam K nie wierzyłam, że mogę się mu podobać. A on mnie ubóstwiał wręcz. Snuł marzenia jak to będziemy razem mieszkać na studiach i jak będzie nam dobrze. Wierzyłam mu. Widywaliśmy się raz na tydzień, bo dzieliło nas 60 km. Moi rodzice też nie byli zadowoleni, że w tak młodym wieku (miałam wtedy 15 lat) miałam chłopaka, ale trudno ja byłam zakochana i poświęcałam mu każdą wolną chwile. Byłam nawet tak głupią gówniarą, że przeżyłam z nim pierwszy raz. Po tym wydarzeniu od zaczął narzekać, że mu mnie brakuje. I że widywać się częściej, co było niemożliwe, przez moich rodziców jak i przez tą odległość. Potem wyszło na jaw, że mnie zdradził. W tym momencie się załamałam. Byliśmy wtedy razem 7 miesięcy. Czułam się jak zwykła szmata i straciłam do siebie cały szacunek. Rozstaliśmy się a ja płakałam codziennie przez bite 3 miesiące. Po 4-5 miesiącach po rozstaniu napisał do mnie. Że kocha, że tęskni, że zrobił głupotę. A ja mu uwierzyłam znowu. Wróciliśmy do siebie, bo nie potrafię bez niego żyć. Przez ponad 1,5 roku było wręcz idealnie. Nadal spotykaliśmy się raz na tydzień, ale już mu to nie przeszkadzało, mówił że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Znowu zakochałam się w nim bez pamięci... Dwa tygodnie temu zaczęło się psuć. Przestał okazywać mi jakiekolwiek czułości, jedynie dwa całusy na cała randkę. Kiedy spytałam o co chodzi to się zaczęło. Zaczął mówić, że on czuje się jakby mnie więził, bo ja nigdy z nikim innym nie byłam, że on nie jest jedyny na świecie, i że czy ja na prawdę chcę to wszystko tak ustatkować. Mówiłam mu, że nie chce innego, że go kocham. On powiedział, że też mnie kocha, ale że potrzebuje przerwy bo musi się wyszaleć przez te 4 miesiące (jest po maturze), a potem zobaczymy. I znowu nie jesteśmy razem... I teraz znowu nie mogę sobie poradzić z tym, że go przy mnie nie ma... Ciągle myśle o nim... Co robi... Czy spotyka się z kimś... Do tego dochodzi jeszcze fakt, że cały mój wolny czas poświęcałam jemu, więc jedynymi moimi znajomymi są ludzie z klasy, a teraz jak zbliżają się wakacje panicznie boje się samotności... I jeszcze dochodzi problem czy nawet jeśli napisze po tych 4 miesiącach i znowu będzie chciał być razem to jest sens...
Uwiązał Cię do siebie, jak małego szczeniaczka, z którym nie ma co zrobić podczas wyjazdu, więc podrzuca gdziekolwiek. Wydaje mi się, że jesteś, przepraszam, takim jego "czasoumilaczem", "czasowypełniaczem", nazwij to, jak chcesz. Cały Wasz związek skupia się tak naprawdę wokół niego, a Ty chodzisz na paluszkach, chuchasz i dmuchasz, żeby tylko było mu dobrze i przyjemnie i żeby przypadkiem nie uciekł. Już raz pokazał różki, chcesz się na to godzić po raz kolejny?
Co jego zdaniem oznacza "wyszaleć się przez te 4 miesiące" i w czym Ty mu tu przeszkadzasz? Nie możecie jechać razem na koncerty, podbój Bałkanów, czy co on sobie tam jeszcze wymyślił?
Nie marnuj na niego czasu, bo to aż przykro czytać...
Przykra historia, ale nie ma sensu z kimś takim dłużej być.
Wyobrażasz sobie żyć w ciągłej niepewności?
Niech szaleje i nawet 5 miesięcy, Ty już sobie go daruj, niech inna się z nim męczy.
On chce Cię mieć, ale wtedy, kiedy jest to dla niego wygodne.
A Ty tylko cierpisz przez niego.
Wiem,że to mało pocieszające, ale tu wiele kobiet zostało okłamanych/ porzuconych, a wciąż tych mężczyzn kochają...
Nie jesteś sama, trzeba wziąć się w garść.
Uwiązał Cię do siebie, jak małego szczeniaczka, z którym nie ma co zrobić podczas wyjazdu, więc podrzuca gdziekolwiek. Wydaje mi się, że jesteś, przepraszam, takim jego "czasoumilaczem", "czasowypełniaczem", nazwij to, jak chcesz. Cały Wasz związek skupia się tak naprawdę wokół niego, a Ty chodzisz na paluszkach, chuchasz i dmuchasz, żeby tylko było mu dobrze i przyjemnie i żeby przypadkiem nie uciekł. Już raz pokazał różki, chcesz się na to godzić po raz kolejny?
Co jego zdaniem oznacza "wyszaleć się przez te 4 miesiące" i w czym Ty mu tu przeszkadzasz? Nie możecie jechać razem na koncerty, podbój Bałkanów, czy co on sobie tam jeszcze wymyślił?
Nie marnuj na niego czasu, bo to aż przykro czytać...
W tym wyszaleniu się, to chodzi o to, że moi rodzice w życiu nie pozwolą bym pojechała z nim na wyjazd bo uważają że jestem za młoda. A on powiedział, że jak on pojedzie ze znajomymi to zatańczy z jakąś i ja się obrażę i że ta "przerwa" to dla mojego dobra. A i że ja robie kurs i jade do Niemczech i on też na ten wyjazd i że niby będziemy się mało widywać.