Hej:)
Piszę, ponieważ mam problem:Jakiś czas temu oddaliliśmy się z kobietą od siebie i niestety dowiedziałem się o tym poprzez wejście na jej facebooka bo znałem hasło i zobaczyłem rozmowę z kolegą ze studiów podyplomowych, którego zna z 2 miesiące i rozmowa wykraczała poza granicę dobrego smaku typu tęsknie, brakuje, kotek, kochanie. Oczywiście bez emocji rozmawiałem z nią na ten temat i powiedziała, że to tylko kolega i ze mną chcę być. 2 tygodnie później znów się dowiedziałem, że piszą do siebie ale później kontakt ucichł i znalazło się nowe narzędzie aplikacja watch app gdzie można swobodnie się komunikować. Najgorsze jest to, że nigdy nie ograniczałem kobiety, miała wolność i swobodę wyboru, ale tej sytuacji nie potrafię zaakceptować i nigdy nie zaakceptuje niestety bo zostałem zraniony. Minęły 2 miesiące i dalej mam wewnętrzny niepokój, że coś chociaż nie wiem nawet:(. od lutego schudłem 15 kg a 1.08.2015 ma być ślub i to jest najgorsze bo nie wiem gdzie jestem teraz. Każda rozmowa kończy się słowami typu nie zaufasz mi już nigdy, może warto pomyśleć czy chcę być z nią skoro nie jestem ufny. Hm ale nie ufam w tej jednej konkretnej sytuacji. Wiem, że nie spotykają się bo mieszkamy razem, widzą się czasami na zjazdach i on mieszka 80km od miejsca naszego zamieszkania. Byłem u psychologa aby porozmawiać i jej nie obarczać to poradził terapię partnerską ale boje się żę znów poruszony temat wywoła gniewną atomsferę. Hm nie jestem typem awanturnika, zawsze zabiegałem, zaskakiwałem a przez pracę najpierw narzeczonej, później moją trochę się oddaliliśmy. Ja przeanalizowałem wszystko i wiem, gdzie popełniałem błędy i postanowiłem się zmienić dla samego siebie i jest mi lepiej jak zrozumiałem kogo naprawdę kocham, dla kogo chcę żyć, ale ta niepewność działa destrukcyjnie. Wiem nie mamy nikogo na wyłączność emocjonalną i partnerską, ale przez te granicę które zostały naruszone nie zaakceptuję tego stanu rzeczy a kobieta którą kocham nie jest w stanie tego zrobić. Wybieramy zaproszenia, trwają przygotowania ale moja niepewność jest straszna. Ciągłe myśli nad głową sad
Online
Zgłoś post Redakcji |
Edytuj |
Cytuj post
#2 Wczoraj 16:25:10
maniek_z_maniek
Net-facet
Wiek: 40 lat
Zarejestrowany: 2014-10-06
Posty: 1791
E-mail
Re: Problem w związku
Zle ze kobieta odbija pileczke i nigdy nie wytlumaczyla sie ze swojej zdrady emocjonalnej. Slusznie wiec dreczy Cie niepokoj.
Offline
Zgłoś post Redakcji |
Cytuj post
#3 Wczoraj 16:25:12
chceuciekacstad
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2014-05-19
Posty: 601
E-mail
Re: Problem w związku
lukasz1 napisał:
Hej:)
Piszę, ponieważ mam problem:Jakiś czas temu oddaliliśmy się z kobietą od siebie i niestety dowiedziałem się o tym poprzez wejście na jej facebooka bo znałem hasło i zobaczyłem rozmowę z kolegą ze studiów podyplomowych, którego zna z 2 miesiące i rozmowa wykraczała poza granicę dobrego smaku typu tęsknie, brakuje, kotek, kochanie. Oczywiście bez emocji rozmawiałem z nią na ten temat i powiedziała, że to tylko kolega i ze mną chcę być. 2 tygodnie później znów się dowiedziałem, że piszą do siebie ale później kontakt ucichł i znalazło się nowe narzędzie aplikacja watch app gdzie można swobodnie się komunikować. Najgorsze jest to, że nigdy nie ograniczałem kobiety, miała wolność i swobodę wyboru, ale tej sytuacji nie potrafię zaakceptować i nigdy nie zaakceptuje niestety bo zostałem zraniony. Minęły 2 miesiące i dalej mam wewnętrzny niepokój, że coś chociaż nie wiem nawet:(. od lutego schudłem 15 kg a 1.08.2015 ma być ślub i to jest najgorsze bo nie wiem gdzie jestem teraz. Każda rozmowa kończy się słowami typu nie zaufasz mi już nigdy, może warto pomyśleć czy chcę być z nią skoro nie jestem ufny. Hm ale nie ufam w tej jednej konkretnej sytuacji. Wiem, że nie spotykają się bo mieszkamy razem, widzą się czasami na zjazdach i on mieszka 80km od miejsca naszego zamieszkania. Byłem u psychologa aby porozmawiać i jej nie obarczać to poradził terapię partnerską ale boje się żę znów poruszony temat wywoła gniewną atomsferę. Hm nie jestem typem awanturnika, zawsze zabiegałem, zaskakiwałem a przez pracę najpierw narzeczonej, później moją trochę się oddaliliśmy. Ja przeanalizowałem wszystko i wiem, gdzie popełniałem błędy i postanowiłem się zmienić dla samego siebie i jest mi lepiej jak zrozumiałem kogo naprawdę kocham, dla kogo chcę żyć, ale ta niepewność działa destrukcyjnie. Wiem nie mamy nikogo na wyłączność emocjonalną i partnerską, ale przez te granicę które zostały naruszone nie zaakceptuję tego stanu rzeczy a kobieta którą kocham nie jest w stanie tego zrobić. Wybieramy zaproszenia, trwają przygotowania ale moja niepewność jest straszna. Ciągłe myśli nad głową sad
Masz prawo czuć niepewność . Jeśli chcesz , potrzebujesz terapii to powinieneś o tym spokojnie porozmawiać .
A strach przed reakcja parterki .. nie jest dobrym powodem by czegoś nie robić.. Ślub w takich okolicznościach.. hmmm
Po co ?
Piszesz że granice zostały naruszone - i nie potrafisz tego zaakceptować więc powiedz o tym narzeczonej.
A czego ona nie jest w stanie zrobić ?? przestać pisać kochanie, tęsknię do kolegi??? facet , przeczytaj sam co piszesz .
Skoro dla niej to nic- normalne relacje..to proponuję dla zbadania ...
Przeprowadź podobna rozmowę z koleżanką, nowo poznaną - oczywiście ustawiane ... i zobacz czy rzeczywiście to co deklaruje narzeczona pokrywa się z jej reakcjami.
Będziesz miał dowód prawdziwych słow... lub pannie spadnie zasłona że to nic... zakładając że mówiła prawdę o rodzaju relacji z kolegą .
Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....
Offline
Zgłoś post Redakcji |
Cytuj post
#4 Wczoraj 16:42:13
lukasz1
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2015-03-24
Posty: 6
E-mail
Re: Problem w związku
Jesteśmy 4 lata razem i wszystko zaczęło się jak zaczęli rozmawiać oczywiście temat głównie dotyczył jednostronnego punktu widzenia sprawy- nieszczęśliwy związek bo on tez ma 4 letni. Hm teraz pewnie poruszany temat to jaki ja zaborczy i ograniczający. Hm ogólnie każdy facet nawet który da czekoladki czy coś, pogada z nią to mnie nie rusza, ale ten temat bardzo a ona piszę i na koniec do mnie, że wiem jak zareaguje więc nie mówi. Wcześniej rozmawialiśmy czego nie lubimy, jak byliśmy zranieni w związkach i nigdy nie potrzebowała rozmowy z innymi- tu chodzi o coś co mnie zabolało bardzo i boli dalej.Już pomijam, że padło zdanie Ja nie chcę tego ślubu to tego gościa a 2 miesiące później już jest oki i planujemy wszystko. Czuje się jak jakiś podkład, jka tam nie wyjdzie to ja zostanę bo jestem całkiem spoko. Ciepło w domu, ogień na mieście.
Online
Zgłoś post Redakcji |
Edytuj |
Cytuj post
#5 Wczoraj 16:44:11
lukasz1
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2015-03-24
Posty: 6
E-mail
Re: Problem w związku
hm ale jak do mnie przyjdzie sms to zerka na telefon hm dziwne. Tłumaczyła, że on ją rozumiał, pocieszył, doradził itd. a we mni enie miała oparcia. Ja pracuje w banku, zostałem menadżerem i czasem muszę gdzieś dłużej zostać, wyjechac ale nigdy nie myślalem o innej a strasznie ją kocham. Ja już sam nie wiem co mam zrobić i poważnie umówię nas na terapię do osoby, która wysłucha a narzeczona się zgodziła w rozmowie.Hm, ale żeby coś ratować to trzeba chcieć:).
Mówi, że mnie kocha, tęskni ale..... to już gdzieś widziałem. Ogólnie nie mam bezpieczeństwa a swoją drogą miłość do drugiej osoby potrafi zrezygnować z pewnych rzeczy tym bardziej, że ranią partnera. Wiele razy płakała i myślała nad tym, mówiła, że ona nie wie jak może mi pomóc. Ogólnie także ostatnio padło, przecież Ciebie nie zdradziła więc o co chodzi, ale o zdradzie emocjonalnej nie słyszała niestety.Najlepsze to, że sama powiedziała, że nie wie jak długo tak wytrzyma w tym osaczeniu, niepewności, nieufności... Czuje się jakbym to ja zawinił w tej sprawie, ale najlepiej wybrać drogę na skróty i szukać wsprarcia u faceta o to już dla mnie przegięcie. Jak się dowiedziałem i pisała o mnie, mojej rodzinie itd. to było dobrze, ale jak się zwierzyłem przyjacielowi to padły słowa to nie pomaga.
Ostatnio edytowany przez lukasz1 (Wczoraj 17:02:38)
Online
Zgłoś post Redakcji |
Edytuj |
Cytuj post
#6 Wczoraj 17:04:44
Nektarynka53
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2014-08-24
Posty: 1210
Re: Problem w związku
Dla mnie Jej postawa jest typowym "udawaniem Greka". Przepraszam pisze do obcego faceta kochanie i uważa, że w taki sposób rozmawiają ze Sobą znajomi? Ona bardzo dobrze wie co robi, pytanie dlaczego po pierwszym "przyłapaniu" Jej wyrzuty sumienia/moralność nie spowodowały zahamowania dalszego kontaktu na takim poziomie z tym kolegą.
No niestety idźcie na terapię małżeńską. Niestety papierek nie spowoduje, że Wasza relacja ulegnie poprawie, wręcz przeciwnie związek małżeński ma być świadectwem zażyłości i wspólnych planów na przyszłość.
Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (Wczoraj 17:08:30)
Offline
Zgłoś post Redakcji |
Cytuj post
#7 Wczoraj 17:08:32
czlowiek_znikad
Szamanka
Wiek: dorosłe dziecko
Zarejestrowany: 2013-09-11
Posty: 279
E-mail
Re: Problem w związku
Po pierwsze, dalbym sobie luz ze slubem. To nie ucieknie. Gdybyscie mieli 15 lat stazu i czwórke dzieci, to co innego. Ale w tej sytuacji, macie czas zeby spokojnie zastanowic sie czego wlasciwie chcecie, a szczególnie Twoja(?) Pani. Psycholog jak najbardziej. Slub -- odradzam, potem bedzie duuuuzo trudniej. Pobrac sie mozna w kazdej chwili jesli jest dojrzala milosc. Ja tu jej nie widze. Jestes menadzerem w banku, wiec raczej nie macie po 20 lat. A wiec cos tu wyraznie nie gra z dojrzaloscia emocjonalna Twojej Pani. Ty tez chyba mialbys sporo do zrobienia sam ze soba, bo w takiej sytuacji zdrowy czlowiek zawiesza przygotowania do slubu na czas nieokreslony.
Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.
Offline
Zgłoś post Redakcji |
Cytuj post
#8 Wczoraj 17:10:14
lukasz1
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2015-03-24
Posty: 6
E-mail
Re: Problem w związku
pytanie: o co chodzi, planuje ślub i piszę z nim? hm najlepsze, że to on zawsze rozpoczyna?? nie kumam gdzie ja jestem i ona sama nie wie.... Mam czasem wrażenie, że jak jest problem to ucieka, a to pierwsze zafascynowanie mija z zamieszkaniem bo widzimy wady i zalety. Wiesz nie spotykają się, tylko pytanie o co chodzi. Właśnie to kochanie, tęksnie- że to żarty, relacja koleżeńska i nic więcej nie będzie. Pytanie: co jakbym nigdy się nie dowiedział?teraz się kontroluje. Hm aby powiedzieć kochanie to trzeba się spotykać chyba że to kumpel od lat i zawsze tak żartowali. Nie wiem jak to rozwiązać. Czy terapia coś ogólnie da? na pewno nie zaszkodzi, ale to ona musi chcieć to zakończyć. Szczerze to nie wiem czy dalej piszą, ale wiem że ta aplikacja watch app często jest przez nią odwiedzania tak jakby odpisywała.
Online
Zgłoś post Redakcji |
Edytuj |
Cytuj post
#9 Wczoraj 17:11:25
lukasz1
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2015-03-24
Posty: 6
E-mail
Re: Problem w związku
kurcze wszystko już jest dopięte na ostatni guzik i to najgorsze. Ostatnio mówiła o obrączkach itd., a ja powiedziałem żę zobaczymy co będzie to ją to ruszyło, że coś dalej u mnie nie gra. Myślałem, że mam wszystko: szczęście, bezpieczeństwo i kobietę obok siebie którą kocham a ona kocha mnie. Swoją drogą to dorosły człowiek i uważam, że nie trzeba jej 100 razy mówić o tym wszystkim. Ja tylko mówię, że nie można mieć dwóch rzeczy naraz. Zawiodłem się na niej strasznie, ale przebaczyłem i najgorsze to że wiem iż utrzymuje dalej kontakt. Hm chociaż usłyszałem, że może oddać telefon, wszystko to może jej uwierzę.Cały czas mówię ta relacja nam nie pomaga, ale z drugiej strony i tak na zjazdach będą się widzieć, ale mi chodzi aby ta relacja wraz z zajęciami się kończyła bo nie jest wolna a on również. Na podstawie wiadomości od niego widzę że facet ostro manipuluje i wie jak zagrać na uczuciach.
Boli mnie to, że nie próbowała usiąść, złapać za głowę i pogadać czy nie widzę iż się oddalamy, tylko szukała pocieszenia u fagasa przez facebooka.....
Ostatnio edytowany przez lukasz1 (Wczoraj 17:19:55)
Online
Zgłoś post Redakcji |
Edytuj |
Cytuj post
#10 Wczoraj 17:21:36
Nektarynka53
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2014-08-24
Posty: 1210
Re: Problem w związku
lukasz1 napisał:
kurcze wszystko już jest dopięte na ostatni guzik i to najgorsze. Ostatnio mówiła o obrączkach itd., a ja powiedziałem żę zobaczymy co będzie to ją to ruszyło, że coś dalej u mnie nie gra. Myślałem, że mam wszystko: szczęście, bezpieczeństwo i kobietę obok siebie którą kocham a ona kocha mnie.
Wiesz Jej zachowanie wygląda mi na "ustawianie" sobie życia. Czyli Ty jesteś ten dający stabilizację, a kolega tym co ma dostarczać "wrażeń". Jak dla mnie Ona nie jest gotowa na ślub - nie jest dojrzała emocjonalnie. Zastanów się czy Tobie odpowiada taki podział ról.
A napisz jak dotychczas reagowałeś w związku na problemy? Jesteś często pobłażliwy, bądź pierwszy bez względu na winowajcę wyciągasz rękę?
Offline
Zgłoś post Redakcji |
Cytuj post
#11 Wczoraj 17:42:33
czlowiek_znikad
Szamanka
Wiek: dorosłe dziecko
Zarejestrowany: 2013-09-11
Posty: 279
E-mail
Re: Problem w związku
lukasz1 napisał:
Swoją drogą to dorosły człowiek i uważam, że nie trzeba jej 100 razy mówić o tym wszystkim.
Dorosle moga byc NIEZALEZNIE od siebie: cialo, inteligencja, emocje.
Prawie wszyscy goscie tego forum sa lub byli emocjonalnymi dziecmi, mimo dojrzalego ciala. Zwiazek z taka osoba to rollercoaster, który predzej czy pozniej doprowadzi Cie do wymiotów. Zapewniam, ze tego nie chcesz. Do tego pozniej dochodzi tragiczne w skutkach toksyczne dziecinstwo dla potomstwa.
Nie spiesz sie, zanim dokladnie zbadasz sprawe, co zabierze Wam (lub Tobie) dooobrych kilka sesji u psychologa.
Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.
Offline
Zgłoś post Redakcji |
Cytuj post
#12 Dzisiaj 08:09:47
lukasz1
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2015-03-24
Posty: 6
E-mail
Re: Problem w związku
hm to jest pytanie bo mam/miałem system wartości pewnych zasad: nie toleruje kłamstw, a także zdrad bo sam tego nie zrobię i nigdy tego samego nie chcę zaznać(byłem zdradzony). Ogólnie jestem bezkonfliktowy, czyli nie reaguje przez emocję bo to zły doradca, a najczęsciej to narzeczona coś w nerwach robiła i przepraszała (rzeczy na które nie powinno się tracić nerwów bo nie ma po co wystarczy spokojnie powiedzieć). W chwili obecnej właśnie ja podjąłem decyzję o walce jak się dowiedzialem, a ona się na to zgodziła. Oczywiście wiadomo, że ciężko coś z dnia na dzień zakończyć jak przez jakiś czas ktoś wspiera dobrym słowem, patrzy bezkrytycznie. Hmnp. usłyszalem, że z dnia na dzień nie da się wszystkiego zmienić. Hm wcześniej nie miałem czasu teraz nagle go mam dużo, ale zmianę robiłem dla siebie i także bo chcę odbudować relację z narzeczoną. W chwili obecnej nie wiem czy i jak rozmawiają, serio to tylko podejrzenia ale reaguje źle na temat poruszany. Mówi, że bylo dobrze a ten temat znów wraca i nie wie jak długo już da radę wytrzymać. Zapewnia mnie o miłości, że tęskni, relacja się poprawiła, ale nie mam poczucia bezpieczeństwa a tego chłopaka nawet jeśli relacja faktycznie jest koleżeńska nie jestem w stanie zaakceptować. Bylem u psychologa i jej o tym powiedziałem, to zapytałem się czy żałuje podjętej relacji:odpowiedź była tak i łzy w oczach. Hm ja serio nie mam rozwiązania bo wali mi się życie zawodowe bo wciąż myślę- mam chmurę nad głową, ogólnie jestem inny, oczywiście pomijam 2 miesiące 15kg mniej, nawet więcej 2 tyg prawie 5kg. 2 miesiące temu napisała, że nie chcę ślubu a teraz są plany itd. Jeśli chodzi o relację to są zajęcia kilka na semestr i może kontakt przez aplikację. Kocham ją, ale nie wiem jak sprawę rozwiązać.
Narzeczona ma trudny charakter, ale akceptuję wady i zalety jako osoby, mieszkamy 4 lata razem( częste wyjazdy, wyjścia, zaskoczenia tylko od września troszkę gorzej ale z przerwami na lepsze chwilę).
Boli mnie to, że temat poruszyła z innym facetem a nie ze mną, nie złapała za głowę i nie trzasnęla. Jeśli o nią chodzi to nigdy seks nie byl ważny (dla niej jak i dla niej), bliskość ciał, ceiplych słów tak a seks to wykaz pozytywnych emocji więc ciężko powiedzieć czego szuka.
Hm i co daję zjaomość z kolesiem co ma kobietę od 4 lata, mieszka 80 km a przez komunikatory to człowiek pokazuję się z jak najlepszej strony, kilka spotkań na zajęciach. Cieżko mi powiedzieć, bo dla mnie ta osoba wciąż byłaby obca. Ja nie mam nic przeciwko kontaktom ale koleżeńskim, tylko pewnych granic się nie przekracza. Kochanie jest jedno i tęsknić może za mną lub rodzicami bo ze mną planuje życie.
Powiedziala, że więcej mnie już tak nie skrzywdzi:(. Kurczę albo się kocha jedną osobą i z nią czuje się dobrze, nie potrzebuje męskiego wsparcia albo się zakochuje i trzeba podjąć ryzyko: wóz albo przewóz. Ja jestem zasady: szczęscia nie buduję się na cudzym nieszczęsciu- karma wraca:)
hm ja wiem, ale jakich wrażeń, wspólne zajęcia i komunikator? wrażenia to wspólne spotkania, spędzanie czasu, kiedy się poznajemy. Mam wrażenie, że jak jest problem to ucieczka w nowe: bo poznawania to coś innego niż dojrzała miłość- nowość albo odwrotnie facet się pobawi i w dupę kopnie bo wciąż jest nieznany:)
Każdy z nas czasami lubi uslyszeć od kogoś innego, że fajnie wygląda- takie dowartościowania ze środowiska zewnętrznego.
Najgorsze to te wyrzuty- Ty mi nigdy nie zaufasz, osaczasz, chciałbyś sprawdzać itd..... ale to nie bierze się z powietrza.
Ostatnio edytowany przez lukasz1 (Dzisiaj 08:37:47)
