Witam. Moj ojciec jest alkoholikiem,od kąd tylko pamiętam nadużywał alkoholu. Znęcał się i znęca nad moją mamą,od pewnego czasu zaczął również nad mną.Jak byłam mała pamiętam jak ją bił,jak raz próbował ją zgwałcić (może częściej były takie przypadki ale tego nie widziałam).Często widzę jak mama płacze,nie wiem jak jej pomóc tak samo nie wiem czemu ona nadal z nim jest. Traktuje mnie i ją jak nic nie warte śmieci. Nie wiem jak ją uwolnić od niego. Za kazdym razem gada że ją zabije,że jak odejdzie to ją wszędzie odnajdzie,mi grozi wyrzuceniem z domu. W dodatku chce już wynieść ale trzyma mnie w tym wszystkim mama i to że nie mogę znaleźć stałego zatrudnienia bym mogła się utrzymać. On nie daje mi żadnych pieniędzy. Często mnie lub ją poniża. Ogranicza moje i jej kontakty z resztą rodziny i ze znajomymi. Nawet nie mogę mu powiedziec o tym że mam chłopaka. Gdy się jemu to wytyka po trzeźwemu co źle zrobił wpada w złość i gada że on nie jest żadnym alkoholikiem. POdobne zachwiania emocjonalne ma jego matka (moja babka),która nie raz dziadka czymś mocniej uderzyła lub się darła że go zabije. Leczyć jego też się nie da bo on twierdzi że jest zdrowy tylko my jesteśmy nienormalne. ![]()
Miała może któraś z was podobny problem? Jak wy sobie z tym poradziłyście? Ja już mam nerwice,mama też jest coraz starsza i boję się że przez to moze się poważnie rozchorować... a juz nie mam pojęcia jak sobie radzić i gdzie szukać ewentualnej pomocy.
Powinnas porozmawiać z mamą i przekonać ją, że musi zgłosić na policję przemoc. To niedopuszczalne żeby mąż znęcał się nad żoną i córką. Może dostać przymusowe leczenie od sądu. Zapisz się do psychologa, mamę też byłoby dobrze
Właśnie ja chodzę do psycholog,która ciągle powtarza tylko to że powinnam się wyprowadzić i chyba nie do konca do niej dociera co mówię... ![]()
4 2014-12-25 14:31:49 Ostatnio edytowany przez yessa (2014-12-25 14:45:39)
sophie2 policja g*wno zrobi. Zgłosi na policje, przyjadą, zabiorą go na wytrzeźwiałkę a potem wróci i dalej będzie to samo, albo jeszcze gorzej. Wiem bo jestem w takiej samej sytuacji i już to przerabiałyśmy z mamą. Nasze państwo nic nie pomaga w takich sytuacjach. Gdyby dało się u nas godnie zarobić, przynajmniej tyle, żeby można było się samemu utrzymać to wyglądałoby inaczej, a tak to jesteśmy zależne.
iamblue tak doskonale Cię rozumiem, że w Twoim poście widzę siebie. Od dziecka to przerabiam, mam traumę, zawsze w święta choruję z nerwów bo kojarzą mi się z awanturami i znęcaniem psychicznym. Najgorsze jest to, że w tym roku się to powtórzyło a ja jestem w 4 miesiącu ciąży. Nawet tego nie potrafił uszanować. Bałam się, że z nerwów poronię bo bolał mnie brzuch po nieprzespanej nocy i awanturze. Ja na szczęście już nie mieszkam w domu, ale na święta chciałam przyjechać, bo chciałam spędzić je ze swoją rodziną, a teraz tego żałuję. Naraziłam własne dziecko na stres. To boli jeszcze bardziej, w Wigilię przy stole płakałam. Miałam powiedzieć o wszystkim chłopakowi, ale z wstydu nie miałam odwagi, chociaż powinien się domyślić bo był już świadkiem awantury. A ja się muszę za niego wstydzić, po raz kolejny. Szkoda mi mamy, bardzo się o nią boję. Ja też mam przez to skołatane nerwy i sama przed ciążą dużo piłam, bo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Był czas, że brałam afobam, moja mama też była na lekach. Nigdy nie byłam u psychologa a może powinnam. Teraz wiem że muszę być silna dla mojej przyszłej rodziny i odetnę się od tego, tylko też nie wiem jak mamie pomóc. Jakbyś chciała porozmawiać to pisz na priv. Ściskam Cię mocno.
Ja to przerobiłam teraz mam dużo lat i pamiętam ten okres doskonale nie umiałam też stworzyć normalnej rodziny zawsze wraca tamten epizod mam depresję i troje dzieci wychowałam je na dobrych ludzi często walczyłam z emocjami ,zgłoś się do centrum pomocy rodzinie ,tam są fachowcy i porozmawiaj
Właśnie ja chodzę do psycholog,która ciągle powtarza tylko to że powinnam się wyprowadzić i chyba nie do konca do niej dociera co mówię...
Dobrze Ci radzi.
Jedyną ucieczką jest wyprowadzka - twarde stanięcie na własnych nogach. Najpierw ratuj siebie, potem innych.
Tak wyprowadzka to bardzo rozsądne wyjście. Nie wyobrażasz sobie jakie konsekwencje zdrowotne może przynieść życie w patologii. Mama jest dojrzałą osobą i sumie ona powinna była Cię z tego wyciągnąć i siebie też, więc nie bierz na siebie odpowiedzialności za jej osobę.
A ja bym własnie szła na policję. Wezwij policję, niech założą niebieską kartę i zgłoś znęcanie sie tj. art. 207 KK. Na czas rozprawy może dostać zakaz zbliżania się do Was