Mam ogromny problem, i nie wiem do kogo mam się z nim zwrócić...
Otórz chodzi o to, że mam ojca alkoholika który odkąd pamiętam znęcał się psychicznie nade mną, bratem i mamą...
Pamiętam jak wracał z pracy a my chowaliśmy się za firanami (kotarami-aby myślał że nie ma nas w domu) tylko po to aby nie było awantury (o byle co) i czekaliśmy aż pójdzie spać, dopiero wtedy zza niej wychodziliśmy...
Ostatnio wyzywa mamę od kur... ubliża jej na każdym kroku, a ona już nie wytrzymuje, i nie wie co ma z nim zrobić...
Było dużo sytuacji, gdy np. wychodziłam z psem na spacer i przyszłam o 5 min za póżno, na wejściu dostawałam baty na całe ciało...
Interwencja policji była u nas często, i nic z tym się nie dało zrobić, sądzili panowie policjanci, mama była u dzielnicowego i załozyła wniosek na przymusowe leczenie, ale już czeka 3 lata, a miejsc nadal nie ma... Dodam jeszcze że dzielnicowy miał się u nas stawiać raz w miesiącu a byuł raz, w przeciągu tych trzech lat...Ja już jestem dorosła mam swoje dziecko, narzeczonego u którego mieszkam, bo ojciec mnie i małego wywalił z domu, a po za tym nie chce aby moje dziecko wychowywało się tak jak ja, w krzykach, awanturach i pijaństwie... Do kogo mam się zwrócić o pomoc??? tylko żeby nie było za póżno, bo nasze prawo jest takie że gdy dopiero sie coś stanie to się za to biorą....
Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że ogromnie Ci współczuję. Rzeczywiście polskie prawo i procedury w takich sytuacjach są mało skuteczne, a człowiek czuje tę straszną bezsilność i brak pomocy.
Z tego co zrozumiałam to mama wniosek o przymusowe leczenie złożyła u dzielnicowego? Czy on cokolwiek w tej sprawie zrobił? Jesteście to w stanie jakoś monitorować? Jeśli do tej pory nic nie ruszyło to sądzę, że skuteczniejszym rozwiązaniem będzie złożenie do prokuratury doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (znęcanie się psychiczne nad rodziną). Prokuratura ma obowiązek zająć się sprawą w przewidzianym przepisami terminie i Was o tym poinformować.
Kolejna rzecz, którą możecie zrobić to zgłosić się do Gminnego Ośrodka Przeciwdziałania Alkoholizmowi. Tam powinniście uzyskać pomoc i wskazówki jak skutecznie radzić sobie w takiej sytuacji. Taki ośrodek (powinien być w każdym mieście, przeważnie mieści się przy urzędzie miasta) również przyjmuje wnioski o przymusowe leczenie. Raz w miesiącu zbiera się specjalna komisja, która wnioski rozpatruje, a osobę uzależnioną wzywa na rozmowę. Gdyby się nie zgłosiła ponownie zostaje wezwana, a jeśli i to nie skutkuje zostaje przyprowadzona pod przymusem. Taka komisja po przesłuchaniu, zapoznaniu się z wszelką dokumentacją (np. interwencje policji, próby leczenia odwykowego, jakieś pobyty w szpitalu, na izbie wytrzeźwień, itd.) podejmuje decyzję i kieruje sprawę do sądu. Sąd w takich przypadkach ma obowiązek szybko interweniować i wydać wyrok. Alkoholik zostaje skierowany na odwyk w zakładzie zamkniętym, często nawet bez możliwości wyjścia na przepustkę do chwili kiedy rokuje powrotem do zdrowia i życia w godziwy sposób.
Prokuratura również po rozpatrzeniu sprawy kieruje ją do sądu, skutek jest ten sam, inna tylko do niego droga.
Nie będę się tu rozwodzić nad szczegółowymi procedurami, bo każda sprawa ma indywidualny tok postępowania. Nadmienię tylko, że jeśli alkoholik z powodu uzależnienia w rażący sposób utrudnia innym współżycie można wystąpić o jego eksmisję. Ponadto jeśli ma myśli samobójcze (co w przypadku osób uzależnionych stosunkowo często ma miejsce), zaniedbuje się (własną higienę, nie je, jest odwodniony, słabnie) można nawet wystąpić o jego ubezwłasnowolnienie z powodu zagrożenia jego życia lub zdrowia. Nie są to sprawy łatwe, ale czasem warto przynajmniej próbować sięgać po tak radykalne środki.
Witaj
Miałam ten sam problem, przez 19 lat zylam z ojcem alkoholikiem razem z mama, bratem i siostra. siostra sie wyprowadzila za granice, a my nadal na jego laskach, nie spalam po nocach poki on nie zasna, balam sie ze zrobi nam krzywde.. pamietam. Mimo, ze ucieklismy od niego 4 lata temu. Znecanie sie psychiczne bylo gorsze od bicia, do tej pory mam problemy na tle emocjonalnym, mam niska samoocene i nie czuje sie wartosciowa.
My rowniez wzywalismy policje, zabierala go na wytrzezwialke, po czym wracal rano i robil awantury, zaczelismy oszczedzac i odkladac pieniadze, rodzina nam pozyczyla pieniadze i wynajelismy mieszkanie, ucieklismy gdy on byl u babci, zabralismy tylko swoje rzeczy, ubrania i obrazy i firanki.. o to sie upominal jeszcze przez dluzszy czas... Poszedl na przymusowe leczenie, ale wyszedl po dowch dniach, podobno na takich leczeniach w szpitalach pija z lekarzami i ochroniarzami, najlepiej byloby spakowac sie i uciec, poprostu zostawic go samego niech sobie radzi, wtedy moze zrozumie ( moj ojciec zrozumial ale na krotki czas, znalazl sobie taka sama jak on i razem sobie szczesliwie pija ). Gdyby Ci sie udalo, znajdz tania kawalerka wynajmij ja dla swojej mamy i rodzenstwa i przede wszystkim postaraj sie aby ojciec nie dowiedzial sie gdzie sie wyprowadzili. Tak bedzie najlepiej, wniosek o rozwod, podanie o leczenie ( jeszcze raz ) i trzymam kciuki,.... Dodam jeszcze jedno. Jak wyprowadzilismy sie od niego moja mama calkiem inny czlowiek, spokojniejsza, weselsza, calkiem inny czlowiek, ja bylam zawsze nieukiem a teraz mam juz 3 dyplomy ze studiow, robie certyfikaty, pracuje i ciagle sie ksztalce mimo, ze mam 23 lata... Powodzenia, trzymam kciuki ! Wiem, ze bedzie ciezko... ale troche sily i nadziei, on sie nie zmieni.. nie tak latwo i nie szybko.. do tego czasu mozna zwariowac....
Najgorsza w tego typu sytuacjach jest bierność. Alkoholik czuje się bezkarny, terroryzuje rodzinę, a sam ma w zasadzie we wszystkim wolną rękę. Znam to z obserwacji. Moja ciocia na przykład... Mieszka na strychu, na który uciekła ze strachu i w poszukiwaniu spokoju, bez wody, bez ubikacji, podczas gdy jej szanowny małżonek urzęduje w mieszkaniu i robi tylko zaległości czynszowe, domagając się jeszcze gotowania obiadów (!). Aż mi się nóż otwiera kiedy słyszę jak ona mówi, że czuje się z tym dobrze. Facet ma niezłą emeryturę, a ona mając ponad 60 lat gania po mieście klejąc ulotki, żeby jakoś przeżyć i jeszcze ten czynsz zapłacić. Czy taka powinna być cena spokoju? Kiedy ktoś jej mówi, żeby coś z tym zrobiła (nawet wskazując sposób) to ciocia się strasznie oburza. I tak to błędne koło się kręci. Bardzo mi jej żal, ale ona nawet nie pozwala sobie pomóc, wciąż tkwiąc w tym chorym układzie.
Dlatego, Wiktorianko, najważniejsze to działać. I to najlepiej od razu. Przykład podany przez Gix jest tylko dowodem, że można. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie jest proste, ale i tak nie ma nic gorszego jak życie w poniżeniu i ciągłym strachu. Życzę Ci dużo siły i dużo szczęścia w tej walce o lepsze jutro.
Tak dokładnie, ale jeśli miałabym działać prawnie- to nic by nie pomogło. Mojej mamy koleżanka rozwodzi się z mężem alkoholikiem- jemu przysługuje jeden pokój a ona z trójką dzieci mieszka w drugim. Jego pokój to straszna melina, smród i syf. Sika do butelki, stare jedzenie- masakra. Wiem, że niektórzy mogą to uważać za tchórzostwo- ucieczkę. Ale na dłuższą metę nie da się tego dłużej ciągnąć. Wiem co mówie. Sama to przeżyłam. Dla świętego spokoju wszystko mu zostawiliśmy- łóżka, meble- MIESZKANIE ! Jak już wspominałam- zabraliśmy m.in. obrazy i firanki- upominał się o nie ! Gnojek.
Ale teraz, uff.. ulga niesamowita i to była najlepsza decyzja w naszym życiu- kosztowała nas jeszcze przez jakiś czas dużo nerwów ponieważ usilnie chciał się dowiedzieć, gdzie mieszkamy...
W tym przypadku ja nie widze innej możliwości- wynająć mieszkanie i zniknąć. Zrobić rozdzielność majątkową, aby nie narobił długów i później żebyście nie musieli gnojka spłacać. My tak zrobiliśmy.
Powodzenia ! Trzymam kciuki
)
Dzięki kobitki za wsparcie, i porade... Gix... Chciałabym aby moja mama miała tyle odwagi co Twoja, ale to nie jest takie proste jak się wydaje do zrobienia... Mama nie zostawi mu mieszkania i nie ucieknie tak po prostu, bo za dużo miłości, duszy, poświęcenia włożyła w to mieszkanie, i tak jak napisałaś, że Twój ojciec sprowadził sobie kobietę taką samą jak on... mój zrobił by to samo, więc mama nie odejdzie z tego mieszkania z tą myślą, że poprostu zamiast coś zrobić to uciekła... Na pewno jutro się przejdę do tego gminnego ośrodka przeciwdziałania alkoholizmowi, i po raz kolejny do dzielnicowego, po prostu zacznę działać sama, dla mamy, aby skończyły się nasze koszmary z NIM... jeszcze raz wam dziękuje:)
Wiktorianko, dzisiaj z Twoich słów przebija wielka siła i determinacja, życzę Ci, aby jej nie zabrakło w tej walce o Waszą przyszłość. Uwierz, widziałam w życiu wiele i wiem na pewno, że nawet beznadziejnie wyglądające sprawy są do wygrania. Wierzę w Ciebie!
Kiedyś pomagałam pewnej kobiecie, będącej w podobnej jak Wasza sytuacji, i właśnie w gminnym ośrodku dostała olbrzymią pomoc i wsparcie. Trafiła na wspaniałą panią, która kochała swoją pracę, nie była obojętna na los tych wszystkich bezsilnych kobiet, którym coś w życiu nie wyszło, cieszyła się kiedy udało się coś zmienić, komuś pomóc. Dlatego wiem, że zawsze jest nadzieja na odmianę. Trzymam kciuki!
Witam. mam podobny problem, mam 19 lat i nie moge sobie juz z tym dluzej poradzic. Kiedys to krylam w sobie ale teraz zaczelam mowic o tym glosno. Mam ojca alkoholika odkad pamietam to ciagle pije, kiedys robil awantury jak mieszal piwo z wodka teraz juz wystarczy ze wypije 9 piw i sie zaczyna pieklo, bije mame, szarpie ja, wyzywa od dziwek, szmat, kurew . Moja mama to zlota kobieta, widze jak przez niego sie meczy. Nie tylko ona bo nas tez juz to meczy, mam dwoch braci ktorzy jak tylko alkoholik udezy mame to leca i go odciagaja. moja mama mu Pierze, zmywa, zarcie ma pod morde podstawione i tak ciagle jest nie zadowolony. zglaszalam to na policje, mamy zalozona " niebieska karte " jesli teraz tam zadzwonie to przyjezdzaja i momentalnie sprawa idzie do sadu, mama nie chce przez sad a on sie nie wyprowadzi bo zginie bez mojej mamy, powiedzial ze my mamy sie wyprowadzic , Chcielismy ale nie jest latwo znalesc dom do wynajecia w UK. dzis grozil mamie ze jednym strzalem ja moze zabic i ze rozjebie jej glowe. Sam prowokuje. co robic? Gdzie szukac pomocy? On sie nie wyprowadzi, na odwyk nie pojdzie bo twierdzi ze to dla debili a on pije bo lubi i pic bedzie. z dnia na dzien jest coraz gorzej i wykancza nas to . Ja nawet z domu nie moge wyjsc bo siedze w pokoju z telefonem w reku wykreconym na policje . Pomocy!!!!!
Po pierwsze nie łudzić się, że obejdzie się bez sądu czy też odwyku.
Po drugie znaleźć sobie grupę dla rodzin osób uzależnionych Alanon czy Alateen, można spokojnie wygooglować.
Po trzecie namówić mamę na terapię dla osób współuzależnionych, bo mama nie jest "złotą kobietą" cierpliwie znoszącą piekło ze strony ojca, jest współuzależniona dlatego pozwala sobie na to wszystko "obsługując", podstawiając wszystko pod nos alkoholikowi.
Po pierwsze nie łudzić się, że obejdzie się bez sądu czy też odwyku.
Po drugie znaleźć sobie grupę dla rodzin osób uzależnionych Alanon czy Alateen, można spokojnie wygooglować.
Po trzecie namówić mamę na terapię dla osób współuzależnionych, bo mama nie jest "złotą kobietą" cierpliwie znoszącą piekło ze strony ojca, jest współuzależniona dlatego pozwala sobie na to wszystko "obsługując", podstawiając wszystko pod nos alkoholikowi.
On jest po prostu wcieleniem szatana jak wypije. Jak pojdzie do pracy przez 4 dni ktore pracuje to wydaje mu sie ze jest kochajaca Rodzinka i nic sie nie stalo, podnosi juz nawet reke na mojego strasznego brata. Bracia go nie bija, no bo tak nas nie wychowano. on sobie caly czas robi sluzaca i krzyczy ze on jest Bogiem, nas wyzywa od
Szczurow bo siedzimy na gorze i pilnujemy
a jak tylko ruszy na mame to Bracia biegna na dol. mama sobie nie da bo tez mu dodaje po czym on mowi ze zadzwoni na policje i ja oskarzy, prawda jest taka ze tylko tak mowi bo doskonale
Wie ze to Policja by go zamkla bo bysmy wszyscy powiedzieli jaka jest prawda. Jak go brali na dolek na 24h przychodzil i jakby nigdy nic, piwko i siedzi a pozniej sie najebie i wypomina ze my dzwonimy, jestesmy kurwy.
Moja mama jest silna psychicznie, ale to nie znaczy ze on ja moze bic. Bo rodzice mamy nie bili a alkoholik reke podnosi. ja sie go wyrzeklam, nie rozmawiam z nim, dla mnie nie istnieje za te wszystkie krzywdy. wydaje mi sie ze mama by poszla na taka terapie bo juz mu wiele razy mowila, ale on twierdzi ze nie ma po co tam isc bo to dla debili. Niestety w Anglii nie robia wszywek, a jak pojechalismy do polski to ciagle pil i zucal sie na mame przy rodzinie. Na rozaniec sp. Dziadka (*) przyszedl nawalony do kosciola. wstyd po prostu.
Dziekuje ze jest tu ktos kto mnie wyslucha
Wspolczuje Wam, dziewczyny. Ja nie mam ojca alkoholika, ale moj maz mial. Kiedys powiedzial mi, ze nigdy u ojca na kolanach nie siedzial, ale naszemu synkowi on, jako ojciec, nie zgotuje takiego losu. Tesc dla mnie byl dobry, ale byl juz chory, wiec nie pil. Za to podobno dla tesciowej byl okrutny, np. gdy byla w 9 miesiacu ciazy, podziurawil jej glowe pogrzebaczem. Dlaczego kobiety nic w takich sytuacjach nie robia? Boja sie, ze sobie nie poradza, ale to bzdura! Beda radzily sobie na pewno lepiej niz z mezem pijakiem... Grunt to zrobic pierwszy krok w kierunku uwolnienia sie z tej chorej relacji. Uniezaleznic sie. Tak, bo rodzina alkoholika tez jest uzalezniona. Alkoholikowi nie wolno pomagac. Nie wolno wyciagac go z klopotow, kryc go. On musi dosiegnac dna, zeby sie odbic. Inaczej wie, ze moze pic, a rodzina i tak go usprawiedliwi, pomoze. Spi w krzakach? Niech spi. Narobil dlugow? Niech oddaje. Wyladowal pobity w szpitalu? Nie odwiedzac. Zero pomocy, zainteresowania jego psim losem...
Opieszalosc policji w takich sprawach i podobnych jest porazajaca. Dla przykladu: moj daleki wuj znecal sie fizycznie i psychicznie nad dziecmi, ktore wzial z domu dziecka. Z calej rodziny, ktora mieszka na tej samej wiosce i wiedziala, co sie dzieje tylko corka tego wuja reagowala. Zadzownila na policje na wlasnego ojca. I co uslyszala? Ze wuj nie jest pijany, wiec oni nie beda interweniowac. Nie przyjechali. Drugi przyklad- znajomy, 20 lat, bral narkotyki. Trafil na detoks, a rodzice znalezli jego login i haslo na facebooka. Tam pisalo, gdzie kupuje, z kim sie zadaje. No wszystko jak na tacy. Podali to na policje. Do tej pory nie przyjechali i kompletnie nic w tej sprawie nie robia. Wiem od samej matki tego chlopaka...
masakra po prostu. Tacy ludzie wogule nie powinni zyc, wodka jest dla ludzi - ktorzy znaja umiar. A alkoholikow powinni zamknac, albo zabijac . na szczescie moj ojciec nie robi dlugow, ale jest skurwesynen jak wypije, jest jeszcze gorszy od szatana. Nie rozumiem jak mozna bic kobiete ktora ci gotuje, podstawia pod pysk, sprzata, lata kolo dupy
No robi wszystko. A z jego strony zero szacunku. Ktos kto nie ma tego w domu moze sb tylko wyobrazic jakie my mamy pieklo, nie mowie teraz o swojej rodzinie bo jest wiele takich potforow ktorzy niszcza nam zycie. Ja tez w zyciu u ojca na kolanach nie siedzialam, odkad pamietam to widze go tylko z piwem lub wodka i dzojstikiem w reku, ma zero szacunku. W niczym nam nie pomaga, w zyciu go z odkurzaczem nie widzialam. Torreryzuje nas, jestesmy jak psy dla niego zero szacunku, i mowi to glosno. " jestescie kurwy, szczury " a mamie caly czas grozi, ze jednym strzalem ja moze zabic- albo podchodzi i bez powodu ja szarpie i bije, caly czas siedzimy na " strazy" z telefonem w reku z numerem na policje. Chcemy zyc jak normalni ludzie, mam prawie 20 lat a nie mam wlasnego zycia, nigdzie wyjsc nie moge bo siedze. Owszem mama mi mowi ze mam wyjsc, i zyc w koncu. ale boje sie zostawiac
Ja sama w domu z nim. gdybym tylko mogla wiedziec ile dni mu zostalo. Nikomu nie zycze smierci, ale prosze Boga juz glosno aby go w koncu zabral bo nas wykonczy.
masakra po prostu. Tacy ludzie wogule nie powinni zyc, wodka jest dla ludzi - ktorzy znaja umiar. A alkoholikow powinni zamknac, albo zabijac . na szczescie moj ojciec nie robi dlugow, ale jest skurwesynen jak wypije, jest jeszcze gorszy od szatana. Nie rozumiem jak mozna bic kobiete ktora ci gotuje, podstawia pod pysk, sprzata, lata kolo dupy
No robi wszystko.
Wlasnie dlatego, ze Twoja mama mu "...gotuje, podstawia pod pysk, sprzata, lata kolo dupy..." on robi to wszystko, czyli bije i wyzywa. Nie ma szacunku dla Twojej matki, bo ona sama w pewnym sensie nie ma dla siebie szacunku, jezeli wiesz, o co mi chodzi... Najpierw ten szacunek musi miec sama dla siebie, a wiec powinna przestac uslugiwac Twemu ojcu. Boi sie awantury z tego powodu? Dlaczego? Przeciez i tak ja jej zafunduje. Jak nie z tego powodu to innego.
Moja mama sie nie boi awantury bo po 20latach jak on pije ona juz jest uodporniona .
Wiec jaki ma powod, bu uslugiwac "mezczyznie", ktory sie nad nia zneca...?
Juz teraz mu nie usugluje, mowi ze ma sam sobie podać
To, czy zrobic jedzenie. po czym jest jeszcze większa awantura ktora dochodzi do tego stopnia ze albo rozwala
Jedzenie na ścianie, albo podchodzi i ja bije
Każdorazowo, gdy zachowanie takiej osoby wykracza poza pewnego rodzaju "normy" (umówmy się, że zwykłe sprzeczki i kłotnie będziemy nazywać normą, natomiast "znęcanie" to zachowanie szczególnie dolegliwe, z reguły długotrwałe, powodujące po stronie pokrzywdzonego wzmożone cierpienie psychiczne bądź/oraz fizyczne) sprawę można zglosić policji badź prokuraturze, (ustnie do protokołu, można tez pisemnie). Ubliżanie, szydzenie, przeklinanie - jak najbardziej może być formą znęcania się, przy czym żeby mówić o popełnieniu przestępstwa, musi być zrealizowany dodatkowy element w postaci pewnego rodzaju stosunku zależności ofiary od sprawcy. Tę kategorię nalezy rozumieć dość szeroko, może to być zależność np. ekonomiczna albo nawet przywiązanie emocjonalne do oprawcy, cokolwiek, co powoduje, że pokrzywdzony nie jest w stanie wyrwać się ze szponów znęcającego się, jednak bez realizacji obu tych elementów jednocześnie nie można mówić o znęcaniu się w rozumieniu przepisów karnych.
Polecam przygotowac się do ewentualnej rozmowy z funkcjonariuszem, przypomnieć sobie rozpiętość czasową wydarzeń, może jakieś poszczególne sytuacje, zastanowić się nad kwestią dowodową - jeśli mamy jakieś nagrania, wyniki badań (tzw. "obdukcji"), bądź jesteśmy w stanie wskazać osoby, które byly świadkami poszczególnych zajść albo posiadają (nawet wtórną) wiedzę na dany temat - należy wskazać te dowody i te osoby. Odradzam wszelkie próby fabrykowania dowodów (czy koloryzowania swoich relacji) - to wychodzi na jaw, a przy tym osłabia wiarę organów ścigania w nasze własne relacje. W ciągu 5 bądź 6 (nie pamiętam w tej chwili dokładnie) tygodni od zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa powinna zapaść decyzja o odmowie wszczęcia bądź wszczęciu dochodzenia.
Miałam bardzo podobne sytuacje. Mój ojciec, alkoholi, znęcał się nade mną i mamą psychicznie. Policja była codziennie, dosłownie.
Ciągle groził śmiercią mamie, raz widziałam jak przykładał jej nóż do brzucha i raz mi także groził.
Co można w takiej sytuacji zrobić? Wnieść o pozew o rozwód, eksmisję z mieszkania i pozbyć się takiej osoby, choćby nie wiem jak błagała i chciała się zmienić. Tacy ludzie się nie zmieniają, naprawdę. Smutna prawda, ale tak jest.
Jeżeli ma się dzieci - wnieść pozew o alimenty. Jeżeli się boimy - o zakaz zbliżania się. Sąd początkowo może także zasądzić przymusowe leczenie, z którego praktycznie nic nie wychodzi. Mój ojciec też miał i nawet nikt nie sprawdzał, czy chodzi, a było przymusowe...
Pomocy nie szukać u psychologów, a nóż się zmieni, przestanie pić, przestanie krzyczeć, uspokoi się...
Nie będzie tak. Takie osoby są agresywne i ciężko im z tego wyjść.
Jak widzą, że jesteście słabe to uderzają podwójną mocą.
Gdy natomiast widzą, jak walczycie podkulają ogony, przepraszają, błagają, by znów zwyciężać.
Nie ulegajcie!
Prawnik - pozew - sprawa - i żyjcie dalej.
Nie ma innego sposobu.
Ja miałam 10-11 lat, gdy miałam piekło w domu. Mama od razu pozew do sądu wniosła o rozwód, alimenty i eksmisję z domu.
Dziś ojciec jest praktycznie sam. Mieszka w tym samym mieście, ale nie za bardzo chcemy go widzieć. Nadal pije. Dorabia na czarno.
My z mamą idziemy do przodu, on się stacza.
Ale mamy spokój. Wygrałyśmy ![]()
Juz teraz mu nie usugluje, mowi ze ma sam sobie podać
To, czy zrobic jedzenie. po czym jest jeszcze większa awantura ktora dochodzi do tego stopnia ze albo rozwala
Jedzenie na ścianie, albo podchodzi i ja bije
Ty mieszkasz w uk?? przeciez tu latwo mozna dostac sadowy zakaz zblizania albo socjalna chate ze wzgledu na taka sytuacje.. albo szybko pojsc do pudla. tu za podniesienie reki na kogos idzie sie do paki lub dostaje sie grzywne jak nie recydywa.. wiec troche nie rozumiem sytuacji
20 2017-01-22 11:28:23 Ostatnio edytowany przez krzysiek.patrycja36 (2017-01-22 11:31:06)
hej wszystkim u mnie jest taka sytuacja ojciec alkoholik ciagle pije jak rano wychodzi z domu to wraca wieczorem kompletnie pijany przewraca sie nie raz juz nie wytrzymuje wybucham kłucę sie z nim wyzywam go bo juz psychicznie nie wytrzymuje mama musi na dom zarabiac on nawet złotówki sie nie dolozy co zarobi to przepija jak ma powiedzmy 100zl to spotrafi wogole na noc nie wrócic pije sobie z "kolezanką" i kolegami tam zostawia wszystkie pieniadze nie raz nawet wraca po 3 dniach i tak jak by sie nic nie stalo powiem szczerze ze wstydze sie go ja to nawet nie uwazam go za czlowieka tylko za bydle jakies on jest dla mnie kompletnym zerem mame to ma za nic nawet spotrafi powiedziec mamie ze ona nie chodzi do pracy tylko kurwi sie ciagle ja przez niego placze nie moge nie wytrzymuje juz z nim nie raz jak mysli ze ktos mu schowa drze sie mowi ze sie powiesi ze dom podpali szwagra mam takiego samego jak i ojca nie raz siostre uderzyl byla policja spisala go i tyle takie to jest prawo mnie jak chcial uderzyc to mama go powstrzymala nie wytrzymalam tego spakowalam sie i wyprowadzilam do siostry na 2 tygodnie pozniej mama mnie poprosila wrocilam nie raz chcialam skonczyc ze soba przez tego bydlaka ale cos mnie powstrzymywalo nie moglam w domu nic nie zrobi dlugów ma bardzo duzo okolo 100 tysiecy u komornikow przychodza nie raz ciagle cos zabieraja nie chce tak kto mi moze pomoc? dziekuje z gory ze moglam sie wyzalic
Alkohol niszczy życie alkoholika i otoczenia coś o tym wiem. Podobnie jest narkotykami.....