jak dalej żyć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: jak dalej żyć

no i stało się . mieszkanie z rodzicami do tego z ojcem naduzywajacym alkoholu doprowadziło do katastrofy mąż który był dobry nie wytrzymał i postanowił się wyprowadzić .jak mam dalej żyć.nie moja  a będę. cierpieć ja i dzieci .on w całej. desperacji nie myśli już o
nas.jak dalej żyć

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jak dalej żyć
desperatka napisał/a:

no i stało się . mieszkanie z rodzicami do tego z ojcem naduzywajacym alkoholu doprowadziło do katastrofy mąż który był dobry nie wytrzymał i postanowił się wyprowadzić .jak mam dalej żyć.nie moja  a będę. cierpieć ja i dzieci .on w całej. desperacji nie myśli już o
nas.jak dalej żyć

A dlaczego z nimi mieszkacie? Zamieszkajcie sami.

3

Odp: jak dalej żyć

Mieszkanie z rodzicami nigdy nie wychodzi na dobre...

4

Odp: jak dalej żyć
desperatka napisał/a:

no i stało się . mieszkanie z rodzicami do tego z ojcem naduzywajacym alkoholu doprowadziło do katastrofy mąż który był dobry nie wytrzymał i postanowił się wyprowadzić .jak mam dalej żyć.nie moja  a będę. cierpieć ja i dzieci .on w całej. desperacji nie myśli już o
nas.jak dalej żyć

Mało szczegółów, ale jakby nie było, to co zrobił Twój mąż, właśnie teraz, przed samymi świętami, zostawiając Ciebie z dziećmi, jest paskudne i egoistyczne. Wynika z tego, że zadbał tylko o siebie pozostawiając Was na pastwę losu i ojca/dziadka alkoholika. Gdzie tu dobroć? Współczuję. Spytaj go może, czy odszedł, aby szukać dla Was spokojnej przystani, choćby na święta?

5

Odp: jak dalej żyć

mieszkamy w dużym domu razem go budowaliśmy,miejsca jest dużo nikt sobie w drogę nie wchodził. Kiedyś ojciec nie pił.Potem wszystko zaczeło się zmieniać,zrobił się czepliwy i zawsze uważał, że to nie jego nie jego wina. Zastanawialiśmy się nad osobnym mieszkaniem, ale powstrzymywało nas, to,że poświęciliśmy dużo pieniędzy i zaangażowania w ten dom.Niestety to był największy błąd jak się okazuje.A teraz to już musztarda po obiedzie. Po ostatniej kłótni o błahostkę i mądrościach mojego ojca wszystko pękło. Mój mąż postanowił znaleźć sobie pokój. Tyle co mi powiedział, to, że musi pomyśleć co zrobić dalej.
Zgadzam się, że to egoistyczne. Nie pomyślał o dzieciach jak będą to przeżywać, juz o mnie nie mówię, bo jestem w tym mniej ważna.Jak dotąd nie było źle, co prawda miał swoje humory, ale potrafiliśmy wszystko obgadać.
Jestem kompletnie załamana, nie wiem co robić, bo co można zrobić w pojedynkę.

6

Odp: jak dalej żyć

Czy dom w którym mieszkacie jest wspólną własnością Waszą i Twojego ojca? Czy może zainwestowaliście swoje pieniądze w remont domu ojca? Czy Twój ojciec jest stary, schorowany i niesamodzielny, czy czujesz się zobowiązana do opieki nad nim? Jeśli nie, to dlaczego tkwisz w tym układzie? mimo wszystko, Twój mąż zachował się fatalnie. Za chwilę wigilia, skoncentruj się na przygotowaniach do świąt, żeby dzieci jak najmniej odczuły kryzys w rodzinie. Może przedświąteczna krzątanina wypełni Twój czas i pozwoli Ci  choć na chwilę zapomnieć o kłopotach. Jeśli z Twojego męża taki dobry człowiek, to może się opamięta i przypomni sobie, że ma rodzinę.

7

Odp: jak dalej żyć

Rozumiem, że dużo pieniędzy i wysiłku włożyliście w dom, ale jednak nadal to tylko dom, rzecz nabyta. Najważniejsza jest rodzina. Lepiej mieszkać w ciasnym pokoju, ale mieć święty spokój niż w pięknym domu gdzie są same troski.
Też mam nadzieję, że mąż się opamięta i wspólnie wymyślicie jak się stamtąd wyrwać.

8

Odp: jak dalej żyć
josz napisał/a:

Czy dom w którym mieszkacie jest wspólną własnością Waszą i Twojego ojca? Czy może zainwestowaliście swoje pieniądze w remont domu ojca? Czy Twój ojciec jest stary, schorowany i niesamodzielny, czy czujesz się zobowiązana do opieki nad nim? Jeśli nie, to dlaczego tkwisz w tym układzie? mimo wszystko, Twój mąż zachował się fatalnie. Za chwilę wigilia, skoncentruj się na przygotowaniach do świąt, żeby dzieci jak najmniej odczuły kryzys w rodzinie. Może przedświąteczna krzątanina wypełni Twój czas i pozwoli Ci  choć na chwilę zapomnieć o kłopotach. Jeśli z Twojego męża taki dobry człowiek, to może się opamięta i przypomni sobie, że ma rodzinę.

Nie dodałam, że w tym wszystkim jest jeszcze mama, która jest w tym nic nie winna i w nas zawsze miała podporę. a chwil kiedy nas potrzebowała było bardzo dużo.jest osobą chorą i potrzebuje kogoś przy sobie.Ojciec też choruje, ale za bardzo się tym nie przejmuje, nic nie robi sobie ze swoich dolegliwości.Przez wiele lat myślałam o tym ,żeby odejśc z tego domu, i chyba trochę choroba mamy mnie powstrzymywała.
Dom jest niestety rodziców, ciągle mieliśmy plany załatwienia tego formalnie, ale jak to w życiu bywa odkładaliśmy to na potem.Przez jakiś czas mieszkało się całkiem niźle, potem jakoś to się popsuło. Gdyby ojciec nie patrzył na ręce, nie pouczał jak robić, nie przypisyał sobie wszystkich zasług to byłoby dobrze. A wiadomo, że dochodzący alkohol to wszystko wzmaga.
Cały czas rozmawiamy z mężem co teraz zrobić żeby w calej tej sytuacji znaleśc najlepsze rozwiązanie. Najlepsze wyjście to zamieszkanie osobno.Pozostaje nam wzięcie kredytu i odwrócenie życia do góry nogami.
Koszmar, w głowie mam jeden wielki haos.
Niewiem jak to przetrwam.
W tym wszystkim szkoda mi mamy, bo ona jest naprawdę dobra,często jest mi przyjaciółką.
Dzięki za wsparcie

9

Odp: jak dalej żyć
desperatka napisał/a:
josz napisał/a:

Czy dom w którym mieszkacie jest wspólną własnością Waszą i Twojego ojca? Czy może zainwestowaliście swoje pieniądze w remont domu ojca? Czy Twój ojciec jest stary, schorowany i niesamodzielny, czy czujesz się zobowiązana do opieki nad nim? Jeśli nie, to dlaczego tkwisz w tym układzie? mimo wszystko, Twój mąż zachował się fatalnie. Za chwilę wigilia, skoncentruj się na przygotowaniach do świąt, żeby dzieci jak najmniej odczuły kryzys w rodzinie. Może przedświąteczna krzątanina wypełni Twój czas i pozwoli Ci  choć na chwilę zapomnieć o kłopotach. Jeśli z Twojego męża taki dobry człowiek, to może się opamięta i przypomni sobie, że ma rodzinę.

Nie dodałam, że w tym wszystkim jest jeszcze mama, która jest w tym nic nie winna i w nas zawsze miała podporę. a chwil kiedy nas potrzebowała było bardzo dużo.jest osobą chorą i potrzebuje kogoś przy sobie.Ojciec też choruje, ale za bardzo się tym nie przejmuje, nic nie robi sobie ze swoich dolegliwości.Przez wiele lat myślałam o tym ,żeby odejśc z tego domu, i chyba trochę choroba mamy mnie powstrzymywała.
Dom jest niestety rodziców, ciągle mieliśmy plany załatwienia tego formalnie, ale jak to w życiu bywa odkładaliśmy to na potem.Przez jakiś czas mieszkało się całkiem niźle, potem jakoś to się popsuło. Gdyby ojciec nie patrzył na ręce, nie pouczał jak robić, nie przypisyał sobie wszystkich zasług to byłoby dobrze. A wiadomo, że dochodzący alkohol to wszystko wzmaga.
Cały czas rozmawiamy z mężem co teraz zrobić żeby w calej tej sytuacji znaleśc najlepsze rozwiązanie. Najlepsze wyjście to zamieszkanie osobno.Pozostaje nam wzięcie kredytu i odwrócenie życia do góry nogami.
Koszmar, w głowie mam jeden wielki haos.
Niewiem jak to przetrwam.
W tym wszystkim szkoda mi mamy, bo ona jest naprawdę dobra,często jest mi przyjaciółką.
Dzięki za wsparcie

Na razie skupcie się na tym, żeby dzieci miały względnie udane święta i jakieś miłe wspomnienia z dzieciństwa.

Jeśli to ojciec jest problemem dla wszystkich, łącznie z mamą, to może da się jego jakoś pozbyć z domu? Skoro pije, robi awantury...

10

Odp: jak dalej żyć

Nie chcę Cię obwiniać autorko wątku bo przeżywasz trudne chwile ale powiedz nam proszę jakim cudem po ślubie zgodziłaś się mieszkać w domu gdzie Twój ojciec urządza awantury i pije? Czy łudziłaś się że to się zmieni? Nie mów proszę że to się stało z dnia na dzień - alkoholizm rozwija się latami.
Moim zdaniem podobnie pewnie jak Twoja mama jesteś współuzależniona i to współuzależnienie nie pozwoliło Ci podjąć tej decyzji aby się odciąć od domu rodzinnego. Nie możesz żyć wiecznie tym co się dzieje w domu, nawet jeśli rodzice są chorzy. Sama też masz swoje życie i swoje dzieci! One też zasługują na to aby mieć spokój a nie dziadka awanturującego się i pijącego! I to Ty musisz o to zadbać razem z mężem bo kto inny o to zadba?
Nie wiem jakie miałaś relacje z mężem ale możliwe że Twój mąż widział Twoje współuzależnienie które Ty nazywasz po prostu troską o rodziców, jego mogło to drażnić i wcale sie nie dziwię. Ale przyznam jak moi poprzednicy że zrobił świństwo zostawiając Cię z dziećmi samą przed świętami. Spróbuj spotkać się i porozmawiać, powiedz że ważne są dzieci i że decyzję jakąś podejmiecie wspólnie ale żeby nie rozwiązywał sytuacji ucieczką...

11

Odp: jak dalej żyć
Eva11 napisał/a:

Nie chcę Cię obwiniać autorko wątku bo przeżywasz trudne chwile ale powiedz nam proszę jakim cudem po ślubie zgodziłaś się mieszkać w domu gdzie Twój ojciec urządza awantury i pije? Czy łudziłaś się że to się zmieni? Nie mów proszę że to się stało z dnia na dzień - alkoholizm rozwija się latami.
Moim zdaniem podobnie pewnie jak Twoja mama jesteś współuzależniona i to współuzależnienie nie pozwoliło Ci podjąć tej decyzji aby się odciąć od domu rodzinnego. Nie możesz żyć wiecznie tym co się dzieje w domu, nawet jeśli rodzice są chorzy. Sama też masz swoje życie i swoje dzieci! One też zasługują na to aby mieć spokój a nie dziadka awanturującego się i pijącego! I to Ty musisz o to zadbać razem z mężem bo kto inny o to zadba?
Nie wiem jakie miałaś relacje z mężem ale możliwe że Twój mąż widział Twoje współuzależnienie które Ty nazywasz po prostu troską o rodziców, jego mogło to drażnić i wcale sie nie dziwię. Ale przyznam jak moi poprzednicy że zrobił świństwo zostawiając Cię z dziećmi samą przed świętami. Spróbuj spotkać się i porozmawiać, powiedz że ważne są dzieci i że decyzję jakąś podejmiecie wspólnie ale żeby nie rozwiązywał sytuacji ucieczką...

Zaraz po ślubie nie mieliśmy się gdzie podziać zamieszkaliśmy w częściowo wyremontowanym domu, byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem, mąż za dużo nie zarabiał, nie było nas stać na wynajem i wyżycie za takie pieniądze.Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. A potem jakoś to się toczyło. Do swojej dyspozycji mieliśmy całe piętro , więc nie było źle.
Mój mąż jest z rodziny patologicznej, gdzie ojciec pił całe życie a matka miała swoje dzieci gdzieś i całe życie zmaga się z tym problemem.Przez te wszystkie lata w jego głowie trwa walka z upiorami przeszłości,  zapomnieć o tym nie jest łatwo.
Co do mojego ojca.........Nie pamiętam z dzieciństwa burd, awantur pijackich,z dzieciństwa pamiętam ojca, który  był przeciwnikiem alkoholu, na imprezach jak pił to mało. Całe życie ciężko pracował, nigdy nie robił awantur.Dbał o nas żeby niczego nie brakowało . Nie wiem w którym momencie to się wymkneło z pod jego i naszej kontroli. Zresztą teraz nie ma typowych awantur pijackich, czy rzucania czym popadnie. To co doskwiera to jego wielkie mądrości, mówienie o tym, jak to on wszystko robi najlepiej.Jak zaczynamy coś robić, on biegnie żeby nas pouczać.Za każdym razem zwracałam mu uwagę, że nie jesteśmy ułomni i potrafimy coś zrobić sami, obrażał się, a po czasie było to samo.Chyba największy problem to to jego wtrącanie.
Najgorsze jest to, że teraz też nie za bardzo nas stać na wynajem mieszkania a tym bardziej na wzięcie kredytu.
A co mówi mąż..........że przez wszystkie lata robił coś dla dzieci. Teraz czas pomyśleć również  o sobie. Zgadzam się że o sobie też należy mysleć. Sami przyznacie, że poczucie bezpieczeństwa jakie powinne mieć dzieci jest najważniejsze a niestety mój mój mąż zafundował im taką dawkę wrażeń, że przebił dziadka cuchnącego piwem.
Powiedział że musi pomyśleć co dalej. Mam wszystkiego dość.
Szkoda, że nie można cofnąć czasu

12

Odp: jak dalej żyć

Ja myślę że problemem jest tutaj ten alkohol Twojego ojca ale chyba nie tak na 100%. Chodzi o to że cały czas żyliście pod dachem z rodzicami a ojciec robił z Was ułomne dzieci. Myślę też że Twój mąż mógł nie widzieć tego na samym poczatku (sytuacja mogła być znajoma podświadomie z jego domu rodzinnego) i mogło mu to nie przeszkadzac za bardzo aż w końcu pękło. Tylko że on już nie jest sam, ma dzieci i moim zdaniem nie może ich odgradzać od siebie bez względu na to wszystko co się dzieje. Może pochopnie i nerwowo zareagował, może się zastanowi nad wszystkim i coś razem zadecydujecie. Jedno wiem - MUSZISZ (nie masz innego wyjścia) zadbać o spokój swoich dzieci a tego spokoju nie będa miały dopóki nadal będziesz w tym domu. Dziewczyno wyprowadź się, bułkę ze smalcem jedz a miej święty spokój. Mieszkanie z rodzicami którzy udowadniają Ci że niczego nie robisz dobrze czy najlepiej a oni są bezbłędni doprowadza do strasznej ruiny psychicznej. Wiem coś na ten temat bo mieszkałam z rodzicami którzy udowadniali mi codziennie że bez nich to zginęłabym marnie, nie daję sobie z niczym rady nic nie robię dobrze... Odbudowałam pewność siebie po wyprowadzce z domu i teraz nawet daję sobie prawo do popełniania błędów, nie przeżywam tego tak nie muszę być idealna.
Dodatkowo Twoja mama jeśli jest chora pomyśl o tym jak zapewnić jej opiekę - może ktoś niech przychodzi z ośrodka pomocy społęcznej jeśli wymaga jakiejś stałej opieki? Pamiętaj że masz swoje życie, nie żyj tylko życiem swoich rodziców i problemami swoich rodziców, moim zdaniem tracisz sporo życia na to a jesteś już mamą, pamiętaj że dzieci patrzą na Ciebie, Twojego męża i dziadka też...

13

Odp: jak dalej żyć
desperatka napisał/a:
Eva11 napisał/a:

Nie chcę Cię obwiniać autorko wątku bo przeżywasz trudne chwile ale powiedz nam proszę jakim cudem po ślubie zgodziłaś się mieszkać w domu gdzie Twój ojciec urządza awantury i pije? Czy łudziłaś się że to się zmieni? Nie mów proszę że to się stało z dnia na dzień - alkoholizm rozwija się latami.
Moim zdaniem podobnie pewnie jak Twoja mama jesteś współuzależniona i to współuzależnienie nie pozwoliło Ci podjąć tej decyzji aby się odciąć od domu rodzinnego. Nie możesz żyć wiecznie tym co się dzieje w domu, nawet jeśli rodzice są chorzy. Sama też masz swoje życie i swoje dzieci! One też zasługują na to aby mieć spokój a nie dziadka awanturującego się i pijącego! I to Ty musisz o to zadbać razem z mężem bo kto inny o to zadba?
Nie wiem jakie miałaś relacje z mężem ale możliwe że Twój mąż widział Twoje współuzależnienie które Ty nazywasz po prostu troską o rodziców, jego mogło to drażnić i wcale sie nie dziwię. Ale przyznam jak moi poprzednicy że zrobił świństwo zostawiając Cię z dziećmi samą przed świętami. Spróbuj spotkać się i porozmawiać, powiedz że ważne są dzieci i że decyzję jakąś podejmiecie wspólnie ale żeby nie rozwiązywał sytuacji ucieczką...

Zaraz po ślubie nie mieliśmy się gdzie podziać zamieszkaliśmy w częściowo wyremontowanym domu, byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem, mąż za dużo nie zarabiał, nie było nas stać na wynajem i wyżycie za takie pieniądze.Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. A potem jakoś to się toczyło. Do swojej dyspozycji mieliśmy całe piętro , więc nie było źle.
Mój mąż jest z rodziny patologicznej, gdzie ojciec pił całe życie a matka miała swoje dzieci gdzieś i całe życie zmaga się z tym problemem.Przez te wszystkie lata w jego głowie trwa walka z upiorami przeszłości,  zapomnieć o tym nie jest łatwo.
Co do mojego ojca.........Nie pamiętam z dzieciństwa burd, awantur pijackich,z dzieciństwa pamiętam ojca, który  był przeciwnikiem alkoholu, na imprezach jak pił to mało. Całe życie ciężko pracował, nigdy nie robił awantur.Dbał o nas żeby niczego nie brakowało . Nie wiem w którym momencie to się wymkneło z pod jego i naszej kontroli. Zresztą teraz nie ma typowych awantur pijackich, czy rzucania czym popadnie. To co doskwiera to jego wielkie mądrości, mówienie o tym, jak to on wszystko robi najlepiej.Jak zaczynamy coś robić, on biegnie żeby nas pouczać.Za każdym razem zwracałam mu uwagę, że nie jesteśmy ułomni i potrafimy coś zrobić sami, obrażał się, a po czasie było to samo.Chyba największy problem to to jego wtrącanie.
Najgorsze jest to, że teraz też nie za bardzo nas stać na wynajem mieszkania a tym bardziej na wzięcie kredytu.
A co mówi mąż..........że przez wszystkie lata robił coś dla dzieci. Teraz czas pomyśleć również  o sobie. Zgadzam się że o sobie też należy mysleć. Sami przyznacie, że poczucie bezpieczeństwa jakie powinne mieć dzieci jest najważniejsze a niestety mój mój mąż zafundował im taką dawkę wrażeń, że przebił dziadka cuchnącego piwem.
Powiedział że musi pomyśleć co dalej. Mam wszystkiego dość.
Szkoda, że nie można cofnąć czasu

kilka spraw poruszę
raz, to że nie pamiętasz z dzieciństwa jakichś akcji, nie oznacza że ich nie było
skąś się wzięło jakies stanowcze NIE na alkohol, u ojca

taką teorię mam, bo w czymś podobnym się wychowywałem
być może się mylę, ale to generalnie jest ten sam scenariusz

ja mam nadzieję otworzyłem oczy jeszcze na czas, w każdym razie

co do męża który was zostawił, porozmawiałbym z nim

przecież są już w sumie święta,
czy to nei jest czas szczególny, dla rodziny, dzieci, żony
bycie ponad to wszsytko

czy tylko chce waszym dzieciakom patologię około świąteczną wpoić od małego

po części rozumie twojego męża, w podobnym układzie, żyję
podobnie wpakowałem kasy w nie swój dom
podobnie ktoś wybrzydzał, wtrącał się
podobnie mnie to wkurrrr
i skutecznie wyprowadzało z równowagi

i kilku krotnie też się wyprowadzałem, powodów wiele

teraz mam zdrowy dystans, i głowę pełną pomysłów jak to zmienić

ale jedyny żal mam już tylko do siebie wyłącznie ze tego nei robie big_smile

święta powinny być świętami,

także ciepła i spokoju, na święta życzę



czy reakcja mężą nastąpiła nagle, pod wpływem czegoś szczególnego,

czy może taki odłożony nalot, który wreszcie do zatoru doprowadził

bo zostawieniem Cię z dziećmi przed świętami, mąż
nic nie udowodnił też, jak tylko ze z upiorami przeszłości nie wygrał jednak

potwierdza to przeciez zachowaniem sad

14

Odp: jak dalej żyć

Niestety mój mąż zadziałał pod wpływem impulsu, jeno słowo za dużo, jak to zwykle bywa i pękło co myślę zbierało się od pewnego czasu. Trzaśnięcie drzwiami.........
To smutne, że nie chodzi o jakieś bardzo poważne sprawy, o poważne decyzje, chodzi o sprawy dnia codziennego, ale w sumie to z nich tworzy się życie. Jak to jest, każdy człowiek jest inny a historie powtarzaja się książkowo.
Niestety u mojego męża to okropna wada-brak dystansu do siebie do świata. Zawsze tak było, że wszystko brał bardzo serio, do wszystkiego podchodził bardzo ambicjonalnie, a tak się nie da.
Zastanawiam się czy myśli w tym momęcie o dzieciach co one przeżywają.
wkur........ bo mówi, że on świąt nie obchodzi, czy macie zrobine zakupy, czy prezenty wszystkie-pyta. Mam gdzieś prezenty one są przecież miłym dodatkiem. Nie że może kupimy, coś zrobimy wspólnie ,tylko wy świętujecie ja nie mam ochoty. Dla dzieci chociaż stworzył by pozory.
Jesteś facetem co tym myślisz?
Mi się wyrzygać na to wszystko  i tyle

15

Odp: jak dalej żyć
Eva11 napisał/a:

Ja myślę że problemem jest tutaj ten alkohol Twojego ojca ale chyba nie tak na 100%. Chodzi o to że cały czas żyliście pod dachem z rodzicami a ojciec robił z Was ułomne dzieci. Myślę też że Twój mąż mógł nie widzieć tego na samym poczatku (sytuacja mogła być znajoma podświadomie z jego domu rodzinnego) i mogło mu to nie przeszkadzac za bardzo aż w końcu pękło. Tylko że on już nie jest sam, ma dzieci i moim zdaniem nie może ich odgradzać od siebie bez względu na to wszystko co się dzieje. Może pochopnie i nerwowo zareagował, może się zastanowi nad wszystkim i coś razem zadecydujecie. Jedno wiem - MUSZISZ (nie masz innego wyjścia) zadbać o spokój swoich dzieci a tego spokoju nie będa miały dopóki nadal będziesz w tym domu. Dziewczyno wyprowadź się, bułkę ze smalcem jedz a miej święty spokój. Mieszkanie z rodzicami którzy udowadniają Ci że niczego nie robisz dobrze czy najlepiej a oni są bezbłędni doprowadza do strasznej ruiny psychicznej. Wiem coś na ten temat bo mieszkałam z rodzicami którzy udowadniali mi codziennie że bez nich to zginęłabym marnie, nie daję sobie z niczym rady nic nie robię dobrze... Odbudowałam pewność siebie po wyprowadzce z domu i teraz nawet daję sobie prawo do popełniania błędów, nie przeżywam tego tak nie muszę być idealna.
Dodatkowo Twoja mama jeśli jest chora pomyśl o tym jak zapewnić jej opiekę - może ktoś niech przychodzi z ośrodka pomocy społęcznej jeśli wymaga jakiejś stałej opieki? Pamiętaj że masz swoje życie, nie żyj tylko życiem swoich rodziców i problemami swoich rodziców, moim zdaniem tracisz sporo życia na to a jesteś już mamą, pamiętaj że dzieci patrzą na Ciebie, Twojego męża i dziadka też...

We wszystkim masz rację Eva11. Tak dalej się nie da.
Mam jednak zal do męża, że nagle wszystkich od siebie odseparował czy ktoś winny czy nie winny.
Być może jest w tym wszystkim zagubiony, za dużo spraw się nazbierało, ale przecież są dzieci i to one są w tej sytuacji najważniesze, a nie nasze zranione uczucia.
Żebyś wiedziała, że moja psychika jest w totalnej rozsypce.
Mi też rodzice czasami tak mówili, że bez nich finansowo nie dali byśmy rady.Ale szybko to ucinałam, zadając pytanie jak oni dali by dali sobie radę sami utrzymując duży dom.

16

Odp: jak dalej żyć
desperatka napisał/a:

Niestety mój mąż zadziałał pod wpływem impulsu, jeno słowo za dużo, jak to zwykle bywa i pękło co myślę zbierało się od pewnego czasu. Trzaśnięcie drzwiami.........
To smutne, że nie chodzi o jakieś bardzo poważne sprawy, o poważne decyzje, chodzi o sprawy dnia codziennego, ale w sumie to z nich tworzy się życie. Jak to jest, każdy człowiek jest inny a historie powtarzaja się książkowo.
Niestety u mojego męża to okropna wada-brak dystansu do siebie do świata. Zawsze tak było, że wszystko brał bardzo serio, do wszystkiego podchodził bardzo ambicjonalnie, a tak się nie da.
Zastanawiam się czy myśli w tym momęcie o dzieciach co one przeżywają.
wkur........ bo mówi, że on świąt nie obchodzi, czy macie zrobine zakupy, czy prezenty wszystkie-pyta. Mam gdzieś prezenty one są przecież miłym dodatkiem. Nie że może kupimy, coś zrobimy wspólnie ,tylko wy świętujecie ja nie mam ochoty. Dla dzieci chociaż stworzył by pozory.
Jesteś facetem co tym myślisz?
Mi się wyrzygać na to wszystko  i tyle

nie śmiem nic stwierdzać
to jaki zawsze był, ma na pewno też wiele wspólnego z wychowaniem, wyniesionym z domu

ja nie pisze kto co albo komu za co

rzucam przemyślenia, generalnie uważam że wina zawsze jest gdzieś po środku

kwestia wyciąganai wniosków z tego co na s juz spotkało
żeby wyeliminować błędy w przyszłości

przy braku pracy nad tym, chociażby przemyślenia istoty problemu, złych relacji, jakiegoś ciśnienia w związku, itd itp

się człowiek oszukuje, bo niby wie zrozumiał,
ale nic nie zmienił, nie wprowadził tego w zycie

byc moze się mylę, być moze mnie tu ktoś zaraz zjedzie

no przecież po to mówimy jednym językiem, po to wyznajemy w większości jedną wiarę, podporządkowujemy się jednym przepisom

z założenia mamy wiele podstaw do tego żeby egzystować w zgodzie

jeśli jest źle, i wiemy co jest źle
i rozumiemy skąd się bierze to  "źle"

poprostu możemy to zmienić, lub się nad sobą użalać, kogoś gnębić

może wystarczy spokojna rozmowa, moze facet po prostu z czymś sobie nie radzi, a tutaj znalazł upust energii w sobie nagromadzonej,
to nie musi być sama domowa sytuacja, może być kilka czynników


często tak się kończy że wychodzi, czy to po prostu pierwszy raz ??

mój odbiór wtrącających się teściów był po pewnym czasie tragiczny, uwierz

generalnie jeśli sie jest nie u siebie, to jest naprawdę drażniący temat, ja rozumię realia że są różne, ale to Ty powinnaś tego typu akcję prostowac mówię o Twoich rodzicach

bo jego "prostowanie" przyniesie tylko kolejne, kłótnie, problemy

zawsze brałem kawały o teściowych przez przymróżenie oka,

ale uważam że im szybciej się dzieciarnie na swoje "wywali" tym szybciej wydorośleje
małżeństwo szybciej się dotrze, zweryfikuje że tak powiem

siedzenie z teściami, to zawsze COŚ, jak nie szybciej to póżniej

powodzenia i spokoju, na święta

17

Odp: jak dalej żyć

Do autorki; Oboje z mężem braliście pod uwagę ,że mieszkanie z rodzicami będzie dla Was tańszym rozwiązaniem...Nadal nie macie funduszy na samodzielne mieszkanie....Co do opieki nad Twoją mamą to można jej zorganizować opiekę np.z Ośrodka Pomocy Rodzinie...Piszesz ,że ojciec ,,lubi się powymądrzać"....to jeszcze można wytrzymać do póki nie robi większych awantur, a w razie czego można też to gdzieś zgłosić....
Zamieszkanie samodzielne ma swoje dobre strony ,ale nigdzie nie jest idealnie....
Mąż najwyrażniej nie uniósł problemu ....Przykre to ,ale Ty się sama zastanów i coś zdecyduj...Na męża bym nie liczyła...
Pozdrawiam...A propos świąt to nie ma obowiązku ich nikt obchodzić...To jeszcze nie jest jakieś przewinienie...

18

Odp: jak dalej żyć
Maru napisał/a:

Do autorki; Oboje z mężem braliście pod uwagę ,że mieszkanie z rodzicami będzie dla Was tańszym rozwiązaniem...Nadal nie macie funduszy na samodzielne mieszkanie....Co do opieki nad Twoją mamą to można jej zorganizować opiekę np.z Ośrodka Pomocy Rodzinie...Piszesz ,że ojciec ,,lubi się powymądrzać"....to jeszcze można wytrzymać do póki nie robi większych awantur, a w razie czego można też to gdzieś zgłosić....
Zamieszkanie samodzielne ma swoje dobre strony ,ale nigdzie nie jest idealnie....
Mąż najwyrażniej nie uniósł problemu ....Przykre to ,ale Ty się sama zastanów i coś zdecyduj...Na męża bym nie liczyła...
Pozdrawiam...A propos świąt to nie ma obowiązku ich nikt obchodzić...To jeszcze nie jest jakieś przewinienie...

dziękuje za wszyskie posty dało mi to trochę do myślenia. czasem dobrze posłuchać zupełnie obcych ludzi okazują się. tak bliscy i mają inne patrzenie na sprawę.  przeszło mi przez myśl czygdybyśmy mieszkali sami mój mąż nie szuklby dziury w całym w związku z innymi prblemami a przecież w życiu ich nie brakuje.masz rację że nigdy nie jest idealnie . może to w nim jest problem może nie udzwigna problemu ,czym dłużej się zastanawiam to myślę że najgorsze jest nie mieć dystansu do sobie i tego co przynosi nam los co do świat nie ma obowiązku obchodzenia tylko my zawsze obchodziliśmy go miło i naprawdę w fajnej atmosferze trochę z rodzina ale tylko trochę a resztę we dwójkę z dziećmi

19

Odp: jak dalej żyć
Maru napisał/a:

Do autorki; Oboje z mężem braliście pod uwagę ,że mieszkanie z rodzicami będzie dla Was tańszym rozwiązaniem...Nadal nie macie funduszy na samodzielne mieszkanie....Co do opieki nad Twoją mamą to można jej zorganizować opiekę np.z Ośrodka Pomocy Rodzinie...Piszesz ,że ojciec ,,lubi się powymądrzać"....to jeszcze można wytrzymać do póki nie robi większych awantur, a w razie czego można też to gdzieś zgłosić....
Zamieszkanie samodzielne ma swoje dobre strony ,ale nigdzie nie jest idealnie....
Mąż najwyrażniej nie uniósł problemu ....Przykre to ,ale Ty się sama zastanów i coś zdecyduj...Na męża bym nie liczyła...
Pozdrawiam...A propos świąt to nie ma obowiązku ich nikt obchodzić...To jeszcze nie jest jakieś przewinienie...

sorry nie rozbawiaj mnie z tym
że nie ma obowiązku świąt obchodzić

rozglądnij się co zdecydowana większość polaków właśnie robi

przygotowywuje się do Świąt,
do wspólnego czasu,

jedni czekają na wigilię, drudzy na inne sprawy,

jeśli dobrze łapię jesteś kobietą

no powiedz że nie była byś wkurzona, jakby mąż z którym spedzałaś wcześniejsze święta powiedzmy że już tradycją się stało

a koleś hmmmmmm

podejmuje decyzję a w tym roku nie będę z wami na świeta (generalnei ma ciebie i dzieci w dalekiej D)

powiedz mi że to nie problem dla ciebie

20

Odp: jak dalej żyć
desperatka napisał/a:

co do świat nie ma obowiązku obchodzenia tylko my zawsze obchodziliśmy go miło i naprawdę w fajnej atmosferze trochę z rodzina ale tylko trochę a resztę we dwójkę z dziećmi

Teraz (może tylko przejściowo) wszystko na Twojej głowie ....
Jak nie będziesz użalać się nad sobą to dasz radę ....
Wszystkiego dobrego świątecznie Ci życzę...

21

Odp: jak dalej żyć
tenniedobry2 napisał/a:

rozglądnij się co zdecydowana większość polaków właśnie robi

przygotowywuje się do Świąt,
do wspólnego czasu,

Tylko od nas zależy jak spędzimy te wolne dni....
A ,że nas ktoś opuścił to jeszcze nie znaczy ,że to koniec świata...

Nie zawsze musimy robić to samo co większość...

22

Odp: jak dalej żyć
Maru napisał/a:
desperatka napisał/a:

co do świat nie ma obowiązku obchodzenia tylko my zawsze obchodziliśmy go miło i naprawdę w fajnej atmosferze trochę z rodzina ale tylko trochę a resztę we dwójkę z dziećmi

Teraz (może tylko przejściowo) wszystko na Twojej głowie ....
Jak nie będziesz użalać się nad sobą to dasz radę ....
Wszystkiego dobrego świątecznie Ci życzę...

fajnie się mówi weź się uzalaj gorzej zrobic. gdybym jeszcze wiedziała że jestem czemus. winna

23

Odp: jak dalej żyć

Piszesz, że mąż wyprowadził się pod wpływem impulsu "jedno słowo za dużo", ale czyje to było słowo Twoje, czy ojca. Rozumiem napiętą atmosferę, którą tworzy ojciec wtrącając się w Wasze sprawy, pouczając, czepiając się zwłaszcza będąc pod wpływem alkoholu. Wszyscy są zdenerwowani, ale uważam, że w takich sytuacjach, stanowczo powinnaś trzymać z mężem. Z podchmielonym tatusiem nie ma sensu dyskutować, można starać się go zignorować. Sama wiesz najlepiej jak to wszystko wygląda na co dzień. Postawa Twojego męża, jego ucieczka, pozostawienie Ciebie z całym problemem samej, jest pożałowania godne. Gdy wróci, bo chyba nie zamierza zniknąć na zawsze, spróbujcie ustalić wspólny front, jak radzić sobie z upierd**ym tatusiem, nie ponosząc takiego uszczerbku na zdrowiu psychicznym i życiu Waszej rodziny.

24

Odp: jak dalej żyć

Dlaczego autorko napisalas o kredycie niejako z automatu? Nie znasz powiedzenia z deszczu pod rynne? Z jednego problemu chcesz wejść w drugi problem? Przeciez można cos wynająć na jakiś czas. Musi nie znaczy ze musi...

25

Odp: jak dalej żyć

metlik w głowie totalny kanał mam dość może kiklawolnych dni da mi więcej czasu
ma pomyślnie co dalej z zrobic z życiem

26

Odp: jak dalej żyć

mój mąż utrzymuje nadal że musi wszystko przemyśleć w samotności słowa wyjaśnienia dzieciom .jaki egoista . mam dość życia w zwiazku. w ktorym każdy dzień to niepwnosc . rozmowy. nie wchodza. w grę .zostawił mnie z problemem sama i jeszcze. każe rodzinie. klamac. dlaczego go nie ma .
postaralam stworzyc dzieciom namiastkę świat robiłam dobra minę do złej gry koszmar. niewiem czy kiedys. zdolam. mu to wybaczyć.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024