Powiedział mi, że umówił się z prostytutką ale do niczego nie doszło, ponieważ mnie kocha i nie mógł tego zrobić. Nie wiem co robić
Punkt za szczerosc, minus za pokuse wiec w sumie nic takiego sie nie stalo.
Jesli to prawda to troche go zjedz ale nie przesadzaj.
I wierzysz mu? Do niczego nie doszło, bo cię kocha, ale w momencie umawiania się cię nie kochał, skoro się umówił, tak?
Moim zdaniem doskonale wiesz, co robić, ale chcesz by ktoś, kto nie jest emocjonalnie zaangażowany w sprawę ci to napisał. Więc ja za takie coś pokazałabym facetowi drzwi, a jeśli by pokazanie nie pomogło, to dołączyłabym mało subtelnego kopniaka w zadek.
Punkt za szczerość? Dla mnie ta "szczerość" jest gorsza od niezrealizowanej wizyty u prostytutki. U prostytutki nie był, więc w sumie nic nie zrobił. Po jakie licho jej to mówił? Chyba oczywiste jest dla każdego, ze takim wyznaniem przyjemności drugiej połowie nie sprawi. Szczyt kretynizmu.
Co zrobić? Poinformować wielce łaskawego pana, że dla Ciebie zdrada oznacza koniec związku. O ile oznacza. Jeśli potrafisz żyć z takim, który swój interes musi w kilku miejscach naprzemiennie maczać - nic nie robić.
Edit:
no tak, jak zauważyła Emilia - o ile nie był...
Pomiędzy szczerością a zwykłym chamstwem jest bardzo cieniutka granica, którą Twój facet niezaprzeczalnie przekroczył. Ja chamstwa nie trawię, a ponadto nie umiałabym wspólnie żyć z człowiekiem, którego szczerość jest dla mnie wątpliwa, więc jak się już pewnie domyślasz, jestem kolejną z tych, która spakowałaby jego tobołki i wystawiła za drzwi.