Ciężko mi o tym pisać, ale myślę, że kobieta, która była ze mną mnie zdradzała i do teraz nie daje mi to spokoju.
Otóż nie uważam się za nadzwyczajne przystojnego, ale również do tych "niezadbanych mężczyzn nie należę", jestem wysportowany i sprawny fizycznie. Piszę to dlatego, ponieważ moja była ciągle dużą uwagę zwracała na innych mężczyzn niekoniecznie przystojnych. Wymieniała spojrzenia, wiem, że całowała się z innym facetem (przyznała się do tego dopiero po rozstaniu i kiedy jej to powiedziałem, że wiem). Moje podejrzenia były od momentu, kiedy byłem w niej i czułem luz. Rozmawiałem z nią na ten temat, ale powiedziała, że nie umiała by tego zrobić i nie robi i nie zrobi. Po jakimś czasie znowu czułem odpowiednie tarcie i widziałem jak ona na to reaguje, było normalnie i przyjemnie dla obojgu. Niestety ta sytuacja się powtarzała i przeważnie jak się nie widzieliśmy 3,4 dni (od razu zaznaczam, że wcześniej jak się nie widzieliśmy nawet tydzień, bądź dwa, to czułem tak jak wcześniej, odpowiednie tarcie), albo pokłóciliśmy. Straciłem przez to pewność siebie i miałem problemy, których nigdy wcześniej nie zaznałem.
Nasuwają mi się dwa pytania skierowane głównie do kobiet. Czy jak uprawiałyście seks z dwoma facetami w przybliżonym czasie czułyście takie różnice? i...czemu kobieta się nigdy nie przyzna do tego nawet, kiedy to zrobiła? Dodam, że mój sprzęt jest normalny, przeciętna wielkość Kowalskiego. Nie jest to moja pierwsza kobieta z innymi nie miałem nigdy takiego problemu. Będę wdzięczny za każdą rzetelną odpowiedz i pomoc.