Odkąd zachorowałam na cukrzycę, czytam skład dosłownie wszystkiego co kupuję, zawsze odżywiałam się zdrowo, ale czytam i czytam, okazuje się, że nawet mrożone warzywa mogą zawierać syrop glukozowo-fruktozowy, nie wspominając już o wędlinach ze skrobią ziemniaczaną i również z cukrem.
Cukrzyca dopada coraz więcej ludzi i wcale niekoniecznie otyłych żarłoków 45+, dopada ludzi szczupłych i aktywnych, dopada dzieci, młodzież, młodych dorosłych. Ruch i odpowiednia masa ciała obniżają ryzyko, jednak nie zupełnie, można być szczupłym, aktywnym, a mimo to zachorować z powodu tego co przez lata nieświadomie w siebie wrzucaliśmy.
Warzywa i wędliny, to jedno, dalej mamy napoje udające soki, ale w środku sam cukier i może 10% soku, może, bo zdarzają się takie przypadki kiedy soku jest poniżej 1%, a reszta to cukier i sztuczne barwniki, często to np. taka koszenila, owad, niby nie jest jakiś strasznie szkodliwy, ale jest silnym alergenem, może wywoływać astmę i alergię zwłaszcza u dzieci, znajduje się też w jogurtach popularnej firmy na D także w wersji tych jogurtów dla dzieci. Reklamy mówią jedzmy jogurty są zdrowe, tak są, ale tylko te naturalne, bez dodatku barwników i cukru, inne to jedynie kilka % owoców i tona cukru lub syropu glukozowo fruktozowego, który mocno obwiniany jest za wzrost zachorowań na cukrzycę i za otyłość.
Sosy do sałatek i do kanapek. Nie ma tam praktycznie nic wartościowego, nieco octu, soli, pieprzu, ziół, sztucznych aromatów i gumy guar, która sprawia, że sos jest gęsty, niby nie jest szkodliwa, ale płacimy grube pieniądze za wodę z przyprawami.
Ciemne pieczywo udające jedynie, że jest zdrowe, bo tak naprawdę to pszenne buły pokolorowane na brąz.
Paczkowane mięso, tu również dodatki soi i innych wypełniaczy, o zgrozo pojawiają się również wzmacniacze smaku i konserwanty (w surowym mięsie!).
Słodycze, to już nie są te same słodkości, guma guar, sztuczne aromaty, mało kakao za to tony cukru i.... tłuszczu palmowego, taniego, ale jednocześnie fatalnego tłuszczu, który niszczy nasze żyły i serce.
Czytacie skład? Sprawdzacie czy warzywa to tylko warzywa, a mięso to tylko mięso? Unikacie niektórych substancji?
Zachęcam również, by co jakiś czas sprawdzać produkt nam już znany, bo producent skład może zmienić i takie oto mięsko wołowe, które kiedyś kupowaliśmy 100% polędwicy wołowej, stało się 68% polędwicy wołowej, a reszta, to woda, cukier, glutaminian, maltodekstryna. Opakowanie identyczne, skład już zupełnie inny.