Kiedy poznawalam swojego faceta,który jest juz po 30 imponowala mi jego pomocnosc
i to ze jest dosc rodzinny. Mieszkamy jakies 70 km od jego rodziny on tez pracuje w swoich rodzinnych stronach. Zauwazylam ze mama prosi go o wszystko a on po prostu nie potrafi odmowic...napraw kran,wkrec nowa zarowke,wyjdz z psem...po pracy jezdzi do niej prawie codzsiennie aby jej w czyms pomoc...jego brat mieszka DWIE KLATKI DALEJ!ale nie pomoze mamie bo on ma przeciez zone i dwoje malych dzieci...i to jest jego wymowka...ostro sie z tego powodu klocimy...boje sie ze jak zalozymy rodzine to ta mama i tak bedzie we wszystko nadal angazowala syna.ostatnio juz chcialam sie z nim z tego powodu rozstac choc bardzo mi na nim zalezy;( prosze pomozcie.
To moze byc duzym problemem. Takim stalo sie u mnie, nie matka lecz siostra. Poszukaj spokojnej rozmowy, dowiedz sie czy jemu to pasuje czy faktycznie jest tak ze nie potrafi odmowic. Powiedz mu Jak sie z tym czujesz, ze uwazasz to za lekka przesade i ze skoro zdecydowal sie na zycie pod jednym dachem z toba to powinien sie tego trzymac i odciac sie troche od mamy. Jezeli mu zalezy wezmie pod uwage twoje uczucia.
dzieki Bebeq za szybka odpowiedz.Zdaje sobie sprawe ze to bedzie w przyszlosci gdy pojawi sie rodzinka uporczywy problem. Rozmawialismy szczerze o tym i powiedzial ze to jego mama a te 15 minut go nie zbawi jak do niej wstapi...tyle ze wstepuje do niej codziennie i ona prawie codziennie jeszce wieczorem do niego dzwoni.Nadmienie ze jest rozwiedziona.
To jego matka, chyba normalne, że chce jej pomagać? A ty wydajesz się o to zazdrosna, robisz sceny i myślisz o odejściu, bo on pomaga mamie - czy to dojrzałe?
Przecież jest z tobą, więc nie wiem czego ty się boisz, chcesz go w klatce trzymać?
W tym przypadku rozumiem poduszke w pelni, bo wiem Jak to jest. Ja mojego tez nie chce trzymac na smyczy czy czegokolwiek mu zabraniac, bo nie jestem jego matka i on tez jest dorosly. Ale uwazam ze dorosly czlowiek musi sie zdecydowac albo poswiecac swoj wolny czas rodzinie, zwiazkowi albo umiejetnie to podzielic, przy tym ostatnim trzeba zwracac uwage na to zeby nikogo nie zranic.
ja zwracam uwage nawet przy odwiedzinach mojej rodziny zeby Partner nie czul sie odepchniety, moj Partner tak nie ma ci tez bardzo mnie boli. Walcz o swoje poduszka, po dobroci i rozmowa, ale o swoje.
A to facet nie może decydować, nie ma swej woli, jest misiem o bardzo małym rozumku... żeby nakierowywać go na to co powinien robić i ile czasu poświęcać swojej partnerce a ile mamie??
Pomoc Mamie to jedno , ale umiejętność poradzenia w takich sytuacjach to drugie.
Natomiast Mama jak to Mama potrzebuje pomocy bo jest sama, z tego co piszesz.
Ale nie powinno to być nadużywane, u mnie jeśli syn nie ma czasu, to nie ma.
Mieszka z dziewczyną , więc ma domowe obowiązki itp ja to rozumiem. Jak sam podjedzie bo
coś jeszcze z domu nie wziął... to wtedy pomaga mi lub umawiamy się że jeśli czas pozwoli
mu na to to mi pomoże.
Remi obawiam sie ze zle mnie zrozumiales. Mowimy o zwiazku, czyli oczywiste dla mnie jest to ze nikt nikomu nie mowi co ma robic ani nie rozkazuje, tylko 2 ludzi rozmawia o swoich uczuciach i szanuje je wzajemnie. Walczyc o swoje w zwiazku czyli starac sie dojsc z partnerem so kompromisu.
Kiedy poznawalam swojego faceta,który jest juz po 30 imponowala mi jego pomocnosc
i to ze jest dosc rodzinny. Mieszkamy jakies 70 km od jego rodziny on tez pracuje w swoich rodzinnych stronach. Zauwazylam ze mama prosi go o wszystko a on po prostu nie potrafi odmowic...napraw kran,wkrec nowa zarowke,wyjdz z psem...po pracy jezdzi do niej prawie codzsiennie aby jej w czyms pomoc...jego brat mieszka DWIE KLATKI DALEJ!ale nie pomoze mamie bo on ma przeciez zone i dwoje malych dzieci...i to jest jego wymowka...ostro sie z tego powodu klocimy...boje sie ze jak zalozymy rodzine to ta mama i tak bedzie we wszystko nadal angazowala syna.ostatnio juz chcialam sie z nim z tego powodu rozstac choc bardzo mi na nim zalezy;( prosze pomozcie.
Cóż, najprościej jest pogadać ale KONSTRUKTYWNIE. Np ustalić, że wpadnie do rodziców dwa razy w tygodniu i zrobi to co trzeba, a jak wydarzy się coś pilnego to trudno - będzie częściej. Albo powiedz, że chcesz jechać z nim. Da się to sensownie zorganizować, tylko trzeba dobrej woli z dwóch stron. Przyjmij, że jemu na Tobie zalezy, Tobie na nim też, więc coś ustalicie. Tylko proszę zastanów się najpierw, czy Ty nie robisz z igły wideł. Czy wskutek jego zachowania coś u Was w domu jest zaniedbane? Ty się czujesz zaniedbana? Bo jeśli chciałabyś, żeby gonił do domu tylko po to, żeby pooglądać, jak Ty malujesz paznokcie albo zmywasz naczynia, to jakoś nie widzę motywacji dla niego.
Jeśli facet mimo prób rozmów z Tobą nie zmieni swojego zachowania, a Ty go nie zaakceptujesz, to czym prędzej zmień faceta. Piszę to absolutnie poważnie. Istnieją po prostu tacy "społeczni" ludzie. Którzy w swoim domu nie zrobia a innym pomoga. Taki mają charakter i tym się pozytywnie napędzają, że robią coś dla innych. Tym bardziej,, jeśli Ci inni to rodzina. Jeśli nie jesteś w stanie z tym żyć (a wcale nie musisz chcieć), to odpuść. Dla mnie jest to bowiem jedna z akich rzeczy, które wydają się nie mieć znaczenia, ale po kilku latach potrafią zniszczyć małżeństwo.
Przy okazji zastanów sie trochę, czemu on tak do domu rodzinnego jeździ. Nie piszesz ile jesteście razem, czy długo mieszkacie ze sobą, jakie macie plany. Bo pomagaanie to jedno, ale jeśli faktycznie te wizyty są tak częste, to może jest coś, czego nie bierzesz pod uwagę. Np. ucieka do domu, bo między Wami sa jakieś problemy, a mama najlepiej pocieszy. Albo dla niego to forma przecinania pępowiny (oby nie do śmierci). A może po prostu nie dorósł do związku, jakiego Ty potrzebujesz i bardzo mu się podoba bycie synkiem mamusi. Wkurzanie się niewiele tu pomoże, raczej zweryfikuj swoje oczekiwania wobec partnera. A może jego matka po prostu lepiej gotuje i go dokarmia
?
Tak na marginesie: Bebeq - wybacz, ale u Ciebie sytuacja jest trochę inna. Trudna i u mnie pewnie poszłoby jednak na noże, bo jeśli nie przejaskrawiasz zachowań tej dziewczyny (pamiętaj o hormonach w ciązy i o tym, że generalnie jak się kogoś nie lubi, to doszukuje się we wszystkim negatywów), to po prostu są to rzeczy dla mnie na dłuższą metę nieakceptowalne. A jestem baardzo rodzinną osobą. W Twoim przypadku chodzi o młodą, zdrową osobę, która dla własnego dobra powinna sobie zacząć sama dawać radę. Twój facet powinien sobie uświadomić, że traktując swoją siostrę jak przedszkolaka wyrządza krzywdę przede wszstkim jej... Tutaj mamy do czynienia z rodzicem i jest to dużo większa zalezność.
Poduszka - przepraszam za offtopic.
Nie wszystkie kobiety są technicznie oblatane. Naprawa kranu, to akurat mogę zrozumieć, wkręcenie żarówki i wyprowadzanie psa już nie (chyba że ktoś jest chory).
Jest wysoce prawdopodobne, że brat męża też był tak eksploatowany i stwierdził, że ma dosyć. Nie wierzę, że mieszkając dwie klatki dalej, nie widywał matki często, może za często.
Z drugiej strony - Poduszko, a ty poradziłabyś sobie ze wszystkimi awariami sama? Wyobraź sobie, że mąż wyjeżdża, jego brat może ci pomóc, ale tego nie uczyni, bo bratowa zrobi mu awanturę na cztery fajerki.
Z tego wszystkiego należy wyciągnąć wniosek: ucz się babo wszystkiego, bo po urodzeniu syna, nie masz co liczyć na jego pomoc, zagarnie go synowa. A tak na serio - trzeba liczyć się z tym, że dzieci mogą zamieszkać na drugim końcu świata, umiejętności wszelakie będą jak znalazł.
11 2014-04-19 17:02:55 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-04-19 17:03:40)
Z powierzchownego opisu autorki wnioskuję, że problem pt. ''facet ZBYT związany z rodziną'' stanowi 10 % istotnego problemu.
Pozostałe 90% to fanaberia autorki- po prostu jest zazdrosna o kontakty faceta z matką.Na zasadzie ''nie bo nie''. Jakby w tym samym czasie siedział z piwem przed telewizorem, to by było ok.
Bujałem się raz z taką cwaniarą, która na wieść, że jadę pomóc w czymś mamie, nagle strasznie mnie potrzebowała, zaczynała podwójnie tęsknić i potrójnie kochać.