Bylam w związku pół roku. Nasz związek było jak z bajki. Starał się o mnie , był tak zakochany. Pokochałam go a on mnie. Nagle z dnia na dzień zostawił mnie, ze robi to dla mojego dobra bo wpladl w klopty. Po miesiącu czasu przyjechal przeprosić i zebym mu wybaczyla to co zrobil ale ze musiał. Widujemy się raz na 2 tygodnie ,rozmawiamy smiejemy się itp. Non stop rbi mi jakies prezenty choć ja tego nie chce przyjąć bo nie po to z nim bylam i nie jestemy razem żeby takie rzeczy robił. Ale przeraża mnie jego obojetnosc. Siedzi obok i traktuje mnie jak zwykla kumpele. Co ja mam robic ? Co sądzicie o takiej relacji ? Jak z niej wybrnąć ?
Współczuję naprawdę
Widzisz ja dziś zerwałam kontakt z eks, coś we mnie pękło. Przerażało mnie, że traktuje mnie jak koleżankę, przerażała mnie ta obojętność i zrozumiałam, że nie mogę tak dłużej. Powiedziałam mu, że z naszej przyjaźni nic nie wyjdzie, nie tłumaczyłam się. Powiedziałam, że jest mi cięzko i tyle. Jak jedna osoba coś czuje więcej to taka przyjaźń jest bezsensu
Współczuję naprawdę
Widzisz ja dziś zerwałam kontakt z eks, coś we mnie pękło. Przerażało mnie, że traktuje mnie jak koleżankę, przerażała mnie ta obojętność i zrozumiałam, że nie mogę tak dłużej. Powiedziałam mu, że z naszej przyjaźni nic nie wyjdzie, nie tłumaczyłam się. Powiedziałam, że jest mi cięzko i tyle. Jak jedna osoba coś czuje więcej to taka przyjaźń jest bezsensu
Tez chce to zrobić ,ale myslalam żeby poczekać z tym do Walentynek zobaczyć czy cos zrobi,a wiem ze znając jego wysle jakies kwiaty i chciałam wtedy pojechać do niego i porozmawiać albo w jedną ,albo w drugą, bo tylko się miecze w tym.Ale nie wiem czy tyle wytrzymam . Mialam bym pretekst po prostu do rozmowy
KlaraAntonina napisał/a:Współczuję naprawdę
Widzisz ja dziś zerwałam kontakt z eks, coś we mnie pękło. Przerażało mnie, że traktuje mnie jak koleżankę, przerażała mnie ta obojętność i zrozumiałam, że nie mogę tak dłużej. Powiedziałam mu, że z naszej przyjaźni nic nie wyjdzie, nie tłumaczyłam się. Powiedziałam, że jest mi cięzko i tyle. Jak jedna osoba coś czuje więcej to taka przyjaźń jest bezsensu
Tez chce to zrobić ,ale myslalam żeby poczekać z tym do Walentynek zobaczyć czy cos zrobi,a wiem ze znając jego wysle jakies kwiaty i chciałam wtedy pojechać do niego i porozmawiać albo w jedną ,albo w drugą, bo tylko się miecze w tym.Ale nie wiem czy tyle wytrzymam . Mialam bym pretekst po prostu do rozmowy
Proponuję zerwać kontakt do walentynek:) (jak ma Ci to pomóc) a w walentynki przemyślisz to jeszcze raz i zobaczysz co czujesz. Sama widzisz, że taka przyjaźń nie ma sensu. Ile jeszcze dasz radę patrzeć jak Cie olewa?
Własnie nie wiem o co do końca mu chodzi bo niby traktuje mnie jak kumele, a tu non stop dzwoni, pisze. teraz w sobote chciał przyjechać porozmawiać, ale popsuło mu się auto wiec się umówiliśmy ze ten jeden raz ja przyjadę bo to było kolo 100 km. I jak weszłam do pokoju była ttam ramka cyfrowa tora dostal odemnie na walentynki i moje zdjęcia. Jak wyszłam do łazieniki szybko wyłączył bo myslal ze nie zauważyłam. Niewiem jak mam rozumieć jego gesty, zachowania . To jest wszystko dziwne, Jaki były przyjezdza do dziewczyny na urodziny z kwiatami, na swieta itp. Nie wiem czy ja robie sobie tylko nadzieje czy on rzeczywiście cos czuje ....
Własnie nie wiem o co do końca mu chodzi bo niby traktuje mnie jak kumele, a tu non stop dzwoni, pisze. teraz w sobote chciał przyjechać porozmawiać, ale popsuło mu się auto wiec się umówiliśmy ze ten jeden raz ja przyjadę bo to było kolo 100 km. I jak weszłam do pokoju była ttam ramka cyfrowa tora dostal odemnie na walentynki i moje zdjęcia. Jak wyszłam do łazieniki szybko wyłączył bo myslal ze nie zauważyłam. Niewiem jak mam rozumieć jego gesty, zachowania . To jest wszystko dziwne, Jaki były przyjezdza do dziewczyny na urodziny z kwiatami, na swieta itp. Nie wiem czy ja robie sobie tylko nadzieje czy on rzeczywiście cos czuje ....
Nie wiem co on czuje do Ciebie:( Nie znam go i ciężko powiedzieć o co może mu chodzić. Jeżeli chodzi o Ciebie to wcale się nie dziwię że masz nadzieję, sama bym miała na Twoim miejscu. Musisz zrobić jak czujesz, tylko się nie płaszcz! ![]()
7 2014-01-06 21:30:00 Ostatnio edytowany przez marta111991@onet.eu (2014-01-06 21:30:22)
"prawdziwa miłość jest wtedy kiedy pozwalasz odejść, a sam zyjesz w cierpieniu " - jak to mowią. Powiem co czuje bo nie potrafie udawać przyjaciółki, i po prostu odjade . Mineło 5 msc a ja wciąż go kocham i nie ułoże sobie zycia jeśli czegos nie zrobie ![]()
"Jeżeli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci- jest twoje.
Jeśli nie - nigdy tego nie było..."
Ja też nie potrafię udawać przyjaciółki..., u mnie minęło prawie pół roku a ja nadal tkwię w miejscu. Zgadzam się z tym, żeby odejść, inaczej będziemy trwac w takim zawieszeniu ciągle. Tylko pozostaje nam wytrwać ![]()
"Jeżeli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci- jest twoje.
Jeśli nie - nigdy tego nie było..."
Ja też nie potrafię udawać przyjaciółki..., u mnie minęło prawie pół roku a ja nadal tkwię w miejscu. Zgadzam się z tym, żeby odejść, inaczej będziemy trwac w takim zawieszeniu ciągle. Tylko pozostaje nam wytrwać
To jest chyba w tym wszystkim najtrudniejsze, boje się z nim rozmawiać bo wiem ze się totalne załamie jeśli rzeczywiście to będzie koniec, ale wiem ze tak dluzej być nie może ;/
też się tego boję, czarne myśli mnie nachodzą, że całkiem o mnie zapomni. A w głębi duszy wiem, że postąpiłam słusznie
Mam właśnie załamanie:( Gdzieś tam jest malutka nadzieja, że może jednak zatęskni...
Ech byle tylko wytrwać...
też się tego boję, czarne myśli mnie nachodzą, że całkiem o mnie zapomni. A w głębi duszy wiem, że postąpiłam słusznie
Mam właśnie załamanie:( Gdzieś tam jest malutka nadzieja, że może jednak zatęskni...
Ech byle tylko wytrwać...
podziwiam Cie ze zdobylas się na tą rozmowę. Ja się cholenie boje to zrobić ...
wiesz, bardzo długo się do tego zabierałam. Zanim ta myśl dojrzała to minęło parę tygodni. Ale zdobyłam się na odwagę dziś. I nie wiem czy żałuję, czy nie. Po prostu wiem, że dłużej bym tego nie zniosła. I tak jestem psychicznie wykończona