Tak długo już mnie to meczy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Tak długo już mnie to meczy...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Tak długo już mnie to meczy...

W sumie nie wiem od czego zacząć,czytam rożne fora, ale zazwyczaj nigdy się nie odzywam, ale chcialabym w końcu wyrzucić z siebie to wszystko...


Nasz związek nigdy nie należał do latwych. Poznalismy sie jak Miałam osiemnaście lat, dość wszystkiego i zjawił się on. Taki inny. Po miesiącu namówił mnie na ślub cywilny, wzielam go, wydawalo mi się ze nie może być złe,ze wkońcu znalazł się ktoś kto mnie kocha. W domu nie spotykało mnie nic dobrego ? byla przemoc i znęcanie się nad nami psychiczne,tak strasznie chciałam od tego uciec. Chyba to mnie zgubiło.
Zamieszkawszy razem, po roku zaszłam wciąże i w sumie wtedy się zaczęło. Zaczął mnie bić, wyzywać,ja nie umiałam i chyba nie chciałam się bronic. Byłam nikim. W 6miesiącu ciąży zabrał mnie na wycieczkę jak się okazało do lekarza - chciał żebym usunęła ciąże. uciekłam stamtąd. Przepraszał, wróciłam. Urodzil się mój synek ? największe szczęście jakie mnie spotkało. Chroniłam go jak mogłam. Maz rzucał rzeczami i mną po ścianach, kopal, wyzywał, miałam mnóstwo siniaków, ale wszystko chowałam. Tak bardzo się wstydliwym. Nie miałam własnych pieniędzy więc byłam zdana na jego łaskę, czasem musiałam wracać do domu boso, bo przecież on płacił za moje buty!
Po kilku miesiacach zaszlam w ciaze drugi raz - maz zmusil mnie do dokonania aborcji. Wzielam leki. Zamknal mnie w domu i poszedl sobie a ja myslalam ze sie wykrwawie. Nie potrafie tego zapomniec i przebolec, chociaz wypieram to ze swojej swiadomosci jak sie tylko da! Jakby to nie dotyczylo mnie...
W międzyczasie poprawiły się relacjew moim domu ? to mama zauważyła ze coś jest nie tak. Złamałam się ? powiedziałam jaka jest prawda. Nie wiem skąd miałam sile po 2 latach tych męczarni, spakowałam go. Wyprowadził się. Niebyliśmy razem pól roku ? mąż poszedł na terapie, obiecywał,przepraszał i w sumie naprawdę było lepiej. Przez chwile.
Teraz synek ma 6 lat a ja mam dość.
Maz go nie nawiedzi, wyzywa, nie chce spedzac z nim czasu. Mnie traktuje jak śmiecia. Wyzywa, poniża,przy dziecku. Jest po prostu tyranem. Nie bije mnie, ale boje się zeznowu tak będzie.
Okłamuje mnie na każdym kroku.
Czasem zastanawiam się czemu jeszcze znim jestem, ale wtedy on staje się miły, przeprasza, mówi zekocha....
Tak mniej więcej to wyglada.
Nie jest to ciagle, to sa takie etapy... Tydzien jest dobrze , drugi tydzien zle. Czy jest dla nas jakis ratunek?
Mam 25 lat, maz 27.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Ratunek jest, odejdz. Jesli nie po to by chronić siebie to przynajmniej żeby ochronić dziecko. Masz dokąd odejść? Masz jakieś wsparcie, zaplecze finansowe?

3

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Ratunek jest. Dla Ciebie! Powinnaś od niego odejść i to natychmiast. Patrzysz jak on krzywdzi Wasze dziecko i dalej chcesz z nim być. To chore. Powinnaś sama iść na terapię. Nie pozwól komuś niszczyć Twojego życia, rozumiem Ciebie może nienawidzić mieć jakieś swoje powody, ale niewinne dziecko?
Uciekaj, proszę. Prędzej czy później znów uderzy , i nie tylko Ty na tym ucierpisz.

4

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Wsparcie jakies pewnie by sie znalazlo - w tym momencie moge polegac na rodzicach, siostrze, ale sie wstydze przyznac do bledu... Zaplecza finansowego nie mam, wzesniej pracowalam na pol etatu, ale maz sie temu sprzeciwial. W tajemnicy przed nim poszlam na studia dzienne - zostal mi jeszcze rok. Nie wiem w sumie jak mi sie to udalo tak naprawde.

5

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Sama sobie jesteś katem.
Możesz z tego wyjść, ale musisz zasadzić sobie solidnego kopa w tyłek i zacząć działać.

6

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Często wychodzę z założenia, że ludzie znają odpowiedzi na swoje pytania. Uważam, że w tym przypadku jest podobnie.
Kończysz studia, Twój plus. Papierek nie zaszkodzi przy szukaniu pracy.
Powiedz tylko jak Ty widzisz sobie swoje życie za powiedzmy 10 lat u boku takiego osobnika z gatunku nibymężczyzny?

7

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Klaudio  po prostu wywal go z mieszkania już na zawsze. Zrobiłaś to raz,ale dałaś się nabrać na jego gierki i zapewnienia że będzie lepiej. Takiego pokroju faceci jak on nie ma serca i godności jak widać. I takich jest pełno niestety,dlatego też nie daj się.... Szanuj swoje zdrowie i oczywiście dziecko,które wymaga miłości ... i spokoju , a przez tego "Dziada" nie macie tego.

Pozdrawiam i ściskam życząc odwagi w podjęciu odpowiedniej decyzji. smile
Trzymaj się.

8

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Pewnie, że jest ratunek, dla każdego z osobna. Choć dla Ciebie bardziej. W tajemnicy poszłaś na studia DZIENNE? To faktycznie trafił Ci się kochający, interesujący się Tobą facet...
Nie Tobie powinno być wstyd. Nie na Ciebie rodzina będzie zła. Jeśli zdarzy się to znowu, zrób obdukcję, miej czym z nim grać.

9 Ostatnio edytowany przez aniaklaudia (2014-01-03 23:03:29)

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Dziekuje za odpowiedzi. Jednak ja ciagle ludze sie ze moze on sie zmieni. Ze moze zrozumie cos, zmieni sie...
Szukalam pomocy u jego rodzicow, ale oni uwazaja ze wszstko jest ok, on jest poprostu nerwowy i moze to moja wina. Wszystko zreszta jest moja wina. Zapisali mu mieszkanie w formie darowizny wiec teraz slysze takze ze nikt mnie tu nie chce...
Sprawa ze studiami - wczesniej bylam na innym kierunku, zaocznie, ale mojemu mezowi bardzo to przeszkadzalo i to przerwalam. Na obecne studia zdalam egzaminy, dostalam sie , zaczelam chodzic i dopiero wtedy go poinformowalam. Poza tym duzo dalo mi tutaj wsparcie mojej mamy, pomaga mi z synkiem, zeby jakos pogodzic szkole moja i jego.
Nie chce patrzec na to jak on sie zachowuje, ale moze faktycznie sobie na to zasluzylam? Nie wiem jak to zmienic. Boje sie, wstydze. Nie wyobrazam sobie jak to bedzie za 10 lat...

Moze poprostu nie bylam/nie jestem dla niego odpowiednia skoro wyzwalam w nim takie negatywne emocje?

10

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Jeśli wyzwalasz w nim negatywne emocje to tym bardziej nie powinniście być razem. Może to być podyktowane jakimiś wydarzeniami z przeszłości, które budzą się w nim po alkoholu.

Nie wstydź się, na pewno to nie Twoja wina, nikt nie jest winny takiemu traktowaniu i nikt nie powinien sobie na to pozwalać.

Wiesz ,że związek powinien się opierać na zaufaniu, miłości, rozmowie, szacunku?

11

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Ratuj siebie i synka! Dziecko cierpi widząc, że nie jest akceptowane i jak mąż traktuje Ciebie. On się nie zmieni

12

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Po pierwsze jeśli tak jest, to jest przemoc w rodzinie, Więc albo odejdziesz od męża i założysz sprawę rozowdową z jego winy, założysz mu alimenty, na dziecko i na siebie,
Bo jeśli napisałaś prawdę, to dziwię się jeszcze co tam robisz, po za tym masz rodzeństwo i rodziców, więc do jasnej ciasnej, zrobią z nim pożądek czy będziesz się tak dupka kurczowo trzymać.

13

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

W domu nie spotykało mnie nic dobrego ? byla przemoc i znęcanie się nad nami psychiczne,tak strasznie chciałam od tego uciec.

A teraz co masz "w domu"? Jak Twoje dziecko za kilka lat opowie o swoim domu rodzinnym?

Wstydzisz się przyznać do błędu? Miałaś 18 lat, byłaś młoda i głupia. Teraz jesteś 7 lat starsza. Co się zmieniło w kwestii głupoty/rozumu?
Tkwisz w patologii, bo wstydzisz się przyznać do błędu... Za 10 lat patologia będzie jeszcze większa (patologie mają to do siebie, że się pogłębiają) i co wtedy powiesz swojemu synowi? Jak mu wytłumaczysz fakt wychowywania się w takiej rodzinie? A za 15 lat, kiedy Twój syn ucieknie z domu przed przemocą, tak jak Ty to zrobiłaś? Zostaniesz zupełnie sama, ze świadomością, że błąd sprzed lat zmarnował Ci życie.

Masz dopiero 25 lat. Całe życie przed Tobą. Błąd można naprawić. Możesz żyć inaczej. Jeszcze nie jest na to za późno. Za kilka czy kilkanaście lat już pewne sprawy będą nie do odwrócenia.

I nie łudź się, że on się zmieni. Niby dlaczego miałby to zrobić? Dla dziecka, którego nie znosi? Dla Ciebie, której uczucia przez tyle lat go nic a nic nie obchodziły? Dlaczego teraz miałby się zacząć przejmować Twoimi uczuciami?

14

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Czy sobie zasłużyłaś? Czym? Tym, że jestem ambitną kobietą, która godzi życie z tyranem, wychowywanie dzieci, prowadzenie domu, studia? Szacuneczek dziewczyno. Masz w sobie tę siłę, żeby się pozbierać, wiesz to.
Dlaczego z nim jestes? Choć to trudne, to wykazuję pewne zrozumienie dla kobiet, która mimo wzajemnej nienawiści do partnera, zostają z nim, bo zależy im na dzieciach. Ale Twój facet waszego dziecka nienawidzi. Ciebie zmusza do rzeczy, na które można znaleźć paragraf. Czy Ty jesteś godna bycia marionetką? Znam Cię tyle co z kilku postów, ale jestem pewna, że nie.

15

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Ja proponuję, żebyś przestała myśleć o sobie, a zaczęła myśleć o dobru Twojego dziecka.

16

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

a ja proponuje, byś zaczęła myślec o sobie, ale nieco pozytywniej. Czy zgodziłabyś się, że takie życie jest dobre dla jakiejkolwiek osoby, która się tu wypowiedziała? Że sobie zasłużyłą na męża tyrana? No nie sądzę. Więc czemu ty byś miała sobie zasłużyć? Jesteś głęboko zaburzona wydarzeniami z własnego dzieciństwa, więc teraz atmosferę tego koszmaru zbudowałaś sobie na nowo. To co ci może pomóc, to terapia. Zapisz się na nią jak najszybciej, Twoje problemy to bycie dorosłym dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej i współuzależnienie, jak mniemam, ale psychologiem nie jestem, w każdym razie te problemy możesz zgłosić na początek, to dalej cię pokierują. Twój syn prawdopodobnie po takich doświadczeniach też terapii już będzie wymagał, ja na pewno bym go do psychologa zaprowadziła.
Masz strasznie dużo okrucieństwa ze strony swojego męża, a jak podejrzewam i ojca, do przepracowania. Musisz nauczyć się kochać siebie, robić dla siebie więcej rzeczy i uwierzyć w swoje możliwości. tak an początek bardzo mądra, ale też trudna audycja o rozliczaniu się z trudną przeszłością: http://www.polskieradio.pl/9/304/Artykul/980822,Regina-Brett-nigdy-nie-jest-za-pozno-na-szczesliwe-dziecinstwo - polecam posłuchać


To co może pomóc twojemu mężowi to kop w dupę - może go obudzi, jak rypnie twarzą w błoto, może nie. Nie twój problem.

17

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

Jest ratunek, rozwiedź się weź prawnika, załóż sprawę o alimenty na dzieciaka i na siebie. Dojdzie zasiłek z opieki społecznej i jakoś koniec z końcem zwiążesz.
Siebie możesz katować ale pomyśl o dziecku które dorasta traktowane jak śmieć zrób coś bo to ty będziesz winna. Ogarnij się to się nie zmieni.
Też byłam z chłopakiem który był nie aż takim dupkiem ale nie wiele mniejszym i uwolniłam się po mimo że go kochałam.

18

Odp: Tak długo już mnie to meczy...

acha sprawa za znęcanie też pomoże. Idź do dzielnicowego oni są przeszkoleni pomogą ci. Możesz się starać o prawnika z urzędu, przyznają xi go ale lepiej wziąć adwokata prywatnego tylko że to z 4 tysiące.
Musisz wyrwać się tej sytuacji, jesteś młoda życie przed tobą i myśl o dziecku. wszędzie będziesz miała lepiej.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Tak długo już mnie to meczy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024