Kilka lat temu wyznałam miłość dla kolegi. Coś nas łączyło, ale on właśnie zaczął jakiś związek... Jak uznałam że wygupiłam się z tym wyznaniem uczuć i przestałam z nim rozmawiać. Spotkaliśmy się kilka razy ale nasze spotkania były bardzo krótkie i nerwowe. On nie potrafił nagle ze mną rozmawiać a wręcz uciekał o de mnie. Raz spotkaliśmy się na stancji (on odwiedzał kolegę z którym mieszkałam)zapytał co u mnie ale kiedy spojrzałam na niego (też speszona) on nagle wybiegł z mieszkania. nie widziałam go przez kilka lat... A przez tych kilka lat wyszłam za mąż i urodziłam dziecko.
Niedawno po raz kolejny przez przypadek spotkaliśmy się (okazało się że obecnie mieszkamy bardzo blisko siebie) i po raz kolejny oboje nie wiedzieliśmy nawet jak się przywitać...Spotkanie wygląda tak: on patrzy na mnie i nic nie może powiedzieć i dokładnie jest ze mną... Czasem wydaje mi się że jeszcze coś do niego czuje i on do mnie też i właśnie dlatego tak uciekamy od rozmowy i od jakiegokolwiek kontaktu. Nie wiem co o tym myśleć. Mam nadzieje że mi doradzicie co zrobić. To bardzo kłopotliwe...
Ja juz mam ułożone życie ale często wracam wspomnieniem do tamtych chwil to tez mnie zastanawia..
Oboje jesteście w związkach. Co Tobie dałaby rozmowa? Czy chodzi Ci o rozmowę w celu oczyszczenia atmosfery, po Twoim dawnym wyznaniu? Czy chciałabyś, żeby powróciły dawne koleżeńskie relacje? Jeśli tak, to zainicjuj spotkanie, aby o tym porozmawiać.
Jednak, jeśli chodzi Ci po głowie jakiś romans, to daj sobie spokój. Po co kusić los?
Chodziło mi o oczyszczenie atmosfery,ale jesli rzeczywiscie moze byc z tego cos wiecej dam sobie spokój. A zreszta jesli znów miało by cos wychodzic z mojej inicjatywy to nie chce po raz kolejny byc ta pierwsza... dzieki za pomoc ![]()
Jeśli zdarza wam się spotkać przypadkiem, warto by atmosferę oczyścić. Jeśli miałoby to wyjść od Ciebie, najlepiej trochę z żartem. Lody powinny puścić i zrobi się normalnie.