Witam,
Mam 20 lat, mój chłopak tyle samo. Znamy się od czasów gimnazjum, jednak nigdy nie przepadaliśmy za sobą za bardzo. Jakiś czas temu spotkaliśmy się w gronie wspólnych znajomych, gdzie mieliśmy okazję poznać się od innej strony i od tego czasu zaczęliśmy się spotykać ze sobą. Okazało się, że mój chłopak jest całkiem inną osobą, niż zawsze myślałam, że jest. Przy nim poczułam się naprawdę kochana, troszczy się o mnie, daje mi dużo ciepła i uczuć, zrozumienia, wsparcia, jest inteligentny, zaradny, empatyczny etc. Uważam go za naprawdę dobrą osobę. Spotykaliśmy się przez ponad 3 miesiące i czułam się naprawdę zakochana, czułam, że jest to najwspanialszy ze wszystkich chłopców, z jakimi się spotykałam. Teraz nadal tak uważam. Skończyliśmy szkołę średnią i stanęliśmy przed dylematem- czy wiązać się dalej, wyjechać razem na studia (ja planowałam studia ok.300km od miejscowości mojego zamieszkania), czy się rozstać. Zdecydowaliśmy się na to pierwsze.
Kilka dni temu wyjechaliśmy i wprowadziliśmy się do wynajętej kawalerki. Jednak od tego czasu czuję się dziwnie... Czuję się przytłoczona ciągła obecnością chłopaka, tym, że ciągle muszę z nim rozmawiać i czuję się, jakby nie było "mnie", jesteśmy tylko "my". Jest mi dobrze z moim chłopakiem, traktuje mnie naprawdę wspaniale, nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń, jednak boję się tej odpowiedzialności, zobowiązania, bycia z kimś ciągle sam na sam, wspólnych finansów i prowadzenia domu. Od chwili przeprowadzki zaczęłam się ciągle go o coś czepiać, być nerwowa, opryskliwa i sama nie wiem, dlaczego, a on to wszystko znosi bez ani jednego słowa narzekania, ciągle mi powtarza, jaka jestem wspaniała i jak się cieszy, że ze mną jest. A ja boję się, że nawet jeśli nie będę chciała już z nim być, to nie będzie odwrotu bo wynajęliśmy mieszkanie, a on pojechał na studia za mną, bo sam nie planował tak daleko wyjeżdżać.
Czuję się osaczona i przytłoczona..
Czuję też, że jestem samolubna, ponieważ mój chłopak poświęcił dla mnie swoje plany, a ja mam teraz tak dziwne uczucia..
To jest pierwszy raz, kiedy zamieszkałam z chłopakiem, dlatego może te uczucia to tylko taka chwilowa panika przed zmianą stylu życia, ale ciągle mam w głowie "a co jeśli to nie jest krótkotrwałe?".
Proszę, wyraźcie swoją opinię, bo sama już nie wiem co myśleć. Nie mam też za dużo doświadczenia...
Myślę, że to po postu nie jest ten chłopak, z którym chciałabyś np. mieszkać lub założyć rodzinę.
Do niczego nie powinno się zmuszać.
Witaj!Moim zdaniem, zdecydowanie się na wspólne zamieszkanie to już poważny krok, i myślę że w Waszym przypadku było to dosyć szybko.. Dlatego nie dziwię się, że masz takie odczucia i wątpliwości. Może jeszcze nie dojrzałaś do tego? Jak sama zauważyłaś jest wspólne dzielenie finansów, prowadzenie domu, trzeba też nauczyć się przebywać w swoim towarzystwie, pójść na wiele kompromisów i przede wszystkim dotrzeć się. Nie miej wyrzutów sumienia, że chłopak poświęcił się dla Ciebie, bo razem podjęliście taką decyzję więc był świadomy na co się decyduje.
Ja ze swoim chłopakiem zdecydowałam się zamieszkać dopiero teraz, od pażdziernika chociaż jesteśmy ze sobą już 4,5 roku, bo dla nas to poważny krok, a wcześniej chcieliśmy jednak trochę się wyszumieć, zaznać życia studenckiego, chodzić ze sobą na randki i nacieszyć się jeszcze prywatnością.. I nie żałuję, że dopiero teraz zamieszkamy razem, bo czuję że właśnie teraz do tego dojrzałam.
Moze po prostu zbyt wczesnie zamieszkaliście razem? I dlaczego gdyby nie mieszkanie razem musielibyście sie rozstać?
Rozumiem Cię bardzo dobrze, bo ja ze swoim chłopakiem zamieszkałam też po liceum, jak tylko zaczęłam studia, nieco ponad pół roku od kiedy byliśmy razem.
Rzeczywiście może to być przytłaczające na początku. Ale po jakimś czasie powinno być lepiej. Zacznie się rok akademicki, będziecie przez większość dnia osobno, będziecie wychodzić ze swoimi znajomymi na piwo. W moim przypadku- po pewnym czasie zaczęliśmy "potęskiwać" do siebie, co Was najprawdopodobniej też czeka :-) Musicie przyzwyczaić się do nowej sytuacji, dotrzeć się i wypracować to Wasze wspólne życie.
Nie ma się co stresować. To, czy Twoja decyzja była dobra, odkryjesz za jakiś czas, kiedy trochę dłużej ze sobą pomieszkacie. Co do "ilości" Twojego chłopaka każdego dnia- to całkowicie normalne, że może Ci to przeszkadzać. Ja swojego nieraz chciałam udusić, bo wszędzie było go pełno ;-) Zacznij sama zwiedzać miasto, szukać miejsc,które staną się Twoimi ulubionymi czy gdzie za jakiś czas mogłabyś zaprosić swojego faceta.
Jestem ze swoim chłopakiem prawie 6 lat, ponad 5 mieszkamy razem i jeszcze się nie pozabijaliśmy :-) Gorzej będzie za jakiś czas, bo planujemy zamieszkać z moim przyszłym szwagrem ;-p
Dziękuję za Wasze odpowiedzi!
Co do tego, czy to ten właściwy, czy nie, to czas pokaże, bo teraz nie jestem w stanie jeszcze tego określić.
Nie moglibyśmy być razem dlatego, że jak napisałam, chciałam wyjechać na studia ok. 300km od "mojej" miejscowości. Mój chłopak zapewne poszedłby na studia do miejscowości, gdzie nasza odległość od siebie zwiększyłaby się o ok. dodatkowe 50km. Moglibyśmy się widywać jedynie raz na jakiś czas na chwilę w weekendy lub na jakieś wolne lub święta, a i wolne i święta spędzam zwykle z mamą i siostrą, które z kolei mieszkają za granicą ok. 1800km ode mnie.. Dlatego też taki związek miałby słabe szanse.
Na pewno jest w tym wiele racji, że ta decyzja była podjęta w pośpiechu i być może była zbyt pochopna. Jestem też jeszcze dość młoda i podejmując ją zrezygnowałam z wielu aspektów życia osoby "wolnej". Mam jednak właśnie nadzieję, że po pewnym czasie dotrzemy się bardziej, ułożymy sobie obowiązki, finanse etc. tak, jak będziemy chcieli plus dodatkowo nie będziemy spędzać ze sobą 24/7 gdy zaczna się studia.
Nati masz zupełną rację i rzeczywiście sytuacja taka sama, więc może rzeczywiście i w moim przypadku z czasem nie będzie najgorzej ![]()
Po napisaniu tego posta zdobyłam się na to, żeby porozmawiać z chłopakiem szczerze i powiedziałam mu, jak się czuję, i o dziwo nie obraził się, nie zezłościł, tylko porozmawiał i zrozumiał, czym mnie pozytywnie zaskoczył.
Dziękuję Wam jeszcze raz za opinie! To bardzo duże wsparcie, naprawdę.
amazing93 masz mądrego faceta. Wierzę, że naprawdę się Wam ułoży i będzie tylko lepiej :-)
A póki co- powodzenia w życiu i na studiach!
Tu masz odpowiedź na swoje bolączki i dylematy:
Nie moglibyśmy być razem dlatego, że jak napisałam, chciałam wyjechać na studia ok. 300km od "mojej" miejscowości. Mój chłopak zapewne poszedłby na studia do miejscowości, gdzie nasza odległość od siebie zwiększyłaby się o ok. dodatkowe 50km. Moglibyśmy się widywać jedynie raz na jakiś czas na chwilę w weekendy lub na jakieś wolne lub święta,
czyli kontynuacja "szkolnej miłości kontra
a i wolne i święta spędzam zwykle z mamą i siostrą, które z kolei mieszkają za granicą ok. 1800km ode mnie..
syndrom opuszczonego ale nie odpępowionego gniazda.
Dlatego też taki związek miałby słabe szanse.
A to niby dlaczego? Że...
Na pewno jest w tym wiele racji, że ta decyzja była podjęta w pośpiechu i być może była zbyt pochopna.
Wiele osób stawia swoje pierwsze samodzielne kroki w dorosłym życiu z DO w kieszeni dużo wcześniej, choćby poprzez szkoły średnie z internatem.
Jestem też jeszcze dość młoda i podejmując ją zrezygnowałam z wielu aspektów życia osoby "wolnej".
Młodość ma to do siebie, że potrzebuje się wyszaleć... nie koniecznie w sposób właściwy, czego konsekwencje potem są/bywają opłakane.
Co rozumiesz przez pojęcie "wolnej"? Raz mama a raz chłopak, tak by życie miało smaczek? Bo tak to można interpretować z tego Twojego opisu. A sama ze sobą potrafisz być i się czasem nie zabić z nudów własną pięścią?
Mam jednak właśnie nadzieję, że po pewnym czasie dotrzemy się bardziej, ułożymy sobie obowiązki, finanse etc. tak, jak będziemy chcieli plus dodatkowo nie będziemy spędzać ze sobą 24/7 gdy zaczna się studia.
Nikt nie mówił, ze będzie lekko... i słowa dotrzymał.
Nati masz zupełną rację i rzeczywiście sytuacja taka sama, więc może rzeczywiście i w moim przypadku z czasem nie będzie najgorzej
Za bardzo wybiegasz z myślami w przyszłość. Zobacz czy Ci się czasem woda nie przypala... w czajniku elektrycznym postawionym na gazie ![]()
Po napisaniu tego posta zdobyłam się na to, żeby porozmawiać z chłopakiem szczerze i powiedziałam mu, jak się czuję, i o dziwo nie obraził się, nie zezłościł, tylko porozmawiał i zrozumiał, czym mnie pozytywnie zaskoczył.
"Facet ma pod czuprynką uporządkowany emocjonalnie i intelektualnie stos pudełek a kobieta magistralę połączeń..."
("przez śmiech do lepszego małżeństwa" na youtube)
Bags,
odpowiadając na Twoje pytania- używając słowa "wolnej" w tym konkretnym przypadku miałam na myśli osobę nie będącą w stałym związku, więc też taką, która nie jest zobowiązana w żaden sposób wobec drugiej osoby. Natomiast co do pytania, czy potrafię być sama- tak, potrafię. Mieszkałam sama przez cały poprzedni rok, nie byłam w żadnym poważnym związku, i bardzo lubię swoje towarzystwo. Dlatego też trochę ciężko jest przestawić się na tryb bycia z kimś. Decyzję tą podjęłam szybko, jednak wiem, że tego właśnie chciałam, ponieważ mój chłopak jest osobą, z którą czuję się dobrze i przed którą jestem sobą. Co do tego, że za bardzo wybiegam w przyszłość to masz rację. W każdym razie dziękuję za Twoją wypowiedź.
Nati- dziękuję bardzo ![]()
amazing, znam to z autopsji;)
Będąc licealistką, poznałam i pokochałam pierwszą poważną młodzieńczą miłością faceta z równoległej klasy. Po półtora roku związku przyszedł czas na studia w stolicy i.... od tej chwili zaczął się koniec związku.
Masz wspaniałego i wyrozumiałego faceta, który potrafi uszanować Twoje lęki i w nich wesprzeć, mimo iż częściowo dotyczą jego osoby. W sytuacji gdy mieszkasz z rodzicami i masz jakiś swój własny wolny kącik w domu rodzinnym jest zupełnie inaczej, niż gdy zmieniasz miejsce zamieszkania, środowisko itp, robiąc to z facetem. Masz wrażenie, że tracisz swoją przestrzeń, przez co czujesz się zagubiona.
Widząc podejście do tematu zarówno Twoje jak i chłopaka, można wyciągnąć wnioski, że to minie;)
Powodzenia!
Moze po prostu za szybko sie na wspolne mieszkanie zdecydowaliscie?
Wyjsciem z problemu byloby mieszkanie w tym samym miescie, ale osobno- Ty z jakas kolezanka, on z jakimis kolegami.
Mam właśnie taką nadzieję, że minie ![]()
Tak, była to szybka decyzja, ale czy za szybka, tego jeszcze nie potrafię ocenić.