Kompromis napisał/a:Witam !
Mam 24 lata wyjechalam za granice dla mojego Kamila z dnia na dzien spakowalam walizki wynioslam sie z domu zucilam prace i zamieszkalam z nim za granica . Na początku bylo cudownie a teraz poprostu mam dosc od roku mieszkamy razem i w sumie nie duzo wiecej jestesmy para ale znamy sie juz 7 lat .
Chcialabym porozmawiac z nim o glupotach czy o naszej przyszlosci czy planach czy poprostu problemach ale on gdy zaczynam jakikolwiek temat udaje ze spi . Albo dzwonie do niego tylko raz dziennie a nie ma go w domu od 7 ano do 19 . Wczoraj np zadzwonilam bo przyszla paczka itp i cos nas rozlaczylo i zadzwonilam jeszce raz odrazu i powiedzialam " cos nas rozłaczylo Kocham Cie milego dnia
" a on odpowiedzial -" Jestes pojebana dzwonisz do mnie kórwa po Huj jak ja kórwa nie mam czasu i zawracasz mi głowe byle gównem " Rozłączyłam sie nic nie mówiac . Po powrocie do domu on byl obrazony nawet sie nie przywital wiec ja tez nic sie nie odzywalam . Czasem beknol gdzie to dalas i tyle z naszych pieszczotliwych rozmów . Mial zly chumor wiec wyszlam zeby ochlonol wrocilam po godzinie moze 2 napisalam mu smsa gdzie jestem zeby sie nie martwil a on mi odpisal i po co to piszesz rob sobie co chcesz . Po powrocie ogladal film poprosilam go o rozmowe byl strasznie nie mily powiedzialam ze mi przykro ze go kocham i ze chcialabym zeby inaczej mnie traktowal to udawal ze spi , zaczelam dalej mówic czy nawet mnie nie przeprosi bo zle sie ztym czuje jak mnie traktuje to zaczol krzyczec ze jestem pojebaa i znowu chce rozmawiac z nim kiedy jest zajety i oglada film . wiec zapytalam kiedy bd miec czas to poczekam powiedzial ze nie wie ze jutro ni e pojutrze nie w niedziele nie i ze w poniedizlalek jeszce nie wie co bd robil ale ze chce sie ze znajomymi zobaczyc . powiedzialam mu ze jak bd tak traktowal wszystkich ze swojego otoczenia to bd sam i chyba w tedy bedzie sam ze soba szczesliwy on odpowiedzial kto wie czy nie ! Wzielam kaudre i poszlam spac na ziemie do 2 pokoju ale nie dawalo mi to spokoju wiec wrocilam spowrotem i zapytalam czy powiedzial to serio i czy chce byc sam on ze nie i zalozyl słuchawki . Zdjelam mu je i mowie ze jest dorosly i czeba to wytlmaczyc i zaczol znów krzyczec o nic w sumie poprosilam zeby przestall bo ja mowie spokojnie a on Bo CO! wiec poszlam spac dalej na ziemie i dzis sie nie porzegnal nie przyszedl nawet po mnie zebym spala na luzku spalam na panelach jak rano wstalam go juz nie bylo dzis powiedzial bratu ze wroci dzisiaj o 22-23 bo musi w pracy dluzej zostac .
Nie wiem co mam z nim zrobic czasem jest kochany a czasem poprostu mu odbija iczuje sie bezradna bo prubowalam juz byc słodka w tedy , byc jedza czy wychodzilam do kolezanki na noc ale to nic nie daje !
Problem jest w tym ze go kocham i poswiecilam dla niego wczesniejsze zycie i teraz w sumie poswiecam caly czas zmysla o nim zeby mial posprztane ugotowane zrobione zakupy nawet ja sama sciany maluje bo on tego nie bd robil . M jestesmy w trakcie remontu i wiekszosc sama robie od 3 tygodni montuje 1 listwe ktora zajmie mu okolo 10min czasu gdy o to prosze mowi ze mu wiecznie zycie organizuje i od kad mieszkamy to ciagle kaze mu cos robic na mieszkaniu i czuje sie wykorzystywany prze zemnie a taka prawda ze od kad tu mieszkamy lezy i pije piwo po pracy siedzi na necie czy oglada filmy ale nigdy nie natrafiam na moment kiedy mozemy pogadac bo ponoc ja jestem dziwna wdlg niego
.
Co mam zrobic zeby go zmienic chce poprostu zeby szanowal me i moja prace i juz nie mowie o kwiatach czy wyjsciu bo tego nie ma nawet na walentynki czy dzien kobiet czy rocznice ktora mielismy niedawno marze o tym ale priorytet to zeby mnie sznowal .
Witaj. Bardzo Ci współczuje ale dobrze wiem co przeżywasz bo ja mam podobnie ;-(mój mąż też mnie nie szanuje, ani mojego zdania.uważa że tylko on wie co dla mnie dobre, moje potrzeby się nie liczą. W nerwach wyzywa od najgorszych. bez żadnego powodu ;-(
A więc tak, zaczną od tego, że mam 27 lat, mój mąż jest w tym samym wieku. Małżeństwem jesteśmy od 2 lat, jednak znamy się od 6 lat.
Mój mąż zabrania mi wszystkiego:
- nie moge iść do pracy, on jest rolnikiem i zmusza mnie żebym też była i pracowała w polu z jego rodzicami, którzy nie doceniaja tego co robie i ciągle wyzywają od nierobów!!! a ja tyle im pomagam, pracuje z polu po 12 godzin dziennienie, w deszczu i w słońcu, kopie dziury na ogrodzenie, naciągam siatkę, przybijam skoble, chodzę z haką, sypie nawóz który noszę w wielkiej misce która waży chyba ze 20 kg!!kiedy ja sama waże tylko 50kg. (ale ja nie chcem tego robić, nie po to studiowałam, żeby ryć w ziemii ;-(ja się po prostu do tego nie nadaję
- nie moge spotykać się z koleżankami,(mam tylko 2 ze względu na to, że mieszkamy blisko jego rodziców, ja nie znam tu nikogo, ja pochodze z innego miasta)czasami pozwala mi iść na godzinkę do koleżanki , raz na kilka miesięcy,ale to tylko pod warunkiem że nie ma jej męża w domu. niestety jak wracam po tej godzinie to musze się spowiadać z każdego zdania mojego i mojej koleżanki, o czym gadałyśmy, czy piłam kawe, herbate czy może nie daj boże wino! najlepiej jakbym wzieła dyktafon i wszystko nagrywała, strasznie mnie to męczy,
- nie mogę farbować włosów, chodzić do fryzjera ich ściąć, bo przecież jego mamusia może mi podciąć włosy.
- nie mogę jeździć sama do domu, do babci, cioci, sióstr i braci, bo mąż mówi że dobra żona nie wychodzi nigdzie bez męża, moge tylko jeździć z nim, tyle, że ja czasami chciałabym porozmawiać z rodziną sam na sam, czy z siostrą poplotkować o babskich sprawach i niekoniecznie chcem żeby on stał i słuchał
- ale on tego nie rozumie bo on nie utrzymuje zadnych kontaktów ze swoja rodziną, jedynymi osobami z którymi się spotyka są jego rodzice.
- mąż przeglada mi telefon, jak tylko dostanę sms to juz jest przy mnie i czyta,
- tak samo jest z siedzeniem na komputerze, jak tylko nie ma mnie w pobliżu to przeglada historię przeglądania stron internetowych,
- jak dzwoni do mnie telefon to chce żebym brała na głośnik bo uwaza że jesli jest moim mężem to ma prawo słyszeć co ktos mówi,
a jeśli tego nie robie to muszę wszystko ze szczegółami opowiadać jak na spowiedzi,
- jesli jesteśmy u mojej rodziny i mąż chce iść spać to ja też muszę iść, nie mogę zostać z rodziną i porozmawiać sam na sam,
- ja mam juz dosyć siedzenia z nim 24/h ,jak nie w domu to razem w polu z jego rodzicami, przeciez człowiek potrzebuje troche odpoczynku od tej drugiej osoby.
Nie napisałam jeszcze, że jestem w 11 tygodniu ciąży, myślałam, że jak już jestem w ciąży to coś się zmieni, ale wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej. Doszły jeszcze wyzwiska i różne epiety. Dodam, że nigdy go nie zdradziłam i nigdy nie dałam mu nawet powodu do zazdrości, on po prostu taki jest i wydaje mi się, że jest to wyniesione z domu rodzinnego, w którym rodzice nie ruszają się jedno bez drugiego na krok, nie utrzymują kontaktu z rodziną i znajomymi, bo każda kobieta to ku.....a a każdy facet to cham. Jednym słowem żyją sobie w tym swoim małym świecie, ale ja taka nie jestem, mam braci i siostry i zawsze miałam z nimi dobry kontakt, jednak on nie rozumie, że nie można drugiemu człowiekowi zabraniać kontaktu z rodziną.
Poza tym wydaje mi się, że każdy normalny człowiek, wiedząc, że żona jest sama w mieście, gdzie nikogo nie zna, powinien sam zaproponować żebym pojechała do rodziny a nie siedziała w pustym mieszkaniu sama jak palec.
Ostatnio napisałam mu, że chcem pojechać do siostry do Gdańska, ona też jest w ciąży i siedzi w domu na chorobowym, i co usłyszałam? " że jeśli pojadę to on mi dziecko odbierze bo się na matkę nie nadaję, bo nie moge w domu usiedzieć! poza tym jadę tam pobzykac się z innymi bo wiem, że drugi raz nie zaskoczę! przecież to jakiś obłęd, jemu wszystko sprowadza się do jednego! Najbardziej martwi mnie to, że jeśli on już teraz takie rzeczy wygaduje, jak jeszcze dziecko się nie urodziło, to co będzie jak się urodzi? zamknie mnie w domu i zabroni gdziekolwiek samej z dzieckiem wyjść bo inaczej mi dziecko odbierze? to jest chore!juz kiedys mi powiedział, że jesli będziemy mieli dziecko to on nie pozwoli żebym sama pojechała z dzieckiem do rodziny, myślałam że żartuje, ale teraz jak juz jestem w ciąży widzę, że on mówił całkiem serio ;-(