Jestem córką alkoholika, cała moja młodość była skażona nałogiem ojca, przez wiele lat byłam molestowana seksualnie przez bliskiego członka rodziny i do dziś nikt o tym nie wie. Potem ciągłe porażki z facetami, w końcu związek z żonatym facetem, dziecko, wyjazd za granicę (to chyba łut szczęścia, bo dzięki temu jakoś jeszcze utrzymuję się na powierzchni) za granicą facet wpadł w alkoholizm, rozstanie ... i z jednej strony nareszcie spokój, a z drugiej strach i żal... czuję się psychicznie zwichrowana - nie potrafię kierować własnym życiem. Wiem co POWINNAM robić, a mimo tego nie robię nic... wegetuję. Żadnego wykształcenia, marna praca.
Zbliżam się do 40 i czuje, że moje życie przecieka mi przez palce.Zerwałam kontakt ze znajomymi z Polski, tutaj tez już prawie nie utrzymuję znajomości - tyle jedynie co muszę bo mi wstyd, że sobie nie daję rady.
Czasami zastanawiam się jakby wyglądało moje życie gdybym nie była takim społecznym odpadkiem.
Zastanawiam się jak to jest, że wszyscy wokół jakoś sobie radzą, skądś czerpią siłę, a ja nie...
Pewnie powinnam iść na terapię do psychologa, ale moja znajomość języka też jest byle jaka - nie wyobrażam sobie opowiadania o sobie w obcym języku.
Wiem, że nie jestem sama, że są ludzie podobni do mnie - może ktoś zna jakieś fora, grupy wsparcia - gdzieś, gdzie można się wygadać, znaleźć słowo zrozumienia a przy okazji nie być wyśmianym lub zalanym krytyką przez tych, którym się udało odnieść w życiu sukces?