Jestem tu nowa, nie mam się komu wyżalić, ani od kogo zasiągnąć porady... Mam nadzieję że wy mi pomożecie...Jestem z moim chłopakiem 3 lata, mam 19 lat a on 20... Mam dobrego przyjaciela, z którym raz na ruski rok sie odzywam. Ostatnio odezwał się do mnie i zaczeliśmy pisać. Jest on dla mnie tylko kolegą, taką przyjaciółką, od dobrych porad. Wczoraj właśnie pisaliśmy o takich głupotach, mianowicie o seksie, jakby to było z nim spróbować itp. (nie miałam zamiaru tego robić, bo to nie moralne, nie mogłabym zdradzić) tylko pisaliśmy o tym tak tylko. Miałam też zamiar sie z nim spotkać, bo go dawno nie widziałam, nie na seks oczywiście, pogadać tylko oczywiście przy herbacie. I mój "chłopak" ;/ przeczytał to wszystko, bo nie wylogowałam się z fb... Gdy to zobaczył wściekł się i zerwał. Uważa że chciałam go zdradzić i ze go oszukuje... Dwa lata temu, tez miałam kolege o którego był zazdrosny, o to że pisałam z nim a jemu mówiłam że nie. Oszukałam go wtedy, wiem, zerwałam z nim kontakt do dnia dzisiejszego. Dał mi wtedy ostatnią szanse... I teraz nie chce słuchać moich wytłumaczeń, nie rozumie, ze to była tylko rozmowa... Nigdy nawet mu powodów nie dałam do zdrady... co ja mam robić... nie chce go stracić, za duzo poswieciłam dla niego, koleżanki, kolegów...Jestem teraz sama jak palec i dlatego tu do was piszę... Mam jakieś szanse zeby wrócil do mnie???
:(:(
Gdyby mój partner pisał do koleżanki, że jest ciekawy jakby z nią wyglądał seks, a potem umówiłby się na spotkanie, też bym się wkurzyła, tak więc rozumiem Twojego chłopaka. A to, że nie chce słuchać Twoich tłumaczeń wcale mnie nie dziwi. Szczerze to ja ich też nie rozumiem.
Jest jeszcze druga strona medalu- jesteś pewna, że ten kolega potraktował Twoje słowa jak żarty?
Mariola, jesteś pewna że to były tylko żarty? Bo mi się w głowie nie mieści, żebym z kolegą rozmawiała o tym, jak to byłoby z nim uprawiać seks. Nawet pisać o tym "tak tylko"... Wcale nie dziwię się, że te tłumaczenia nie przekonały Twojego chłopaka, tym bardziej że już miał nadszarpnięte zaufanie do Ciebie.
Przemyśl sobie całą sytuację, poczekaj parę dni, daj ochłonąć chłopakowi i poproś go o rozmowę. Powiedz, że chcesz poważnie porozmawiać. Powiedz mu jeszcze raz o tym, że to były jedynie takie głupie gadki. Jednak nie używaj tłumaczenia, że to "tak tylko". Ułóż sobie to w głowie jakoś inaczej, bo takie tłumaczenie jak powyżej, nie brzmi zbyt poważnie. Tym bardziej jak na 19latkę.
To już podchodzi pod flirt i to gruby. Dobrze, że miał jaja żeby zerwać. Sory autorko, ale przegięłaś.
Skoro dostałas już ostatnią szansę to nie ma i nie będzie kolejnej. I wcale się nie dziwie Twojemu chłopakowi...Przykro mi ale ja bym na Twoim miejscu nie miałą nadziei ,że coś się zmieni...
Daj mu ochłonąć.Za kilka dni spróbuj porozmawiać, jesli postawi się okoniem, zostaw go - żadnych tel, sms. Spróbuj podjąć dialog za kilka tygodni (wiem długo, ale tak trzeba). Wtedy złość zaczyna się wypalać, włącza się tryb tęsknoty. 3 lata to dużo, więc będzie i tak myślał o Tobie. Jeśli chcesz ratować związek, to kosztem "przyjaźni". Faceci nie lubią męskich przyjaciółek swojej kobiety. Zerwij tą relację. Spróbuj pogadać ze swoim chłopakiem (ale tak jak mówię, za czas jakiś, jak ochłonie) albo napisz maila, rzeczowego bez ckliwości z informacją, że rozumiesz swój błąd i to, jak bardzo musiało go to zaboleć. Ważne, żebyś napisała/powiedziała, że tamtą relację zakończyłaś bez wahania, bo najważniejszy jest on i Wasz związek.
Zerwał, nie dlatego, że nie kocha, a dlatego, że stracił poczucie bezpieczeństwa. Teraz cierpliwie możesz spróbować to odbudować, ale nie obietnicami pt"o boże, tak żałuję, to się nigdy więcej nie powtórzy", bo to nic nie da, jeśli przyjaciel będzie nadala w pobliżu. Do faceta przemówić może tylko konkret.
A przyjacielowi wyjaśnij, że na chwilę obecną zawieszacie Wasze relacje - jesli chce Twojego dobra zrozumie.
Hm.A ja myślę że,ta sytuacja z tym przyjacielem wyglądała trochę inaczej niż opisałaś.
Raz już oszukiwałaś swojego chłopaka i teraz robiłaś to powtórnie.
Ciekawe ile prawdy Twój chłopak zna o tym pierwszym razie?.
Nie pisz proszę że,pisałaś z kolegą o sexie ot tak i nie chciałaś tego sprawdzić tego w realu.To kłamstwo.
Zaprzeczasz w tym poście sama sobie.
Flirtowałaś i to gorąco i twierdzisz że,nigdy nie poszłabyś z tym dalej a jednocześnie umawiasz się z kolegą na spotkanie by pogadać.Przecież podtektst tego spotkania był jasny.Chcieliście sprawdzić jak by było w realu to o czym pisaliście.Proste.
Ciekawe czy już wcześniej tego nie sprawdziłaś z tamtym lub innym kolegą.
Teraz biedna źalujesz.Ok.Ale czego tak naprawdę źałujesz?
Może tego że,to się wydało i nie ma już tej tajemnej ekscytacji z przyjacielem.
Przyznaj się.Podniecało Cię to.Prawda?.
Spłoń na stosie za swoje zachowanie.. Kolejna niewinna, gotowa oszukać samą siebie, żeby tylko przedstawić się w dobrym świetle...
Dziękuję niektórym za mądre porady. Znajomość z kolegą juz zakończyłam, raz na zawsze... Wiem, że to może głupio wygląda i brzmi ale to naprawdę było pisanie. Nie znacie mnie więc nie oceniajcie. Nie mogłabym zdradzić, już chyba wolałabym się zabić niż zdradzić... Brzydzę się zdradą. A to było tylko i wyłacznie głupie pisanie. I kolega napewno nie potraktował tego poważnie, wiedział że jestem w związku i nie mógłby tego zepsuć, dla mojego dobra, wiem to na pewno. I z kolegą spotykałam sie kilka razy i tylko gadaliśmy, dostał by w pysk jak chciał coś więcej zrobić. Dobrze, że na tym forum są osoby które choć trochę mnie rozumieją, dziękuję. Nie jest łatwo wymazać 3 lata.
Poczytaj sobie inne historie z tego portalu to może coś zrozumiesz.
Mariola,
po pierwsze- opisując swoją historię na forum dałaś nam prawo do oceniania i wyrażania opinii na Twój temat
po drugie-nikt Cię nie obraził, ale może... prawda w oczy kole...?
po trzecie- sorry, ale naprawdę tego nie rozumiem. Nigdy z żadnym kolegą nie żartowałam na taki temat (a gdyby już doszło do takiej sytuacji, to mówiąc takie słowa chciałabym, aby coś się między nami wydarzyło, bo jak to mówią: w każdym żarcie jest trochę prawdy).
Nie wiem, czy Twój chłopak Ci wybaczy i zrozumie. Możesz spróbować porozmawiać z nim.
Przegielas z tym pisaniem i to bardzo, moze bedziesz miala nauczke na przyszlosc.
Co mi sie rzucilo w oczy, to brak znajomych i przyjaciol.
Dlaczego poswiecilas ich dla tej relacji z chlopakiem??
Właśnie o to samo miałam zapytać. Totalna głupota poświęcać znajomości dla kogoś, kto nie musi być zawsze. Potem się budzimy z ręką w nocniku.
,,Totalna głupota poświęcać znajomości dla kogoś, kto nie musi być zawsze. Potem się budzimy z ręką w nocniku."
czyli Twoim zdaniem Sinnerssmile dla kogoś, kto będzie na zawsze warto poświęcić przyjaciół, hobby, siebie?
15 2013-05-12 11:20:38 Ostatnio edytowany przez Mariola1238 (2013-05-12 11:22:12)
"Zerwał, nie dlatego, że nie kocha, a dlatego, że stracił poczucie bezpieczeństwa. Teraz cierpliwie możesz spróbować to odbudować, ale nie obietnicami pt"o boże, tak żałuję, to się nigdy więcej nie powtórzy", bo to nic nie da, jeśli przyjaciel będzie nadala w pobliżu. Do faceta przemówić może tylko konkret.
A przyjacielowi wyjaśnij, że na chwilę obecną zawieszacie Wasze relacje - jesli chce Twojego dobra zrozumie."
Dziękuję supermassive...
Dziękuję za zrozumienie i mądre rady...
Chciałam zapytać jaki konkret może do niego przemówić?? Nie wiem jak juz mam pisać do niego...
Wczoraj się z nim spotkałam, nie było łatwo... Był oschły i obojętny, później jednak mi napisał, że nigdy nie zapomni o mnie bo mnie kocha... Chyba mam jakąś szansę...
16 2013-05-12 11:27:34 Ostatnio edytowany przez masajka (2013-05-12 21:49:59)
To, że kocha to jest oczywiste, bo nie można kogoś przestać kochać z dnia na dzień. Tylko jest pytanie, czy będzie w stanie zaufać Ci kolejny raz? Jest oschły, bo czuje się zraniony, oszukany, ale skoro zgodził się z Tobą spotkać, to może jest szansa.
A jak masz go przekonać? Szczerze, nie mam pojęcia. Próbuję sobie wyobrazić, co mnie by przekonało, gdybym była na miejscu Twojego chłopaka i nie wiem, co musiałby powiedzieć, żebym mu uwierzyła.
Moim zdaniem zawsze najlepsza jest szczerość.
17 2013-05-12 11:44:46 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 12:10:48)
Jak napisał, że kocha to sygnał dla Ciebie - zraniłaś mnie, walcz, bo ja nie chcę, żebyś pozwoliła mi odejść.
Jest oschły i obojętny? Tak masz myśleć, to jego skorupa, bo w środku kocioł. Prawda jest taka, że dowaliłaś w jego męskie ego, kimś innym. To boli, to paraliżuje. Nie sprawia, jednak, że człowiek przestaje kochać. Sprawia, że człowiek ma wahania - od żalu, nienawiści, do tęsknoty, czy miłości, która nadal jest.
Twoja praca teraz polega na tym, żeby go ściągać w stronę miłości. Nie zrobisz tego w kilka dni. Złość i żal muszą się wypalić, a Ty będziesz musiała to brać na klatę. Pierwszy krok wykonałaś- znajomość z kolegą ucięta. Tydzień przerwy i podejmij kontakt. Nie dawaj się sprowokować, wszystkie żale obronne pt: bo mnie zaniedbywałeś etc odpuszczasz, zagryzasz zęby - będzie się na Tobie wyżywać. Musisz to znieść, bo on ma do tego prawo teraz. Za każdym razem, kiedy ugryzie rękę, którą wyciągasz, wyciągnij ją ponownie.
Cierpliwość. Totalna cierpliwość i akcentowanie w rozmowie świadomości, że popełniłaś błąd, ale go kochasz. Rzeczowo, bez pisków i jęków. Total opanowanie (wiem, że trudno,ale jak zaczniesz piszczeć i jęczeć on zacznie się napędzać negatywnie). Pewności, że go kochasz i nie chcesz nikogo innego, musi spowrotem nabrać, zaufania też. Jak sie odetniesz na maxa, myśląc że czas to jakoś wspaniałomyślnie naprawi, poczuje tylko żal, że Ci nie zależało. Poleci w strone nienawiści. Nauczy się żyć bez Ciebie. A nie o to Ci chodzi.
Kontakt i jego wyżycie/wypalenie złości- przerwa- kontakt... Taki schemat. Cały czas konsekwentna, stabilna w tym co czujesz- on stosunkowo będzie się uspokajać, widząc, że nie odpuszczasz. Jego poczucie krzywdy zmaleje. Włączy się tryb tęsknoty.
Ważna jest w tym schemacie przerwa - co kilka dni. Wtedy się uspokaja i skupia na tym, że próbujesz, rozmyśla, a nie na wyrzucaniu negatywnych emocji w Twoim kierunku, jak to ma miejsce w nieustannym kontakcie.
Uszy do góry. W miłości czasem trzeba być strategiem.
Ps: w momentach nie odzywania się, spróbuj skoncentrować się na koleżankach, wyjdź gdzieś, może jakaś nowa pasja wiem,brzmi biednie,ale musisz.... Bo jest ryzyko, że jak będziesz się kajać tylko, w momentach przerwy leżąc w łózku i wyjąc to będzie się przeciągać ta gra pt "odbudowanie jego ego". On po pewnym czasie musi poczuć lekki niepokój, że radzisz sobie bez niego - z naciskiem na lekki. Żadnego cyrku jednak, bo będzie taki moment,jak zacznie Cię nużyć kajanie się i z irytacji możesz poczuć chęć udowodnienia za wszelką cenę, co stracił.... Zapomnij. Schowa się w skorupie znowu. Bądź konsekwentna w walce o niego, ale jednocześnie delikatne za jakiś czas daj sygnały, że robisz cos innego niz kajanie się. Tylko po to, żeby poczuł mobilizację, że może stracić coś ważnego i nie przeciągał własnego rozżalenia.
Glupia.. no ja tez taka bylam.. w kazdym razie ja uwazam, ze swoje juz wytlumaczylas, jestem pewna, ze prosilas o wybaczenie I o nastepna szanse a teraz powinans sie odciac od niego. Nic nie pisac, nie dzwonic. Daj mu czas na przemyslenie. Moglabys mu napisac emaila, ze rzepraszasz I ze nie mialas na mysli niczego zleg (a nastepnym razem nie pisz z obcymi facetami o seksie!! nawet nie chce wiedziec co tam pisalas).
Poza tym po co poswiecalas dla neigo kolegow I kolezanki?
Widzisz ja tez wywalilam faceta z domu bo myslalam, ze jest idiota ale potem zrozumialam swoj blad I cchialam aby wrocil. Nie chce bo nei mzoe mi tego zapomniec, kocha ale nie chce ze mna juz byc. To trudno musze jakos zyc. swoje sie naprosilam.
Ty tez, zyj!
Dziękuję wam jeszcze raz... Już koniec z kolegami, usunęłam facebooka, jutro numer zmienię, odcięłam się od niego raz na zawsze... Gdyby nie wy, to siedziałabym w kącie i płakała całymi dniami... Dobrze, że mam jaką kolwiek nadzieję.
Muszę się chyba uspokoić i zacząć uczyć, w piątek mam maturę z biologii, jest wazna dla mnie...
Fajnie, że jest ktoś, kto umie pomóc a nie tylko wyzwać... Każdy jest człowiekiem i popełnia błędy, szkoda że musimy się uczyć na błędach...
20 2013-05-12 20:05:37 Ostatnio edytowany przez sinnerssmile (2013-05-12 20:11:56)
Spłoń na stosie za swoje zachowanie.. Kolejna niewinna, gotowa oszukać samą siebie, żeby tylko przedstawić się w dobrym świetle...
Że co słucham? Każdy popełnia błędy. Nie sztuką jest krytykować, ale starać się pomóc naprawić. Ach, jak ja nie lubię ludzi "idealnych". Od razu wyprzedzam Twoją próbę wytłumaczenia się, że na jej miejscu nie postąpiłbyś bądź postąpiłabyś tak samo, bo nie byłaś lub byłeś w takiej sytuacji, więc nie wiesz jakie by było Twoje zachowanie.
21 2013-05-12 22:33:39 Ostatnio edytowany przez Gergo (2013-05-12 22:35:26)
^
Nie powiedziałbym, że "idealnych" tylko z Zasadami.
Nie będę tutaj rozpisywał się na temat mojej sytuacji, gdyż nie o tym jest ten wątek.
Tylko krótko podsumuję, że o takim zachowaniu, jakie zaprezentowała autorka mógłbym napisać książkę.
'Supermassive' w swoim poście napisała wszystko co Mariola powinna wiedzieć...
Pozdrawiam
Ale wiesz.. Duża różnica jest między wiem a zrobię. Tacy są ludzie i to jest całkowicie normalne.
23 2013-05-12 22:47:22 Ostatnio edytowany przez Gergo (2013-05-12 22:54:34)
Czyli uważasz, że zakłamane zachowanie jest "normalne" ? Na pewno NIE... gdyż ja również cenię w innych ludziach SZCZEROŚĆ. Niczym taką jak w poznańskim Hip-Hopie. ![]()
Powiedziałbym "Nie zmienia się nic"...
Poznański hiphop zostawmy na poważniejsze tematy
Oczywiście, że uważam, że zakłamanie nie jest normalne, ale każdemu może się przydarzyć "wybryk" i nie należy wtedy tego krytykować, ale pomóc ![]()
Jednak napiszę, że "mnie to nie zachwyca"...
Moim zdaniem najlepsza jest konstruktywna krytyka, więc powiem jeszcze, że autorka będzie miała nauczkę na przyszłość i następny razem zastanowi się 2 razy zanim zrobi coś przykrego osobie, którą podobno Kocha... bo jak widać dostanie na to kolejną szansę. ![]()
26 2013-05-13 00:46:05 Ostatnio edytowany przez spider123 (2013-05-13 00:49:07)
eh... to straszne , jak łatwo wyrządzić komuś przykrość nawet gdy nie miało się w najmniejszym stopniu takiego zamiaru ![]()
Taka rozmowa na komunikatorze wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Nie chcę wnikać, co tam było, ale być może "na żywo" nie wyglądałaby tak źle...
Głowa do góry
supermassive napisał/a bardzo mądrze. Pokazuj, że ci przykro, ale bez przesady, z godnością. Popełniłaś błąd, zdarza się, ale to nie znaczy, że nie możesz go odwrócić ![]()
Moim zdaniem najlepsza jest konstruktywna krytyka
Sugestia, żeby spłonęła na stosie nie jest chyba konstruktywną krytyką ![]()
^
Bynajmniej autorka mogła potraktować to jako zimny prysznic, a z braku czasu nie rozwinąłem swojej wypowiedzi. Na szczęście na forum wiele osób służy swoją pomocą i szybko otrzymała dobre rady. Zobaczymy czy autorka wyciągnie jakieś wnioski i wykorzysta zdobytą naukę, żeby zmienić to czego wcześniej nie potrafiła.
Niestety z moich obserwacji wynika, że skrucha w takiej sytuacji bywa chwilowa, a życie pokazuje prawdziwą twarz każdego w swoim czasie...
Jednocześnie mam nadzieję, że w tym przypadku będzie inaczej.
Ps. Wszystkiego najlepszego 'sinnerssmile', z okazji urodzin... czy się mylę ? ;]
Bardzo spostrzegawczy
! Akurat nie dzisiaj, ale już rocznikowo mam 22
Dlatego zmieniłam ![]()
Przyjdzie czas, że będziesz wolała mówić nawet dzień przed urodzinami że jeszcze tyle nie masz co wskoczy dnia następnego... Pół roku to jeszcze sporo, więc potraktuj te życzenia jako spóźnione z okazji imienin Karolino. ;]
Żeby nie robić offtopa napiszę jeszcze, że mam nadzieję, iż autorka w najbliższym czasie uświadomi nas jak potoczyła się Jej Historia Miłosna. ![]()
Przyjdzie czas, że będziesz wolała mówić nawet dzień przed urodzinami że jeszcze tyle nie masz co wskoczy dnia następnego... Pół roku to jeszcze sporo, więc potraktuj te życzenia jako spóźnione z okazji imienin Karolino. ;]
Żeby nie robić offtopa napiszę jeszcze, że mam nadzieję, iż autorka w najbliższym czasie uświadomi nas jak potoczyła się Jej Historia Miłosna.
Dziękuję za życzenia
Również czekam na rozwiązanie sytuacji i mam nadzieje, że już nie popełni takiego błędu ![]()
Spotkałam się z nim wczoraj, w tym samym miejscu gdzie zaczęliśmy być parą, nad takim jeziorem, na plaży... Ii znów jesteśmy razem
To miejsce nas znów połączyło ;p Dał mi szansę i chciał się, ze mną spotkać, bo powiedział, że zna mnie nie od dziś i wie, że nie jestem dziewczyną na jedną noc. Ma rację, uwierzył mi trochę, że mimo wszystko nie zdradziłabym go, nie mogłabym, a wgl. kolega był dla mnie jak brat, mogłybyście ze starszym bratem?? Nie wiedziałam, że tak szybko to nastąpi. Powiedział, że teraz "za karę" ma dla mnie jakieś zasady, ale powie mi o nich w sobotę, mnie to nie przeszkadza, ważne, że wrócił
Dużo mnie nauczyło to wszystko, nigdy więcej znajmości na poziomie koleżanka-kolega ;p
Cieszę się, że Ty się cieszysz
Ale co do relacji kolezanka- kolega to ona istnieje i jest mozliwa, tylko do tego trzeba podchodzic z glebokim dystansem ![]()
Wiem
Ale już się na tym ostro przejechałam, że nie chce ![]()
W sumie po Twoich przeżyciach nie dziwie się
i uważam to za dobrą decyzję ![]()
A moim zdaniem wpadasz, Mariola, ze skrajności w skrajność. Albo flirtujesz z kolegami, albo wszystkich wyrzucasz ze swojego życia. Ani jedna, ani druga postawa nie jest dobra.
W sumie po Twoich przeżyciach nie dziwie się
i uważam to za dobrą decyzję
Możesz wyjaśnić o jakież to przeżycia chodzí?.
Ja tu jakiejś przeżytej przez autorkę tragedii nie widzę.
Możesz wyjaśnić o jakież to przeżycia chodzí?.
Ja tu jakiejś przeżytej przez autorkę tragedii nie widzę.
To była przenośnia, jej osobista "tragedia", czyli po prostu coś co uważała dla niej za straszne przeżycia
Proszę o nieuszczypliwość ![]()
Ok.Dzięki za wyjaśnienie.