Witam Was wszystkie ![]()
Przejdę do rzeczy... Pracuje z kolesiem. Na początku miałam go gdzieś. On mnie rozbawiał, robił wszystko bym zwróciła na niego uwagę. Zaczęłam go zauważać. On przychodził do mnie porozmawiać coraz częściej. A nie jestem jedyną osobą/kobietą w firmie, ale zawsze przychodził do mnie. Niestety, zawsze trafiałam kiepsko, więc nauczyłam się jednego, że jak facetowi się nie chce czegoś robić to nie zrobi. I w ten sposób się nim zauroczyłam.
Zaczęliśmy ostatnio schodzić na osobiste tematy i nawet napomknęłam mu o spotkaniu, ale powiedział, że nie ma czasu i jest zajęty. Kolega, który pracuje tam dłużej ode mnie mówi, że jego akurat bardzo ciężko wyciągnąć na piwo. Jeszcze podczas tamtej osobistej rozmowy powiedział, że "schodzimy na coraz dziwniejsze tematy... Ale to dobrze." Dzisiaj próbowałam znowu wkroczyć na osobiste tematy, ale on był dosyć niechętny i tylko powiedziałam, że ostatnio był bardziej wylewny, a kolega który to usłyszał, aż wszedł do pokoju i powiedział, że nie wierzy, że on może być wylewny.
Muszę też przyznać, że inaczej się zachowuje sam na sam, a inaczej wśród wszystkich. Przy mnie staje się nerwowy(jakbym go siłą trzymała, a przecież on sam przyłazi) do niedawna jeszcze nie patrzył mi się w oczy podczas rozmowy, a teraz wymieniamy się spojrzeniami. Ciągle się czymś bawi, albo łazi po pokoju. Nawet nie zawsze się odzywa. Przyjdzie, pobawi się jakimiś karteczkami i pójdzie. Rzecz polega na tym, że ja zawsze byłam śmiała do facetów. On na początku też był śmiały do mnie, nawet raz się nachylił, żeby mnie przytulić, a potem nagle jakby się zdenerwował i mnie to też się udzieliło. Dotykam go czasami-jak najbardziej koleżeńsko, ale on tego nie odwzajemnia. Do tego staram się też tak dotykać resztę kolegów, żeby się nie wystraszył, że na niego lecę czy coś. Heh. Po co on do mnie łazi i ze mną gada? Ja pracuję tam 2 miesiące.