Irytujące pytania naszych mężczyzn ;) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1

Temat: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Potraktujmy ten wątek lekko, a nawet z przymrużeniem oka wink. Czy macie takie pytania, które co jakiś czas, zwykle regularnie, zadaje Wasz mężczyzna, a na które obecnie reagujecie wręcz alergicznie, czyli z wyraźną irytacją lub nawet złością?

Mój zestaw:
* kochanie, co będziemy jeść? big_smile
* kochanie, planujesz coś na kolację? - tak, jakby w domu kolacja bywała tylko od czasu do czasu i nie wiadomo było czy tym razem aby na pewno się pojawi tongue.
* kochanie, co będziemy robić? - w chwili, gdy nie wiem w co ręce włożyć, a mój mężczyzna wyraźnie się nudzi wink.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

"Jak tam w pracy? " big_smile Jak slysze to pytanie to mnie trafia, zawsze mu opowiadam jak cos jest nie tak ale mowic o tym samym dzien w dzien...


Albo "co tam?"

3

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Mnie zawsze rozwalało pytanie "co będziemy robić?" tongue nienawidziłam tego, szlag mnie trafiał, kiedy to słyszałam smile
Natomiast lubię "jak ci minął dzień?" smile

4

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Z sąsiedniego pokoju:
-Wiesz gdzie jest (coś tam np. pilot)?

Jego reakcja - zaraz przybiegnę i podam mu.
Moja reakcja - nic nie słyszę lol
A kiedy zostanę przyparta do muru to daję precyzyjne informację (w końcu mówię do faceta!)
- Leży tam gdzie zawsze, w dużym pokoju, na biurku, po lewej stronie, obok drukarki...
- Nie, nie ma, nie widzę...
Zagubione dziecko w mgle, szukając ratunku... więc przybiegam z pomocą. Oczywiście wszystko jest na swoim miejscu, w zasięgu łapki i nawet znalazła się ofiara, która poda zagubiony przedmiot!

5

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Averyl, coś w tym jest wink. Mnie trafia kiedy mój mężczyzna stoi przed otwartą lodówką lub szafką, ma dokładnie przed nosem to, czego szuka, ale oczywiście absolutnie nie widzi, więc musi zawołać/zapytać, oderwać mnie od tego, co akurat robię i najlepiej byłoby mu to coś wetknąć prosto w łapkę tongue.

6

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

"Kochanie, nie widziałaś zapalniczki...? Ciągle to słyszę.
Maz nałogowo gubi zapalniczki, a potem kupuje następne.
Mamy ich w domu miliony pochowane po katach.

Sama nie pale od ok. ośmiu miesięcy.

7

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

"Kochanie, kto dzwonił?" zamiennie z "Kochanie, z kim piszesz?" - zawsze mnie to denerwowało. Niby wiem, że pyta z ciekawości, a nie z chęci sprawdzania mnie, ale od razu mam wrażenie, jakby mnie próbowali kontrolować. Co ciekawe... tak samo denerwowało mnie to, kiedy pyta... mój dziadek big_smile.

8

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Oj... tych pytań to można wyliczać w nieskończoność smile Ogrom po prostu smile

Mnie osobiście denerwuje gdy ja się chce chwilę z mężem zwyczajnie ponudzić, to on mi zadaje pytanie " i co tam u Ciebie jeszcze ciekawego słychać" potrafi mnie tym zdenerwować nieziemsko smile

9

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Ha ha! Ale fajny wątek! Dzięki kobiety.

gdy ja się chce chwilę z mężem zwyczajnie ponudzić

Też czasem chciałbym z żoną na ławce w parku posiedzieć i nic nie mówić... ale nie da się. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja jestem taki "dziwny".

Z sąsiedniego pokoju:
-Wiesz gdzie jest (coś tam np. pilot)?
Jego reakcja - zaraz przybiegnę i podam mu.
Moja reakcja - nic nie słyszę lol

A gdyby się role odwróciły, to oczekuje, że Ty do niego przyjdziesz, a nie będziesz wołać z pokoju, bo się jaśniepan obrazi, prawda? Znam to też. Chyba trzeba tę asymetrię zaakceptować.

10

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Historyjka z cyklu: "Jak mogę ci pomóc?" - czyli: "Mężczyzno, jak chcesz pomóc, to wykaż jakąś samodzielną inicjatywę, rusz łbem, a kobiecie pośladków nie zawracaj".

Występują:
-Baba Osiadła (leży chora, ma gorączkę prawie 40 stopni, majaczy, dusi się od kataru i kaszlu, gardło boli, głowa boli, wszystkie mięśnie bolą...)
-Mąż Baby Osiadłej, flegmatyczny naukowiec z głową w chmurach, pasjonat pięknej polszczyzny


B.O.: Aaa... ooo... ojoj... smark, smark, chlip, blurp, ekhe ekheeeeeeeeeeeeeeeeee!!!
M.B.O.: (stoi nad łóżkiem i załamuje ręce): Kochanie moje malutkie, tak cierpisz, jak ja mogę ci pomóc?
B.O. (w myślach): No jak to jak, podaj mi coś na gorączkę, zrób zimny kompres na czoło, herbatę z cytryną do picia... (Na głos): Hhhrrrrrrrr... ekheeeee!!!
M.B.O.: Mamy w domu jakieś lekarstwa?
B.O. (w myślach): To, <brzydki wyraz na literę "k">, sprawdź! (Na głos): Yyyyyyy... auuuu.
M.B.O.: Co, co mówisz, skarbeczku? Nic nie rozumiem. Przypuszczam, iż w twoim stanie należy spożyć jakiś środek przeciwgorączkowy. Gripex? Fervex? Jak sądzisz, który będzie lepszy?
B.O. (w myślach): <dwa wyrazy, z których pierwszy jest zaimkiem osobowym, a drugi jest wulgarnym określeniem na obcowanie płciowe>
M.B.O. (przynosi z apteczki oba specyfiki, przysiada na łóżku cierpiącej małżonki i przez pół godziny wnikliwie analizuje skład leków): O, czy wiedziałaś, że Fervex zawiera x? X to substancja, która... (i tu następuje półgodzinny wykład).
B.O.: Auuuuuu! Ooooo... ojojojoj!
M.B.O. (olśniony): Wiem! Herbatki ci zrobię! (biegnie do kuchni)
B.O. (w myślach): No, nareszcie.

Po 15 minutach B.O., z żądzą mordu na twarzy, pije gorącą wodę z cytryną. M.B.O. nigdy nie pamięta, że cytrynę należy wrzucić do herbaty na samym końcu.

M.B.O.: Dałem dwie torebki, żeby była aromatyczna!
B.O. (krztusi się wodą z cytryną): Yyyyy...hyyyyyy!!!
M.B.O.: A tyle razy ci mówiłem, żebyś nie piła duszkiem. Picie duszkiem powoduje ... co może doprowadzić do ... (półgodzinny wykład).
B.O. (gryzie poduszkę, żeby nie powiedzieć wielu brzydkich wyrazów): Grrrrr.
M.B.O. Zdradź mi jeszcze, o najdroższa, czy nie miałabyś ochoty na kompres? Tylko o jakiej temperaturze? Czy ręcznik powinien być nasączony li i jedynie wodą, czy też życzysz sobie może jakieś olejki? Mamy olejki, prawda? Eukaliptusowy, miętowy i cytrynowy - który jest najlepszy?
B.O. (doprowadzona do ostateczności, w myślach): <brzydki wyraz, oznaczający tyle samo, co "oddal się">
M.B.O. O, koteczku! Ty się chyba lepiej czujesz! Oczka wcześniej miałaś takie mętne od gorączki, a teraz tak ci interesująco pałają, jak na mnie patrzysz... No widzisz, kto ci lepiej pomoże, niż twój misio. Jak będziesz jeszcze czegoś potrzebowała, krzyknij. (Zadowolony wychodzi z sypialni).

11

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Hhehehe! Ale spójrz...

M.B.O. Zdradź mi jeszcze, o najdroższa, czy nie miałabyś ochoty na kompres? Tylko o jakiej temperaturze? Czy ręcznik powinien być nasączony li i jedynie wodą, czy też życzysz sobie

Mąż pyta, bo zazwyczaj robi wszystko źle. Na przykłąd jak zrobi kompres o temperaturze 26 stopni, to żona powie, że jest za zimny. Albo powie, że jest za gorący. Jak zrobi o temperaturze 20 stopni, to powie to samo (nie wiem którą opcję wybierze, ale na pewno będzie zła temperatura). Jak zrobi o temperaturze 32 stopnie to żona na pewno też będzie niezadowolona. Jeśli mąż jest chory, to jak żona zrobi kompres o temperaturze 26, 20 albo 32 to każdy z nich jest idealny.

Gdy żona wyzdrowieje, to postanowi naprawiać związek. Przedmiotem rozważań będzie dlaczego mąż się nie stara jak dawniej. A mąż będzie myślał... jak to jest: "Dawniej jak była chora, to robiłem kompres i nie pytałem o temperaturę, a ona była zadowolona. A teraz pytam, bo jak nie pytałem to był za zimny lub za gorący."

Oznacza to chyba, że mężowie tracą rozum z biegiem lat, prawda?

12

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
kenobi napisał/a:

Mąż pyta, bo zazwyczaj robi wszystko źle. Na przykłąd jak zrobi kompres o temperaturze 26 stopni, to żona powie, że jest za zimny. Albo powie, że jest za gorący. Jak zrobi o temperaturze 20 stopni, to powie to samo (nie wiem którą opcję wybierze, ale na pewno będzie zła temperatura). Jak zrobi o temperaturze 32 stopnie to żona na pewno też będzie niezadowolona.

Masz absolutną rację smile Babie zawsze źle wink

13

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

BabaOsiadła - jakbyś o mnie pisała big_smile Ciekawe, czy moje Kochanie ma podobne myśli... Nie, na pewno nie, docenia to co robię big_smile

A nawiasem mówiąc - to, że mężczyźni nie dostrzegają szczegółów ( np. słoiczka keczupu pośród słoiczków z innymi substancjami ) to już kwestia różnic między płciami. Mężczyźni dostrzegają mniej szczegółów, ale mają większy zasięg wzroku, kobiety odwrotnie. Zresztą, sam znam ten ból, gdy przetrząsam pokój w poszukiwaniu czegoś co na wierzchu leży. Więcej wyrozumiałości drogie Panie smile

14

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Z tym kompresem to się nieźle ubawiłem smile Należy pamiętać, że zarówno z jednej, jak i z drugiej strony znajduje się zestaw pytań, które nie do końca przypadają nam do gustu. Kwestia doświadczenia i samodoskonalenia się, jeśli będziemy potrafili traktować je z lekkim przymrużeniem oka.

15

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Averyl napisał/a:

Z sąsiedniego pokoju:
-Wiesz gdzie jest (coś tam np. pilot)?

Jego reakcja - zaraz przybiegnę i podam mu.
Moja reakcja - nic nie słyszę lol
A kiedy zostanę przyparta do muru to daję precyzyjne informację (w końcu mówię do faceta!)
- Leży tam gdzie zawsze, w dużym pokoju, na biurku, po lewej stronie, obok drukarki...
- Nie, nie ma, nie widzę...
Zagubione dziecko w mgle, szukając ratunku... więc przybiegam z pomocą. Oczywiście wszystko jest na swoim miejscu, w zasięgu łapki i nawet znalazła się ofiara, która poda zagubiony przedmiot!

Dokładnie to najbardziej denerwuje mnie w moim facecie. Otwiera szafkę i po zaledwie sekundzie "poszukiwań" pyta: "Gdzie jest (...)?". Nie zada sobie trudu poszukania, nie przełoży żadnej rzeczy i nie zajrzy pod spód, żeby sprawdzić, czy to czego szuka się nie "schowało". Jego pytanie kwituję zazwyczaj krótkim "jest właśnie w tej szafce", bo zazwyczaj jestem pewna, że jest wink

Drugie irytujące mnie pytanie mojego Lubego to: "czy mamy jakiś plan na dzisiaj?". Zastanawiam się wtedy: czy coś wcześniej razem ustaliliśmy, a on nie pamięta? Jeśli nie ustalaliśmy razem, to czy w pytaniu "czy MAMY plan" kryje się tak naprawdę: "jakie atrakcje na dziś zaplanowałaś?" wink Wiem, że zazwyczaj chodzi mu po prostu o to, czy jest coś, co chciałabym tego dnia robić razem z nim, ale forma tego pytania doprowadza mnie do szału wink

I jeszcze drażni mnie pytanie: "Co potrzebujemy kupić do jedzenia?" kiedy jesteśmy w domu. Zajrzenie do lodówki i sprawdzenie, czego brakuje, zapewne spowodowałoby niepożądane spalenie cennych kalorii... tongue

16

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Lodówka - praktycznie każdy facet myśli - jak kobieta może nie wiedzieć co w lodówce, albo że jest pusta, mama zawsze miała pełną...

Pytania w stylu- co dzisiaj robimy? To nie lenistwo, a raczej danie możliwości kobiecie wykazać się inwencją, zaradnością. Skoro kobiety mają stosy par butów, bielizny, kurtek itp., to muszą mieć inwencję więc owo pytanie nie powinno sprawić im problemu...

Pytanie - Gdzie coś jest? Z góry mężczyzna zakłada, że kobieta zawsze coś chce zmienić i to robi, przenosi, układa, nowe szafki chce, to po co szukać jak to może być w innym miejscu niż było wczoraj... Udajemy się więc do źródła a Ono wie najlepiej...

No coś w tym stylu jest wink

17

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Remi - z Twojej wypowiedzi wynika, że facet zawsze robi jakieś założenia, zawsze o czymś myśli, główkuje. Tymczasem większość tych durnych pytań zadajecie ze zwykłej bezmyślności wink Zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz - w pracy mój facet jest przeinteligentny, sprytny, rozwiązuje w mig zadania, nad którymi inni się głowią. W domu nagle jego IQ spada o połowę, nie udało mi się jak dotąd rozwiązać tej zagadki...

18

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Tajemna wiedza mężczyzn opiera się na tym, że my wiemy, że wy kobiety wiecie wink Skoro kobiety zwracają uwagę na szczegóły, to widzą wszystko.
Zauważ Anemonne - gdy on pyta gdzie coś jest, Ty to wiesz. A on wie o tym, że Ty wiesz. Gdy powiesz - nie wiem, pojawi się bunt - jak to nie wiesz, zdziwienie, potem szok, też niedowierzanie - chyba ściemnia mi, że nie wie...
Mężczyźni mają utarte schematy, uznają za pewnik pewne rzeczy, to jak to że zero to zero, a 2 razy 2 jest 4.

19

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Remi napisał/a:

Zauważ Anemonne - gdy on pyta gdzie coś jest, Ty to wiesz. A on wie o tym, że Ty wiesz. Gdy powiesz - nie wiem, pojawi się bunt - jak to nie wiesz, zdziwienie, potem szok, też niedowierzanie - chyba ściemnia mi, że nie wie...

Zawsze uznawałam takich facetów za mało męskich maminsynków. I tak trochę jest - jeśli facet pyta mnie gdzie coś jest, tylko dlatego, że JA NA PEWNO WIEM, nie zadając sobie nawet trudu by znaleźć to samodzielnie, to znaczy, że to pierdoła, a nie facet. A jeśli mój facet jest przeze mnie uważany za pierdołę, to musi błyskawicznie dorosnąć i nauczyć się pewnych rzeczy wink Prawdziwy mężczyzna ma rozwiązywać takie problemy we własnym zakresie i być samodzielny. Poza tym jak napisałam - to pytanie w tym konkretnym przypadku jest zadawane z lenistwa i bezmyślności, a nie z prawdziwej potrzeby. Ja nie mam ochoty zawsze wszystkiego wiedzieć i zawsze wszystko znajdować, bo to oznaczałoby, że na partnera wybrałam sobie bezradne dzieciątko, które zmusza mnie do założenia spodni i bycia mamusią. Na szczęście mój facet się nie buntuje i nie wpada w histerię, gdy znad książki lub laptopa bąknę wymijające "nie wiem" wink

20

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Onegdaj moj maz zadal mi inteligentne pytanie
- a gdzie sa moje skarpetki?
- w lodowce, odpowiedzialam tonem obojetnym, choc w srodku targnelo.
Mezus udal sie do kuchni i dopiero w okolicach lodowki zorientowal sie , ze to jednak nie miejsce przechowywania skarpet..........

21

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Anemonne - jeśli mówisz nie wiem, to zmuszasz faceta do myślenia. On się zastanawia - czemu Ty nie wiesz, a potem gdzie to może być i znajdzie. Był sam to znajdował wink
Uważam, że na takie szczególiki nie należy zwracać za dużo uwagi, to po prostu męska natura taka jest, wyuczona od wieków. Facet może być inteligentny bardzo, ale jednocześnie założyć 2 różne skarpetki idąc do pracy. Samo życie. Czy jest przez to gorszy? Nie.

22

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Remi napisał/a:

Anemonne - jeśli mówisz nie wiem, to zmuszasz faceta do myślenia. On się zastanawia - czemu Ty nie wiesz, a potem gdzie to może być i znajdzie. Był sam to znajdował wink

Właśnie taki jest cel mojego mówienia "nie wiem" wink

Remi napisał/a:

Uważam, że na takie szczególiki nie należy zwracać za dużo uwagi, to po prostu męska natura taka jest, wyuczona od wieków. Facet może być inteligentny bardzo, ale jednocześnie założyć 2 różne skarpetki idąc do pracy. Samo życie. Czy jest przez to gorszy? Nie.

Niewątpliwie masz rację. Dlatego wciąż jestem z moim "inteligentnym głupkiem" i jeszcze go nie utopiłam w łyżce wody wink Takie wady bledną przy zaletach, które sprawiają, że chcę być w tym związku. Co do tych skarpetek - faktycznie czasem patrzę, jak mój mężczyzna zakłada skarpetki na lewą stronę, a potem idzie do pracy i zachowuje się tam tak profesjonalnie, odbywa spotkania, ważne rozmowy z szefem, uczestniczy w planowaniu strategii... I śmiać mi się chce niemożebnie, jak pomyślę o tych skarpetkach wink

23

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

BabaOsiadła dlaczego opisujesz mojego męża? lol lol lol
Z jednym wyjątkiem: wie, że cytrynę wrzuca się do zaparzonej już herbaty.
"Wykłady" na temat każdego drobiazgu, to jest to.

24 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-04-17 20:57:23)

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
betina2 napisał/a:

Onegdaj moj maz zadal mi inteligentne pytanie
- a gdzie sa moje skarpetki?
- w lodowce, odpowiedzialam tonem obojetnym, choc w srodku targnelo.
Mezus udal sie do kuchni i dopiero w okolicach lodowki zorientowal sie , ze to jednak nie miejsce przechowywania skarpet..........

big_smile big_smile big_smile


luc napisał/a:

BabaOsiadła  dlaczego opisujesz mojego męża?

Witaj w Klubie Żon Naukowców smile

25

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Założyłam wątek z potrzeby chwili, a właściwie tuż po zagryzieniu zębów w chwilę po usłyszeniu kolejnego z serii irytującycyh pytań, nie przypuszczałam jednak, że czytając Wasze posty prawie rozpłaczę się ze śmiechu big_smile.

BaboOsiadła i Betino - Wyście to uczyniły! big_smile

Swoją drogą prawdziwe okazuje się powiedzenie, że nawet kota można zagłaskać na śmierć, bo po dziesiątym pytaniu o moje samopoczucie lub czy mi czegoś przypadkiem nie trzeba (głównie w czasie choroby, kiedy to najbardziej pragnę świętego spokoju tongue), mam ochotę zacząć wrzeszczeć, nawet jeśli to jest takie słodkie smile.

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Anemonne napisał/a:

Remi - z Twojej wypowiedzi wynika, że facet zawsze robi jakieś założenia, zawsze o czymś myśli, główkuje. Tymczasem większość tych durnych pytań zadajecie ze zwykłej bezmyślności wink Zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz - w pracy mój facet jest przeinteligentny, sprytny, rozwiązuje w mig zadania, nad którymi inni się głowią. W domu nagle jego IQ spada o połowę, nie udało mi się jak dotąd rozwiązać tej zagadki...

Może to jest wytłumaczenie:
Może dlatego, że w pracy wszystko jest pod Jego kontrolą? Artysyczny nieład na biurku jest jego, wszystko znajduje w mig pozostawiając resztę w nienagannym  chaosie. W domu jesteś Ty i Twoja organizacja wszystkiego. Czy po Jego poszukiwaniach nadal masz wsystko tak zorganizowane jak przed sekundą. Jak reagujesz na nowy porządek? Jeśli irytacją, to masz odpowiedź. Aby Cię nie denerwować wyłącza 1/2 IQ. Taki mechanizm obronny smile

27

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

jestem szczesliwa kobieta ,ale narazie nie mieszkamy razem,slub niedlugo ,mam pytanie ...jak poradzic sobie z zawsze złym ojcem(jego)?jak go przekonac ze kocham syna i chce zyc i z jego ojcem w zgodzie?

28

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

taurus8577, znajdź proszę odpowiedni wątek lub załóż nowy - w tym Twoja wypowiedź odbiega od tematu.

29

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
takijedenfacet820 napisał/a:
Anemonne napisał/a:

Remi - z Twojej wypowiedzi wynika, że facet zawsze robi jakieś założenia, zawsze o czymś myśli, główkuje. Tymczasem większość tych durnych pytań zadajecie ze zwykłej bezmyślności wink Zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz - w pracy mój facet jest przeinteligentny, sprytny, rozwiązuje w mig zadania, nad którymi inni się głowią. W domu nagle jego IQ spada o połowę, nie udało mi się jak dotąd rozwiązać tej zagadki...

Może to jest wytłumaczenie:
Może dlatego, że w pracy wszystko jest pod Jego kontrolą? Artysyczny nieład na biurku jest jego, wszystko znajduje w mig pozostawiając resztę w nienagannym  chaosie. W domu jesteś Ty i Twoja organizacja wszystkiego. Czy po Jego poszukiwaniach nadal masz wsystko tak zorganizowane jak przed sekundą. Jak reagujesz na nowy porządek? Jeśli irytacją, to masz odpowiedź. Aby Cię nie denerwować wyłącza 1/2 IQ. Taki mechanizm obronny smile

Być może jest to jakaś forma mechanizmu obronnego, ale wydaje mi się, że to nie do końca tak. Z jednej strony w pracy wcale nie ma artystycznego nieładu - wręcz dziwi mnie obsesyjny wręcz porządek, jaki utrzymuje wszędzie, w domu zaś jest bałaganiarzem. Z drugiej strony w domu chyba nie jestem aż taką heterą, żeby go ochrzaniać za to, że czegoś szuka wink Ani też nie mam świra na punkcie organizowania wszystkiego. Zwłaszcza, że znalezienie czegoś w szafce nie musi wcale wiązać się ze stworzeniem kosmicznego bałaganu...

30

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Drugie irytujące mnie pytanie mojego Lubego to: "czy mamy jakiś plan na dzisiaj?". ..... kryje się tak naprawdę: "jakie atrakcje na dziś zaplanowałaś?" .... ale forma tego pytania doprowadza mnie do szału wink

W czasie narzeczeństwa:

On: Kochanie! Dzisiaj o 19 poszlibyśmy do kina na film "XYZ".
Ona: Ok, super! Jak fajnie.


Po wielu latach małżeństwa:

On: Kochanie! Dzisiaj o 19 poszlibyśmy do kina na film "XYZ".
Ona: .... (tutaj wiele do wyboru) ...

-- "Nie będę jechała samochodem przez godzinę. W ogóle o mnie nie myślisz." (za narzeczeństwa nawet 2 godziny jechała autobusem/tramwajem)
-- "Za późno, jestem zmęczona. Jak Ty byś był xxx godzin w pracy, to też byś był zmęczony. Egoistyczne jest twoje podejście. " (za narzeczeństwa nawet po całym dniu biegania szła nawet o 24)
-- "Nie będę oglądać seksu/przemocy/wygłupów. " (za narzeczeństwa nie pytała co za film; teraz też nie pyta -- więc ocenia nie wiedząc co za film)
-- "Nie liczysz się z tym co zaplanowałam? Zastanowiłeś się nad tym? Przecież mówiłam Ci 7 dni temu, że xxxxx. Ty mnie w ogóle nie słuchasz. "

No i tak to mężczyźni z biegiem lat stają zupełnie nie do życia.

31

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Kenobi, bo prawda jest taka, że za narzeczeństwa zwykle chodzi się do kina, a po latach związku na film wink.

32

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Remi napisał/a:

Anemonne - jeśli mówisz nie wiem, to zmuszasz faceta do myślenia. On się zastanawia - czemu Ty nie wiesz, a potem gdzie to może być i znajdzie. Był sam to znajdował wink
Uważam, że na takie szczególiki nie należy zwracać za dużo uwagi, to po prostu męska natura taka jest, wyuczona od wieków. Facet może być inteligentny bardzo, ale jednocześnie założyć 2 różne skarpetki idąc do pracy. Samo życie. Czy jest przez to gorszy? Nie.

Remi - a czy to co napisałeś w pierwszym zdaniu nie jest wbrew "męskiemu" myśleniu.
Przecież faceci podobnież są "kawa na ławę", mają precyzyjne, ścisłe umysły, itp, itd (tu jest odp. na twoje pytanie - czy przez to są gorsi lol). Psychologowie pouczają niewiasty - chcesz od niego kwiaty, to nie mów, że taki piękny dzień, i 5 lat temu, na tej ławeczce... , tylko wprost - byłoby mi miło, gdybyś kupił mi kwiatki z okazji..."

Czyli co? Dobrze rozumiem - facet potrzebuje dajmy na to skarpetki, kobieta mu odpowiada "nie wiem"
...i on zaczyna główkować - dlaczego kobieta nie wie, co zrobić by kobieta wiedziała
(moja kobieca natura tak odbiera zdanie "czemu Ty nie wiesz, a potem gdzie to może być i znajdzie", bo z doświadczenia wiem, że na ogół są na swoim miejscu, zamiast leżeć w lodówce smile )
zamiast "gdzie są moje skarpetki?" "przez te skarpetki zaraz spóźnię się do pracy!"

33

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Pytanie męża "gdzie jest?" to już klasyk big_smile , mnie do szału doprowadza część dalsza, czyli oskarżenie "wyrzuciłaś mi!". NIGDY w życiu NIC mu nie wyrzuciłam bez trzykrotnego pytania. Ciekawe kiedy to do niego dotrze? Za następne 15 lat?

Aaaa i jeszcze ta straszliwa sytuacja, kiedy musi SAM ubrać dzieci.
Ubiera córkę na jakąś uroczystość w szkole, ja jestem w pracy. Mała ubrania ma przygotowane, ale  o zgrozo! zapomniałam o butach. Mąż dzwoni:
Mąż: jakie buty ubrać małej?
Ja: te czarne, takie do sukienki.
M: gdzie są?
J: w szafce pod wieszakiem na kurtki. ( szafka mała, zmieści się max. 15 par małych dziecięcych butów)
Szuka....
M: nie ma
J: są, poszukaj dobrze
Szuka....
M: (zdenerwowany) nie ma!
J: (też zdenerwowana) cholera, to poszukaj jeszcze......( wymieniam ze dwa miejsca, gdzie mogłyby być)
Szuka....
M: nie ma!!!
J: poczekaj, zaraz przyjdę (pracowałam jakieś dwie minuty od domu)
Przyszłam, otwarłam szafkę pod wieszakiem, wściekła wygarnęłam wszystkie buty ze środka, wzięłam JEDYNE czarne buty małej, jakie tam były i wręczyłam małżonkowi ze wzrokiem zdolnym do zatrzymania na miejscu konia w galopie.
M: mogłaś powiedzieć, że to te, bo Ty tak chowasz w sam kąt.
J: (w duchu) ja cie pie....e
I wróciłam do pracy.

Albo wychodzimy na miasto, mąż dostaje zadanie bojowe, ubrać syna.
Ja w łazience, robię makijaż.
Mąż: jakie spodnie mu ubrać?
J: jakie chcesz.....
Mąż: jaką bluzkę?
J: jaką chcesz, tak, żeby pasowała
Wychodzę po chwili, syn ubrany w coś co nie nadaje się do wyjścia.
J: (grzecznie) w co Ty go ubrałeś???
M: (wkurzony) co? pytałem się w co go ubrać, trzeba było mi powiedzieć a nie robisz problem.
J: (grzecznie) przecież ubrania na wyjście leżą w górnej szafce, a te gorsze na podwórko w dolnej, przecież w tym nie pojedzie!
M: to mi powiedz a nie przekładasz co miesiąc, i ja nie wiem gdzie co jest!
Podział na ubrania lepsze na wyjście, i do szkoły/przedszkola oraz na te do grzebania w ziemi, błocie, piachu na podwórku przy domu, istnieje odkąd mamy dzieci. W obecnym domu mieszkam cztery lata i OD POCZĄTKU lepsze ubrania syna są na górnej półce a gorsze na dolnej. Córki zresztą tak samo, żeby się nie myliło. Wyjaśniałam to mężowi chyba już z pięćdziesiąt razy. Ile razy można odpowiadać na te same pytania?
Według niego ten nasz dialog powinien wyglądać tak:
Mąż: jakie spodnie mu ubrać?
Ja: takie dżinsowe, ciemne, z podwójną kieszonką, trochę wytarte z przodu, na zatrzask i mają trochę postrzępione nogawki z tyłu. ( syn ma prawie same dżinsy, więc istnieje duże ryzyko, że po przerzuceniu dziesięciu par i tak założy mu inne niż myślałam, albo zapomni połowy tego co mówiłam)
M: jaką bluzkę?
J: taką czerwoną z nadrukiem dinozaurów i jakimś napisem z tyłu.
Po 10 minutach szukania informuje mnie, że nasze dziecko nie ma takiej bluzki. No nie ma bo okazuje się, że pół rękawa bluzki jest szara nie czerwona, a nadruk to nie dinozaury tylko szkielety dinozaurów.
Jezusie, Maryjo i Wszyscy Święci!!!
A co ciekawe, z ubraniem samego siebie nie ma żadnych problemów i na dodatek całkiem nieźle mu to wychodzi.

34

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Olinka napisał/a:

Mnie trafia kiedy mój mężczyzna stoi przed otwartą lodówką lub szafką, ma dokładnie przed nosem to, czego szuka, ale oczywiście absolutnie nie widzi, więc musi zawołać/zapytać, oderwać mnie od tego, co akurat robię i najlepiej byłoby mu to coś wetknąć prosto w łapkę tongue.

Oooo!
Zgadzam się. Coś jest na wyciągnięcie ręki,a  i tak pyta 'gdzie jest to..i tamto... ? ' ;p

Albo jak już ktoś napisał irytuje mnie gdy mówi do mnie 'co tam?'  tongue

35

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Klasyki z mojego domostwa:

- gdzie sa skarpetki? (zawsze w tej samej szufladzie)
-a co sie stalo z moim krawatem do pracy? (zawsze na specjalnym wieszaku w garderobie)
- dlaczego nie ma ciasta? (...ktore skonczyl dzien wczesniej)
- gdzie moj portfel? (ktorego kladzie byle gdzie- nawet znalazlam w szafce z konfiturami- a potem wymaga, zebym ja wszechwiedzaca byla)
- jakie piwo chcesz? (w popularnym pubie w sobote, kiedy wiadomo, ze szybko trzeba stolik znalezc, a nie siedziec wiekami przy barze dywagujac)
- dlaczego nie idziesz do lozka? (kiedy po prostu chce w spokoju poczytac przy muzyce, ktora wiem, ze mu w spaniu przeszkadza)
- oj, czemu ta lista zakupow taka dluga? (kiedy wie, ze jest piatek i zero zarelka w lodowce)

No, wiekszosc wynika z bezmyslnosci. W zyciu nie spotkalam takiego niepozbieranego czlowieka. W sprawach finansowych- ostry jak brzytwa. Znalezienie programu telewizyjnego- mission impossible wink

36

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Mnie najbardziej wkurza pytanie "co robisz?", zadawane podczas rozmowy telefonicznej, gdy jestem w pracy, i "o której będziesz w domu?". Na te drugie odpowiadam średnio pięć razy dziennie. Za szóstym odpowiadam już, że kiedy wrócę, wtedy będę.

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Anik38 napisał/a:

[...]
Aaaa i jeszcze ta straszliwa sytuacja, kiedy musi SAM ubrać dzieci.
Ubiera córkę na jakąś uroczystość w szkole, ja jestem w pracy. Mała ubrania ma przygotowane, ale  o zgrozo! zapomniałam o butach. Mąż dzwoni:
Mąż: jakie buty ubrać małej?
Ja: te czarne, takie do sukienki.
M: gdzie są?
J: w szafce pod wieszakiem na kurtki. ( szafka mała, zmieści się max. 15 par małych dziecięcych butów)
[...]
M: nie ma!!!
J: poczekaj, zaraz przyjdę (pracowałam jakieś dwie minuty od domu)
Przyszłam, otwarłam szafkę pod wieszakiem, wściekła wygarnęłam wszystkie buty ze środka, wzięłam JEDYNE czarne buty małej, jakie tam były i wręczyłam małżonkowi ze wzrokiem zdolnym do zatrzymania na miejscu konia w galopie.
M: mogłaś powiedzieć, że to te, bo Ty tak chowasz w sam kąt.
J: (w duchu) ja cie pie....e
I wróciłam do pracy.

A co by było gdybyś POWIEDZIAŁA że jest tylko jedna para czarnych?

Albo wychodzimy na miasto, mąż dostaje zadanie bojowe, ubrać syna.
Ja w łazience, robię makijaż.
Mąż: jakie spodnie mu ubrać?
J: jakie chcesz.....
Mąż: jaką bluzkę?
J: jaką chcesz, tak, żeby pasowała
[...]
Wychodzę po chwili, syn ubrany w coś co nie nadaje się do wyjścia.
J: (grzecznie) w co Ty go ubrałeś???
M: (wkurzony) co? pytałem się w co go ubrać, trzeba było mi powiedzieć a nie robisz problem.

"Jakie chcesz" ? "Jakie chcesz"????????
Co to ma znaczyć?? Mówisz ... masz. Jeśli nie ufasz gustom Męża to NIGDY nie odpowiadaj w ten sposób.
Święte słowa :"pytałem się w co go ubrać, trzeba było mi powiedzieć". Amen.

J: (grzecznie) przecież ubrania na wyjście leżą w górnej szafce, a te gorsze na podwórko w dolnej, przecież w tym nie pojedzie!
M: to mi powiedz a nie przekładasz co miesiąc, i ja nie wiem gdzie co jest!

A tu zwala winę na Ciebie smile

Podział na ubrania lepsze na wyjście, i do szkoły/przedszkola oraz na te do grzebania w ziemi, błocie, piachu na podwórku przy domu, istnieje odkąd mamy dzieci. W obecnym domu mieszkam cztery lata i OD POCZĄTKU lepsze ubrania syna są na górnej półce a gorsze na dolnej. Córki zresztą tak samo, żeby się nie myliło. Wyjaśniałam to mężowi chyba już z pięćdziesiąt razy. Ile razy można odpowiadać na te same pytania?

Ani czas ani liczba powtórzeń nie ma znaczenia bo to Twój porządek, jak sądzę smile

Według niego ten nasz dialog powinien wyglądać tak:
Mąż: jakie spodnie mu ubrać?
Ja: takie dżinsowe, ciemne, z podwójną kieszonką, trochę wytarte z przodu, na zatrzask i mają trochę postrzępione nogawki z tyłu. ( syn ma prawie same dżinsy, więc istnieje duże ryzyko, że po przerzuceniu dziesięciu par i tak założy mu inne niż myślałam, albo zapomni połowy tego co mówiłam)
M: jaką bluzkę?
J: taką czerwoną z nadrukiem dinozaurów i jakimś napisem z tyłu.
Po 10 minutach szukania informuje mnie, że nasze dziecko nie ma takiej bluzki. No nie ma bo okazuje się, że pół rękawa bluzki jest szara nie czerwona, a nadruk to nie dinozaury tylko szkielety dinozaurów.

To czerwona czy czerowno-szara ta bluzka? Dinozaury to nie to samo co ich szkielety!!

Drogie Panie, niby wiecie, że ten chłop taki nieskomplikowany, prosty jak budowa cepa, a oczekujecie, że jest tak "rozwinięty" że odczyta niejasne komunikaty zgodnie z waszym gustem i logiką.
Mogę się założyć, że w pracy, gdzie wasi mężowie dobrze się spisują, nikt kto powie "jakie chcesz" lub "wszystko jedno" nie będzie marudził na efekt.

38

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

A mi się wydaje, że te pytania facetów o to co gdzie jest, gdzie są ubranka dla dzieci, jak ubrać dzieci itp. i cała męska w tym bezradność wynika z lenistwa i bezmyslności. Im po prostu nie chce się w to angazować, nad tym zastanawiać, chcą to zrobić "po najniższej linii oporu", chcą to zrobić bez choćby najmniejszego wysiłku. W pracy angażują się w to co robią, bo muszą, bo chca się wykazać (połechtać swoje ego), bo ich to interesuje, a w domu chcą przez wszystko "przebrnąć". Kiedyś wyręczała ich mamusia, za nich myślała, a teraz oczekują tego od kobiety - to wynika z wygody. Myślę, że jeśli chodzi o rzeczy, które ich interesują to z pewnością wiedzą, co gdzie i jak.

To tak jak z dzieckiem, kiedy każesz dziecku coś znaleźć, zrobić lub przynieść, a dziecku się nie chce to zazwyczaj powie "ale tego tu nie ma, nie wiem gdzie to jest, nie widzę, ale ja nie umiem (np. nie wiem w co ubrać syna)". I dziecko liczy na to, że zaraz po tych słowach mama jednak odpóści mu i zrobi to sama, wyręczy. Albo w domyśle: "Mamo jak mi dokładnie wytłumaczysz, nakierujesz to może to zrobię." Po co pamiętać gdzie np. są lekarstwa, zapałki skoro zawsze jest ktoś kto Ci przypomni, poda... itp.

Przesadzam? wink

39

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
enya napisał/a:

Po co pamiętać gdzie np. są lekarstwa, zapałki skoro zawsze jest ktoś kto Ci przypomni, poda... itp.

Przesadzam? wink

Z kobietami wielka bieda lecz bez kobiet zyc sie nie da big_smile

40

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

takijedenfacet820 skoro anika38 poinstrułowała meża, że buty dla córki mają być czarne i są w danej szafce to zgodnie z instrukcją, otwieram szafkę, szukam butów, skoro jest w niej tylko jedna para czarnych butów to oznacza, że to jest to czego szukał. Zawsze może przedzwonić, opisać znalezione czarne buty i dopytać, czy o te chodziło jeśłi ma wątpliwości. Proste?

41

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Pytanie, które kiedyś mnie irytowało, a teraz wywołuje uśmiech: "Czy wiesz, gdzie położyłem telefon/klucze/latarkę...?" smile

42

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
Olinka napisał/a:

* kochanie, co będziemy robić?

Hehe, to jedno z tych pytań, których kobiety nienawidzą, niestety niewielu z nas to wie. Kobieta oczekuje, że mężczyzna wyjdzie z inicjatywą, zaproponuje coś, przygotuje, zaplanuje - czyż to właśnie nie jest jedna z cech męskości? Z drugiej jednak strony, jeśli facet wychodzi z inicjatywą, a kobieta ciągle kręci nosem, to wcale się nie dziwię, że rezygnuje, skoro każda jego propozycja spotyka się ze skrzywioną miną smile

Co do pytań "jak ci minął dzień?", czy "co tam?", to tak na prawdę nikt ich nie lubi, faceci też. Ktoś, kto zadaje takie pytanie, nie ma nic ciekawego do powiedzenia, tylko oczekuje, że druga osoba zabawi go jakąś na poczekaniu wymyśloną opowiastką. Gdyby zacząć rozmowę od opowiedzenia czegoś, choćby drobiazgu, czegoś co się widziało przed chwilą, albo kiedyś tam, to druga osoba ma już punkt zaczepienia i zaraz jej się coś skojarzy i sama opowie, albo skomentuje.
Kiedyś z ciekawości założyłem konto na profilu randkowym jako kobieta smile Wiem podły jestem, ale byłem ciekaw, jak faceci podrywają w internecie. Większość facetów wysyłała pierwszego maila o treści mniej więcej "cześć, czy mógłbym Cię poznać?". Co za głupie pytanie! Odpowiadałem "nie mógłbyś". Odpowiedź "mógłbyś" byłaby równie głupia smile

W ogóle takich rzeczy to powinni uczyć w szkole, a nie o układach trawiennych żaby..

43 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-04-20 01:33:03)

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
enya napisał/a:

A mi się wydaje, że te pytania facetów o to co gdzie jest... itp. i cała męska w tym bezradność wynika z lenistwa i bezmyslności. Im po prostu nie chce się w to angazować, nad tym zastanawiać, chcą to zrobić "po najniższej linii oporu", chcą to zrobić bez choćby najmniejszego wysiłku.

identycznie to widzę.

antykobieta napisał/a:

Kiedyś z ciekawości założyłem konto na profilu randkowym jako kobieta smile Wiem podły jestem, ale byłem ciekaw, jak faceci podrywają w internecie. Większość facetów wysyłała pierwszego maila o treści mniej więcej "cześć, czy mógłbym Cię poznać?". Co za głupie pytanie!

hahaha.. sama miałam konto na takim portalu i tez spotkałam się z jakże głupimi pytaniami i zaczepkami..
mianowicie..
"cześć, jesteś bardzo piękną kobietą, poznamy się? "
"hej, spodobałaś mi się co Ty na to?"
"hej, chciałbym cię poznać.."
uwaga jeden z najlepszych tekstów:
"co taka piękna dziewczyna robi na tym portalu?" hahhhahhahahahahahhhaaa
big_smile
ps. na żadną z takich wiadomości nie odpisałam smile

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
enya napisał/a:

takijedenfacet820 skoro anika38 poinstrułowała meża, że buty dla córki mają być czarne i są w danej szafce to zgodnie z instrukcją, otwieram szafkę, szukam butów, skoro jest w niej tylko jedna para czarnych butów to oznacza, że to jest to czego szukał. Zawsze może przedzwonić, opisać znalezione czarne buty i dopytać, czy o te chodziło jeśłi ma wątpliwości. Proste?

Niby proste. Sam bym tak zrobił ryzykując mała rewolucję w szafce i późniejsze konsekwencje. Niemniej w tym konkretnym przypadku należałoby się spytać co dokładnie siedzi w głowie faceta, że zachował się tak a nie inaczej. Tym bardziej, że to irytuje. Albo znajdujemy przyczynę zachowania, albo bierzemy na nie poprawkę. Jest jakieś lepsze wyjście? Co jest takiego fajnego w takich sytuacjach, że nikt nie pomyśli jak z nich wybrnąć lub im zapobiec?

45

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
takijedenfacet820 napisał/a:
Anik38 napisał/a:

[...]
Aaaa i jeszcze ta straszliwa sytuacja, kiedy musi SAM ubrać dzieci.
Ubiera córkę na jakąś uroczystość w szkole, ja jestem w pracy. Mała ubrania ma przygotowane, ale  o zgrozo! zapomniałam o butach. Mąż dzwoni:
Mąż: jakie buty ubrać małej?
Ja: te czarne, takie do sukienki.
M: gdzie są?
J: w szafce pod wieszakiem na kurtki. ( szafka mała, zmieści się max. 15 par małych dziecięcych butów)
[...]
M: nie ma!!!
J: poczekaj, zaraz przyjdę (pracowałam jakieś dwie minuty od domu)
Przyszłam, otwarłam szafkę pod wieszakiem, wściekła wygarnęłam wszystkie buty ze środka, wzięłam JEDYNE czarne buty małej, jakie tam były i wręczyłam małżonkowi ze wzrokiem zdolnym do zatrzymania na miejscu konia w galopie.
M: mogłaś powiedzieć, że to te, bo Ty tak chowasz w sam kąt.
J: (w duchu) ja cie pie....e
I wróciłam do pracy.

A co by było gdybyś POWIEDZIAŁA że jest tylko jedna para czarnych?

A to nie widać, że jest jedna? big_smile

46

Odp: Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)
enya napisał/a:

takijedenfacet820 skoro anika38 poinstrułowała meża, że buty dla córki mają być czarne i są w danej szafce to zgodnie z instrukcją, otwieram szafkę, szukam butów, skoro jest w niej tylko jedna para czarnych butów to oznacza, że to jest to czego szukał. Zawsze może przedzwonić, opisać znalezione czarne buty i dopytać, czy o te chodziło jeśłi ma wątpliwości. Proste?

No co Ty, jakie proste? wink Tyle rzeczy trzeba zrobić sad Przecież buty powinny same z tej szafki wyskoczyć po otwarciu. wink

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Irytujące pytania naszych mężczyzn ;)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024