Hej! Witam wszystkich. Swego czasu udzielałam się na tutejszym forum. Od tamtej pory minął ponad rok? dla mnie okropny rok, który poprzewracał moje życie do góry nogami. Nie wiem czego tu szukam? Porady? Może pocieszenia? A może po prostu potrzebuje się wygadać.
On ? ideał, mój ideał, nawet bez tego seksu, którego u nas nie było, zniknął i oszukał? Ale czy to właściwe słowo?
Byliśmy razem prawie cztery lata, zakochani, nierozłączni. Mieliśmy jeden problem, z seksem, którego on unikał, zresztą poruszałam na forum ten temat w wątku http://www.netkobiety.pl/t25474.html. Nie kochaliśmy ani razu i choć zdarzały się kryzysy z tego powodu to nauczyłam się z tym żyć i czekałam na jakiś przełom. Mimo wszystko byłam szczęśliwa, bardzo szczęśliwa?
Siedem miesięcy temu On zniknął. Zostawił wszystko, mnie, rodziców, pracę, tak bez słowa, z dnia na dzień. Zostawił mi nagranie z samym sobą, w którym zwracał mi wolność i prosił żebym ułożyła sobie życie z kimś zdrowym, kto da mi szczęście. Nie rozumiałam, byłam w szoku. Z kimś zdrowym? Nie wiedziałam co jest grane, przecież On nie chorował, zawsze był szczerzy, nie ukrywał nic przede mną? Kilka następnych dni wegetowałam, z marazmu wyrwała mnie Jego matka, która też odchodziła od zmysłów, choć zostawił jej list, że wyjeżdża bo musi zacząć nowe życie. Ona nie rozumiała tak jak ja. Przez następnych kilka tygodni poruszyłam niebo i ziemię, żeby dowiedzieć się czegokolwiek, gdzie jest, co się stało, telefony do znajomych, przeszukiwanie rzeczy i NIC. Nie mogłam więcej zrobić, czekałam na jakikolwiek odzew z jego strony. Zadzwonił.. milczał przez parę minut. Tylko tyle, a ja w tym czasie zadawałam tysiące pytań, które zostały bez odpowiedzi?
Dzisiaj znam na nie odpowiedź. O swoich podejrzeniach co do HIV powiedział mi Jego brat. Wkurzył się, że G. się tak zachował. Wszystko zaczęło układać się w logiczną całość. Te uniki seksu, to przerywanie pieszczot, uważanie na wszystko, jego ciągłe bóle głowy i przeziębienia. Dniami i nocami zaczęłam szukać informacji o wirusie. Kiedy znowu zadzwonił i milczał jak zwykle zapytałam czy jest zarażony... Nie odpowiedział ale dostałam list, w którym w końcu wyznał prawdę...
Przez prawie cztery lata byłam z mężczyzną, który od 12 lat żyje z HIV. Miał tyle czasu na powiedzenie mi prawdy. Dlaczego zdecydował za mnie? Zniknął bo niby wiedział, że odejdę gdy się dowiem. Skąd mógł to wiedzieć? Nie wiem jakbym się zachowała, bo to wszystko jest dla mnie obce, ale on nawet nie dał mi wyboru. Martwię się o jego życie, do tej pory nie wiem gdzie jest. Dzwoni i milczy, czasami wydaje mi się że płacze do tej słuchawki.
Ja na dzień dzisiejszy walczę z nawrotem nerwicy. Ta choroba wróciła do mnie po kilku latach spokoju. W zasadzie mnie to nie dziwi, bo moja przebiegła "przyjaciółka" wie kiedy zaatakować. Biorę leki i jakoś funkcjonuję, ale musiałam zrezygnować z ukochanej pracy na uczelni i zająć się czymś innym. Nie wiem co robić? Szukać go? Czekać? Jego brat powtarza mi, że On mnie bardzo kocha.
Zastanawiam się co ja czuję? Wściekłość, a zarazem bezsilność. Właściwie targają mną różne uczucia.
Wiem, że piszę chaotycznie, a zawsze byłam poukładana ale takie "chaosowe" teraz jest moje życie.