cześć, jestem nowa na tym forum. piszę, bo mam problem.
z moim mężem jestem od 3 lat, jesteśmy młodzi, ja mam dopiero 25 lat,on jest ode mnie o 3 lata starszy. jestem trudną osobą,neurotykiem. mąż z początku naszgo związku był dla mnie bardzo czuły, opiekował się mną. byłam szczęśliwa. ale później coś się zepsuło...on od 2 lat regularnie mnie bije, wyzywa, upokarza. często się denerwuje i to jest dla niego pretekstem. przeważnie uderzył mnie raz, dwa razy i na tym się kończyło, jakieś mocniejsze pobicia zdarzały się sporadycznie...później przepraszał mnie, płakał..tydzień temu wrócił z pracy, poddenerwowany. podałam mu kolację jak zwykle, a on powiedział że zwolnili jego i kolegę za picie w pracy. próbowałam go uspokoić, jak zobaczyłam, że się nie daje, poszłam do innego pokoju, bo zaczynał wpadać w furię...on wtedy jeszcze bardziej się zdenerwował, pobiegł za mną, zaczął mnie szarpać. później dostałam w twarz, przewróciłam się. skopał mnie, nawet po buzi...na chwilę się zatrzymał, zaczęłam go prosić żeby przestał, mówiłam do niego kochanie, skarbie itd...w sumie sama nie wiem dlaczego. chciałam żeby mnie przytulił, żeby już było po wszystkim...wtedy on znowu wpadł w furię, zaczął mnie wyzywać, krzyczeć że jestem żałosna. jak mnie uderzył odepchnęłam go, wtedy powiedział że mnie zabije...zaczął uderzać moją głową o podłogę, nie miałam siły się już bronić. nie wiem jak długo to robił, ale zaczęła mi lecieć krew. później chyba próbował mnie podduszać, wtedy zemdlałam. zawiózł mnie do szpitala.
od tamtego zdarzenia minęło już kilka dni, ja jakoś dochodzę do siebie...mąż po wszystkim przepraszał mnie, płakał. przygotował dla nas kolację, dał kwiaty. ciągle słyszę jakieś czułe słówka, mówi do mnie kochanie, słoneczko, kwiatuszku itp...wie że to lubię, ale ja nie wiem czy chcę z nim być. boję się go. kocham go, ale nie chcę żeby drugi razy wydarzyło się coś takiego. ja wtedy przez chwilę naprawdę myślałamże on mnie zabije...ci radzicie zrobić? jakaś wspólna wizyta u psychologa, psychiatry? nie mogę sobie poradzić z tym co się wtedy stało, kiedy tylko sobie to przypomnę zaczynam płakać...
Koniecznie się wyprowadź jeśli możesz, bo on zagraża Twojemu zdrowiu i życiu!
Wtedy dopiero jest sens podejmowania prób wysyłania męża do psychologa, na odległość. Tacy ludzie są z różnych przyczyn agresywni, ale czy Twój mąż wcześniej na pewno taki nie był? Czy to się zaczęło nagle? Bo to jednak byłoby dziwne....
spokój będzie na chwilę,potem może być już za późno,nawet szpital nie pomoże
4 2012-11-19 22:50:32 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-11-19 23:12:49)
matko boska jaka terapia jaki psycholog dziewczyno ,co on z tobą zrobił uciekaj od tego wulgaryzm jak najdalej sie da ,jak to czytałam to zamarłam,te przeprosiny i fałszywe łzy to tylko po to zebyś złapała sie znów na haczyk.Nie daj sie mu omotać masz teraz jak najlepszy pretekst ,zeby uciec,zrób to bo inaczej on Cie pewnego dnia zabije>A psycholog jest potrzebny Tobie zebyś odbudowała swoją watrosć którą ten wulgaryzm zniszczył.Przeczytaj to on Cie bił a Ty prosiłas kochanie nie bij!kryminał dla niego a Tobie ucieczka!!!
Rozumiem emocje, ale pohamuj je proszę na tyle, by nie używać niecenzuralnego języka. Anemonne
Ja bym radziła Ci zakończyć wasze małżeństwo.Pomyśl sobie jak bedzie czuło się wasze dziecko za pare lat.Nie myśl sobie że on tego dziecka nie uderzy.On sie nie zmieni,chyba nie chcesz aby Twoj syn bądz córka przeżywali taką traumę ?Miłość jest czasem trudna ale zobaczysz że po jakimś czasie będzie coraz lepiej.Ty o nim zapomnisz i na pewno znajdziesz faceta,który Cie pokocha.Później będzie tylko gorzej jak tego nie zakończysz.Życzę powodzenia!
Moim zdanie powinnaś się z nim rozwieść wiem że to nie jest łatwe, ale innego wyjścia z tej sytuacji nie widzę naprawdę może Cię kiedyś zabić... I nic po jego przeprosinach i tak się nie zmieni więc nie ma na co czekać...
zadam Ci pytanie dla paru jego miłych słowek kwiatuszku skarbie,dla kilku jego czułych gestów dasz sobą do konca zycia pomiatać???ktoś inny też Ci da dobry sex i bedzie czuły a dodatkowo dobry cały czas a nie tylko wtedy gdy bedzi miał taki kaprys!ocknij sie bo jesteś młoda,a zniszczysz sie!!!czas leczy rany!
Do psychologa powinnas isc sama, zeby Ci pomogl nabrac siły do tego zeby od niego uciec!! Masz zamiar z nim nadal zyc? Dlaczego nie napisałas nic o policji i obdukcji!?
Uciekaj! Im dluzej mu pozwolisz sie bic tym gorzej dla Ciebie. Rany na ciele sie zagoja, ale poraniona dusza zostaje. Nie tkwij w tym amoku. Jezeli go kochasz, udowodnij to. W tym wypadku najwiekszym aktem milosci jaki mu mozesz ofiarowac jest podjecie leczenia go w zakladzie psychiatrycznym. Musisz to zakonczyc, bo on zakonczy twoje zycie a potem w wiezieniu sobie tego nie daruje. Ratuj was w pierwszej kolejnosci wizyta na policji. Popros o rozmowe z psychologiem. Maja tam specjalistow, pomoga. Policjanci nie sa zli a ich psychologowie sa wspanialymi ludzmi. Przerwij to! Serce sie kraje gdy to czytam. Pisz tu co postanowilas... Pomozemy!
10 2012-11-20 14:31:39 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-20 14:32:02)
Czy powiedziałaś w szpitalu co Ci się stało? Powinien się gadem zająć prokurator. A Ty się wyprowadź. Natychmiast. Na co chcesz czekać? Aż Cię okaleczy? Będziesz zależna od niego, na wózku, bita codziennie i bez szans na zmianę.
Boisz się - i dobrze. Masz się bać, bo jest czego.
Jak tu się wpiszesz następnym razem, niech to będzie informacja, że mieszkasz osobno, on nie wie gdzie, a prokurator dobiera się temu ananasowi do tyłka.
Zostaw go a jemu karz iść się leczyć. Zgłoś to na policje. Jak sie rozstaniecie może krzywde robic innej kobiecie...nie pozwól na to.
Piszesz, że Twój mąż po tym jak Cię pobił, zawiózł Cię do szpitala. Z tego co opisałaś, wnioskuję, że Twój stan ewidentnie wskazywał na użycie przemocy. Lekarz, który Cię przyjmował, nie zainteresował się tym? Z tego co się orientuję, powinien zgłosić Twój przypadek na policję.
Pilnie zrób obdukcję i zgłoś fakt pobicia na policję. Również szybko zakończ związek z tym bandytą, bo u jego boku nie czeka Ciebie nic dobrego a tylko bicie i poniżanie. Może to się dla Ciebie smutno skończyć.
Następnie po tych wszystkich ruchach składaj pozew o rozwód.
Musisz być stanowcza i zdecydowana. Nie możesz mu odpuścić.
Nie chcę sobie wyobrażać co by było gdyby to jego zwolnili z pracy za pijaństwo. Prawdopodobnie leżałabyś w szpitalu lub gdzie indziej.
Pospiesz się jeżeli nie chcesz zostać kaleką.
Sorry za tak okrutne słowa, ale już w swoim życiu widziałem wiele takich sytuacji.
Wiem, że będzie Ci trudno, ale dziewczyno szanuj się i zostaw tego dupka i damskiego boksera.
Życzę powodzenia.
Jak chcesz pogadać to zapraszam na priv.
zdaje sobie sprawe ze jestes od niego uzalezniona i nie umiesz uciec z tego co wiedz, ale na milosc boska to nie byla szarpanina kochankow tylko pobicie uciekaj daleko i nie kryj co ci zrobil przed bliskimi bo sama nie dasz rady.
a mi sie wydaje ze autorka tego postu juz z nim jest spowrotem,bo powiedział jej pare miłych słówek,a do nas sie odezwie dopiero wtedy jak znów ją pobije.
Kobieto, jaki psychiatra?! Ty idź na policję! Wyprowadź się od niego, bo przecież Cię zabije w koncu ten wariat! Co chcesz z nim dalej być, bo do Ciebie powiedział kwiatuszku?! Najpierw kwiatuszku a potem w twarz! Nie bądź naiwna! Nad czym ty się zastanawiasz? Byłam w szoku jak przeczytałam to co napisałas! To jest kryminalista normalny,leje Cie a ty go kochasz?! Ratuj swoje życie! Zasługujesz na kogoś, kto Cię będzie szanował i na rękach nosił!
ciekawe co u marander,od wczoraj sie nie odezwała...
18 2012-11-21 00:09:02 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-21 00:13:40)
Nie rozumiem kobiet, które mając takie doświadczenia życiowe są nadal z mężem. Nie rozumiem i nigdy tego nie zrozumiem. Domyślam się, że to może być słaba psychika, niecenienie siebie, no ale bez przesady. Tyle.
Aha. Zapomniałem dodać, że matka tylko przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie może wyrządzić krzywdę swojemu dziecku na całe życie. Dziecko się napatrzy a wszystko zostaje w głowie. Potem różne problemy życiowe tylko dlatego, bo dziecko miało taką a nie inną przeszłość. Bo miało takich rodziców. Jednym słowem spieprzone życie i walka o to, by stanąć na nogi i się z tego wyleczyć co nie jest łatwe. Przykład to DDA.
Zrobisz co będziesz chciała, my bedziemy pisały uciekaj, a Ty i tak do niego pójdziesz...skomlić po łaskę jak pies pragnący głaskania.
Uwierz mi że z czasem dojrzejesz,zbuntujesz się...urodzisz dziecko.
Zaczniesz chronić swoje dziecię, on zobaczy że nie dajesz sobą pomiatać,a syn/córka jest Twoim słabym punktem i zabierze się za nie,najpierw klapsy,pas,rzucanie o sciane....nie chcę myśleć co dalej.
Uciekaj... wiej ile wlezie i nie tłumacz go...
Niie rozumiem też Twoich słów "kochanie,proszę,kocham".
On cię tłucze a Ty słodkie słówka...przez gardło by mi to nie przeszło chociaż tez kiedyś byłam w toksycznym chorym związku.
Jednego możesz być pewna Marander - wcześniej czy później on znów cię pobije i będzie to robił nadal, a potem za każdym razem będzie błagał o przebaczenie, kajał się i płakał. Ten schemat jest zawsze taki sam. Zwykle też jest tak, że kobiety - ofiary nie odchodzą przez wiele lat od oprawców, a czasem wcale, niektóre płacą za to życiem lub kalectwem. Marander, tobie bardziej potrzebny jest prawnik od rozwodów, niż psychiatra. Możesz zacząć od telefonu zaufania dla kobiet maltretowanych (nie wiem skąd jesteś, więc nie mogę ci podać numeru, bo w każdym województwie jest inny). Nawet jeśli nie możesz liczyć na pomoc rodziny, to są instytucje, które powinny ci pomóc. Pytanie tylko, czy chcesz. Większość kobiet tak przyzwyczaja się do przemocy, że nie potrafią odejść. Mam nadzieję, że ty dasz radę, bo musisz wiedzieć, że przemoc z jego strony nigdy nie ustanie, to się po prostu nie zdarza. Facet, który bije, będzie bił. Chcesz, żeby tak wyglądało całe twoje życie, do twojej lub jego śmierci?
na co Ty czekasz jeszcze?
22 2012-11-21 16:09:28 Ostatnio edytowany przez meagan (2012-11-21 16:09:54)
Zakończ to jak najszybciej bo inaczej następnym razem może być za późno! Tacy ludzie nie zasługują na drugą szanse!
________________
Nie czekaj - kliknij tu kredyt mieszkaniowy porównanie
zastanawiałam się czy odejść...ale boję się. nie męża, tylko tego że zostanę sama. że zniszczę coś w swoim życiu i już nigdy tego nie odzyskam, boję się poczucia winy, złości do samej siebie. obecnie sprawa się wyciszyła, jest spokojnie...rozmawiałam z nim o rozstaniu, powiedziałam, że zastanawiam się nad rozwodem. on wtedy się rozkleił, zaczął mnie błagać żebyśmy zostali razem, powiedział nawet że pójdzie na terapię.płakał, ale szczerze, nic nie udawał...dzień później rano obudziłam się, a jego nie było. poszłam go poszukać, a on płakał sam w innym pokoju. tak mi go szkoda teraz, jest taki smutny..wiem że może powinnam odejść, ale nie wydaje mi się teraz, że po tym wszystkim będzie mnie jeszcze bił..jestem rozdarta, nie wiem czy zostać z nim czy brać rozwód.
Na pewno terapia!!!!! Powiedz, że albo będzie się leczył albo uciekaj! On ma problem, Ty poczucie winy. To jest schemat jeżeli chodzi o przemoc, Nie ty jedna przez to przechodzisz. To obowiązkowo się leczy albo ucieka od skur....la! To kat i skatuje cię. Ratuj siebie.
Ja bym nie uwierzyła. Jest milion innych facetów na ziemii. Lepiej chwilę odsapnąć w samotności i otworzyć się na nowe znajomości niż z poczucia lęku bycia samotnym dać się zabić
Tobie jest jego żal bo płakał? Że niby teraz on taki biedny? A kiedy on z pełną świadomością zadawał Ci cierpienie, to co? Jemu nie było żal Ciebie? Dla mnie facet, który podniesie rękę na kogokolwiek słabszego od siebie jest nikim. Nie wahałabym się nawet przez moment gdybym była w Twojej sytuacji. On Cię nie kocha, nie szanuje i uważa za kogoś komu można od tak przyłozyć, to nic, że leje się krew, to nic, ze tracisz przytomność... To jakis koszmar. Prosze Cię nie pozwól aby on zmarnował Ci życie, zasługujesz na kogoś kto Cię pokocha i będzie bronil przed całym światem. Nie odbieraj sobie tej szansy!
myslisz, ze przestanie? ze pojdzie na terapie? bzdura!
powiem Ci tak. ja wychowywalam sie w domu, gdzie ojciec tyran, mama i brat ofiara... przez 20lat, dzien w dzien... rozne byly skutki tych bijatyk, u mamy jak i u brata...ojciec tez plakal, tez przepraszal, wracal na drugi dzien i znow bylo to samo... watpie, zeby tacy ludzie sie zmienili...
nie wiem, moze to przez warunki w jakich sie wychowywalam, albo nie wiem, moze jestem tak samo stuknieta jak moj ojciec, na sylwestra rok temu rzucilam sie z rekoma na mojego exa... tez plakalam, baaa, ja sie zanosilam placzem, mialam ochote sie zabic z wyrzutow sumienia, przysiegalam, ze pojde na terapie, dla niego, zeby juz go to nie spotkalo itd... myslisz, ze bylam na terapii?? heh, nie... to, ze sie musze na nia wybrac, to wiem, ale sama dla siebie, nie dla kogos... czlowiek po czyms takim jest w totalnej rozsypce, mimo, ze jakis czas temu byl niczym tyran... ale wyrzuty przechodza, uzyska litosc od partnera i spowrotem robi to samo... u mnie najgorsze bylo to, ze jak moj ex mnie irytowal, doprowadzal do bialej goraczki, to znowu mialam ochote to zrobic, ale na szczescie potrafilam sie opanowac...
Nie dawaj sie na to nabrac kobieto. Jezeli bez problemu mogl Cie kopac i bic, bo "sie zdenerwowal", te jego lzy sa conajmniej krokodyle.
Widocznie ma problem z agresja, ale co Ty masz do tego? Jestem przeciwna jakimkolwiek terapeutycznym interwencjom, a jak najbardziej za spakowaniem walizek i pronto wyprowadzka. Jak mu zle z byciem bydlakiem, niech sam idzie sie leczyc i Ciebie w spokoju zostawi.
Przemocy NIGDY nie powinno sie usprawiedliwiac.
zobecnie sprawa się wyciszyła, jest spokojnie...rozmawiałam z nim o rozstaniu, powiedziałam, że zastanawiam się nad rozwodem. on wtedy się rozkleił, zaczął mnie błagać żebyśmy zostali razem, powiedział nawet że pójdzie na terapię.płakał, ale szczerze, nic nie udawał...dzień później rano obudziłam się, a jego nie było. poszłam go poszukać, a on płakał sam w innym pokoju. tak mi go szkoda teraz, jest taki smutny..wiem że może powinnam odejść, ale nie wydaje mi się teraz, że po tym wszystkim będzie mnie jeszcze bił..jestem rozdarta, nie wiem czy zostać z nim czy brać rozwód.
Marender, on na pewno teraz szczerze żałuje, ale to tylko kwestia czasu, aż znów kiedyś przy byle okazji "puszczą mu nerwy". Tak jest w praktycznie każdym związku gdzie występuje przemoc. Marender, mnie też jest żal twojego męża, ale ciebie jeszcze bardziej. On bez wątpienia potrzebuje pomocy, ale ty przede wszystkim, bo to tobie grozi niebezpieczeństwo z jego strony.
jest ci go żal bo sie popłakał,oj jaki on biedny biedaczek,ale jak Twoją głową bił o ściane i jak prosiłas kochanie przestań to Ci powiedział ze jesteś załosna i Cie podduszał,tego juz nie pamiettasz??on nie miał wtedy nad Toba litości ,tym bardziej ze pisałas ze nie pierwszy raz Cie uderzył.Co na to Twoja rodzina czy przyjaciele??czy ktoś wie co sie u Ciebie dzieje??jeśli z nim zostaniesz to mam nadzieje ze nie bedziecie mieli dzieci! bo szkoda dziecka!a ten horror bedzie trwał i trwał latami,bo on dalej Cie bedzie bił ,bo to taki człowiek.Jak sie kiedys obudzisz bedziesz starą schorowaną babą i pomyślisz co zes na własne zyczenie zrobiłą z własnym życiem!
jest ci go żal bo sie popłakał,oj jaki on biedny biedaczek,ale jak Twoją głową bił o ściane i jak prosiłas kochanie przestań to Ci powiedział ze jesteś załosna i Cie podduszał,tego juz nie pamiettasz??on nie miał wtedy nad Toba litości ,tym bardziej ze pisałas ze nie pierwszy raz Cie uderzył.Co na to Twoja rodzina czy przyjaciele??czy ktoś wie co sie u Ciebie dzieje??jeśli z nim zostaniesz to mam nadzieje ze nie bedziecie mieli dzieci! bo szkoda dziecka!a ten horror bedzie trwał i trwał latami,bo on dalej Cie bedzie bił ,bo to taki człowiek.Jak sie kiedys obudzisz bedziesz starą schorowaną babą i pomyślisz co zes na własne zyczenie zrobiłą z własnym życiem!
mieszkam daleko od rodziny, widujemy się raz na jakiś czas, więc nie wiedzą. przyjaciele też raczej nie, zawsze jak mam siniaki to je zakrywam ubraniem.
wiem że niby nie powinno być mi go szkoda po tym co mi zrobił, ale..nie wiem, to się samo dzieje.
ale zastanawiam się...przecież jakby mnie nie kochał,nie prosiłby mnie o to, żebyśmy się nie rozstawali, no bo po co? tak sobie tłumaczę to, że on dalej mnie kocha...
Daga28 napisał/a:jest ci go żal bo sie popłakał,oj jaki on biedny biedaczek,ale jak Twoją głową bił o ściane i jak prosiłas kochanie przestań to Ci powiedział ze jesteś załosna i Cie podduszał,tego juz nie pamiettasz??on nie miał wtedy nad Toba litości ,tym bardziej ze pisałas ze nie pierwszy raz Cie uderzył.Co na to Twoja rodzina czy przyjaciele??czy ktoś wie co sie u Ciebie dzieje??jeśli z nim zostaniesz to mam nadzieje ze nie bedziecie mieli dzieci! bo szkoda dziecka!a ten horror bedzie trwał i trwał latami,bo on dalej Cie bedzie bił ,bo to taki człowiek.Jak sie kiedys obudzisz bedziesz starą schorowaną babą i pomyślisz co zes na własne zyczenie zrobiłą z własnym życiem!
mieszkam daleko od rodziny, widujemy się raz na jakiś czas, więc nie wiedzą. przyjaciele też raczej nie, zawsze jak mam siniaki to je zakrywam ubraniem.
wiem że niby nie powinno być mi go szkoda po tym co mi zrobił, ale..nie wiem, to się samo dzieje.ale zastanawiam się...przecież jakby mnie nie kochał,nie prosiłby mnie o to, żebyśmy się nie rozstawali, no bo po co? tak sobie tłumaczę to, że on dalej mnie kocha...
To nie ważne czy on płacze, prosi, czy kocha cię lub nie, to nie ważne, że da kwiatki, że przeprasza, że Ci jest żal niego, to nie ważne, że się wyciszył, że jest lepiej, że rodzinę masz daleko. To wszystko jest nie ważne, bo ważne jest to, co czułaś jak Ci walił buciorem w głowę.
Podejrzewam, że czasem oglądasz TV - czy wiesz ile jest spraw o morderstwo z powodu tego, że zwyczajnie ktoś kogoś popchnął na stolik,czy rąbnął byle czym - wiele. Uważam, że powinnaś się cieszyć, że udało Ci się, bo wystarczy chwila, by z człowieka zrobić kalekę albo roślinę - wystarczy 30 sekund dłużej poddusić. Czy będąc kaleką - żal by Ci go było? Nie sądzę.
Jeśli masz jakieś wątpliwości - idź do swojego ojca, mamy i opowiedz o tym, wraz z pokazaniem wypisu ze szpitala. Oni wątpliwości mieć nie będą. Gdybym miał siostrę i mi opowiedziała co Ty, wziąłbym łom i zrobił raz na zawsze z nim porządek, tak by bał się nawet palcem pogrozić. A potem zniszczyłbym go jako człowieka.
Jedyna alternatywa - odejść i to potajemnie, bo jak zaczniesz za dużo mówić, albo on zrozumie, że naprawdę chcesz odejść to wtedy może Cię zabić. To psychopata.
Remi ma absolutną rację. To jest chory człowiek a Ty uciekaj od niego póki nie jest za pozno!
Jestes mloda, ulozysz sobie zycie, o to nie masz sie co martwic.
Twoje podejscie moze skonczyc sie tragicznie. Zrob cos ze swoim zyciem zanim on cos z nim zrobi. Lub je Tobie odbierze.
Jak nie mozesz poradzic sobie sama, moze zadzwon na telefon zaufania, idz do psychologa? Niech ktos madry Toba pokieruje. Szkoda zdrowia (a moze nawet i zycia, o zgrozo!) dla takiego potwora.
Pewnie masz rację, że Cię kocha. Tylko czy to coś zmienia?! to, że on cie kocha nic nie znaczy, bo to psychol, który okazuje swoją miłość w patologiczny sposób. Do psychologa marsz ale nie on a ty!! Poszukaj w necie jakiś grup wsparcia w twoim mieście, może tam Ci pomogą. Po co w ogóle się zastanawiasz kocha/nie kocha, to niema znaczenia bo po co Ci taka miłość?? Prawdziwa, szczera nigdy nie rani.
ciekawe co u marander,od wczoraj sie nie odezwała...
Dobre spostrzeżenie, Lena812. To pobicie wygląda na dzieło dowcipnisia i pewnie dlatego lekarz niczego nie zauważył i nie zgłosił.
Płacze bo zdał sobie sprawę, że straci swoją ofiarę i nie będzie miał się nad kim znęcać.Damscy bokserzy to najbardziej obrzydliwy i wredny typ faceta.Jeśli już sama jesteś to w stanie zaakceptować, to pomyśl jaką traumę fundujesz swemu dziecku.Jakie masz prawo niszczyć komuś niewinnemu życie.Bo boisz się zmian.Dasz radę, lepiej być sama i rano bez obrzydzenia i upokorzenia patrzeć w lustro, niż mieć w domu faceta i służyć mu za worek treningowy.
Dajecie się nabierać. Ta płaczliwość absolutnie nie pasuje do tego typu osobowości.
Dajecie się nabierać. Ta płaczliwość absolutnie nie pasuje do tego typu osobowości.
Jeśli w amoku ją prawie zabił a potem gdy już zrozumiał do jakich czynów się dopuścił i na kim to jednak jestem skłonna w to uwierzyć, że postraszony rozwodem rozkleił się..
Animus napisał/a:Dajecie się nabierać. Ta płaczliwość absolutnie nie pasuje do tego typu osobowości.
Jeśli w amoku ją prawie zabił a potem gdy już zrozumiał do jakich czynów się dopuścił i na kim to jednak jestem skłonna w to uwierzyć, że postraszony rozwodem rozkleił się..
W takim razie ma zupełnie rozchwianą osobowość i pewnie są to objawy choroby psychicznej. Tylko taką możliwość widzę, bo jedynie wtedy możemy sobie darować spójność zachowań.
lunqa89 napisał/a:Animus napisał/a:Dajecie się nabierać. Ta płaczliwość absolutnie nie pasuje do tego typu osobowości.
Jeśli w amoku ją prawie zabił a potem gdy już zrozumiał do jakich czynów się dopuścił i na kim to jednak jestem skłonna w to uwierzyć, że postraszony rozwodem rozkleił się..
W takim razie ma zupełnie rozchwianą osobowość i pewnie są to objawy choroby psychicznej. Tylko taką możliwość widzę, bo jedynie wtedy możemy sobie darować spójność zachowań.
Nie masz racji Animus. Takie zachowanie jest typowe dla sprawców przemocy w rodzinie. Najpierw "puszczają nerwy" i jest przemoc, a następnego dnia jest błaganie o przebaczenie, kajanie się, kwiaty i czasem ten okres kajania i wyrzutów sumienia trwa kilka dni a nawet tygodni, potem pomału wraca normalność i znów z byle powodu "puszczają nerwy", jest bicie, wyzwiska itd. i wszystko powtarza się od nowa. To jest schemat bardzo typowy.
lunqa89 napisał/a:Animus napisał/a:Dajecie się nabierać. Ta płaczliwość absolutnie nie pasuje do tego typu osobowości.
Jeśli w amoku ją prawie zabił a potem gdy już zrozumiał do jakich czynów się dopuścił i na kim to jednak jestem skłonna w to uwierzyć, że postraszony rozwodem rozkleił się..
W takim razie ma zupełnie rozchwianą osobowość i pewnie są to objawy choroby psychicznej. Tylko taką możliwość widzę, bo jedynie wtedy możemy sobie darować spójność zachowań.
Myślę, że jest bardzo rozchwiany emocjonalnie, przejawiając objawy braku samokontroli. Tak czy siak temu facetowi potrzebna jest pomoc psychologa. Jeśli to są faktyczne zdarzenia to nie chciałabym być w skórze tego mężczyzny. Najpierw wpada w amok, szarpie, bije a gdy już jest "po wszystkim" płacze, szlocha i przeprasza. Przecież tak nie idzie żyć. Bo jeśli faktycznie żałuje to ma poczucie winy. A wnioskując po wypowiedzi autorki postu, przepychanki i uderzenia zdarzają mu się nagminnie.. Potem znów żałuje i znów robi to samo? Tutaj pomoc specjalisty jest niezbędna - to fakt. Jest człowiekiem nieobliczalnym.
41 2012-11-27 14:49:17 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-27 14:49:51)
Animus napisał/a:lunqa89 napisał/a:Jeśli w amoku ją prawie zabił a potem gdy już zrozumiał do jakich czynów się dopuścił i na kim to jednak jestem skłonna w to uwierzyć, że postraszony rozwodem rozkleił się..
W takim razie ma zupełnie rozchwianą osobowość i pewnie są to objawy choroby psychicznej. Tylko taką możliwość widzę, bo jedynie wtedy możemy sobie darować spójność zachowań.
Nie masz racji Animus. Takie zachowanie jest typowe dla sprawców przemocy w rodzinie. Najpierw "puszczają nerwy" i jest przemoc, a następnego dnia jest błaganie o przebaczenie, kajanie się, kwiaty i czasem ten okres kajania i wyrzutów sumienia trwa kilka dni a nawet tygodni, potem pomału wraca normalność i znów z byle powodu "puszczają nerwy", jest bicie, wyzwiska itd. i wszystko powtarza się od nowa. To jest schemat bardzo typowy.
To może być schemat typowy tylko w przypadkach klinicznych, ale nietypowy w pozostałych przypadkach. Agresja jest zachowaniem obronnym i każdy z nas ma takie ośrodki w mózgu, które się uaktywniają w sytuacji zagrożenia. Agresji nie można zlikwidować. Można ją ograniczać.
Zupełnie innym problemem jest agresja wobec słabszych i tu mamy do czynienia z zachowaniami agresywnymi Mężczyzn wobec Kobiet i Kobiet wobec Dzieci. Taka agresja jest egzekwowaniem i manifestacją władzy (instynkt kratyczny). Ta zależy od obowiązujących norm, modeli stosunków interpersonalnych i indywidualnych skłonności, ale skoro zależy, to mamy na nie wpływ.
W zachowaniach kompulsywnych (przymusowych, nie objętych refleksją i decyzją) agresora też traktuje się jako ofiarę, co nie znaczy, że się go nie izoluje i nie podlega on karze. Podobnie jak autoagresja także agresja rozładowuje napięcie emocjonalne w sposób społecznie nieaprobowany.
Dlatego prawo rozróżnia działanie w afekcie i z premedytacją i inaczej kwalifikuje te same często czyny.
42 2012-11-27 15:47:02 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-11-27 15:49:16)
on od 2 lat regularnie mnie bije, wyzywa, upokarza. często się denerwuje i to jest dla niego pretekstem. przeważnie uderzył mnie raz, dwa razy i na tym się kończyło, jakieś mocniejsze pobicia zdarzały się sporadycznie...później przepraszał mnie, płakał..tydzień temu wrócił z pracy, poddenerwowany. podałam mu kolację jak zwykle, a on powiedział że zwolnili jego i kolegę za picie w pracy. próbowałam go uspokoić, jak zobaczyłam, że się nie daje, poszłam do innego pokoju, bo zaczynał wpadać w furię...on wtedy jeszcze bardziej się zdenerwował, pobiegł za mną, zaczął mnie szarpać. później dostałam w twarz, przewróciłam się. skopał mnie, nawet po buzi...na chwilę się zatrzymał, zaczęłam go prosić żeby przestał, mówiłam do niego kochanie, skarbie itd...w sumie sama nie wiem dlaczego. chciałam żeby mnie przytulił, żeby już było po wszystkim...wtedy on znowu wpadł w furię, zaczął mnie wyzywać, krzyczeć że jestem żałosna. jak mnie uderzył odepchnęłam go, wtedy powiedział że mnie zabije...zaczął uderzać moją głową o podłogę, nie miałam siły się już bronić. nie wiem jak długo to robił, ale zaczęła mi lecieć krew. później chyba próbował mnie podduszać, wtedy zemdlałam. zawiózł mnie do szpitala.
od tamtego zdarzenia minęło już kilka dni, ja jakoś dochodzę do siebie...mąż po wszystkim przepraszał mnie, płakał. przygotował dla nas kolację, dał kwiaty. ciągle słyszę jakieś czułe słówka, mówi do mnie kochanie, słoneczko, kwiatuszku itp...wie że to lubię, ale ja nie wiem czy chcę z nim być. boję się go. kocham go, ale nie chcę żeby drugi razy wydarzyło się coś takiego. ja wtedy przez chwilę naprawdę myślałamże on mnie zabije...ci radzicie zrobić? jakaś wspólna wizyta u psychologa, psychiatry? nie mogę sobie poradzić z tym co się wtedy stało, kiedy tylko sobie to przypomnę zaczynam płakać...
Każdy Ci mówi jedno, a Ty swoje. Na prawdę chcesz zostać kaleką? Mam nadzieję, że mieszkasz nisko, bo będziesz w stanie wózkiem wyjechać na powietrze. No gorzej będzie jak zostaniesz sparaliżowana (chociaż może to i lepiej, bo przynajmniej nie będziesz odczuwać bólu jak Cię okładać dalej będzie).
Jedyna prośba. Nie róbcie dzieci. Wychowałam się z ojcem psychopatą.
To był dramat i jest nadal, bo nienawidzę wspominać tych chwil, bo tak mnie w środku ściska. Na szczęście w kwietniu darmozjad zdechł (zapił się).
Dlatego jak słyszę albo czytam takie historie, to przychodzą mi do głowy tylko sadystyczne metody "rozmowy" z takim człowiekiem.
Autorko jak bardzo musisz siebie nie lubić, żeby tak się krzywdzić.
Musisz zrozumieć, że teraz zgotowałaś sobie najgorszy los z możliwych. Także nie bój się odejść, bo może być tylko lepiej.
To może być schemat typowy tylko w przypadkach klinicznych, ale nietypowy w pozostałych przypadkach.
Nie wiem co masz na myśli pisząc "przypadek kliniczny", ale zachowania, które opisuje założycielka tematu jest po prostu bardzo często spotykany. Kobiety, które są bite przez mężów/partnerów, często przyznają, że agresor przeprasza je potem, żałuje, wręcz błaga o przebaczenie i płacze. W takiej sytuacji kobiecie trudniej jest odejść, bo faktycznie czuje litość i/lub ma nadzieję na rzeczywistą poprawę sytuacji.
Moim zdaniem jak najszybciej powinnaś dać mu do zrozumienia, zę jeśli jeszcze raz to zrobi to pójdziesz na policję i go zostawisz. J abym mu dała czas na przemyślenia i wyprowadziła się powiedzmy na jakiś tydzień.
A co powiedzieli lekarze na Twoje obrażenia, które zapewne definitywnie wskazywały na pobicie? Jak to tłumaczył mąz, kiedy Cię zawiózł do szpitala? Powinnaś zrobić obdukcję, bez względu na to, czy planujesz teraz odejść od tyrana, czy później- o ile znów Cię złapie na czułe słówka. Trzeba mieć wielką odwagę, żeby nadal przy nim zostać Uciekaj od niego póki możesz. Wszędzie będzie Ci lepiej, byle z dala od niego.
46 2012-11-29 17:20:10 Ostatnio edytowany przez vikita (2012-11-29 18:49:49)
Gdyby autorka była tak pobita jak mówi, to niezależnie jaki byłby to szpital lub lekarz zostałoby to zgłoszone na policję z marszu...
Jakoś nie wierzę, że tak pobita osoba, która sama nie dala rady dostać się do lekarza, nie została odpowiednio wypytana...
Gdyby autorka była tak pobita jak mówi, to nie zależnie jaki byłby to szpital lub lekarz zostałoby to zgłoszone na policję z marszu...
Jakoś nie wierzę, że tak pobita osoba, która sama nie dala rady dostać się do lekarza, nie została odpowiednio wypytana...
Właśnie też trochę jestem zdziwiona, że przy tak ciężkim pobiciu wszystko zostało bez echa, dlatego pytam o reakcję lekarzy? No, chyba że mamy do czynienia z kolejnym zaniedbaniem ?
Takie wahania nastrojów , rzeczywiście mogą wskazywać na jakąś chorobę psychiczną. Nie zastanawiaj się i zostaw go! Żadne śniadanka, żadne komplementy nie są warte Twojego zdrowia a nawet życia! A w poczuciu winy , powinien zostać on. RATUJ SIEBIE!
nie zgłosili tego, bo pracuje tam nasz znajomy lekarz i ani ja, ani mój mąż nie chcieliśmy robić zamieszania...tamten przez chwilę się zastanawiał,ale mój mąż prosił go żeby nigdzie tego nie zgłaszał, no i w końcu odpuścił.
nie zgłosili tego, bo pracuje tam nasz znajomy lekarz i ani ja, ani mój mąż nie chcieliśmy robić zamieszania...tamten przez chwilę się zastanawiał,ale mój mąż prosił go żeby nigdzie tego nie zgłaszał, no i w końcu odpuścił.
A co to bedzie jelsi dziecko sie pojawi w waszym zyciu i wtedy rowniez nie zapanuje nad swoimi nerwami? dziecko nie ma tak odpornej na ciosy glowki ,ani kosci jak ty masz jako dorosla osoba, wystarczy jedno machniecie i dramat gotowy
Po takiej psychopatycznej akcji jak opisalas w glownym temacie juz nigdy w zyciu bym mu nie zaufala,bo mialabym niestety w pamieci jak potrafil sie zachowac gdy nie pokahmowal nerwow
Kolejną patologie tworzysz autorko na wlasne zyczenie .Obyscie potomkow nie mieli bo dziecko w rekach takiego sadysty nieprzewidywalnego to jak gwozdz do trumny
51 2012-12-03 21:48:31 Ostatnio edytowany przez marander (2012-12-03 21:48:55)
na chwile obecną nie zamierzamy mieć dzieci, nasz związek wisi na włosku...ale dziecka by nie skrzywdził, on nie jest aż taki żeby uderzyć dziecko...zresztą on bardzo lubi dzieci, nawet namawiał mnie kiedyś żebyśmy mieli własne...ale po tym wszystkim co mówicie nie mam pojęcia co o tym myśleć.
dziewczyno uciekaj od niego bo bedzie cie bil przy kazdej napotkanej okazazji, gdyby kochal nie skopal by Cie prawie zywce. chyba nie wiesz sama co piszesz.
na chwile obecną nie zamierzamy mieć dzieci, nasz związek wisi na włosku...ale dziecka by nie skrzywdził, on nie jest aż taki żeby uderzyć dziecko...zresztą on bardzo lubi dzieci, nawet namawiał mnie kiedyś żebyśmy mieli własne...ale po tym wszystkim co mówicie nie mam pojęcia co o tym myśleć.
Ahaaaa,on nie jest taki zeby uderzyc dziecko, ale wiążąc sie z nim odrazu wiedzialas ,ze on jest do tego zdolny aby cie pobic?i to zadne zaskoczenie?? czy rowniez łudzilas sie ze nie jest taki aby na Ciebie reke podnies, a tym bardziej cie zmartetowac??
Piszesz ze on lubi dzieci,do tego piszesz ,ze on Kocha Ciebie, a patrz co z tobą wyprawia mimo jego milosci do ciebie,tak cie kocha czy lubi ,ze niejdokrotnie od kilku lat musisz siniaki ubraniami zakrywac bo ci wstyd,i jego sadystyczne zapedy o maly do smierci poprzez uraz glowy by nie doprowadzily.
Zlącz fakty w calosci i sie ocknij pakiet na trumny w takim bądź razie mozesz sobie wykupić
54 2012-12-04 02:20:15 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2012-12-04 02:26:07)
To straszne, ale najgorsze jest to, że Ty go próbujesz pod każdym względem usprawiedliwiać. Jeszcze tylko brakuje, żebyś napisała, że to Twoja wina, że Cię bije.
Kocha dzieci i by nie uderzył... a Ciebie nie kocha?
Wiesz, jeśli naprawdę go kochasz i chcesz walczyć o ten związek, bo uważasz, że jest o co walczyć, to zaciągnij go do psychologa, bo to, co on czyni zdrowe nie jest. Z czasem stanie się jeszcze brutalniejszy.
Poczytaj na temat DDA i DDP, może to Ci w jakiś sposób pomoże zrozumieć z czym masz do czynienia.
(...) ale dziecka by nie skrzywdził, on nie jest aż taki żeby uderzyć dziecko...zresztą on bardzo lubi dzieci, nawet namawiał mnie kiedyś żebyśmy mieli własne...ale po tym wszystkim co mówicie nie mam pojęcia co o tym myśleć.
Rozumiem, że im mocniej bije tym bardziej kocha....
Wybacz, nie rozumiem Ciebie. Mieszkasz z katem i oprawcą, tłumaczysz go w sposób dość infantylny... pisząc takie bzdury!
Każda z osób biorących udział w tej dyskusji krzyczy - UCIEKAJ... czekasz na mocniejsze wrażenia...
Kobieto jesteś od niego uzależniona, zacznij postrzegać fakty i analizować swoje położenie.
Aby pomóc ofierze przemocy, to ta ofiara musi dostrzec to, że nią jest.
Jeżeli teraz nie odejdziesz zniszczysz sobie życie, a on się nie zmieni...
on przeprasza i placze ale nie lodz sie on sie nie zmieni...
Kat nie człowiek . Tylko poczuje twardy grunt pod nogami znowu się zacznie, tyle że efekt końcowy może być gorszy.
Każdemu człowiekowi należy się szacunek a dostawać po głowie bo ma problemy.
Będziesz siedziała cicho to będziesz bita.
Bo wie że z Twojej strony nic mu nie zagrozi skoro i Ty błagałaś lekarza żeby tego nie zgłaszać. Wyczuł Twoją słabość i ja wykorzysta
wiecie...mieliście racje, on się nie zmieni. wczoraj znowu na mnie krzyczał...dzisiaj pojechał do urzędu coś załatwić i wtedy spakowałam walizki i wyprowadziłam się do koleżanki.nie wiem jak dalej będzie..
bardzo dobrze.naprawde ci gratuluje.znajdz w sobie sile i nie daj sie.ja swojemu dzisiaj zagrozilam ze wyprowadze sie jak sie nie zmieni,jeszcze jest w pracy.zobaczymy co bedzie jak wroci.tyle ze on nigdy na mnie reki nie podniosl,jakby to zrobil to odrazu powiedzialabym dowidzenia.badz dzielna.napisz potem jaka byla jego reakcja
Dobrze zrobiłaś. Na pewno będzie Cie szukał, dzwonił. Nie mów gdzie jesteś, nie spotykaj się z nim sam na sam. Zacznij działać, bo Twoja wyprowadzka może go bardzo rozjuszyć i nie wiadomo co strzeli mu do głowy.
Standardowo w takich sytuacjach kobiety szukają "rozwiązania", które pozwoliłoby na "ratowanie" związku którego już od dawna nie ma. Bije, wyzywa, prawie zabił... Czy to mało, by uciec od niego na drugi koniec świata, zażądać zakazu zbliżania się? Kobieto, ocknij się, zawalcz o siebie, a nie o faceta, który prawie Cię wysłał na tamten świat. Bądź silna i mądra, nie bądź już ofiarą. Wystarczająco długo nią byłaś.
Powodzenia
wiecie...mieliście racje, on się nie zmieni. wczoraj znowu na mnie krzyczał...dzisiaj pojechał do urzędu coś załatwić i wtedy spakowałam walizki i wyprowadziłam się do koleżanki.nie wiem jak dalej będzie..
I jak się poukładało? Polepszyło, czy po...gorszyło?? ![]()
Jest mi Ciebie bardzo szkoda z jednej strony, ale z drugiej strony sama mam ochotę Ci zdzielić.
Moja przyjaciółka takiego ojca miała, i do końca życia ma na sobie ciężar oglądania, jak ojciec traktuje matkę i jak matka się ojca boi w koło niego biega i tylko stara się go uspokoić.
To co wy tworzycie, to nie jest małżeństwo, tylko układ tyrana i ofiary.
Masz poczucie winy? Ale z jakiego powodu? Niema żadnego usprawiedliwienia dla takiego pobicia, czy Ty byłabyś skłonna pobić tak męża, gdybyś była większa od niego i silniejsza? Byłabyś?
Nie, bo go kochasz. On widocznie Ciebie nie kocha.
Na świecie istnieje wielu mężczyzn, takich dla których czułe słówka istnieją nie tylko jak Ci wkropią i Cię skopią.
Płakać to on sobie może, oczywiście, ale to nic nie zmieni, to nic nie znaczy.
Nigdy nie byłam w stanie zrozumieć kobiet ofiar.
Gdyby osoba, która twierdzi , że mnie kocha, mój mąż, tak mnie pobił bo stracił pracę, zabiłabym go. Tłukłabym go wszystkim co bym miała pod ręką. Już obcemu co Cię bije dla rabunku lepiej wybaczyć, niż własnemu mężowi takie traktowanie.