porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 90 ]

1 Ostatnio edytowany przez gerbera_85 (2012-11-09 21:18:37)

Temat: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Witam Drogie / ich Forumowiczki/ Forumowiczów!

Opuścił mnie ukochany, który powrócił do swojej byłej, która wcześniej go zdradzała... Byliśmy z sobą 7 miesięcy (krótko), ale ten związek bardzo dobrze rokował. Szybko razem zamieszkaliśmy - on był po bolesnym przeżyciu zdrady (zapewne kilkukrotnej) swojej byłej (zdradziła go z dobrym znajomym, z którym mieszkał, pocieszała się kolegą, gdy mój ex był nieobecny, dodatkowo razem się z niego nabijali), a ja po porzuceniu przez mężczyznę, z którym byłam niemal 4 lata.
Uczucie, które nam się przytrafiło spadło na nas z nieba, opromieniło blaskiem miłości, dało wiarę w lepsze jutro. Było szczere i rozwijało się szybko - ja i on mieliśmy pewność, że tego szukamy i chcieliśmy przewartościować swoje życie, stworzyć harmonijny związek. Udało się. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa, trafiłam na wspaniałego, dojrzałego człowieka, miałam zostać kiedyś jego żoną, chcieliśmy mieć dziecko (więc intymnie byliśmy blisko, jak nigdy jeszcze; niestety nie zdążyło się udać).
Jakiś czas temu poczułam, jakby wyrwał mi serce, moja żałość jest nadal nieutulona. Oświadczył mi, że spotkał byłą, chwilę pomówili i poczuł, że nadal ją kocha...że to uczucie jest silniejsze od tego, które ma dla mnie, że nasz związek nie przetrwa. Poczułam się jak pocieszycielka, którą można było wykorzystać, a teraz odstawić.
Podjął stanowczą decyzję. Będzie zabiegał o jej powrót (choć nie wie, czy nadal jest z tamtym, z którym zdradziła...), nie dopuszcza, że może go nie przyjąć, tak więc nie może mi obiecać, że wspomni nas i moje serdeczne uczucie, jeśli mu się nie uda.
Przekreślił nasz harmonijny związek, krótki, ale zapewne bardziej wartościowy od 5 letniego zakończonego w perfidny sposób. Radził się przyjaciół - odradzali mu szarganie godności i powrót do zdradzającej, podkreślali zalety naszej relacji. To argumanty, które jednak do niego nie trafiają, zapowiedział, że idzie za głosem uczucia, że musi się przekonać...
Zostałam zupełnie sama, moja rozpacz nie ma granic. Dlaczego zrezygnował z wierności, poczucia bezpieczeństwa, pewności, zaufania, stabilności - które jak sam przyznał miał w naszym związku? Dlaczego to zrobił skoro jeszcze czuje do mnie miłość, ale słabszą od tej, którą darzy ją? Jestem załamana. Poświęciłam mu wiele, zamieszkaliśmy razem, mieliśmy plany, związek rozwijał się wzorcowo. Dwa dni przed oświadczeniem mi swojej decyzji wyznawał mi miłość i deklarował, że jestem najważniejsza... Tworzyliśmy bardzo udany związek - przyznali to wszyscy, którzy nas otaczali. Dzieliliśmy się wszyscy radością i mocą naszego uczucia. On porzucił to i wybrał upokorzenie, niepewność. Co gorsza, zapewnia, że jest w stanie zmienić się dla tej, która go zdradziła...
Nie wiem, jak sobie poradzić, moja samoocena spadła - to 2 związek, w którym jestem gorsza... Starałam się wprowadzić do jego życia sens, on to wiedział, czuł, ale nie chce docenić. Znam swoją wartość, ale tak bardzo boli to, że ktoś depcze wartościowe uczucie, bo nie wystarczy mu budowanie życia na wierności, odpowiedzialności, pewnym uczuciu i zaufaniu - musi je wznosić na zdradzie, ograniczonym zaufaniu, braku szacunku, czymś co trwało długo, ale było mniej warte od naszej relacji.
Swoją decyzją zabił nasze uczucie, nie dał mu się do końca rozwinąć, zburzył namiastkę domu i rodziny, którą razem stworzyliśmy...
Jestem jeszcze u niego, twierdzi, że mnie nie wygania...zaczynam szukać nowego lokum...cierpię ogromnie, jest obok mnie, a nie mogę go nawet przytulić. Żyję nadzieją na to, że doceni, ale wiem, że nie teraz. Bardzo go kocham i chciałabym, by zechciał zainwestować w nasze uczucie, w pewną osobę, którą jestem, w osobę, która nie jest mu obojętna, a do niedawna była dla niego wszystkim...
Nie potrafię tego przyjąć, nie wierzę w tę decyzję...z minuty na minutę umieram z żalu
Przepraszam za długość posta, ale liczę na to, że ktoś życzliwy go przeczyta i coś poradzi...

Zapomniałam dodać, że poprzedni jego związek zakończył się jakieś pół roku przed początkiem naszego. To on zerwał, dowiedziawszy się o zdradach przypadkowo, a teraz również on chce prosić o odbudowę tego związku, zmieniać siebie gdy zajdzie taka potrzeba...

Dziś dowiedziałam się, że ona zgodziła się wrócić do niego - napisała wiadomość, którą rozpoczęła od wyznania miłości...zauważyłam to ukradkiem. Właśnie wróciłam z pracy, ze łzami w oczach i bólem w sercu, tak jak myślałam, nie zastałam go i zapewne zobaczę dopiero po pracy.
Nie mogę uwierzyć, że wszystko to mogło być nieszczere...choć podjęcie decyzji o zostawieniu mnie w dwa dni jest bardzo dziwne...Mój ukochany nie chce słuchać, że w tworzeniu stabilnej relacji na życie liczy się nie tylko uczucie, ale też wartości, argumenty rozsądku - poczucie bezpieczeństwa, wierność, zrozumienie i odpowiedzialność...tego zaś raczej w wielu momentach poprzedniej relacji mu zabrakło. Miał to przy mnie, sam przyznał, ale dodatkowo miał też szczerą miłość, którą - wydaje mi się - zawsze odwzajemniał, nawet w większym stopniu. Jest tylko jedna różnica - gdy byliśmy razem, nikt nie szargał jego godności zdradą, nie oszukiwał, nie był perfidny...
Nie rozumiem tego postępowania, a żałość jest we mnie równie wielka jak uczucie do niego, niestety czułam od samego początku, że jest tą osobą i zawsze - choć niedługo - patrzyliśmy w tym samym życiowym kierunku...nie pozwolił dalej rozwijać się uczuciu.



Partner inwestował w relację ze mną (bardzo się poświęcał i zabiegał o mnie, miał poważne plany, poznaliśmy swoje rodziny i przyjaciół). Widziałam jak dzięki temu uczuciu się zmienia - sam przyznał, że na lepsze, (np.rzucił nałóg). Mówił, że przy mnie dopiero poczuł coś, czego nie miał jeszcze nigdy, jedność uczucia i ciała, potrzebę przewartościowania swego życia, stworzenia harmonijnego związku. Mówił, że jestem jego największą miłością i zaklinał, że do starej nie ma już powrotu, zapewniał, że seks ze mną nie jest tylko czymś fizycznym, lecz przejawem głębokiego uczucia.

Najgorsze jest to, że łudzę się, iż za mną zatęskni, że doceni te wartości, to co było między nami i może odważy się wrócić...? W jednej chwili życie straciło dla mnie sens - jestem sama, daleko od rodziny, wciąż nie mogę się zakorzenić, bo teraz on, a rok wcześniej inny mężczyzna, wyrzucili mnie ze swojego życia w podobny sposób...

Gdy zaczynaliśmy związek, zapewniał mnie, że jest do tego gotowy. Wiedział, jaką traumę przeszłam w poprzedniej relacji - gdzie facet z powodu nagłych wątpliwości (rzeczywiście innej kobiety )wyprosił mnie z domu po niemal 4 latach wspólnego bycia i wielu życiowych przejściach..., które były próbą dla związku. Teraz czuję się jednak nieporównywalnie gorzej, znowu zostałam odtrącona,to bardzo boli, bo jestem osobą empatyczną i serdeczną, a w uczucia wkładam wszystko co mogę. Znowu nikt nie potrafi tego docenić...
dodatkowo mam poczucie, że tracę najbardziej wartościowego człowieka, jakiego poznałam, tego, o którym w pierwszym momencie spotkania mogłam powiedzieć i czułam, że będzie moim mężem, oparciem, ojcem dzieci. To przekonanie towarzyszyło mi przez cały związek i jest nadal...nie wiem czy to chorobliwa ułuda, czy pozostałość uczucia...ale skoro jest, to może warto jakoś zawalczyć? Tylko jak?

Proszę o radę, ta sytuacja mnie wykańcza.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Witam Cie, ja byłam w podobnej sytuacji tylko, ze moj mezczyzna nie zostawil mnie dla swojej bylej tylko po prostu dla innej po prawie 6 latach wspolnego zycia szykowania sie do ślubu, z dnia na dzien odszedl chwalil sie naszym wspolnym znajomym jaka to wspaniała dziewczyne ma ja to wszystko musialam wysłuchac i przetrawic w sobie, tak bardzo bolalo ze do dnia dzisiejszego pozozstawilo to w mojej psychice slad nie widze go bo wyjechal, ale wiem, ze teskni za mna jest ciekawy mnie itd. zobaczysz ze jeszcze za Toba zateskni i bedzie chcial wrocic a reszta w Twoich rekach...

3

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

W głębi duszy bardzo bym tego chciała, choć wiem, że wielu powiedziałoby, że zgoda na powrót oznaczałaby upokorzenie i przystanie na bycie awaryjnym wyjściem...Moja rodzina potępia takie stanowisko. Twierdzą, że jeżeli tak szybko zostawił, to nigdy nie kochał - zweryfikowali swoje poglądy, gdyż jeszcze do niedawna sami zauważali jak bardzo on stara się o mnie, jak zabiega o akceptację w naszej rodzinie, jaki jest pomocny, jacy jesteśmy szczęśliwi... Chciałabym by za mną zatęsknił, choć obawiam się, że to, co przeżył z byłą jest silniejsze - w końcu dłużej trwało. Dzisiaj dzwonił, był zainteresowany moim losem (wyjechałam na kilka dni, by zebrać siły do ostatecznej wyprowadzki), mówił, że nie chce, bym opuściła dom ukradkiem, żę chce porozmawiać. Powiedziałam, że przekazaliśmy sobie już chyba wszystko, że nie wiem, czy się spotkamy przy wyprowadzce...poprosiłam, aby wykorzystał rozmowę i powiedział, co chce. Stwierdził, że nie chce, bym odczuwała tylko nienawiść, bym - mimo tego, że nie będziemy razem - odpowiedziała na jego kontakt...stwierdziłam, że może pisać, ale nie wiem, czy będę chciała odpowiedzieć... sad

4

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Wychodzi na to,że raczej dobrze tłumił swoje uczucia i robił wszystko zeby zapomniec o byłej bedac przy Tobie,niestety nie udało się jemu.
Wszystko to Twoim kosztem trochę za szybko myślałaś ,o tym,ze Wasz związek dobrze rokował na przyszłość i przykro powiedziec ale tylko Ty tak uważałaś.
Wiesz myslę,ze jeszcze pozna po raz kolejny smak zycia z byłą,puki co to ona ma tą satysfakcje,że zostawił Ciebie dla niej,ale codzienna rutyna z biegiem czasu da im się we znaki i może zrozumie jaki popełnił błąd.
A Ty się nie przejmuj wyprowadz się dalej od niego i unikaj kontaktów nawet z Waszymi wspólnymi znajomymi,a czas...czas leczy rany.

5

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera wierze ze dasz sobie rade i z czasem przestaniesz rozpamoietywac jak bylo fajnie, odpowiedz sobie na pytanie co by bylo gdyby spotkal ta swoja byla po roku czasu bycia z toba tez by ci powiedzial ze cos do niej poczul i odchodzi,daj spokoj, wiem ze latwo sie mowi ale ja tez swoje przeszlam i wiem jak to boli, ja do dzisiejszego dnia nienawidze go za to co zrobil i w jaki sposob, ale to juz przeszlosc i jak teraz slysze ze sie o mnie pyta, interesuje, ze chcialby wrocic splywa to po mnie po Tobie tez bedzie zobaczysz...trzymaj sie kobietko bedzie dobrze

6

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Jak tam sie trzymasz kobietko, zobaczysz przejdziesz to wszystko i bedzie dobrze, czas leczy rany jak to mowia i chyba w tym jest duzo prawdy odezwij sie ...

7

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Jak czytam całą historię, to aż mi się włosy na głowie stają dęba. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cierpi tu niewinna osoba.    Jeżeli osoba szczera i kochająca dostaje po dupie, to w takim razie opłaca się kochać i być dobrym dla drugiej osoby. Tracę wiarę w ludzi i przestaję wierzyć w sprawiedliwość. Moja droga bardzo bardzo jest mi przykro, że spotkała Cię ta historia. Wszystko jest niestety świeże. Jesteś po nieudanym długim związku, później rozpoczęłaś nowy związek pełna wiary i nadziei. Pokładałaś w nim wiele a teraz wychodzi że zbyt wiele. Ale nie miałaś podstaw przypuszczać że może się nie udać. On nie dawał Ci powodów byś się nie angażowała. Wiem jak się czujesz kiedy dobrze rokujący związek rozpada się, a wszystko było dopiero przed wami. On niestety jest niestabilny emocjonalnie i sądzę, że się pogubił... Ale czemu to Ty masz cierpieć. Musisz się od Niego odciąć, to jest jedyne słuszne rozwiązanie...

8 Ostatnio edytowany przez gerbera_85 (2012-11-11 00:39:41)

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Dzisiaj przeżyłam najboleśniejszy dzień w życiu. Pojechałam do mieszkania pod jego nieobecność i spakowałam się, znalazłam nowe lokum...Nie czułam jeszcze tak ogromnego bólu, nawet po zakończeniu niemal 4 letniego związku...ten, który teraz się kończy jest dla mnie znacznie bardziej poważny. Napisałam mu wiadomość - że dziękuję za możliwość zamieszkania z nim, że to miejsce i wszystko, co z nim związane ma w moim sercu szczególne znaczenie, że życzę mu szczęścia... Zadzwonił po czasie...pod innym pretekstem - z pytaniem od przyjaciół...Zapytał co u mnie, a ja na to, czy otrzymał wiadomość...stwierdził, że niewiele z niej wynika...oświadczyłam, że zabrałam swoje rzeczy, wyprowadziłam się i przywiozłam jego, pozostawione u mnie...był ogromnie zdziwiony..."wyprowadziłaś się? jak to?", powiedziałabym, że był w szoku... zapytał dlaczego - a ja na to, że zaczyna beze mnie nowe życie, nie mogę naruszać jego intymności...że na pewno będzie chciał zamieszkać z byłą. Stwierdził, że ona ma swoje mieszkanie, a on będzie też mieszkał sam, tam gdzie byliśmy razem. Poczuł się rozczarowany...myślał, że pozostanę tam przynajmniej do końca roku, a potem coś znajdę na spokojnie....mówił, że mam zatrzymać klucze, bo jemu nie będą potrzebne...a gdybym czegoś zapomniała, chciała wrócić, to je mam...

9 Ostatnio edytowany przez gerbera_85 (2012-11-11 00:44:46)

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

dla mnie to wszystko jest bardzo dziwne...te jego deklaracje i dziwne propozycje - wielkie zdziwienie tym, że mogłam zabrać rzeczy i się wynieść, proponowanie dalszego, wspólnego mieszkania, oferowanie różnorakiej pomocy, prośba o to, bym nie traktowała go jako wroga, podpytywanie czy będę odpisywała na jego wiadomości...
Może to rzeczywiście przejaw zagubienia? Ta rozmowa dała mi do myślenia...Twierdzi, że jego uczucie do mnie było szczere, że nadal coś czuje, ale nie z taką siłą...jednocześnie siłą wyparte ze świadomości uczucie do byłej powróciło teraz i on czuje ciśnienie na to, by się przekonać, by znów o nią zabiegać...wydaje mu się, że jest pewien uczucia do niej, chciałby, by było jak dawniej, stara się...ale gdyby chęć powrotu była tak samo silna z obu stron, czy nie chcieliby zamieszkać z sobą tuż po mojej wyprowadzce?
Sama już nie wiem, ale zaczyna mi się wydawać, że mój partner próbuje moim kosztem...Wie jaka jestem: wierna, oddana, pewna...więc może traktuje mnie jak koło zapasowe? (można tym wytłumaczyć zdziwienie moją wyprowadzką i propozycje pozostania w mieszkaniu...tak, bym w razie czego była w zasięgu ręki...by wiedział, co robię i ewentualnie mógł zacząć odbudowywać relację...).
Wydaje mi się, że pomimo jego szczerych intencji powrotu, jego była partnerka, choć przychylna, nie jest tak gorliwa jak on...przecież gdyby szczerze kochała okazałaby skruchę po jednej zdradzie a do rozpadu ich związku wcale nie musiałoby dojść...tymczasem tkwiła w zdradzie i związku z innym przez kilka miesięcy dobrze się razem bawili...nie wiem jak wygląda to teraz...przypuszczam, że gość ją kopnął, a ona przygarnęła mojego ukochanego z powodu braku lepszego materiału, tymczasowo...
Mój partner wyciągnął rękę do zgody, chce wybaczyć, ale nie wiem, czy jest na tyle silny...wydaje mi się, żę już teraz nabiera wątpliwości, co do tamtej osoby...dlatego chciał mieć mnie na wyciągnięcie ręki, chciał mieć coś pewnego...
Wydaje mi się, że to długo nie potrwa, że niestety mu się nie uda...nie wiem, czy bredzę, czy dobrze wiążę fakty...?

W każdym razie uważam, że bardzo dobrze zrobiłam wyprowadzając się szybko i ukradkiem...chciałam to zrobić nagle, by on stracił poczucie bezpieczeństwa...dzięki temu udowodniłam, że mam godność i pokazałam charakter...Niech wie, że nie jestem na skinienie, że jestem silna...jeśli zmądrzeje i zrozumie błąd niech się natrudzi, poszuka mnie i postara...

10

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Dokladnie tak jak piszesz myslal ze zostaniesz na mieszkaniu a jak mu nie wyjdzie z byla (przypuszczam ze nie wyjdzie za duzo sie wydarzylo) to bedziesz ty bardzo blisko i malymi kroczkami ponownie sie do Ciebie zblizy, ale pamietaj ty nie jestes zabawka, wiem ze w jakis sposob on tez ,to przezywa, ale zostawil cie bo zjawila sie ona powtarzaj to sobie caly czas, co ci zrobil, jak bardzo teraz cierpisz a przejdzie...

11

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

To że się wyprowadziłaś w ten sposób. Brawo!!! Pokazałaś że masz swoją godność i potrafisz żyć bez Niego (świetnie sobie radzisz). Nie można płakać przy facecie i prosić Go, to jeszcze bardziej uświadamia facetowi, że dobrze zrobił. Pokazując Mu że ma się go w 4 literach, uświadamiamy po części, że Jego decyzja nie jest dobra. Nie odzywaj się do Niego. To on będzie teraz żył z tą świadomością, że kogoś skrzywdził i to on będzie zagłuszał swoje wyrzuty sumienia. Wątpliwości przyjdą do niego wcześniej czy później. Ale Ty musisz być silna. Wszystko dzieje się po coś. Niestety chyba jak facetom jest zbyt dobrze to przewraca im się w głowach (kobietom też)...

12

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Bardzo dziękuję za wszelkie odpowiedzi. Jest mi bardzo trudno wytrwać w tym wszystkim. Wciąż bardzo go kocham i chciałabym, by zrozumiał, że powinien nam dać szansę, bo to co nas łączyło było niezwykłe. Mam nadzieję, że choć trochę odczuje mój brak, że z czasem uświadomi sobie, że brakuje mu tego dobra i ciepła, które ode mnie biją - tak zawsze mówił... Wczoraj długo z nim rozmawiałam...przerwało nam, gdyż na jego koncie skończyły się środki (lub rozładował telefon...nie wiem dokładnie, co oznaczało to piknięcie...). W końcu mówiliśmy o nas, o jego decyzji. Byłam stanowcza, z czego się cieszę...on zaś średnio radosny, tak mi się wydaje. Powiedział, że przemyślał tę decyzję, że odżyło w nim uczucie, które w sobie tłumił... Nie wierzę jednak, że jeśli się kogoś kocha, można tak bardzo stłumić miłość, tak bardzo poważnie się zaangażować. Starania z jego strony widzieli wszyscy...nasze rodziny i przyjaciele... i nastąpiła nagła odmiana....

Czuję, że tamta dziewczyna, choć przyznała, że również go kocha, nie robi tego w tak samo silnym stopniu jak on...On jest bardziej zaangażowany i zrobi wiele...moim zdaniem jednak może to nic nie dać, gdy ona nie podejdzie do niego z naręczem równie szczerych i silnych uczuć...wątpię, by to zrobiła...skoro przed kilkoma miesiącami zdradziła i trwała w tym...wtedy nie zależało jej na nim, nie chciała tego związku ratować...A może mój ukochany zostawia sobie rezerwę, bo uświadamia sobie, że choć chciał wybaczyć, to nie jest do końca przygotowany...? Sama już nie wiem :(Tak mi ciężko:(

13

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera posłuchaj...nie mozesz caly czas rozmyslac, czy on szczerze cos do niej czuje czy nie, czy dlugo beda razem czy to ich uczucie przetrwa czy nie, bo moze byc tak ze beda dlugo i przetrwa a moze byc tak ze za miesiac dowiesz sie ze juz nie sa razem a Tobie bedzie jeszcze gorzej nie rozpamietuj postaraj sie zrobic cos dla siebie, wiem ze latwo sie mowi ale to jedyne wyjscie jeszcze pokochasz kogos takim samym mocnym uczuciem zobaczysz...jezeli tak postapil tzn. ze naprawde chcial z nia sprobowac bo inaczej nie zostawilby Ciebie...jestesmy w takim samym wieku tak bardzo chcialabym Ci jakos pomoc;)

14

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Droga Brzanko, masz rację. Wiem, że myślenie mnie wykończy...postaram się więc żyć dalej...ale uniosę w sercu nadzieję na to, że zabraknie mu tego, co wspólnie tworzyliśmy. Wiem, że prościej byłoby sobie odpuścić...ale nie potrafię przekreślić tego, co było między nami...wierzę, że on jeszcze zrozumie, co zaprzepaścił...

15

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

...ale odpowiedz sobie na pytanie czy nawet jakby sie rozeszli chcialabys byc z nim wiedzac ze on tak naprawde nie wyleczyl sie jeszcze z dawnej milosci pomysl chcialabys byc w jakis sposob oszukiwana, musialabys zaufac mu na nowo nauczyc sie zyc z tym ze jednak cie zostawil i odszedl do niej to jest bardzo trudne mi sie nie udalo choc blagal mnie zebym wrocila nie potrafilam wybaczyc

16

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Nie wiem, czy dałabym radę. Spotkało Cię coś takiego? Zapewne więc wiesz, jakie to trudne...Myślę, że spróbowałabym, choć zapewne nie od razu. Musiałby udowodnić mi, że nie ma z nią nic wspólnego, zadeklarować, że nic już do niej nie czuje, że zrozumiał, iż to, co było ze mną stanowiło większą wartość...

17

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera pomysl ze on teraz normalnie z nia zyje, przepraszam ale to pewnie zaboli kocha sie z nia, robi zakupy, gotuje, chodzi do kina, pomaga jej pomysl to tak wiele musialabys zaczac wszystko od poczatku i nigdy prze nigdy do tego wracac a to jest bardzo trudne

18

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Tak, wiem. Zobacz...jakie to jest paradoksalne...Porzucił mnie dla byłej, która nadwyrężyła jego zaufanie...musiał przemóc się i jej na nowo uwierzyć...gdyby wrócił do mnie - po nieudanej reaktywacji związku - postawiłby mnie w takiej samej sytuacji w jakiej sam teraz jest. Musiałabym wybaczyć, zapomnieć. Skoro to takie trudne, jak mówisz...a zapewne masz rację...dlaczego się do tego zmuszać - dlaczego on się do tego zmusza, mając oparcie w zdrowej i wartościowej relacji? Nie rozumiem tego...

19

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Posluchaj on byl z Toba nie watpie ze kochal cie ze bylo mu z toba dobrze ale nigdy nie odcial sie od tamtego zycia w ukryciu za nia tesknil myslal o niej i nigdy by ci o tym nie powiedzial gdyby nie to ze sie przez przypadek spotkali, on nie przestal jej kochac i chcial z nia sprobowac bo gdyby tego nie zrobil do konca zycia zastanawial sie co by bylo gdyby...ja tez cierpialam bardzo jadlam rano sniadanie a lzy mi ciekly po policzkach mi bylo jeszcze gorzej to przejsc dlatego, ze ja wiedzialam ze on chce wrocic widzialam, ze cierpi ale niestety nie moglam

20

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Wyobrażam sobie Twoje cierpienie. Uważam, że dobrze postąpiłaś. Podziwiam Twój chart ducha. On na pewno bardzo żałuje, że tak Cię potraktował. Nie wiem jednak czy byłabym w stanie zachować konsekwencję, gdyby przydarzyło mi się coś takiego. Zwyczajnie nie wierzę w to uczucie - skoro ona kochałaby, to nie podważyłaby fundamentów uczucia zdradą i dalszym związkiem z inną osobą, żałowałaby od razu, gdyby zdrada była impulsywna...przynajmniej ja tak bym zrobiła. On...stara się, musi się przekonać...jednak, czy gdyby szczerze kochał, nie czekałby na nią, nie próbował jej odzyskać...porzucił ją...czemu się nie dziwię i zaangażował w poważny i pewny związek ze mną. Dlatego nie mogę tego przeboleć - ponieważ oboje byliśmy siebie pewni sad

21

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Zobacz jak to jest w zyciu nie mam szczescia do mezczyzn ja daje siebie cala staram sie z calych sil a dostaje...poczytaj moj watek...

22

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

chętnie poczytam...a jak mogę go znaleźć?

23

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

kliknij na brzanka26 i na samym dole kliknij temat

24

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Dziękuję wszystkim za wyrażenie zdania na temat mojego problemu. Niestety nieustannie myślę o naszym związku i realnych szansach na jego powrót. Od naszej ostatniej przerwanej rozmowy nie kontaktował się za mną. Ja także się nie odezwałam, choć pomyślałam, że może żyje w świadomości, że się rozłączyłam umyślnie - prowadziłam rozmowę dość kategorycznie, jednak sam zaczął na nowo krążyć wokół tematu swojej decyzji i mnie sprowokował. Podczas rozmowy miał smutny głos, często zapadało milczenie, albo nie bardzo wiedział co powiedzieć... Odniosłam wrażenie,że jest przygnębiony...nie mówił tak, jak wtedy, gdy był szczęśliwy przy mnie - jego barwa nie była miła i ciepła... Powiedziałam mu, że moim zdaniem chce zagłuszyć wyrzuty sumienia dobrymi uczynkami (proponowanie wspólnego mieszkania w dalszym ciągu, wyświadczanie przysług, pytanie o podtrzymanie kontaktu itp.) stwierdził, że ma wyrzuty sumienia, ale nie takie, o których pewnie myślę - dziwne jest dla mnie to, dlaczego się tak tłumaczy...? może właśnie zaczyna żałować podjętej decyzji, ale nie chce zdradzić...?

W głębi serca mam wciąż nadzieję, że nie pogardzi tym, co razem tworzyliśmy, że się ocknie. Czekam, ale nie mam cierpliwości...nie wiem, czy warto mieć jeszcze nadzieję...Wydaje mi się, że jeszcze trochę za szybko na refleksje, odwrót sytuacji...z drugiej strony ta ostatnia rozmowa z nim wciąż mnie zastanawia. Zauważyłam też, żę nie wykasował - jak na razie - naszych zdjęć z konta na portalu społecznościowym. Nie wiem, czy warto czekać na zmianę sytuacji... wiem jednak, że to co przydarzyło się nam miało także dla niego szczególną wartość. Nadal czuję, że to prawda, że szczerze mnie kochał....

W ostatnich dniach, przed wyprowadzką, zauważyłam, że pogorszyła się jakość jego życia...wracałam z pracy późnym popołudniem, był nieobecny, w domu panował nieład (brudne naczynia, niepościelone łóżko, kurze). Gdy byliśmy razem, dbał bardzo o porządek, funkcjonował inaczej, lepiej, był radosny. Teraz chyba nie ma na to czasu i siły...tylko skoro jest zakochany, to powinien o to dbać - tak mi się wydaje...tak było, gdy był zakochany we mnie...

Nie wiem już, czy warto mieć złudzenia...męczy mnie to wszystko bardzo. Z dnia na dzień boli coraz gorzej sad

25

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Kochana, jak strasznie jest mi Ciebie żal. Czytam to co piszesz i widzę siebie z przed kilku lat..Przypominam sobie jak to jest, kiedy ktoś ważny rezygnuje z nas dla kogoś, kto na to nie zasługuje. Chciałabym Ci powiedzieć "głowa do góry, będzie dobrze" ale nie mogę. Nie wiem czy Twój ukochany zrozumie w końcu, że to tylko przyzwyczajenie i pewna słabość popycha go w stronę tej dziewczyny, czy zrozumie, że jej zachowanie dobitnie świadczy o tym ,że nie warto..Nie wiem czy zda sobie sprawę, że czasem miłość to nie wszystko i że nie zawszę da się skleić to co raz rozwalono. Mój tego nie rozumiał, a ja czekałam, tak długo czekałam,aż zrozumie. I choć jego związek z byłą dziewczyna nie przetrwał między nami i tak już nic nie mogło być. Spotkaliśmy się po prostu w nieodpowiednim czasie.
Ale wiesz, że teraz już nie żałuję?! Spotkałam nową miłość.

Proszę Cię teraz o jedno! Nawet jeśli zdecydujesz, że warto czekać i że jesteś w stanie wybaczyć mu to co zrobił  nie czekaj zbyt długo. Nie marnuj swojego czasu jeśli obiektywnie osądzisz, że już za późno. Pamiętaj ,że zawsze masz szansę na nową miłość. Wiem ,że to do Ciebie teraz w ogóle nie przemawia ale prawdą jest,że wszystko z czasem mija. Wszystko.

Trzymam za Ciebie kciuki bez względu na to jak dalej potoczy się Twoje życie.

26

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Troublemaker czy Twój były chciał do Ciebie wrócić? Długo czekałaś? I czy długo trwała Ta Jego przygoda z Ex? Opisz coś więcej... jak potoczyła się Twoja historia.

27

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Troublemaker dziękuję za zainteresowanie i empatię. Współczuję Ci, że i Ty musiałaś przez to przechodzić. Jeśli masz siłę, napisz coś więcej. Pozdrawiam serdecznie!

28

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Pisanie czy mówienie o tym już w ogóle mnie nie rusza.
Więc tak: mój były(roboczo nazwijmy go M.) po ponownym rozstaniu ze swoją byłą nie przejawił żadnych chęci do odnowienia kontaktu ze mną. Nie wiem czy nie chciał czy po prostu wiedział, że już za późno. Czekałam ponad rok i dziś żałuję, że aż tyle. Jeszcze długo po tym nie potrafiłam zaangażować się w żadną inną znajomość z mężczyzną, ale dziś jest już dobrze - no prawie dobrze.  Z tego co usłyszałam od innych (kontakt z nim zupełnie zerwałam) "bawił" się z nią jeszcze około 1,5 roku ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Nie wiem jak przebiegała ich relacja bo na prawdę nie chciałam wiedzieć. Dla mnie jego decyzja była szokiem i choć on proponował przyjaźń nie zgodziłam się. Co prawda później irracjonalnie czekałam aż się odezwie ale tak na prawdę chyba od początku podświadomie wiedziałam,że tego nie zrobi.
W okresie kiedy próbowałam o nim zapomnieć spotykałam się z kilkoma mężczyznami ale żaden nie był nim więc na starcie miał utrudnione zadanie.  Tylko jeden z nich zainteresował mnie na tyle bym poważniej zaczęła myśleć o ewentualnym związku z nim. Niestety za nim do czegokolwiek doszło on (o ironio!) wrócił do swojej Ex. Dotknęło mnie to, ale dlatego ,iż był on przede wszystkim moim przyjacielem a po zejściu z byłą już nie potrafił nim być. Koniec końców  po ponad 3 latach poznałam mojego aktualnego chłopaka;) potrwało zanim się zaangażowałam i przekonałam ,że chcę z nim być. Od początku nasza relacja różniła się od moich doświadczeń z M.,co  powodowało moje wahania. Ale dziś wiem, że to co nas łączy jest większe niż to co łączyło mnie z M. Jestem szczęśliwa.

Piszę to nie po to, żebyś wzorowała się na moim postępowaniu i kopiowała moje decyzje. Być może Twój były chłopak jest zupełnie inny-mądrzejszy, i szybko zorientuje się, ze to jego z chadzanie się z byłą nie ma sensu i będzie dla was jeszcze jakaś szansa. Pisze to po to byś wiedziała, że jeśli tak się nie stanie to naprawdę masz jeszcze szansę na inną miłość.

29

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Jeju jak to zaczęłam czytać przeraziłam się...
Mój były zostawił mnie po 4 latach związku jestem teraz z moim obecnym który deklaruje jak bardzo mnie kocha jak mu zależy i wogule w poprzednim związku był 4 lata jego była go zdradzała z jego kumplem i po pół roku od rozstania poznał mnie. Wszystko dokładnie jak u ciebie... Przeraziłam się bo wiem że on kochał swoją byłą i to bardzo i każdego dnia boję się że to uczucie do niego wróci... Wierzę że mnie kocha i chce być ze mną ale teraz to już chyba będę się zawsze bać...

Tobie poradzę odetnij się od tego. Jeśli powiedział ci że kocha tamtą i chce do niej wrócić nie jest ciebie wart. Tylko niepotrzebnie cierpisz. A zobaczysz że znajdziesz szczęście i ja ci tego życzę z całego serca...
Gdy mój były zostawił mnie praktycznie z dnia na dzień po 4 latach ja robiłam wszystko żeby do mnie wrócił. Byłam gotowa go przyjąć w każdej chwili... Przez pół roku dzwonił przyjeżdżał ale pewnego dnia zrozumiałam jaka byłam głupia że zasługuje na coś więcej. Zerwałam z nim kontakt i wiesz co? Jestem teraz szczęśliwa. Przestałam go kochać. Przestałam się zadręczać. Widać że jesteś naprawdę wartościową kobietą i nie zadręczaj się. Być może moglibyście jeszcze to odbudować ale jak dla mnie to nie ma sensu... Gdybyście do siebie wrócili uwierz mi że do końca życia żyła byś w strachu czy czasami mu się nie odwidzi...

Mam nadzieję że wszystko się ułoży i będziesz szczęśliwa z nim czy bez niego. :*

30

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Troublemaker, bardzo się cieszę, że znalazłaś szczęście. Podziwiam Twoją odwagę. Ja - na dzień dzisiejszy - nie wyobrażam sobie budowania relacji z innym mężczyzną. Za bardzo się zawiodłam. Nie wiem, czy to rozczarowanie nie jest silniejsze od mojego pragnienia stabilizacji przy boku wartościowej osoby i posiadania rodziny. Czekam na wiadomość od niego...ale milczy od ostatniej soboty, gdy oświadczyłam, że się wyprowadzam, od momentu, gdy przerwało nam rozmowę. W moim sercu jest ogromna gorycz, która miesza się z nadzieją...nie wiem, czy słusznie...nie wiem już co myśleć. Chciałabym, by przemyślał wszystko i docenił nas, ale obawiam się, że nawet jeżeli będzie żałował nie przyzna się, nie wróci... gdy się rozstawaliśmy powiedziałam, że ma zostawić mnie w spokoju, stwierdziłam też, że skoro tak nagle rezygnuje z uczucia do mnie, to zapewne było ono nieprawdziwe, że byłam pocieszeniem - wiem, że to go zabolało, wcale tak nie myślałam...ale zwyczajnie szukałam racjonalnych odpowiedzi sad Wie, że bardzo mnie zranił...gdy byliśmy razem miałam wrażenie, że nie może uwierzyć w swoje szczęście - w to, że jesteśmy razem...często zdawał się obawiać, że go zostawię...z różnych przyczyn...byłam bardziej wykształcona...on uważał się za nudziarza..itp.Nie wiem, czy znajdzie odwagę, by spróbować jeszcze raz, jeśli rozczaruje go podjęta aktualnie decyzja...

31

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

efter9 proszę, nie obawiaj się. Wierzę, że Twój partner jest bardziej rozsądny od mojego. Mój podjął tę decyzję wbrew życzliwym poradom przyjaciół...nie słuchał nikogo. Powiedział, że wie, że to nieracjonalne, ale musi iść za głosem uczucia, ponieważ nie zbuduje się nic na argumentach rozumowych. Nie zgadzam się z tym do końca. Najbardziej zabolało, gdy powiedział, że mnie kocha, ale uczucie do niej jest silniejsze... Odeszłam. Liczyłam na to, że zabraknie mu tego, co wspólnie tworzyliśmy. Jak na razie - oprócz rozczarowania tuż po wyprowadzce (nie mógł uwierzyć w to, że zwyczajnie zabrałam rzeczy, chciał, bym nadal z nim mieszkała...) i przerwanej rozmowy...nie daje znaku życia. Ja również nie sad Zaczynam myśleć, że są tylko dwa wyjścia - jeśli zrezygnował z nas dla tego upokarzającego układu, jest naiwny i niedojrzały, drugie - jeżeli cała nasza relacja była dla niego tak ważna, jak to okazywał, a ja czułam - doceni ją za jakiś czas. Wierzę, że kochał mnie szczerze i to, co zaistniało między nami miało dla niego wyjątkową wartość...mam nadzieję, że sobie o tym przypomni... Życie w niepewności - bardzo trudne...ale byłabym w stanie spróbować, gdyby udowodnił, że rozumie... Najgorsze jest to, że gdy rozmawialiśmy utrzymywał, że nadal mnie kocha...zapewne dlatego chciał mnie zatrzymać w mieszkaniu...nie zostałam, choć chciałam...stał się zimny, był obok, ale jakby go nie było...gdzie jest więc to uczucie? sad

32

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
gerbera_85 napisał/a:

Troublemaker, bardzo się cieszę, że znalazłaś szczęście. Podziwiam Twoją odwagę. Ja - na dzień dzisiejszy - nie wyobrażam sobie budowania relacji z innym mężczyzną. Za bardzo się zawiodłam. Nie wiem, czy to rozczarowanie nie jest silniejsze od mojego pragnienia stabilizacji przy boku wartościowej osoby i posiadania rodziny. Czekam na wiadomość od niego...ale milczy od ostatniej soboty, gdy oświadczyłam, że się wyprowadzam, od momentu, gdy przerwało nam rozmowę. W moim sercu jest ogromna gorycz, która miesza się z nadzieją...nie wiem, czy słusznie...nie wiem już co myśleć. Chciałabym, by przemyślał wszystko i docenił nas, ale obawiam się, że nawet jeżeli będzie żałował nie przyzna się, nie wróci... gdy się rozstawaliśmy powiedziałam, że ma zostawić mnie w spokoju, stwierdziłam też, że skoro tak nagle rezygnuje z uczucia do mnie, to zapewne było ono nieprawdziwe, że byłam pocieszeniem - wiem, że to go zabolało, wcale tak nie myślałam...ale zwyczajnie szukałam racjonalnych odpowiedzi sad Wie, że bardzo mnie zranił...gdy byliśmy razem miałam wrażenie, że nie może uwierzyć w swoje szczęście - w to, że jesteśmy razem...często zdawał się obawiać, że go zostawię...z różnych przyczyn...byłam bardziej wykształcona...on uważał się za nudziarza..itp.Nie wiem, czy znajdzie odwagę, by spróbować jeszcze raz, jeśli rozczaruje go podjęta aktualnie decyzja...

Kochana jeśli będziesz potrzebowała porozmawiać, wyżalić się, posłuchać rady czy wspomnień to pisz do mnie śmiało! Jeśli będę potrafiła to na pewno Ci pomogę..

33

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Dziękuję za wyrozumiałość, troublemaker. Pozwoliłam sobie na wysłanie maila. Pozdrawiam Cię serdecznie!

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Niestety, prawda jest taka, że pośród osób które są szczere i kochają, zajdują się osoby, które potrafią to perfidnie wykorzystać.
Poki nie ma się peności, że poprzednie uczucie w nas wygasło, nie można na zgliszczach budować nówki sztuki...
Bardzo przykre co piszesz. To strasznie boli.
Przypomina mi to moją sytuację. Przed terazniejszym zwiazkiem byłam 2,5 roku z facetem. Zostawił mnie dla innej. Czekałam, śledziłam rozwój wydarzeń, on się z nią ożenił. Czekać nie było warto ale to mineło. Czułam się wtedy jak śmiec, jak gorsza osoba, ale czas mnie pozbierał. Niestety poznałam kolejnego mężczyzne, którego pokochałam bardziej niż umiałam sobie to uczucie wcześniej wyobraić. Sama zostawiłam g po 3 latach. Robił wiele rzeczy, które spedzały mi sen z powiek, podkopał moje zachowanie do granic możliwosci, chodz dodam, że nigdy na zdradzie go nie złapałam choc juz i takie podejzenia miałam. Miałam nadzieje, że gość ochłonie, przemyśli, w końcu błagał żebym wróciła. Nie przemyślał, zaczął się spotykac z innymi. I wiesz co, po wielu poprotach do niego wiem, że po takim świństwie już nigdy nie będzie tak samo. NIGDY. codziennie będziesz drżeć,  ze on znow postanowi odejsc bocośtam poczuł. Facet jest nieodpowiedzialny. NIedorosły skoro leci do kogoś kto go robił w bambuko. o jak to wyjaśnić? normalni ludzie nie pchaja sie w ogien. Ona go skrzywdzi predzej czy pozniej. Bedzie cierpial za to co zrobił, bo zostanie sam i ponownie zdradzo. Ty się wez w garsc. Mi pomogło, poblokowanie wszelkich kontaktów z był. Mijaja dwa miesiace. poki mialam z nim kontakt ciezko było mi sie pozbierac. Tam przynajmniej staram sie nei myslec juz u kogos sie pocieszyl. Oczywiscie mamy wspolnychjomych i jakies tam wiesci przeciekna i wtedy koczy sie płaczem. Ale Kochana, pomyśl teraz o sobie, odetni sie od niego. Niech sie dowie co straci, nie teraz to za jakis czas zrozumie. Nie zasłużył na Ciebie.
Bądz dzielna i bądz samolubna. Nie daj mu poczucia, że może krzywdzić ludzi.

35

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

MasterOfDisaster, dziękuję serdecznie za odpowiedź. Przykro mi, że doświadczyłaś podobnych, uczuciowych zawirowań. To strasznie trudne. Przed związkiem, z którego się leczę, który opisałam również byłam z kimś przez 3, 5 roku. Gdy spotkałam osobę, która teraz mnie porzuciła zdałam sobie sprawę, że tamto uczucie nie mogło zakończyć się dobrze, miałam szczęście, że znalazł sobie inną. W przeciwnym razie, zaślepiona żyłabym z niedojrzałym, depresyjnym i samolubnym człowiekiem, którego zapewne musiałabym utrzymywać, poświęcać się bez wzajemności. Gdy z tego wyszłam aktualny związek wydał mi się czymś bardzo wartościowym. Poczułam co to znaczy, gdy mężczyzna zabiega o mnie, stara się, jest dumny. Twierdził, że dzięki mnie staje się lepszym człowiekiem, że dopiero przy mnie poczuł coś takiego, czego nie miał nigdy, takie dobro i ciepło, poczuł, że chce przy moim boku przewartościować swoje życie, chciał mieć ze mną dzieciątko...Wiem, to brzmi jak piękna bajka i w obliczu nagłej odmiany decyzji sama już nie wiem, czy tym nie była...Z drugiej strony nie mogę wierzyć w to, że mógłby tak długo udawać nie tylko przede mną, ale naszymi rodzinami, przyjaciółmi...Uczucie było, ale nie dał mu szansy się rozwinąć sad

Ja również straciłam poczucie własnej wartości...paradoksalnie miałam czasami wrażenie, że on ma zaniżoną samoocenę - nie mógł uwierzyć w to, że mogłam go pokochać. Jestem bardziej wykształcona, wątpił w to, że to może nie przeszkadzać mnie i mojej rodzinie. Robiłam wszystko, by upewnić go w przekonaniu, że nie liczą się dla mnie papiery tylko on jako osoba, jego życiowa zaradność, doświadczenie, dobry charakter. Było nam z sobą bardzo dobrze. Zranił mnie dotkliwie tym, że tak szybko odmienił decyzję. Poczułam się gorsza, mimo tego, że moja oferta uczucia była najpełniejszą z pełnych. Wybrał związek z poważnie nadszarpniętymi fundamentami. Nie wiem dlaczego wraca do takiego upokarzającego układu...?

Nie kontaktuję się z nim. Nie wiem, co sobie myśli. Czy obeszło go to, że się wyprowadziłam...? Gdy mówiłam z nim po raz ostatni był rozczarowany wyprowadzką, nie chciał tego, choć nie wiem jak długo i po co zamierzał mnie tam przetrzymywać...?Źle mi z tym, że nie zadzwonił od tygodnia. Myślałam, że zabraknie mu tego dobra i ciepła, które ode mnie biją (tak zawsze sądził)...ale chyba nie...a może mu tego brakuje, lecz myśli, że go znienawidziłam...?

Nie wiem, co robić. Staram się normalnie żyć, choć coś wewnątrz mnie wciąż mówi mi, że ta osoba była wyjątkową...nie mogę jej znienawidzić...nie mogę zupełnie porzucić nadziei.... sad Jest źle.

36

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Bardzo Ci współczuję, bo przeżywam podobne wątpliwości jak Ty, choć u mnie powód rozstanie nie był taki sam. On zerwał, mija 2, 5 miesiąca. W tym czasie ja ani razu się do niego pierwsza nie odezwałam, tylko odpowiadałam. Teraz wogóle nie odpowiadam na jego zaczepki, choć jest mi źle. Od jakiegoś czasu wysyła mi albo smsy z pytaniem co słychać albo maile z jakąś informacją, że coś fajnego dzieje się na mieście. Usunęłam go z fejsa, więc zaczął komentować, lajkować statusy moich przyjaciółek. Ostatnio napisał, nazywając mnie tak jak one, że spodobałoby mi się pewne zdjęcie (chodziło o zdjęcia nieba i gwiazd w Kanadzie). On wie, że astrofotografia jest moją pasją. Jak mi to powiedziała przyjaciółka, to się wzruszyłam i popłakałam, pierwszy raz od tygodni. Po co tak zaczepia? Chce aby moje przyjaciółki to zobaczyły i przekazały mi? Po co to robi? Do mnie oczywiście nie pisze, nie odzywa się, tylko stosuje takie podchody. Po takim czymś nie mogę dojść do siebie przez kilka dni. Czy ja coś powinnam zrobić? On czeka na moją reakcję? Mimo tego, że postanowiłam, że nie będę odpowiadać na takie zaczepki, to biję się z myślami. Co znaczą jego zachowania, po co tak postępuje skoro to on zerwał? Czuje się beznadziejnie z tym.

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera_85 życie czasami jest podłe. Pocieszeniem jest, że człowiek w większości przypadkow staje się mocniejszy. Ja sobie staram tłumaczyć pewne zachowania byłego. Na jego niekorzyść oczywiście. Wiele razy powtarzal, że kocha. Powiedział nawet, że czeka aż zmienie zdanie. Tylko co to za czekanie w ramionach innej? Ją też skrzywdzi? Jak ja zmienie zdanie? tak jak Twoj Ciebie? Po tym wszystkim mimo, iż staram się w to wierzyc to zdaje sobie sprawe, że to nie milosc kieruje takimi osobami, tylko wygoda? chęc bycia z kims kto zapewnia nam pełen pakiet wygód i spokoju emocjonalnego?
Wiem, że nie chcesz tego usłyszeć, ale jak ktos naprawde kocha, to nie potrafi zostawic z dnia na dzien dla jakiejs małpy zdradliwej. To swiadczy o jego niedojzalosci, o tym że on sie do tego dzieciatka wcale nie nadaje. Jedyna rzecz pocieszająca to ze stalo sie to zanim to dzieciatko przyszło na swiat. co Gdyby wpadł na ten genialny pomysl po zbudowaniu rodziny? Wiem, że łatwo jest gadać, ale moim bodzcem do rozstania byl rachunek sumienia. to ze facet wpedzil mnie w nerwice i jak beda sie patrzec na taka matke nasze dzieci i na ojca wychodzacego w srodku nocy sie pobawic.. pomoglo. Staraj sie szukac minusów, wad. Mam nadzieje, że Twoj facet jeszcze zrozumie kogo stracił.
Pomyśl tylko, on z nią teraz spędza wieczory, je kolacje i przytual (jak ktoś wczesniej napisal) a potem powie Ci ze jednak chce wrocic.. jak sie bedziesz z tym wszystkim czula? co jesli sie spelnia Twoje nadzieje? bedziesz potrafila mu wybaczyc i spac spokojnie?

Co do obietnic, zapewniania o milosci. Mój niedaleko po rozstaniu odgrazał sie, ze mi sie oswiadczy zeby mnie odzyskac. I wiesz ile wyszlo z tych wszystkich gróźb? nowa dziewczyna...
7 miesiecy zwiazku to najgorszy czas, człowiek jest zakochany i cieżko zdobyc sie na racjonalne myslenie, ale bądz dzielna:) koniecznie rozejżyj sie wokół siebie i jak najwiecej czasu spedzaj z ludzmi, mimo ze czasami sie nie chce. Ludzie pomagają koić pustkę.

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Noami24 niestety to trochę samolubne ze strony Twojego mężczyzny, że nadal próbuje podtrzymywać kontakt. Powinien pomyśleć, że zraniony człowiek potrzebuje czasu. Bardzo dzielna jestes, że nie odpowiadasz  te jego zaczepki. Potraktuj to jako budującą rzecz, że moze czuje że stracił kogoś ważnego. Ale jeśli chciałby wrócić, ma Twój telefon wie jak się skomunikować. Nie wiem jak poważny był powód waszego rozstania. Może potrzebuje czasu, żeby zrozumieć jeszcze wiecej? choć jesli powód był powany, a człowiek nie warty zaufania to skoro mineły 2,5 miesiaca, może lepiej nie zaprzepaszczac tego czasu cierpienia i nie zastanawiac sie, dlaczego on to robi tylko odzwyczaic sie do konca...

39

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera, przeczytałam wszystko i zauwazylam ze naprawde na siłę chcesz żeby ktos potwierdził ' pewnie ona go darzy nieszczerym uczuciem', niestety to tylko zycie prawda bywa strasznie brutalna boli okropnie. Niestety ja byłam w sytuacji takiej jak Twój były może z mniejszym stażem, ale też  z tym ktorego zostawiłam dla innego rozmawiałam w identyczny sposób co Twój były z Tobą i z mojej stony były to po prostu wyrzuty sumienia, współczucie taki żal i poczucie winy , że ja skrzywdziłam kogoś kto był dla mnie dobry, nie czułam zagubienia, czułam się winna i chcałam wszystim tak jakby wynagrodzić to.

40

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

witam serdecznie. przedstawię w telegraficznym skrócie swój przypadek. moja obecna żona E..... z którą nie mieszkam już 3 miesiące (odszedłem bo nie dałem rady - jakkolwiek to brzmi) była 17 lat w związku ze swoim eks K...... Facet  robił ją w konia na lewo i na prawo - o czym doskonale wiedziała.rozeszli się 5 lat temu - oczywiście przez inną kobietę. po ślubie ze mną  moja żona nadal była i jest uzależniona od swojego byłego męża. codziennie wydzwania (nie dzwoni ale wydzwania - jak sama to określa) - do tego  spotkania, kawki i inne sprawy - non stop niejasne niby przypadkowe sytuacje  itp. KŁAMSTWA na każdym kroku co do ich relacji.
Niekiedy chyba tak się dzieje, że nie można się uwolnić od byłego partnera emocjonalnie - i to niestety sprawiło, że Nas nie ma.
na potwierdzenie tej tezy napiszę, co o tym wszystkim powiedziały bliskie mojej żonie osoby  :

1. K..... jest za dużo w Twoim życiu (do mojej żony)
2. K..... owinął E .... wokół palca (o mojej żonie)
3. dopóki jest K.... to E .... nigdy nie ułoży sobie życia i odwrotnie (o nich)

toksyczne uzależnienie..........

jest mi cholernie ciężko, gdyż zostawiłem 2 letniego syna - i podwójnie dlatego, że straciłem coś w co wierzyłem

41

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
MasterOfDisaster napisał/a:

Noami24 niestety to trochę samolubne ze strony Twojego mężczyzny, że nadal próbuje podtrzymywać kontakt. Powinien pomyśleć, że zraniony człowiek potrzebuje czasu. Bardzo dzielna jestes, że nie odpowiadasz  te jego zaczepki. Potraktuj to jako budującą rzecz, że moze czuje że stracił kogoś ważnego. Ale jeśli chciałby wrócić, ma Twój telefon wie jak się skomunikować. Nie wiem jak poważny był powód waszego rozstania. Może potrzebuje czasu, żeby zrozumieć jeszcze wiecej? choć jesli powód był powany, a człowiek nie warty zaufania to skoro mineły 2,5 miesiaca, może lepiej nie zaprzepaszczac tego czasu cierpienia i nie zastanawiac sie, dlaczego on to robi tylko odzwyczaic sie do konca...

Pewnie masz rację we wszystkim co piszesz. Ja jednak podskórnie czuję, że to nie jest koniec między nami, ale nie żyję nadzieją i nie oczekuję, że już podejmie jakąś decyzję. Może się przełamuje, może powinnam zrobić coś, aby zobaczył moją reakcję - ale nie chce tego robić mimo, że moje przyjaciółki tak mi podpowiadają. Nie czuję, że to ja powinnan się odezwać mimo tych jego zaczepek. Jeśli nie odzywa się do mnie, to oznacza, że nie jest pewien, a po co mi taki facet???? Jeśli się odezwie sam, będę wiedziała, że mu zależy. Jeśli nie, trudno, choć boli jak cholera, ale jestem przygotowana na to, przynajmniej tak mi się wydaje. Teraz się skupiam na swoich emocjach, muszą zniknąć u mnie złość, urażona duma, bunt, poczucie odrzucenia. Zobaczymy co zostanie - obojętność czy jakieś uczucie do niego. Daje czasowi czas, uczę się cierpliwości. To bardzo trudne, zawsze miałam z tym problem

42

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

noami24, myślę, że bardzo dobrze postępujesz i podziwiam Cię za konsekwencję i wielką wewnętrzną odwagę, siłę. Skoro wycierpiałaś tyle, zaczekaj na jego wiarygodną deklarację, tak, abyś mogła być pewna (choć sama już nie wiem, czy pewność w uczuciach istnieje) co do jego zamiarów. Kibicuję Ci i wspieram. Pisz, jak toczy się sprawa. Pozdrawiam!

43 Ostatnio edytowany przez gerbera_85 (2012-11-20 09:27:08)

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Droga MasterOfDisaster, Twój post sprawił, że uśmiechnęłam się po dłuższym czasie...dziękuję. Szczególnie spodobał mi się poniższy fragment: "Wiem, że nie chcesz tego usłyszeć, ale jak ktos naprawde kocha, to nie potrafi zostawic z dnia na dzien dla jakiejs małpy zdradliwej. To swiadczy o jego niedojzalosci, o tym że on sie do tego dzieciatka wcale nie nadaje. Jedyna rzecz pocieszająca to ze stalo sie to zanim to dzieciatko przyszło na swiat. co Gdyby wpadł na ten genialny pomysl po zbudowaniu rodziny?
"Małpa zdradliwa" jest super...Jestem daleka od oceniania ludzi, ale sama nie nazwałabym tego lepiej. Fakty mówią same za siebie.
W Twoich wypowiedziach jest bardzo dużo racji. Rodzina powtarza mi to samo...co by się stało, gdyby podjął taką decyzję po pojawieniu się dzieciątka? Wiem, że jest niedojrzały i niewart mnie. Wiem, że teraz żyje z nią, tak jak do niedawna ze mną. Najgorsze jest to, że póki go nie widzę wydaje mi się, że byłabym gotowa wybaczyć - gdyby stwierdził, że popełnił życiowy błąd, że mnie nie docenił, że kocha... Wiem, jestem głupia, a to wszystko żałosne...Najgorsza jest jego impulsywność, nagłość (zauważałam ją już wcześniej w podejmowaniu różnych decyzji). Zdecydował właściwie w dwa dni i jeszcze twierdzi, że to przemyślał.

Najgorsze jest to, że, gdy oświadczał mi, iż odchodzi do byłej istniała jeszcze szansa (teraz ryzyko), że mogłam być w początkowej fazie ciąży...wtedy nie mogłam tego jeszcze sprawdzić, teraz wiem, że nie jestem. On się tym nie zainteresował... :(Jeżeli chodzi o poczęcie dzieciątka to ten temat też zaistniał między nami dość problematycznie....ostatnio myślę nad tym, czy nie przez to mnie zostawił... to jednak długa opowieść (jak również dość osobista), nie wiem, czy ktoś zechciałby ją poznać...

44

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

witam serdecznie. przedstawię w telegraficznym skrócie swój przypadek. moja obecna żona E..... z którą nie mieszkam już 3 miesiące (odszedłem bo nie dałem rady - jakkolwiek to brzmi) była 17 lat w związku ze swoim eks K...... Facet  robił ją w konia na lewo i na prawo - o czym doskonale wiedziała.rozeszli się 5 lat temu - oczywiście przez inną kobietę. po ślubie ze mną  moja żona nadal była i jest uzależniona od swojego byłego męża. codziennie wydzwania (nie dzwoni ale wydzwania - jak sama to określa) - do tego  spotkania, kawki i inne sprawy - non stop niejasne niby przypadkowe sytuacje  itp. KŁAMSTWA na każdym kroku co do ich relacji.
Niekiedy chyba tak się dzieje, że nie można się uwolnić od byłego partnera emocjonalnie - i to niestety sprawiło, że Nas nie ma.
na potwierdzenie tej tezy napiszę, co o tym wszystkim powiedziały bliskie mojej żonie osoby  :

1. K..... jest za dużo w Twoim życiu (do mojej żony)
2. K..... owinął E .... wokół palca (o mojej żonie)
3. dopóki jest K.... to E .... nigdy nie ułoży sobie życia i odwrotnie (o nich)

toksyczne uzależnienie..........

jest mi cholernie ciężko, gdyż zostawiłem 2 letniego syna - i podwójnie dlatego, że straciłem coś w co wierzyłem


Witaj! Bardzo Ci współczuję. Zwierzam się na forum ze swoich problemów, a ludzie mają znacznie poważniejsze... Szczerze powiedziawszy nie dziwię się, że odszedłeś. Chyba nikt nie dałby rady wytrzymać czegoś takiego. Jak można sprawiać bliskiemu człowiekowi taki zawód? Jak można krzywdzić dziecko? Nigdy tego nie zrozumiem. Twój post dobitnie uświadamia mi, co mogłoby spotkać mnie być może za kilka lat - gdyby sentyment mojego byłego się pogłębił.... również nie byłoby nas :(Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie wracają do upokarzających układów, jeżeli dane im było poznać znacznie lepszą jakość, zdobyć prawdziwe zaufanie, wierność, oparcie, miłość... Wydaje mi się, że to świadectwo zwykłej głupoty i skrajnego egoizmu, braku poszanowania dla tego, co szczerze oferuje z siebie drugi człowiek... To bardzo boli...Wierzę i wiem...Pamiętaj jednak, że masz dla kogo żyć. Twój synek Cię potrzebuje. A miłość...znajdzie się, liczę na to, że ta szczera i prawdziwa...A może przyjdzie opamiętanie...? Ale nie wiem, czego oczekujesz...? Wszystkiego dobrego!

45

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
gerbera_85 napisał/a:

noami24, myślę, że bardzo dobrze postępujesz i podziwiam Cię za konsekwencję i wielką wewnętrzną odwagę, siłę. Skoro wycierpiałaś tyle, zaczekaj na jego wiarygodną deklarację, tak, abyś mogła być pewna (choć sama już nie wiem, czy pewność w uczuciach istnieje) co do jego zamiarów. Kibicuję Ci i wspieram. Pisz, jak toczy się sprawa. Pozdrawiam!

Niestety nie ma pewności w uczuciach. Zwątpiłam w to po ostatnim związku, ale myślę, że sporo też w tym mojej winy, bo myślałam, że coś zostało mi dane raz na zawsze. Przejechałam się na tym bardzo. Trzymaj się ciepło i też pisz co u ciebie. Miłego dnia.

46

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Kochana co u Ciebie?

wysłałam do Ciebie wiadomość, mam nadzieję, że dotarła.

47

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
troublemaker napisał/a:

Kochana co u Ciebie?

wysłałam do Ciebie wiadomość, mam nadzieję, że dotarła.

To do autorki postu?

48

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

tak

49

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera_85 strasznie Ci współczuje i przykro mi, że trafiłaś na takiego niedojrzałego faceta. Ja przeżywam podobną sytuacją. Mój eks rozstał się rok temu ze swoją byłą, mają córkę. Ze mną zaczął się spotykać w kwietniu i to też było jak jakiś cud, wydawało mi się, że byliśmy sobie przeznaczeni, to samo poczucie humoru, mogliśmy gadać bez końca, takie porozumienie ciał i dusz. W lipcu usłyszałam, że potrzebuje czasu, bo on chyba jednak nie da rady, bo chce się poświęcić dla córki, o niej ciągle myśli, i chce być sam póki ona nie będzie dorosła. Oczywiście ja czarna rozpacz, były płacze rozmowy, tłumaczenia że nie tędy droga. Po tygodniu się zeszliśmy. Wszystko było cudownie, mieliśmy plany, całą przyszłość przed nami, że spędzimy ją razem, że mu bardzo dobrze ze mną, nikt mu nie dał tyle ciepła i czułości, że jestem czymś najlepszym co go spotkało w życiu... bla bla i takie tam, identycznie co u Ciebie, to samo poczucie zaufania, bezpieczeństwa. No po prostu wszystko pięknie. I co? 3 tyg temu usłyszałam znowu to samo + to że ona za szybko wszedł w ten związek, że nie miał czasu poukładać sobie w głowie (rzeczywiście w tym momencie sprzedawali wspólny dom, sprawy finansowe itp). Że nie chce ze mną być, za chwilę że potrzebuje czasu i żebym czekała. Ja w rozpaczy prosiłam ale nic to nie dało, powiedziałam więc że odchodzę i to koniec, bo to za dużo dla mnie. Nic się nie odzywałam, bo tak mi było źle, po 1.5 tyg próbowałam znowu się odezwać, ale już nie odebrał nie odpisał. Nie mamy już kontaktu ( w sobotę zobaczę go w szkole). Czasami żałuję, że nie dałam mu na spokojnie tego przemyśleć, nie dałam tego czasu tylko się odwróciłam od niego i zostawiłam, choć tak naprawdę wcale tego nie chciałam. Napisałam mu maila w czwartek, że wcale tak nie myślałam, że nadal mi zależy, ale cisza... Wiem, że jest honorowy i jak mu powiedziałam, że nie to nie będę czekać. Sama nie wiem... Ja popełniłam błąd, ale on też mnie strasznie potraktował... Nie wiem co mam myśleć, już nic nie mogę zrobić... Jemu chyba już po prostu nie zależy, bo tak to by się odezwał. Teraz tylko myślę po przeczytaniu Waszych historii, że wrócił do byłej (chociaż nigdy bym w to nie uwierzyła, bo to ona go oszukała a on jak sie go zrani to nie wybacza, takim go odbierałam i tak siebie opisywał). Sama nie wiem co myśleć, mam totalny mętlik. Czuję sie zraniona, ale wiem że też się na niego wypięłam. A czuje i wiem, że to był ten jedyny. Jednak czasu nie cofniemy oboje. Chociaż chciałabym go odzyskać z całego serca, tylko co on myśli, co czuje, jak to naprawić - tego nie wiem i nie wiem czy jest szansa. Staram się myśleć pozytywnie, z różnym skutkiem, wczoraj był dramat, dzisiaj lepiej. Może pewne rzeczy naprawdę dzieją się po coś, ale życie ciężko zrozumieć sad dla mnie bywa momentami za trudne sad taka moja głupia historia...
Gerbera_85 a co do wybaczenia mu? Nie znam Cię, nie wiem jaki masz charakter, ale ja kiedy kocham poświęcam się cała i oddaje całą siebie... miałam kiedyś chłopaka, kochałam go najbardziej na świecie, byłam młodziutka i naprawdę wierzyłam, że to ten jedyny, był całym moim światem, po prostu wielka miłość, dla niego wszystko, zostawił mnie dla innej, porzucił tak po prostu z dnia na dzień, bez słowa. Poukładałam sobie życie, niby nie czekałam, ale gdzieś tam zawsze był on. Odezwał się po pół roku, wróciłam. Żałuję tego do dzisiaj... 6 lat toksycznego, pełnego żalu i nieufności związku, którego nie potrafiłam przerwać, niby kochałam jeszcze ale zawsze była ta zadra, tego nie da się zapomnieć, zaleczyć... i znowu mnie zostawił, i się ożenił. I na dzień dzisiejszy mnie kompletnie nie rusza. Tak więc wszystko z czasem da radę przeboleć, rzeczywiście potrzeba na wszystko czasu... banalne ale prawdziwe.

50

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Witam wszystkich bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję za wszelkie wsparcie. Mam nadzieję, że święta minęły Wam w serdecznej, rodzinnej atmosferze, a Nowy Rok przyniesie wiele pomyślności!
     Milczałam długo, szczerze powiedziawszy rzuciłam się w wir pracy i próbowałam zapomnieć...Od mojej wyprowadzki i naszej ostatniej telefonicznej, przerwanej rozmowy minęły niemal dwa miesiące. Ogromnie bolało mnie, to, że się ze mną nie kontaktuje...sama podjęłam jednak decyzję o tym, by wytrwać w milczeniu...miałam nadzieję, że może przyniesie ono coś dobrego.
     Po rozmowie z przyjaciółką zaczęłam dopuszczać drugi wariant, dla którego mógł mnie porzucić...pewnego razu zwierzył mi się, że w poprzednim związku (z dziewczyną, byłą, do której rzekomo odszedł) przez dwa ostatnie lata starali się o dziecko, bezskutecznie...:(niepokoił się tym, jak przyznał.My też krótko przed rozstaniem zaczęliśmy próbować. Bardzo się kochaliśmy i czuję, że uczucie z jego strony było szczere...niestety i nam się nie udało. Mieliśmy raz poważną rozmowę. Przyznałam, że jest mi źle, chciałam dziecka, chciałam, by wiedział, że ufam mu bezgranicznie, że chcę to dzieciątko mieć z nim i z nim wychowywać...Przedstawiałam łagodnie argumenty, dla których moim zdaniem powinien postarać się o zdiagnozowanie problemu...dwa bezskuteczne lata to sporo czasu...:( obruszył się i wyraził obawę, że może ja chcę wiedzieć szybko, że być może zostawiłabym go, gdyby nie mógł dać mi dziecka. To oczywiście nieprawda, wiem, że byłoby ciężko, ale bardzo go kocham, powiedziałam mu o tym. Po rozmowie było normalnie przez jakieś 20 dni...wtedy zaczęło się sypać.
     Przyjaciółka twierdzi, że ma podobny przypadek w rodzinie - jej wujek, upewniony o bezpłodności, zerwał zaręczyny z kobietą, którą bardzo kochał...aby nie wiązać jej życia i nie unieszczęśliwiać...Być może moim ukochanym kierowała taka pobudka...a historię z powrotem do byłej wymyślił...wiedział, że jeżeli nie wyjaśni mi powodu rozstania w sposób dosadny, nie odejdę...na pewno nie zrobiłabym tego z powodu problemu niepłodności. Jednocześnie mój ukochany wiedział też, że bardzo pragnę rodziny...może pomyślał, że tylko dziecko jest w stanie mnie uszczęśliwić...?
Podczas rozstania nie myślałam o tym...później nie miałam kiedy rozwiać wątpliwości...
     Nadeszły święta...postanowiłam wyciągnąć rękę...wiem, że jest nieśmiały, wie, że bardzo mnie zranił, nie chciał robić nadziei...Wysłałam miłe życzenia przez gg (przez ten komunikator rozkręciła się nasza znajomość...mój ukochany był dostępny przez wigilię, a po odebraniu życzeń ode mnie też przez połowę pierwszego święta....może czekał na coś więcej...?). Na życzenia odpisał w sms. Bardzo się wzruszyłam. Zrobił to bardzo mile i subtelnie...w 4 wiadomościach. Napisał, że życzy mi szczęścia w życiu, bo zasługuje na nie jak nikt inny, zapewnił, że wie, że święta w moim domu rodzinnym są pełne ciepła, miłości. Wyraził nadzieję na to, że u mnie wszystko w porządku...i dodał, że na pewno bo otaczają mnie sami wartościowi ludzie. Nadesłał też jeszcze jedną wiadomość - "Mam też nadzieję, że będzie mi dane jeszcze kiedyś cię zobaczyć".
     Ucieszyłam się i wzruszyłam, ale moja odpowiedź była raczej oszczędna, że dziękuję i moja rodzina także, że serdecznie pozdrawiam. W następnej wiadomości dopisałam, że żałujemy, że nie będzie go z nami przy wigilijnym stole...odpisał po około h: "powiem ci szczerze, że również żałuję...ale wiem, że święta u was są na pewno wyjątkowe...".
Moja rodzina twierdzi, że oczekiwał zaproszenia...nie wysłałam...bałam się jednoznacznej i raniącej odpowiedzi
Napisałam w drugie święto, ale dość późno, około 11. Zapytałam, czy ma jakieś plany na dzień, bo jeśli nie zapraszamy na obiad i kawę, gdyż zgodnie stwierdziliśmy, że nawet kawa bez niego nam nie smakuje smile (na początku naszego związku pisał mi, że gdy nie ma mnie przy nim, to nawet kawy nie pije, bo mu nie smakuje - mieliśmy taką tradycję). Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, jaką otrzymałam...napisał, że w życiu nie spodziałby się tak miłego zaproszenia, że bardzo by chciał przyjechać, ale nie da rady być tego dnia w kilku miejscach (powtórzył to dwa razy, że naprawdę bardzo by chciał przyjechać, ale nie da rady...), potem wyjaśnił mi gdzie dokładnie będzie spędzał ten dzień i podziękował za zaproszenie. Odpisałam, że trudno, ale rozumiem...że będę jeszcze w domu do niedzieli, jeśli zechce, zapraszamy...
      Wczoraj zagadał mnie na gg. Powtórzył się - podziękował za zaproszenie...napisałam, że jest miłym gościem w naszym domu, a on na to, że naprawdę bardzo wiele to dla niego znaczy. Chciał pisać dalej o różnych sprawach...o spędzaniu świąt, pracy, znajomych...rozmawialiśmy długo. Zaskoczyło mnie, że bardzo dokładnie opisuje mi rozkład swojej pracy do niedzieli...postanowiłam zapytać, czy ma wolną sobotę, czy wpadnie...bo jeszcze będę w domu. Napisał, że może być, ale dość późno...stwierdził: "szczerze, chciałbym się z Tobą zobaczyć...", potem dodał" wypić kawę, pogadać...". Napisałam, że ja też oraz, że zapraszam i mam nadzieję, że ta rozmowa będzie dla mnie przyjemna..." On na to: "tzn.?". Odpowiedziałam, że mam nadzieję, że jestem mu jeszcze choć trochę bliska  - odpowiedział:"oczywiście, że tak, mówiłem Ci już, że zawsze będziesz..." (mówił to przy rozstaniu, wtedy też twierdził, że nadal mnie kocha...ale to uczucie jest słabsze od tego do byłej sad.
Po tej części rozmowy nasza konwersacja stała się jakby luźniejsza a obu stron, bardziej swobodna, pojawiało się więcej emotek :)ja poczułam się jakaś szczęśliwsza, a on...nie wiem.
     Nie wiem, czy przyjedzie...ma dać mi znać jutro o 11.00 czy wyrobi się z zajęciami...Nie wiem jak odczytywać jego zachowanie...nie chce mi się wierzyć w to, by chciał przyjechać po to, by przyklepać rozstanie (przecież nie musiałby się fatygował, wystarczyłoby, gdyby napisał mi coś jednoznacznego lub kontynuował ciszę, która trwała przez 2 miesiące...), dziwne byłoby dla mnie, aby jechał w odwiedziny, gdyby miał dziewczynę...osobiście nie chciałabym, by mój mężczyzna marnował sobotę po późnych godzin nocnych na spotkanie ze swoją byłą... Dodatkowo wie, że nie tylko ja, ale także moi bliscy bardzo przeżyli rozstanie i zawiedli się na nim... jak teraz mógłby spojrzeć w oczy moim rodzicom, gdyby odwiedził mnie w domu rodzinnym z koleżeńską wizytą...? Dodam też, że mój rodzinny dom mieści się dość daleko od jego miejsca pracy - dwie godziny jazdy samochodem w jedną stronę...to dość duże poświęcenie. Na przyjacielską wizytę możemy się umówić w mieście, gdzie razem pracujemy... Przez cały czas ma też na swoim koncie na portalu społecznościowym nasze wspólne zdjęcia pomimo tego, że tam gości i mógłby je usunąć...
     Sama już nie wiem, co myśleć...to dziwne. Gdy przed dwoma miesiącami oświadczał mi swoją decyzję...zapytałam dość ironicznie: "i co, teraz będziemy przyjaciółmi, tak?" odpowiedział, że on nic takiego nie stwierdził...wie, że nie bardzo wierzę w takie układy damsko-męskie...

Czy to może oznaczać, że mu zależy, że coś przemyślał...? Proszę o odpowiedzi...Chyba nie wytrzymam tego czekania. Ciągle bardzo go kocham

51

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

No nie wiem... przyznam, że miałaś odwagę, aby się odezwać. Ale ... nie jestem pewna czy on będzie chciał wrócić, bo jak by chciał, to sam by przerwał tę ciszę, tak? A tymczasem ty go zaprosiłaś do domu na kawę. Spotkaj się z nim i sama się przekonaj co czuje on i co czujesz Ty - zobaczysz czy to naprawdę miłość. Tylko nie bądź zbyt wylewna, czekaj cierpliwie, niech on mówi, w końcu to on odszedł. Powodzenia.

52

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Tak, zrobiłam pierwszy krok. Chyba tylko dlatego, że nie jestem pewna co do przyczyny, dla której mnie zostawił...Strasznie boję się tego spotkania...Mam nadzieję, że coś przemyślał...a jeśli rzeczywiście wrócił do niej, to pewnie im ostatecznie nie wyszło...
Wiem, że z natury jest nieśmiały. Sądzę, że nawet, gdyby doszedł do wniosku, że jestem dla niego ważniejsza, nie odważyłby się odezwać, bo wie jak bardzo mnie skrzywdził...

53

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Gerbera, przeczytałam Twój wątek jednym tchem i nie mogę wyjśc z podziwu, jak bardzo Twoja historia jest podobna do mojej... Facet po pół roku od zdrady kilkuletniej partnerki spotyka mnie i twierdzi że się zakochał. Było cudownie, dawałam z siebie wszystko co najlepsze i byłam pewna że w końcu los się do mnie uśmiechnął i zesłał naprawdę cudownego mężczyznę. Rodzina i przyjaciele wciągnięci w relacje itd itp. Po kilku msc sielanki, 'kocham cię' tydzień wcześniej, on nagle uświadamia sobie, że jeszcze nie jest gotowy na nowy związek, ma wątpliwości ble ble ble. Wcześniej utrzymywał, że uporał się już z klęską poprzedniego związku, aczkolwiek ona ciągle gdzieś się przewijała - kiedy dowiedziała się, że on związał się ze mną wypisywała do niego ckliwe wiadomości. Jedyna różnica to taka, że do niej nie wrócił, mówi że jej nienawidzi, a ona jest ciągle z tamtym z którym zdradziła. Był identyczny jak Twój w zachowaniu po, myślę że to ogólnie podobny typ człowieka.
Męczę się już 3msc, przez pierwszy odseparowałam się od niego, pomimo tego że pisał nędzne wiadomości z zapytaniem 'jak się czujesz'. Po miesiącu nie wytrzymałam, pojechałam do niego, potem spotkałam go na mieście... i od tamtego czasu mamy regularny kontakt (najczęściej on dzwoni, pisze) no i odwiedzam go raz na jakiś czas - wtedy na dzień czy dwa wszystko jest jak kiedyś, sypiamy ze sobą, okazujemy sporo czułości, gotujemy, śmiejemy się, nawet sprzątamy - szczęśliwy związek ale bez związku... Jednak on twierdzi że mnie nie kocha. Brak sensu. Ja już nie oczekuje powrotu, chociaż mam ambiwalentne odczucia co do sytuacji.


Jak u Ciebie ciąg dalszy?

54 Ostatnio edytowany przez Kobietka85 (2013-01-05 21:14:31)

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
schogetten napisał/a:

Gerbera, przeczytałam Twój wątek jednym tchem i nie mogę wyjśc z podziwu, jak bardzo Twoja historia jest podobna do mojej... Facet po pół roku od zdrady kilkuletniej partnerki spotyka mnie i twierdzi że się zakochał. Było cudownie, dawałam z siebie wszystko co najlepsze i byłam pewna że w końcu los się do mnie uśmiechnął i zesłał naprawdę cudownego mężczyznę. Rodzina i przyjaciele wciągnięci w relacje itd itp. Po kilku msc sielanki, 'kocham cię' tydzień wcześniej, on nagle uświadamia sobie, że jeszcze nie jest gotowy na nowy związek, ma wątpliwości ble ble ble. Wcześniej utrzymywał, że uporał się już z klęską poprzedniego związku, aczkolwiek ona ciągle gdzieś się przewijała - kiedy dowiedziała się, że on związał się ze mną wypisywała do niego ckliwe wiadomości. Jedyna różnica to taka, że do niej nie wrócił, mówi że jej nienawidzi, a ona jest ciągle z tamtym z którym zdradziła. Był identyczny jak Twój w zachowaniu po, myślę że to ogólnie podobny typ człowieka.
Męczę się już 3msc, przez pierwszy odseparowałam się od niego, pomimo tego że pisał nędzne wiadomości z zapytaniem 'jak się czujesz'. Po miesiącu nie wytrzymałam, pojechałam do niego, potem spotkałam go na mieście... i od tamtego czasu mamy regularny kontakt (najczęściej on dzwoni, pisze) no i odwiedzam go raz na jakiś czas - wtedy na dzień czy dwa wszystko jest jak kiedyś, sypiamy ze sobą, okazujemy sporo czułości, gotujemy, śmiejemy się, nawet sprzątamy - szczęśliwy związek ale bez związku... Jednak on twierdzi że mnie nie kocha. Brak sensu. Ja już nie oczekuje powrotu, chociaż mam ambiwalentne odczucia co do sytuacji.


Jak u Ciebie ciąg dalszy?

yikes Dziewczyno, u mnie było identycznie!!! Chłopak po związku, w którym dziewczyna zostawiła go dla innego. Kiedy mnie spotkał, prawie rok później, miał za sobą kilka innych znajomości. Dzięki temu wierzyłam, że nie jestem "na pocieszenie" (chociaż tak naprawdę o jego poprzedniej wielkiej miłości dowiedziałam się właściwie już w trakcie naszego rozstania).
No i nasz związek: starałam się, bo byłam szczęśliwa, że spotkałam miłość. Rozmawiałam, zapraszałam na spotkania z przyjaciółmi, na bale, gotowałam, opowiadałam o tym, co ciekawego gdziekolwiek przeczytałam lub usłyszałam. Zapraszałam do kina, do siebie. Dbałam o siebie bardzo.
I... po prawie roku powiedział, że musi sobie to wszystko przemyśleć, bo nigdy nawet nie uważał mnie za swoją dziewczynę. Dla mnie to był związek, dla niego - nie.

Minęło pół roku, kilka razy próbowałam nawiązać kontakt, zapytać, co dalej... Mówił, że nie ma czasu, by to przemyśleć... Ja mówiłam, że poczekam...
... a przed Świętami spotkałam go z nową dziewczyną.

Znam jego przyjaciół, ma konto na facebooku, które jeszcze niedawno od czasu do czasu czytałam. Od momentu rozstania chłopak nie wspomina o mnie słowem, jakbym nie istniała. O swojej byłej miłości mówił za to bardzo często. A teraz ma jeszcze inną...
To boli. Bardzo.

.
.
.
Jest mi naprawdę ciężko.

55

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Droga Kobietko85 bardzo mi przykro, że spotkało Cię coś takiego. W  mojej sytuacji było podobnie, ponieważ partner pozwolił, abym bardzo mocno zaangażowała się w związek, widział jak jest dla mnie ważny, a mimo tego wciąż utwierdzał w przekonaniu, że wszystko jest dobrze - często starał się nawet znacznie bardziej ode mnie, widzieli to wszyscy, którzy obserwowali rozwój tego uczucia... Uważam, że miałaś pełne prawo się zaangażować, tym bardziej, że nie byłas jego pierwszą kobietą po zakończeniu tamtej ważnej dla niego relacji...ja byłam pierwszą po tej, która zdradziła i mimo tego uwierzyłam, że mogę być z nim na zawsze...mój partner też utrzymywał, że nie jest w stanie w związku wybaczyć tylko jednego - zdrady...Patrzyłam w przyszłość z nadzieją, bo życie przy nim było piękne. Pojechał na dwa dni na groby bliskich, a ja do siebie...dzień prze naszą poważną rozmową, o którą poprosił po moim powrocie, pisał mi jeszcze jak bardzo mnie kocha. Zakończył wszystko właściwie w ciągu jednego dnia od tamtej wiadomości...usłyszałam, że nadal kocha, ale tamto uczucie jest silniejsze i w związku z tym nasza relacja nie przetrwa...

'I... po prawie roku powiedział, że musi sobie to wszystko przemyśleć, bo nigdy nawet nie uważał mnie za swoją dziewczynę. Dla mnie to był związek, dla niego - nie.

Minęło pół roku, kilka razy próbowałam nawiązać kontakt, zapytać, co dalej... Mówił, że nie ma czasu, by to przemyśleć... Ja mówiłam, że poczekam...
... a przed Świętami spotkałam go z nową dziewczyną."

Twój partner zachował się bardzo niedojrzale, ponieważ dopuścił, byś w pełni się zaangażowała, a potem to radykalnie przekreślił...To bardzo przykre, ale nie załamuj się, proszę. To, że po westchnieniach do byłej miłości już ma inną dobitnie świadczy o tym, że chyba nie wie czym jest prawdziwe uczucie i do miłości nie dorósł. Chce szaleć, niech szaleje, ale nie Twoim kosztem. Wiem, że trudno przyjąć taką radę, ale daj sobie z nim spokój dla swojego dobra. Jestem pewna, że znajdziesz prawdziwą miłość. Trzymaj się cieplutko smile

56

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Droga schogetten, rzeczywiście nasz problem jest bardzo podobny...

"(...) kiedy dowiedziała się, że on związał się ze mną wypisywała do niego ckliwe wiadomości. Jedyna różnica to taka, że do niej nie wrócił, mówi że jej nienawidzi, a ona jest ciągle z tamtym z którym zdradziła. Był identyczny jak Twój w zachowaniu po, myślę że to ogólnie podobny typ człowieka"

Nie wiem, czy była mojego chłopaka dawała mu jakieś sygnały,wiem natomiast, że po rozpadzie ich związku ona była z innym - z tym, z którym zdradzała mojego byłego. Pewnego dnia, gdy były wrócił z pracy powiedział mi, że jej matka (która pracuje w tym samym miejscu) zagadała do niego coś w stylu, że może wpadłby na kawę, porozmawiał z nią...może wróciliby do siebie... - śmiał się z tego razem ze mną...ze strony jej rodziny był to już zapewne pewien sygnał...bardzo zresztą nietaktowny.

Trudno przewidzieć, jak zachowa się twój były partner, gdy dowie się o tym, że jego "miłość" nie jest już z tym mężczyzną... Proszę Cię bądź ostrożna...by może traktuje Cię jako rozrywkę i chce przy Tobie przeczekać aż tamta znów będzie gotowa go przyjąć...?

"Męczę się już 3msc, przez pierwszy odseparowałam się od niego, pomimo tego że pisał nędzne wiadomości z zapytaniem 'jak się czujesz'. Po miesiącu nie wytrzymałam, pojechałam do niego, potem spotkałam go na mieście... i od tamtego czasu mamy regularny kontakt (najczęściej on dzwoni, pisze) no i odwiedzam go raz na jakiś czas - wtedy na dzień czy dwa wszystko jest jak kiedyś, sypiamy ze sobą, okazujemy sporo czułości, gotujemy, śmiejemy się, nawet sprzątamy - szczęśliwy związek ale bez związku... Jednak on twierdzi że mnie nie kocha. Brak sensu. Ja już nie oczekuje powrotu, chociaż mam ambiwalentne odczucia co do sytuacji"

Po tym jak się wyprowadziłam, zadzwonił...był w szoku, jak pisałam wyżej. Po rozmowie nic przez niemal 2 miesiące. Podjęłam postanowienia, że nie odezwę się pierwsza. Zrobiłam to w święta...odpisał bardzo życzliwie, dał nadzieję, obiecał przyjazd - pomyślałam: nie jest z nią...skoro chce przyjechać... Nie przyjechał jednak...napisał, że nie da rady, bo muszą z kolegą po próbie jeździć po lokalach i szukać na szybko zlecenia na sylwestra (mój były ma zespół muzyczny i obsługuje podobne imprezy), gdyż poprzedni zainteresowany zostawił ich na lodzie. Pomyślałam, że kłamie....po raz pierwszy. Zadzwoniłam do lokalu, w którym pierwotnie mieli grać i potwierdziłam obawę. Miałam ochotę zadzwonić do niego i powiedzieć parę słów, ale postanowiłam się powstrzymać i podjąć grę, chcąc zobaczyć jak daleko posunie się w kłamstwie...

Potem był sylwester i spędziłam go w gronie przyjaciół, ale myślałam o nim, o tym, że mnie oszukał. W Nowy Rok pisałam na portalu z kolegą z jego zespołu. Okazało się, że rzeczywiście stracili zlecenie na tego sylwestra...udawałam zaskoczoną i zastanawiałam się dlaczego w lokalu udzielono złych informacji - jak twierdził ten kolega zabawa była zbyt droga i nie było wystarczająco wielu chętnych...podczas rozmowy mówili, że nie ma miejsc, by nie robić sobie złej opinii wśród klientów.

Dzień po Nowym Roku mój były odezwał się na gg. Z pełną życzliwością złożył mi życzenia noworoczne i pytał jak spędziłam sylwestra. Pisaliśmy dość długo. Okazało się, że on spędził sylwestra i nowy rok przed telewizorem, w domu, odpoczywał po trudnym roku - jak stwierdził. Pomyślałam, że z nią nie jest, w przeciwnym razie raczej spędziliby ten czas razem.

Od świąt pisał do mnie kilkukrotnie na gg, nabrałam jakichś nadziei. Dzień po opisanej wyżej rozmowie sama zainicjowałam pogawędkę. Zapytałam, czy realizuje już swoje noworoczne postanowienia - on na to, że dziś jeszcze nie, bo miał niemiłą niespodziankę... Na pyt. co się stało? stwierdził, że jak już będzie mógł, to mi powie, ale na razie nie chce i przeprosił... Nie naciskałam, ale zdziwiło mnie to...gdyby chodziło o sprawy codzienne, zdrowie czy przyjaciół powiedziałby mi... Myślałam nad tym i doszłam do wniosku, że pewnie chodziło o nią...może go odwiedziła, może próbowali odbudować związek, lecz ona chce zerwać...nie wiem sad W tej rozmowie zadałam mu też pytanie - chciałam wiedzieć na czym stoję... zapytałam czy są w jego sercu jeszcze jakieś serdeczne dla mnie uczucia...długo nie odpisywał, więc wyłączyłam komunikator. Rano zauważyłam, że napisał" smile śpij spokojnie smile" Chciałabym, by była to odpowiedź, ale nie wiem czy można to tak traktować...

Od tamtej rozmowy nie odezwał się. Postanowiłam nie szukać kontaktu, ale zaczekać. Skoro spotkało go coś niemiłego, to zapewne coś się dzieje...pewnie teraz oboje walczą ze sobą i mój były nie wie, jak sprawa się rozwiąże... Dlatego zapewne bardziej jednoznaczniej nie odpowiedział na moje pytanie...

Czekam z nadzieją w sercu na rozwój sytuacji. Muszę chyba oddać sprawy własnemu biegowi, bo cóż mogę zrobić? Męczy mnie to jednak, bardzo, niedługo rozpocznie się 3 miesiąc sad

57

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
gerbera_85 napisał/a:

Droga schogetten, rzeczywiście nasz problem jest bardzo podobny...

"(...) kiedy dowiedziała się, że on związał się ze mną wypisywała do niego ckliwe wiadomości. Jedyna różnica to taka, że do niej nie wrócił, mówi że jej nienawidzi, a ona jest ciągle z tamtym z którym zdradziła. Był identyczny jak Twój w zachowaniu po, myślę że to ogólnie podobny typ człowieka"

Nie wiem, czy była mojego chłopaka dawała mu jakieś sygnały,wiem natomiast, że po rozpadzie ich związku ona była z innym - z tym, z którym zdradzała mojego byłego. Pewnego dnia, gdy były wrócił z pracy powiedział mi, że jej matka (która pracuje w tym samym miejscu) zagadała do niego coś w stylu, że może wpadłby na kawę, porozmawiał z nią...może wróciliby do siebie... - śmiał się z tego razem ze mną...ze strony jej rodziny był to już zapewne pewien sygnał...bardzo zresztą nietaktowny.

Trudno przewidzieć, jak zachowa się twój były partner, gdy dowie się o tym, że jego "miłość" nie jest już z tym mężczyzną... Proszę Cię bądź ostrożna...by może traktuje Cię jako rozrywkę i chce przy Tobie przeczekać aż tamta znów będzie gotowa go przyjąć...?

"Męczę się już 3msc, przez pierwszy odseparowałam się od niego, pomimo tego że pisał nędzne wiadomości z zapytaniem 'jak się czujesz'. Po miesiącu nie wytrzymałam, pojechałam do niego, potem spotkałam go na mieście... i od tamtego czasu mamy regularny kontakt (najczęściej on dzwoni, pisze) no i odwiedzam go raz na jakiś czas - wtedy na dzień czy dwa wszystko jest jak kiedyś, sypiamy ze sobą, okazujemy sporo czułości, gotujemy, śmiejemy się, nawet sprzątamy - szczęśliwy związek ale bez związku... Jednak on twierdzi że mnie nie kocha. Brak sensu. Ja już nie oczekuje powrotu, chociaż mam ambiwalentne odczucia co do sytuacji"

Po tym jak się wyprowadziłam, zadzwonił...był w szoku, jak pisałam wyżej. Po rozmowie nic przez niemal 2 miesiące. Podjęłam postanowienia, że nie odezwę się pierwsza. Zrobiłam to w święta...odpisał bardzo życzliwie, dał nadzieję, obiecał przyjazd - pomyślałam: nie jest z nią...skoro chce przyjechać... Nie przyjechał jednak...napisał, że nie da rady, bo muszą z kolegą po próbie jeździć po lokalach i szukać na szybko zlecenia na sylwestra (mój były ma zespół muzyczny i obsługuje podobne imprezy), gdyż poprzedni zainteresowany zostawił ich na lodzie. Pomyślałam, że kłamie....po raz pierwszy. Zadzwoniłam do lokalu, w którym pierwotnie mieli grać i potwierdziłam obawę. Miałam ochotę zadzwonić do niego i powiedzieć parę słów, ale postanowiłam się powstrzymać i podjąć grę, chcąc zobaczyć jak daleko posunie się w kłamstwie...

Potem był sylwester i spędziłam go w gronie przyjaciół, ale myślałam o nim, o tym, że mnie oszukał. W Nowy Rok pisałam na portalu z kolegą z jego zespołu. Okazało się, że rzeczywiście stracili zlecenie na tego sylwestra...udawałam zaskoczoną i zastanawiałam się dlaczego w lokalu udzielono złych informacji - jak twierdził ten kolega zabawa była zbyt droga i nie było wystarczająco wielu chętnych...podczas rozmowy mówili, że nie ma miejsc, by nie robić sobie złej opinii wśród klientów.

Dzień po Nowym Roku mój były odezwał się na gg. Z pełną życzliwością złożył mi życzenia noworoczne i pytał jak spędziłam sylwestra. Pisaliśmy dość długo. Okazało się, że on spędził sylwestra i nowy rok przed telewizorem, w domu, odpoczywał po trudnym roku - jak stwierdził. Pomyślałam, że z nią nie jest, w przeciwnym razie raczej spędziliby ten czas razem.

Od świąt pisał do mnie kilkukrotnie na gg, nabrałam jakichś nadziei. Dzień po opisanej wyżej rozmowie sama zainicjowałam pogawędkę. Zapytałam, czy realizuje już swoje noworoczne postanowienia - on na to, że dziś jeszcze nie, bo miał niemiłą niespodziankę... Na pyt. co się stało? stwierdził, że jak już będzie mógł, to mi powie, ale na razie nie chce i przeprosił... Nie naciskałam, ale zdziwiło mnie to...gdyby chodziło o sprawy codzienne, zdrowie czy przyjaciół powiedziałby mi... Myślałam nad tym i doszłam do wniosku, że pewnie chodziło o nią...może go odwiedziła, może próbowali odbudować związek, lecz ona chce zerwać...nie wiem sad W tej rozmowie zadałam mu też pytanie - chciałam wiedzieć na czym stoję... zapytałam czy są w jego sercu jeszcze jakieś serdeczne dla mnie uczucia...długo nie odpisywał, więc wyłączyłam komunikator. Rano zauważyłam, że napisał" smile śpij spokojnie smile" Chciałabym, by była to odpowiedź, ale nie wiem czy można to tak traktować...

Od tamtej rozmowy nie odezwał się. Postanowiłam nie szukać kontaktu, ale zaczekać. Skoro spotkało go coś niemiłego, to zapewne coś się dzieje...pewnie teraz oboje walczą ze sobą i mój były nie wie, jak sprawa się rozwiąże... Dlatego zapewne bardziej jednoznaczniej nie odpowiedział na moje pytanie...

Czekam z nadzieją w sercu na rozwój sytuacji. Muszę chyba oddać sprawy własnemu biegowi, bo cóż mogę zrobić? Męczy mnie to jednak, bardzo, niedługo rozpocznie się 3 miesiąc sad

To czekanie... Masz racje... niech sprawy się toczą, niech mija czas, nic innego nie można zrobić w tej sytuacji. To, co można zrobić. to zmienić swoje nastawienie do tego. Na to, co zrobi eks nie mamy wpływu. U mnie od miesiąca cisza. W ostatniej wiadomości na moje pytanie od kiedy utrzymuje z byłymi kontakt - odpisał, że od nigdy o że oprócz dziewczyny stracił również świetną kumpele, co nigdy wcześniej mu się nie przydarzyło. Od tego czasu cisza.

58

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Czyli czekasz podobnie jak i ja. Musimy się wspierać...trudno jednak powiedzieć, czy czas przyniesie coś dobrego. Boję się, że spłoszyłam go pytaniem o to, czy ma w sercu jakieś serdeczne dla mnie uczucia...nie pisze do mnie od dwóch dni sad Wolałabym, żeby wtedy nawet dosadnie ustosunkował się do tego pytania i odpowiedział, że nie mam mieć nadziei, ale nie napisał nic....Może nie wie sam...może nie udało mu się z byłą i musi to wszystko poukładać...zresztą gdyby wyznawał mi miłość i chciał wrócić zaraz po tym, jak został sam nie miałby za grosz wyczucia taktu i wstydu...Kilka dni przed moją wyprowadzką (10 listopada) spojrzałam na jego telefon...nie mogłam dłużej wytrzumać, bo tego dnia zaczął traktować mnie jak powietrze...był tam sms od niej i zaczynał się twierdzącą odpowiedzią na jego wyznanie miłości...tak więc byli ze sobą zapewne tuż po tym wyznaniu...a teraz nie wiadomo...być może rzeczywiście się coś zepsuło skoro spędzał sylwestra sam a znajomi mówią, że nie wiedzą czy tak naprawdę z nią jest, bo nic o niej nie wspomina...

Bardzo mnie to boli, brakuje mi cierpliwości, ale chyba jedyne co mogę zrobić, to czekać...choć nie wiem, czy warto. Chciałabym wiedzieć jak układają się teraz ich relacje. Czułabym się strasznie, gdyby chciał wrócić do mnie tylko z braku laku, z powodu tego, że coś nie wyszło z tamtą. Moja samoocena spadłaby jeszcze bardziej... i tak jest już bardzo niska...zostawił mnie dla osoby, która oszukała, zdradziła, niewykształconej i zmanierowanej...Zawsze wydawało mi się, że jestem wartościową osobą, zdaje się jednak, że on nie potrafi tego ocenić sad

pozdrawiam i życzę wytrwałości, piszcie co u Was, Dziewczyny smile

59

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....
gerbera_85 napisał/a:

Czyli czekasz podobnie jak i ja. Musimy się wspierać...trudno jednak powiedzieć, czy czas przyniesie coś dobrego. Boję się, że spłoszyłam go pytaniem o to, czy ma w sercu jakieś serdeczne dla mnie uczucia...nie pisze do mnie od dwóch dni sad Wolałabym, żeby wtedy nawet dosadnie ustosunkował się do tego pytania i odpowiedział, że nie mam mieć nadziei, ale nie napisał nic....Może nie wie sam...może nie udało mu się z byłą i musi to wszystko poukładać...zresztą gdyby wyznawał mi miłość i chciał wrócić zaraz po tym, jak został sam nie miałby za grosz wyczucia taktu i wstydu...Kilka dni przed moją wyprowadzką (10 listopada) spojrzałam na jego telefon...nie mogłam dłużej wytrzumać, bo tego dnia zaczął traktować mnie jak powietrze...był tam sms od niej i zaczynał się twierdzącą odpowiedzią na jego wyznanie miłości...tak więc byli ze sobą zapewne tuż po tym wyznaniu...a teraz nie wiadomo...być może rzeczywiście się coś zepsuło skoro spędzał sylwestra sam a znajomi mówią, że nie wiedzą czy tak naprawdę z nią jest, bo nic o niej nie wspomina...

Bardzo mnie to boli, brakuje mi cierpliwości, ale chyba jedyne co mogę zrobić, to czekać...choć nie wiem, czy warto. Chciałabym wiedzieć jak układają się teraz ich relacje. Czułabym się strasznie, gdyby chciał wrócić do mnie tylko z braku laku, z powodu tego, że coś nie wyszło z tamtą. Moja samoocena spadłaby jeszcze bardziej... i tak jest już bardzo niska...zostawił mnie dla osoby, która oszukała, zdradziła, niewykształconej i zmanierowanej...Zawsze wydawało mi się, że jestem wartościową osobą, zdaje się jednak, że on nie potrafi tego ocenić sad

pozdrawiam i życzę wytrwałości, piszcie co u Was, Dziewczyny smile

Nie załamuj się, nie myśl źle o sobie. Jeśli naprawdę chcesz być z tym chłopakiem, po prostu wierz, że tak będzie, ale nie trzymaj się tej myśli kurczowo. Miałaś prawo zadać pytanie o serdecznie uczucia, ale lepiej by było gdybyś tego nie zrobiła. Widocznie facet jeszcze nie poukładał sobie tego wszystkiego, jest niepewny. Gdy wyczuł, że ci może zależeć, uciekł. Ci, co nie wiedzą co czują, niestety tak postępują. Lepiej uciec, się schować niż zmierzyć z sytuacją.
Ja, cóż... potrafię sobie wyobrazić życie bez byłego i że nie wrócimy do siebie, jednak chcę, abyśmy byli razem, ale jeszcze nie teraz. Musi upłynąć więcej czasu. Pracuję nad sobą i czekam na to, co los przyniesie, choć bywają momenty ciężkie, bo w sumie się nie odzywa od miesięca. Może już ma kogoś - nie wiem. Wtedy powtarzam sobie, że będzie dobrze i wyzualizuję sobię jak dostaję od niego maila. Na nic więcej nie mam wpływu.

60

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Witajcie Dziewczyny! smile Co u Was? Mam nadzieję, że lepiej niż u mnie...

Napisał do mnie w ostatnim tygodniu dwa razy na gg. Widziałam wiadomości, ale nie podjęłam rozmowy. Powstrzymałam się ostatnim aktem silnej woli i ciągle boli mnie, że wybrałam tę drogę postępowania...nie wiem, czy dobrze robię sad

W dniu, w którym pisaliśmy ostatnio miała miejsce dziwna sytuacja...Były odezwał się, zapytał jak spędziłam dzień i generalnie miło się rozmawiało. Potem mi się zwierzył z tego, że przygarnął kumpla, z którym zerwała niedawno narzeczona. Poznałam tych ludzi na krótko przed naszym rozstaniem. Były poprosił, bym zachowała dla siebie tę wiadomość. Pisaliśmy i w tym momencie na portalu społecznościowym dostałam wiadomość od tego przyjaciela po rozstaniu...mało się znamy, ale mimo to - znając moją skłonność do empatii i ostatnie, przykre, doświadczenie miłosne - czując wspólnotę cierpienia, odezwał się, by pogadać. Napisałam byłemu, że zagadał mnie jego przyjaciel, ale potem urwałam rozmowę, nie chciałam zdradzać szczegółów sprawy, w końcu to mnie zwierzył się jako pierwszej...zachowałam dyskrecję.

Pisaliśmy szczerze z tym przyjacielem byłego i postanowiłam zapytać, czy w tym mieszkaniu jest jeszcze moje zdjęcie na meblościance. Kiedyś ofiarowałam je byłemu z dedykacją i chciał je mieć zawsze przed sobą, więc postawił w widocznym miejscu... Dowiedziałam się, że nie ma fotografii, zostały tylko jego własne zdjęcia sad Zapytałam też o to, czy on spotyka się z byłą. Ten kumpel stwierdził, że chyba tak, choć nie ma pewności czy nadal - widział ich raz razem jakoś w grudniu, na mieście, potem już nie. Stwierdził, że jeśli się widują, to zapewne na dystans. Zrobiło mi się bardzo przykro i mam zadrę do dziś, dlatego nie odpowiadam na jego zaczepki do rozmowy. Chciałabym mieć jeszcze cień nadziei, że z nią już nie jest...ale nikt mi tego nie da. Nie wiem już co mam zrobić sad Generalnie ten jego przyjaciel był bardzo zdziwiony tym, że były chce mieć ze mną kontakt i że rozmawiając utrzymuję, że w jego życiu coś zmieniło się na gorsze, że ma zły czas...ostatecznie ten kumpel stwierdził, że jest głupi i chyba sam nie wie czego chce skoro tak mnie potraktował...

Otrzymałam też odpowiedź listowną od żony jego innego przyjaciela. Wysłałam do nich życzenia świąteczne i tylko wspomniałam, że moje święta będą smutne, bo bez najważniejszej osoby... Odpisała mi dość obszernie, że mój były to nie chłopak dla mnie, że jest młody i chce z tej młodości korzystać, że nie stroni od okazji napicia się wódki i palenia...że jest dojrzały i odpowiedzialny jako przyjaciel, ale nie nadaje sie do poważnego związku...wszystko zakończyła tym, że z serca życzy mi szczęścia u boku kogoś innego. Rozpłakałam się, bo już nie dałam rady powstrzymać emocji...on się rozstaje i mówi, że nadal kocha, ale do byłej czuje coś silniejszego...ona pisze, że jest niedojrzały, nie wie czego  chce...nie wiem, czy to jej obserwacje, czy on sam sprzedał im taki powód sad

To wszystko jest dla mnie jak zły sen...gdy był ze mną sprawiał zupełnie inne wrażenie. Zdarzało mu się mówić, że nie jesteśmy już tacy młodzi (oboje weszliśmy w 28 r. ż), chciał mieć ze mną dziecko, założyć dom, był gotowy zmienić miejsce zamieszkania, pracę, by tylko być ze mną. Twierdził, że w jego życiu wiele się zmieniło i wszystko na lepsze, gdy zaczęliśmy być razem...nigdy w niczym go nie ograniczałam - sam rzucił palenie, gdy mnie poznał, popalał na imprezach, od czasu do czasu, ale zezwalałam na to...może ze dwa razy zdarzyło mi się powiedzieć, że trochę szkoda zaprzepaścić efekt...ale nie ganiłam go. Sama należę do serdecznych i raczej towarzyskich osób...nie stroniłam więc od ludzi i dość często spędzaliśmy czas na spotkaniach i imprezach w jego lub moim gronie. Nigdy nie odmawiałam...i nie mogę uwierzyć w to, że mógłby narzekać na nudne życie...Zresztą on jest raczej spokojnym człowiekiem, podobnie jak ja,dlatego dawkowaliśmy sobie takie wypady w zdrowej ilości, nigdy nie było sporów...

Nie mogę tego wszystkiego zrozumieć. Męczy mnie to, że nie mamy kontaktu...ale godność i duma nie pozwalają mi go znów podjąć... W głębi serca liczę chyba na to, że się zmartwi, skontaktuje telefonicznie, że jeszcze mu zależy, że nie udało się wrócić lub powrót do tamtej był nieudany i że teraz jest mu wstyd zwyczajnie przyznać się do błędu, dlatego próbuje odnaleźć porozumienie małymi krokami... Wciąż wydaje mi się, że nie miałby wstydu, gdyby oświadczył otwarcie, że żałuje, że mnie zostawił...

Myślicie, że faceci odczuwają wstyd w takich sytuacjach i że to wpływa na ich postępowanie? On wie, że bardzo mnie zawiódł...gdy się poznaliśmy w pewnym sensie żyłam jeszcze poprzednim związkiem, który rozpadł się nie z mojej winy po 4 latach, co boleśnie przeżyłam... mimo tego szybko zdobył poczucie mojego zaufania, zbudował wartościową relację...na jego prośbę (po długich wahaniach) zamieszkaliśmy razem...podjęłam wszelkie związane z tym trudy (np. dość daleki dojazd do pracy, zmiana miasta)...poznał moją rodzinę, która przyjęła go serdecznie, jak swego...wie, że ogromnie mnie zranił, bo swoją decyzję zmusił do kolejnej zmiany miejsca zamieszkania w krótkim czasie... Nie wspomnę o tym, że mieszkanie, w którym on pozostał przygotowywaliśmy dla siebie wspólnie i stało się ono szczególnym miejscem:( Wciąż mam do niego klucze, które ofiarował mi z bardzo wymownym brelokiem sad

Tak bardzo mi źle. Nie wiem, jak postąpić, bo wydaje mi się, że żadne rozwiązanie nie jest dobre sad

61

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Zapomniałam dodać, że wciąż z mniejszym lub większym nasileniem pojawia się na gg. Myślę sobie czasem, że czeka na odpowiedź ode mnie...i wtedy ciepło mi na sercu...ale potem przychodzą opamiętanie i krytyka i zaczynam zastanawiać się nady tym, czy może nie wyczekuje już kogoś innego, tak jak mnie na początku naszej znajomości sad

62

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Jeżeli i tak mu nie odpisujesz to usuń jego numer, albo zmień swój. Patrzenie na to,że jest 'dostępny' i zachodzenie w głowę co mogło się dziać nie jest lekarstwem:( Wiem,że pewnie gdzies , głęboko w Tobię tli się płomyczek nadziei ,że on nagle zamieni się w porządnego faceta,przeprosi i będziesz znowu z nim...ALe nie pozwól sobie na to ,żeby te myśli pozbawiały Cię radości z każdego dnia.

Ja też teraz mam w sobie mnóstwo żalu, zawiódł mnie facet , który nawet nie poczuwa się do winy.
Ale cały czas myślę ,że nie chce , tak bardzo nie chce żyć przez najbliższy czas tym co się stało...Chce się cieszyć, uśmiechać ...

Jestem zdrowa, mam rodzinę którą bardzo kocham, studia i przede wszystkim siebie. "Sometimes you have to be your own hero" . Zrób coś, rusz się i bądź swoim bohaterem ! Ja jutro jade na czas sesji do mojego miasteczka, na 3 tygodnie ( spotykałam się z nim w mieście gdzie studiuję bo on tu mieszka, a u mnie mało rzeczy mi go przypomina) i zamierzam chodzić n basen... Ostry wycisk godzinę dziennie. Żeby zapomnieć , odgonić złe myśli i czuć się dumną z siebie smile Jest tyle powodów żeby się uśmiechnąć , czuć się dobrze...

Nie pozwólmy żeby wielkie rozczarowanie 'zabrało nam' dni które nigdy nie wrócą. Nie wiesz co będzie jutro, nigdy nie będziesz mogła przeżyć jeszcze raz dnia ,który cały przepłakałaś przez niego...

"Just because someone hurt you yesterday,doesn't mean you should start living life today in constant fear of being hurt tomorrow" !! Mam mnóstwo obrazków z takimi tekstami...szczerze polecam!

Każdy dzień to nowa czysta kartka,wszystko się może zdarzyć...Daj sobie szanse na szczęście...Zlikwiduj wszystko co Ci go przypomina...I przede wszystkim już nigdy więcej ANI JEDNEJ słonej łzy przez tego gnoja ! ŻADNEJ! Pamiętaj ,że ci którzy są warci Twoich łez nigdy nie dadzą Ci powodu do płaczu !

Bardzo trzymam za Ciebie kciuki...Wiem,że znajdziesz swój własny sposób na szczęście - daj sobie szanse! :*

63

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Tydzień temu złamałam swoją zasadę milczenia i odezwałam się do byłego. Okazało się, że on myśli o mnie, tak jak ja myślę o nim. Wymiana kilku e-maili była dla mnie okazją, aby powiedzieć mu jak zerwanie wygląda z mojej strony oraz że żałuję tych dobrych chwil, które były i tych, które mogłyby być, jeśli by nie zerwał. Napisał, że jakiś czas temu myślał ciąglę o powrocie, teraz wraca do niego ta myśl czasami. Jednocześnie uważa, że to wszystko wyjdzie nam na dobre i znajdziemy kogoś bardziej dopasowanego do nas.
Zapytałam wprost czy nie chce spróbować jeszcze raz, czy nic nie zmieni jego decyzji. Odpowiedział, że robilibyśmy sobie płonne nadzieje i nie chce marnować ani mojego, ani swojego czasu.
Czułam się fatalnie. Z pomocą przyszły moje przyjaciółki. To dzięki nim staję na nogi.

Najlepsze jest to, że nadal w jakimś sensie chce być w moim kręgu: umówił się dzisiaj na gitarę z moją najlepszą przyjaciółką. Będzie ją uczyć. A to wszystko pod moim nosem. Mieszkam w sąsiędnim bloku.

Może spróbuj tego co ja, przynajmniej będziesz miała jasność, nie będziesz żyła nadzieją. Zadaj mu wprost pytania, które cię dręczą.

64

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Wiem,że szczera rozmowa i wyrzucenie wszystkiego z siebie jest dobrym rozwiązaniem... Tylko ,że z moim byłym się nie da porozmawiać...On tylko widzisz czubek swojego nosa i nie dopuszcza myśli,że wszystko to jego wina...a ja nie mam już siły próbować rozmów bo za każdym razem czułam się jakbym przywaliła twarzą w ścianę...Niech robi co chce, ja się nie będę już odzywać...Ze wszystkich sił się postaram...

65

Odp: porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Mój z kolei był wczoraj na gg, znowu. Nie wytrzymałam i postanowiłam go sprowokować do rozmowy. Będąc na niedostępnym zmieniłam zdjęcie profilowe, a on zauważył i udostępnił się w tym momencie. Pomyślałam...napiszę oschle, że widziałam, iż pisał. Rozmowa potoczyła się jednak dość radykalnie. Rozpoczęłam ją z zamiarem suchej wymiany zdań, bez serdeczności i emotek (co do tej pory miało miejsce z obu stron). Przebieg bł mniej więcej taki..."Hej, widziałam, że do mnie pisałeś", on - "tak, trochę smile", ja na to - "dziękuję u mnie dobrze" a on "Ale Ciebie nie było smile", odpowiedziałam też" Twoja troska jest niepotrzebna", a On - "No rozumiem...Zapytałem tak z ciekawości...Jeżeli to nietakt z mojej str. to przepraszam"... W tym momencie się wkurzyłam...choć jeszcze dziś dopiero do mnie dochodzi, jak gość mnie bardzo upokarzał. Nie mogę na to dalej pozwolić. Zapytał z ciekawości...nawet nie z troski, uczucia czy głupiego sentymentu, ale z ciekawości...to żałosne sad Odpisałam: "sądzę, że masz inne osoby, na których możesz i powinieneś zaspokajać własną ciekawość..." (w domyśle była/może aktualna, która go oszukiwała i zdradzała), On na to - "Ok. Przepraszam, że zapytałem", a ja - "drobiazg". Potem długie milczenie...był dostępny, ale nie napisał, bo na pewno nie wiedział co...chciałam zapytać o to milczenie...miałam też ochotę wygarnąć mu, że nie ma mnie zagadywać i się zwierzać, bo nie mam zamiaru rekompensować emocjonalnych i intelektualnych braków jego partnerki, od której takiego wsparcia i zrozumienia pewnie nie może otrzymać...Nie wysłałam jednak nic...gg odmówiło posłuszeństwa sad nie mogłam wysłać do niego żadnego tekstu...dziś wszystko działa bez zarzutu...czy to nie dziwne? Poczekałam chwilę, dość długą...jednak nie napisał, więc się wylogowałam.  Dziś znów ma włączony komunikator...ale to zapewne koniec i chyba już nie będzie między nami wymiany zdań. Z każdym dniem bardziej się rozczarowuję. Przykro mi, ale na dzień dzisiejszy nie życzę mu niczego dobrego...tak bardzo mnie upokorzył sad Trudno mi z tym żyć

Posty [ 1 do 65 z 90 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » porzucił mnie dla byłej, która go zdradzała....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024